Akceptacja psychologiczna, cz.2

Wspieranie gotowości i uważnej akceptacji

Gotowość jest wyborem, aby być otwartym na wszystko, co oferują umysł i historia. Jest to rodzaj kredytu zaufania – skok w przyszłość z otwartością, ale bez pewności, co tak naprawdę się zdarzy. Stąd też kiedy pytamy klientów, czy są gotowi doświadczyć tego, co się pojawi, zachęcamy ich do kontroli nad własnymi wyborami i zachowaniem, mimo że nie wiedzą, co może ich spotkać, kiedy zrobią krok w nieznane.

Celem klientów jest gotowość do przyjęcia uważnej, pełnej współczucia postawy wobec własnych doświadczeń, dokładnie takich, jakie się pojawiają. Uczeniu się takiej postawy sprzyja rozpoczynanie od małych kroków, koncentrowanie się na rozwijaniu umiejętności akceptacji, a następnie przechodzenie do trudniejszych treści. Praktyki uważności (Brach, 2004; zob. też rozdział 26) zapewniają przydatną strukturę, jeśli chodzi o naukę gotowości. Przykładowo medytację, która kieruje uwagę klienta (jedna domena i jeden obszar naraz) w stronę między innymi emocji, do- znań cielesnych czy myśli (np. ćwiczenie dotyczące akceptowania myśli i uczuć za: Forsyth i Eifert, 2016), można wykorzystać w trakcie sesji w celu ćwiczenia uważnej akceptacji. Z kolei trudne wspomnienie można rozłożyć na „części pierwsze” w postaci myśli, wyobrażeń, doznań fizycznych i/lub pragnień, a następnie każdy z tych elementów może być badany, z każdym można z gotowością, uważnie i ze współczuciem nawiązać kontakt (zob. ćwiczenie „Potwór zrobiony z puszek” w: Hayes, Strosahl i Wilson, 2013). Ćwiczenia takie stanowią zasadniczo rodzaj ćwiczeń ekspozycyjnych w kontekście gotowości i współczucia dla samego siebie.

 

Umieszczanie akceptacji w kontekście wartości klienta

Motywowanie do akceptacji ułatwia połączenie jej z wartościami klienta – z wybranymi właściwościami bycia i działania (zob. rozdział 25) oraz z innymi formami pozytywnej motywacji (zob. rozdział 27). W ten sposób można uniknąć przekształcenia się akceptacji w nową formę unikania i samokojenia.

Umieszczanie pracy nad akceptacją w kontekście wartości klienta jest szczególnie ważne, gdy korzysta się z ekspozycji. Celem jest pomoc klientowi w nauce zmiany relacji z nieprzyjemnymi aspektami własnej historii przy jednoczesnym poszerzaniu zakresu opcji behawioralnych. Poniższy krótki dialog ze wspomnianą klientką zmagającą się z lękiem społecznym pokazuje, jak terapeuta może to osiągnąć.

Terapeuta: Ostatnim razem rozmawialiśmy o sprawdzeniu, jak by to było, gdyby w weekend poszła pani na tańce z przyjaciółmi.
Klientka: Sama nie wiem… Myślałam o tym przez cały tydzień i naprawdę się tym denerwuję.
Terapeuta:
[Wyczuwając, że w gabinecie pojawiają się trudne treści, i dostrzegając w tym okazję do przypominającej ekspozycję pracy nad akceptacją] Co się teraz, w tej chwili, pojawia? To znaczy, co odczuwa pani w swoim ciele?
Klientka:
[Pokazuje na swój brzuch].
Terapeuta:
Co tam pani odczuwa?
Klientka:
Jakby motyle… Odczuwam mdłości, jakbym miała zwymiotować i się zbłaźnić.
Terapeuta:
Dobrze, zauważmy to. Odczuwa pani coś w ciele. Pani umysł wtedy protestuje i dochodzi do głosu… Mówi, że to nie do zaakceptowania i że coś jest z panią nie tak. Poświęćmy chwilę, żeby to zauważyć… Pojawiają się myśli… Sprawdźmy, czy możemy im pozwolić tu być. Teraz chciałbym poprosić, żeby coś pani zrobiła, jeśli uzna pani, że jest na to gotowa.
Klientka:
Dobrze… Ale nie będzie pan mnie namawiał, żebym znowu chwyciła linę, prawda? [Uśmiecha się].
Terapeuta:
Nie, tym razem bez liny. Zamiast tego chciałbym, żebyśmy przez chwilę się zastanowili, z czym tak naprawdę mamy tu do czynienia. Chciałbym panią poprosić, żeby zamknęła pani oczy i zwróciła uwagę na swój oddech, tak jak to już wielokrotnie robiliśmy w przeszłości. Kiedy poczuje pani, że ma kontakt ze swoim oddechem, ze swoim bezpiecznym schronieniem, chciał- bym, żeby zauważyła pani owo doznanie w swoim brzuchu. Niech pani je po prostu zauważy i sprawdzi, czy może zrobić w sobie więcej miejsca na to doznanie. [Milknie na około 30 sekund]. Kiedy się pani rozluźni, proszę sprawdzić, czy to doznanie tak naprawdę jest pani wrogiem. Czy może się pani rozluźnić wokół tego doznania, objąć je łagodnie, z życzliwością, widząc siebie z przyjaciółmi, tańczącą i cieszącą się płynącą z tego wolnością? Proszę pozostać tak przez kilka chwil, a kiedy zauważy pani trochę przestrzeni i miękkości, proszę powrócić tutaj i gdy będzie pani na to gotowa, proszę otworzyć oczy.

Następnie terapeuta zbadał wraz z klientką inne doznania, pragnienia i myśli – zajmując się nimi po kolei i pojedynczo – z uważną świadomością i łagodnym przyzwoleniem. Wielokrotnie zadawał klientce pytania, aby ocenić jej gotowość, a także sprawdzić, co nowego lub innego pojawiło się w jej doświadczeniu, gdy badała trudne treści (bądź przeszkody), które nie pozwalały jej wyjść z przyjaciółmi na tańce.

Klientka z kolei czuła się zachęcona do ćwiczenia gotowości i uważnej akceptacji w domu, najpierw w ramach samotnego tańca, a ostatecznie robiąc krok w dobrym kierunku, czyli wychodząc na tańce z przyjaciółmi. Kiedy potwór lęku pojawił się na parkiecie, nie „chwyciła liny”, lecz potraktowała go z życzliwością i ze współczuciem. Podczas sesji w następnym tygodniu żartowała nawet, że tańczyła w klubie z potworami lęku, a robiąc to, czuła się silna i pełna życia.

 

Zalecenia, powszechne pułapki i błędy kliniczne

Praca nad akceptacją bywa wyzwaniem dla terapeutów. Poniżej przedstawiamy garść sugestii oraz opisujemy powszechne pułapki i błędy towarzyszące codziennej praktyce.

Postawa i osobista praca terapeuty. Praca nad akceptacją wymaga od terapeuty wędrowania z klientami w trudne miejsca i jednocześnie modelowania postawy otwartości, receptywności i współczucia. To bywa trudne, dlatego unikanie do- świadc zania w przypadku terapeuty może zwiastować porażkę w stosowaniu strategii ekspozycji (np. Scherr, Herbert i Forman, 2015). Aby zainicjować, modelować i wspierać akceptację, terapeuta musi ją praktykować w odniesieniu do własnych trudnych zdarzeń psychicznych. Niekoniecznie trzeba być mistrzem akceptacji, gdyż modele po prostu radzący sobie są bardziej skuteczni. Kiedy my, terapeuci, pracujemy nad dotarciem do własnej historii oraz nad niedociągnięciami w życzliwości, współczuciu i cierpliwości, łatwiej nam wspierać klientów starających się zrobić to samo.

Oparcie się pokusie proponowania łatwych wyjaśnień lub szybkich rozwią zań. Choć w terapii pokusa szybkiego proponowania rozwiązań czy wyjaśnień oraz obiecywania poprawy myślenia i samopoczucia jest duża, to jednak taki sposób postępowania może się zemścić w kontekście pracy nad akceptacją. Ważniej sze jest bowiem to, by skoncentrować się na dostrojeniu do klientów oraz ich doś wiadczeń takich, jakie są, i by wychodząc od postawy otwartości, pójść naprzód, w kierunku zmiany. Nie oznacza to, że aprobujemy nieskuteczne scenariusze w osobistej historii klienta, że popieramy jego niezdrowe zachowania czy że „akceptujemy” niezdrowe środowiska albo sytuacje. Oznacza to zaś, że rozpoczynamy od uznania zasadności doświadczenia klienta oraz że pozwalamy jego do- świadczeniu prowadzić terapię w kierunku efektywnych rozwiązań.

Stawianie na doświadczanie. Ćwiczenia doświadczeniowe są skuteczniejsze niż zwykłe instrukcje dotyczące tego, jak akceptować myśli i uczucia (McMullen i in., 2008). Intelektualne konwersacje na temat akceptacji rzadko są pomocne w kontekście terapeutycznym. Akceptacja przypomina raczej jazdę na rowerze: można się jej nauczyć poprzez bezpośrednie doświadczenie. Kiedy terapeuta złapie się na tym, że wyjaśnia, czym jest akceptacja, albo że stara się przekonywać klienta, by coś zaakceptował, powinien natychmiast przestać i powiedzieć na przykład: „Czy zauważył pan, co się stało? Oba nasze umysły się rozkręciły”. Następnie należy wrócić do płaszczyzny doświadczeniowej.

Przygotowanie gruntu i unikanie korzystania z akceptacji jako narzędzia kontroli. Akceptacja, której przyświeca cel eliminowania trudnych osobistych zdarzeń, na dłuższą metę raczej nie będzie pomocna. Przechodzenie bezpośrednio do akceptacji bez eksplorowania kosztów niepotrzebnej kontroli może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego, ponieważ klient zacznie postrzegać akceptację jako sprytny sposób na zwyciężanie w „przeciąganiu liny”, a nie jako to, czym ona tak naprawdę jest – a jest przyjmowaniem daru zawartego w trudnych doświadczeniach. Zanim zaistnieje możliwość przyjęcia owego daru, konieczna jest postawa uosabiająca życzliwość, ciekawość, współczucie i otwartość.

Akceptacja to proces, a nie technika „raz i zrobione”. Często pojawia się silna pokusa, by koncentrować się na technikach akceptacji, a nawet by stosować je jedna po drugiej, przy czym pomija się to, że akceptacja stanowi proces funkcjonalny. Akceptacja jako proces nierzadko rozwija się stopniowo, w trakcie terapii i całego życia zaś wraca się do niej na rozmaite sposoby. Wiele metod opartych na dowodach naukowych (ekspozycja, uważność, aktywizacja behawioralna) umożliwia uczenie się akceptacji jako procesu. Terapeuci, którzy koncentrują się na procesie, będą bardziej skuteczni w kultywowaniu akceptacji z klientami.

Umieszczanie akceptacji w kontekście wartości klienta. Wartości uszlachetniają ciężką pracę terapeutyczną, szczególnie zaś pracę opartą na akceptacji. Bez pozytywnej koncentracji na życiu akceptacja może się zdawać bezprzedmiotowym taplaniem się w błocie. Jej celem nie jest otwieranie się na cierpienie jako takie. Celem akceptacji jest wspieranie tego, na czym klientowi naprawdę zależy. Stąd istotne jest, by łączyć pracę nad akceptacją z tym, co ważne dla klienta, i pozwolić, by tego właśnie dotyczyła owa praca.

 

Zastosowanie i przeciwwskazania

Ogólnie akceptacja jest najbardziej odpowiednia do doświadczeń wewnętrznych, podczas gdy praca nad zmianą bezpośrednią często najlepiej pasuje do świata zewnętrznego. Akceptacja nie jest wskazana wtedy, gdy klient potrafi skutecznie zmienić coś w swoim otoczeniu lub zachowaniu, dzięki czemu może poprawić jakość swojego życia. Jeśli na przykład ktoś jest w miejscu pracy dyskryminowany ze względu na pochodzenie etniczne, to akceptacja takiego stanu rzeczy w niczym by nie pomogła. Z takim klientem należałoby raczej pracować nad akceptacją lęku związanego ze zgłoszeniem dyskryminacji w dziale kadr. To samo dotyczy pewnych doświadczeń wewnętrznych, choć w tym przypadku musimy być szczególnie ostrożni. Jeśli klienta boli głowa, a doświadczenie i dane sugerują, że aspiryna może temu bez szkody zaradzić, to nie ma powodu, by jej nie zażył. Z kolei osoba z zespołem bólu przewlekłego być może będzie musiała się nauczyć nosić w sobie ów ból na przykład ze względu na szkodliwe długofalowe skutki zażywania opiatów.

Aby dokonać takiego rozróżnienia, warto pomyśleć funkcjonalnie, rozważając odpowiedzi na poniższe pytania:

  • Czy problem ten jest stary, stanowi element historii osobistej klienta i/lub jest problemem, w którego przypadku podejmowane zasadne próby kontroli bądź zmiany okazały się nieskuteczne (długoterminowo)?
  • Czy działania mające na celu kontrolę lub zmianę doprowadziły do zwiększenia witalności i poszerzenia zakresu funkcjonowania, czy nie?
  • Czy doświadczenie klienta związane z problemem wskazuje, że kontynuacja tych samych działań niesie jakąkolwiek nadzieję?
  • Gdyby klient przerwał walkę i zarzucił kontrolę, czy mogłoby to otworzyć nowe możliwości, które teraz wydają się niedostępne?

Dowody naukowe wskazują obecnie, że akceptacja ma znacznie szersze zastosowanie, niż klienci i klinicyści początkowo przypuszczali. Mimo to ważne jest stworzenie odpowiedniego kontekstu do pracy i umiejętności opartych na akceptacji oraz pozostawanie otwartym na inne dostępne opcje. Kiedy klient opanuje już umiejętności związane z akceptacją jako nowe i potencjalnie bardziej ożywcze rozwiązanie, alternatywne wobec typowego programu zmiany, samo życie może pomóc mu zrozumieć, w jakich sytuacjach podejście to okaże się najlepsze, a w jakich nie.

 

Podsumowanie

Akceptacja psychologiczna jest to radykalnie wzmacniająca forma zmiany klinicznej. Zamiast zmieniać się przed otwarciem na to, co jest obecne, dzięki akceptacji koncentrujemy się na tym, czy możliwe jest w tej chwili bycie robiącą to, co ważne, stanowiącą całość, kompletną istotą ludzką. Choć wielu klientów rozpoczyna terapię w pułapce cierpienia i rozpaczy, desperacko szukając drogi wyjścia, akceptacja oświetla drzwi, które od dawna stały otworem. Jest w tym ogromna wolność. Coraz więcej dowodów naukowych pokazuje, że umiejętności związane z akceptacją mają podstawowe znaczenie dla dobrostanu psychicznego, jak również pomagają wyjaśniać i ukierunkować oddziaływanie psychoterapii w przypadku wielu form ludzkiego cierpienia.

Bibliografia

Brach, T. (2004). Radical acceptance: Embracing your life with the heart of a Buddha. New York: Bantam Books.

Chawla, N., Ostafin, B. (2007). Experiential avoidance as a functional dimensional approach to psychopathology: An empirical review. Journal of Clinical Psychology63(9), 871–890.

Cordova, J. V. (2001). Acceptance in behavior therapy: Understanding the process of change. Behavior Analyst24(2), 213–226.

Eifert, G. H., Forsyth, J. P. (2005). Acceptance and commitment therapy for anxiety disorders: A practitioner’s treatment guide to using mindfulness, acceptance, and values-based behavior change strategies. Oakland: New Harbinger Publications. Forsyth, J. P., Eifert, G. H. (2016). The mindfulness and acceptance workbook for an xiety: A guide to breaking free from anxiety, phobias, and worry using acceptance and commitment therapy (wyd. 2). Oakland: New Harbinger Publications.

Gross, J. J. (2002). Emotion regulation: Affective, cognitive, and social consequences. Psychophysiology39(3), 281–291.

Hayes, S. C., Strosahl, K. D., Wilson, K. G. (2013). Terapia akceptacji i zaangażowania. Proces i praktyka uważnej zmiany. Przeł. M. Kapera. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Hayes, S. C., Wilson, K. G., Gifford, E. V., Follette, V. M., Strosahl, K. D. (1996). Experiential avoidance and behavioral disorders: A functional dimensional approach to diagnosis and treatment. Journal of Consulting and Clinical Psychology64(6), 1152–1168.

Kabat-Zinn, J. (2014). Gdziekolwiek jesteś, bądź. Przewodnik uważnego życia. Przeł. H. Smagacz. Warszawa: Czarna Owca.

Levin, M. E., Luoma, J. B., Haeger, J. A. (2015). Decoupling as a mechanism of change in mindfulness and acceptance: A literature review. Behavior Modification39(6), 870–911.

McMullen, J., Barnes-Holmes, D., Barnes-Holmes, Y., Stewart, I., Luciano, M., Coch rane, A. (2008). Acceptance versus distraction: Brief instructions, metaphors and exercises in increasing tolerance for self-delivered electric shocks. Behaviour Research and Therapy46(1), 122–129.

Neff, K. (2003). Self-compassion: An alternative conceptualization of a healthy attitude toward oneself. Self and Identity2(2), 85–101.

Scherr, S. R., Herbert, J. D., Forman, E. M. (2015). The role of therapist experiential avoidance in predicting therapist preference for exposure treatment for OCD. Journal of Contextual Behavioral Science4(1), 21–29.

Stoddard, J. A., Afari, N. (2014). The big book of ACT metaphors: A practitioner’s guide to experiential exercises and metaphors in acceptance and commitment therapy. Oakland: New Harbinger Publications.

Wenzlaff, R. M., Wegner, D. M. (2000). Thought suppression. Annual Review of Psychology51, 59–91.

Akceptacja psychologiczna, cz.1

prof. John Forsyth

prof. John Forsyth

 

Pojęcie akceptacji jest dość stare. Pojawia się w tradycjach religijnych, w praktykach kontemplacyjnych Wschodu oraz w większości modeli psychoterapeutycznych, gdy omawia się relację terapeutyczną i proces terapeutyczny. Ostatnio weszło jako podstawowy proces do psychoterapii opartej na dowodach naukowych, zarówno w odniesieniu do psychopatologii, jak i zmiany terapeutycznej. Akceptacja w prezentowanym tutaj ujęciu jest „dobrowolnym przyjęciem postawy, która w stosunku do doświadczenia chwili obecnej jest celowo otwarta, chłonna, elastyczna i pozbawiona osądzania” (Hayes, Strosahl i Wilson, 2013, s. 354). Doświadczenie takie obejmuje zdarzenia wewnętrzne (np. myśli, emocje, wspomnienia, doznania fizyczne, pragnienia/impulsy) oraz blisko związane z nimi sytuacje kontekstowe, które je wywołują. W tym ujęciu akceptacja psychologiczna jest otwieraniem się na to, co oferuje nam życie, w dokładnie takiej formie, w jakiej to jest oferowane. Jest to umiejętność, a nie zaledwie zbiór technik. Jest to także proces, a nie tylko jego wynik.

Omawiany termin bywa źle rozumiany. Akceptacja nie jest poddaniem się, tolerowaniem czegoś ani bierną rezygnacją, ale raczej zachowaniem i wyborem. Polega na zbliżaniu się do – często stresujących – zdarzeń psychicznych i związanych z nimi sytuacji bez niepotrzebnych prób zmieniania ich, unikania, tłumienia ani też ucieczki od nich czy ich przedłużania. Wybór, by zbliżyć się do trudnych psychicznie do świadczeń i by się na nie otworzyć, jest – paradoksalnie – nowym działaniem.

Akceptacja pociąga za sobą zmianę podejścia do zdarzeń psychicznych (Cordova, 2001) polegającą na reagowaniu na nie z otwartością, z elastycznością oraz ze współczuciem. Stąd też kluczowym elementem związanej z nią pracy jest zmiana stosunku klienta do doświadczenia, które i tak pozostaje jego udziałem. Metaforycznie postawę akceptacji można zademonstrować za pomocą zwykłej pozycji stojącej, z szeroko otwartymi, nieco rozbawionymi oczami i jak najszerzej rozpostartymi ramionami. Taka receptywna postawa jest przeciwieństwem postawy zamkniętej, którą oddaje sztywna, wyprostowana pozycja stojąca, z zaciśniętymi powiekami oraz jak najsilniej oplecionymi wokół ciała ramionami.

W akceptacji nie chodzi o to, by pogrążać się w dystresie ani by przyjmować jakąś zmyślną taktykę kontrolowania trudnych osobistych treści. Akceptacja raczej stanowi proces mający pomóc klientom w odpuszczaniu niepotrzebnej walki, w życiu chwilą obecną, w dokonywaniu dobrych wyborów na bazie osobistych wartości oraz w podejmowaniu działań, które są dla nich ważne i mogą poprawić jakość ich życia. Kiedy pojawia się trudne doświadczenie psychiczne, akceptacja pyta: „Czy jesteś gotowy je przeżywać, w pełni i bez bronienia się przed nim, takim, jakie ono jest, i posuwać je do przodu, gdyby to oznaczało, że możesz robić to, co naprawdę ma dla ciebie znaczenie?”.

Badania pokazują, że działanie interwencji opartej na akceptacji nie oznacza zmiany myśli ani emocji, ale ograniczenie ich niepomocnego wpływu na zachowanie (Levin, Luoma i Haeger, 2015). W ramach tego procesu otwierają się nowe możliwości, a wysiłki na rzecz zmiany są kierowane w większym stopniu przez samoregulację skoncentrowaną na witalności, radości, sensie i celu.

Dlaczego akceptacja często jest potrzebna

Dzięki neuronauce wiemy, że istoty ludzkie mają wymiar diachroniczny – układ nerwowy człowieka jest addytywny, a nie subtraktywny. To, co się do niego dostaje, pozostaje w nim (pomijając przypadki urazów lub uszkodzenia mózgu). W tym ujęciu trudności, jakich doświadczają w obecnej chwili nasi klienci, są po prostu skutkiem wszystkiego tego, co zdarzyło się wcześniej.

Jako stworzenia „diachroniczne” przychodzimy na świat, przypominając puste naczynia różniące się między sobą predyspozycjami genetycznymi, lecz zasadniczo świadome, w których gromadzi się doświadczenie. Niczym kucharz przyrządzający zupę doświadczenie życiowe wrzuca nieustannie do naszych naczyń rozmaite składniki. Niektóre z nich okazują się bardzo wyraźne (trauma, przyjęcie z okazji pięćdziesiątych urodzin); każdy ma wyjątkowy smak – słodki, kwaśny, gorzki… Z tego, co w danej chwili zawiera taka mieszanka, wyłaniają się bardziej subtelne smaki. Nie istnieje żaden naturalny sposób na usunięcie raz dodanych składników i smaków. Można dodać nowe smaki, to jednak nie sprawi, że z mieszanki zniknie coś, co już się w niej znalazło.

Język i poznanie (zob. rozdział 7) zwiększają naszą zdolność docierania do tego, co się wydarzyło. Żaden sprawny werbalnie człowiek nie ucieknie przed ryzykiem cierpienia, może ono bowiem zostać przywołane do świadomości – w każ- dej chwili i w każdym czasie – właśnie poprzez język i poznanie. Paradoksalnie, choć ból psychiczny jest normalnym elementem ludzkiego doświadczenia (Eifert i Forsyth, 2005; Hayes, Strosahl i Wilson, 2013), to jednak gdy doświadczenie zo- staje uznane za przytłaczające, wówczas ból się nasila, ponieważ prowadzi do unikania doświadczania. To ostatnie oznacza brak gotowości do przeżywania zdarzeń psychicznych, nawet kiedy próby ucieczki przed nimi lub ich uniknięcia powodują krzywdę behawioralną (Hayes, Wilson, Gifford, Follette i Strosahl, 1996). Unikanie doświadczania, jak się wydaje, leży u podstaw wielu form cierpienia psychicznego właśnie dlatego, że jeśli jest stosowane w sztywny i mało elastyczny sposób, to nasila ból i cierpienie oraz przeszkadza w konstruktywnym działaniu (np. Chawla i Ostafin, 2007; Eifert i Forsyth, 2005). Liczne badania wskazują, że jest ono kosztowne, wymaga wysiłku i na dłuższą metę okazuje się nieskuteczne (np. Gross, 2002; Wenzlaff i Wegner, 2000).

Podczas gdy strategie kontroli działają dość dobrze na zewnątrz, to jeśli chodzi o wnętrze, są często źle stosowane – myśli, wspomnienia i emocje nie dają się bowiem łatwo kontrolować ani eliminować. Krótko mówiąc: jeżeli czegoś nie chcesz, tym bardziej staje się to twoim udziałem. Można natomiast zmienić swój stosunek do myśli i uczuć. To właśnie tu akceptacja może wiele zdziałać.

Kultywowanie akceptacji

Kultywowanie akceptacji polega na tworzeniu nowego kontekstu dla doświadczania myśli i emocji. Dalsza część tego rozdziału jest poświęcona praktycznym wskazówkom co do pielęgnowania akceptacji.

Obnażanie nieużyteczności kontroli

Co ważne, przed rozpoczęciem pracy nad akceptacją należy pomóc klientowi w rozpoznaniu, których aspektów doświadczenia nie może kontrolować, a także w otwarciu się na próbowanie czegoś nowego. Zazwyczaj można to zrobić w trakcie pierwszej lub drugiej sesji, a później w razie potrzeby wracać do tego. W tym procesie najistotniejsze są dwa pytania:

  1. Czego do tej pory próbował/próbowała pan/pani, by poradzić sobie z tym problemem / tymi problemami?
  2. Czy według pana/pani to było użyteczne – na krótką metę i na dłuższą metę?
  3. Odpowiedzi na te pytania, jeśli rozważy się je ze współczuciem i łagodnością, zaczną obnażać nieużyteczność i koszty walki jako takiej. Doświadczenie klienta często pokazuje, że kontrola jest skuteczna w krótkiej perspektywie – głównie dlatego, że przynosi ulgę psychiczną. Niemniej jednak takie krótkie momenty odpoczynku od cierpienia są kosztowne – emocjonalnie, fizycznie i ze względu na to, że przerywają ważne działania. W przytoczonym poniżej krótkim dialogu z dwudziestosiedmioletnią klientką, która od dawna walczy z lękiem społecznym, terapeuta zaczyna badać tę kwestię.

Terapeuta:
Jak to u pani wygląda, gdy pojawia się lęk?
Klientka:
Czuję ucisk w żołądku, napięcie, nie mam ochoty nic robić. Po prostu siedzę sama przed telewizorem.
Terapeuta:
Tak więc, o ile dobrze słyszę i rozumiem, jedną z rzeczy, jakie pani robi, kiedy pojawia się lęk, jest siedzenie w samotności przed telewizorem. Jak wynika z pani doświadczenia, czy to pomaga zająć się lękiem?
Klientka:
[Zdezorientowana] Szczerze mówiąc, pomaga na chwilę. Tak naprawdę siedzę i czuję się podle, myślę o innych, że są gdzieś tam, cieszą się życiem – a ja nie.
Terapeuta:
Zatem nicnierobienie i siedzenie przed telewizorem raczej pani nie pomaga, a nawet pogarsza samopoczucie. A pani umysł mówi pani, że coś pani traci. Czego jeszcze pani próbowała?

Terapeuta może po prostu odzwierciedlać to, co mówi klient (np. „Wygląda na to, że pani doświadczenie mówi pani, że rozsądne z pozoru strategie nie przynoszą rezultatu na dłuższą metę. Czy to prawda?”). Celem nie jest wywołanie złego samopoczucia u klienta, ale raczej ujawnienie kosztów samej walki oraz pomoc w rozważeniu tego, że jego doświadczenie jest ważne bez względu na to, co mówi umysł.

Dobrze dobrane metafory i ćwiczenia mogą ujawnić koszty niepotrzebnych wysiłków na rzecz kontroli oraz skierować klienta w nowym kierunku budzącym nadzieję. Terapia akceptacji i zaangażowania oferuje szereg metafor, które łatwo w tym celu zastosować (zob. Hayes, Strosahl i Wilson, 2013; Stoddard i Afari, 2014). Na przykład przy użyciu krótkiej liny można odegrać podczas sesji przeciąganie liny z emocjami. W trakcie towarzyszącego temu dialogu terapeuta może naprowadzać klienta na pozorną potrzebę zwycięstwa w owym przeciąganiu liny z wewnętrznymi „potworami” (emocjami), nawet jeśli odsuwa to w czasie możliwość zrobienia czegoś bardziej użytecznego (choćby dlatego, że i klient, i terapeuta ciągną za swój koniec liny).

Terapeuta:
Umysł mówi pani, że musi mnie pani pokonać, zanim ruszy pani do przodu. Co teraz przychodzi pani na myśl?
Klientka:
Że muszę mocniej ciągnąć!
Terapeuta:
A czyż nie to właśnie teraz pani robi? Czy niekiedy nie tak pani to czuje?
Klientka:
Właśnie tak.
Terapeuta:
[Nie przestając ciągnąć liny] Czy kiedykolwiek udało się pani wygrać tego rodzaju przeciąganie raz na zawsze? Niech pani zauważy, że nie pójdzie na tę potańcówkę, na którą chciała pani iść.

Tego rodzaju dialog prowadzi się tak długo, aż klient ostatecznie dostrzeże alternatywne rozwiązanie – puszczenie liny (zob. Eifert i Forsyth, 2005; Hayes, Strosahl i Wilson, 2013). Działanie to staje się fizyczną metaforą akceptacji, a także sztuczek umysłu, które mają zapobiec jej stosowaniu.

Dobrze jest początkowo nakłaniać klientów do korzystania z dzienników czy tabel, w których będą zapisywać: (1) pojawiające się trudne sytuacje, myśli i uczucia; (2) swoje reakcje na nie (łącznie z „chwytaniem liny”); (3) krótko- i długofalowe konsekwencje (tzn. to, z czego zrezygnowali albo co ich ominęło, gdy dali się złapać na przeciąganie liny ze swoimi potworami).

Uczenie patrzenia z różnych perspektyw

Nie sposób prawdziwie zaakceptować tego, o czym się nie wie albo czego się nie widzi. To dlatego akceptacja obraca się wokół umiejętności przyjmowania perspektywy czy też uczenia się, jak obserwować doświadczenia psychiczne takimi, jakimi one są. Umiejętności związane z defuzją (patrzenie na myśli i uczucia, a nie z ich punktu widzenia – zob. rozdział 23) może ułatwić zdrowe przyjmowanie perspektywy oraz akceptację.

Rozwijaniu umiejętności przyjmowania perspektywy służy wiele rozmaitych ćwiczeń doświadczeniowych, w tym formalnych i nieformalnych ćwiczeń dotyczących uważności (zob. rozdział 26). Tradycyjna medytacja z koncentracją na oddechu oraz inne ćwiczenia uważności (Kabat-Zinn, 2014) sprzyjają zauważaniu myśli i uczuć oraz otwartości na nie. Terapeuta może też wspomagać patrzenie z perspektywy, zachęcając klientów, by mówili z pozycji obserwatora własnych doświadczeń w trakcie sesji (np. „Zauważam, że doświadczam pragnienia, by się zamknąć i wycofać”). Ponadto może modelować i kształtować przyjmowanie perspektywy związane z otwartością emocjonalną poprzez sposób, w jaki sam się wypowiada (np. „Zauważam w sobie jakąś nagłą potrzebę… Jakbym musiał szybko coś zrobić, żeby być dla pana przydatny”).

Pielęgnowanie życzliwości wobec siebie i współczucia dla samego siebie

Klienci często są niezwykle surowi dla siebie, a do swojej historii oraz trudnych treści psychicznych i emocjonalnych odnoszą się z oporem, złością i samoobwinianiem, przez co nasilają własne cierpienie. Praca nad akceptacją nie polega na proszeniu ich, by polubili to, co myślą i czują. Raczej zachęcamy do zmiany jakości ich relacji z tym, czego i tak doświadczają. Akceptacja zachęca klienta, by zamiast odwracać się od trudnych treści – łagodniał, otwierał się na nie i wychodził im naprzeciw z życzliwością, z przyjaznym nastawieniem, z łagodnością oraz – niech nam będzie wolno to powiedzieć – z miłością.

Współczucie dla samego siebie oraz życzliwość wobec siebie nie są uczuciami – są to działania, które należy praktykować zarówno podczas sesji, jak i poza gabinetem terapeutycznym. Bazują one na głębszej świadomości tego, że (1) cierpienie w życiu jest nieuniknione, a (2) wszyscy ludzie napotykają przeszkody, problemy i ból (Neff, 2003).

Rozpoczynając taką pracę, często posługujemy się metaforą rodzica radzącego sobie z trudnym dzieckiem.

Rodzice w chwilach, gdy dziecko jest zdenerwowane lub robi coś złego, uczą się, że krzyczenie czy nakazywanie, by przestało płakać, są nieskuteczne i tylko eska lują problem. Niekiedy wybierają więc łagodniejsze podejście. Nie uciekają się do krzyku ani kar tylko dlatego, że dziecko źle się zachowuje. Wytrzymują pierwszy odruch (by zareagować ze złą energią) i w zamian pomagają dziecku poznać życzliwość i miłość oraz reagują w troskliwy sposób, który świadczy o tych właśnie uczuciach. Zastanawiam się, czy tego rodzaju podejście do siebie i do własnej historii może się okazać pomocne. Czyż nie jest tak, że obwi nianie samego siebie jedynie pogarsza sytuację? Czyż nie nadszedł już czas na nowe rozwiązanie?

Można nawet poprosić klienta, by trzymał swoje bolesne treści tak, jakby były niemowlęciem, by tulił je do serca ze współczuciem oraz z życzliwością. Za pomocą kierowanych ćwiczeń medytacyjnych, na przykład łagodnego obejmowania lęku, można kultywować współczujące reakcje (zob. Forsyth i Eifert, 2016). Po wprowadzeniu klienta w stan otwartej świadomości z zamkniętymi oczami prosimy go o wykonanie następujących czynności:

Ułóż obie dłonie wewnętrzną stroną ku górze i złącz je, tworząc rodzaj miseczki. Połóż je swobodnie na kolanach. Zwróć uwagę na właściwości swoich dłoni, na tworzony przez nie kształt. Są otwarte, gotowe, by coś trzymać. Uświadamiając to sobie, bądź także świadom, że używałeś ich na wiele sposob ów. Do pracy, do miłości, do dotykania, do tego, by były dotykane. [Podajemy mniej więcej pół tuzina przykładów]. Pozwól sobie zanurzyć się w dobru zawartym w twoich dłoniach.

Z tego miejsca dobra sprawdź, czy możesz pozwolić na to, by osiadła tu, choćby na chwilę, niewielka, drobna część twojego [problem emocjonalny, np. lęk]. Wyobraź sobie, że owa część, niczym opadające piórko, delikatnie osiada pośrodku twoich życzliwych i kochających dłoni.

Zanurz się w tym na chwilę – ów fragment [problemu emocjonalnego] spoczywa teraz w dobru twoich dłoni. Jak to odczuwasz, gdy tak go trzymasz? Po prostu zauważaj swoje odczucia, oddychaj i odczuwaj ciepło oraz dobro swoich dłoni. Nie ma tu nic więcej do zrobienia.

 

Autorzy prof. John Forsyth, Timothy Ritzert | Źródło

Rozdział pochodzi z książki Terapia poznawczo-behawioralna oparta na procesach wydanej przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.