Obsesja (2026). Analiza psychoterapeutyczna

Obsesja (2026). Analiza psychoterapeutyczna

Bartosz Kleszcz i Julia Bilarzewska

“Kiedy dwoje ludzi rezygnuje z siebie samych, aby podejść do siebie, to nie ma już gruntu pod ich stopami, a ich bycie razem jest nieustającym spadaniem.” – Rainer Maria Rilke, Listy o sztuce

Obsesja (2026) to wieloaspektowy horror. W najprostszym odbiorze jest historią opętania i fatalnych konsekwencji spełnienia ekstremalnego marzenia. Główny bohater – Brandon “Bear” – przełamuje magiczną gałązkę, która spełnia jego życzenie. Jego koleżanka Nikki zakochuje się w nim “bardziej niż w czymkolwiek na świecie”. Oboje nie umieją sobie z tym poradzić, bezsilni wobec żywiołu, który między nimi krąży. 

Tak samo jak w dobrym science fiction setting jest tylko pretekstem do namysłu nad człowiekiem i teraźniejszością, tak samo w Obsesji warto to, co widać na powierzchni, a głównych bohaterów potraktować wiele bardziej uniwersalnie i analitycznie. Niesamowity sukces tego filmu bez wątpienia bowiem zawdzięczamy satysfakcji, jaką daje prezentacja przekonującego i aktualnego obrazu relacji, dokonując rozrachunku z męskością, kobiecością, samotnością i traumą. 

W tym artykule podejmujemy obraz głównych bohaterów filmu, tak jakby magia nie była głównym motorem. Problemy, które widzimy na ekranie, są realne, częste i powtarzalne. Film nikogo nie ocenia, zostawiając nam połączenie kropek i relację z Bearem i Nikki. Co łączy nasze hetero związki, co najlepiej oddaje magiczne opętanie, krótką euforię i tragiczny koniec? Zapraszamy do lektury po obejrzeniu filmu – uwaga, spoilery!

Tragedia Nikki

Why don’t you
Tell me, baby, why don’t you love me?
When I make me so damn easy to love?
Beyonce 

W filmie bardziej od jumpscare’ów i krwawych scen przerażający jest realizm oraz zwyczajność zachowań opętanej bohaterki. Być może horror jawi się jako przerażający dla wielu osób, ponieważ dotyka ich osobistych sytuacji. Po premierze filmu na TikToku pojawił się trend, w którym dziewczyny utożsamiają się z zachowaniem głównej bohaterki pytając “Wait, is this f*cking play about us?” („Czekaj, czy ta *** sztuka jest o nas?”) . Co zwykłego kryje się w scenach zazdrości, wściekłości, czy próbach kontrolowania sytuacji? 

Wybuchy złości Nikki, jej desperacja i emocjonalna dezorganizacja do złudzenia przypominają dysregulację, która może pojawiać się w obliczu lęku przed opuszczeniem. Częste unieważnienie, czy przedmiotowe traktowanie mogą być jak jątrząca się rana, która w końcu zaczyna być nie do zniesienia, powodując chęć ataku/obrony. W takiej sytuacji złość może stać się  jedynym sposobem na obronę siebie i odzyskanie wpływu nad swoim życiem. 

Nikki w filmie powtarza pytanie „Why Don’t You Love Me?”, co jest również tytułem jednej z piosenek Beyoncé. „Dlaczego mnie nie kochasz, skoro tak bardzo próbuję być kochana?”. To piosenka, która opowiada o  kobiecie, która została nauczona spełniać swoje potrzeby przez mężczyznę: przez bycie wybraną, pożądaną, docenioną, uznaną za wystarczającą. W takim porządku kobieta nie może po prostu chcieć dla siebie, czy cieszyć się z własnego istnienia. Jej pragnienie musi przejść przez kogoś innego. To ktoś inny ma potwierdzić jej wartość, ukoić lęk, nadać sens staraniom.

Spełnienie własnych potrzeb nie odbywa się więc bezpośrednio. Odbywa się przez spełnianie potrzeb drugiej osoby. Mam być interesująca po to, żeby ktoś wreszcie mnie pokochał. Mogę odgrywać Nikki z wyobrażeń o tym, jaka ma być Nikki. Mogę (i muszę) być Sarah. Spełnianie potrzeb drugiej osoby daje poczucie ciągłości, którego nie daje miłość – bo jej nie ma. Podobny mechanizm można zobaczyć także w s***ualności. Wiele kobiet uczy się podniecać tym, że są obiektem pożądania. Ale kiedy s**s nie wiąże się z bezpośrednią gratyfikacją ich ciała i brakuje realnej przyjemności, z czasem zaczynają tracić ochotę na seks ze swoimi partnerami. Często dlatego, że nigdy nie dostały wystarczająco dużo przestrzeni, żeby sprawdzić, skąd właściwie płynie ich przyjemność. (Osobom zainteresowanym tym tematem polecam artykuł van Anders i współautorek: The Heteronormativity Theory of Low Sexual Desire in Women Partnered with Men.)

Nikki, pod wpływem koszmarnego zaklęcia, funkcjonuje właśnie w takim napięciu. Jej potrzeby nie mają bezpiecznego miejsca, w którym mogłyby po prostu istnieć, a brak być konstruktywnie nazywany i eksplorowany. Muszą przechodzić przez Beara: przez jego uwagę, dostępność, pożądanie, akceptację. Kiedy brakuje męskiego spojrzenia, ona oprócz relacji traci też swoje właściwości, zastygając za drzwiami i czekając na powrót podmiotu sytuacji, w którym ulokowana jest nadzieja na self w relacji. 

Nikki zaczyna bardziej dorośle „zarządzać” sytuacją dopiero wtedy, kiedy jest kompletnie pod ścianą. Nie mogąc się dobić do drzwi łazienki, w której Bear zaraz połknie tabletki, zmienia ton głosu, proponuje pomieszkanie osobno na jakiś czas. To jest jeden z najbardziej tragicznych elementów tej postaci. Spokój w głosie jest strategią, a nie wyrazem realnych potrzeb Nikki. Nic innego nie działa, więc musi być dorosła. Nie ma wyważonego miejsca, z którego mogłaby powiedzieć: „to mi nie służy”, „tego potrzebuję”, „tak nie chcę”. Potrzebuje wsparcia radykalnie i ciągle i udaje, że może być nim dla dwojga.

Dlatego jej złość, rozpacz i zachowania, które z zewnątrz wyglądają groteskowo, od środka są próbą odzyskania kontaktu z czymś absolutnie podstawowym: z poczuciem własnego Ja. W filmie porozsiewane są kryzysy self, które oddają nowy stan Nikki. Gubi się w tym, komu właściwie umarł kot. Znika jako osoba w ciele pod nieobecność Beara. Jej tragizm polega na tym, że nigdy nie zwraca się ku sobie jako oparciu. Nikki znajdująca się pod tym wszystkim chce tylko umrzeć. Nikki magiczna chce tylko stabilizującej miłości z zewnątrz. Żadna z nich nigdy nie zmieni swojej strategii.

 

Tragedia Beara

“Nie istnieje coś takiego, jak obiad za darmo.” – Milton Friedman

Beara łatwo ustawić w roli „złego faceta” i takim jest w istocie pod wieloma względami: stara się o bliskość tylko, kiedy ma 100% pewność, że nie zostanie odrzucony, kłamie, unieważnia oraz szykuje się do zdrady. Film zyskuje jednak, kiedy nie zatrzymujemy się tylko na tej diagnozie. Jego problem nie polega tylko na tym, że pragnie miłości, czy stosuje przemoc. Niezaspokajalną trudnością jest sposób, w jaki ją sobie wyobraża: jako coś, co ma przyjść z zewnątrz, wypełnić brak, potwierdzić jego wartość i nie konfrontować w żaden sposób. 

Reżyser filmu w wywiadach podkreśla, że magiczna gałązka nie jest przeklęta i możliwa jest magia bez konsekwencji. Przekleństwo związane jest natomiast z samym życzeniem wypowiedzianym przez Beara. Bear chce bliskości, ale bez ryzyka, które zawsze się z nią wiąże. Chce, żeby ktoś się w nim zakochał totalnie, bez reszty, poza własną wolą, a jednocześnie nie chce mierzyć się z konsekwencjami takiego pragnienia. Nikki ma być oddana, dostępna, zachwycona i mieścić się w miejskim standardzie związkowości. Ma spełniać fantazję, ale nie przeszkadzać jej skutkami oraz niewypowiedzianymi potrzebami. Ma być pochłonięta nim, ale nie przytłaczająca. To miejsce niemożliwe do utrzymania dla obojga z nich. 

Slavoj Żiżek opisuje zakochiwanie się jako “falling in love” z naciskiem na falling, rozdzierający i przerażający proces wywracający wszystko do góry nogami. Miłość w swej naturze przewraca, brutalnie otwiera i konfrontuje. Taki rodzaj miłości wymaga mocnego zaangażowania i pewności siebie, a tej cechy Bear nie ma od samego początku. Pragnie być uśpiony i obdarzony przez darmowe uczucie. 

Funkcją zachowania Beara jest minimalizowanie przytłaczającej rzeczywistości. Ma znaleźć odpowiedni tekst będący kluczem do Nikki. Nie wytrzymuje zawodu sobą w aucie i sięga po magiczną gałązkę. Wycofuje się z konfrontacji kłamstw Nikki i sam kłamie bliskim. Krzyczy na Nikki, aby była wreszcie normalna i stała się tą Nikki+, którą sobie wymarzył. Spotyka się z Sarah i sytuacja zastaje ich o krok od zdrady. Próbuje wymyślić nowy czar, mniej problematyczny dla niego. Wreszcie ucieka ze świata przez tabletki uspokajające zostawione po babci. Bear ma w tej relacji władzę, ale nie potrafi jej użyć do budowania kontaktu. Prawdopodobnie nie tylko nie chce, ale nie umie. Jego marzenia zawodowe zdradzają ten sam element kompletnej niewiedzy, jak zachodzi w życiu sukces. Jedyny moment ulgi na końcu wiąże się z usunięciem jego osobowości przez następne przełamanie magicznej gałązki.

W tym miejscu Obsesja staje się gorzkim komentarzem o męskości oraz pragnieniu relacji, opieki, podziwu i oddania bez uczenia się kontaktu z realną osobą. O oczekiwaniu, że kobieta będzie szczęśliwa z samego faktu uczestniczenia w męskim świecie, bez widzenia jej i traktowania jej jako osoby z własnym życiem. Dogłębnie zraniony człowiek jest na tyle oporny, że nie pozwala, aby totalna miłość totalnie go rozmyła, a z drugiej na tyle bierny, że nie jest w stanie zabrać jej w miejsce spełnienia. 

 

Perspektywa psychoterapii

Jednym ze sposobów rozumienia osoby jest opisywanie jej przez pryzmat cech, Z tej perspektywy łatwo o oceny dobry/zły, właściwy/niewłaściwy. W psychoterapii przeważnie jednak analizujemy całą sytuację, w której znajduje się osoba, aby pomóc zrozumieć i wytłumaczyć czyjeś zachowania. Z tej perspektywy uderzające jest, czego w filmie brak – prawie kompletnie nie ma w nim rodzicielskich i rodzinnych relacji. Nikt nie jest wzorem. Jesteśmy świadkami samotności młodych ludzi, którymi nie interesuje się nikt starszy.

Wiemy, że główny bohater odziedziczył dom po zmarłej babci, nie dowiadujemy się jednak niczego na temat jego rodziców. Zakładając, że jego problemy nie wzięły się znikąd, można spróbować prześledzić ślad zranień po tym, z czym się zmaga i czego pragnie. Marzenie o skrajnej miłości, która przyjdzie z zewnątrz, połączona z frustrującą i kompletną niezdolnością do aktywnego nawigowania relacji, jeśli tylko uznać to za proporcjonalne do jego historii, ujawnia go jako zraniony produkt warunków życiowych. Jego przewiny mają sens i nie mogą być inne. Zastajemy Nikki jest w podobnej sytuacji, bez relacji z ojcem i braku interwencji w jej skrajną sytuację przez nikogo innego. 

“Obsesja” jest filmem bez terapii w takim sensie, że pomoc dla bohaterów nie przychodzi z zewnątrz, a oni sami uporczywie trzymają się jednej strategii. Bear i Nikki poszukują oparcia oraz odmawiają jakiejkolwiek zmiany poza skrajnościami kompletnej bliskości i kompletnego nieistnienia. Jednym z pięknych faktów o człowieku jest to, że można się naprawdę w ciągu życia rozwijać. Film, jako horror, nie daje nam tego. Bear i Nikki wybierają niemal wszystko oprócz leczenia, rozwoju i spotkania z rzeczywistością. 

Ich współzależna relacja zazębia się o najgorsze cechy obu partnerów. Bezwiednie dryfują na fali wyuczonych przez kulturę instynktów. W restauracji na randce, której rolą jest przecież sprawdzać się wzajemnie, okazuje się, że Bear nie ma pojęcia, jak zostaje się krytykiem gastro. Być może jedzenie pojawia się samo, a krytyk komentuje tylko, co zjadł. Nikki przyjmuje tę sytuację z pozycji śmieszkowania i dystansu. Z jednej strony nie jest jej zadaniem podciągać Beara za uszy ani uczyć go proporcjonalności między wysiłkiem a skutkiem. Nie ma obowiązku konfrontować go z rzeczywistością. To byłaby następna rola. Nikki jednak neguje tutaj swoje potrzeby – ktoś tak zaangażowany emocjonalnie potrzebuje kogoś, kto stąpa po ziemi. Jak wiele kobiet, przyzwyczajona jest do grania roli w sytuacji, która może być przecież lekko alarmująca. Z drugiej strony, jej żartobliwość i podkładanie się pod brak wyobraźni Beara nie stają się dla niego wystarczającym bodźcem, by zobaczył ją jako podmiot. Jest sam w swojej głowie, z planem, jak omijać lęk i odłączać się od wyzwań życia. Bear jako osoba potrzebuje sygnału innego niż nic albo ogromna przemoc. Nie dociera do niego realność jej potrzeb, granic i frustracji. Zamiast tego oboje poruszają się między skrajnościami: fantazją a katastrofą. W żadnej z tych pozycji nie umieją być naprawdę w relacji ze sobą samymi, wzajemnie i światem.

Takie miejsce psychicznie wymaga kogoś pełniącego podwójną rolę – kojącego i rozumiejącego, a zarazem dającego wyzwania pozwalające mierzyć się z tym, co ściąga na dół. Psychoterapeuta musi być bodźcem, który dociera z wiadomością. Spokój jest możliwy, tylko inaczej niż próbujesz go osiągnąć. Ale odbiorę ci marzenie, że kiedykolwiek stanie się tożsamością. To jeden z wielu stanów i wcale nie najlepszy cel w życiu. Co więc dalej? 

Wychodzenie poza szukanie jednego źródła, jednego stanu i jednego celu – tytułową obsesję – to budowanie wielości perspektyw. Nikki i Bear są zaabsorbowani swoimi podstawowymi potrzebami w taki sposób, że wnętrze Nikki nie ma dla Beara żadnego znaczenia i konsekwencji, a Bear jest środkiem do spełnienia dla Nikki. Czas nie istnieje, jeśli Beara nie ma. Nikki nie istnieje poza wyobrażeniem o niej. Zdrowie to umiejętność spojrzenia z wielu stron na kogoś i siebie, czas i przestrzeń bez utknięcia w jednej perspektywie. Jest to przeważnie niemożliwe, jeśli liczy się tylko to, jak z kogoś “zatankować”.

Psychoterapia w miejsce poszukiwania fundamentalnego oparcia na zewnątrz uczy stopniowo kierować zmianę do wewnątrz. Szukając sprawczego self u kogoś tworzy warunki, aby to self mogło być stabilnie w kimś. W efekcie funkcja zachowania zmienia się – z “użyć kogoś” i “uciec przed sobą” otwiera się przestrzeń na namysł, refleksję i działania, które są wyborem, a nie reakcją. Ktoś, kto wybiera, może eksperymentować, jak kochać.

Jednym z ciekawych wątków, na które rzadko jest miejsce w życiu, jest pytanie “Jaka jest twoja definicja miłości?” W świecie zranień, gdzie rolą podejmowanych działań najczęściej będzie ucieczka i uległość wobec okoliczności, często brakuje miejsca, aby pozytywnie zdefiniować relację z siłą, która ma tyle siły do rujnowania i tworzenia. W Obsesji widzimy przykłady porażek w tej dziedzinie, ale nie musi tak być. Psychoterapia dostarcza kogoś z zewnątrz, kogo rolą jest pomóc zabliźnić rany, i otworzyć się na siebie tak, jak piękni młodzi ludzie na obrazku poniżej. 

 

Bonus: Playlista Beara i Nikki