Dlaczego (nie) pytać dlaczego?

Autor Matthieu Villatte | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny i Bartosz Kleszcz

Jeśli odbywaliście szkolenie w interwencjach opartych na uważności i akceptacji lub w terapiach trzeciej fali np. Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT), mogliście w pewnym momencie usłyszeć, że zadawanie klientom pytań rozpoczynających się od „Dlaczego…?” może nie być dobrym posunięciem.

I może potem ugryźliście się w język, gdy złapaliście się na tym, że to słowo pojawiło się podczas sesji lub przepraszaliście superwizora, gdy ten wysłuchiwał nagrań (Wiem, że pytanie „Dlaczego…?” nie powinno było paść!)? Jeśli brzmi to znajomo, pragnę zaproponować ci perspektywę, która prawdopodobnie wyda ci się bardziej elastyczna.

Po pierwsze, wyjaśnijmy sobie jedną istotną rzecz. ACT należy do podejść funkcjonalno-kontekstualnych.

Oznacza to, że podczas rozmowy klinicznej to, co powinniście powiedzieć, a czego nie powinniście mówić, zależy w pełni od celu (funkcji) związanego z kontekstem, czyli z określonym uwarunkowaniami, w których odbywa się rozmowa. Z tego powodu trudno o ogólne zasady, które mogą określać lub zakazywać konkretnych werbalnych posunięć niezależnie od kontekstu. Innymi słowy – to, czy pytanie „Dlaczego…?” stanowi dobry pomysł, zależy od określonego przez ciebie celu terapeutycznego. Dlaczego miałbyś lub miałabyś (nie) zadawać pytania z „Dlaczego…?”

Być może chęć zadania pytania rozpoczynającego się od „Dlaczego…?” wywodzi  się do sposobu, w jaki dzieci wyrażają ciekawość. Jeśli jesteście rodzicami, to wiecie, co mam na myśli. Dzieci są tak ciekawe świata, że chcą słyszeć wyjaśnienia dotyczące wszystkiego. Dlaczego słońce jest żółte? Dlaczego nie możemy latać, jak ptaki? A ciekawość i otwartość są przecież dwoma kamieniami węgielnymi postawy terapeuty w podejściach trzeciej fali. Zatem może jest sens zadawać pytanie „Dlaczego…?” podczas terapii?

Z drugiej strony dzieciaki pytają również „Dlaczego…?”, aby kwestionować zasady, które uznają za ograniczające i arbitralne Dlaczego mam myć zęby? Dlaczego mam iść do szkoły jeśli chcę pograć? Jednym z podstawowych celów w terapiach trzeciej fali pokroju ACT, osadzonych na fundamentach humanizmu, jest uwalnianie klientów wpływu arbitralnych zasad na ich zachowanie. Stąd może jest w tobie potrzeba, by pytać naszych klientów „Dlaczego…?”, gdy ci wydają się być ograniczeni przez arbitralne zasady?

Może zauważyliście już, że te dwa sposoby używania tego samego słowa tak naprawdę odzwierciedlają dwa rodzaje celów.

Pierwsze „Dlaczego…?” ma nam pomóc zrozumieć, jak funkcjonuje świat.

Drugie „Dlaczego…?” ma wyjaśnić, czemu służy dane działanie.

W terapiach trzeciej fali oba są istotnymi, lecz znacząco różniącymi się od siebie celami.

Rozumienie, jak coś działa w klinicznym kontekście, zazwyczaj prowadzi do większego uprawomocnienia, normalizacji i współczucia. Terapeuci zachęcają swoich klientów, by wzięli pod uwagę, jak przeszłe i obecne okoliczności wpływają na to, że czują i postępują w bolesny, problematyczny, ale również w pełni zrozumiały sposób.

Wyjaśnianie, czemu służą działania klientów, ma za zadanie kształtować ich umiejętności śledzenia (tracking skills) – zdolności zauważania konsekwencji ich działań oraz oceniania, czy te konsekwencje są zbieżne z ich celami. Terapeuci pomagają klientom przyjąć bardziej pragmatyczną perspektywę na życie. Dzięki temu klient będzie mógł angażować się w działania przynoszące satysfakcję, zamiast powtarzać wkoło te same wzorce zachowań.

Te dwa cele są fundamentalne dla terapii trzeciej fali. Z jednej strony, chcemy by klienci podchodzili do swoich doświadczeń psychologicznych naturalnej jako części ludzkiego życia (tak, nawet do tych bolesnych i dziwacznych rzeczy), a z drugiej strony chcemy, by umieli rozpoznać i robić to, co sprawia, że mogą przeżywać życie tak, jak tego pragną.

Stąd, w teorii, moglibyście zadawać pytania „Dlaczego…?” przez cały czas!

Rzecz jednak w tym, ze używanie pojedynczego słowa niosącego ze sobą tak różne znaczenia porafi wprawiać w zakłopotanie i czasami powodować, że proces terapeutyczny będzie zmierzać w niekorzystnym kierunku. Pytanie „Dlaczego…?” może powodować, że klient jeszcze bardziej utknie w swoich historiach, które wprawdzie mogą być prawdziwe, ale przeszkadzają we wdrażaniu pomocnych, czyniących pozytywną różnicę w życiu klienta rozwiązań. To właśnie dlatego trenerzy szkolący w terapiach trzeciej fali czasami przestrzegają przed zadawaniem pytania „Dlaczego…?”.

Czy znacie ACTowe powiedzenie, by nie podchodzić do zachodu słońca jak do problemu matematycznego, jeśli potrzebujesz kontemplacji? Zachodzi wtedy ryzyko nadmiernego analizowania i ruminacji na temat rzeczy, które i tak nie mogą ulec zmianie lub w sytuacjach, gdy nie byłoby to pomocne. Taka sytuacja może zajść przy nieumiejętnie zadanym pytaniu.

W jaki sposób można zatem uniknąć pułapek związanych z „Dlaczego…?” i nadal pomagać klientom w rozwijaniu troski o siebie oraz pragmatycznego myślenia? Oto kilka wskazówek, które możesz bez zawahania wprowadzić do swojej rozmowy klinicznej:

#1 Miej jasność co do tego, co chcesz osiągnąć ze swoim klientem w tym momencie. Czy chodzi o normalizację? O kształtowanie umiejętności śledzenia? Nie pytaj „Dlaczego…?” tylko po to, by się dowiedzieć dlaczego. Wiedz, po co stawiasz pytanie rozpoczynające się od „Dlaczego…?”

#2 Rozważ zastąpienie „Dlaczego…?” innymi, mniej dwuznacznymi terminami, które oddają to, co zamierzasz przekazać.

Jeśli chcesz wyjaśnić czemu ma służyć działanie, zapytaj

  • „W jakim celu?”
  • „Po co?”
  • „Na co liczysz, gdy będziesz ____”
  • „Jaka intencja kryje się za robieniem ____?”

Jeśli twoim celem jest zrozumienie i normalizacja, zapytaj

  • “Jak sądzisz, co może na ciebie wpływać, że chcesz zrobić ____?”
  • „Gdybyś spojrzał na to ze współczującej perspektywy, jak rozumiałbyś to, co czujesz właśnie teraz?”
  • „Czy pojawiają się teraz inne rzeczy w twoim życiu, może wynikające z twojej historii życia, które sprawiają ci trudność w robieniu tego, czego chcesz?”

#3 W każdym przypadku wybieraj słowa, które wydają się dla ciebie odpowiednie, uwzględniając twoją intencję i styl rozmowy, zwracając jednocześnie uwagę na odpowiedzi klienta. Wówczas możesz ocenić, czy twoje zachowania werbalne są efektywne. Przykładowo, pytanie koncentrujące się na celu powinno kierować uwagę klienta na cele i konsekwencje działań. To może wydawać się oczywiste, ale treść klicznej rozmowy bywa często tak bogata, że możemy zgubić ślad tego, co zachodzi na poziomie procesu!

Analiza funkcjonalna

Autor Steven Hayes | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Klasyczna analiza funkcjonalna składa się z następujących elementów.

1. Określ za pośrednictwem ogólnego wywiadu potencjalnie istotne cechy danego klienta – jego lub jej zachowanie oraz wewnętrzny i zewnętrzny kontekst, w jakim zachodzi. Celem tego kroku jest po prostu zebrać dane, z których wyłonić się może zaczątek analizy. To, co dokładnie zachodzi w tym punkcie, związane będzie z filozoficznymi i teoretycznymi założeniami (zazwyczaj nie nazwanymi bezpośrednio) przyjmowanymi przez prowadzącego i nieformalnymi przed-sądami na temat danego przypadku. Bazuje też na wstępnych informacjach, wywiadach i tym podobnych.

2. Zorganizuj informacje ujęte w Kroku 1 w ramach wstępnej analizy problemów klienta, ujmując to w języku zasad behawioralnych. Celem tego jest wykrycie istotnych relacji przyczynowych, które mogłyby ulec zmianie. Proces analizy funkcjonalnej opisywano jako lejek (Hawkins, 1979) – otwór jest szeroki, ale następnie się zwęża. Krok 2 w analizie funkcjonalnej, ujmując to zgodnie z tradycją, wiąże się z zawężaniem tego, na czym opiera się wywiad diagnostyczny. Pewne cechy (np. rodzaje zachowania, czynniki motywacyjne, konteksty, w których zachodzi zachowanie) są wstępnie wybierane jako ważniejsze niż inne. Cechy szczególne przypadku są organizowane w kategorie. Zasady przewodzące temu procesowi są behawioralne, w liberalnym znaczeniu tego słowa, ale ze szczególnym naciskiem nie po prostu na zebranie objawów, ale na funkcję obserwowanych zjawisk – co dany czynnik robi lub na co wpływa w dynamicznym systemie.

3. Zbierz dodatkowe informacje, bazując na Kroku 2, i zakończ analizę konceptualną. W miarę tego, jak właściwości danego przypadku zbierają się w spójną całość, zbiera się także dodatkowe informacje ważne dla naszej analizy. Można wybrać lub tworzyć na tym etapie konkretne narzędzia diagnostyczne, aby przeanalizować lepiej konkretne cechy przypadku konceptualizowanego w Kroku 2. W ramach tego procesu analiza może być modyfikowana i doprecyzowana. Prowadzący analizę ma dotrzeć do stabilnej konceptualnej analizy relacji między działaniami klienta a kontekstem, w którym to działanie zachodzi, wejść w posiadanie danych z pomiaru kluczowych elementów tej analizy oraz przygotować procedury dalszego pomiaru, aby na bieżąco śledzić przebieg przypadku.

4. Zaprojektuj interwencję, bazując na Kroku 3. Jedną z czołowych cech oceny behawioralnej jest bliska więź co najmniej na konceptualnym poziomie (a często i empirycznie) między pomiarem a interwencją. Zasady behawioralne są explicite pragmatyczne – analiza znajduje potwierdzenie swej trafności zazwyczaj wtedy, gdy umożliwia przewidywanie i wpływ na trajektorię zachowania. Analiza funkcjonalna zwraca przez to często uwagę na konkretne wydarzenia w życiu klienta, które wprowadziły i/lub podtrzymują będący przedmiotem zainteresowania obu stron problem. Jeśli tymi zdarzeniami da się jakoś manipulować w praktycznym świecie pracy klinicznej, to szczegółowa analiza funkcjonalna często będzie sugerować konkretny rodzaj interwencji. W związku z tym w Kroku 4 projektuje się taki sposób pracy, który będzie logiczną kontynuacją Kroku 3.

5. Przeprowadź interwencję oraz oceń zmiany. Dla większości analityków zachowania pomiar nie jest czymś robionym tylko na początku interwencji, ale czymś trwającym podczas jej przebiegu. W związku z tym analiza funkcjonalna łączyć się z wracaniem raz po raz do określenia postępów klienta.

6. Jeśli efekt pracy jest nie do przyjęcia, wróć do Kroków 2 oraz 3. Jeśli interwencja nie działa, zwykle traktuje się to jako wskazówkę, że sama faza konceptualizacji analizy funkcjonalnej zawiera jakieś wady. W związku z tym porażka w dotarciu do pożądanych zmian prowadzi bezpośrednio do ponownego przyjrzenia się konceptualizacji, albo w postaci drobnych poprawek, albo czasami gruntownego przeformułowania analizy.

ACT i RFT są w pełni kompatybilne z tym podejściem. Wprawdzie RFT dostarcza ogólnej analizy funkcjonalnej zachowań sprawczych związanych z ramowaniem relacyjnym, a ACT ogólnej analizy funkcjonalnej niektórych z efektów ich wpływu, to część problemów klienta może wiązać się także z wpływem bezpośrednich zależności na zachowanie. Te wszystkie elementy trzeba połączyć w jedną pełną analizę funkcjonalną.

Czy klienci MUSZĄ rozmawiać na temat swojej traumy?

Autor Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Jeśli klient nie ma ochoty rozmawiać na temat traumatycznych wydarzeń z przeszłości, to nie powinno się go zmuszać. Jeśli terapeutka będzie próbować wymusić na nim to wbrew woli, może to łatwo doprowadzić do pogorszenia relacji terapeutycznej i/lub uczynić samą terapię czymś zagrażającym i niebezpiecznym z perspektywy klienta.

Pamiętaj: klient może wynieść ogromne korzyści ze stosowania ACT w codziennym życiu, nawet jeśli nigdy nie poruszy tematyki traumy podczas terapii.

Może także nauczyć się wszystkich kluczowych umiejętności ACT bez rozmawiania bezpośrednio o traumie. To bardzo dobre wieści, jako że niektórzy z klientów nie będą nawet tej traumy pamiętać.

 

Kiedy mówienie o traumie może być pomocne?

Rozmowa na temat traumy często będzie pomocna i uzdrawiająca dla wielu osób, pod następującymi warunkami:

 

  • Będzie prowadzona dobrowolnie, z gotowością ze strony klienta
  • Z dużą ilością troski, empatii i uprawomocnienia ze strony terapeuty
  • Połączy się ją z aktywnym rozwojem umiejętności psychologicznych

Ale nawet biorąc pod uwagę wszystkie te zalecenia, rozmowa o traumie nie zawsze będzie pomagać. Niektórzy odkryją, że samo poruszanie tematu jeszcze tylko pogorszy ich stan. Na szczęście dyskutowanie na temat traumatycznego doświadczenia zdecydowanie NIE jest konieczne dla poprawy stanu klienta – nie powinniśmy zatem nigdy zmuszać nikogo do poruszania tego tematu.

 

Rozmowa o traumie jako forma ekspozycji

Oczywiście, rozmowa o traumie może także działać jako forma interoceptywnej ekspozycji. Jej prosta definicja to „zorganizowany kontakt z zawężającymi repertuar bodźcami, celem zwiększenia elastyczności psychologicznej.”

„Zawężającymi repertuar” oznacza, że zachowanie w odpowiedzi na dany bodziec jest sztywne i nieelastyczne, ograniczając i zawężając zakres własnych reakcji. „Interoceptywna” oznacza odniesienie się do bodźców wewnątrz ciała: wspomnień, myśli, uczuć, impulsów, wrażeń itd.

Jeśli terapeutka chce efektywnie wykorzystać „rozmawianie na temat traumy” jako formę ekspozycji, powinna regularnie korzystać z procesów uważności w obliczu zawężających repertuar bodźców, które mogą się pojawiać podczas rozmowy z klientem.

Przykładowo, podczas rozmowy terapeutka będzie regularnie prosić klienta, aby zauważać (z ciekawością i otwartością) różnorodne trudne myśli, uczucia, emocje, wspomnienia, wrażenia, impulsy, obrazy, jakie pojawiają się – i jednocześnie pomagać będzie klientowi pozostać stabilnie zakorzenionym w tu i teraz. To jedno z wielu oblicz tego, co nazywamy uważnością. Tego rodzaju praca może wydarzyć się na dowolnym etapie terapii – na początku, w środku lub pod koniec.

W razie niechęci, daję swoim klientom wolną rękę w tym, aby wycofać się z rozmowy o traumie. Moje założenie jest takie, że kiedy klient będzie na to gotów, bez mojego przymuszania, to wtedy będzie dla niego właściwy czas. To decyzja klienta, a nie moja. Także podczas procesu odmowy możemy pomagać klientowi kształtować procesy związane z uważnością, nawet jeśli nie usłyszymy od niego wiele na temat samej historii doświadczeń.

Ustalenie planu sesji ACT

Autor Russ Harris | Źródło

Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

 

Ustrukturyzowanie sesji

Nie istnieje jedyna właściwa formuła lub struktura sesji ACT. Masz wolną rękę do stworzenia swojej własnej, robiąc ACT tak, jak będzie ci odpowiadać. Osobiście jestem bardzo elastyczny podczas mojej własnej praktyki. Wobec niektórych klientów są bardzo ustrukturyzowane, wobec innych – swobodnie płynące. Jednakże im bardziej klient jest chaotyczny, nieskoncentrowany, rozkojarzony, zdemotywowany lub im mocniej utknął, tym więcej struktury wprowadzam podczas sesji. Ten rodzaj klientów potrzebuje struktury – i tak samo potrzebuje jej terapeuta, jeśli tylko ma pracować z nimi efektywnie. Jeśli utkniesz w pracy z klientem, jeśli postęp nie przychodzi, wprowadzenie większej struktury powinno być pierwszym krokiem, jaki uczynisz.

 

Jeden z możliwych pomysłów na strukturę

Przeważnie korzystam z następującego formatu:

  • Rozpoczynam od krótkiego ćwiczenia mindfulness, trwającego do 5 minut, zwykle mniej. Nie nakładam na to dużego ciśnienia – jeśli klient nie ma na to ochoty, pomijam ten element.
  • Szybkie dopytanie na temat pracy własnej z ostatniej sesji i jakichkolwiek zmian spomiędzy naszych spotkań. Także zwykle do 5 minut. Jeśli były jakieś trudności, staje się to elementem planu naszej sesji.
  • Ustalenie planu sesji – zwykle do 5 minut.
  • Przejście przez tyle pozycji tego planu, ile możliwe, jeśli tylko to możliwe.
  • Zakończenie ustaleniem „pracy domowej” – zwykle do 5 minut.

Ważne. Nie jest to „oficjalne” lub „standardowe” ustrukturyzowanie sesji ACT. To po prostu pewien sposób robienia tego, a ja sam mam tendencję do bardzo swobodnego aplikowania powyższych elementów.

 

Ustalenie planu sesji

Niektórzy klienci będą bardzo skupieni, zmotywowani i przyjdą na każdą sesję z bardzo konkretnym planem tego, na czym chcą się skupić. To czyni naszą pracę wiele łatwiejszą. Jednakże nie jest tak w przypadku wielu osób korzystających z pomocy. Z tymi, którzy mają niejasne cele lub „nie mają pojęcia”, na czym chcą pracować, użyteczne jest spędzić kilka minut ustalając plan sesji. Ja docieram do tego punktu zwykle w okolicy dziesiątej minuty spotkania, po krótkim ćwiczeniu uważności oraz dowiedzeniu się, jak poszła praca własna oraz czy między sesjami zaszły jakieś zmiany. Czasem jednak przechodzę do tego na samym starcie.

Jasne ustalenie planu sesji będzie bardzo pomocne w pracy z tymi klientami, którzy po prostu chcą spuścić trochę pary, ruminować lub martwić się, czyli tych, którzy skupiają się na mówieniu o tym, co ich trapi, o problemach, uczuciach, tym jak złe jest życie i jak źle się czują – sesja po sesji, bez jasno określonego celu takiej rozmowy, bez żadnych znaczących zmian w zachowaniu między sesjami.

Podobnie dla klienta z wieloma problemami jednocześnie, który przeskakuje od problemu do problemu przez całą długość sesji, nie przechodząc nigdy do konstruktywnego planu działania.

Plan sesji często działa także dla klientów ze sfer korporacyjnych lub mundurowych, którzy mogą lubić strukturę oraz poczucie wydajności i przewidywalności, jaką ona wprowadza.

Oto przykładowy skrypt, który możesz dowolnie modyfikować:

Czy to w porządku dla ciebie, jeśli poświęcimy kilka minut na starcie każdej z sesji, aby za każdym razem ustalić jej plan? Aby wybrać jeden ważny problem lub sferę życia, którą moglibyśmy poprawić, uczynić głównym punktem naszej pracy podczas danej sesji?

Powód jest prosty: to czyni naszą pracę wiele bardziej wydajną. Jeśli mielibyśmy stawiać czoła kilku trudnym problemom jednocześnie, to byłoby bardzo trudne osiągnąć cokolwiek.”

Często klienci odpowiadają bardzo pozytywnie, ale jeśli brzmią niepewnie lub reagują negatywnie, musimy wyjaśnić, w jaki sposób ustalenie planu sesji uczyni je bardziej wydajnymi.

Przykładowo: „Jeśli mielibyśmy stawiać czoła kilku trudnym problemom jednocześnie, to byłoby to bardzo trudne cokolwiek osiągnąć. Czy możemy skupić się tylko na jednym z nich, by zostać z tym tematem na tyle długo, aż dotrzemy do jakiegoś konstruktywnego planu działania?

Albo: „Jeśli nie będziemy mieć jasnego planu na sesję – jeśli nie ustalimy jasno, co chcemy z niej wyciągnąć – wówczas jej efekt będzie prawdopodobnie podobny do ostatniej. Będziemy dużo rozmawiać, ale nie opuścisz tego miejsca z niczym praktycznym, co miałoby uczynić twoje życie lepszym.”

Jak tylko klient się zgodzi, ustalcie wspólnie treść planu. Możesz skorzystać z kwestionariusza „Tarcza do rzutek” i wybrać z niego jakąś sferę życia. Możesz także poprosić klienta, aby wybrać jeden problem, cel czy aspekt życia, na którym miałby się skupić, albo w niektórych wypadkach konkretną umiejętność, jaką chciałby rozwijać.

 

Priorytety

Zazwyczaj nadaję problemom na sesji następujący priorytet (ale oczywiście możesz swobodnie to modyfikować, jako że nie ma tutaj żadnego oficjalnego lub standardowego protokołu ACT).

 

  1. Zachowania samobójcze. Jeśli klient odznacza się ryzykiem samobójstwa, w oczywisty sposób musi to stać się nadrzędnym tematem sesji.
  2. Przeszkody w prowadzeniu terapii podczas samej sesji. Czy klient robi coś, co staje na drodze terapii, przykładowo okazuje tobie agresję, doświadcza poważnych dysocjacji?
  3. Kontynuacja zaangażowania z ostatniej sesji. Do czego klient się zobowiązał podczas ostatniej terapii? Czy to uczynił? Jeśli tak, to co zaszło, zarówno pod względem pozytywnych konsekwencji, jak i negatywnych? Zwykle poświęcam co najmniej 5 minut, aby przyjrzeć się temu, co zaszło między sesjami, zanim w ogóle przejdziemy do ustalania planu – przeważnie po otwierającym ćwiczeniu mindfulness. Jeśli zaszły tutaj jakieś trudności, ustalamy wspólnie, że stanie się to częścią planu.
  4. Przeszkody do pozytywnych zmian między sesjami. Jeśli klient nie zrealizował tego, co ustaliliście, co jego lub ją przed tym powstrzymało? Przejdź przez jakieś narzędzie diagnostyczne ACT, aby rozpoznać przeszkody i na nie odpowiedzieć.
  5. Główny temat na dziś. Jeśli zostanie na to czas po powyższych punktach.
  6. Dodatkowe tematy na dziś. Jeśli i na nie zostanie czas.

40 wskazówek do wyjścia z impasu podczas terapii akceptacji i zaangażowania

Autor Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

 

1. Zatrzymaj się, oddychaj, zauważ co się dzieje.

2. Zwolnij!!! Zauważ, że przekraczasz odpowiednie tempo lub szaleńczo próbujesz wymyślić, co zaraz robić, wyciągasz metaforę za metaforą jak z kapelusza itd. W obliczu tego celowo zwolnij.

3. Pozostań świadomy lub świadoma własnych reakcji i zrób dla nich trochę przestrzeni zamiast wikłać się w myślach lub emocjach. Sprowadź uwagę z powrotem na klienta. Skup się na CAŁYM KLIENCIE – nie tylko na zwracającej uwagę werbalnej porcji informacji, która opuściła jego usta.

4. Jeśli czujesz się przytłoczony lub przytłoczona, zaproponuj trochę uważności: „Poświęćmy teraz kilka chwil, aby zauważyć, co tu się dzieje, aby posiedzieć trochę z naszymi myślami i uczuciami.”

5. Jeśli zrąbałeś lub zrąbałaś coś, przyznaj to i przeproś: „Naprawdę przepraszam. Zauważyłem, że popełniłem tu błąd. Robiłem X, Y, Z i nie wydaje mi się, aby było to pomocne.”

6. Przyznaj, jeśli jesteś zagubiony lub zagubiona: „Czuję się tutaj trochę zagubiona. Nie jestem pewna, dokąd zmierzamy.

Następnie wróć do podstaw. Upewnij się, że wiesz, czego chce klient: “Czy możemy teraz wrócić na chwilę do samych podstaw? Chcę tylko wyklarować, czemu tu jesteśmy i w jaki sposób chcesz dążyć do tego, aby twoje życie było inne – abyśmy oboje mogli pracować nad tą samą rzeczą.”

7. Przyznaj, jeśli jesteś przytłoczony lub przytłoczona: „Muszę przyznać, czuję się trochę oszołomiony tym, o czym mi właśnie powiedziałeś. Czy moglibyśmy tu na parę momentów zwolnić? Skupmy się przez chwilę na naszym oddechu i pozwólmy pyłowi trochę opaść.

8. Przyznaj, jeśli jesteś w zamęcie: „Przepraszam, czuję się trochę chaotycznie. Czy możemy poświęcić parę minut na zastanowienie się, co się teraz dokładnie dzieje?”

9. Powracaj do wartości: „Co jest dla ciebie ważne? Co się dla ciebie liczy w głębi serca? O czym chcesz, aby świadczyło twoje życie?”

10. Powracaj do użyteczności: „Jak to dla ciebie działa? Jeśli dalej to robisz, dokąd cię to kieruje w życiu? Jeśli będziesz działać wedle tej myśli, to jak to działa w kategoriach tworzenia takiego życia, jakiego sobie życzysz?”

11. Jeśli nie jesteś pewien lub pewna, dokąd zmierza terapia, poproś klienta, aby ocenił jakość życia od 0 do 10. Spytaj następnie, co się musi wydarzyć, aby podwyższyć to o jeden poziom. To prowadzi prosto do celów, wartości i przeszkód.

12. Upewnij się, że klient nie wprowadził cię na tory kontroli np. aby próbować czuć mniej lęku lub próbując pozbyć się depresji.

13. Upewnij się, że nie jesteś w fuzji z własnymi nieużytecznymi myślami jak „Już po tym kliencie, nie ma dla niego ratunku.” Albo „ten klient nigdy się nie zmieni.”

14. Upewnij się, że nie wszedłeś lub weszłaś w nieużyteczne historie klienta o sobie („Jestem trwale uszkodzony”, „Zawsze będę już taka”, „Nikt nigdy mnie nie zechce” itd.)

15. Zaakceptuj, że przyjdzie i taki czas, kiedy klient nie ma ochoty na nic lub pogrąża się znów w zaogniających problematyczny stan strategiach opartych na kontroli.

Okazując troskę i współodczuwając z klientem, sprowadź ich uwagę do tego, co właśnie robią – bez frustracji, irytacji, robienia wykładu, ostrzegania czy zastraszania. Jeśli się na tym złapiesz, przyznaj to i przeproś.

16. Położenie: spróbuj zmienić swoje położenie w pokoju np. przesuń swoje krzesło, abyś siedział lub siedziała po boku klienta i zachowuj się, jakby „ów problem” siedział prosto przed obojgiem z was. „Teraz spójrzmy temu prosto w oczy. Chcę to widzieć tak, jak ty to widzisz.”

17. Odkrywanie się: „Wiem, że nie wydaje ci się, że to zadziała i prawdą jest, że ja też nie wiem, czy to dla ciebie będzie działać. Mam nadzieje, że będzie, ale nigdy nie można być w 100% pewnym.”

18. Określ swoje intencje: „Jestem zaangażowany w ten temat. Chcę, byś prowadziła pełne, wartościowe życie.”

19. Chwila obecna / oddech: „Czy moglibyśmy tylko oddychać przez chwilę? Oddychajmy i nawiążmy kontakt z tym, czemu działamy w ogóle razem.”

20. Określ ukryte przeszkody do zmiany: „Jeśli uczyniłabyś pozytywne zmiany w swym życiu, kto by przez to nie miał racji? Kto by miał rację? Jakie mogą być tego nieprzyjemne konsekwencje, jeśli uczynisz postępy?”

21. Przejdź przez akronim F.E.A.R. (ang. Fusion, Evaluation, Avoidance, Reasons – Fuzja z nieużytecznymi myślami, Ocena wewnętrznych doświadczeń, Unikanie ich, Szukanie wymówek dla zachowania), aby rozpoznać przeszkody.

22. Spytaj: „Co się liczy? Co jest dla ciebie ważne? Co się liczy choćby troszkę?”

23. Spytaj: „O czym marzyłaś jako dziecko/nastolatek, na co miałaś nadzieje? Wiem, że może być to bolesne, więc powiedz mi odrobinę z tego, jeśli chcesz.”

24. Spytaj: „Komu zależy na tym, na czym zależy też tobie? Idź więc do domu i porozmawiaj z tą osobą o tym.”

25. Jeśli klient mówi, że na niczym mu nie zależy, spytaj „Dokąd to prowadzi? Jak to dla ciebie działa? Idziemy tutaj w analizę funkcjonalną języka, a nie bezpośrednią wiarę w podawane treści.

26. Spytaj: „Jakie chcesz, aby było twoje życie? Czego się obawiasz? Jeśli mógłbyś mieć te wszystkie ważne, znaczące rzeczy w swoim życiu, czy byłbyś gotów stworzyć trochę przestrzeni dla nieprzyjemnych myśli i uczuć? Czy jesteś gotowy czuć się trochę niekomfortowo, jeśli zwraca ci to życie?”

27. Obniż swoje oczekiwania: „Wydaje mi się, że zbyt silnie cię popychałam. Nie zdawałam sobie sprawy, że to, co proponowałam, byłoby taki wyzwaniem. Skupmy się na czymś mniejszym.”

28. Uprawomacniaj wszystkie wysiłki, nieważne jak drobne! Jako praktykę między sesjami: ustal z klientem małą zmianę w pozytywnym kierunku – i upewnij się, że TO KLIENT JEJ CHCE!

29. Jeśli klient uporczywie nie zgadza się na zmiany: „Być może nie jesteś na to gotowa, jeszcze. Może potrzebujesz wciąż robić to, co robisz, póki naprawdę nie doświadczysz, że to nie działa.”

Albo bardziej bezpośrednio: „Być może nie cierpiałeś wystarczająco dużo. Być może potrzebujesz wycierpieć więcej, aby dostrzec, że to nie działa.”

Lub „Być może nie jestem dla ciebie właściwym terapeutą. Może poradzisz sobie lepiej z kimś, kto pracuje inaczej.” (I bądź gotów lub gotowa przekazać ich dalej, jeśli okaże się to konieczne. Nie każdy reaguje dobrze na ACT.)

30. Dla przymuszonych klientów: „Jak działa to dla ciebie, bycie przymuszonym do przychodzenia i oglądania kogoś takiego jak ja każdego tygodnia? Czy właśnie tak chcesz, aby wyglądało twoje życie?”

31. Dla przymuszonych klientów: „Chcę, byś wiedziała, że moim celem tutaj jest pomóc tobie. Nie jestem tutaj, by realizować cele twego męża/rodziców/prawnika/lekarza/urzędnika więziennego/systemu. Jestem tutaj, aby wspomóc cię w tworzeniu najlepszego możliwego życia. Nie oczekuję, że uwierzysz w to. Mówię ci tylko jak to wygląda z mojej perspektywy.”

32. Powróć do realistycznych oczekiwań, zarówno klienta i swoich. Złożone umiejętności wychodzą z wielokrotnych prób. (Większość byłych palaczy rzuca 8 razy nim nabywa umiejętności odstawienia ich na dobre.)

Okazuj postawę współodczuwania i troski w obliczu kroków w tył.

Przypominaj im: zaangażowanie nie oznacza realizacji wszystkich celów i pustej historii porażek!

33. Jeśli klient nalega, że nie jest w stanie dołożyć niczego nowego w życiu, znajdź coś, co już robi (co naprawdę ceni) i poproś o utrzymanie robienia właśnie tego.

34. Jeśli klient utknie w wyborze między alternatywami, wskaż, że „niewybieranie” jest wyborem. Co oznacza, że nie ma sposobu, aby nie wybierać. Jedynym wyborem jest: wybierz w zgodzie z wartościami lub wybierz w zgodzie z unikaniem (czyli tym, co da ci najmniejszą porcję nieprzyjemnych odczuć na krótką metę).

Natomiast który wybór z największym prawdopodobieństwem da ci pełne, bogate i żywotne życie?

W tej sytuacji cokolwiek wybierzesz doprowadzi do jakichś nieprzyjemnych odczuć – więc możesz wybrać wartościową opcję, poruszać się w kierunku dyktowanym przez sens życia, tworzyć trochę przestrzeni dla dyskomfortu, który idzie wraz z tym.

Lub możesz podjąć unikową decyzję, odchodzić od tego, co naprawdę uznajesz za wartościowe oraz zmagać się z nieprzyjemnymi odczuciami, które idą wraz z tym. Nie ma wyboru bez nich. Który ich rodzaj wolisz?”

35. Wybierając cele z klientem, spytaj: „Czy jest cokolwiek, co stanie temu na drodze, pomijając twój umysł, który podaje ci nieprzydatne historie?” Odnieś się do tych przeszkód.

Następnie spytaj: „Jak pewna jesteś, w skali od 1 do 10, że podejmiesz czy utrzymasz to działanie?” Jeśli oceniają szanse na niskie – krok w tył, pomóż uczynić cel mniejszym.

36. Uważaj na „przynętę klienta”. Odpowiedz: „To brzmi bardzo istotnie… (uprawomacniaj, co powiedzieli)… i jednak wydaje mi się, że jeśli skupimy się na tym, to będzie to odciągać nas od pracy, w którą potrzebujemy zaangażować się tutaj.”

37. Pomóż klientowi zdać sobie sprawę, że dokonują wyboru, wskazując na coś takiego: „Kiedy taka sytuacja wydarza się – masz opcje. Możesz zrobić A, B, C, D, E. Dotąd wybierałeś robić A. Jak to dla ciebie działa?”

Jeśli klient mówi „Ale nie mam wyboru w tej kwestii. Muszę robić A.”, odpowiedz: „Zatem twój umysł mówi, że nie masz wyboru. Jeśli pozwolisz temu rządzić twoim życiem, jakie są konsekwencje? Dokąd cię to prowadzi? Czy zbliża cię to do takiego życia, jakie chcesz mieć? Co naprawdę tu się dzieje, to że wybierasz robić A zamiast B czy C i jednocześnie twój umysł mówi ‘Ale ja nie mam wyboru’ i wchodzisz w to – uczepiasz się, lecisz z tym w dół, toniesz.”

Jeśli klient nalega „Ale ja nie mam wyboru” – możesz wskazać, że „Obecnie masz wybór, czy wziąć tę myśl dosłownie, jako absolutną prawdę – lub czy zrobić krok w tył i ujrzeć ją w całości – jako zbieraninę słów.”

Następnie poświęć trochę pracy z defuzją wokół zdania „Nie mam wyboru” np. śpiewając to, mówiąc to dziwnym głosem.

38. Jeśli klient wraca raz po raz do historii o tym, jak „stał się uszkodzoną osobą”, możesz odpowiedzieć (empatycznie): „Możemy spędzić godziny, dni, tygodnie przechodząc przez to – czy to zbliży cię do takiego życia, jakie chcesz mieć?”

Także: „Ile godzin spędziłeś już przechodząc przez to, zanim trafiłaś do mnie? Co ci to dało?”

Także: zaproponuj metaforę naprawienia skrzyni biegów, zamiast spędzając godziny analizując każdą podróż, jaką kiedykolwiek auto miało, aby wyjaśnić, czemu skrzynia biegów przestała działa.

39. Klient ciągle żongluje obiekcjami: „Nie mam czasu.”, „To zbyt trudne.”, „To nie podziała.”, „Nie jestem w stanie tego uczynić.”

Odpowiedź: „Gwarantuję ci, że w miarę tego, jak będziemy działać razem, twój umysł będzie wyrzucał różnego rodzaju obiekcje. Te, które właśnie wymieniłaś i wiele innych. Twój umysł nie stanie się nagle cheerleaderką. Nie zacznie nagle krzyczeć ‘Raz! Dwa! Możesz to zrobić’ Będzie się sprzeciwiać i sprzeciwiać. Zatem czy możesz pozwolić twemu umysłowi rzucać te obiekcje i kontynuować robienie tego, co jest tu ważne?”

Także, kiedy ustalacie cele bazujące na wartościach, mógłbyś lub mogłabyś powiedzieć: „Gwarantuję ci, że twój umysł będzie się sprzeciwiał. I im bardziej będziesz przeć, tym silniej będzie rzucać kłody. To jak małe dziecko, które chce wymusić swoją własną wolę. Więc zobaczmy, czy możesz naprawdę je wkurzyć. Zobacz, czy możesz sprowokować je tak, by rzucało się i krzyczało na cały głos. I pokaż mu, że niezależnie, jak bardziej krzyczy i płacze i wrzeszczy i grozi, będziesz robić to, co chcesz robić – nie to, co mówi ci twój umysł!”

40. Określ, czy są jakieś ważne umiejętności, których brak klientowi – takie jak rozwiązywanie problemów, asertywność, zarządzania czasem, komunikacyjne, rozwiązywania konfliktów, społeczne, radzenia sobie z kryzysem itd. Być może będziesz potrzebować spędzić kilka sesji rozwijając te umiejętności (lub proponując klientowi kogoś innego w tym zakresie), zanim będzie można osiągnąć znaczący postęp w konkretnym cenionym kierunku.

Ukierunkowywanie gadatliwego klienta podczas terapii grupowej

Autor Darrah Westrup | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

 

Aktywny udział stanowi jedno z głównych założeń terapii grupowej. Ale co z ludźmi, którzy wnoszą na terapię zbyt wiele? Jaka jest najlepsza metoda pracy z gadatliwymi klientami – osobami, które korzystają z sesji, aby raczyć nas opowieściami na temat swój i swego życia. Kluczem jest kontekst. Dzięki właściwiej ocenie funkcji opowiadania historii o sobie u takiego klienta, terapeuta będzie wiedzieć, jak zareagować. Musimy brać tu pod uwagę nie tylko rolę takich wypowiedzi u samego opowiadacza, ale także rolę tego zachowania dla innych członków grupy oraz w odniesieniu do ogólnych celów terapii.

Przykładowo, weźmy na warsztat członka grupy, który spędził ostatnie 10 minut opowiadając historię o czymś, czego doświadczył w przeszłości. Wyobraźmy sobie, że to w ogóle pierwszy raz, kiedy ta osoba podzieliła się czymś osobistym na forum. A teraz, że ten ktoś podzielił się dokładnie tym samym nie raz, ale dwa razy. Mamy tutaj różnicę w kontekście. Może i już się nią raz dzielił, ale tu i teraz będzie ona doskonałym przykładem, aby zilustrować coś, na czym skupia się grupa. Albo może opowieść jest króciutka i nowa, ale jej funkcją było odwrócić uwagę od czegoś ważnego, co właśnie ma miejsce. To tylko kilka możliwości, a każda z nich sugeruje odmienne reakcje terapeutki.

Zatem jak podejść do członka grupy, który regularnie popada w opowiadanie o sobie w taki sposób, który jest problematyczny, i dla jego własnego rozwoju, i dla ogólnego procesu grupowego? Warto od razu przejść do funkcji, jaką takie zachowanie pełni:

Terapeutka: (przerywając „Karolowi” opowieść na temat czegoś, co doświadczył podczas wojny) Przepraszam, że przerywam tobie, ale wydaje mi się, że to ważne, aby o coś cię spytać. (Karol pauzuje.) Chciałabym wiedzieć więcej na temat tego, dlaczego chcesz opowiedzieć o tym grupie w tej chwili. Co chcesz, aby oni poznali?

Tego rodzaju interwencja zaprasza Karola, aby sam ocenił funkcję tego, co właśnie robi. Częstokroć członek grupy postawiony w tej roli zawaha się trochę, będąc wyciągniętym w jakimś stopniu z opowieści, którą jego umysł mu podsuwa.

Karol: (wahając się) Nie jestem pewien…

Terapeutka: Krzysztof podzielił się właśnie tym, że obejrzany przez niego w weekend film zdenerwował go, a następnie ty zacząłeś się dzielić, jak raz dałeś w twarz komuś, kto cię zaskoczył –

Karol: A tak. Ten gość zaszedł mnie od tyłu bez żadnego ostrzeżenia, wiecie? A ja –

Terapeutka: Pozwól, że przerwę ci tutaj – to bardzo ważne. Czy mógłbyś powiedzieć, dlaczego chciałbyś podzielić się tym teraz z grupą?

Karol: (trochę niezadowolony, ale też zamyślony) Wydaje mi się… wydaje mi się, że mogę zrozumieć to, jak Krzysiek się czuł.

Terapeutka: O, rozumiem teraz. Zatem dzielenie się tą opowieścią to sposób, aby poinformować Krzysztofa, że możesz jakoś odnieść się do jego doświadczeń. (Karol kiwa głową potwierdzająco.) Jakie konkretne emocje pojawiły się zatem u ciebie w związku z tą sytuacją?

I teraz właśnie wracamy do teraźniejszości oraz budowania kluczowych umiejętności związanych z terapią akceptacji i zaangażowania – kontaktowania się z chwilą obecną, defuzji, gotowości, ja jako kontekstu. Możesz nawet odwołać się do wartości, zwracając uwagę, że więź z innymi wydaje się być czymś ważnym dla Karola. Sednem tej interwencji było odciągnięcie uwagi od treści historii i w kierunku tego, co dzieje się w ramach grupy w chwili obecnej na poziomie emocji.

Kluczem do tego wszystkiego jest oko terapeutyczne skoncentrowane na procesie. Nie chodzi o to, co powiedziano, ale dlaczego powiedziano. Co dzieje się w tym pomieszczeniu? Pamiętaj, że możesz rozważenie tego tematu skierować także w stronę całej grupy. Co dzieje się w tej chwili? Co nie jest powiedziane? Dlaczego robimy to, co robimy? Jaki jest cel tej historii, tu i teraz? Czego potrzebujesz lub potrzebujecie? Innymi słowy, zwracaj uwagę na funkcję oraz pozwalaj swej grupie wykonywać pracę.

Rozpoczęcie 3-2-1

Autor David Staab | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

 

Kontekst

Korzystałem dotąd z różnych sposobów na ustrukturyzowanie początku sesji coachingowej w taki sposób, aby umożliwić im natychmiastowy powrót do tu i teraz. Takie metody świetnie działają także jako start różnych spotkań, więc zachęcam do tego typu rozpoczęć także moich klientów z korpo.

Próbowałem zaczynać od ćwiczeń mindfulness, ale wiele z tych osób zazwyczaj nie jest w stanie gotowości, aby odłożyć na bok cokolwiek, co chodzi im po głowie. Korzystałem także z metody PIES, pochodzącej z The Mankind Project (Physical, Intellectual, Emotional, Spiritual – Fizyczny, Intelektualny, Emocjonalny, Duchowy), ale to dość abstrakcyjne podejście, więc dostawałem potem zbyt rozwlekłe odpowiedzi. Połączyłem zatem ACT z PIES, aby stworzyć to, co poniżej.

 

Przebieg

  1. Poproś klienta, aby wymienił 3 słowa opisujące, jak czuje się w tej chwili.
  2. Poproś klienta, aby podzielił się 2 myślami skupiającymi teraz na sobie jego lub jej uwagę.
  3. Poproś o 1 rzecz, którą by chciał lub chciała dodać do programu sesji (lub spotkania), w miarę możliwości.

 

Przykłady

“Mam mnóstwo energii i także zakwasy od wypadu na narty w zeszły weekend.”

„Moja energia i poczucie obecności biorą się ze spotkania dla liderów, które właśnie się zakończyło. Wreszcie nakłoniłam ekipę, aby spotykać się każdego poniedziałkowego ranka, aby w ten sposób rozpoczynać tydzień! Myślę o tym właśnie oraz o mojej nadchodzącej podróży do Nowego Jorku.”

„Chciałbym porozmawiać dziś o moim związku. Wydaje mi się, że niektóre z tych narzędzi, których mnie uczysz, mogą pomóc mi także w relacji z żoną.”

 

Cel / Wyjaśnienie

Takie rozpoczęcie pomaga nawiązać im kontakt z chwilą obecną, dokonać defuzji od myśli i uczuć przez zauważanie i nazywanie ich, a także zrzucić brzemię pamiętania o dowolnych tematach, odnośnie których potrzebują pomocy (poprzez przekazanie ich mi, abym zaplanował plan spotkania). Przekazuje im także odrobinkę autonomii podczas sesji od samego startu, jako że zaprasza ich do aktywnego udziału w projektowaniu kształtu sesji – w efekcie zwiększając poczucie bezpieczeństwa w kontakcie ze mną.