Pozytywna seksualność

Pozytywna seksualność

Napisał: Bartosz Kleszcz

Obserwując siebie samego w różnych sytuacjach zauważyłem, że ilekroć jestem przybity, nie chce mi się zbyt wiele i moje myśli stają się szare jak aktualna pogoda za oknem, to dzieje się to zazwyczaj z tego powodu, że jakoś wycofałem się ze świata. Silne unikanie przyjemnych lub nieprzyjemnych sytuacji, automatyczne wycofywanie się z cennych sfer życia to jeden z substratów większości problemów psychicznych.

Współcześnie jednak bierzemy też wiedzę z innych źródeł. Jednym z nich jest pornografia, która potrafi mocno wykrzywiać obraz tego, jak wygląda „właściwy” stosunek. Zamiast tego mamy potok kategorycznych zaleceń i stanowisk:

  • tylko wstrzemięźliwość jest dobra,
  • tylko seks małżeński jest dobry,
  • antykoncepcja jest zła,
  • homoseksualizm jest nienaturalny/zły, pornografia tak samo.

Charakterystyczną cechą takich stwierdzeń jest czarno-biały podział na to, co właściwe, oraz to, co niewłaściwe.

Czym jest pozytywna seksualność

Zatrzymałem oglądanie dokumentu Di Caprio przy obrazie Boscha, ponieważ kilka dni wcześniej na spotkaniu z koleżanką zapoznałem się z nurtem pozytywnej seksualności (sex-positive movement). Wikipedia podaje, że pozytywna seksualność to:

Ruch społeczny promujący seksualność z niewielu limitami poza kładzeniem nacisku na bezpieczny seks i kluczowość obopólnej zgody. Ruch ten w zasadzie nie wartościuje moralnie poszczególnych rodzajów aktywności seksualnej, uznając je za kwestię indywidualnego wyboru.

Odwstydzanie seksualności

Ilekroć na konferencjach psychologicznych rozmawiam z seksuologami, to w ich sposobie mówienia o rzeczach, które nauczyłem się uważać za wstydliwe, jest coś lekkiego i dobrego. Na konferencji ACT Agnieszka Wroczyńska recytowała spokojnym głosem ekspertki rzeczy, które podczas stosunku cenią obie płcie.

ACT rozróżnia dwa rodzaje cierpienia. Pierwsze to cierpienie podstawowe – naturalny ból fizyczny, psychiczny, lęk, smutek, wstyd. Jest też cierpienie wtórne – kiedy bierzemy siebie samego na celownik za to, że czujemy lub myślimy coś z tej pierwszej kategorii.

Pozytywna seksualność w praktyce

Chciałbym dać kilka pomysłów na to, jak eksperymentować z zasadami pozytywnej seksualności w swoim życiu.

Zacznij od siebie. Co to znaczy dla mnie szanować swoją i cudzą seksualność?

Seksualność to seks, ale także brak seksu. Jeśli twoje własne wartości mówią ci, że chcesz zaczekać do ślubu z pierwszym razem, to jest to w 100% dobra decyzja.

To ok, jeśli jest coś, co cię nie kręci. Świat jest różnorodny i istnieje dla każdego z nas.


Zapoznaj się z innymi artykułami na stronie.

Jak uczyć swoje dzieci dobrowolności i szacunku w sferze seksu

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz
Źródło: upworthy.com

Brak przymusu i dobrowolna zgoda zwłaszcza w sferze seksu może być ciężkim tematem do poruszenia z dziećmi. Psychoterapeutka ma kilka rad na ten temat.

Czekałam z córką na pediatrii na coroczne badanie. Jak tylko się pojawiła, cała jej uwaga spoczęła na niej – spojrzała jej w oczy, życzliwie przywitała się, zaczęła zadawać pytania i wyjaśniać, co będą dziś robić.

I zapytała o zgodę – „Czy mogę teraz posłuchać twego serduszka?”

Jako psychoterapeutka zwracam szczególną uwagę na to, jak lekarz komunikuje się z dzieckiem: „Traktuję cię jak istotę ludzką.”, „Twoje zdanie ma znaczenie”, „Twoje ciało jest czymś, co szanuję.”

To bardzo odmienne doświadczenie od wizyty u lekarza w innym gabinecie kilka lat temu z synem. Podczas tej wizyty pediatra pędził przez kolejne etapy. Nie patrzył wcale na mojego syna, ani do niego się nie zwracał. Gdy pielęgniarka przyszła ze szczepionką, powiedział do mnie „Proszę go przytrzymać. Będzie lepiej, jeśli zrobimy to szybko, nim się zorientuje. Nie będzie tego pamiętał.”

Jako jego mama oczywiście znałam mojego syna lepiej. Jako terapeutka uwzględniająca w swej pracy także ciało wiedziałam, że jego system nerwowy zapamięta to doświadczenie. I wiedziałam też, że takie warunki mogą zadać młodej osobie wiele krzywdy. „Nie”, powiedziałam. „Wiem, czego mój syn potrzebuje. Muszę z nim najpierw porozmawiać i wyjaśnić, co robimy.”

Tego dnia nie pędziliśmy, nie zaskakiwaliśmy go, nie przytrzymaliśmy i nie nagradzaliśmy za „brak płaczu”. Okazałam synowi szacunek zwracając uwagę na to, czego mógł potrzebować.

Rodzice: uczenie o wartości dobrowolnej zgody zaczyna się od nas

Każdemu rodzicowi, którego znam, zależy, aby ich dziecko dorosło na pewną siebie, odporną osobę, czującą się dobrze ze sobą i będącą w stanie troszczyć się o innych. Jako rodzice, chcemy przekazać właśnie to: „Masz znaczenie. Twoje ciało ma znaczenie. Twoja zgoda i granice mają znaczenie.”

Taką postać ma szacunek. Szacunek zaczyna się od momentu, w którym syn lub córka się rodzi. Komunikujemy się z dzieckiem na różne sposoby, które wpływają na to, jak kształtuje ono swój obraz i poczucie własnej wartości. Uczą się, jak odnosić się do siebie i innych przez wzgląd na własne ciało, emocje, poglądy i osobowość.

Jeśli chcesz eksperymentować z szacunkiem jako naczelną wartością, oto 5 codziennych sposobów na to, jak uczyć własne dzieci tego, aby w przyszłości mogły okazać szacunek dla siebie i swego ciała w sferze seksualności.

Często pytaj je o zgodę

Wczorajszej nocy szłam z synem nocą w parku. Chciałam wziąć go za rączkę, ale zatrzymałam się i zapytałam zamiast tego „Czy mogę złapać cię za rękę?” Uśmiechnął się i podał mi ją.

Pytanie dziecka o zgodę, aby dotknąć je lub wejść w ich prywatną przestrzeń może być tak proste. Możesz zadać takie pytania jak: „Czy mogę poczesać twoje włosy?”, „Czy mogę się przytulić?” i „Czy to w porządku, jeśli złapię cię za rączkę?”

Czy to oznacza, że mamy pytać o zgodę za każdym razem? Jako rodzice, chcemy jasno komunikować to, co robimy i dlaczego.

Wyobraź sobie swoje dzieci jako nastolatków wychodzących do kolegów i koleżanek z setkami – jeśli nie tysiącami – doświadczeń wyniesionych z domu, w którym modelowałaś lub modelowałeś dzień po dniu, jak wygląda dobrowolność. Z większym prawdopodobieństwem odpowiedzą na zaistniałe sytuacje z szacunkiem i dobrowolnością wobec swego ciała. Będzie także większa szansa na to, że okażą ten szacunek innym.

Nauczaj, że „nie” ma wartość

Miałam klientkę, która przyszła na terapię, ponieważ czuła się odległa od swojej dwunastoletniej córki. Pracując razem zdaliśmy sobie wreszcie sprawę, że jej córka chciała więcej względu na osobistą przestrzeń, czas i własne granice.

Zaczęła zatem szukać sposobów na to, jak poprosić, zamiast wymagać, by córka zaangażowała się w coś z nią. Zamiast mówić „Przytul mnie na do widzenia”, zaczęła pytać „Czy możemy się przytulić na do widzenia?” I w te dni, gdy jej córka mówiła „nie” lub jej mowa ciała komunikowała to samo, odpowiadała „W porządku. Jeśli kiedyś będziesz się chciała przytulić, jestem tu dla ciebie. Kocham cię. Baw się dobrze.”

Jeśli pytasz, czy rozczesać jej włosy i odpowiada „nie”, to tak ważne, aby to uszanować. Jeśli pytasz, czy możesz się przytulić z synem i odpowiada negatywnie, okaż także temu szacunek. Możesz odpowiedzieć „Ok, szanuję to. Daj mi znać, jeśli zmienisz zdanie.”

To także w porządku, jeśli twe dziecko nie chce się z nikim przytulać. Wciąż mogą witać się z innymi uznając ich obecność przez szczere „cześć” lub „dzień dobry”.

Kiedy ty lub ktokolwiek innych błaga lub próbuje przekonać swe dziecko, aby tu i teraz zmieniło swoje zdanie, uczy to je naginać swój wewnętrzny barometr tego, co dla nich komfortowe, a co nie – tylko po to, aby ulec komuś, o kim sądzą, że ma więcej mocy. W przeciągu czasu twój szacunek dla ich „nie” uczy dziecko, że to „nie” ma jakąś wartość.

Modeluj, że ich „tak” może zmienić się w „nie” w dowolnym momencie

Powiedzmy, że bawisz się z dzieckiem w zapasy. Mówi „Przestań!” Co robisz? Przestajesz. Nawet jeśli żartuje, przestajesz i sprawdzasz, o co chodzi.

Powiedzmy, że przyjmujesz u siebie grupkę chłopaków z podstawówki i rozrabiają po domu goniąc się z zabawkowymi mieczami. Naucz ich, aby raz na jakiś czas się zatrzymać i sprawdzić, czy każdy wciąż się dobrze bawi.

A jeśli masz pod dachem nastolatka? Miej z nim „Rozmowę”. Podziel się wartościami związanymi z intymnością i seksualnością, włączając w to jasną informację, że brak „nie” nie oznacza „tak”. Naucz ich, że „tak” może zmienić się w „nie” w dowolnym momencie.

Kiedy modelujesz u dziecka, że „tak” może zmienić się w „nie” w dowolnej chwili podczas codziennych doświadczeń, wysyłasz przekaz, że „jeśli w jakimkolwiek momencie czujesz brak komfortu lub w danej sytuacji masz dość, masz prawo posłuchać tego wewnętrznego głosu. I w dowolnym momencie, w którym inna osoba czuje się niekomfortowo i ma dość, powinieneś, powinnaś uszanować to i przestać robić to, co robisz.”

Postaraj się zrozumieć

Ostatniej wiosny moja córka obwieściła „Nie chcę chodzić dalej na wf!” Nie wiedziałam, co o tym myśleć – wydawało mi się, że uwielbia ćwiczyć. Postarałam się, by podejść do tego w komfortowy dla niej sposób. Zamiast mówić „Ale przecież chcesz! Wiem, że to lubisz!” powiedziałam „Opowiedz mi o tym.”

Otworzyło to drogę do tego, aby moja córka poczuła się na tyle komfortowo, by podzielić się swoimi odczuciami i bym mogła się przysłuchać temu, co mówi. Zrozumiałam, że kocha ćwiczenia całym sercem, ale najbardziej odpowiada jej robienie gimnastyki w domu, tworzenie własnych schematów, zamiast uczestnictwa w ustrukturyzowanej klasie.

Kiedy starasz się jego lub ją zrozumieć, przekazujesz taką wiadomość: „Twoja opinia ma znaczenie. Twój głos ma znaczenie. Twoje uczucia mają znaczenie. I jestem tutaj, aby słuchać i być przy tobie.” Nawet jeśli uważasz, że twoje dziecko zwyczajnie dokazuje lub dzieli się opinią podrasowaną przez frustrację, to kiedy próbujesz zrozumieć, nawiązujesz więź opartą na szacunku.

Miej „szacunek” cały czas z tyłu głowy

Nasze dzieci mają własne ciało, umysł, uczucia, opinie, marzenia. Tak jak dorośli, nasze dzieci chcą być traktowane z szacunkiem i uwagą. Spytaj zatem się o jego opinię. Korzystaj z jego imienia w taki sposób, który pokazuje uwzględnienie. Patrz się na nie, gdy mówi. To są codzienne sposoby na przekazanie wiadomości „Masz znaczenie.”

Jesteśmy pierwszym nauczycielem naszych dzieci.

Niedawna sprawa gwałtu na Uniwersytecie Stanfordzkim przypomina mi (po raz kolejny), że musimy pracować jako ludzkość nad tym, by uczyć własne dzieci, co oznacza dobrowolność w seksie.

To może być straszne w ogóle podjąć taki temat jak kwestia dobrowolności w seksie. Jednakże te proste, codzienne czynności mogą dać nam siłę do tego, jak okazywać szacunek naszym potomkom. I w miarę tego jak będą doświadczać tego w normalnych, życiowych sytuacjach, z wyższym prawdopodobieństwem przeniosą to na szacunek do siebie i innych poza domem.

Bez znaczenia, w jakim wieku jest twoje dziecko. W każdym wieku możesz wspierać je w tym, by stało się pewne siebie, odporne, troskliwe (wobec siebie i innych). Stanie się to przez twój wybór, jak spoglądać na swoje dziecko i jego decyzje, jak z nim rozmawiać i jak z nim być. Możesz wspierać jego przyszłość poprzez wzgląd, który okazujesz dziś.

Zapoznaj się z innymi artykułami na stronie.

Mity na temat depresji

Mity na temat depresji

Autorzy Kirk Strosahl, Patricia Robinson | Źródło
Tłumaczenie Izabela Watanabe

W tej części chcemy zająć się pewnymi popularnymi przekonaniami na temat depresji, które z naszej perspektywy wydają się dawać efekt przeciwny od zamierzonego. Niektóre przekonania stwarzają nieprawdziwe wrażenie odnośnie tego, czym depresja jest lub nie jest, a inne z kolei mogą nie sprzyjać ci w odgrywaniu aktywnej roli w dążeniu do wyjścia z depresji. Naszym celem jest pomóc ci po prostu zbudować bardziej elastyczne podejście do depresji, które umożliwi wypróbowanie nowych strategii radzenia sobie z nią.

Mit nr 1: Depresja to coś nienormalnego

Dosłowne znaczenie wyrazu „nienormalny” to „inny niż zwyczajny”. Żeby zatem coś mogło być nienormalne, musi występować bardzo rzadko, być może rzadziej niż przez 5% czasu. Z badań naukowych wiemy jednak, że na jakiś rodzaj depresji cierpi co roku ok. 10 procent populacji USA (Kessler i in. 2005)! Do tego, ryzyko wystąpienia depresji w ciągu całego życia wynosi 20% u kobiet i 10% u mężczyzn. Trudno więc twierdzić, że depresja to coś nienormalnego, gdy tak wiele osób doświadczy jej w którymś momencie. To jakby określać popularne przeziebienie nienormalnym zdarzeniem. Gdy się przeziebniemy, nie czujemy się dobrze, ale z pewnością nie jest to nienormalne. Depresja pojawia się w każdej grupie społecznej i wiekowej.

Zamiast więc stygmatyzować depresję być może lepiej, żebymy ją normalizowali. Choć może zabrzmieć to dość dziwnie, depresja może być wręcz momentem zwrotnym dla zdrowego życia. To po prostu komunikat, że coś w twoim życiu nie działa dobrze i że potrzebne są zmiany. Jeśli możesz zaakceptować taki sposób myślenia o depresji, będzie ci zdecydowanie łatwiej skończyć z obwinianiem się i zabrać się za wypróbowanie nowych zachowań, które przyniosą lepsze wyniki w twoim życiu.

Mit nr 2: Depresja to emocja

Kiedy ktoś mówi „jestem przybita/y!”, większość z nas natychmiast przywołuje obraz osoby z głową w dłoniach, płaczącej cicho w samotności w swojej sypialni. Jednak depresja nie jest emocją – to stan umysłu prowadzący do dystansowania się wobec bardziej nieprzyjemnych przeżyć osobistych takich jak smutek, gniew, samotność, niepokój, rozpacz lub wstyd. Co prawda, jednymi z najbardziej charakterystycznych symptomów depresji są nagłe wybuchy płaczu i większa płaczliwość, jednak cechują się one przypadkowścią i nie są związane z tym, co dzieje się w danym momencie. To tak jakby wszystkie prawdziwe emocje, dotąd tłumione lub unikane, wybuchły nagle w jednym momencie. Sęk w tym, że rozwiązania dla tych problemów emocjonalnych nie ma, bo nie są one naprawdę przetwarzane. One jedynie na chwilę uciekły. W rzeczywistości depresja to stan „nie czucia”. To nieobecność prawdziwych emocji. Osoba cierpiąca na depresję czuje się odłączona od siebie i innych, pozbawiona zainteresowania jakimikolwiek aktywnościami mającymi znaczenie w jej/ jego życiu. Depresja nie jest emocją. To raczej perfidny wróg zdrowego doświadczania emocji.

Mit nr 3: Depresja to choroba o podłożu biologicznym

Opinia, mówiąca o depresji jako o chorobie o podłożu biologicznym, jest chyba najbardziej rozpowszechnionym błędnym pojmowaniem depresji. Mit ten jest aktywnie promowany i to z różnych powodów przez branżę farmaceutyczną, psychiatryczną i pewne grupy ochrony konsumentów. Dla przemysłu farmaceutycznego oznacza to miliardy dolarów ze sprzedaży leków. Dla grup działających na rzecz konsumentów nazywanie czegoś chorobą zwalnia z odpowiedzialności osobę „chorą” i prawdopodobnie zmniejsza stygmatyzację posiadania problemów dotyczących zdrowia psychicznego. Z perspektywy psychiatrii zaś takie podejście ułatwia procedurę leczenia depresji czyniąc z niej projekt „lebszego życia dzięki chemii”.

Możemy z pewnością stwierdzić, że brakuje dowodów naukowych popierających określanie depresji jako choroby o podłożu biologicznym. Z tego też powodu Światowa Organizacja Zdrowia, globalny podmiot odpowiedzialny za definiowanie i opisywanie stanów chorobowych, nie uznaje obecnie depresji za chorobę. Naturalnie wszystkie zachowania człowieka można ostatecznie sprowadzić do kwestii biologii, jednak zupełnie brak jasności co do tego, że zmiany chemiczne w mózgu są przyczyną depresji, ani też że takie zmiany generują określony nastrój, myślenie, czy problemy z zachowaniem utożsamiane z depresją.

Jaki więc jest najlepszy sposób myślenia o stanie depresji? Większość ekspertów podziela zdanie, że na depresję składają się powiązane ze sobą myśli, uczucia i zachowania, które mogą ostatecznie wpłynąć na podstawowe procesy biologiczne lub być pod ich wpływem. Taką perspektywę często określa się biopsychospołecznym modelem depresji (Schotte i in. 2006). W podejściu tym biologia jest jedynie jednym z wielu czynników, które należy wziąć pod uwagę. Wpływ stresu w życiu, style radzenia sobie, wcześniejsze doświadczenia, styl myślenia, zachowania oraz czynniki społeczne i kulturowe są co najmniej tak samo istotne. Innymi słowy, to, w jaki sposób rozwija się depresja i jak można z niej wyjść, to znacznie bardziej złożone procesy niż nas się powszechnie przekonuje.

Mit nr 4: Lekarstwa to najlepsza forma kuracji w depresji

Naturalnym skutkiem perspektywy biomedycznej jest uznanie leków jako pierwszorzędnego narzędzia w leczeniu depresji. W rzeczy samej, kraj ten [USA – przy.tłum.] jest zalany psychoaktywnymi lekami różnych rodzajów. Pytanie brzmi jednak, jak antydepresanty działają?

Niedawny przegląd badań nad lekami antydepresyjnymi pokazał, że antydepresanty nie były bardziej skuteczne od placebo (tabletki z cukru) w leczeniu łagodnej i umiarkowanej depresji klinicznej, przy lekkich dowodach na pomocność takiej terapii u pacjentów z poważną depresją (Khin et al., 2011). Dodatkowej wiarygodności temu przeglądowi dostarcza fakt, że był on sponsorowany przez U. S. Food and Drug Administration, gałąź rządu USA odpowiedzialną za akceptowanie nowych leków. Przegląd zlecono w obliczu narastających kontrowersji na temat stosowania antydepresantów w tym kraju. W rzeczy samej, wciąż trwa intensywna debata akademicka na temat zalet terapii antydepresyjnej dla poważniejszych odmian depresji (Kirsch 2014).

Jeśli cierpisz na lekką lub średnio poważną depresję, twoja reakcja na antydepresant będzie prawdopodobnie podobna do zażycia placebo. Statystycznie, istnieje 40-50% szans na to, że zareagujesz na to. I – jak często mówimy klientom zażywającym te leki – nie warto nie doceniać mocy efektu placebo. To jedno z najpotężniejszych narzędzi w całej medycynie. Wiara, że to, co zażywasz, może ci pomóc, potrafi być silniejsza niż sama substancja.

Są także inne czynniki do wzięcia pod uwagę przy określeniu, jak efektywne jest leczenie depresji. Jednym jest to, że kiedy rezygnujesz już z leków, zwykle od dziewięciu miesięcy do roku po rozpoczęciu zażywania, jeśli tylko polegałeś lub polegałaś na samych lekach, ryzykujesz nawrotu – ryzyko wynosi ok. 70%. Co ciekawe, wiele badań wskazuje, że terapia behawioralna jest bardziej efektywna na dłuższą metę w kwestii ochrony przed przyszłymi epizodami depresji (Paykel 2006). To ma znaczenie, ponieważ depresja ma tendencję do bycia nawracającym problemem. Wiele osób doświadczających depresji odznacza się schematem powrotu do zdrowia i następnie nawrotu. Często to przewija się przez całe życie danej osoby. Jakiekolwiek podejście redukujące szanse powrotu tego stanu jest z całą pewnością warte eksploracji.

Z analizy tej płynie też wniosek, że leki przeciwdepresyjne wydają się być skuteczne w cięższych przypadkach depresji. Należy jednocześnie podkreślić, że poważnymi problemami są skutki uboczne oraz bezpieczeństwo antydepresantów nowej generacji. Jednym z najczęstszych skutków ubocznych są zaburzenia seksualne zarówno u mężczyzn jak i u kobiet. Inny to pojawiające się nagle intensywne pragnienie popełnienia samobójstwa, które niekiedy kończyło się faktycznym samobójstwem. Według stanu naszej dzisiejszej wiedzy, terapie poznawczo-behawioralne takie jak ACT nie powodują żadnych istotnych skutków ubocznych ani problemów związanych z bezpieczeństwem. Jeśli więc nie przechodzisz przez poważną depresję, to najprawdopodobniej zdecydowanie posłuży ci terapia poznawczo-behawioralna albo zapoznanie się z poradnikiem.

W tym miejscu pojawia się więc bardzo ważne pytanie, które bez wątpienia sobie zadajesz jeśli już zażywasz antydepresanty albo to rozważasz: „jaką rolę w moim zdrowieniu odgrywają leki, a jaką koncepcje i strategie terapeutyczne?” Nasza odpowiedź (wprawdzie nieobiektywna!) jest po prostu taka: nawet jeśli antydepresanty działają dla ciebie korzystnie, w dalszym ciągu warto wdrożyć w życie strategie, których uczymy w ramach psychoterapii. Mogą ci pomóc uniknąć ponownego wpadnięcia w depresję w przyszłości. Jeśli zażywasz obecnie antydepresanty, pomyśl o tym w ten sposób: leki mogą pomóc zredukować pewne objawy jak przemożne zmęczenie, spadek energii, brak snu, czy problemy z koncentracją, które mogą powstrzymywać cię od dokonywania pozytywnych zmian w życiu. Ale antydepresanty nie wprowadzą tych zmian za ciebie. Tylko ty możesz to zrobić. Umiejętności i strategie przedstawione w ramach psychoterapii mogą służyć jako rodzaj mapy pokazującej kiedy, gdzie i jak wprowadzać te zmiany w życiu.

Wymiana iluzji na działanie

Kiedy już zrozumiesz, czym faktycznie jest depresja, a nie czym wydaje się być, jesteś w doskonałym położeniu, by zacząć coś z nią robić. Depresja to w rzeczywistości sygnał wskazujący na brak równowagi w twoim podejściu do życia. Depresja nigdy nie jest losowa. Jest idealnie zaprojektowana by przekazać ci coś ważnego odnośnie twojego życia. Zamiast więc odrzucać ją niczym zarazę, możesz nauczyć się akceptować to, gdzie jesteś obecnie w swoim życiu i postrzegać depresję jako naturalną konsekwencję życia w bardzo skomplikowanych czasach. Tu i teraz możesz przestać obwiniać się za to, że masz depresję i zamiast tego zacząć traktować się z życzliwością i sympatią. Możesz przekierować swoją energię na przyjrzenie się rozterkom, które cię teraz blokują. Rozwiązanie tego problemu jest na wyciągnięcie ręki i w pozostałej części książki pokażemy ci, jak zmienić swoją sytuację.

Pomysły do utrwalenia

  • Depresja nie jest odchyłem od normy; blisko 20% ludzi jej doświadcza!
  • Depresja jest czymś, co robisz, nie czymś co masz. Opiera się na twoich wzorcach zachowania, co możesz w świadomy sposób korygować.
  • Depresja jest sygnałem braku równowagi w twoim życiu; to wezwanie do działania i jako takie może pomóc ci wieść lepsze życie.
  • Depresja jest naturalną konsekwencją unikania bolesnych sytuacji życiowych, zamiast stawiania im czoła
  • Ucząc się uważności i współczucia wobec siebie możesz przerwać wzorce unikania, które prowadzą do depresji
  • Pielęgnowanie codziennego stylu życia wywołującego pozytywne emocje, może pomóc ci odwrócić biegnącą w dół spiralę depresji
  • Strategie uważności wydają się mieć bardzo pozytywny wpływ na depresję i oddziałują na połączenia nerwowe w mózgu mające związek z depresją

Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych

Jeśli chcesz poznać podejście do ACT rozwinięte przez Kirka Strosahla i Patricję Robinson, zapraszam cię na czteroczęściowe szkolenie online Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych. Odbyło się 28-29 listopada 2020 oraz 5-6 grudnia 2020. To 16 godzin nauki na temat tego, jak w sposób skoncentrowany przekraczać kulturowe uwarunkowania i stymulować prawdziwą zmianę w zachowaniu.

Zapoznaj się z powiązanymi artykułami i nagraniami

Kirk Strosahl

Kirk Strosahl

Patricia Robinson

Patricia Robinson

Izabela Watanabe

Izabela Watanabe

Okładka książki

Unikanie i zaangażowanie w depresji

Unikanie i zaangażowanie w depresji

Autorzy Kirk Strosahl, Patricia Robinson | Źródło
Tłumaczenie Izabela Watanabe

W poprzednim artykule przyjrzeliśmy się wszystkim perspektywom na temat depresji. Łącząc je w jeden obraz depresji, będzie on zupełnie inny od tego, z którym być może zaczynałaś/eś czytać tamten tekst.

Unikanie sprzyja depresji

Depresja rozwija się, gdy powtarzające się w czasie dwa rodzaje działań unikowych zostają utrwalone w połączeniach nerwowych twojego mózgu i oddziałują bezpośrednio na twoje fizyczne i psychiczne samopoczucie.

Pierwszy rodzaj prodepresyjnych zachowań, unikanie doświadczania, to niechęć do wchodzenia w kontakt z nieprzyjemnymi, bolesnymi myślami, emocjami, wspomnieniami czy doznaniami fizycznymi. Unikanie doświadczania to efekt stosowania reguł podkreślających znaczenie kontrolowania lub eliminowana ekspozycji na wszelkie bolesne przeżycia jako sposobu na osiągnięcie zdrowia.

Drugi rodzaj prodepresyjnych zachowań, unikanie działania, polega na regularnym unikaniu lub wycofywaniu się z sytuacji, wydarzeń lub interakcji, które mogłyby uruchomić bolesne, niechciane przeżycia.

Dlaczego unikanie jest tak toksycznym procesem? Krótka odpowiedź jest taka, że sytuacje życiowe, które wywołują u ciebie nieprzyjemne reakcje emocjonalne, są również z dużym prawdopodobieństwem sytuacjami dla ciebie ważnymi. Mogą one dotyczyć kwestii związanych z intymnością, miłością, rodzicielstwem, pracą, byciem częścią podobnie myślącej społeczności itd. Te sprawy są naszym chlebem powszednim i wynikają po prostu z tego, że żyjemy. Nie stanowią one ani zagrożenia dla twojego zdrowia emocjonalnego ani dla twojego samopoczucia. Z badań wiemy, że typowe sytuacje stresu, jakich doświadczamy w życiu, przynajmniej w połowie przypadków są źródłem depresji (Schotte i in. 2006). Jedno z szeroko cytowanych badań wykazało, że właściwie 25 procent wszystkich przypadków depresji klinicznej stanowi tak naprawdę bardziej reakcję na jakiś rodzaj interpersonalnej straty lub niepowodzenia (Wakefield i in. 2007). Jeśli unikasz sytuacji, które mają w twoim życiu znaczenie, tracisz za tym możliwość rozwiązania istotnych problemów tyczących się tych spraw. Ponieważ nie angażujesz się w swoim życiu w ważne dla ciebie aktywności, poczucie sensu życia z czasem zanika. W konsekwencji twoja motywacja do działania słabnie, bo nie ma żadnego wyraźnego celu, by podejmować działanie. Depresja to jak ostrzegawcze światełko na desce rozdzielczej twojego auta. Mówi ci, że coś nie działa i że trzeba sprawdzić „silnik”.

Trening uwagi jest fundamentem wyzdrowienia

Kolejną uniwersalną kwestią jest to, że depresja wydaje się wiązać się z zaburzeniem zdolności zwracania odpowiedniego uwagi oraz pozostawania niereaktywną i nieosadzającą wobec tego, co pojawia się w świadomości. To kluczowe cechy bycia uważną. Największym problemem z naszej perspektywy jest to, że osoby z depresją zdają się być uwięzionymi w sieci osądów i ocen umysłu. Tak jak nadmierna aktywacja Sieci Standardowej Aktywności pożera zasoby uwagi mózgu i blokuje zdolność pamięci podręcznej, tak umysł wytwarza lawinę wiadomości wydających się na tyle istotnych, by przyciągnąć naszą uwagę, ale w zasadzie są one po prostu przygnębiające! Jesteś przegrana/y. W ważnych dla ciebie sprawach życiowych jesteś skazana/y na porażkę. Twoje życiowe błędy są niewybaczalne. Masz tak dużo wad, że nikt cię nigdy nie pokocha. Nawet jeśli odniosłaś/eś jakiś sukces w życiu, to szczęśliwy zbieg okoliczności i ludzie w końcu odkryją, że jesteś oszustką czy oszustem. Musisz dowiedzieć się, co z tobą jest nie tak i naprawić to. Inni ludzie są szczęśliwi, a ty nie. Bla! Bla! Bla!

Zachowanie depresyjne generuje depresyjny nastrój

Ostatnia uniwersalna kwestia to również najbardziej istotna dla naszych celów sprawa. Depresja to nie coś, co masz – to coś, co robisz. Behawioralna teoria depresji mówi, że ludzie zaczynają angażować się w zachowania prowadzące do depresji na długo przed tym, jak rozwiną obciążające symptomy psychiczne depresji (Carvelho & Hopko, 2011). Z punktu widzenia neurobiologii wiele obserwowanych w depresji zachowań, takich jak samoizolacja, unikanie, bierne rozwiązywanie problemów i siedzący tryb życia równie łatwo mogą być postrzegane jako codzienne formy treningu mózgu. Nie wiedząc więc o tym, ćwiczysz swój mózg w nadmiernej aktywacji Sieci Standardowej Aktywności i doprowadzasz do depresyjnego nastroju i zachowań! Podobnie badania w zakresie psychologii pozytywnej, na co wskazaliśmy wcześniej, dowodzą, że równie prawdziwe jest też przeciwne działanie: działania wywołujące pozytywne emocje mogą działać niczym spirala tworząc coraz większą motywację do wchodzenia w coraz liczniejsze i różne pozytywne zachowania (Garland i in., 2010; Frederickson i Losada, 2005). Wygląda to tak, jakby twój nastrój – pozytywny bądź negatywny – był określany przez twoje wzorce zachowań, a nie odwrotnie! To w zasadzie dobra wiadomość, bo o ile bardzo trudno jest wybrać tylko te emocje, które chcemy czuć, to z pewnością nad swoim zachowaniem masz pełną kontrolę. A okazuje się właśnie, że to twoje zachowania są super autostradą do generowania pozytywnego samopoczucia. Możesz więc wybierać zachowania zdrowe i produktywne nawet wówczas, gdy emocjonalnie nie czujesz się w pełni swoich możliwości.

Trudnym elementem w wychodzeniu z depresji jest dostrzeganie długoterminowych konsekwencji decyzji, które podejmujemy w różnych momentach decyzji i które wówczas mogły wydawać się właściwe. W końcu jeśli za tobą jest ciężka noc i brakuje ci rano energii, ograniczenie swojej aktywności w ciągu dnia może wydawać się sensownym rozwiązaniem. Możesz przykładowo zdecydować, że zrezygnujesz ze spaceru, na który miałaś/eś się wybrać. Niby nic takiego, prawda? Nie jest więc tak, że ludzie świadomie decydują się zachowywać w taki sposób, który doprowadzi ich do depresji. W zwykłej codzienności te wybory po prostu się wydarzają i wydają się wtedy nieszkodliwe oraz poparte dobrymi intencjami.

Koncepcja, że zachowania wywołują depresję, jest dla wielu osób nowa, ale ma w sobie element zdroworozsądkowy. Chcemy zachęcić cię do tego, byś zobaczył(a) to takim, jakie jest: jako próbę myślenia o depresji w nowy sposób. Nie obwiniaj siebie za wchodzenie we wzorzec zachowania depresyjnego. Jak to się mówi, „to się zdarza”!

Chcemy po prostu, żebyś zrozumiał(a), że istnieje sposób wydostania się z depresji i jest on w zasięgu twojej bezpośredniej kontroli! Jednak pewne mity na temat depresji w naszym społeczeństwie utrudniają widzenie depresji w ten sposób. W następnej części zajmiemy się tymi mitami, aby je obalić.

Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych

Jeśli chcesz poznać podejście do ACT rozwinięte przez Kirka Strosahla i Patricii Robinson, zapraszam cię na czteroczzęściowe szkolenie online Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych. Odbyło się 28-29 listopada 2020 oraz 5-6 grudnia 2020. To 16 godzin nauki na temat tego, jak w sposób skoncentrowany przekraczać kulturowe uwarunkowania i stymulować prawdziwą zmianę w zachowaniu.

Zapoznaj się z powiązanymi artykułami i nagraniami

Kirk Strosahl

Kirk Strosahl

Patricia Robinson

Patricia Robinson

Izabela Watanabe

Izabela Watanabe

okładka książki

Ścieżki wiodące z dala od depresji

Śc ieżki wiodące z dala od depresji

Autorzy Kirk Strosahl, Patricia Robinson | Źródło
Tłumaczenie Izabela Watanabe

Jeśli zainteresowałeś się tym tekstem, prawdopodobnie zmagasz się z poważnymi problemami, których nie byłaś / nie byłeś w stanie dotychczas rozwiązać. Możesz tkwić w złej relacji, może nawet w takiej, w której doświadczasz przemocy. Może utknęłaś/eś ze swoim życiem zawodowym w ślepym zaułku i brakuje ci odwagi, by to zmienić ze względu na ryzyko, jakie taka zmiana ze sobą niesie. Możesz być po prostu zniechęcona/y wymaganiami, jakie stawia przed Tobą życie i ciągłym stresem, jaki się z tym wiąże. Być może starasz się godzić opiekę nad starzejącym się rodzicem z wychowywaniem swoich dzieci i karierą zawodową. Może doświadczasz trudności w relacji z jednym lub z kilkorgiem swoich dzieci i nie jesteś w stanie znaleźć właściwego sposobu postępowania w tej sytuacji. Albo w ogóle nie szukasz rozwiązania, bo chcesz uniknąć konfliktu. Być może zmagasz się z przewlekłymi problemami zdrowotnymi, takimi jak chroniczny ból, czy choroba przewlekła, jaką jest np. cukrzyca.

Być może walczysz z ukrywanym lub wcale nie będącym tajemnicą uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, seksu, internetu albo jedzenia – nawykami, które szybko pomagają ci uciec i uśmierzyć osobisty ból, ale na dłuższą metę prowadzą do pogłębienia depresji. Może być też tak, że jesteś tak zajęta/y ponownym przeżywaniem swojej przeszłości, że zapomniałaś/eś, jak to jest żyć w teraźniejszości, albo – co gorsza – pozwalasz, by przeszłość dyktowała ci, jak możesz żyć w teraźniejszości. Może żyjesz ściśle według obowiązujących zasad, mając nadzieję, że odniesiesz większe korzyści przestrzegając tych wszystkich reguł. Być może nawet twoje życie wygląda na udane, dobrze zarabiasz, masz ładny dom i mnóstwo „zabawek”, ale i tak czujesz się nieszczęśliwa/y i przygnębiona/y.

Na pierwszy rzut oka w żadnych z tych scenariuszy nie ma nic nadzwyczajnego. Osobiste wyzwania tego typu stanowią chleb powszedni codziennego życia. Ludzie zakochują się i odkochują, rozwodzą, zmieniają lub tracą pracę i zmagają się z niechcianymi wydarzeniami jak problemy zdrowotne lub śmierć bliskich. Ludzie często radzą sobie ze stresem w sposób, który im nie służy. W samych Stanach Zjednoczonych, uzależnionych od alkoholu i innych używek jest blisko 24 miliony ludzi (Grant i in., 2004), co stanowi ok. 8.6 procenta całej populacji. W szczególności prawdziwą epidemią w skali całego kraju stało się uzależnienie od narkotyków, m.in. z powodu łatwości, z jaką narkotyki można legalnie zdobyć. Śmierć w wyniku przedawkowania narkotyków jest obecnie wiodącą przyczyną nieumślnej śmierci w 29 stanach. Przewyższa tym samym liczbę śmiertelnych ofiar wypadków samochodowych, której przypadało dotychczas pierwsze miejsce. Roczny wskaźnik nowych zaburzeń psychicznych w USA wynosi obecnie 27% (SAMSHA, 2013; Kessler i in., 2005), co oznacza, że każdego roku co czwarty Amerykanin doświadcza poważnych problemów ze zdrowiem na tle emocjonalnym.

Wszechobecność problemów związanych ze zdrowiem psychicznym i nadużywaniem substancji przekłada się na znaczące ryzyko zachorowania w ciągu całego życia na depresję. Współczynnik wynosi ok. 20 procent w przypadku kobiet i 10 procent w przypadku mężczyzn (Kessler i in., 2005). Oznacza to, że w ciągu swojego życia, depresji doświadczy jedna na pięć kobiet i co dziesiąty mężczyzna. Czy te liczby sugerują, że jest coś nie tak z naszym podstawowym ludzkim przygotowaniem? Czy może depresja jest niczym zwykłe przeziebienie we współczesnym świecie? A jeśli tak, to jaki patogen odpowiada za tą epidemię cierpienia?

Celem tego rozdziału jest przybliżenie ci pewnych nowych możliwości spojrzenia na depresję. Pomogą ci one zobaczyć temat w inny, bardziej przystępny sposób. Będziemy więc przyglądać się depresji inaczej niż ma to miejsce w tradycyjnym biologiczno-medycznym podejściu. Ta perspektywa wywodzi się z opartej na dowodach terapii poznawczo-behawioralnej o nazwie Terapia Akceptacji i Zaangażowania (ACT, Hayes, Strosahl, Wilson, 2010). W ramach leczeniu depresji z wykorzystaniem ACT, nieodłączną rolę pełni uważność, która stanowi również odrębny przedmiot badań naukowych. Z całą pewnością możemy już stwierdzić, że możesz wyjść z depresji, jeżeli nauczysz się praktykować uważność w swoim codziennym życiu. Odkrycia afektywnej neuronauki sugerują, że dzięki regularnym ćwiczeniom uważności już po 1-2 miesiącach osłabiasz połączenia nerwowe produkujące depresję, a wzmacniasz te połączenia nerwowe, które wspierają istniejące poczucie witalności, celu i sensu. W skrócie, możesz dosłownie wytrenować swój umysł tak, aby na nowo zaprogramował twój mózg! Nowe badania w dziedzinie depresji jasno wskazują, że przyjęcie postawy życzliwości i czułości wobec samego siebie, nawet gdy cierpisz, jest niezwykle potężnym narzędziem wspierającym twoje dążenie, by wyjść z depresji i odzyskać życie. Ponadto wiemy też teraz, że gdy na co dzień kierujesz swoją uwagę na angażowanie się w pozytywne, przyjemne emocjonalnie zachowania, tworzysz coś w rodzaju „konta oszczędnościowego” pozytywnych emocji, dzięki któremu rozwijasz odporność psychiczną pomocną w zmaganiach z życiowymi trudnościami i niepowodzeniami, które w przeszłości mogły wciągać cię w depresję (Frederickson).

W ramach tego rozdziału chcielibyśmy rozprawić się z pewnymi powszechnymi mitami na temat depresji, które – jeżeli spotkałabyś / spotkałbyś się z nimi starając się rozwiązać swój problem depresji – mogą okazać się niczym szukanie wiatru w polu. Jeżeli zamierzasz skupić całą swoją energię, by zapanować nad depresją, chcemy pomóc ci skupić się na strategiach, które przyniosą ci najwięcej korzyści. Naszym zdaniem, kiedy tylko wyposażymy cię w nowy punkt widzenia odnośnie tego, czym depresja jest, a czym nie jest, niewątpliwie zauważysz, że wyjście z depresji jest zdecydowanie bardziej realne. Możesz więc odprężyć się, wziąć spokojny, głęboki wdech świeżego powietrza i podejść do problemu z pewnością i jasnym poczuciem kierunku działania.

Pięć współczesnych perspektyw na temat depresji

By zrozumieć na nowo depresję, istotne jest zrozumienie zarówno współczesnych teorii na ten temat jak i wyników badań z różnych, odrębnych od siebie dziedzin psychologii. Gdy połączymy te różnorodne perspektywy, powstaje nowy „podręcznik użytkownika” do zrozumienia depresji i tego, co można z nią zrobić.

Perspektywa ACT

W Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT) uważa się, że depresja jest tylko jednym z wielu przykładów tego, jak ludzie cierpią, gdy przestrzegają wpajanych kulturowo reguł dotyczących konieczności czucia się dobrze jako głównej oznaki zdrowia i dobrego samopoczucia. Reguły te sugerują, że naturalne, ważne ludzkie emocje jak smutek, złość, odrzucenie, żal, przerażenie, samotność, poczucie winy, czy zaniepokojenie są zagrożeniem dla twojego zdrowia – w związku z czym powinny być kontrolowane lub wyeliminowane z wykorzystaniem wszelkich dostępnych środków. Problem polega jednak na tym, że osobiste doświadczenia, takie jak bolesne emocje, niepokojące myśli, przygnębiające wspomnienia lub nieprzyjemne reakcje fizyczne, nie mogą być skontrolowane lub wyeliminowane przez „akt woli”. Paradoksalnie, kiedy próbuje się je kontrolować lub wyeliminować, stają się one jeszcze bardziej natarczywe w twojej świadomości i wydają się jeszcze bardziej wymykać spod kontroli.

Większość z nas nie wie nawet, że stosuje się do tych reguł. Są one tak dobrze zakorzenione, że stały się niemalże automatyczne. Tak więc, zamiast spróbować czegoś całkowicie sprzecznego z taką regułą, stosujemy się do niej z jeszcze większą sztywnością i zawziętością. W miarę jak pogrążamy się w bagnie tej niewykonalnej, daremnej metody, uzasadnione wydają się być coraz bardziej ekstremalne strategie radzenia sobie. Są to więc na ogół albo strategie szybkiego działania, których celem jest zagłuszenie świadomości niepokojacych doświadczeń (np. picie, zażywanie narkotyków, przejadanie się, objadanie się i zmuszanie się do wymiotów, cięcie, próba samobójcza), albo strategie działające wolniej, takie jak wycofanie się, zaprzestanie aktywności lub emocjonalne zdrętwienie (wszystkie typowe objawy depresji). Ludzie szybko odkrywają, że unikanie sytuacji, zdarzeń lub interakcji, które wywołują nieprzyjemne doznania emocjonalne, jest kolejnym sposobem na ich skuteczne kontrolowanie. Tak więc możesz zauważyć w pewnym momencie, że przestałaś/eś uczestniczyć w życiowych aktywnościach, które mogą wywoływać w tobie nieprzyjemne uczucia. Możesz unikać rozmowy ze swoim współmałżonkiem lub partnerem o pewnych potencjalnie bolesnych sprawach, które dotyczą waszego związku. Możesz unikać spotykania się z przyjaciółmi, bo wydaje się, że radzą sobie w życiu lepiej niż ty, co sprawia, że w ich obecności czujesz się nie na miejscu. Oni w końcu są szczęśliwi, a ty nie. Upraszczając, chronisz się przed osobistym bólem, wycofując się lub unikając tych rzeczy w swoim życiu, które mają dla ciebie największe znaczenie. Ale powodem, dla którego te sytuacje są emocjonalnie bolesne, jest właśnie to, że SĄ dla ciebie ważne.

Zastanow się przez chwilę nad swoją obecną sytuacją życiową i wyzwaniami emocjonalnymi, które ona przynosi. Być może ktoś w domu nauczył cię wierzyć, że właściwym celem jest bycie silna / silnym, co oznacza nie pozwalać sobie na emocje. Co gorsza, być może szczerze wierzysz, że odczuwanie negatywnych emocji, takich jak smutek, poczucie winy, złość czy strach jest znakiem, że coś jest z tobą nie tak. Ta wiadomość lokuje cię w sytuacji ty kontra twoje uczucia, w jednej sytuacji po drugiej. Znajdujesz się na rozdrożu: możesz albo przeznaczać swoją energię na zarządzanie tym jak się czujesz, albo wykorzystać ją na życie zgodne z twoimi zasadami i robienie tego, co jest dla ciebie naprawdę ważne. Co wybierasz? Być może już wpadłaś/eś w nawók unikania kłopotliwych sytuacji w swoim życiu w nadziei, że one po prostu odejdą. Liczysz, że wówczas twoje emocje uspokoja j się i znow będziesz zdrowa/y.

W ACT postrzegamy depresję nie jako problem do rozwiązania, ale jako ważny sygnał, że coś nie działa do końca dobrze. Chcemy wykorzystać informacje zawarte w twojej depresji, aby pomóc ci stworzyć nowy plan życiowy, który nie będzie wiązał się z tłumieniem tego, co czujesz, ani unikaniem ważnych sytuacji życiowych, mających istotny wpływ na ogólną jakość życia. W ACT uważamy, że unikanie emocji i sytuacji, które je wywołują, jest problemem, a nie rozwiązaniem. Nie stajesz się zdrowsza/y, odwracając się plecami od tego, jak się czujesz. Wówczas stajesz się bardziej podatna/y dokładnie na to, od czego próbujesz trzymać się z daleka. Unikanie problemów w małżeństwie, rodzinie, pracy czy zdrowiu nie sprawia, że problem znika – w rzeczywistości pogarsza sytuację. Jeśli nie rozwiążesz ważnych problemów w intymnym związku, możesz poczuć, jak łącząca was więź staje się coraz słabsza i zaczynasz się oddalać. W miarę pogarszania się sytuacji, twoja depresja pogłębi się i prawdopodobnie zaczniesz unikać innych problemów. Podobnie, jeśli twoja praca nie daje ci satysfakcji, unikanie problemu może jedynie sprawić, że twoja praca będzie coraz mniej interesująca i w końcu będziesz musiał/a radzić sobie z wypaleniem zawodowym. I być może, gdzies w tyle głowy, intuicja ci podpowiada, że depresja zamienia cię w osobę, którą nigdy nie chciałaś lub nie chciałeś się stać. Nawet jeśli jest to niezamierzone, wpadanie w schemat unikania nieprzyjemnych lub bolesnych uczuć i sytuacji, które je wywołują, jest główną przyczyną depresji.

Perspektywa uważności

Kluczowe dla powstania depresji, zgodnie z modelem ACT, jest przywiązanie do i poleganie na zestawie myśli o tym, jak radzić sobie z niepokojacymi, niechcianymi emocjami. Możesz mieć takie myśli jak, nie powinnam / powinienem być aż tak zdenerwowany. Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie mogę czuć się dobrze ze sobą? Wszyscy inni wydają się być szczęśliwi i pewni siebie. Kiedy utożsamiasz się z tymi myślami, stają się niekwestionowaną prawdą i zapominasz, że są to tylko myśli. Co by się stało, gdybyś mogła / mógł po prostu wrócić do postrzegania tych myśli jako myśli? Jeśli wywołały chęć działania w określony sposób, co by było, gdyby zacząć móc postrzegać tę chęć jedynie jako fizyczny impuls do działania? Co gdyby nauczyć się tworzyć przestrzeń pomiędzy twoją świadomością, zauważającą twoje myśli, a twoimi późniejszymi działaniami, tak żebyś nie musieć robić tego, co podpowiadają ci twoje myśli? Dzięki takiej postawie można dopiero wówczas usłyszeć to ciągłe gadanie twojego „mentalnego doradcy” – tej części naszego mózgu, która nieustannie ocenia i mówi nam co robić – ale bez konieczności robienia tego, co mówi! Zatem, zamiast podejmowania kolejnych prób sprzeczania się z twoim doradcą, mogłabyś / mógłbyś pozostać po prostu w świadomej obecności tej paplaniny umysłu. W jakiej postawie możliwe zastanowić się nad tym, co jest teraz dla ciebie naprawdę ważne i oprzeć swoje zachowanie na tym, co ma znaczenie. Rozwijanie uważności, którą zarówno opisujemy w tej książce bardziej szczegółowo, jak i zachęcamy do ćwiczenia, to naprawdę potężna metoda tworzenia tej przestrzeni między tobą a działaniami twojego umysłu.

Powodem, dla którego rozwijanie uważności sprawdza się tak dobrze w depresji, jest to, że pomaga ona stworzyć przestrzeń pomiędzy myśleniem a działaniem. Ta przestrzeń jest potrzebna, by umożliwić ci wybieranie zachowań przybliżających zamiast unikania. Zachowania przybliżające pozwalają ci angażować się w ważne w życiu działania, nawet jeśli są one trudne do wykonania (Barnhofer i in., 2009; Bihari i Mullen, 2014, Williams, 2008). Zachowania unikowe, choć obiecują bezpieczeństwo emocjonalne, w rzeczywistości oddalają cię od „pola gry”, zamiast tego spychając na peryferia twojego życia. To prowadzi do poczucia, jakby twoje życie cię omijało, co byłoby absolutnie depresyjne niemal dla każdego!

Jak skuteczne jest rozwijanie uważności w leczeniu depresji? Badania nad pacjentami z depresją korzystającymi z podstawowej opieki zdrowotnej wykazały, że ćwiczenie uważności (Finucane i Mercer, 2006) pomogło istotnie obniżyć poziom depresji u 72 procent pacjentów. Pacjenci ci deklarowali, że ćwiczenia uważności sprawiały im przyjemność i ponad połowa z nich kontynuowała stosowanie tych technik po zakończeniu badania. Korzyści płynące z uważności nie kończą się wcale na pomocy w kontrolowaniu depresji. Praktykowanie uważności przynosi w istocie wiele innych korzyści, takich jak większa sprawność umysłowa (Deshmukh, 2006), lepsze umiejętności rozwiązywania problemów (Hankey, 2006), zwiększony poziom współczucia dla innych i zwiększony poziom samoakceptacji (Fennell, 2004).

Innym powodem, dla którego uważność jest tak skuteczna w przypadku depresji, jest to, że prowadzi do skrócenia ruminacji. Ruminacje to szczególnie niezdrowa forma depresyjnego myślenia, polegająca na ponownym przeżywaniu przeszłych lub obecnych trudności życiowych, nadmiernym analizowaniu swoich wad i słabości, porównywaniu siebie do innych i rozpamiętywaniu swojej niezdolności do „czucia się dobrze” (Hoen-Nokasema i in.). Brytyjscy badacze odkryli wręcz, że osoby, które reagują na leczenie depresji, są mniej narażone na przyszłe problemy z depresją, jeśli przejdą trening uważności (Teasdale i in. 2000), a to dlatego, że pozostawanie uważną/ym i zwracanie uwagi na obecny moment skraca ruminacje (Williams, 2010). Kiedy jesteś w stanie znaleźć się w tu i teraz i stworzyć przestrzeń pomiędzy tobą a tymi pochłaniającymi myślami, znacząco obniżasz prawdopodobieństwo wpadnięcia w pułapkę ruminacji. Mówiąc dokładniej, pułapka ruminacji pojawia się, gdy zapłączesz się w rozmyślania, a potem zaczynasz rozpamiętywac, dlaczego nie możesz przestać rozmyślać!

Perspektywa współczucia wobec siebie

Współczucie wobec siebie jest potężną umiejętnością, którą będziesz chciał(a) nabyć radząc sobie z depresją. Współczucie wobec siebie polega na przyjęciu otwartej, akceptującej i nieosadzającej postawy wobec swoich wad, niedociągnięć i porażek i postrzegania ich jako część kondycji ludzkiej. Jak mówi stare powiedzenie „Błądzić jest rzeczą ludzką”. Faktem jest, że jeśli jesteś przygnębiona/y przez dłuższy czas, prawdopodobnie doświadczysz pewnych negatywnych skutków tego w życiu, jak rozpad głównego związku, utrata pracy lub bycie odrzuconą/ym przez przyjaciół. Wielokrotnie depresja zaczyna się od wydarzeń związanych z osobistą stratą, niepowodzeniami w karierze, chorobą, śmiercią bliskiej osoby itp. Okazuje się, że sposób, w jaki traktujesz siebie w tych momentach cierpienia, bezpośrednio przekłada się na twoje ryzyko depresji. Jeśli przyjmujesz postawę suro wą, samokrytyczną i odrzucającą siebie, twoje ryzyko depresji systematycznie rośnie. Jeśli traktujesz siebie z życzliwością i akceptacją, twoje ryzyko depresji stale spada (Leary i in., 2007; Neff, 2003a; Neff, Rude, & Kirkpatrick, 2007). Ze względu na to, że surowy, pozbawiony akceptacji dla siebie i pogrążający styl myślenia jest tak charakterystyczny dla depresji, interwencje mające na celu rozwijanie umiejętności współczucia dla samego siebie są naturalnym dopasowaniem.

Perspektywa psychologii pozytywnej

Psychologia pozytywna to nauka zajmująca się badaniem sposobów, w jaki ludzie utrzymują optymistyczne nastawienie do życia i pozytywne stany nastroju, nawet w wymagających lub trudnych sytuacjach. Badacze psychologii pozytywnej odkrywają, że pozytywne stany nastroju są wywoływane w dokładnie taki sam sposób jak doświadczenia depresyjne – napędzane spiralą izolacji, wycofywania się i biernego unikania – tyle, że w przeciwnym kierunku (Garland i in., 2010; Frederickson i Losada, 2005). Mówiąc prościej, ładunek emocjonalny twojego zachowania (czy to pozytywnego czy negatywnego) będzie kontrolował kierunek twojego stanu nastroju. Zatem najpotężniejszym lekarstwem, które możesz wziąć na depresję, jest wytrwałe angażowanie się w pozytywne, zdrowe działania w twoim codziennym życiu. Chodzi tu o aktywności takie jak hobby, ćwiczenia, relaksujący czas wolny i przelotne lub bliższe kontakty społeczne. W literaturze poświęconej leczeniu depresji znaleźć można również obszerne dowody na to, że angażowanie się w pozytywne, zdrowe zachowania wywołujące emocje ma bezpośredni wpływ na depresję (Martel, Addis, Jacobson).

Perspektywa neurobiologii

Aby podjąć próbę wyjaśnienia ważnej roli, jaką zaczyna odgrywać neurobiologia zarówno w pogłębianiu naszego rozumienia depresji, jak i w tym, co należy z nią zrobić, zamierzamy w tym podrozdziale założyć nasze naukowe kapelusze dla maniaków. Zanim zaczniemy ważne będzie jednak zrozumienie, że wejście na poziom neurobiologii nie jest jednoznaczne z przyjęciem przez nas biologicznego modelu depresji. Neurobiolodzy badają funkcjonalną organizację mózgu, czyli jak zorganizowane są obwody mózgowe odpowiedzialne za wytwarzanie typowych ludzkich charakterystyk – poczucia własnego ja, osądu społecznego, percepcji wizualnej i przestrzennej, pamięci, emocji itd. Podejście biologiczne w dużej mierze koncentruje się na strukturalnych i chemicznych właściwości mózgu. Jest więc całkowicie możliwe, by autentycznie wierzyć w funkcjonalną neurobiologię depresji, bez podpisywania się pod pomysłem, że depresję wywołują chemiczne nieprawidłowości w mózgu.

Dziedzina neuronauki afektywnej bada mózgowe podstawy ludzkich emocji. Włączają się do tego tematy tego, jak rozwijamy emocje, gdzie są one zlokalizowane w mózgu oraz jak je regulujemy i jak uczymy się na podstawie emocjonalnych doświadczeń. Badacze mózgu badają również potencjalne korzenie nerwowe depresji, mając nadzieję na zlokalizowanie obszarów mózgu tkniętych depresją, w których możliwe byłoby wprowadzanie zmian za pomocą interwencji polegających na treningu mózgu. Przypomnijmy, że pojęcie neuroplastyczności oznacza, że możesz wzmocnić połączenia nerwowe w twoim mózgu działając z zewnątrz. Zachowania, które ćwiczysz na co dzień, faktycznie wzmacniają te połączenia nerwowe w twoim mózgu, które wspierają tego typu zachowania. Tak więc, na przykład, jeśli regularnie praktykujesz uważność i/lub umiejętność współczucia wobec siebie, wzmocnisz w swoim mózgu obwody nerwowe, które wspierają bycie uważnym i współczującym. Oczywistym jest zatem, że lokalizowanie obszarów mózgu odpowiedzialnych za promowanie zarówno pozytywnych jak i bolesnych stanów emocjonalnych ma decydujące znaczenie dla wykorzystania potencjału neuroplastyczności.

Dotychczasowe badania nad depresją przyniosły bardzo ciekawe rezultaty. W mózgu istnieje rozległa sieć neuronowa związana z depresją o nazwie Sieć Standardowej Aktywności, w skrócie SSA (ang. Default Mode Network, DMN). Jak sama nazwa wskazuje, SSA działa jak rodzaj „wygaszacza ekranu” dla mózgu, gdy mózg jest w stanie spoczynku. SSA została nazwana „ciemną energią umysłu” ze względu na jej tendencję do ingerowania w zachowania mózgu o bardziej zadaniowym charakterze i pożeranie zasobów skończonej mózgowej uwagi (Raichle, 2010). Aktywację tej sieci łączy się z różnymi wydarzeniami psychicznymi, mającymi związek z depresją. Wliczamy do nich, by wymienić tylko kilka, snucie marzeń (fantazjowanie), chwile nieuwagi, ograniczona wrażliwość na bodźce sensoryczne z ciała czy intensywniejsze odpływanie we wspomnieniach (Buckner, Andrews-Hanna, & Schacter, 2008; Spreng, Sepulcre, Turner, Stevens, & Schacter, 2013). Choć istnieje pokusa, by myśleć o SSA jak o niedogodności, w rzeczywistości odgrywa cenną rolę w utrzymaniu naszego zdrowia psychicznego. Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że systemy SSA mózgu aktywowane podczas odpoczynku są również ważne dla aktywnych, ukierunkowanych do wewnątrz psychospołecznych procesów myślowych, na przykład przypominania sobie osobistych wspomnień, wyobrażania sobie przyszłości i odczuwanie społecznych emocji na tle moralnym (Andrews-Hanna 2012).

Jest jeszcze inna duża sieć neuronowa w mózgu zwana Siecą Reagującą na Zadania, w skrócie SRnZ (ang. Task Positive Network, TPN). Odpowiada ona za pozyskiwanie i wykorzystanie zasobów mózgu potrzebnych do realizacji określonych zadań. Działa ona niezależnie od tego, czy te zadania są ukierunkowane na zewnątrz, czy do wewnątrz, oraz niezależnie od ich negatywnego bądź pozytywnego wydzięku emocjonalnego. SRnZ czynnie konkuruje z Siecą Standardowej Aktywności o ograniczone zasoby mózgu i w idealnym świecie SRnZ i SSA wpływałyby na siebie naturalnie w balansujący się sposób. Innymi słowy, z perspektywy neurobiologii, zdrowe funkcjonowanie człowieka jest rezultatem dynamicznej równowagi pomiędzy skupieniem uwagi na zadaniach a zdolnością do odpoczynku, marzeń, wyobrażania i ponownego włączania wspomnień i doświadczeń z przeszłości do nowych, potężnych sieci (Spreng, Sepulcre, Turner, Stevens, i Schacter, 2013). Problem pojawia się, gdy któraś z tych sieci staje się długotrwale nadmiernie aktywna. W przypadku depresji, to właśnie nadmierna aktywacja Sieci Standardowej Aktywności stanowi główny przedmiot zainteresowania. Aktualne metody leczenia wymagają od osoby cierpiącej na depresję obecności, zwracania uwagi i angażowania się w konkretne zadania związane z myśleniem lub zachowaniem. Skutkiem tego jest reaktywacja Sieci Reagującej na Zadania, tak aby przeciwdziałała dominacji SSA.

Istnieje trzecia nadrzędna sieć neuronowa, która nazywa się Siecą Kontroli Wykonawczej / SKW (z ang. Executive Control Network – ECN; Spreng, Sepulcre, Turner, Stevens, i Schacter, 2013). Jak sama nazwa wskazuje, to połączenie nerwowe funkcjonuje zarówno w celu ochrony ograniczonych zasobów mózgu, jak i ich dystrybucji w najbardziej efektywny sposób. Jest odpowiedzialna za zarządzanie tzw. potencjałem pamięci roboczej (Working Memory Capacity). Potencjał pamięci roboczej to zdolność do wykonywania zadań nawet w sytuacjach, gdy zadania są ze sobą sprzeczne, takie jak pozostawanie przy strategii rozwiązania problemu, jaką jest np. głębokie oddychanie, nawet jeśli zmagasz się z dużym smutkiem (Marchetti i in. 2012).

Co to wszystko oznacza dla naszego rozumienia depresji? Po pierwsze, depresja związana jest z nadmierną aktywacją Sieci Standardowej Aktywności i niedostateczną aktywacją Sieci Reagującej na Zadania, co wydaje się mieć związek z niedostateczną aktywacją Sieci Kontroli Wykonawczej. Innymi słowy, depresja – mówiąc w przenośni – usypia SKW, w konsekwencji czego SSA pożera nieproporcjonalnie dużą część zasobów mózgu. Wyjaśnia to problem „bezwładności” w depresji. W szczególności możesz zauważyć to wtedy, gdy trudność sprawia ci rozpoczęcie nowego zachowania mającego poprawić twoje samopoczucie. Motywacji potrzebnej do robienia rzeczy po prostu nie ma: jest to spowodowane niedostateczną aktywnością sieci mózgu Reagującej na Zadania. Wiesz, że czułabyś / czułbyś się lepiej wychodząc na zewnątrz i fundując sobie ożywczy spacer po parku, ale gdy próbujesz wstać i to zrobić, masz wrażenie jakbyś chodził(a) po błocie. Po drugie, niewystarczająca aktywacja SKW bardzo szybko wyczerpuje potencjał pamięci roboczej. Prowadzi to do problemów z koncentracją i pamięcią krótkotrwałą, gdy próbujesz wykonywać kilka zadań jednocześnie. W sytuacjach z dużym ładunkiem emocjonalnym, będziesz odczuwać dezorientację, niezdecydowanie i możesz utknąć w bezruchu zamiast działać na rzecz czegoś ważnego.

W oparciu o to, co obecnie wiemy, przeanalizowane tutaj różne perspektywy depresji, bardzo dobrze wpisują się w ramy neurobiologii. Te podstawy mogą być wykorzystane do stworzenia nowych metod leczenia, a także pomóc nam zrozumieć wpływ mózgu na te już istniejące (Singh & Gotlib, 2014; Sambataro i in., 2013). Na przykład, perspektywa ACT zakłada, że nadmierna identyfikacja z myślami jest podstawowym procesem prowadzącym do depresji. Ostatnie badania wykazały, że sieć kontroli wykonawczej (SKW) wspiera połączenia nerwowe, które pozwalają nam pozostać w pewnej separacji od myśli i ocen, które wywołują negatywne stany emocjonalne. Aktywacja neuronowej sieci odłączenia wiąże się ze zmniejszoną aktywacją ciała migdałowatego, części mózgu odpowiedzialnej za wytwarzanie emocji (Shiota i Levenson, 2012; Sheppes, Brady, i Samson, 2014).

Badania neurobiologiczne pokazują, że praktyka uważności wpływa bezpośrednio na połączenia w mózgu kluczowe w procesie zwracania uwagi w elastyczny, pomocny sposób. W niedawnym badaniu poproszono osoby doświadczone w medytacji oraz takie, które nie miały dotychczas tego typu doświadczeń, o wykonanie trzech różnych ćwiczeń medytacyjnych. Wyniki wskazywały, że dla doświadczonych medytujących każdy typ medytacji skutkował zmniejszoną aktywnością sieci trybu domyślnego i zwiększoną aktywnością pomiędzy kilkoma strukturami mózgu kojarzonymi z siecą kontroli wykonawczej. Takich zmian nie zaobserwowano u uczestników bez doświadczenia w medytacji (Brewer i in., 2011).

Z badań neurobiologicznych dotyczących współczucia płyną dwa bardzo przekonujące wnioski, które bezpośrednio odnoszą się do depresji. Pierwszy z nich to taki, że nie potrzeba szczególnie intensywnej czy długo trwającej praktyki współczucia, aby zaobserwować zmiany w gęstości tkanek mózgowych i w aktywacji ścieżek nerwowych. W jednym z tych badań, uczestnicy tylko praktykowali modlitwę współczucia przez 30 minut dziennie przez okres dwóch tygodni i to wystarczyło do odnotowania wyraźniejszych zmian w mózgu (Lutz i in.). Drugim wniosek jest taki, że trening współczucia prowadził do generalnie bardziej altruistycznego podejścia do cierpienia. Nie tyle uczysz się, jak być współczującym wobec kogoś, ale jednocześnie uczysz się jak być współczującym wobec ludzkiego losu. To są drzwi do praktykowania współczucia wobec siebie, ponieważ jesteś częścią ludzkości, a nie bytem od niej odrębnym.

Badania neurobiologiczne w dziedzinie psychologii pozytywnej pokazują, że negatywne emocje mają wyraźnie zawężający wpływ na uwagę. W trakcie silnego przygnębienia to, na co zwracasz uwagę, tak się zawęża, że to, czego jesteś świadoma/y, jest w dużej mierze zdeterminowane przez twój nastrój. Będziesz świadoma/y w o wiele większym stopniu negatywnych myśli, niż tych pozytywnych, będziesz pamiętać o wiele więcej negatywnych wydarzeń w swoim życiu, będziesz doświadczał szeregu negatywnych emocji. Kiedy angażujesz pozytywne emocje, twoja uwaga poszerza się i to samo dzieje się z twoją zdolnością do patrzenia na swoje życie z pewnej perspektywy. Z dużo większą łatwością będziesz przywoływał(a) zarówno wspomnienia pozytywne jak i negatywne i zazwyczaj w równym stopniu będziesz doświadczać różnych emocji działających pokrzepiająco.

Z powyższych perspektyw wynikają różne umiejętności, których celem jest pomóc ci przejść przez depresję. Umiejętności te można ćwiczyć w domu w formie krótkich ćwiczeń treningu mózgu. Używamy tego terminu celowo, ponieważ dosłownie trenujesz ścieżki nerwowe swojego mózgu, aby angażować się w działania, które wspierają Twoje dobre samopoczucie. Jest pewna prosta prawda związana z pojęciem treningu mózgu: ZAWSZE ćwiczysz swój mózg, aby coś zrobić. Pytanie brzmi: do czego go ćwiczysz?

Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych

Jeśli chcesz poznać podejście do ACT rozwinięte przez Kirka Strosahla i Patricję Robinson, zapraszam cię na czteroczęściowe szkolenie online Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych. Odbyło się 28-29 listopada 2020 oraz 5-6 grudnia 2020. To 16 godzin nauki na temat tego, jak w sposób skoncentrowany przekraczać kulturowe uwarunkowania i stymulować prawdziwą zmianę w zachowaniu.

Zapoznaj się z powiązanymi artykułami i nagraniami

Kirk Strosahl

Kirk Strosahl

Patricia Robinson

Patricia Robinson

Izabela Watanabe

Izabela Watanabe

Okładka książki

Ja jako kontekst oraz elastyczna zmiana perspektywy: Wywiad z Louise McHugh

Ja jako kontekst oraz elastyczna zmiana perspektywy: Wywiad z Louise McHugh

Autor Louise McHugh | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Louise McHugh

Dlaczego praca z Ja jest tak ważna w kontekście psychoterapeutycznym?

Najważniejsza relacja, jaką jakakolwiek osoba może mieć, to relacja z sobą samym. Jakiekolwiek wyzwania, jakie ma się w kontakcie z sobą, będą przeciekać do relacji z innymi. Zdrowe Ja praktycznie wszędzie widziane jest jako konieczny element stabilnego funkcjonowania psychicznego, a dysfunkcyjne lub niewystarczająco rozwinięte aspekty Ja widzi się z kolei jako czynnik składający się na słabe zdrowie psychiczne.

Gdy terapeuta lub terapeutka pracują z klientem, jednym z kluczowych celów jest pomóc odnaleźć spokój umysłu (z punktu widzenia teorii ram relacyjnych „umysł” należy rozumieć jako metaforę zachowań werbalnych – ramowania relacyjnego). Aby osiągnąć taki spokój nie możemy unikać kontaktu z własnym Ja. Nie jesteśmy w stanie też od niego odejść. Nasze Ja jest z nami niezależnie od tego, dokąd się wybierzemy.

Jak myślisz, dlaczego Ja i proces zmiany perspektywy są dla ciebie tak fascynujące? Jak i dlaczego zainteresowałaś się tym aspektem badań?

Zainteresowałam się sferą zmiany perspektywy około siedemnaście lat temu, gdy pracowałam stosując stosowaną analizę zachowania z dzieckiem ze spektrum autyzmu, które nie radziło sobie ze spojrzeniem z perspektywy innych osób. Czytając o jego trudnościach w tej sferze zdałam sobie sprawę, że nie jest to nic rzadkiego w ramach tej diagnozy. W owym czasie rozpoczynałam dopiero swój doktorat w ramach analizy behawioralnej, chcąc opracować sposób interwencji mogącej pomóc takim osobom jak to dziecko, odseparowanym od więzi z innymi.

W trakcie pisania doktoratu zainteresowałam się terapią akceptacji i zaangażowania (ACT) oraz interwencjami mindfulness. Poznam lepiej literaturę z tych sfer, stało się dla mnie jasne, że uważność i duchowość można uznać za ostateczny produkt umiejętności patrzenia z różnych perspektyw na swe doświadczenie. Gdy dziecko rozwija swe umiejętności patrzenia z różnych perspektyw, jest w stanie zacząć też dostrzegać, że stale korzysta z perspektywy Ja, aby opisać własne zachowanie, oraz że pozostaje to niezmienne, niezależnie od tego, co robi. Wszystko inne się zmienia, ale Ja jest tutaj, zawsze. Ja jest jedyną stałością w przeciągu całego życia.

Ten proces teoria ram relacyjnych nazywa „Ja jako kontekst”.

Przez większość czasu tylko w mglisty sposób zdajemy sobie sprawę, że korzystamy z ramowania relacyjnego odnoszącego się do nas samych i naszych życiowych procesów. Nie widzimy, że jesteśmy głęboko pochłonięci (w fuzji z) tą werbalną gadaniną, ani że mamy w sobie potencjał, aby uświadomić sobie, że własne Ja może stać się bezpiecznym punktem, z którego obserwujemy własną aktywność. Dzięki uważności stajemy się bardziej świadomi nas samych jako obserwatorów, będących świadkami z perspektywy Ja jako kontekstu dla werbalnych treści.

Kiedy praktykujemy uważność ta werbalna gadanina, w której zwykle się wikłamy, może być dostrzegana jako, czym jest – po prostu jako nasze ramowanie relacyjne – a nie jako prawdziwe lub trafne opisanie tego, jak się rzeczy mają. Jeśli ktoś praktykuje to wystarczająco często, wtenczas zwykle potężny wpływ własnego ramowania słabnie, a za tym idzie także osłabienie potencjalnie problematycznych skutków takiego ramowania.

Jedną z metafor wykorzystywanych w ACT wyjaśniających to jest metafora szachownicy. Wydarzenia w moim życiu, wliczając w to myśli i uczucia, są jak czarne i białe pionki – dobre i złe myśli. Ja – moje, twoje – jest z kolei szachownicą, która może je wszystkie obserwować – i te dobre, i te złe. Ja jestem kontekstem, w którym wydarza się gra.

Czy możesz podać kilka przykładów, jak trudności związane z relacją z Ja oraz przyjmowaniem perspektywy innych osób przejawiają się w funkcjonowaniu człowieka?

Tak wiele pojawiających wyzwań – czy w kontekście terapii, coachingu, w pracy, osobistych relacjach lub po prostu w życiu – ma swoje korzenie w zmaganiach naszego własnego Ja.

Kiedy dzieje się coś nie tak ze zmianą perspektywy u dorosłych, typowo zakładamy, że musi to mieć coś do czynienia z brakiem patrzenia z cudzej perspektywy. Ale kiedy napotykamy wyzwania w relacjach międzyludzkich, warto sprawdzić, co my właściwie robimy, zamiast skupiać się tylko na drugim człowieku.

Wyobraźmy sobie przykładowo, że Joanna otrzymała negatywną informację zwrotną od przełożonego na temat tego, że jej praca nie spełnia oczekiwanych kryteriów. Jeśli skupi się na tworzeniu spójnej historii na temat tego, jak bardzo superwizor nie ma racji i nie weźmie pod uwagę swej własnej roli w tym, wpłynie to na jej działania w stosunku do przełożonego w potencjalnie niepomocny sposób.

Czy konieczne jest dobre rozumienie RFT, aby w pełni zrozumieć Ja i jego rolę w ramach diagnoz psychologicznych, procesów leczenia i analizy jego efektów?

Dla mnie to pytanie jest podobne do tego, czy koniecznym jest rozumieć RFT, aby rozumieć ACT. Wyobraźmy sobie, że ACT prowadzi twoje auto, a RFT jest jak rozumienie tego, jak działa silnik. Możesz być świetnym kierowcą nie wiedząc nic o silniku – do czasu aż auto się nie zepsuje. Wtenczas konieczne jest holowanie i pomoc zaufanego mechanika.

Są jednak zalety związane z samodzielnym rozumieniem, jak działa silnik. Możesz samodzielnie określić, co nie tak z autem, a następnie sprawić, że znowu będzie jeździć.

Jeśli przyszłoby ci wybrać się w długą podróż po Europie, kogo preferujesz jako kierowcę: kogoś, kto wie sporo o silniku i jak go naprawiać, czy kogoś, kto jest w tym temacie zielony?

Bycie terapeutą jest w dużym stopniu podobne do bycia takim kierowcą. Możesz być świetnym terapeutą lub terapeutką, naprawdę wiedząc, jak sprzyjać zmianie zachowania, nie rozumiejąc, jak to się dzieje, że to wszystko działa. I będziesz najlepszym terapeutą lub terapeutką, jeśli te mechanizmy zrozumiesz. Rozwijając swoją praktyczną znajomość RFT staniesz się najlepszym terapeutą, jakim możesz być.

Jak byś opisała koncepcję Ja jako kontekstu osobie, która nigdy nie słyszała o ACT?

Ja jako kontekst to stała perspektywa, z której można dostrzegać wszystkie procesy istotne dla relacji z sobą, wliczając w to problematyczne etykietkowanie się, jak i pomocną świadomość własnych wartości. Ja jako kontekst oznacza, że klient jest w stanie zobaczyć siebie jako kogoś myślącego, a nie siebie jako myśli, jako kogoś czującego, a nie jako swoje uczucia. Ja jako kontekst to niezmienna część wszystkich różnorodnych sposobów zmiany perspektywy. Można myśleć o tym jako sposobie transcendencji psychologicznych treści, czymś umożliwiającym ich akceptację.

Pomyśl o tym jako o sytuacji, w której fotograf korzysta z aparatu, aby robić zdjęcia przyrody, gdzie aparat pozostaje włączony i zostawiony w jednej pozycji przez godziny lub nawet dni. Później osoba ta może przyśpieszyć przebieg czasu i dostrzec pewne schematy – ptaków, zwierząt, światła, które bez tego nie byłoby dostrzegane. Taki aparat jest jak stabilna perspektywa, która istnieje, nawet mimo tego, że to, co fotografuje zmienia się w czasie.

Co może być trudne podczas uczenia klientów Ja jako kontekstu? Czy masz jakieś rady, jak przezwyciężyć te częste przeszkody?

Ja jako kontekst dla klientów stanowić będzie niezwykły sposób patrzenia na własne Ja. Z punktu widzenia RFT chcemy, aby techniki terapeutyczne wzmacniały różnorodność w zachowaniu, stabilność, funkcjonalną spójność i elastyczne poczucie odpowiedzialności. Dowolna z technik wpierająca jedno z powyższych będzie wspierać rozwój poczucia Ja jako kontekstu:

  1. Stymuluj różnorodność w zachowaniu poprzez wzmacnianie procesów uwagi. Zalicza się do tego stabilizacja perspektywy klienta np. powracające kierowanie uwagi klienta do teraźniejszości, aby pomóc tej osobie zauważać zmiany w jej doświadczeniach. Jak czujesz się teraz, a jak teraz, a teraz? Lub pomoc w zauważaniu zmian w perspektywie (np. przypominając różnorodne sytuacje i momenty z życia).
  2. Stymuluj stabilność poprzez przyjęcie odpowiedniej perspektywy. Wlicza się do tego zauważanie wspólnego elementu – wspólnej perspektywy – w ramach różnych doświadczeń (np. kto zauważa myśli, wrażenia i uczucia występujące w trakcie różnorodnych doświadczeń), a także dostrzeganie wspólnej perspektywy w różnorodnych punktach widzenia (np. zauważ, kto zauważa twoje przeżycia teraz, kto robił to wczoraj, kto rok temu).
  3. Stymuluj zachowanie spójności w kontekście. Może do tego wliczać się kładzenie nacisku na hierarchiczny wymiar Ja (jesteś pojemnikiem zawierającym wszystkie twoje doświadczenia) oraz kładzenie nacisku na rozróżnienie między Ja a aktualnymi doświadczeniami (oddzielenie przeżywania czegoś od podjęcia działania na podstawie tych przeżyć).
  4. Stymuluj umiejętności reagowania w ramach danych interakcji. Można osiągnąć to pomagając klientowi zdać sobie sprawę z wpływu kontekstualnych zmiennych na zachowanie tej osoby (np. Biorąc pod uwagę twoją historię życia, nie zaskakuje, że podjęłaś takie działania…) oraz zwracając uwagę klienta na możliwy wpływ zachowania tej osoby na aktualne warunki (…a teraz, mając już tę wiedzę, co możesz zrobić, co będzie zgodne z tym, na czym ci zależy?).

Świadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na swój temat

Zapraszam na czteroczęściowe szkolenie online Świadoma relacja z sobą w praktyce prowadzone przez prof. Louise McHugh. To 16 godzin nauki na temat tego, jak nowoczesny behawioryzm pozwala kształtować zdrową, swobodną, elastyczną relację ze swoim własnym Ja.

Artykuły na pokrewne tematy

Rezygnacja z koncepcji umysłu jako maszyny. ACT dla lekarzy, pielęgniarek i innych specjalistów medycznych

Rezygnacja z koncepcji umysłu jako maszyny. ACT dla lekarzy, pielęgniarek i innych specjalistów medycznych

Autorzy: Patricia Robinson, Debra A. Gould, Kirk Strosahl | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Tekst ten daje okazję, aby przyjrzeć się nowych sposobom rozumienia i radzenia sobie z ludzkim cierpieniem – takim, jakie można napotkać w ramach praktyki medycznej. Mamy nadzieję, że rzucimy nowe światło na rolę zmiany w zachowaniu, prawdopodobnie różniące się od twoich aktualnych poglądów na ten temat. Zaczniemy od krótkiej historii podejść behawioralnych, obejmującej ponad 100 lat, a następnie porównamy tradycyjne biomedyczne podejście z nowym, kontekstualnym poglądem na to, czym jest cierpienie i zmiana.

Krótka historia stosunku podejść behawioralnych do cierpienia

Zacznijmy od przeglądu sposobów ujęcia cierpienia psychicznego w teorię w świecie zachodu w przeciągu ostatniego wieku. Na początku dwudziestego wieku zwolennicy psychoanalizy sugerowali, że cierpienie jest efektem nierozwiązanych nieświadomych konfliktów i pragnień o nieakceptowalnym społecznie charakterze. Na bazie tego rozwijali powiązane z tym punktem widzenia procedury, takie jak wolne skojarzenia oraz interpretacje snów, aby pomóc tym nieświadomym treściom wyłonić się. Ich słownik zawierał takie terminy jak id, ego, super ego, przeniesienie oraz przeciwprzeniesienie, mające opisać dynamiczne interakcje między świadomymi i nieświadomymi procesami. Jakkolwiek koncepcje te w luźny sposób odnosiły się do naukowych odkryć, to wymagały jednak dużej ilości czasu, aby w ogóle się ich nauczyć i by z nich skorzystać. W związku z tym nie stały się dostępne dla większości pacjentów, zwłaszcza tych trafiających do ośrodków pomocy medycznej.

W miarę rozwoju procedur mających zająć się problemami psychicznymi, swoje owoce zaczęło ujawniać podejście behawioralne. Behawioryści uznali za swój cel przewidywać i wpływać na ludzkie zachowanie (Watson, 1913). W ciągu wieku z rzeki szkół behawioralnych wyłoniły się three podstawowe nurty. Pierwsi behawioryści skupiali się na obserwacji i modyfikacji ludzkiego zachowania lub obserwowalnych działań (Wolpe, 1958). Wdrażali zasady wywiedzione z naukowych, laboratoryjnych badań, wliczając do tego zakresu te nad warunkowaniem sprawczym i klasycznym, wygaszaniem, przeciw-warunkowaniem oraz rozkładami wzmacniania. Behawioryści wprawdzie zwracali uwagę na ważność roli myślenia w problemach psychicznych, ale unikali prób przewidywania lub wpływu na język i poznanie, jako że bezpośrednia obserwacja tych zjawisk nie była możliwa.

Gdy komputery zaczęły grać ważną rolę, naukowcy zainspirowali się tym, tworząc porównania umysłu do potężnego komputera, mogącego przetworzyć ogromne ilości informacji i na ich bazie podejmować decyzje. Model taki działał dobrze jako sposób na wyjaśnienie, jak ludzkie zdolności poznawcze sprzyjają rozwiązywaniu problemów w materialnym świecie. Wydawał się też obiecujący do wyjaśniania, jak zdolności poznawcze ludzi mogą być wykorzystane w sferze problematycznych sposobów myślenia i czucia. Poznawczo-behawioralni teoretycy wiedli prym w drugim nurcie behawioryzmu, zakładając, że przyczyną cierpienia psychicznego były zaburzone, nieracjonalne sposoby myślenia oraz słabo rozwinięte umiejętności rozwiązywania problemów, składające się razem na autosabotujące zachowania (zob. np. Beck, 1995; D’Zurilla i Nezu, 1999; Ellis, 2001). Celem terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) było nauczyć pacjentów, jak usuwać błędy myślenia i rozwijać umiejętności radzenia sobie z problematycznymi sytuacjami, zakładając, że zredukuje lub wyeliminuje to szkodliwe sposoby funkcjonowania.

Terapie CBT były pierwszymi, które sprawdzono w dużych, dobrze kontrolowanych metodologicznie badaniach klinicznych. Typowe badanie najwpierw precyzowało charakter interwencji w szczegółowym protokole terapeutycznym. Następnie taki protokół był wykorzystywany także przez innych badaczy w badaniach replikacyjnych. Terapeuci prowadzący te interwencje przechodzili intensywny trening mający zapewnić wierność procedurom, a skuteczność była porównywana z grupami kontrolnymi – albo z typowymi sposobami radzenia sobie z takim problemem (TAU, treatment as usual), albo z listą czekającą na wprowadzenie jakiejkolwiek interwencji (waitlist control). Tego rodzaju badania nad CBT prowadzono przy wielu różnych problemach – depresji, atakach paniki, zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych, fobiach społecznych. Główną zmienną mierzoną przy większości badań klinicznych nad CBT była zazwyczaj redukcja objawów danego zaburzenia psychicznego. Jakkolwiek badania wskazywały na to, że terapie CBT redukowały objawy związane z danym zaburzeniem, to dowody na to, że te protokoły zmniejszały ilość nieprawidłowych, negatywnych myśli były miałkie lub żadne. Niestety, badania te rzadko mierzyły też poziom funkcjonowania pacjentów lub ich jakość życia, więc nie możemy na ich podstawie jednoznacznie określić, jak CBT wpływa na codzienne funkcjonowanie takich osób. Nie zaobserwowaliśmy żadnej poprawy terapii CBT od połowy lat 90., co wskazuje, że tradycyjne CBT weszło w okres zastoju pod względem tego, co może zaoferować. Brak obserwowalnej poprawy wyników v CBT oraz konieczność nauczenia się przy pracy z każdym zaburzeniem skomplikowanych protokołów terapeutycznych zainspirowała do poszukiwania prostszych, transdiagnostycznych podejść, które mogłyby zarazem być tak skuteczne, jak terapie CBT.

Można dostrzec pewną ironię w tym, że trzeci i zarazem najnowszy nurt behawioryzmu wyłania się z powrotu do prac B.F. Skinnera (1950) i tradycji znanej jako analiza zachowania. W jednej z ostatnich swych prac Skinner (1989) spekulował, że ludzki język oraz myślenie działają pod wpływem tych samych zasad uczenia się i wzmocnień jak obserwowalne zachowanie. Podejrzewał też, że ludzki „umysł” wchodzi w interakcję ze środowiskiem w dużej mierze tak samo, jak czyni to właśnie obserwowalne zachowanie. Jakkolwiek tradycyjni analitycy zachowania odrzucali taki tok myślenia, mała grupa badaczy znana jako „radykalni behawioryści” rozpoczęła weryfikację tego pomysłu w laboratorium. W ciągu ostatnich kilkunastu lat naukowcy na całym świecie badali owoce tych weryfikacji – behawioralny analityczny model języka zwany teorią ram relacyjnych (RFT, relational frame theory) oraz zastosowanie RFT w szerokim zakresie problemów psychicznych (Blackledge, 2003; Hayes, Barnes-Holmes, & Roche, 2001).

RFT opisało procesy, za pomocą których rozwijamy myślenie, wiemy emocjonalne pobudzenie z myślami i wspomnienia, a także rozwijamy zasady kierujące naszych zachowaniem jako odpowiedzi na wyobrażone wydarzenia (np. „Popełnienie błędu.”) lub powiązane z tymi zdarzeniami konsekwencje (np. „Bycie wyśmianym, ukaraną itp.”). Możemy wywodzić zasady uczące nas, jak unikać bolesnych wydarzeń, sytuacji lub interakcji („Nie popełniaj błędów, a nikt cię nie wyśmieje”), a także takie, które umożliwią przetrwanie intensywnego cierpienia, celem realizowania czegoś cennego („Przetrwam studia medyczne, ponieważ kieruje mną misja poprawy ludzkiego zdrowia, co uświęca rezygnację z innych, natychmiastowo nagradzających działań.”)

Można odnotować kilka ważnych i o szerokim zakresie klinicznych implikacji badań RFT:

  • Po pierwsze, to język i myślenie kontroluje ludzkie zachowanie, a społecznie mediowane zasady zakopane wewnątrz języka są jego „systemem operacyjnym”. Rozumiemy przez to to, że ludzkie zachowanie rządzone jest przez procesy językowe, które często funkcjonują poza świadomością. Twoi pacjenci przechodzą społeczne warunkowanie, uczące ich walczyć z życiowymi problemami na konkretne sposoby. Zachodzi u nich bardzo podstawowe podobieństwo w tym, jak reagują na życiowe problemy np. nie myśl o cukrzycy i nie będziesz się stresować, a jeśli nie stresujesz się, wówczas dobrze ci idzie.
  • Po drugie, jak zobaczymy niżej w tekście, społecznie przekazywane zasady mają tendencję do nadmiernie częstego, niewrażliwego na sytuację stosowania, niezależnie od rodzaju problemu. Niestety, niektóre z problemów mogą wskutek takiego radzenia sobie paradoksalnie znacząco się pogłębić. Jako że zasady te zagnieżdżone są w języku, łatwo po prostu przyjąć je za pewnik i nigdy nie sprawdzać, jak funkcjonują w rzeczywistości.
  • Po trzecie, co nie zaskakuje, zachowanie, które w taki sposób jest regulowane przez zasady, nie jest korygowane przez bezpośrednie konsekwencje. Osoby będą realizować niepomocne zasady, mimo miażdżących rezultatów, częstokroć nasilając realizowanie tych sposobów działania w obliczu negatywnych rezultatów. Pacjent, który przecierpiał lata przemocy domowej, może nalegać, że „jeśli będę bardzo ostrożna, nie zezłoszczę męża i dzięki temu nie będzie stosować wobec mnie przemocy”.
  • Po czwarte, za pośrednictwem symbolicznego języka, pacjenci mogą (i będą) bardzo szybko porównywać ciebie z innymi specjalistami zdrowia psychicznego, z którymi dotychczas się zetknęli, mimo tego, że ledwo cię znają. Pacjent doświadczający przewlekłego bólu będzie święcie przekonany, że w głębi duszy chcesz za niego podjąć decyzję na temat obniżenia stosowania opiatów, niezależnie od tego, co otwarcie deklarujesz.

Podsumowując ten wstęp, chcemy jasno podkreślić, że trzeci nurt behawioryzmu skupia się na procesach tworzących cierpienie ludzkie, zamiast na konkretnych objawach zaburzeń psychicznych. Istnieje nieskończona różnorodność sposobów, na które ludzie mogą wyrażać swe cierpienie. Stosując tutaj analogię medyczną, są to fenotypy cierpienia. W nowym behawioryzmie interesują nas bardziej genotypowe procesy tworzące wszystkie te przejawy cierpienia, ponieważ właśnie to pozwoli nam mieć wiele dalej idący wpływ na życie pacjentów. Kiedy masz je na oku, nie potrzebujesz całej godziny (ani even 15 minut), aby nawiązać z pacjentem taką rozmowę, która będzie wspierać szybką i długotrwałą zmianę (a właśnie to nazywamy PRAWDZIWĄ zmianą w zachowaniu). Co więcej, te pryncypia ACT mogą być stosowane tak przy poprawie funkcjonowania pacjentów, jak i w twoim życiu – przy podchodzeniu do egzaminów medycznych, obniżaniu poziomu stresu lub podwyższaniu satysfakcji z pracy.

Cierpienie ludzkie: Dwie konkurujące perspektywy

Kierujemy teraz naszą uwagę na zasadniczą kwestię, którą każdy praktyk medyczny będzie poruszać, świadomie lub nie. Kiedy widzisz pacjenta, który w jakiś sposób cierpi, jak to wyjaśnisz? Czy myślisz, że cierpienie jest nienormalnym stanem istnienia, które musi być za wszelką cenę wyregulowane? Czy widzisz cierpienie jako nieodłączną część egzystencji ludzkiej? Postawa, którą przyjmujesz, będzie wpływać na to, co mówisz pacjentom, oraz co robisz, aby im pomóc. Ujmując temat z grubsza, możemy wydzielić dwie przeciwne perspektywy, które przybliżymy poniżej.

Podejście biomedyczne

W ramach podejścia biomedycznego dużą uwagę przykłada się do formy przejawiania się objawów i tematów narzekań pacjenta. Bazując na ilości i poważności objawów, stawia się „diagnozę”, nieraz na temat jakiegoś rodzaju procesu chorobowego lub syndromu u podstaw tego zjawiska. Zakłada się, że objawy sygnalizują istnienie jakiegoś źródłowego procesu chorobowego, w związku z czym trafne rozpoznanie i pomiar ciężkości objawów jest absolutnie kluczowy. Przykładowo, temperatura 40 stopni Celsjusza z całą pewnością sugeruje, że z ciałem pacjenta coś jest nie tak. Poszukując dalszych objawów, specjalista zdrowotny może przeprowadzić diagnozę różnicową, docierając do nazwania procesu chorobowego oraz powiązanego z tym sposobu leczenia. To podejście zakłada, że choroba stanowi zaburzenie naturalnej homeostazy ciała, a celem leczenia jest zarządzać lub leczyć ten psujący stabilny obraz proces. Zatem aby dotrzeć do diagnozy depresji, osoba prowadząca leczenie zlicza ilość objawów, ich nasilenie oraz wpływ, a następnie wybiera jedną z dostępnego zakresu diagnoz zaburzeń nastroju.

U swego sedna, model biomedyczny zakorzeniony jest w dwóch osobnych filozofiach: redukcjonizmie oraz mechanicyzmie. Redukcjonizm sugeruje, że możemy lepiej poznać coś, jeśli rozłożymy to na drobne relacje przyczynowo-skutkowe. Aby zrozumieć, co wpływa na raka, musimy odkryć procesy prowadzące do formowania się nowotworu. Mechanicyzm zakłada, że relacje przyczynowo-skutkowe zakorzenione są w świecie fizycznym i mają mniej lub bardziej automatyczny charakter. Badając przyczyny raka zakłada się, że patogeneza zachodzi przez serię działań o charakterze przyczyny i skutku, które niechybnie zaburzają zdolność ciała do unicestwiania szkodliwych komórek.

Mechanicystyczny model aplikowany jest często i z sukcesami w sferze częstych problemów fizycznych (np. antybiotyki mające eliminować bakterie powodujące zapalenie płuc). Takie podejście jest także pomocne przy rozwiązywaniu wielu problemów w świecie wokół, choćby założenie klimatyzacji będzie eliminować problem spania w bardzo gorącym pokoju. Kiedy stosujemy mechanicyzm do cierpienia psychicznego, takie podejście sugeruje już, że coś w ciele jest „zepsute” i należy je naprawić. Jedna z popularnych mechanicystycznych teorii depresji zakłada, że stanowi ona skutek nieprawidłowości v wychwycie serotoniny w szczelinie synaptycznej. Przepisanie leków „naprawia” te części mózgu, na temat których zakłada się, że szwankują. Jest to spójne z ideą depresji jako choroby. Strategie te biorą się z założenia, że możemy „poznać” depresję lepiej, jeśli tylko przebadany jej neurochemiczne części składowe, rozpoznamy niedziałające fragmenty i skorzystamy z interwencji medycznej, aby poprawić odstępstwo od normy.

Podejście kontekstualne

Podejście kontekstualne, często zwane “funkcjonalnym kontekstualizmem”, zajmuje się funkcją, a nie formą przejawiania się objawów lub tematów narzekania pacjentów. Kontekstualna ocena depresji skupiałaby się na tym, jak depresyjne zachowania pacjenta wchodzą w reakcje z jego środowiskiem. Przykładowo, zamiast skupiać się na zmęczeniu jako “objawie” depresji, skupialibyśmy się na tym, jaką funkcję pełni w życiu pacjenta. Czy pacjent uznaje zmęczenie jako “powód” unikania? Czy wtedy unika działań mogących podwyższyć poziom energii i poprawić nastrój, takich jak ćwiczenia fizycznych, spotkania, uczestnictwo w życiu wspólnoty religijnej itd.? Jakie skutki ma dla tej osoby unikanie tych działań? Czy nastrój i energia wzrastają, czy może efektem jest silniejsze poczucie izolacji oraz pogłębienie się kłopotów? Tendencja do traktowania wrażeń somatycznych oraz emocji jako usprawiedliwienia dla danego zachowania jest częsta wśród ludzi. Zaczyna to stanowić problem, kiedy odciąga ich to od tego, na czym danej osobie zależy, zamiast prowadzić w stronę czegoś ważnego i sensownego.

W podejściu kontekstualnym skupiamy się na interakcjach, jakie pacjent ma ze swymi wewnętrznymi (psychicznymi) i zewnętrznymi (środowiskowymi) kontekstami. Przy depresji specjalista zdrowia psychicznego będzie wspierać pacjenta w tym, by ten poszerzył swoją perspektywę na temat „zmęczenia jako powodu” podczas podejmowania codziennych czynności. Specjalista może poprosić o wzięcie pod uwagę krótko- oraz długoterminowych konsekwencji korzystania z poziomu zmęczenia jako „przyzwalacza do działania”. Oprócz tego może też zwracać uwagę na wartość aktywnego, nastawionego na drogę „ku” czemuś podejścia do planowania działań (np. „Kiedy byłeś najbardziej dumny z tego, jak toczyło się twoje życie, i jak wyglądał wtedy przebieg dnia?”). Nacisk w podejściu kontekstualnym stawiany jest na wsparcie w rozwijaniu nowej relacji z problematycznym przeżyciem psychicznym (takim jak zasady obiecujące jedno, a zsyłające drugie), a także w rozwoju zdolności do angażowania się w takie zachowania, które prowadzą „ku” czemuś, zastępując unikanie w roli głównego motywatora.

Jak można zauważyć na krótkim przykładzie depresji, podejście kontekstualne zakłada, że cierpienie ludzkie wywodzi się ze zwykłych procesów mentalnych. Nie są one niczym odbiegającym od normy, a raczej należy rozumieć je jako po prostu nie wspierające w danej sytuacji najlepszych interesów danej osoby. W następnej sekcji przyjrzymy się codziennym przyczynom cierpienia oraz temu, jak manifestują się w języku używanym przez pacjentów. Póki co, ważnym jest, aby pamiętać, że kluczowym założeniem teorii kontekstualnej jest to, że pacjent nie jest „popsuty”, a raczej że utknął w pułapce sztywnych schematów zachowania, blokujących realizowanie się w bardziej sensowny sposób. Z powodów, które wyjaśnimy później, pacjent nie „rejestruje” tych negatywnych konsekwencji i nie uczy się reagować w bardziej efektywny sposób. To problem, z którym specjaliści zdrowia psychicznego i somatycznego stykają się każdego dnia – pacjent, który doświadczył zawału i wciąż pali, czy taki, który nadmiarowo pijąc zgłasza się po raz trzeci z poważnymi bólami brzucha. Są to przykłady cierpienia wymagające, aby wyjść poza podejście mechanicystyczne. Uznajemy (i liczymy, że i ciebie on przekona), że model kontekstualny będzie stanowić nowatorskie i potężne narzędzie pracy w kontekstach opieki medycznej wobec tych pacjentów, którzy odznaczają się bardziej złożonymi problemami, takich jak diabetyków, którym brakuje umiejętności radzenia sobie z własnymi objawami, a także pacjentów doświadczających przewlekłego bólu, przygnębionych licznymi problemami zdrowotnymi.

Ból i cierpienie

W ACT oraz w innych kontekstualnych podejściach do zmiany zachowania, widzimy różnicę między bólem a cierpieniem. Ból jest zawsze częścią życia. Starzejemy się, nasze ciała pogarszają swój stan w miarę upływu czasu, a w toku życia przeżywamy liczne pozytywne i negatywne źródła stresu. Ból, złamane serce i potknięcia są wpisane w nasz los, ale – jeśli tylko przyjmie się właściwą perspektywę – mogą stanowić bogate źródło mądrości oraz rozwoju.

Jakkolwiek ból jest częścią kondycji ludzkiej, cierpienie jest opcjonalne. Cierpienie jest unikalnie ludzką cechą, która bierze swój początek w naszej zdolności o oceniania, kategoryzacji, porównywania i przewidywania. Jako dzieci uczymy się rozróżniać „dobre” od „złego” – i unikać tej drugiej dziedziny. Kryteria oceniania, kategoryzacji, porównywania i przewidywania mogą być dość arbitralne, a także niespójne z tym, czego nasze bezpośrednie doświadczenie (np. zmysły oraz przeżycia z tu i teraz) może próbować nas nauczyć. Przykładowo, lekcja ze strony świata, że popełnianie błędów jest złe, może prowadzić do zawężenia poszukiwań nowych rozwiązań wobec starych problemów. Zamiast tego zachęci do krycia się, aby przypadkiem nie dosięgnął nas lęk przed krytyką z zewnątrz – kiedy przecież eksploracja i popełnianie większej ilości zauważanych przez nas błędów mogłyby działać zdecydowanie lepiej.

Jako ludzie stale otrzymujemy zaproszenie do cierpienia. To wyróżnienie wątpliwej wartości być jedynym gatunkiem, które jest w stanie doświadczyć czegoś pozytywnego, wypełnić to negatywnymi jakościami i przemienić w okazję do trwogi. Wyobraź sobie, że jesteś na wakacjach życia z dobrymi znajomymi. Spoglądasz w ocean, bawi się rewelacyjna dyskusja z nimi. Może jesz coś przesmacznego, a zachód słońca zniewala… I WTEDY twój umysł myśli “Gdyby tylko mój brat (siostra/mama/tata) był wciąż żywy i mógłby też to widzieć.” Bum! Oto ból. Ból życia i utraty kogoś… W takiej sytuacji cierpienie dołączy do ciebie, kiedy w reakcji na ból zaczniesz zmagać się, starać natychmiast przestać te rzeczy myśleć i czuć. Wrócisz wtedy do pokoju, z dala od innych, tracąc okazję na pogłębienie więzi, pociągniesz głębiej z butelki, aby się znieczulić. Cierpienie stanie się przewlekłe w naszym życiu, kiedy zorganizujemy nasze zachowanie wokół kontrolowania i unikania naturalnego, czystego bólu, które życie ma dla nas w zanadrzu. Znów, to dokładnie to, co widzimy na co dzień w ramach praktyki medycznej: pacjent narkotyzujący się, aby unikać traumatycznych wspomnień, ktoś akceptujący nieobecne życie z racji nadużywania leków, byle tylko nie czuć bólu pleców, objadająca się osoba, byle tylko skompensować czucie się samotnie itd.

Kiedy próby kontroli lub eliminacji własnego bólu stają się naszym priorytetem, tracimy z oczu widok na to, czym jest prowadzenie witalnego, przepełnionego sensem życia. Stanowi to sedno sztywności psychicznej. Bez umiejętności koniecznych do przeżycia bólu zaczynamy wprowadzać w życie strategie bazujące na unikaniu, byle tylko unikać lub choć mieć poziom cierpienia pod kontrolą, a w miarę jak wzrasta sztywność reakcji, tym silniej wzrasta też cierpienie. Oto co rozumiemy poprzez „utknięcie”. Alternatywa, elastyczność psychologiczna, stanowi zaproszenie do podejścia świadomego, akceptującego tak czy inaczej przychodzący do naszego życia ból, umożliwiając podejmowanie cennych dla nas działań.

Zasada destrukcyjnej normalności

Spojrzymy teraz na cierpienie systematycznie, biorąc pod uwagę jego części składowe. Ludzie, kiedy zostaną postawieni przed jakimś rodzajem bolesnych uwarunkowań, nie zachowują się w losowy sposób. Uczy się nas od dzieciństwa, abyśmy podchodzili do bólu v pewien konkretny sposób. Bardzo szybko dowiadujemy się, że negatywne emocje należy wyeliminować lub, w najgorszym wypadku, trzymać pod kontrolą – nie dlatego, że są szkodliwe, ale dlatego, że mają emocjonalny wpływ na innych. Głównym powodem, dla którego chcemy, aby pacjent przestał już płakać w pokoju, gdzie go przyjmujemy (pomijając strach przed spóźnieniem się na następny punkt w terminarzu) jest to, że płacz wywołuje w nas niekomfortowe odczucia. Czujemy się zmuszeni coś zrobić, aby „pomóc pacjentowi czuć się lepiej (czyli aby przestał płakać)”. Kulturowo, programowanie to skutkuje wielce destrukcyjnym społecznym mitem, który nazywamy zasadą destrukcyjnej normalności. Wedle tej zasady zdrowe osoby mają nie mieć negatywnych doświadczeń psychicznych (zwłaszcza takich, które wyrażają innym), a jeśli mają, to przecież mogą je kontrolować, kiedy tylko się pojawią. Z mechanicystycznej perspektywy, możemy niechcący pomagać naszym pacjentom pomagać realizować kulturowe oczekiwania wobec tego, co jest normalne, zachęcając ich do kontrolowania i/lub redukcji doświadczeń psychicznych.

Idea, że czucie się źle jest dla ciebie złe, jest często połączona z następną kulturową zasadą, spójną z mechanicystyczną perspektywą: aby wymyślić, jak przestać czuć się źle, trzeba wymyślić, co wywołuje te uczucia (negatywne myśli, traumatyczne wspomnienia, osobista historia) i wyeliminować tę przyczynę. Osoby realizujące te zasady znajdują się na prostej drodze w kierunku cierpienia, na co wskazują dwie poparte naukowymi danymi prawdy:

  • Różnorodne badania pokazały, że próby tłamszenia, kontroli lub eliminacji negatywnych emocji, myśli, wspomnień lub wrażeń mogą tworzyć efekt „odbicia”, związany z wysokim poziomem stresu (Wegner et al., 1987),
  • Ludzie do każdego momentu sprowadzają całą swą dotychczasową historię uczenia się, a uczenie się to nie jest w stanie być odczynione. To nie jest możliwe mieć pod kontrolą lub wyeliminować własną historię uczenia się. Ludzki układ nerwowy prowadzi tylko w jedną stronę: od teraźniejszego punktu w stronę przyszłości. Wspomnienia nie mogą być usunięte, negatywne myśli nie mogą być oduczone, uwarunkowane emocjonalne reakcje nie mogą być usunięte.

TEAMS: Model umożliwiający eksplorację cierpienia w kontekstualny sposób

Akronim TEAMS pomoże tobie korzystać z kontekstualnej perspektywy, gdy będziesz przechodzić przez kluczowe elementy aktywności psychicznej. Po angielsku elementy te to

  • T (Thoughts). Myśli.
  • E (Emotions). Emocje.
  • A (Associations). Asocjacje.
  • M (Memories). Wspomnienia.
  • S (Sensations). Wrażenia.

Po krótce przyjrzymy się dwóm metaforom – umysłu jako maszyny oraz umysłu jako kontekstu. Dzięki temu wyjaśnimy różnice między podejściem mechanicystycznym oraz kontekstualnym, a następnie wprowadzimy cię do kontekstualnego rozumienia każdego z elementu TEAMS. Jedna uwaga: nie sugerujemy, że mechanicyzm jest zły, a kontekstualizm dobry. Zapraszamy cię zamiast tego do dodania ACT, kontekstualnego podejścia do cierpienia, jako elementu twojej troski o pacjentów. Wierzymy, że zmiana ta wypłaci natychmiastową dywidendę!

Model umysłu jako maszyny. To podejście sugeruje bezpośrednie strategie kontroli celem redukcji przejawów cierpienia. Motyw kierujący nami jest pełen troski, a procedura realizacji odznacza się tutaj wysoką systematycznością. Podchodzimy do umysłu tak, jak byśmy podchodzi do komputera, wyciągając zepsuty dysk twardy (czy negatywne myśli) lub dodając więcej pamięci (czy powstrzymując wychwyt serotoniny). Podejście to zachęca nas do skupieniu się na realizowaniu zasad leczenia, a kiedy łączy się to z presją ograniczonych w czasie interakcji, taka postawa może uczynić nas mniej wrażliwymi na bezpośrednie doświadczenie kontaktu z pacjentem i mniej elastycznymi w podejściu do niego. Przykładowo, możemy być zdziwieni trudnościami pacjenta w generowaniu pozytywnych myśli lub informacją o braku poprawy w reakcji na antydepresant. Podejście mechanicystyczne sugeruje, że jest bezpośredni powód tych nieoczekiwanych rezultatów. Pacjent nie odnotowujący większej ilości pozytywnych myśli może wówczas zacząć być widziany jako „dystymiczny” lub „niepróbujący”, a pacjent nie reagujący na antydepresanty może być traktowany jako „oporny na leczenie” lub „potrzebujący wzmocnionej dawki”. W praktyce jednak tak sformułowany powód może nie zmienić wiele pod względem poprowadzienia leczenia do przodu.

Model umysłu jako kontekstu. Istnieją trzy elementy kontekstualnej teorii, które liczą się przy pracy z pacjentami.

  • Po pierwsze, to co „prawdziwe” rozumie się przez pryzmat tego, co działa dla pacjenta. Oznacza to, że nie ma żadnej pojedynczej ścieżki, którą ludzkie muszą przebyć, aby żyć zdrowo i być spełnionym – negatywne myśli nie muszą odejść, a leki nie muszą usunąć objawów, zanim nie zaczniemy prowadzić dobrego życia.
  • Po drugie, nie jesteśmy w stanie oddzielić pacjenta od dwóch głównych kontekstów, z którymi wchodzi on w interakcję: od zewnętrznego środowiska oraz od środowiska wewnątrz – świata między uszami. Oba te konteksty reagują z pacjentem i wywierają na niego wpływ. Jeśli chodzi o świat wewnątrz, umysł może tutaj być rozumiany jak miska zupy, pełna różnorodnych składników. Każdy składnik ma swój własny kontekst, wliczając w to historię i zakres, w którym wpływa na funkcjonowanie pacjenta v danym momencie. Możliwe jest, aby dana osoba sama zaczęła nieść tę miskę, zamiast być niesioną przez nią. A gdy ktoś bierze miskę we własne ręce, nowe możliwości podejmowania decyzji na temat własnego działania w świecie stają się nie tylko możliwe, ale nawet prawdopodobne.
  • Po trzecie, jako druga (lub następna) osoba w pokoju diagnostycznym, uczestniczysz v wewnętrznych lub zewnętrznych kontekstach, a pacjent uczestniczy v twoich. Często mówimy coś takiego „Jest nas tutaj czworo, ty, ja, twój umysł oraz mój umysł!”

Rzucimy teraz okiem na każdy element TEAMS – myśli, emocje, asocjacje, wspomnienia i wrażenia w ciele – z perspektywy kontekstualnej.

Myśli

Myśli rozpoczynają swą działalność wcześnie w życiu, wraz z nabywaniem zdolności językowych. Bardzo młode, prewerbalne dzieci nie są w stanie korzystać ze słów i odznaczają się bardzo ograniczonymi umiejętnościami symbolicznymi. Nabywanie zdolności słownych oraz wiedzy o ich znaczeniu, stymulowane najpierw przez rodziców, opiera się wstępnie na kontakcie z obiektami. „Oto pies, powiedz „pies”, co to takiego?”, pyta rodzic, wskazując na zdjęcie psa i sygnalizując „Powiedz „pies”, jak przeliterujesz „pies”?”. Otrzymujemy wzmocnienie za uczenie się danego dźwięku, obrazkowej reprezentacji, przeliterowania, a także kategorii (np. czworonogi, zwierzątka domowe) oraz ocen („pies to najlepszy przyjaciel człowieka”, „psy są groźne”). Nasza zdolność do kształtowania relacji między bodźcami rozwija się szybko, więc nie mija wiele czasu, nim nie zaczniemy stosować tej umiejętności do tworzenia już takich relacji, które mają charakter arbitralny i nie są uczone bezpośrednio, choćby że „psy są groźne, więc nie można ufać właścicielom psów.” Wkrótce pewne zestawy słów, v wybranych kontekstach, zaczynają mieć większy wpływ na zachowanie niż nasze bezpośrednie, wydarzające się v danym momencie doświadczenie. Jest tak dlatego, ponieważ uczymy się widzieć świat przez pryzmat języka. Dzielimy rzeczy na części, kategoryzujemy, oceniamy i porównujemy, przewidujemy i oczekujemy. Wszystkie te operacje odbywają się na poziomie myśli, a jako że to stale włączony proces, mamy tendencję do wchodzenia v bardzo zażyłą relację z naszą maszynką słowną.

Kiedy rozumiemy ten proces rozwojowy, zaczynamy także rozumieć, dlaczego pacjenci mogą nie być świadomi, że ich myśli i zasady życiowe są po prostu myślami. Rozumiejąc ten proces kontekstualnie, nie musimy zakładać, że te myśli trzeba zmienić, aby poprawić swe życie. Zamiast tego pomagamy w tym w tym, aby w ich obecności ktoś mógł stać się bardziej obecnym i świadomym tego, że te myśli są właśnie wyłącznie myślami, a nie Najświętszą Prawdą. Wspieramy także rozwój umiejętności podejmowania takich działań, które v indywidualnym kontekście tej osoby przynoszą dobre skutki. Przykładowo, możemy zachęcić sfrustrowanego rodzica syna z ADHD, aby być świadomym i akceptującym wobec takich pojawiających myśli jak „Nie jest dobrym rodzicem”, a zarazem aby w jej obecności rodzic mógł zachować się odpowiednio wobec dziecka np. dotknąć ramienia, nakłonić do kontaktu wzrokowego, poprosić o jakąś pojedynczą rzecz i poprosić dziecko, aby to powtórzyło. Podtrzymany przez dłuższy czas kontakt ze specjalistą zdrowia psychicznego korzystającego z kontekstualnej perspektywy umożliwia pacjentowi podniesienie umiejętności v dziedzinie pracy z własnymi myślami. Dzięki takiej pracy będzie korzystać z nich, kiedy to skuteczne v jego kontekście, a tylko troskliwie „trzymać je w polu uwagi”, gdy słuchanie ich będzie nieskuteczne.

Emocje

Łaciński źródłosłów słowa “emocja” oznacza dosłownie „ruch”. Rolą emocji jest pełnić motywator dla zachowania, a wiemy, że towarzyszą nam od pierwszych chwil życia. Tworzą zarówno pozytywne (np. szczęście), jak i negatywne (np. smutek czy złość) stany wewnętrzne. Tak jak myśli, przychodzą i odchodzą, z momentu na moment, przez większość naszego życia.

Jakkolwiek emocje mają wartość związaną z przetrwaniem, nasze kulturowe uczenie się może sprawić, że ich bezpośrednie przeżywanie stanie się zagrażające. Nasi rodzice oraz uczniowie mogą nie mieć wystarczającej wiedzy na temat emocji. Nie są w stanie modelować akceptacji, zamiast tego nalegając na kontrolę: „Przestań płakać albo dam ci dobry powód do płaczu”, „Dlaczego nie możesz być uśmiechnięta, tak jak ja?”. Jako że my jako dzieci nie jesteśmy w stanie bezpośrednio zaobserwować, jak dobrze nasi starsi wzorcowi opiekunowie tłamszą lub kontrolują swe emocje, większość z nas wywnioskowuje z języka, którego używają, że są oni v tym wiele lepsi – przez co począwszy gdzieś od wieku 7 lat możemy zacząć sekretnie podejrzewać, że coś z nami nie tak, że nasze emocje czynią w nas w jakiś sposób defektami. Nasza kultura hołubi racjonalne, dedukcyjne rozumowanie, traktując intuicję, inspirację, emocje i podobne niewerbalne przeżycia z podejrzliwością. Ironia brzmi następująco: emocje nigdy nie są v błędzie. Rozwijały się przez eony, aby stawać się naszym najbardziej podstawowym „systemem sygnalizacji”. Emocje mówią nam, że dzieje się coś bardzo ważnego v świecie tuż przed naszym nosem oraz czy to coś „działa” na naszą korzyść. To system oparty na języku tworzy cierpienie – w nim w końcu jesteśmy uczeni naszą sygnalizację ignorować.

Inteligencja emocjonalna to zakres, w którym jest się w stanie angażować v działania zgodne z wartościami v kontekście trudnych emocji oraz emocjonalnie naładowanych myśli (Ciarrochi, Forgas, & Mayer, 2006; Ciarrochi & Mayer, 2007). Specjaliści zdrowia psychicznego i somatycznego mogą odgrywać centralną rolą v nauce „inteligencji emocjonalnej”, jeśli tylko będą skupiać się mniej na werbalnych rozterkach klienta, a v większym stopniu na kształtowaniu akceptacji emocjonalnych doświadczeń oraz zdolności do zachowywania się na sposób spójny z wartościami. Weźmy choćby nastoletnią pacjentkę, która szuka pomocy, jako że boli ją głowa. Chwilę później wyjaśnia, że złości się na rodzinę, ponieważ wciąż traktują ją „jak dziecko”. Jej doświadczenie złości to element jej sygnalizacji, a uważna osoba może pomóc jej zwrócić uwagę na ten sygnał i wykorzystać go, aby inspirować do takiego działania, które lepiej dla niej zadziała np. do rozpoczęcia rozmowy z rodzicami na temat ograniczeń v wychodzeniu oraz dostępie do telefonu i komputera, zamiast skupiania się na wybuchach złości.

Asocjacje

Asocjacje stanowią formy operacji psychicznych, które

  • zbierają razem doświadczenia dzielące wspólne cechy, często łącząc coś, co dzieje się aktualnie (np. myśl, emocję, wrażenie) z czymś, co wydarzyło się kiedyś (np. wspomnieniem),
  • organizują życia psychiczne np. systematyzują różne, stymulowane przez otoczenie przeżycia v zasady np. „Zbieraj dobre oceny i przełoży się to na dobre życie”, czy też zasady wywnioskowane z własnych przeżyć np. „Nie mów innym, że się boisz, albo pomyślą, że jesteś niekompetentna.”

Na bardzo wczesnym etapie uczymy się znajdować pewne ramy odniesienia dla naszych doświadczeń. Uczymy się ram porównawczych, które stosujemy tak do naszego zewnętrznego środowiska („To krzesło jest większe niż tamto.”) jak i do wewnętrznego („Czuję się gorzej niż wczoraj.”, „Ona jest mądrzejsza ode mnie.”). Mamy także ramy uczące nas szukać podobieństw i różnic, przykładowo v relacji do innych specjalistów („Jestem lekarzem, ty pielęgniarką.”), grup etnicznych, religijnych lub społecznych („Głosuję na partię X, ty także.”). Łączymy te ramy ze sobą, dzięki czemu z jednej strony mocą swego myślenia rozwiązujemy pewne problemy, ale z drugiej samo to z siebie tworzy inne, nowe – w końcu możemy wykorzystać z równym powodzeniem własne myślenie, aby stygmatyzować, krzewić uprzedzenia i stereotypy. Asocjacje i różne sposoby ramowania mogą wywoływać bardzo silne reakcje tak v pozytywną, jak i negatywną stronę. W społecznym kontekście osoba będąca obywatelem jakiegoś państwa może czuć wystrzał patriotyzmu, słuchając hymnu swego kraju. W praktyce klinicznej z kolei pacjent zorientowany bardzo somatycznie, którego ramy odniesienia mówią mu, że ty jesteś „dokładnie taką samą osobą jak inni lekarze, którzy chcą spędzić cały boży czas tego świata nad tym, aby wymyślić, co powoduje moje nudności, zawroty i ból”, może wywoływać v tobie uczucie frustracji, a to z kolei może wpłynąć na jakość twojej pracy. Z kontekstualnego punktu widzenia, asocjacje działają jako „wyzwalacze” pewnych myśli, emocji, wspomnień, wrażeń, zachowania oraz jako sposoby organizacji czy ujmowania psychicznych przeżyć v ramy.

Mówiliśmy już o metaforze umysłu jako miski z zupą. Asocjacje to taki zagęszczacz. Sprawiają, że poszczególne rzeczy łączą się ze sobą, dzięki słowom sugerującym relacje: jeśli-to, teraz-wtedy, lepiej-gorzej, ja-ty. To właśnie nasza zdolność do tworzenia asocjacji i formowania ram odniesienia znajduje u samych podstaw tworzenia werbalnych, sztywnych zasad i działania na ich podstawie. Jak tylko pewne asocjacje połączą się z pewnymi wydarzeniami, nie jest już możliwe odwrócenie ich. Pojawianie się wyuczonych asocjacji nie jest v stanie być wyplenione, można tylko je przyjąć takie, jakimi są. Przykładowo, żołnierz wracający z wojny, gdzie bomby przy drogach były czymś częstym, może nauczyć się akceptować, ale już nie „usunąć” doświadczenie strachu, kiedy widzi przy drodze worek śmieci. Pacjent, który wywiódł sobie ramy czy zasady takie jak “Jeśli czuję ból, to lekarz powinien mi coś na niego przepisać” może dodać do tej zasady „Może lekarz może pomóc mi lepiej radzić sobie z bólem”, ale już nie usunąć ją. Niektóre z zasad pomagają nam (np. „Nie przechodź na czerwonym świetle.”), a inne sprawiają, że człowiek utknie v sabotujących historiach na własny temat (np. „Popełnianie błędów jest złe, a ja popełniłem ich już tyle, że już nic z tego nie wyjdzie.”)

Wspomnienia

Wspominanie to operacja psychiczna, która umożliwia nam wyciągnięcie do tu i teraz fragmentów naszych przeszłych doświadczeń. Wspomnienia często wywołują asocjacje, skutkując dużą ilością myśli, uczuć i wrażeń v ciele. Przypominając sobie coś, możemy ponownie doświadczyć jakiegoś aspektu przeszłości, mimo tego, że już dawno minął. Kontekstualnie parząc, naturalnym aspektem bycia człowiekiem jest różnorodne, czasem świadome, a czasem nieświadome przeżywanie wspomnień na wiele sposobów (jako historii, obrazów, zapachów itd.). Kiedy wspomnienia niosą ból, tendencją będzie unikać myślenia o nich oraz wystrzegać się sytuacji mogących je włączyć. Weteran wojenny może zaciągać zasłony, aby tylko nie widzieć samochodów wywołujących wspomnienia wybuchających bomb. Jednakże wspomnienia te już były obecne v trakcie odcinania się i mogą stać się wiele bardziej intruzywne, jeśli tylko osoba skupi się na unikaniu ich. Oprócz tego odcięcie widoku może też odciąć od okazji, aby dostrzec coś na temat pogodnego życia, choćby jakiejś przyjaznej wymiany zdań między dwojgiem mijających się na ulicy osób. To unikanie wspomnień, a nie wspomnienia same z siebie, skutkuje toksycznością v życiu.

Wrażenia z ciała

Jakkolwiek “wrażenia” są v akronimie ostatnie, zazwyczaj v relacjach pacjentów pojawiają się jako pierwsze. Na wrażenia składają się wszystkie zmysły, pojedynczo lub v różnych kombinacjach. W trakcie wizyt medycznych możemy usłyszeć różne spontaniczne opisy wrażeń zmysłowych, takie jak „Moje plecy palą mnie żywym ogniem” lub „Moja głowa jest jak młot pneumatyczny”. Wrażenia mieszczą w sobie także somatyczny efekt aktywności psychicznej, jak gdy pacjent v depresji narzeka na ból głowy, brzucha, zmęczenie itd. Oczywiście, korzystamy z naszych zmysłów także podczas praktykowania medycyny – “Ta grudka pod skórą jest twarda i ruchoma” czy „To ucho jest zatkane woskowiną.”

Wrażenia to bardzo interesujący składnik zupy, jako że wszystkie dzieją się na bieżąco. W każdym momencie ludzkiego ciała mieścimy w sobie nieskończoność uderzeń, zaswędzeń, gulgnięć czy innych zjawisk. A nasz ujmujący v ramy odniesienia język zwraca na nie uwagę i nadaje im znaczenie. W podejściu kontekstualnym wrażenia stają się problematyczne dopiero wtedy, gdy oceniamy je v wysoce prowokujący reakcję sposób (np. „Moje serce bije jak szalone, nie powinno tak być, coś musi dziać się źle, być może to zawał, mój ojciec tak umarł, muszę pędzić do szpitala.”) lub gdy zaczynamy korzystać z autosabotujących strategii, byle tylko uniknąć czucia (np. „Muszę walnąć sobie kielona, aby zrzucić z siebie ten lęk.”) Wrażenia i nasze oceny tychże mogą prowokować tak do uzasadnionego, jak i do nieuzasadnionego korzystania z usług medycznych. Nieraz jest tak, że te wrażenia sprzedają nam bilet do kolejki do drzwi lekarza. W związku z rozpowszechnieniem problemów v tej sferze, lekarze, pielęgniarki i inni specjaliści zdrowotni są v dobrej pozycji, aby pomagać pacjentom odpowiednio dostroić się do swych wrażeń i korzystać z nich tak, by ci mogli zakotwiczyć się z nimi v tu i teraz.

Więc… co wprowadza ACT do programu zmiany zachowania?

ACT, stanowiący kontekstualne podejście do cierpienia ludzkiego, nie próbuje wyleczyć pacjentów z ich objawów, ale stara się poprawić ich zdolność do spójnego poszukiwania sposobów na życie pełne sensu, niezależnie od wyzwań życiowych – fizycznych, psychicznych lub obu jednocześnie. Dane naukowe wskazują na zdolność ACT do poprawy jakości życia u pacjentów z cukrzycą (Gregg, Callaghan, Hayes, & Glenn-Lawson, 2007), palaczy (Gifford, Kohlenberg, Hayes, Antonuccio, Piasecki, et al., 2004), osób z przewlekłym bólem (McCracken & Eccleston, 2003; Dahl, Wilson, & Nilsson, 2004), doświadczających niekontrolowanych napadów padaczkowych (Lundgren, Dahl, Yardi, & Melin, 2008), problemów zdrowia psychicznego często obserwowanych v kontekście medycznym, wliczając w to depresję (Zettle & Hayes, 1986), uzależnienia od opiatów (Hayes, Wilson, Gifford, Bissett, Piasecki, et al., 2004) czy lęk (Hayes, Luoma, Bond, Masuda, & Lillis, 2006). ACT uczy pacjentów

  • uznać obecność i zaakceptować pojawianie się stresujących TEAMSów,
  • jasno określić, jak brzmiałaby spójna z ich wartościami odpowiedź na te niechciane doświadczenia,
  • podjąć spójne z wartościami działanie.

Zamiast wspierać kulturowo ukształtowane mniemanie, że „dobrze życie” oznacza życie bez objawów, ACT sugeruje, aby lekarze, pielęgniarki i inni specjaliści zdrowotni normalizowali te stresujące przeżycia – aby uczyli, że rolą pacjentów jest potraktować te objawy jako sygnały i jak w ich obecności iść do przodu v życiu. Jako specjalista masz dobre warunki, aby zakorzeniać u pacjentów ów potężny i leczący przekaz, który umożliwia długoterminowo prowadzenie życie pełnego sensu.

Podsumowanie

Poruszyliśmy tutaj wiele wątków. Przyjrzyjmy się podstawom:

  • Zważywszy na brak systematycznych popraw skuteczności v ramach terapii poznawczo-behawioralnej, psychologowie zaczęli eksplorować nowe strategie zmiany zachowania.
  • Teoria ram relacyjnych prezentuje nam behawioralno-analityczny model ludzkiego języka.
  • Kiedy podejście biomedyczne sugeruje, żebyśmy patrzeli na „przejaw” narzekań czy objawów pacjenta, podejście kontekstualne prosi nas o to, aby spojrzeć na funkcję objawów lub sposób, v jaki objawy wpływają na życie tej osoby.
  • Podejście kontekstualne zachęca nas, byśmy analizowali interakcję pacjenta z jego wewnętrznym (psychicznym) lub zewnętrznym (środowiskowym) kontekstem.
  • Ból, normalna część życia, różni się od cierpienia. To drugie może być rozumiane jako dodatkowa porcja bólu i zmagania, biorąca się z naszej umiejętności oceniania, kategoryzowania, porównywania, przewidywania itd.
  • Zasada destrukcyjnej normalności jest częścią naszego kulturowego programowania. Sugeruje ona, że zdrowe osoby nie mają negatywnych doświadczeń psychicznych lub że jeśli je mają, to są je v stanie mieć pod kontrolą.
  • TEAMS (Myśli, Emocje, Asocjacje, Wspomnienia, Wrażenia) to akronim, który pomaga zwrócić uwagę na kluczowe aspekty funkcjonowania psychicznego, tak u pacjenta, jak u ciebie samego.
  • Jeśli zaczniesz myśleć o umyśle jako kontekście, a nie jako maszynie, to będziesz na dobrej drodze, aby nauczyć się i stosować nowe techniki tworzenia PRAWDZIWEJ zmiany v zachowaniu, tak u pacjenta, jak u ciebie samego.
  • ACT dostarcza nowych narzędzie do PRAWDZIWEJ zmiany v zachowaniu. To kontekstualne podejście do cierpienia psychicznego. Sugeruje, aby nie próbować leczyć pacjentów z ich objawów, ale aby pomóc im rozwijać umiejętność spójnego realizowania własnego sensu życia, niezależnie od wyzwań, psychicznych, fizycznych lub obu.

Śświadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na swój temat

Jeśli interesuje cię teoria ram relacyjnych, zapraszam na szkolenie online Świadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na własny temat prowadzone przez prof. Louise McHugh. Wykupienie nagrania zapewnia 16 godzin nauki na temat tego, jak nowoczesny behawioryzm pozwala kształtować zdrową, swobodną, elastyczną relację ze swoim własnym Ja.

Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych

Jeśli chcesz poznać podejście do ACT rozwinięte przez Kirka Strosahla i Patricię Robinson, zapraszam cię na czteroczęściowe szkolenie online Krótkoterminowa terapia akceptacji i zaangażowania w depresji i zachowaniach samobójczych. Odbędzie się 28-29 listopada 2020 oraz 5-6 grudnia 2020. To 16 godzin nauki na temat tego, jak w sposób skoncentrowany przekraczać kulturowe uwarunkowania i stymulować prawdziwą zmianę w zachowaniu.


Patricia Robinson

Patricia Robinson

Debra A. Gould

Debra A. Gould

Kirk Strosahl

Kirk Strosahl

71Eu2ZTCjaL

III Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

III Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

III Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych odbyła się 6 i 13 września 2020. Udział był darmowy, a wszystkie wykłady zostały nagrane i udostępnione na YouTube.

Organizowana zgodnie z wartościami dzielenia się wiedzą i popularyzacji behawioralnego, naukowego podejścia do zdrowia psychicznego. Oferowała różnorodną wiedzę związaną z popularnymi nurtami trzeciej fali i szerokim zakresem tematycznym. Kierowana do specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym na co dzień – psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, coachów oraz studentów tych dziedzin, a także osób zainteresowanych współczesną psychoterapią behawioralną.

Zasady udziału

Konferencja już się odbyła. Zapraszamy do oglądania nagrań.

6 września

09:00–10:40 Kamil Wieteska, ClimACT. Podejście ACT w obliczu kryzysu klimatycznego (warsztat, 90 min + 10 minut na pytania)

10:40–11:35 dr Karolina Staniaszek, Jak zadbać o relację terapeutyczną, żeby faktycznie była terapeutyczna? Perspektywa terapii schematu (wykład, 45 minut + 10 minut na pytania)

11:35–12:35 Stanisław Pawlak, Mindfulness i doświadczenia psychodeliczne w leczeniu uzależnień (wykład, 50 minut + 10 minut na pytania)

12 września

16:00–16:40 Joanna Zawanowska, Wprowadzenie do CFT w pracy z samokrytycyzmem (wykład, 30 minut + 10 minut na pytania)

16:40–17:50 Alicja Baranek, Gdy nadmiar kontroli to problem – strategie dialektyczne i behawioralne w RO DBT (wykład, 60 minut + 10 minut na pytania)

13 września

09:00–11:10 Hubert Czupała, Studium przypadku Anakina Skywalkera – czyli wykorzystanie bohaterów popkultury w praktyce psychoterapeutycznej opartej o dowody naukowe ACT i CBT (warsztat, 180 minut + 10 minut na pytania)

11:10–12:20 Dominik Meinhart-Burzyński, Dialog Motywujący – wprowadzenie do metody i możliwości stosowania w terapiach 3. fali (wykład, 60 minut + 10 minut na pytania)

12:20–13:30 Anna Czarnecka, Reparenting – istota Terapii Schematów. Jak otoczyć troską Wrażliwe Dziecko pacjenta (wykład, 60 minut + 10 minut na pytania)

13:30–14:40 Karolina Rak, (Nie)bezpieczne relacje. Co model DNA-V może zaoferować przedstawicielom pokolenia Z? (wykład, 60 minut + 10 minut na pytania)

14:40–15:35 Barbara Kossakowska, Bogactwo technik defuzji w Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT) (wykład, 40 minut + 15 minut na pytania)

Segment superwizyjny

17:00–18:10 Konrad Ambroziak, Superwizja poza kontekstem bio-medycznej metafory terapii (wykład, 60 minut + 10 minut na pytania)

18:10–19:20 Bartosz Kleszcz, Rola wewnętrznego świata terapeuty z perspektywy kontekstualnej superwizji (wykład, 60 minut + 10 minut na pytania)

Nagrania wykładów

Nagrania dostępne są na kanale Uczę się ACT na Youtube oraz na playliście z dotychczasowych wykładów i warsztatów.

Prelegenci

Kamil Wieteska

Kamil Wieteska

Psycholog, psychoterapeuta ACT. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczych i Behawioralnych w Poznaniu. Interesuje się III falą terapii poznawczych i behawioralnych oraz badaniami zachowania. Jako menedżer laboratorium PrejudiceLab badał wpływ uważności na redukcję zachowań agresywnych wśród kolektywnych narcyzów.

ClimACT. Podejście ACT w obliczu kryzysu klimatycznego

Podczas warsztatu dowiesz się, jaki jest najbardziej aktualny stan badań nad zmianą klimatu. Poznasz ostatnie polskie i światowe raporty dotyczące tego, co ma największy impact. Przyjrzymy się aktualnym badaniom z zakresu podejmowania decyzji i zachowań proklim atycznych. Do nowej wiedzy zastosujemy techniki terapii ACT, tak by promować proklimatyczne zachowania.

dr n. społ. Karolina Staniaszek

dr Karolina Staniaszek

Psychologżka, psychoterapeutka, w trakcie szkolenia do certyfikatu superwizorki PTTPB. Od kilkunastu lat pracuje klinicznie w podejściach terapii schematu i terapii poznawczo-behawioralnej. Zajmuje się także pracą badawczą (m.in. na Wydziale Psychologii UW oraz jako visiting scholar na Uniwersytecie Amsterdamskim w zespole prof. Arnouda Arntza). Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół konsekwencji doświadczeń traumatycznych, zaburzeń osobowości oraz wpływu relacji terapeutycznej na efektywność psychoterapii. Prowadzi szkolenia dla psychoterapeutów m.in. w Szkole Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.

Jak zadbać o relację terapeutyczną, żeby faktycznie była terapeutyczna? Perspektywa terapii schematu

Terapia schematu zakłada relacyjny kontekst powstawania, podtrzymywania i osłabiania wczesnych schematów dezadaptacyjnych. Relacja terapeutyczna nie jest tylko bazą do zastosowania technik, ale ważnym źródłem informacji diagnostycznych i aktywnym składnikiem procesu zmiany. Przedstawione zostaną charakterystyczne dla terapii schematu aspekty stylu terapeutycznego oraz interwencji ukierunkowanych na relację – w tym koncepcje ograniczonego ponownego rodzicielstwa i empatycznej konfrontacji, a także zastosowanie ujawniania siebie (self-disclosure) jako interwencji terapeutycznej.

Stanisław Pawlak

Stanisław Pawlak

Psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień w trakcie procesu certyfikacji. Pracuje na Oddziale Leczenia Uzależnień oraz w Środoowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego w Poznaniu. W pracy terapeutycznej korzysta z ACT i Mindfulness. Interesuje się wykorzystaniem substancji psychodelicznych w obszarze pomocy psychologicznej. Jest współautorem inicjatywy Psychodeliczna Integracja oraz konsultantem Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego.

Mindfulness i doświadczenia psychodeliczne w leczeniu uzależnień

Podczas spotkania omawiane będzie to, jak powstają uzależnienia i jakie specyficzne mechanizmy wikłają głębiej w uzależnienie, a także jak w tym może pomóc Mindfulness i doświadczenia „otwierające umysł”. Praktyka uważności może dać nieodzowny czas do poradzenia sobie z wewnętrznym przymusem do unikania nieprzyjemnych doświadczeń. Doświadczenia psychodeliczne zmieniają elastyczność psychologiczną, przeformułowując wartości i zmieniając perspektywę na własną sprawczość. Zaprezentowane zostaną badania potwierdzające zasadność skorzystania z doświadczeń psychodelicznych w leczeniu uzależnień.

Joanna Zawanowska

Joanna Zawanowska

Mgr kulturoznawstwa i mgr psychologii na Uniwersytecie Warszawskim, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, terapeutka par, wykładowczyni na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, pracuje w Centrum Terapii Dialog w Warszawie. W pracy wykorzystuje elementy terapii schematu, ACT i CFT. Prowadzi zajęcia dla osób szkolących się psychoterapeutycznie m.in. w Szkole Psychoterapii Mabor. Publikowała m.in. w kwartalniku „Terapia poznawczo-behawioralna”. Pracuje w językach polskim, angielskim i francuskim. Profil na Znanym Lekarzu

Wprowadzenie do CFT w pracy z samokrytycyzmem

Wykład przyblży podstawowe założenia terapii skoncentrowanej na współczuciu. Trening współczującego umysłu pozwala zmieniać problematyczne wzorce reagowania poznawczego i emocjonalnego. Transdiagnostyczna kategoria samokrytycyzmu pojawia się w różnych zaburzeniach – od lękowych, poprzez afektywne, po zaburzenia osobowości. Podczas wykładu zaprezentowane zostanie ćwiczenie przyblżające metody pracy z osobami doświadczającymi silnego poczucia wstydu lub samokrytycyzmu w podejściu CFT.

Alicja Baranek

Alicja Baranek

Psycholog, certyfikowana terapeutka poznawczo-behawioralna, coach zrzeszony w International Coach Federation, członek Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo-Behawioralnej i Polskiego Towarzystwa DBT. Studiowała psychologię na KUL, a w ramach stypendiów także na UJ i Vrije Universiteit w Amsterdamie. Ukończyła Academy of Executive Coaching w Londynie (ACC) oraz szkolenie DBT prowadzone przez Behavioral-Tech w Atenach (2019). Założyła centrum terapii Poznawczo.pl, w którym prowadzi grupowe treningi umiejętności DBT. Specjalizuje się w pracy z młodymi dorosłymi i nastolatkami z zaburzeniami osobowości przy użyciu DBT i terapii schematów Younga.

Gdy nadmiar kontroli to problem – strategie dialektyczne i behawioralne w RO DBT

Radykalnie Otwarta Dialektyczna Terapia Behawioralna (RO DBT), opracowana przez Thomasa Lyncha, skierowana jest do osób z nadmiernym poziomem samokontroli utrudniającym funkcjonowanie i relacje. Podobnie jak standardowa DBT opiera się na filarach dialektyki, behawioryzmu i uważności, dążąc do zwiększenia otwartości i elastycznego reagowania. Terapeuta staje się partnerem klienta, a celem interwencji jest jego społeczne sygnalizowanie. Wykład będzie syntetycznym wprowadzeniem w podstawy tego podejścia i przeglądem technik pomocnych m.in. w pracy z OCD, schizoidalnym zaburzeniem osobowości, usztywnią fobii społeczną, przewlekłą depresją czy anoreksją.

Hubert Czupała

Hubert Czupała

Absolwent Psychologii oraz Filologii Germańskiej na UAM w Poznaniu i Uniwersytecie Jana Gutenberga w Moguncji. Doświadczenie zawodowe zdobywał m.in. w Klinice Psychiatrii i Ambulatorium Psychoterapeutycznym Uniwersytetu Jana Gutenberga oraz Szpitalu Powiatowym w Śremie. Kieruje pracą zespołu psychoterapeutów Ośrodka Terapii Poznawczych i Behawioralnych w Poznaniu. Założyciel i przewodniczący ACBS Polska. Ukończył szkolenia z ST, ACT, DBT, CFT i FAP. Wykładowca na SWPS w Poznaniu. Artykuł o metodzie.

Studium przypadku Anakina Skywalkera – czyli wykorzystanie bohaterów popkultury w praktyce psychoterapeutycznej opartej o dowody naukowe ACT i CBT

Większość z nas posiada swoją ulubiioną postać zaczerpniętą z fikcyjnego świata kultury popularnej. Prawdziwie pasjonujące stają się te historie dopiero wtedy, gdy związane są z wyzwaniami – podobnie bogactwo sensu i celu życia jest bardziej widoczne w trudnych chwilach. Warsztat ma na celu ukazanie, jak umiejętności terapeutyczne zdobyte w trakcie szkolenia CBT można rozwijać przy wykorzystaniu procesów elastyczności psychologicznej, łącząc w praktyce terapeutycznej historii postaci fikcyjnych z interwencjami opartymi na dowodach naukowych.

Dominik Meinhart-Burzyński

Dominik Meinhart-Burzyński

Pasjonat, popularyzator, trener i superwizor Dialogu Motywującego. Członek MINT – Międzynarodowej Sieci Trenerów Dialogu Motywującego. W Polsce wprowadził Dialog Motywujący na uczelnie wyższe, realizując pierwsze studia podyplomowe dedykowane w całości DM (DSW we Wrocławiu). Członek rady ekspertów Sekcji DM przy Polskim Towarzystwie Terapii Poznawczej i Behawioralnej. Licencjonowany koder narzędzi MICA i MITI. Prezes Zarządu Polskiego Instytutu Dialogu Motywującego.

Dialog Motywujący – wprowadzenie do metody i możliwości stosowania w terapiach 3. fali

Plan minimum na ten wykład to zaprezentowanie metody DM w odniesieniu do terapii trzeciej fali. Wersja maksimum zakłada stworzenie przestrzeni inspiracji do poszukiwania przez uczestników swoich własnych ścieżek i kontekstów efektywnego łączenia DM z ich praktyką.

Anna Czarnecka

Anna Czarnecka

Psychoterapeuta, psycholog, coach ACC ICF. Ukończyła szkolenie psychoterapeutyczne w INTRA oraz całościowe szkolenie z Terapii Schematów w Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej (w trakcie certyfikacji). Ukończyła ICF Szkołę Coachów, Dwuletnie Podyplomowe Studium Terapii i Treningu Grupowego oraz jest terapeutką EMDR. Pracuje w nurcie integracyjnej terapii doświadczeniowej, głównie w oparciu o Terapię Schematów i EFT. Współzałożycielka Ośrodka Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN w Warszawie.

Reparenting – istota Terapii Schematów. Jak otoczyć troską Wrażliwe Dziecko pacjenta

W czasie wykładu przedstawione zostaną różnice pomiędzy poszczególnymi trybami dziecięcymi i ich przejawami w trakcie sesji terapeutycznej. Anna Czarnecka opowie, jak je identyfikować, czym charakteryzuje się praca z każdym z nich i jak uzyskać dostęp do trybu Wrażliwego Dziecka pacjenta. Omówione zostaną podstawowe techniki wyobrażeniowe, skoncentrowane na emocjach oraz poznawcze, a także przeszkody napotykane w procesie reparentingu.

Karolina Rak

Karolina Rak

Studentka Psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Interesuje się szeroko rozumianą psychologią zdrowia i jakości życia. Uczestniczyła w praktykach obejmujących szkolenia z Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Ma doświadczenie w pracy z młodzieżą w zakresie edukacji oraz prowadzenia grup spotkaniowych.

(Nie)bezpieczne relacje. Co model DNA-V może zaoferować przedstawicielom pokolenia Z?

Kim są przedstawiciele pokolenia obecnych nastolatków i młodych dorosłych? Jakie doświadczenia pokoleniowe ich kształtują? Dlaczego kluczowe dla ich zrozumienia wydaje się zagadnienie bezpieczeństwa? Szczególną uwagę zwrócimy na tworzone przez nich relacje interpersonalne oraz ich jakość życia. Omówimy model DNA-V, który może być trafnym narzędziem odpowiadającym na ich potrzeby, a także tworzenie grup jako naturalnego środowiska rozwoju umiejętności interpersonalnych.

Barbara Kossakowska

Barbara Kossakowska

Psycholog, psychoterapeuta Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Od 12 lat pracuje w nurcie 3. fali terapii poznawczo-behawioralnych, kładąc nacisk na uważność i samowspółczucie. Pracuje z dorosłymi i młodzieżą, szkoli rodziców i pomaga ludziom przewlekle chorym. Udziela superwizji innym terapeutom ACT. Wieloletni aktywny członek ACBS i ACBS POLSKA. ACT Psychotherapist

Bogactwo technik defuzji w Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT)

Terapeuta klasycznego CBT koncentruje się na modyfikacji szkodliwych myśli. Terapeuta ACT proponuje zamiast tego defuzję – jeden z bardziej charakterystycznych procesów ACT. Defuzja to umiejętność dająca możliwość elastycznego zachowania niezależnie od towarzyszących mu myśli. Liczba technik defuzyjnych jest praktycznie nieskończona. Na wykładzie omówione zostaną, jakie techniki będą skuteczniejsze w zależności od umiejętności klienta.

dr Konrad Ambroziak

dr Konrad Ambroziak

Doktor nauk humanistycznych w zakresie filozofii (PAN), prezes fundacji Psycho-Edukacja, psychoterapeuta i superwizor CBT, przewodniczący rady trenerów DM Polskiego Towarzystwa Dialogu Motywującego. Rozwija się w kierunku behawioryzmu kontekstualnego, ACT i mindfulness. Członek ACBS Polska. Współautor książek „Depresja nastolatków” i „Nastolatek a depresja”.

Superwizja poza kontekstem bio-medycznej metafory terapii

  1. Biomedyczna metafora psychoterapii
  2. Błędy w psychoterapii, szukanie błędów na superwizji
  3. Czym jest metafora?
  4. Terapia jest rozmówą
  5. Olga Tokarczuk – list po śmierci Janion i literalizm
  6. Jakie błędy można popełnić w rozmowie – pokonywanie pułapek terapeutycznych
  7. Co może dawać dobra superwizja

Bartosz Kleszcz

Bartosz Kleszcz

Bio na stronie.

Rola wewnętrznego świata terapeuty z perspektywy kontekstualnej superwizji

Psychoterapeuta – wbrew mitom – jest także człowiekiem. Mimo lat terapii i szkoleń wciąż jest zdolny do przeżywania pełnej gamy myśli i emocji. Superwizor zastaje taką osobę często wyciągniętą daleko poza własną sferę komfortu lub odwrotnie – siedzącą bezpiecznie otooczoną sumiennym perfekcjonizmem. Czasem rozwój to kwestia nabycia nowej wiedzy – a co w innych sytuacjach? Kiedy powinno się potraktować psychoterapeutę jako całą osobę, a nie wyłącznie jako dostarczyciela metod? Jak to zrobić, aby superwizja nie zmieniła się w psychoterapię? O tym na wykładzie o kontekstualnej superwizji.

Teoria poliwagalna w psychoterapii

Teoria poliwagalna w psychoterapii

Autor Deb Dana
Recenzja Paweł Dyberny

W tym roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego ukazała się książka Deb Dany o tytule „Teorii poliwagalnej w psychoterapii”. Pamiętam, jak kilka lat temu sięgnąłem po oryginalną książkę Stephena Porgesa, by stać się kolejnym akolitą teorii poliwagalnej (TP). Jej opisy na różnych stronach i forach internetowych wydawały się bardzo obiecujące. Niestety, im dalej brnąłem w jego monumentalne dzieło, tym bardziej czułem się zagubiony i poirytowany, a toporny język neurobiologiczny prezentowany przez Porgesa skutecznie odsunął mnie od dalszej eksploracji tematu. W związku z tym, z nadzieją wyczekiwałem kuriera, który miał mi dowieźć książkę Deb Dany.

Teoria poliwagalna przedstawia funkcjonowanie naszego autonomicznego układu nerwowego (AUN). Zasadza się ona na trzech głównych pojęciach. Są nimi: hierarchia, neurocepcja i koregulacja.

Hierarchia opisuje nerw błędny jako główny element przywspółczulnego układu nerwowego. W TP wyodrębnia się dwie ścieżki aktywacji AUN: ventral vagal, tj. ścieżkę nerwu błędnego brzusznego oraz dorsal vagal, czyli ścieżkę nerwu błędnego grzbietowego. Najstarsza w hierarchii filogentycznej jest ścieżka grzbietowa. Szacuje się, że powstała już ponad 500 milionów lat temu. Część grzbietowa nerwu błędnego to system immobilizacji ciała, w której dochodzi do zapadeł (od ang. collapse) i znieruchomienia (od ang. shutdown) ciała. Funkcjonując w ramach tej ścieżki, będziemy starali wtapiać się w tło, stawać się niewidzialni, mając nadzieję, że uda nam się jakoś przetrwać w otaczającej nas rzeczywistości. To z tą ścieżką powiązana jest np. dysocjacja. Dochodzi tutaj do spadku tętna, oddech staje się płytszy, zmniejsza się dopływ krwi do mózgu. Drugim, młodszym elementem jest układ współczulny. Pojawił się około 400 milionów lat temu. Z nim jesteśmy najbardziej zaznajomieni. To system walki lub ucieczki (fight or flight response), angażujący nasze ciało do działania. Najmłodsza część nerwu błędnego, nerw błędny brzuszny, wyodrębnił się około 200 milionów lat temu. Funkcjonowanie w ramach ścieżki nerwu błędnego brzusznego jest tożsame z naszą ssaczą naturą. Będąc pod jego wpływem, wchodzimy w relacje z innymi ludźmi, czując się bezpieczni, mając poczucie przynależności.

Pozostałe dwa założenia teorii poliwagalnej to: neurocepcja i koregulacja.

Neurocepcja to widzenie/zauważanie/odbieranie informacji z ciała, środowiska i w relacjach z innymi ludźmi, które odbywa się bez udziału ośrodków korowych – jest to, jak to Porges opisuje, wykrywanie czegoś bez udziału naszej świadomości.

Koregulacja dotyczy regulacji stanów autonomicznego układu nerwowego. Jej głównym celem jest tutaj przesuwanie się na ścieżkę błędną brzuszną tak, aby we wzajemnych relacjach mieć poczucie przebywania w bezpiecznej przystani wzajemnego połączenia.

Z książki dowiemy się, jak tworząc mapę autonomicznego układu nerwowego, lepiej zaznajomić się z jego funkcjonowaniem. Pomocnym jest stworzenie własnego profilu osobistego, przyglądanie się sobie i głębsza refleksja.

Książka obfituje także w szereg praktycznych ćwiczeń i arkuszy, umożliwiających poruszanie się w kierunku bliskości, bezpieczeństwa i łączności z innymi ludźmi.

Niewątpliwą zaletą teorii poliwagalnej jest jej łatwa integralność z różnymi podejściami terapeutycznymi.

Z przyjemnością zachęcam Was do lektury tej książki.

Teoria poliwagalna w psychoterapii – okładkaPaweł Dyberny

Paweł Dyberny

Świadome Ja oraz zmiana perspektywy: Teoria ram relacyjnych i samoświadomość

Świadome Ja oraz zmiana perspektywy: Teoria ram relacyjnych i samoświadomość

Autor Ian Tyndall | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Nic osobistego

Katarzyna otrzymuje negatywną informację zwrotną – jej praca nie spełnia wymaganych standardów. Wywołuje to u niej silny dyskomfort, a wskutek tego, zamiast nauczyć się czegoś z tej wymiany zdań, Katarzyna skupia się na tworzeniu spójnej narracji o tym, jak bardzo jej przełożona nie ma racji i jak bardzo nie widzi, ile ona wnosi.

Nie musi jednak tak być. Jeśli ktoś nie patrzy wyłącznie przez pryzmat osobistych przeżyć, wówczas uczy się dostrzegać w bardziej klarowny sposób, co właściwie dzieje się przed jego lub jej oczami. Wykorzystywana w ramach tego procesu umiejętność spojrzenia na coś z różnych perspektyw stanowi przez to podstawowy element zarówno naszych relacji z innymi, jak i z samym lub samą sobą. Trzeba przyznać, że nie jest to typowy temat podejmowany w dziedzinie analizy zachowania. Jednakże niedawne postępy w rozumieniu umiejętności zmiany perspektywy oraz rozwoju poczucia Ja pozwalają przełożyć tę wiedzę na rozumienie takich złożonych zachowań jak branie czegoś mocno do siebie, w bardzo osobisty sposób.

Cytując Skinnera, “Zachodzi różnica pomiędzy samym zachowywaniem się, a opisywaniem tego, że ktoś się w jakiś sposób się zachowuje, albo wyjaśnianiem powodów czyjegoś zachowania.” W tym samym temacie teoria ram relacyjnych uczy, że “poczucie Ja nie jest po prostu zachowywaniem się jakoś jako odruch, reakcja na własne zachowanie, ale raczej musimy rozumieć Ja jako zachowanie werbalne, funkcjonujące w relacji do własnego łańcucha działań.” Przykładowo, ja podczas pisania tego tekstu potrafię zauważyć różnicę między samym pisaniem a ocenami i opisami efektu tego działania zasiedlającymi moje myśli. Technicznie rzecz biorąc, nawet inne zwierzę może nauczyć się, aby w reakcji na własne zachowanie reagować w jakiś sposób. A jeśli byłaby to papuga, można ją jeszcze nauczyć mówić czegoś w rodzaju “Ja przycisk przycisnąć”. Jednakże papuga nie reaguje werbalnie. Nie ma poczucia Ja, które jest owocem zjawiska zwanego ramowaniem relacyjnym – werbalnego bycia w relacji do własnego działania.

Ja, jako człowiek, jestem w stanie podjąć dyskusję na temat tego, że napisałem ten tekst, oraz że zrobiłem to, aby pokazać, jak z behawioralnej perspektywy działa poczucie Ja. Jestem w stanie złożyć pewien raport z mojego własnego zachowania. Tego rodzaju kompleksowe reagowanie na własne działanie możliwe jest dzięki specyficznie ludzkiej umiejętności – ramowaniu relacyjnemu. Nawet jednak bez RFT, cofając się do samego Skinnera i nie odwołując się do nikogo i niczego innego, można dostrzec w tym behawioralnym ujęciu coś głęboko ważnego i zarazem ujętego dość oszczędnie. Mianowicie, Skinner pisał o tym, że kiedy społeczność aranżuje odpowiednie warunki do tego, by dana osoba uzyskiwała możliwość nadawania wyrazu swemu wewnętrznemu lub zewnętrznemu światu, wówczas umożliwia to szczególny rodzaj zachowania, który zwiemy nabywaniem wiedzy. Samoświadomość jest aspektem takiej wiedzy – to zdolność do reagowania za pomocą słów, języka na własne zachowanie.

Nasze poczucie Ja rozwija się przez uczenie się relacji odróżniania swego „ja” od cudzego „ty”. Oprócz tego w toku dziecięcego rozwoju uczymy się, że możemy patrzeć z perspektywy teraz i tutaj, która jest czymś innym niż wtedy oraz tam. Takie abstrakcyjne ujmowanie pozwala nam stopniowo coraz lepiej opisywać nasze Ja w kategoriach tego, kim jesteśmy, czego nie lubimy, jak preferujemy się zachowywać. Ale gdyby nie było innej osoby jako punktu odniesienia dla opisu swego Ja, takie kategorie jak „mądrzejsza”, „bardziej zabawna”, „brzydsza” nie istniałyby. Tak jak nie ma niczego większego bez czegoś mniejszego, tak nie ma „ja” bez możliwości porównania się z „ty”. Może brzmieć to dziwnie, ale zastanów się przez moment. Gdyby oprócz ciebie nie było nikogo, od kogo byłbyś mądrzejszy lub była mądrzejsza? Umiejętność spojrzenia na własne doświadczenie w kontraście do cudzego stanowi jeden z nieodłącznych elementów w rozwoju poczucia Ja.

Nie dziwi zatem, że kiedy usłyszymy coś nowego na temat innych, to jako ludzie mamy tendencję do odnoszenia tych rzeczy także do siebie. Szacujemy, co to znaczy na nasz temat, a także jak to lokuje nas w szerszym kontekście znanego nam świata. Taka zdolność niejednokrotnie pełni bardzo adaptacyjną rolę, ale równie często prowadzi w przeciwnym kierunku. Wracając do przykładu Katarzyny, w obliczu wyzwań wynikających z niesatysfakcjonujących sytuacji międzyludzkich, wartościowe może być skupienie się na sobie i swojej osobistej odpowiedzialności, bez przesadnego odnoszenia tego do relacji z drugą osobą. Potrafi to jednak być dość bolesnym procesem. Gdyby po otrzymaniu negatywnej informacji zwrotnej Katarzyna choćby dostroiła się do swej cielesnej reakcji i ujrzała tam wstyd i poczucie winy związane z brakiem przyłożenia się do pracy, miałaby wówczas większe szanse na skorygowanie swojego podejścia. Sednem problemu jest więc to, że kiedy coś się dzieje, odnosimy to automatycznie do swojego Ja i próbujemy to połączyć w sensowną całość. Kiedy podczas skupiania się na sobie wyłaniają się nieprzyjemne emocje, możemy przeinaczać lub gorączkowo bronić własnego punktu widzenia, aby tylko uniknąć niekomfortowego uczucia. Jeśli mielibyśmy wyćwiczoną zdolność do spoglądania także z mniej „osobistej” perspektywy, interpretacja danej sytuacji zachowywałaby więcej klarowności i byłaby bardziej pomocna. Tyczy się to tak sytuacji bezpośrednio dotykających nas samych, jak i tych związanych z cudzym zachowaniem, jako że także wtedy perspektywa Ja stanowi istotny punkt odniesienia.

Załóżmy bowiem, że w historii życia Katarzyny mamy zdradę męża, coś niosącego znaczący ból emocjonalny. Taka osoba ma większą tendencję do ostrej reakcji po ujawnieniu przez jej bliską przyjaciółkę, że jej samej przydarzył się romans na boku. W rzeczy samej, nie musimy nawet mieć w swoim życiorysie takiej bezpośrednio przeżytej sytuacji, aby dowiadując się o czyjejś zdradzie samemu się poczuć zatroskanym o swoje dobro. Jeśli odnosimy „romans” do terminu „zdrada”, a z terminu „zdrada” nauczyliśmy się w toku socjalizacji wywodzić różne negatywne określenia, wówczas słysząc o czymś romansie możemy automatycznie włączyć własne obrony i zareagować na kogoś w bardzo silny sposób.

Warto wspomnieć tutaj, że z behawioralnego punktu widzenia Ja stanowi działanie (werbalne reagowanie na własne zachowanie), a nie jakiś namacalny byt. Stąd wydaje się być bardziej właściwym, aby w ramach tej tradycji mówić o czasowniku, o „przyjmowaniu perspektywy Ja” (ang. selfing), a nie o rzeczowniku „Ja”. Można to zatem ująć tak, że gdybyśmy nie byli aż tak pochłonięci przyglądaniem się światu przez pryzmat własnego Ja, wówczas łatwiej byłoby nam obserwować zachowanie innych. Nie jesteśmy jednak w stanie nigdy tego osiągnąć w 100%. Co jest zatem możliwe? Możemy poszerzyć nasze poczucie Ja przez rozwój umiejętności elastycznego korzystania z różnych perspektyw. Jedną z nich jest świadomość, że nie jestem swoim doświadczeniem, a jego świadkiem, obserwatorem. Taka perspektywa może pomóc mi przyjąć pozycję pewnego dystansu wobec moich wewnętrznych treści psychicznych, a zamiast tego stać się bardziej przejrzystym świadkiem tak własnego zachowania (wliczając w to myślenie, czucie…), jak i zachowania innych osób.


Świadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na swój temat

Zapraszam na czteroczęściowe szkolenie online Świadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na własny temat prowadzone przez prof. Louise McHugh. Odbędzie się 26 września 2020 – 4 października 2020. To 16 godzin nauki na temat tego, jak nowoczesny behawioryzm pozwala kształtować zdrową, swobodną, elastyczną relację ze swoim własnym Ja.


Artykuły na pokrewne tematy

Dr Ian Tyndall
Ian Tyndall

Kim jesteś? Wstęp Stevena Hayesa do książki „A Contextual Behavioral Guide to the Self”

Kim jesteś? Wstęp Stevena Hayesa do książki „A Contextual Behavioral Guide to the Self”

Autor Steven Hayes | ródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Potraktujmy przez chwilę na serio to dziwne pytanie: Kim jesteś?

Istnieje tak wiele sposobów, aby odpowiedzieć na to pytanie. A nie jest przecież też tak, że da się go unikać w nieskończoność. Jeśli aplikujesz o pracę, będzie to zupełnie normalne, że zostaniesz poproszony lub poproszona o powiedzenie czegoś na swój temat – i że będziesz mieć małą szansę na podpisanie umowy, jeśli nie będziesz w stanie nic odpowiedzieć. Jeśli wybiera się na pierwszą randkę, to samo pytanie przybierze być może trochę inny wygląd, ale meta-przekaz będzie identyczny – że oczekiwane jest posiadanie jakiejś wypracowanej koncepcji siebie, którą na żądanie można innym zakomunikować.

Przekaz płynący od ludzkiej społeczności jest jasny. Każdy z nas powinien posiadać jasno określony sposób opowiadania o swojej historii, preferencjach, powodach działania, doświadczeniach, celach, emocjach, ocenach siebie, osobowości i setce innych podobnych tematów i zagadnień.

Nasze historie, opisy i oceny nie pełnią jednak wyłącznie roli komunikacyjnej. Mają także wpływ na nasze zachowanie. Osoby, które głęboko wierzą, że są bezwartościowe, mogą zachowywać się inaczej niż takie, które wierzą, że są najlepsze ze wszystkich. Sednem jest to, że fakt posiadania koncepcji Ja czyni różnicę w naszym funkcjonowaniu.

Treść konceptualizacji siebie może być bardzo zwodnicza. Oba te porównania, pozytywne czy negatywne, oraz nasze przywiązanie do nich, mogą separować nas od innych. I może to zdarzyć się dokładnie wtedy, gdy szukamy włączenia do jakiejś grupy.

Postrzeganie siebie i świadomość jako taka wypełniają problemami związanymi z Ja każdy moment świadomej uwagi. Idąc sobie korytarzem, otwierając lodowę, biorąc prysznic, witając się z kimś bliskim – rozumiemy te schematy działania jako sposób ekspresji swojego Ja w danym momencie. To prawie jakbyśmy mieli w sobie różnorodne wersje siebie konkurujące o naszą teraźniejszość.

Więc kim jesteś?

To poważne pytanie i nie da się przed nim uciec. Tak samo specjaliści zdrowia psychicznego i behawioralnego nie mogą go unikać, jako że odnosi się do ich klientów.

(…)

Jeśli rozumiemy różnorodne sposoby rozumienia terminu „Ja”, jeśli pojmujemy zasady psychologiczne u ich podstaw, to łatwiej jest myśleć o tym, jak w praktyczny sposób radzić sobie z problemami Ja w praktyce. Zamiast tego można pomóc klientowi po pierwsze radykalnie przedefiniować, czym w ogóle koncepcja Ja jest, a po drugie pomóc zmienić pozycję, jaką zajmuje koncepcja Ja w systemie myślenia i działania u tej osoby.

Zdrowe odnoszenie się do siebie (healthy selfing) jest umiejętnością, której można się nauczyć, ale nie jest też czymś, czego społeczeństwo uczy dobrze. Naukowa droga nie jest łatwa, właśnie dokładnie dlatego, że przednaukowe rozumienie tych zagadnień tak głęboko przenika świat, w którym żyjemy. Naukowa droga jest jednak ważna, jako że zrozumienie, jakie ona daje, ma ogromny, kreatywny wpływ na wiele sfer, których eksploracją zajmuje się praca klinicysty.

Steven Hayes

Steven Hayes

A Contextual Behavioral Guide to the Self

Świadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na swój temat

Zapraszam na szkolenie online Świadoma relacja z sobą w praktyce prowadzone przez prof. Louise McHugh. To 16 godzin nauki na temat tego, jak nowoczesny behawioryzm pozwala kształtować zdrową, swobodną, elastyczną relację ze swoim własnym Ja.

Artykuły na pokrewne tematy

Opuszczanie kotwicy

Skuteczna technika opuszczania kotwicy to jedno z najważniejszych narzędzi budujących elastyczność psychologiczną. Poniższy tekst szczegółowo wyjaśnia, jak należycie ją wprowadzać i praktykować z klientem.

Technika opuszczania kotwicy w praktyce terapeutycznej

Opuszczanie kotwicy

Autor Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Fragment rozdziału 10 z drugiej edycji ACT Made Simple

Narzędzie mindfulness spełniające wiele funkcji

Opuszczanie kotwicy to prosta, lecz potężna technika nawiązywania kontaktu z chwilą obecną. Jej celem jest pomóc klientom stać się „w pełni obecnymi”, zaangażować się w to, co robią, odzyskać kontrolę nad ich działaniami oraz skupić uwagę na tym, co jest tu i teraz najistotniejsze. Dla wielu osób, w porównaniu do innych technik, odznaczać się będzie wysoką skutecznością oraz prostotą przyswojenia. Mam w związku z tym nadzieję, że będziemy ją widzieć wiele częściej niż obecnie w rozmaitych protokołach ACT.

Podczas mojej pracy sugeruję opuszczanie kotwicy jako pierwszą formalną umiejętność dla osób, które zmagają się z:

  • Rozregulowaniem emocjonalnym
  • Obniżonym lub nadmiernym pobudzeniem
  • Dysocjacją
  • Przytłaczającymi emocjami
  • Impulsywnym zachowaniem
  • Kompulsywnym zachowaniem
  • Ekstremalnym poziomem fuzji
  • Flashbackami
  • Atakami paniki

Oprócz tego uważam to za dobrą technikę dla każdego klienta i klientki, którzy zainteresowani są uważnością lub którzy chcą stać się lepsi w schodzeniu z haczyka trudnych myśli i uczuć. To także świetny wybór jako pierwszy krok w stronę rozwijania gotowości, kiedy przejdziemy już przez kreatywny brak nadziei i osoba uzyska wgląd na temat sensowności zaprzestania wewnętrznej walki.

Wprowadzanie opuszczania kotwicy

Metafora burzy emocjonalnej (Harris, 2007) stanowi dobry sposób na wprowadzenie klientom tej techniki. W transkrypcji sesji poniżej mamy klienta przytłoczonego lękiem. Terapeuta spytał właśnie „Gdzie czujesz ten lęk najwyraźniej?”

Klient: Wszędzie! Kipi wszędzie tutaj. (wskazuje na klatkę piersiową i brzuch)

Terapeuta: Zatem jest bardziej intensywny w klatce piersiowej i brzuchu. A co się dzieje teraz w twojej głowie?

Klient: Jest okropnie. Wszystko się kręci. (Kręci palcem wokół skroni)

Terapeuta: Więc mamy tutaj te kręcące się w głowie myśli, te krążące w ciele uczucia. Tak jakby w środku ciebie wybuchła burza emocjonalna. I kiedy ona cię zmiata z powierzchni, nie ma żadnej skutecznej rzeczy, jaką mógłbyś zrobić. Jesteś na łasce żywiołu, prawda?

Klient: Absolutna prawda!

Terapeuta: Załóżmy więc, że jak tylko ta burza wybucha i łapie cię na pełnym morzu, że twój statek zawija do portu. Co by miało w takiej sytuacji najwyższy priorytet?

Klient: Przywiązać go do czegoś, tak mi się wydaje.

Terapeuta: Właśnie tak. Zacumować czy opuścić kotwicę tak szybko, jak to tylko możliwe. I tak samo jest z nami. Kiedy wybucha emocjonalna burza, pierwsza rzeczą, jaką musimy zrobić, to opuścić kotwicę. I oczywiście nie sprawi to, że sztorm zniknie – kotwice nie kontrolują pogody – ale będzie ona utrzymywać nas w stabilnej pozycji, póki sztorm nie przejdzie.

Praktyczna wskazówka. To ważne, aby wspomnieć, że łódź zbliża się lub że jest już w porcie. Łódź na otwartym morzu nie będzie opuszczać kotwicy, będzie próbować utrzymać się na falach.

W ACT chcemy być elastyczni pod względem stosowanych metafor i zawsze dostrajać je i zmieniać tak, by pasowały do klientów. W 2016 miałem przywilej, aby (przy wsparciu wielu osób) stać się autorem protokołu ACT napisanego dla Światowej Organizacji Zdrowia, celem wykorzystania go w obozach dla uchodźców na całym świecie (Epping-Jordan et al., 2016). Zakładając powszechność zaburzeń związanych z traumami oraz rozregulowaniem emocjonalnym w tej populacji uczyniłem opuszczanie kotwicy pierwszym ćwiczeniem mindfulness w protokole. Jednakże pierwsze dwa kraje, gdzie go używano, to Syria i Uganda, z których żaden nie ma dużego związku kulturowego z łodziami i żeglowaniem. Zmieniłem więc metaforę na „uziemianie”, w takiej formie:

Wyobraź sobie, że jesteś wysoko na drzewie, na najwyższych gałęziach, kiedy nagle rozpoczyna się burza. Potrząsa tobą potężny wicher, a ty w desperacji próbujesz się trzymać gałęzi, aby tylko nie spaść. Co musisz uczynić? Oczywiście nie chcesz pozostać tak wśród gałęzi. Chcesz zejść na ziemię tak szybko, jak to możliwe. Zejście na nią nie zatrzyma burzy, ale jest najbardziej bezpiecznym miejscem, gdzie możesz się znaleźć. Oprócz tego, jeśli zostaniesz wysoko na drzewie, nie będziesz w stanie zrobić nic użytecznego. Przykładowo, jeśli u stóp drzewa znajduje się twoje małe dziecko, nie będziesz w stanie zrobić nic, co by przełożyło się na ochronę lub ukojenie dla niego, póki burza nie minie. Naszym celem będzie tutaj spróbować się w pewien sposób „uziemić”, kiedy wewnątrz nas rozpętuje się emocjonalna burza. Niezależnie od tego, z czego ta burza się składa – ze złości, smutku, strachu, winy, beznadziei – im wcześniej będziemy mogli się uziemić, tym lepiej.

Trzy etapy opuszczania kotwicy

Wszystkie ćwiczenia mindfulness bazujące na opuszczaniu kotwicy przechodzą przez powtarzające się trzy kroki:

  • Uznaj obecność twojego przeżycia
  • Nawiąż kontakt z ciałem
  • Nawiąż kontakt ze światem

Uznaj obecność twojego przeżycia. Celem tutaj jest po prostu uznać, że jakiekolwiek myśli, emocje, wspomnienia, wrażenia, impulsy są obecne. Często pomocne jest ująć to w słowa (po cichu lub na głos), przykładowo, „Oto smutek”, „Zauważam bolesne wspomnienia”, „Mam uczucie złości.”

Nawiąż kontakt z ciałem. Celem tutaj jest powrócić do poczucia samokontroli, skupiając się na tym, nad czym masz najwięcej kontroli, kiedy trudne myśli i emocje są obecne – na twoich fizycznych działaniach. Poruszaj się, rozciągaj, zmień postawę ciała, siedź prosto, wstań, chodź, zmień rytm oddychania, wyprostuj kręgosłup, wciśnij stopy w zmienię itd. Te rzeczy pomagają ludziom szybko odzyskać kontrolę nad materialnym aspektem ich ciała, co stanowi rewelacyjny pierwszy krok przy jakimkolwiek skutecznym działaniu.

Nawiąż kontakt ze światem. Celem tego etapu jest poszerzyć świadomość: zauważyć, gdzie jesteś, co robisz, co możesz zobaczyć, dotknąć, posmakować, powąchać. Celem nie jest odwrócić uwagę od myśli i emocji, ale uznając ich obecność zauważyć, co jeszcze jest obecnego oprócz nich.

Jakie są wskazania wobec wprowadzania opuszczania kotwicy?

Mamy trzy główne sytuacje, kiedy będziemy chcieli wprowadzić ten materiał do pracy:

  1. Klient chce nauczyć się prostego ćwiczenia mindfulness (które mogłoby służyć jako baza dla defuzji, akceptacji, kontaktu z chwilą obecną czy ja jako kontekstu).
  2. Klient jest w takiej fuzji, że nie jest w stanie zaangażować się czy uczestniczyć w sesji.
  3. Klient jest przytłoczony emocjonalnie, zachowuje się impulsywnie, kompulsywnie lub dysocjuje.

Opuszczanie kotwicy: dlaczego nie warto trzymać się sztywno skryptu?

Kiedy będziesz wykonywać te ćwiczenia na sobie lub z klientem, proszę nie trzymaj się sztywno skryptu. Jest gazylion, bazylion (a może nawet tryzylion!) możliwych wariacji tego podanego poniżej, więc okaż proszę elastyczność i kreatywność. Przykładowo, jeśli klient odczuwa przewlekły ból, który nasila się podczas nacisku stóp na ziemię, wówczas nie proś go, aby naciskał stopami na ziemię! Zamiast tego poproś, aby delikatnie kiwnął głową, poruszał palcami u stóp, postukał placami lub powzruszał ramionami.

Przed ćwiczeniem

W idealnym scenariuszu zanim rozpoczniesz ćwiczenie klient już opowie ci o elementach swojej emocjonalnej burzy: o myślach, uczuciach, emocjach i wspomnieniach, z jakimi się zmaga. Jeśli tak będzie, będziesz w stanie odnieść się konkretnie do nich, na przykład „Mamy tutaj pojawiające się bardzo bolesne wspomnienie i dużo smutku oraz dużo złości.” Ale jeśli klient jest zbyt zestresowany, aby mówić, albo nie jest w stanie lub nie chce powiedzieć, jakie myśli i uczucia są obecne, wówczas możesz odnosić się do nich w niekonkretny sposób, mówiąc o bólu, braku komfortu, zranieniu, czymś trudnym, trudnych myślach i emocjach lub nawet o burzy emocjonalnej. (Takie frazy w skrypcie podane są jednoczesnymi kursywą, jako że będziemy jeszcze o nich później mówić.)

Pozwól sobie na dobre dziesięć sekund przerwy między poleceniami i nadaj swemu głosowi życzliwą i kojącą jakość. Aby klient mógł w jak największym stopniu skorzystać z tego, powinno się samodzielnie modelować wszystkie zachowania (np. dociskanie stóp do ziemi, ściskanie razem opuszków palców). Dzięki temu klient będzie się mniej przejmować niecodziennymi zachowaniami i będziesz budować z nim więź: jesteśmy w tym razem, jesteśmy drużyną. Absolutnie rekomenduję przeczytanie sobie tego skryptu zawczasu na głos i odegranie ćwiczenia, taką próbę generalną w postaci słownej i w formie działań. Ale jeśli nie możesz lub nie planujesz tego, przynajmniej aktywnie przećwicz to w głowie.

Przebieg ćwiczenia

Widzę, że pojawia się u ciebie teraz w tej chwili dużo emocjonalnego bólu. Widzę, jak bardzo z nim się zmagasz, jak trudny jest dla ciebie. I naprawdę chcę pomóc tobie lepiej sobie z nim radzić. Czy to byłoby w porządku, abyś podążał za moimi instrukcjami? Nie musisz nic mówić, jeśli nie będziesz chciał, a zarazem jeśli masz ochotę, to możesz podczas tego mówić.

Dobrze. Po pierwsze, poświeć chwilę, aby przyznać, że właśnie teraz pojawiają się u ciebie trudne myśli i uczucia.

I jednocześnie, zobacz czy możesz wcisnąć stopy mocno w podłogę. Wciskaj je mocno (terapeuta także naciska mocno swoimi) … Tyle. Poczuj grunt pod sobą.

Teraz wychyl się trochę do przodu i wyprostuj plecy (terapeuta mówiąc to sam wykonuje te działania) … Poczuj siedzenie pod sobą, zwróć uwagę, jak plecy wspierają twoją posturę.

Teraz powoli ściśnij razem opuszki palców, a robiąc to delikatnie poruszaj łokciami i barkami (terapeuta sam wykonuje te działania mówiąc to).

Poczuj, jak poruszają się ramiona, począwszy od palców, aż po górną część pleców.

Poświęć chwilę, aby przyznać, że w tym momencie pojawia się wiele bólu, z którym aktualnie się zmagasz … Nie prosiłeś o niego … ale oto on … i jest on dla ciebie wyzwaniem, i to trudne przeżycie, ich chcesz, aby poszedł sobie, a mimo tego nie odchodzi …

Po cichu powiedz sobie, jaki jest to rodzaj bólu … Przykładowo, powiedz do siebie Oto smutek lub Oto lęk lub Oto bolesne wspomnienie. (Jeśli terapeuta wie, jaki to rodzaj bólu, może konkretnie wspomnieć właśnie o nim.)

Teraz zauważaj, że są tutaj obecne różne bolesne myśli i uczucia, ale także, że jest tutaj wokół tego bólu ciało – trzymające go, zawierające go w sobie. I jest to ciało, którym możesz poruszać i które możesz kontrolować. Wyprostuj znów plecy i zauważaj teraz całe swoje ciało – dłonie, stopy, ramiona, nogi. (terapeuta wyprostowuje plecy) Delikatnie poruszaj nimi i poczuj, jak się ruszają … Dobrze się rozciągnij (terapeuta rozciąga się) … Zauważ, jak mięśnie się rozciągają … Wciśnij stopy w ziemię i poczuj podłogę (terapeuta naciska stopami na ziemię).

Teraz także rozejrzyj się wokół – do góry, na dół, na boki – (terapeuta rozgląda się wokół) i zauważ pięć rzeczy, jakie możesz zobaczyć.

I oprócz tego zauważ trzy czy cztery rzeczy, jakie możesz usłyszeć – dźwięki dochodzące ode mnie lub z pokoju wokół.

I także zauważ siebie i mnie (terapeuta wskazuje zarówno na siebie, jak i na klienta) pracujących wspólnie, jako drużyna.

Zatem zauważaj, że są tutaj obecne różne trudne myśli i uczucia, z którymi się zmagasz, i jednocześnie, zauważ, że jesteś w stanie dostrzec swoje ciało w fotelu … I delikatnie poruszaj tym ciałem, rozciągnij się (terapeuta porusza się, rozciąga) … I tylko tyle, przejmij kontrolę nad ramionami i nogami.

I oprócz tego dostrzegaj elementy pokoju wokół siebie (terapeuta rozgląda się po pokoju).

I także zauważ siebie i mnie (terapeuta wskazuje zarówno na siebie, jak i na klienta) pracujących wspólnie, jako drużyna.

Terapeuta kontynuuje ten cykl w ramach ćwiczenia – uznawania obecności wewnętrznych doświadczeń, powracania do ciała, angażowania się w kontakt ze światem – póki klient nie będzie ustabilizowany, co może zostać oznajmione przez niewerbalne reakcje (np. wyraz twarzy, pozycję ciała, kontakt wzrokowy) lub przez werbalne reakcje (np. gotowość do mówienia, zadawanie lub odpowiadanie na pytania, nazywanie myśli i emocji), które informują o zaangażowaniu. Terapeuta kończy ćwiczenie prostym pytaniem, takim jak:

  • Czy zauważasz jakąkolwiek różnicę? Czy jest jakiś haczyk, na który próbowały łapać cię myśli i emocje, stał się mniejszy? Czy czujesz się przez nie mniej „zmieciony” czy „rozstawiany po kątach”?
  • Czy jest ci łatwiej zaangażować się w kontakt ze mną, być obecnym, skupić się na tym, co mówię i co tu robimy?
  • Czy teraz masz lepszą kontrolę nad swoimi działaniami – nad tym, co robisz z rękami, nogami, co mówisz? Sprawdź sam, poruszaj ramionami i nogami, rozciągnij się (terapeuta porusza się i rozciąga, zachęcając klienta do kopiowania jego zachowania). Czy masz teraz więcej kontroli nad tym, co robisz?

Praktyczna rada. Zauważ, że w ramach wszystkich tych pytań terapeuta nigdy nie pyta, czy ból się zmniejszył lub czy klient „czuje się lepiej.” Zadawanie tego rodzaju pytań wysłałoby niewłaściwy przekaz: że celem tego ćwiczenia jest pozbywać się czy redukować ból emocjonalny. Oczywiście, to często się zdarza, ale w terapii ACT to dodatek, a nie główny cel interwencji.

Czy zauważyłeś lub zauważyłaś w skrypcie frazy pisane kursywą? Te są wariacje na temat polecenia „Zauważaj swe bolesne myśli i uczucia.” To duża (i bardzo ważna) różnica między uziemiającymi ćwiczeniami w ACT a prawie wszystkimi innymi modelami. W praktycznie wszystkich innych modelach terapii nie odnajdziesz tego systematycznego powracania do zauważania i uznania obecności bolesnych wewnętrznych przeżyć. A dlaczego miałoby to stanowić problem? Ponieważ jeśli raz po raz nie uda ci się uznać obecności bólu, ćwiczenia te z dużym prawdopodobieństwem zaczną służyć jako techniki odwracania uwagi, a nie uważności – klienci prawie zawsze będą używać ich, aby uciekać przed bolesnymi myślami i uczuciami lub by unikać ich, aby tylko poczuć mniej stresu czy lęku. (A w rzeczy samej, w niektórych modelach terapii stanowi to główny cel takich uziemiających technik.) Pamiętaj: odwracanie uwagi to dokładne przeciwieństwo uważności.

Jak długo ma trwać opuszczanie kotwicy?

Celem tej techniki jest pomóc klientowi osiągnąć „pełną obecność”, zaangażować się w to, co robi, odzyskać kontrolę nad swoimi działaniami oraz przekierować uwagę na to, co najważniejsze tu i teraz. W związku z tym ćwiczenie to będzie trwać tak długo, jak będzie to konieczne, aby to osiągnąć. Zwykle starczy minuta do trzech, ale miewałem takie osoby, które wskutek emocjonalnego przytłoczenia i dysocjacji wymagały od dziesięciu do piętnastu minut. Z kolei po drugiej stronie tego wymiaru, kiedy klient tylko delikatnie „dryfuje”, dziesięć sekund może wystarczyć.

Słowo ostrzeżenia: korzystanie z opuszczania kotwicy, aby powstrzymać klienta przed płaczem, odwrócić uwagę od uczuć lub aby zmienić temat, ponieważ nie czujesz się komfortowo stanowiłoby poważne zaprzepaszczenie celów tej metody.

Możemy oczywiście powtarzać te ćwiczenia tak często, jak myślimy, że się przyda. Przykładowo, podczas pracy z raz po raz dysocjującymi klientami albo doświadczającymi flashbacków, możemy opuszczać kotwicę wiele razy na sesję. Typowo w miarę upływu sesji możemy te ćwiczenia czynić krótszymi i krótszymi, jako że klient będzie reagować na nie szybciej. Z drugiej strony możemy też stopniowo rozbudowywać te proste ćwiczenia, poszerzając je i wprowadzając inne kluczowe procesy. Przykładowo, możemy bez problemu wprowadzić tematykę troski o siebie.

Jak pomożemy klientom określić korzyści płynące z ćwiczenia?

Po zakończeniu ćwiczenia dobrym pomysłem będzie pomóc nawiązać kontakt z korzyściami płynącymi z niego. Oto kilka przydatnych pytań:

  • Jak mogłoby to być pomocne poza gabinetem?
  • Kiedy i gdzie doświadczasz burz emocjonalnych? Jak może ci to ćwiczenie pomóc w tych sytuacjach?
  • Kiedy i gdzie możesz to zastosować? Z kim, podczas robienia czego?
  • Jak może ci to pomóc z XYZ (gdzie XYZ to problemy lub cele behawioralne klienta)?

Jak tylko klient uzna opuszczanie kotwicy za użyteczne poza pokojem terapeutycznym lub jako mające odniesienie do jego celów behawioralnych, możemy wówczas spytać „Czy byłbyś gotów ćwiczyć to między sesjami?” Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, możemy przejść do „Kiedy i gdzie będziesz praktykować?”, „Jak długo?”, „Jak często?” i tak dalej.

Praktyczna wskazówka. Załóżmy, że spytasz klienta, jak może być to pomocne, a ten odpowie czymś w rodzaju „Relaksuje mnie to”, „Sprawia to, że czuję mniej lęku” lub „Odwraca to uwagę od moich uczuć.” Jeśli tak, możemy powiedzieć „Cóż, to na pewno miły dodatek, kiedy się to wydarzy – więc ciesz się tym, gdy to się wydarzy – ale nie jest to jednak cel ćwiczenia. Czy możemy poświęcić chwilę na wyjaśnienie prawdziwego celu tego ćwiczenia?” Wówczas powtórz z klientem ćwiczenie z odpychaniem od siebie kartki jako metafory zmagania emocjonalnego. (Jest także w pierwszych rozdziałach „Zrozumieć ACT”, czyli I ed. ACT Made Simple, wydanej po polsku. – BK)

Kiedy i jak mamy to stosować?

Opuszczanie kotwicy jest jedną z najbardziej wszechstronnych umiejętności ACT. Czy zauważyłeś lub zauważyłaś już, jak dobrze nakłada się na cały model elastyczności psychologicznej? Uznanie faktu obecności własnych wewnętrznych przeżyć stanowi pierwszy pomocny krok w tym, aby nauczyć się, jak otwierać się na doświadczenia. Powrót do ciała stanowi pierwszy pomocny krok w przygotowaniu do robienia tego, co ma sens. Zaangażowanie się w kontakt ze światem uczy, jak być obecnym. Zatem w ramach tego prostego ćwiczenia tworzysz grunt pod wszystkie kluczowe procesy ACT. Czyni to opuszczanie kotwicy świetnym rodzajem interwencji przy wielu różnych problemach. Przyjrzyjmy się szybko niektórym z wielu jego zastosowań.

Opuszczanie kotwicy, kiedy pogoda ma się dobrze

Możemy ćwiczyć opuszczanie kotwicy w dowolnym momencie, w dowolnym miejscu, w ramach dowolnej czynności – nawet kiedy emocjonalny pejzaż ma się doskonale. W końcu nawet podczas ciepłego i słonecznego dnia łódź może podryfować dokądś z przystani, jeśli tylko nie zacumujesz jej dobrze. I wszyscy ludzie każdego dnia „dryfują” – w trakcie błądzenia po myślach nasza uwaga dryfuje z dala od rzeczy, którymi planowaliśmy się zająć. Zatem w ramach pracy własnej warto zachęcać klientów do ćwiczenia opuszczania kotwicy w ciągu dnia. Możesz to ująć tak:

Terapeuta: W ciągu dnia, w dowolnym momencie, w którym zdasz sobie sprawę z tego, że „dryfujesz” – gdy wiesz, że siedzisz w swojej głowie wśród myśli i uczuć, nie skupiając się lub nie angażując w nic, co planowałeś – opuść kotwicę. Zrób dziesięciosekundową wersję tego, co praktykowaliśmy tutaj: uznaj obecność jakichkolwiek myśli i emocji, jakie uchwyciły twoją uwagę, następnie wróć do ciała i przejmij kontrolę, a następnie dostrzeż świat wokół – gdzie jesteś, co robisz. A potem skup się ponownie gdziekolwiek tam, gdzie jest to potrzebne, abyś mógł robić to, co chcesz zrobić.

(Terapeuta krótko przedyskutowuje ten temat z klientem, a następnie sugeruje jeszcze coś poniżej.)

Terapeuta: Dobrze jest także praktykować w ramach tych wszystkich trudnych, ale nie stanowiących zbyt dużego wyzwania sytuacji, jakie będą pojawiać się w ciągu dnia – wiesz, kiedy utkniesz w kolejce lub korku lub gdy spóźniasz się gdzieś, czy kiedy dzieciom zajmuje wieczność, aby się przygotować, czy kiedy zrobiłeś coś głupiego, co przysięgałeś sobie już wiele razy, że nie zrobisz, czy gdy ktoś nieostrożnie powie coś, co cię zdenerwuje. Jeśli będziesz często ćwiczyć to, gdy lęk czy złość będą na średnim poziomie, to przygotuje to cię lepiej na czas, gdy rozpęta się solidna burza. I oczywiście jeśli nie będziesz ćwiczyć tego regularnie, nie będziesz w stanie skorzystać z tego wtedy, kiedy najbardziej będziesz tego potrzebować.

Okaż kreatywność

Pierwszym krokiem do opuszczenia kotwicy jest uznanie, że myśli i uczucia są obecne, czy to ekstremalnie bolesnego rodzaju, średnio nieprzyjemne, dość neutralne, całkiem przyjemne lub nawet uczucie odrętwienia.

Po tym kroku następne dwa to już pełna samowola. Aby pomóc klientom odzyskać kontrolę nad ciałem, możesz zaprosić ich do uważnego wypicia szklanki wody, wstania i przejścia się po pokoju, zjedzenia czegoś, rozciągnięcia się, zmiany pozycji ciała, pokręcenia kciukami, poruszania głową, sięgnięcia po coś (np. książkę, długopis, jakiś ozdobnik) i o eksplorowanie tej powierzchni palcami, dotknięcia krzesła pod sobą, delikatnego położenia dłoni na sercu (co może przemienić opuszczanie kotwicy w piękne ćwiczenie na temat troski o siebie), przejechania językiem o zębach i tak dalej.

Aby pomóc zaangażować się w kontakt ze światem, możesz poprosić o zauważanie czegokolwiek, co ci mogą usłyszeć, zobaczyć, dotknąć, posmakować, powąchać, o obserwację oddychania, siedzenia, uczucia łez w oczach czy płynących po policzkach, powietrza na twarzy, wyprostowanego kręgosłupa, ustawienia ciała, dźwięku klimatyzacji i tak dalej.

Więc bądź kreatywny. Improwizuj ile wlezie, tak długo, jak raz po raz po raz będziesz wracać do uznania obecności myśli i uczuć w danym momencie. Dlaczego to tak istotne? Ponieważ chcemy, aby klient nauczył się, że może reagować elastycznie nawet na najtrudniejsze myśli i uczucia. Może uważnie uznać ich obecność, przejąć kontrolę nad własnymi działaniami i skupić swą uwagę na tym, co ma najgłębszy sens.

Więc co mam robić po opuszczeniu kotwicy?

Czasem klient zada jakąś wariację tego pytania. Odpowiedź będzie brzmieć mniej więcej tak:

Terapeuta: Dobre pytanie. Idea jest taka, że jak tylko zakotwiczysz się, to abyś zajął się czymś mającym przełożenie na twoje życie i jego jakość. Spytaj się, Czy robię coś teraz na rzecz dobrego życia? Jeśli odpowiedź jest negatywna, wówczas przestań robić cokolwiek, co robisz, i zrób coś na rzecz dobrego życia. Jeśli odpowiedź jest pozytywna – robisz coś na rzecz dobrego życia – wówczas obdarz to pełną uwagą i angażuj się w to dalej.

Klient: Co jeśli nie jestem w stanie wymyślić, co mam robić?

Terapeuta: Cóż, w ramach kilku najbliższych sesji poświęcimy dużą ilość czasu właśnie na ten temat – aby określić, jaką osobą chcesz być i jak chcesz prowadzić swoje życie, więc nie powinno to wkrótce nastręczać problemów, a jeśli jednak nastręczy, zajmiemy się tym.

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa

Wieczory z behawioryzmem

Wieczory z behawioryzmem

Zapraszamy na regularne spotkania online poświęcone dyskusjom na tematy związane z psychologią i psychoterapią behawioralną. Organizują je Bartosz Kleszcz oraz dr Jędrzej Piotr Grodniewicz. Interesuje nas rozwój społeczności zainteresowanej tymi tematami, swobodne i ciekawe nabywanie oraz wymiana wiedzy, a także spędzanie wieczorów w sympatycznym gronie osób zainteresowanych wspólnymi ideami.

Spotkania są darmowe. Tworzymy je dla praktyków i teoretyków zainteresowanych tematami, które kształtują obraz współczesnego behawioryzmu, a na które nie ma zwykle czasu podczas specjalistycznych kursów, więc pozostają zakopane w licznych i rozrzuconych publikacjach. Lektura i uczestnictwo w rozmowach pozwala rozwinąć zdolność myślenia jak behawiorysta, w sposób funkcjonalny, wielopoziomowy i wieloaspektowy.

Tematyka spotkań oscyluje wokół filozoficznych podstaw behawioryzmu, współczesnej teorii języka i poznania, ewolucjonizmu, behawiorystycznych wyjaśnień różnych popularnych zjawisk oraz psychoterapii. Teksty są po angielsku, ale rozmowa już po polsku.

Spotkania odbywają się we wtorki lub czwartki co dwa tygodnie o godzinie 19 przez platformę Zoom. Nie prowadzimy zapisów, trzeba tylko kliknąć w link. Szczegółowy rozkład poniżej.

Link do spotkań będzie udostępniany w tym miejscu bliżej terminu wydarzenia. Oto on. <- KLIKNIJ MNIE.

Link do eventu na Facebooku – dołącz i pozwól sobie zautomatyzować przypomnienia.

Zapraszamy serdecznie do udziału!

Pani czytająca

Pani czytająca publikacje Stevena Hayesa na temat funkcjonalnego kontekstualizmu. Skupiona twarz zdradza pochłonięcie wiedzą skłaniającą do odrzucenia mentalizmu w rozumieniu zachowania ludzkiego.

Plan spotkań. Moduł „Terapia oparta na procesach”

Trzy spotkania we wtorki o 19:30.

16 kwietnia 2024. Ong, C. W., Ciarrochi, J., Hofmann, S. G., Karekla, M., & Hayes, S. C. (2024). Through the extended evolutionary meta-model, and what ACT found there: ACT as a process-based therapy. Journal of Contextual Behavioral Science, 100734.

30 kwietnia 2024. Maitland, D. W. (2024). The extended evolutionary meta-model and process-based therapy: Contemporary lenses for understanding functional analytic psychotherapy. Journal of Contextual Behavioral Science, 100750.

14 maja 2024. Fraser, M. I., & Gregory, K. (2024). Applying a process-based therapy approach to compassion focused therapy: A synergetic alliance. Journal of Contextual Behavioral Science, 100754.

ŚCIĄGNIJ PAKIET PUBLIKACJI

Jak wyciągnąć jak najwięcej ze spotkań

Godzina 19:30 to nie jest czas na napinki. W związku z tym prosimy o spełnienie następujących wymogów BHP, aby ograniczyć kary i mnożyć wzmocnienia niczym chleb i ryby:

  • Na spokojnie wcześniej przeczytaj tekst. Spotkania są we wtorek, więc weekend wcześniej to dobry moment na lekturę. Podczas lektury zaparz ulubioną herbatę lub kawę.
  • Spotykamy się, aby tworzyć kontekst pomocny do nabywania wiedzy. Jeśli czegoś nie rozumiesz, zakreśl tą część, aby porozmawiać o niej na spotkaniu. Jeśli coś sprawia Ci trudność, to bardzo prawdopodobne, że innym także, a nie każdy będzie mieć odwagę zapytać o coś – a to są rzeczywiście wymagające tematy.
  • Przygotuj sobie wygodny kontekst do rozmowy – kocyk, ulubiony napój, wygodne ubranie, trochę się porozćiągaj, aby skompensować czas siedzenia.
  • Jeśli przyjdą Ci do głowy pytania lub pomysły pod dyskusję, zapisanie ich umożliwi nam bardziej żywą rozmowę na żywo. Zwykle na początku jest trochę drętwo, a potem wszystko zaczyna się kręcić.
  • Podczas spotkania możesz pisać w czacie lub korzystać z mikrofonu. Możesz mieć wyłączoną kamerę, ale jeśli będzie ona włączona, to łatwiej będzie o poczucie, że siedzimy obok siebie.

Filozofowie dyskutujący

Filozofowie dyskutujący na filozoficzne tematy w strojach kupionych w sklepie dla filozofów pod pomnikiem filozofa.

Organizatorzy

Bartosz Kleszcz

Bartosz Kleszcz

Psychoterapeuta, szkoleniowiec, superwizor oraz naukowiec ACT. 🙂

Link do pełnego bio.

dr Jędrzej Piotr Grodniewicz

dr Jędrzej Piotr Grodniewicz

Doktor filozofii, adiunkt w Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w filozofii psychiatrii i psychoterapii. Obecnie realizuje projekt badawczy „Terapeutyczne samorozumienie” finansowany przez Narodowe Centrum Nauki. W ramach działalności pozanaukowej — coach. W pracy z klientami czerpie przede wszystkim z metod behawioralnych, zwłaszcza ACT.

Formularz kontaktowy

Kontakt

Wypełnij formularz, a my skontaktujemy się z Tobą jak najszybciej.

    II Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

    II Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

    II Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych odbyła się 19 i 26 kwietnia 2020. Udział w konferencji był darmowy, a wszystkie wykłady zostały nagrane i udostępnione na YouTube.

    Organizowana zgodnie z wartościami dzielenia się wiedzą i popularyzacji behawioralnego, naukowego podejścia do zdrowia psychicznego. Oferowała różnorodną wiedzę związaną z popularnymi nurtami trzeciej fali – terapii akceptacji i zaangażowania, dialektycznej terapii behawioralnej, integratywnej terapii behawioralnej par – w różnorodnych zagadnieniach, takich jak psychoterapia, coaching, integracja nurtów, wsparcie substancjami psychodelicznymi, praca z parami czy teoria języka i poznania. Kierowana do specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym na co dzień – psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, coachów oraz studentów tych dziedzin, a także osób zainteresowanych współczesną psychoterapią behawioralną.

    Zasady udziału

    Link do udziału w konferencji: konferencja skończyła się.

    19 kwietnia

    10:00 Norbert Jamróz, Dlaczego psychodeliki mogą być pomocne w psychoterapii. Perspektywa neurobiologiczna i psychologiczna (60 min + 10 minut na pytania)

    11:10 dr Maria Chełkowska-Zacharewicz, Status quo kontra heksafleks. Model elastyczności psychologicznej w służbie muzykom (20 min + 10 minut na pytania)

    11:40 Joanna Siadul, Możliwości zastosowania ACT w coachingu (30 min + 10 minut na pytania)

    12:20 Agnieszka Wroczyńska, Integratywna Behawioralna Terapia Par – gdy „zmiń się” staje się „rozumiem cię” (30 min + 10 minut na pytania)

    13:00 Magdalena Muracka-Tylko, Na ratunek terapeucie! Jak odnaleźć dialektyczną równowagę? Praktyczne zastosowanie dialektyki w procesie terapeutycznym (30 min + 10 minut na pytania)

    26 kwietnia

    09:05 Jan Topczewski, Self(ing) i osobowość borderline (45 min + 10 minut na pytania)

    10:00 Mateusz Fudali, Techniki Terapii Poznawczej z perspektywy Kontekstualnych Nauk o Zachowaniu (CBS) (50 min + 10 minut na pytania)

    11:00 dr Marcin Domurat, Budowanie przyjaznej relacji z samym sobą – Self-compassion w praktyce terapeutycznej (30 min + 10 minut na pytania)

    11:40 dr Lidia Baran, Bartosz Kleszcz i dr Magdalena Hyla, Elastyczność psychologiczna. Narzędzia pomiarowe dla praktyków i badaczy (30–60 min + 10 minut na pytania)

    Nagrania wykładów

    Nagrania dostępne są na kanale Uczę się ACT na Youtube.

    Prelegenci

    Norbert Jamróz

    Norbert Jamróz

    psycholog, terapeuta neurofeedback/VR, trener

    Ukończył studia magisterskie z zakresu psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz z zakresu międzynarodowych stosunków gospodarczych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Jest absolwentem studiów MBA (Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu oraz Nottingham Trent University w Wielkiej Brytanii). Obecnie rozwija się w nurcie psychoterapii ACT oraz uczestniczy w szkoleniu dla terapeutów MBCT prowadzonym przez Fundację Rozwoju Mindfulness oraz Oxford Mindfulness Centre. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego, Association for Contextual Behavioral Science, ACBS Polska oraz MIND – European Foundation for Psychedelic Science. Prowadzi prywatną praktykę w Poznaniu. www.psychodelicznaintegracja.pl

    Dlaczego psychodeliki mogą być pomocne w psychoterapii. Perspektywa neurobiologiczna i psychologiczna

    Obecnie jesteśmy świadkami renesansu badań nad psychodelikami. Naukowcy wielu czołowych uniwersytetów na świecie (m.in. Yale, Johns Hopkins University, UCLA, NYU, Imperial College London) pojęli starania i uzyskali zezwolenie na badanie możliwości terapeutycznego zastosowania substancji psychodelicznych. Wyniki tych badań wskazują, że psychodeliki podawane w odpowiednich warunkach i w asyście wykwalifikowanych terapeutów są substancjami bezpiecznymi oraz długoterminowo pomocnymi w radzeniu sobie z cierpieniem psychicznym.

    Wyniki dotychczasowych badań wskazują na użyteczność tych substancji w terapii m.in. dużej depresji, zaburzeń lękowych, OCD, uzależnień oraz egzystencjalnego lęku u osób terminalnie chorych. Obecnie naukowcy poszukują modeli terapeutycznych bazujących na dowodach. Widoczny jest zwrót w kierunku modeli kontemplatywnych, w tym terapii akceptacji i zaangażowania (ACT) oraz terapii poznawczej opartej na uważności (MBCT).

    dr Maria Chełkowska-Zacharewicz

    dr Maria Chełkowska-Zacharewicz

    Psycholog muzyki, trener, doktor nauk społecznych zajmująca się psychologicznymi aspektami muzycznego funkcjonowania człowieka. Członkini ACBS oraz członek rady wykonawczej European Society for the Cognitive Sciences of Music. W ramach projektu Strefa Harmonii – psycholog muzyki wspiera muzyków na różnych etapach kariery, prowadzi warsztaty stacjonarne i online opierając się na treningu akceptacji i zaangażowania.

    Status quo kontra heksafleks. Model elastyczności psychologicznej w służbie muzykom

    Rozwój i kształcenie muzyczne wiążą się z wieloma wymaganiami – wysokimi oczekiwaniami, perfekcjonizmem, tremą. Muzycy częściej niż w populacji generalnej doświadczają lęku i depresji. Wiele z tych trudności można bezpośrednio zaadresować procesami heksafleksu. Formalne i nieformalne ćwiczenia uważności, rozpoznawanie wartości i wyznaczanie celów opartych o wartości skutkują uważnymi i zaangażowanymi przygotowaniami i występami, wzmocnioną pewnością siebie oraz poczuciem sensu i spełnienia w tej niepewnej profesji.

    Joanna Siadul

    Joanna Siadul

    Profesjonalny coach specjalizujący się w coachingu kariery i dobrego samopoczucia, członkini ACBS oraz European Mentoring and Coaching Council. Psychologię kontekstualną poznawała w trakcie rocznego zaawansowanego kursu ACT w Dublinie. Absolwentka studiów magisterskich dotyczących coachingu personalnego i w organizacjach (Uniwersytet College Cork, Irlandia). Prowadzi warsztaty treningu akceptacji i zaangażowania skupiające się na uważności, wartościach, pewności siebie i odporności psychicznej. Od 4 lat ma swoją prywatną praktykę coachingową online i w Dublinie.

    Możliwości zastosowania ACT w coachingu

    Coaching akceptacji i zaangażowania (ACC) jest modelem coachingu opartym na procesach terapii ACT. ACT ma wiele do zaoferowania w kontekcie coachingu – może pomóc coachom być bardziej efektywnym, kreatywnym i elastycznym oraz dostarczyć naukowych ram do pracy. Prezentacja będzie praktyczna – opowie jak wykorzystać ACT by usprawnić interwencje coachingowe, przedstawi konkretne narzędzia i techniki, a także kilka błędów, jakie mogą popełniać coachowie zaczynający używać ACT.

    Agnieszka Wroczyńska

    Agnieszka Wroczyńska

    Superwizorka oraz certyfikowana terapeutka poznawczo-behawioralna, psychologżka i filozofka. Ukończyła studia seksuologiczne. Szczególnie interesuje się trzecią falą terapii – przede wszystkim ACT, DBT oraz IBCT. Jest wśród członków założycieli ACBS Polska, gdzie zasiada w komisji rewizyjnej. Prowadzi praktykę prywatną w Poradni CBT w Gdyni. www.poradniacbt.pl

    Integratywna Behawioralna Terapia Par – gdy „zmiń się” staje się „rozumiem cię”

    Wykład wyjaśni czym jest IBCT, na czym polega jej paradygmat, czym różni się od innych protokołów pracy z parami. Zapoznamy się krótko z dowodami na jej skuteczność oraz ogólnym zarysem i sposobem pracy z parami.

    Magdalena Muracka-Tylko

    Magdalena Muracka-Tylko

    Filozof, psycholog i certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. W 2019 roku ukończyła szkolenie DBT Comprehensive Training prowadzone przez Behavioral Tech. Prowadzi prywatną praktykę terapeutyczną w Warszawie. Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Terapii Dialektyczno-Behawioralnej (PTDBT). W stowarzyszeniu koordynuje pracę zespołów samokształceniowych i konsultacyjnych dla terapeutów oraz rozwijanie programu Family Connections w Polsce. popomoc.pl

    Na ratunek terapeucie! Jak odnaleźć dialektyczną równowagę? Praktyczne zastosowanie dialektyki w procesie terapeutycznym

    Dialektyka stała się podstawowym paradygmatem DBT. Nie tylko ułatwia zrozumienie etiologii zaburzenia osobowości z pogranicza, ale jest drogowskazem dla procesu terapeutycznego – uwypukla konieczność zachowania równowagi pomiędzy akceptacją a zmianą, wpływa na dynamikę sesji, a w najbardziej konkretnym zastosowaniu staje się interwencją terapeutyczną i umiejętnością pozwalającą odnaleźć sens i równowagę. W trakcie spotkania omówię dialektykę oraz dialektyczne interwencje terapeutyczne i inne strategie oparte na dialektyce.

    Jan Topczewski

    Jan Topczewski

    Psycholog, trener grupowy, doktorant w Katedrze Psychologii Biologicznej i Behawioralnej Uniwersytetu SWPS w Warszawie. Prowadzi badania nad self w ujęciu kontekstualno-behawioralnym u osób z diagnozą osobowości borderline. Jego zainteresowania skupiają się wokół funkcjonalno-kontekstualnego ujęcia self i przyjmowania perspektywy, zastosowania trzeciej fali terapii behawioralnej w pracy ze społecznością LGBTQ oraz psychologii krytycznej. Związany ze Stowarzyszeniem Lambda Warszawa. Członek Association for Contextual Behavioral Science.

    Self(ing) i osobowość borderline

    W paradygmacie kontekstualno-behawioralnym self definiuje się jako aktywność polegającą na werbalnym reagowaniu na własne zachowanie (Hayes, Barnes-Holmes & Roche, 2001). Taka konceptualizacja pozwoliła stworzyć model łączący naukową precyzję z użytecznością kliniczną. Może być on szczególnie przydatny w pracy z osobami, które wykształciły niestabilne poczucie tożsamości – np. osobami z diagnozą osobowości borderline. W trakcie wykładu omówię różnice pomiędzy strukturalnym i funkcjonalnym podejściem do psychopatologii, przyblżę trzy repertuary behawioralne związane z self (ja-jako-treść, ja-jako-proces i ja-jako-kontekst) oraz opowiem o projekcie badawczym realizowanym w SWPS. Wykład nie wymaga znajomości teorii ram relacyjnych.

    Mateusz Fudali

    Mateusz Fudali

    Psycholog oraz psychoterapeuta ACT. Ukończył psychologię na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu, Stosowaną Analizę Zachowania na SWPS w Katowicach (2018) oraz Oligofrenopedagogikę na AWF we Wrocławiu (2017). Jest w trakcie 4-letniego szkolenia z psychoterapii poznawczo-behawioralnej pod kierownictwem dr Agnieszki Popiel i dr Ewy Pragłowskiej.

    Techniki Terapii Poznawczej z perspektywy Kontekstualnych Nauk o Zachowaniu (CBS)

    Z perspektywy CBS u podłoża różnorodnych ćwiczeń i interwencji leżą podstawowe procesy odpowiedzialne za zmianę. CBS nie skupia się tak bardzo na formie danej interwencji, a bardziej na jej funkcji – tworząc specyficzny kontekst możemy zmieniać funkcję interwencji, co daje większe możliwości integrowania różnorodnych metod pracy. ACT jako kliniczny model 6 współzależnych procesów behawioralnych jest bardzo przyjazny takim działaniom. Omówimy podstawowe narzędzia pracy terapeuty poznawczo-behawioralnego – zniekształcenia poznawcze, strzałkę w dół, model ABC i DE, eksperymenty behawioralne – z bardziej funkcjonalnej perspektywy, aby w elastyczny i uważny sposób rozwijać elastyczność psychologiczną u klientów.

    dr Marcin Domurat

    dr Marcin Domurat

    Doktor nauk społecznych, psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, certyfikowany trener ART, członek Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej oraz ACBS. Od kilkunastu lat prowadzi psychoterapię indywidualną i grupową dorosłych i młodzieży, terapię par i rodzin. W pracy opiera się na metodach trzeciej fali, w szczególności ACT. Uczestnik konferencji i warsztatów prowadzonych przez m.in. Stevena Hayesa, Paula Gilberta, Russa Harrisa, Kelly’ego Wilsona. Prowadzi własną praktykę terapeutyczną W kontekście w Warszawie oraz bloga Trzecia Fala.

    Budowanie przyjaznej relacji z samym sobą – Self-compassion w praktyce terapeutycznej

    Self-compassion – samowspółczucie lub współczująca postawa względem samego siebie – to idea szeroko rozpowszechniona w nurtach trzeciej fali terapii behawioralnych. Jest centralnym punktem Terapii Skoncentrowanej na Współczuciu (CFT), jednym z rozwinięć programów Mindfulness oraz integralną częścią ACT. W swoim wystąpieniu przyblżę ideę Self-compassion, zarówno od strony teoretycznej, jak i przede wszystkim praktycznej, jako sposobu radzenia sobie z cierpieniem.

    dr Lidia Baran, Bartosz Kleszcz i dr Magdalena Hyla

    dr Lidia Baran

    dr Lidia Baran – Psycholog, pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, członkini ACBS oraz ACBS Polska. Psychologię kontekstualną poznawała w trakcie wyjazdów szkoleniowych (National University of Ireland, University of Jyväskylä, Universiteit Gent). Absolwentka podyplomowych studiów dotyczących uważności i współczucia (SWPS). Naukowo zainteresowana terapią ACT, teorią ram relacyjnych, elastycznością psychologiczną oraz uważnością.

    dr Magdalena Hyla

    dr Magdalena Hyla – Psychoterapeutka, doktor nauk społecznych, adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Podejmuje tematykę życzliwej relacji ze sobą, elastyczności psychologicznej i poczucia własnej wartości. Szkoliła się pod okiem twórców terapii ACT na stażach zagranicznych w Ghent University, National University of Ireland i University of Jyväskylä. Szkoli z podstaw ACT oraz uważności. Prowadzi praktykę prywatną w Katowicach. Członkini zarządu ACBS Polska. magdalenahyla.com

    Bartosz Kleszcz

    Bartosz KleszczBio znajdziesz na stronie.

    Elastyczność psychologiczna. Narzędzia pomiarowe dla praktyków i badaczy

    Wykład dotyczyć będzie badań prowadzonych przez autorów od ponad czterech lat, sfinalizowanych publikacją książkową o tym samym tytule. Celem jest przyblżenie polskich adaptacji kwestionariuszy mierzących każdy z sześciu procesów elastyczności psychologicznej:

    • Wielowymiarowy Kwestionariusz Unikania Doświadczania (MEAQ-30)
    • Inwentarz Supresji Myśli Biały Niedźwiedź (WBSI)
    • Fryburski Inwentarz Uważności (FMI)
    • Kwestionariusz Fuzji Poznawczej (CFQ)
    • Kwestionariusz Doświadczania Siebie (SEQ)
    • Kwestionariusz Działań Zgodnych z Wartościami (VQ)
    • Kwestionariusz Zaangażowanego Działania (CAQ)

    Większość prezentowanych narzędzi to metody krótkie, umożliwiające szybki i łatwy pomiar, monitorowanie subtelnych zmian oraz stosowanie w paradygmacie badań podłużnych. Kwestionariusze były wykorzystywane do pomiaru skuteczności interwencji terapeutycznych oraz monitorowania zmian procesów elastyczności psychologicznej podczas procesu terapii.

    Poza wglądem: Łączenie psychoanalizy z terapią akceptacji i zaangażowania

    Poza wglądem: Łączenie psychoanalizy z terapią akceptacji i zaangażowania

    Autorzy: Morton Kissen, Debra Kissen | Źródło
    Polska wersja: Bartosz Kleszcz

    Rozdział pochodzący z Kissen, M., Kissen, D. (2014). Beyond Insight: Combining Psychoanalysis with Acceptance and Commitment Therapy. Mindfulness, Acceptance, and the Psychodynamic Evolution: Bringing Values Into Treatment Planning and Enhancing Psychodynamic Work with Buddhist Psychology, 211.

    Ten rozdział jest wynikiem rozmów między dwojgiem terapeutów: psychoanalitycznego oraz stosującej terapię akceptacji i zaangażowania (odtąd „ACT”, czytane jako jedno słowo act). Analizujemy, z naszej własnej perspektywy, psychoanalityczną koncepcję wglądu oraz jego relację z efektami terapii. Czy wgląd pełni jakąś rolę w ACT, a jeśli tak, jaki wkład do niej może mieć? Przyglądamy się pod różnym kątem studiom przypadków i celom terapii. Porównujemy następnie ogólne sposoby interwencji w ramach obu modeli. Na koniec oferujemy syntetyczne widzenie obu podejść, skupiając się na ich zaskakującym dopasowaniu do siebie, czego efektem może być wzmocnienie jakości pracy terapeutycznej z różnorodnymi grupami pacjentów.

    Psychoanalityczna koncepcja wglądu

    Historycznie patrząc, w psychoanalizie koncepcja wglądu łączyła się z rozumieniem nieświadomych konfliktów, fantazji lub impulsów u podłoża zachowań będących symptomami klinicznymi. Wgląd związany być także ze strategią korzystania z interpretacji jako interwencji. Jej użyteczność jest jednak wysoce kontrowersyjnym tematem. Istnieją tacy psychoanalitycy, którzy uznają wartość wyłącznie interpretacyjnego i polegającego na wglądzie podejścia, ale także tacy, którzy skupiają się na różnorodnych werbalnych i niewerbalnych niuansach relacji analitycznej jako czynnika wywołującego zmianę terapeutyczną.

    Podejścia psychoanalityczne podkreślające wartość relacji terapeutycznej

    Strachey (1934) oraz Loewald (1960) podkreślili wagę relacji terapeutycznej jako czynnika wywołującego zmianę terapeutyczną, co ostatecznie przyczyniło się do wzrostu zainteresowania uzdrawiającym potencjałem interakcyjnych i intersubiektywnych aspektów sytuacji psychoanalitycznej także w czasach bliższym współczesności. Następujący po nich teoretycy – tacy jak Kohut (1997), Mitchell (1988, 1997), Ogden (1994, 2010), Stolorow, Branchaft oraz Atwood (1987) oraz Levenson (1972, 2001) – wzbogacili te relacyjne i intersubiektywne czynniki o znaczące teoretyczne i kliniczne spostrzeżenia. Intuicyjnie patrząc, zarówno wgląd i czynniki relacyjne wydają się być ważnymi komponentami składającymi się na wyniki terapii, jakkolwiek doświadczenie kliniczne pokazuje, że żadne z nich nie jest wystarczające samo z siebie. Greenberg (2012) pisze: „Ostatnimi laty analitycy pracujący w ramach różnych tradycji teoretycznych odsunęli się od zainteresowania odkrywaniem represjonowanych treści psychicznych, skłaniając się do skupienia nad tym, jak ludzie myślą” (s. 280).

    Unikanie doświadczania i elastyczność psychologiczna

    Podstawowym celem ACT jest wspierać rozwój elastyczności psychologicznej i zachowań spójnych z kluczowymi wartościami danej osoby. Próby unikania doświadczania pełnią odwrotną rolę, wiążąc się z rozwojem sztywności psychicznej oraz brakiem witalności w życiu (Bach i Moran, 2008). Unikanie doświadczania jest próbą unikania, ucieczki lub zmiany sposobu przejawiania się lub częstotliwości myśli, uczuć, wspomnień, wrażeń fizycznych albo innych wewnętrznych przeżyć (Hayes, Strosahl i Wilson, 1999). Z perspektywy ACT unikanie doświadczania eliminuje bolesne doświadczenia wewnętrzne, ale dzieje się to dużym kosztem. Przykładowo, nieśmiała lub czująca lęk społeczny osoba może wypijać przesadne ilości alkoholu celem obniżenia lęku na spotkaniach czy imprezach, ale wpada w sidła uzależnienia. Osoba czująca lęk przed bliskością w związkach może kompulsywnie korzystać z pornografii celem znalezienia seksualnego ujścia, ale kosztem rozwoju autentycznej więzi ludzkiej. Osoba obawiająca się głębi w relacjach może ograniczyć swoją aktywność do seryjnego randkowania i szybkich numerków, ale traci przez to różnego rodzaju międzyludzkie okazje, jakie stwarza otwartość i na ryzyko zranienia, i na możliwe zaangażowanie się. W każdym z tych przykładów wgląd w dynamikę schematów u podłoża unikania jest konieczny, ale z całą pewnością potrzebne jest więcej. Elastyczność psychologiczna możne rozwijać się przez działanie – przez udział w spotkaniach bez korzyści płynących z nietrzeźwości, przez ograniczanie lub skracanie korzystania z pornografii, a także przez danie sobie dłuższego czasu na wzajemne poznanie się.

    Defuzja od wewnętrznej „werbalnej gadaniny” oraz koncepcji Ja

    Zjawisko wewnętrznej „werbalnej gadaniny”, występujące u wszystkich ludzi, zostało podjęte przez Hayesa i Smitha (2005). Zjawisko to odnosi się do tendencji umysłu, aby podtrzymywać ciągle trwający komentarz, często skupiający się na ruminacjach na temat przeszłości lub lęków odnośnie przyszłości, niejednokroć oceniający z natury. Podczas warsztatu ACT, w którym brało udział oboje autorów, uczestnicy wzięli udział w ćwiczeniu, gdzie dobrali się w pary i chodzili przez korytarze na zewnątrz sali, dzieląc się w turach spostrzeżeniami i myślami, jakie przechodzą im przez głowę podczas przechadzki. Rolą drugiej osoby było obserwować i słuchać. Doświadczenie to wyraźnie naświetliło, jakie ilości nieprzerwanego werbalnego komentarza produkowane są podczas dwudziestominutowej drogi. Wiele z opisowych aspektów Ja – zwanego w ACT „skonceptualizowanym Ja” lub „Ja jako koncepcją” – może być uznanych właśnie za taką werbalną gadaninę.

    Hayes i Smith (2005) są autorami techniki bazującej na wczesnych pracach Titchenera (1916), którą nazwali „Mleko, mleko, mleko.” W ćwiczeniu tym pacjent i terapeuta precyzują pewną ilość wyrazów o opisowym, zwykle samooceniającym charakterze, które pacjent następnie powtarza raz po raz tak szybko, jak tylko potrafi (Hayes i Smith, 2005, s. 72). W efekcie pacjent zaczyna odnosić się do tych słów w sposób niedosłowny, zmieniając je w relatywnie pozbawione znaczenia słowa. Z perspektywy ACT ten proces deliteralizacji nazywa się defuzją. Defuzja jest procesem, który może być wykorzystany, aby obniżyć pilność czy stopień wiary w myśli oraz negatywny wpływ sztywnych poglądów takich jak „Jestem niekompetentną, nieczułą, egoistyczną osobą.”

    Obniżanie tendencji do fuzji poprzez uważność

    Odpowiednikiem defuzji jest fuzja. Fuzja to spojenie werbalnych symboli oraz elementów otoczenia w jedno, prowadząc sztywnego wzoru reakcji bazującego na zasadach i poleceniach zamiast na rzeczywistym doświadczeniu. Bach i Moran (2008) jasno opisują ten proces: „Fuzja zachodzi, kiedy ludzie kierują się dosłowną treścią swych myśli zamiast bezpośredniego doświadczania świata. Reakcja na treści w fuzji to jak reagowanie na opisy czegoś niż na to, do czego te opisy się odnoszą” (s.97). Zatem osoba, która traktuje myśl „Coś ze mną nie tak” zbyt dosłownie (czyli jest w fuzji z nią) może smutnieć lub popaść w depresję, może odrzucać potencjalnie witalne okazje, jakie prezentują okoliczności, albo odsiewać wspomnienia na temat takich wymian otoczeniem, w ramach których uzyskała od innych pozytywną reakcję. Nie ma żadnej wątpliwości, że eksploracja, co historycznie doprowadziło do powstania takiej koncepcji Ja może być pomocne, ale przynajmniej jakiś zakres defuzji potrzebny jest, aby zoptymalizować wyniki terapii. Następujący opis uważności w służbie życia w zgodzie z wartościami ujmuje zalety defuzji: „Aby żyć w zgodzie z wartościami, czy możesz wyłącznie odnotowywać pojawiające się myśli, uczucia i wrażenia, i niezależnie od nich iść do przodu?” (Bach i Moran, 2008, s. 293). Z punktu widzenia ACT wprowadzenie uważności stanowi istotny aspekt ułatwiający przejście od fuzji do defuzji u klienta.

    Wartości i wybór na rzecz witalnego życia

    Jasność na temat wartości jest nieodłącznym aspektem ACT. Jednym ze sposobów na nawiązywanie kontaktu z najgłębszymi wartościami jest przykład podany przez Hayesa i Smitha (2005), gdzie pacjent wyobraża sobie swój własny pogrzeb i to, co mogłoby być powiedziane w epitafium – jeśli miałby żyć tak, jak żył dotąd. Pacjent kontrastuje następnie to z tym, co byłoby potencjalnie powiedziane, gdyby zaangażował się i żył w zgodzie z własnymi wartościami. To interesujący, egzystencjalny sposób na poprowadzenie umysłu z dala od niekończącej się wewnętrznej gadaniny, a w stronę własnych podstawowych wartości – na rzecz których można podjąć działanie w tym czasie, który jeszcze pozostał.

    Wybór jest w ACT rozumiany jako działanie. Mamy wolność do wyboru, czy przełamywać stare, komfortowe i unikowe schematy – i czy odważnie zastąpić je jakimś samodzielnie wybranym nowym podejściem. Te kwestie znajdują się w samym sercu modelu terapeutycznego ACT. Następujący cytat dobrze ujmuje centralność działania w kwestii własnych wartości:

    „Możesz mówić tyle, ile tylko ci się podoba, ale jeśli czegoś z tym nie zrobisz, to życie samo się nie ożywi. To, co eksplorowaliśmy w tej książce, jest ważne, ale po tej eksploracji przychodzi pytanie – co z tym zrobisz? Jeśli wiesz, gdzie chcesz iść i nie idziesz tam, wówczas wiedza nie zmienia wiele. ACT jest w pełni nastawiony na działanie. Aby uczynić zmiany w swoim życiu – trzeba działać. (…) Jakie działania podejmiesz, aby osiągnąć swoje cele? Aby kierować się w stronę ustaloną przez twój własny kompas wartości, w stronę twojego pierwszego celu – co potrzebujesz uczynić?” (Hayes i Smith, 2005, s.182).

    Wszystkie podejścia terapeutyczne (wliczając w to psychoanalizę) pracują na rzecz namacalnych, mierzalnych zmian i zaangażowania się w działanie, ale ACT bezsprzecznie stawia to na czele. Przykładowo, pacjent muszący sztywno zażywać trzygodzinnych pryszniców, aby czuć się czysto, jako ktoś wolny od zarazków, musi ujrzeć, jakie jego osobiste wartości i cele odchodzą na dalszy plan z racji tych marnujących czas nawyków i rytuałów. Następnie, jeśli chce to zmienić, musi aktywnie zaangażować się w obniżenie nasilenia tych wysoce zrytualizowanych zachowań. Może to stać się stopniowo, może poprzez ograniczenie się do dwugodzinnych kąpieli, potem jednogodzinnej, a ostatecznie piętnastominutowej, zyskując ostatecznie więcej czasu i zasobów psychicznych, aby zaangażować się w życie zgodne z wartościami.

    Ja jako proces i Ja jako kontekst

    Eksploracja konstruktów ACT – Ja jako procesu oraz Ja jako kontekstu – może wspomóc przejście od sztywności wiecznego martwienia się i kompulsywnego unikania do nowszych, bardziej elastycznych nawyków (Duhigg, 2012). Ja jako proces to przychodzenie i odchodzenie zjawisk w ludzkim umyśle – proces myśli, uczuć, wspomnień, wrażeń fizycznych wyłaniających się w świadomości. Ja jako kontekst to punkt obserwacyjny, z którego te zjawiska (Ja jako procesu) są obserwowane. Bardziej uważne, akceptujące spojrzenie pozwala pacjentowi ostrożnie i z taktem zastępować stare, rytualistyczne i sztywne zwyczaje takimi działaniami, które umożliwiają więź z własnymi wartościami. Oczywiście tylko pacjent ma prawo określać swoje cele i planować zaangażowanie w taki a taki tok działania. Czasem jedyne, co terapeuta może zrobić, to tworzyć na to miejsce i trzymać potem kciuki, aby nowoodkryta gotowość przełożyła się na podjęcie ryzyka do zmiany. Hayes i Smith (2005) kończą wspólną książkę pisząc:

    „Życie jest wyborem. Wybór tu nie polega na tym, czy doświadczać bólu, czy nie. Polega na tym, czy prowadzić życie zgodne z wartościami, przepełnione sensem – czy nie. (…) Wszyscy już cierpieliśmy wystarczająco. Warto wyjść z głowy i zacząć żyć.” (s. 198).

    Gotowość do podjęcia ryzyka na doświadczenie czegoś nieprzyjemnego

    Hayes i Smith (2005), gdy piszą o „gotowości” do wystawienia się na lęk i ryzyko związane podjęciem się czegoś, co ktoś ceni, korzystają z metafory „skakania”. Nawet dosłowne skakanie może wymagać znaczącej odwagi – jak czytamy we wspomnieniach koszykarza Billa Russella (1980), który jako chłopiec odkrył lęk związany z osiągnięciem pułapu powyżej obręczy kosza (co działo się, nim slamdunki stały się czymś częstym). Oczywiście sam Russell poradził sobie z lękiem i został jedną z największych gwiazd w historii koszykówki. Przeciętna osoba także potrzebuje zwykle rozwinąć w sobie odwagę, aby metaforycznie podjąć ryzyko skoku ponad ich próg unikania w jakiejś cenionej przez nich kwestii. Sławny jest pewien analityczny przykład, gdzie pacjentka Michaela Balinta (1968) odrzekła, że nigdy dotąd nie miała odwagi porzucić bezpieczeństwa oferowanego przez ziemię i zrobić salta. Odpowiedział: „To może teraz?” i na co ona zeszła z kanapy i wykonała niemalże perfekcyjne salto.

    Zastosowanie obu modeli do studium przypadku: podobieństwa i różnice

    Zastosowanie kliniczne 1

    Karolina musiała przejść przez złożony rytuał przygotowywania sobie jedzenia w określony z góry sposób, włączania telewizji i układania się pod pościelami, aby móc sobie zapewnić relaksujące doświadczenie posiłku. Następnie musiała zapłacić za przyjemne doświadczenie wypróżniając treści żołądka przez brutalne prowokowanie wymiotów. Robiła to często, a jej twarz stała się kredowobiała i coraz bardziej przypominała ducha. Jej historia życia ujawniała kilka tematów, które wydawały się mieć związek z bulimiczną nietolerancją na przyjemności jedzenia. Jej mama umarła po przewlekłej chorobie, kiedy Karolina miała 5 lat. Nie miała nigdy okazji, aby przejść odpowiednią żałobę. W dniu śmierci mamy przypomina sobie powrót do domu po przyjemnym dniu zabawy z koleżanką. Tłum żałobników zebrał się w jej domu. Nie była w stanie zrozumieć, dlaczego są tak smutni, a w pamięci wyrył się szczególnie obraz pochmurnych twarzy reagujących na jej radość i nieświadomość tragicznego wydarzenia, które niedawno zaszło. Wspomnienie te stało się metaforą jej przerażenia wobec radości jedzenia, którego cierpliwą eksploracją miała się zająć terapia. Niedługo później Karolina została wysłana, aby żyć z babcią od strony mamy, kiedy jej tata z kolei starał się poradzić sobie ze smutkiem i poczuciem utraty. Po roku poznał nową kobietę i ponownie się ożenił, zamieszkując z nią w domu dziecięcych lat Karoliny. Ona sama w tym okresie także wróciła, aby zamieszkać razem z nimi. W międzyczasie rozwinęły się u niej pewne kompulsywne schematy jedzenia i zaczęła przybierać na wadze. Macocha dość intruzywnie zwracała uwagę na ten problem, ale nie przynosiło to dużego efektu. Oprócz tego macocha miała w planach odmalowanie mieszkania i rozpoczęła remont. Karolina, prawdopodobnie trafnie, wyczuła, że wraz ze zmianami w wystroju mieszkania wymazywana była obecność jej mamy. Zaczęła czuć odrazę wobec ojca za pasywną zgodę na ten proces, a mniej świadomie za rozpoczęcie tego także wobec macochy. Wyglądało na to, że zmiany te zachodziły dla Karoliny zbyt szybko, jednak oczywiście nie miała żadnego sposobu na spowolnienie ich. Jej potrzeba kontroli nad jakimiś aspektami życia w coraz większym stopniu wyrażała się przez walkę z macochą nad przejadaniem się i tyciem. W okresie nastoletniości kontynuowała napadowe jedzenie i rozpoczęła swoje bulimiczne rytuały.

    Podczas terapii Karoliny (którą rozpoczęła w wieku 22 lat) terapeuta wstępnie przewlekał interpretacje na temat faktu, że nie miała ona okazji do przejścia pełnej żałoby nad stratą mamy (zarówno wskutek ekstremalnie młodego wieku, jak i dość szybkiego ponownego małżeństwa ojca), z nastawieniem skupionym bardziej na tu i teraz oraz potrzebie unikania przyjemności płynących z jedzenia. Karolina raz po raz naciskała, że czuje beznadzieję i że zawsze będzie bulimiczką, a terapeuta odpowiadał, że niekoniecznie tak może być. Karolina zwracała uwagę, że przez swoje objadanie się obawiała się coraz bardziej tycia, a terapeuta reagował dostrzegając jej rzeczywisty przestrach związany z przyjemnościami jedzenia. Terapeuta raz po raz zwracał także uwagę, że Karolina bała się pozytywnego uczucia nadziei, która dla niej subiektywnie niosła poczucie zagrożenia. Karolina pytała, jak takie uczucie jak nadzieja w ogóle mogą być straszne, a terapeuta odpowiadał, że tego rodzaju uczucia mogą separować ją od jej naturalnej matki. W rzeczy samej, jej macocha odznaczała się różnymi kompetentnymi czy w inny sposób atrakcyjnymi cechami, która dla Karoliny niosły poczucie zagrożenia i potrzebowała ich unikać.

    Stopniowo, Karolina zaczynała zauważać, że nadzieja jest możliwa i zaczęła czuć się bliżej swej macochy. Jednocześnie zaczęła redukować (aż wreszcie zrezygnowała zupełnie) z jej objawów bulimicznych. Podjęła się studiów podyplomowych w wysoko wyspecjalizowanej sferze i zaczęła randkować z młodym mężczyzną z mniejszą ilością problemów niż młodzi mężczyźni, z którymi umawiała się dotąd. Zwieńczyła proces nauki sukcesem i rozpoczęła karierę, z której czerpała satysfakcję. Udało się jej zakończyć terapię, z życiem w miarę na właściwym torze.

    Karolina z perspektywy analitycznej. Karolina przejawiała pewien wstręt wobec takiego doświadczania jedzenia, które niosłoby przyjemność i mało komplikacji. Patrząc analitycznie, czuła, że potrzebuje karać się za takie przyjemności, czyniąc akt jedzenia czymś nieprzyjemnym. Karolina potrzebowała przejść proces żałoby i zaakceptować obecność macochy jako takiej, która niesie zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty. Jak tylko to uczyniła, była w stanie odseparować się od matki i nie utożsamiać się z nią aż w takim stopniu przez jej bolesne zaburzenia odżywiania. Mogła już zinternalizować niektóre kompetencje i matki, i macochy, i połączyć efektywnie z jej własnymi możliwościami i talentami.

    Karolina z perspektywy ACT. Patrząc okiem ACT widzimy, że Karolina przejawia sztywny, nieelastyczny schemat unikania poprzez poleganie na kompulsywnych objawach bulimicznych. Potrzebne jej było rozpoznanie myśli na temat bycia głęboko niezadowoloną i uszkodzoną osobą (z którymi była w fuzji) i uważne zaakceptowanie jej uczuć smutku, straty i beznadziei. Potrzebowała także zaakceptować możliwość tego, że jest w niej siła, aby uczynić grunt pod defuzję od tych wewnętrznych przeżyć i aby wprowadzić zmiany w jej zachowaniu. Musiała przyswoić sobie pełniejsze, bardziej ciągłe, a mniej poszatkowane poczucie Ja, w ramach którego jest też miejsce na te bardziej witalne aspekty życia. Skorzystała z pomocy w określeniu, jakie wartości będą częściami składowymi przejścia od li tylko przetrwania i dryfowania na wodach strachu, lęku i depresji – w efekcie poświęcając własne życie – do akceptacji lęku związanego z życiem wartym przeżycia. Przez stopniowe angażowanie się w rezygnację z zachowań unikowych związanych z jej bulimicznymi objawami była w stanie zrobić miejsce na takie życie, które ma pełniejszy wymiar i które daje więcej satysfakcji.

    Zastosowanie kliniczne 2

    Następny pacjent, który będzie konceptualizowany z dwóch perspektyw, to czterdziestodziewięcioletnia kobieta imieniem Irena, która po serii nieudanych relacji prowadziła życie singielki. Po latach zmagań i wątpienia w siebie wyszła za mąż tuż przed pięćdziesiątymi urodzinami. Po intensywnej, ambiwalentnej i nieświadomie wrogiej relacji z jej bardzo zależną i kontrolującą mamą, stworzenie udanego, intymnego związku można widzieć jako czyn wysoce odważny.

    Irena była jedynym dzieckiem, a gdy jej ociec umarł była jeszcze w wieku niemowlęcym. Ma bardzo niewiele wspomnień z nim związanych, w czym nie pomogła jej emocjonalnie niewybaczająca matka. Wyłącznie z ociąganiem i oporem dzieliła się z córką pamiątkami po ojcu oraz anegdotami z jego życia. Mimo siły Ireny, ambiwalentne przywiązanie do matki niezdolnej do radosnego dzielenia i dbania o potencjał rozwojowy córki wywierało wpływ na Irenę od okresu dzieciństwa, przez nastoletniość aż do dorosłości. Wskutek zdystansowania matki Irena często czuła się pozbawiona wsparcia i miała jej wiele za złe. Przyblokowała i opóźniła rozwój swej asertywności oraz tożsamości seksualnej. Przewlekłe zmagała się z brakiem poczucia wpływu na swoje życie oraz z deficytem siły mentalnej. Nie była w stanie wyprowadzić się z matczynego domu aż do trzydziestki i prowadziła życie singielki, jak wspomniano wcześniej, aż do czterdziestego dziewiątego roku życia. Wyprowadzka oczywiście także wymagała od niej znaczącej odwagi. Reakcje jej mamy na nadchodzący ślub były kolejnymi przykładami braku wsparcia czy twórczego podejścia do sprawy – temat przewijający się przez życie Ireny. Gdy wybrały się razem na zakupy ślubne, ewidentny przez cały dzień stał się brak werwy i pozytywnych emocji u matki. Po wecie za wetem wobec sukni ślubnych, które były „zbyt drogie”, z oporem zgodziła się na zakup takiej, która kosztowała trzydzieści pięć dolarów. Irena skończyła eskapadę z potwornie gorzkim posmakiem. Była wściekła na niemożliwość uzyskania od matki jakiejś dozy celebracyjnego entuzjazmu, który towarzyszyłby radosnym przeżyciom córki.

    Terapeutyczna eksploracja tematu uczyniła bezsprzecznie jednoznacznym, że ten brak radości w reakcji na osiągnięcia i sukcesy był charakterystyczny dla reakcji matki przez całe życie Ireny. Lojalność Ireny i potrzeba bronienia matki przed pozytywnymi emocjami córki w związku z jej życiowymi postępami opadły na tyle, aby dopiąć do końca plany małżeńskie. Jakkolwiek wciąż miała nadzieję, że jej matka w jakikolwiek sposób wyrazi radość, nie doczekawszy się jej przywitała ten fakt już ze świadomością, jak ograniczona jest jej matka w tej kwestii. Odważnie szła do przodu ze ślubem i przepracowała własną gorzką odrazę wobec braku matczynego ciepła dla niej. Musiała jednakże stale podtrzymywać eksplorację swych sfrustrowanych oczekiwań wobec pozytywnej emocjonalności matki. Trudno było jej zaakceptować, że ona sama mogła przeżyć coś bardzo pozytywnego, a i tak jej matka mogła pozostawać zagłębiona w swym smutnym i dalekim od szczodrości wewnętrznym świecie. Małżeństwo stało się kanwą dla zbierania następnych przeżyć zorientowanych wokół separacji i indywiduacji (podobnie jak jej wcześniejsze doświadczenie wyprowadzki), gdzie Irena musiała zmagać się z nieświadomymi i świadomymi uczuciami braku lojalności wobec matki. Długotrwały schemat lojalności i ochrony wobec matki opadł już na tyle, że stało się to możliwe.

    Małżeństwo, jak każde inne, poprzetykane było różnymi trudnościami i rozczarowaniami, ale ogólnie uznawała je za szczęśliwe i udane. Irena potrzymała bliską więź z mamą – ta ostatecznie zaczęłą wymagać umieszczenia w zakładzie opiekuńczym. Irena, jak zazwyczaj, stanęła na wysokości zadania i często ją odwiedzała. Nadzorowała opiekę nad nią, tak jak była do tego przyzwyczajona. Jednocześnie czuła niechęć w związku z robieniem tego dla osoby, która dała jej emocjonalnie tak niewiele w przeciągu jej życia.

    Irena z perspektywy analitycznej. Potrzeba ochrony i troski wobec starzejącego się rodzica jest trudna w większości przypadków, ale szczególnie wobec rodzica, który był tak odrzucający i który wniósł tak niewiele. Z perspektywy analitycznej jest to interesujące, jak lojalne i troskliwe mogą pozostać dzieci pomimo takiego stopnia deprywacji i odrzucenia. W rzeczy samej, czasami wydaje się, że – paradoksalnie – im większe rozczarowania, tym większa troska. Nawet absorbujące radosne czy celebracyjne wyrazy afektu często odkładane są na później lub sabotowane, aby nie tworzyć poczucia zazdrości lub separacji-indywiduacji wobec deprywującego rodzica.

    Niektórzy analitycy patrzą na to z edypalnego punktu widzenia. Zygmunt Freud (1916) oraz Schafer (1984) mówią o ludziach „zniszczonych przez sukces.” Schafer (1984) zwraca uwagę na podążanie za porażką i idealizacją nieszczęścia u niektórych pacjentów, jednocześnie kładąc nacisk na to, że nie są to koniecznie zjawiska masochistyczne. Zdawać by się mogło, że potrzeba sabotowania siebie i własnych osiągnięć jest dość rozpowszechniona w ramach praktyki klinicznej. Irena wielokroć wybierała źle – i być może brakło jej tutaj szczęścia – sabotując swe życzenie prowadzenia szczęśliwie zamężnego życia, zanim nie spotkała wreszcie odpowiedniego mężczyzny, gotowego na kochający i zaangażowany związek. Tematyka „szczęśliwego trafu” w związkach jest z analitycznej perspektywy interesująca. Wielu pacjentów wydaje się tworzyć jakiś zakres swych nieszczęśliwych trafów przez nieświadomie motywowane wybory i działania. Irena mogła bać się separacji od wrogo-ambiwalentnego przywiązania do matki. Jak piszą Wallerstein i Blakeslee (1995), pierwszym zadaniem dobrego małżeństwa jest separacja psychiczna od rodziny pochodzenia. Irena przyzwyczaiła się do lojalnej ochrony matki przed osiągnięciami córki. Bardzo nieprzyjemna wyprawa do suknię ślubną ujmuje dość jednoznacznie, skąd rozwinęła się w niej taka potrzeba.

    Irena z perspektywy ACT. Z perspektywy ACT możemy zobaczyć, że Irena przez lata żyła w fuzji z koncepcjami na swój temat, które stanowiły psychicznie materiał nie do zniesienia np. koncepcją tego, że jest złą córką, i które narastały, kiedy tylko zbliżała się do separacji od matki. Nigdy nie była w stanie dokonać pełnej defuzji od idei złej córki i podtrzymać bardziej ciągłego poczucia Ja. Wolała przyjąć wysoce uległą postawę wobec matki lub angażować się w życie w istocie nieodpowiednich czy niedostępnych mężczyzn. Mimo cenienia udanych relacji, często nie dążyła do nich – albo pozostawała w nieudanych – wskutek ekstremalnego lęku przed przejęciem kontroli. Doświadczała zatem braku witalności i radości, częściowo z racji rygorystycznej i nieelastycznej potrzeby zaspokajania cudzych potrzeb. Ale w miarę stopniowego rozwoju samoświadomości i jasności na temat tego, że zaangażowany i kochający związek jest elementem jej własnego systemu wartości, zaczęła być też w stanie asertywnie kroczyć w tym kierunku. Irena mogła wykonać metaforyczny skok i podjąć ryzyko zamążpójścia, mimo braku dopingu i radości ze strony matki. Zredukowała potrzebę unikania takich przeżyć, stała się bardziej elastyczna na temat tego, jak wchodzić w kontakt z wartościami i zaczęła ich realizację. Zaspokojenie jej matki nigdy nie byłoby możliwe. Musiała to zaakceptować i iść do przodu ze swoim życiem.

    Synteza ACT i terapii psychodynamicznej

    Dwa te modele na pierwszy rzut oka wydają się różne od siebie. Terapia akceptacji i zaangażowania wywodzi się z behawioryzmu i teorii uczenia się oraz warunkowania klasycznego. Należy jednakże do odgałęzienia zwanego „trzecią falą” behawioryzmu (Bach i Moran, 2008), które odchodzi od mechanistycznych założeń i hipotetycznych konstruktów „drugiej fali” poznawczo-behawioralnego paradygmatu (CBT; np. Beck, Rush, Shaw i Emery, 1979). Funkcjonalny kontekstualizm zakorzeniony jest w filozofii kontekstualnej, podobnej do tej kierującej relacyjną terapią psychodynamiczną (relational psychodynamic therapy, np. Wachtel, 2008). Ściślej ujmując, ACT zakorzeniony jest w funkcjonalnym, kontekstualnym rozumieniu ludzkiego języka i poznania – teorii ram relacyjnych (RFT, relational frame theory, np. Hayes, Barnes-Holmes i Roche, 2001). Z tej perspektywy, zamiast skupiać się na tym, jak zachowanie się objawia, nacisk kładziony jest na funkcję tych zachowań i na kontekst, w jakim one zachodzą, wliczając w to analizę stanów psychicznych. Przykładem zastosowania klinicznego takiego podejścia jest to, co piszą Bach i Moran (2008):

    „Dla osoby lękliwej społecznie, lęk jest kontekstem, w którym ta osoba unika społecznych sytuacji. Zamiast zakładać, że ta osoba musi obniżyć poziom swych lękowych myśli i uczuć zanim rozpocznie swe życie społeczne, może zamiast tego wejść w interakcję z innymi nawet kiedy te lękowe myśli i uczucia są obecne. Kiedy celem terapii jest elastyczność psychologiczna, być może to życie warte przeżycia staje się celem klinicznym, a nie redukcja pewnych objawów” (s. 34-35).

    Terapia akceptacji i zaangażowania eliminuje ideę „pustego organizmu”

    Pierwszo- i drugofalowe podejścia behawioralne są podejściami mechanicystycznymi, które rozumieją ludzki umysł jako pusty ekran, na którym odciskają się nadchodzące doświadczenia. Podejście ACT odchodzi znacząco od takich idei pustego organizmu. ACT jest podejściem opartym o bezpośrednie doświadczenie, które konceptualizuje ludzi jako mających myśli i emocje w taki sposób, że sens można poznać tylko w ramach specyficznej sytuacji (kontekstu), w której te osoby się znajdują. Ten pogląd jest spójny z koncepcją „emocjonalnego mózgu” (Ledoux, 1998). Częścią tej koncepcji jest zagadnienie inteligencji emocjonalnej pochodzącej z kory przedczołowej, ciała migdałowatego oraz innych, dotąd niepoznanych części mózgu. Jeśli już odwoływać się zatem do jakiegoś rozumienia człowieka, to ACT widzi ludzki organizm jako byt z natury z nad wyraz pełnym umysłem. Mimo tego nacisk w terapii kładziony jest jednakże na rozwoju związanych z wartościami schematów działania – a nie na korygowaniu treści czyjegoś umysłu. W toku terapii relacja wobec samych tych treści będzie się zmieniać z poziomu fuzji do defuzji, jeśli tylko służyć będzie wybranym przez klienta celom. W istocie, uważność zmienia czyjąś relację z językowymi formułkami oraz koncepcjami na swój własny temat, a także wspiera akceptację bolesnych myśli i uczuć. Klient nabywa umiejętności obdarzania ich uwagą świadomą przejściowości tych przeżyć, jak i przyjmowania poczucia „bycia” w tych momentach, w których jest od nich wolny. Leczące moce medytacji i uważności są doskonale udokumentowane w literaturze naukowej (Kabat-Zinn, 1991; Gerbarg, Wallace i Brown, 2011; Kissen i Kissen-Kohn, 2009). Uważność wspiera przejście w stronę tu i teraz, z dala od nadmiernego rozmyślania i przejmowania się związanego z przeszłą bolesną traumę. Pozwala pracować z dynamicznym materiałem psychicznym z perspektywy defuzji – co umożliwia spoglądanie „na” traumę”, zamiast „okiem” traumy, dając pole do pracy w sposób bardziej bezpieczny i efektywny.

    Nacisk na „tu i teraz”

    Interesującą różnicę między dwoma modelami widać w prawie wyłącznym skupieniu się na aktualnym doświadczeniu u terapeutów ACT oraz w eksploracji – ze strony analityków – aktualnych interakcji przeniesienia i przeciwprzeniesienia jako replik różnych aspektów traumatycznych doświadczeń. We współczesnej analizie jednak główny nacisk także kładziony jest na tu i teraz jako na sercu działania terapeutycznego i potencjału do zmiany. Z relacyjnej lub intersubiektywnej perspektywy internalizacja terapeuty i jego lub jej nieszkodliwej, dającej miejsce obecności może mieć leczniczy wpływ. Interpretacje mogą wciąż mieć swój użytek, ale nie stanowią one jedynych dróg zmiany w ramach terapii. Zamiana zachodzi w chwili obecnej, tak jak w ACT.

    Spojrzenie na mechanizmy obronne

    Analitycy zainteresowani są historią relacji z obiektem swych pacjentów, ponieważ daje to wejrzenie w strukturę ich charakteru, w osobiste style i preferowane sposoby przyjmowania obron. Historycznie patrząc, wyparcie uważano za ogólny mechanizm obronny, z którego z kolei wywodził się zbiór różnych innych technik obronnych (A. Freud, 1936). Terapeuci zorientowani na ACT, z drugiej strony, widzą unikanie jako główny manewr obronny, prowadzący do sztywności oraz utraty energii życiowych oraz witalności. To spójne ze współczesnych relacyjnym psychodynamicznym naciskiem na dysocjację jako główny mechanizm obronny. Oba modele wydają się być zgodne z tym, że niewidoczne lub niezauważone afekty – wskutek postaw obronnych – prowadzą do nieprzyjemnych, nieprzewidzianych konsekwencji. Analitycy, zwłaszcza ci pracujący wedle orientacji klasycznych lub w nurcie psychologii ego, dostrzegają różnorodność mechanizmów obronnych u swych klientów, wliczając w to unikanie. Neurotyczny styl charakteru (Shapiro 1965) charakteryzują tak tradycyjna lista mechanizmów obronnych zaproponowanych przez Annę Freud (1946), jak i inne (np. wyparcie, reakcja upozorowana, intelektualizacja, racjonalizacja, minimalizacja, podział na przedziały ego (compartmentalization), rozpoczynanie i wycofywanie się (doing and undoing) i tak dalej), podczas gdy zaburzenia bardziej poważne lub borderline przejawiają się z przez bardziej prymitywne mechanizmy (np. zaprzeczenie, projekcyjną identyfikację, rozszczepienie i idealizację). Oczywiście bardziej prymitywne mechanizmy można znaleźć także u lepiej funkcjonujących pacjentów – i vice versa. Każdy z nich występuje na kontinuum i może mieć zarówno wysoce adaptacyjne, jak i bardzo problematyczne aspekty. Zatem identyfikacja projekcyjna może być rodzajem empatii, idealizacja rodzajem miłości, zaprzeczenie rodzajem (oby tymczasowego) radzenia sobie z wywołującymi wysoki lęk warunkami, a rozszczepienie rodzajem (znów, oby tymczasowego) sposobu na rozpracowanie wysoko bolesnych i przyjemnych aspektów danego doświadczenia. Wiele konfliktów u w zasadzie zadowolonych z siebie par wiąże się z użyciem takich słów jak „zawsze” i „nigdy”, które wiążą się z tymczasowym rodzajem rozszczepienia, a które może być skorygowane i przekroczone przez następującą po tym dyskusję.

    Zabawa

    Idea prowadzonych ćwiczeń może wydawać się być sztuczna – lub niezbyt efektywna – dla niektórych analityków, ale dla innych już niekoniecznie. Jako że elastyczność jest z perspektywy ACT wartością samą w sobie, zaprasza się terapeutów do korzystania z „technik” w sposób kreatywny, zamiast dosłownego odtwarzania ich ze źródeł pisanych. Większość analityków zdaje sobie sprawę, że tworzenie metaforycznego placu zabaw może nieść swoje korzyści i może utrzymać proces terapeutyczny żywym i barwnym. Oczywiście, zależnie od ich przeciwprzeniesienia, mogą być w stanie żywo się bawić z danym rodzajem pacjentów bardziej niż z innym. Oprócz tego, niektórzy analitycy i klienci ze swej natury mogą być bardziej skorzy do takich zabaw niż inni. Tak samo będzie się to tyczyć terapeutów ACT, jak i ich pacjentów.

    Przeszłe doświadczenia i ich wpływ na teraźniejszość

    ACT cechuje się relatywnym brakiem uwagi poświęconym temu, jak przeszłe doświadczenia kształtują aktualne unikanie doświadczania. To zaprzecza psychoanalitycznej ciekawości związanej z historiami z życia klienta. Takie historie stają się źródłem motywów przenikających proces leczenia i niejednokroć prowadzą do wglądów w pewne podobieństwa między aktualnymi samoszkodzącymi schematami a przeszłymi doświadczenia ze znaczącymi osobami. Pewna kobieta mądrze zauważyła, że potrzebowała przemienić każdego w jej aktualnym życiu w osobę kochającą tak bezwarunkowo jak jej ojciec. Ta dynamika skutkowała nierealistycznymi oczekiwaniami wobec jej męża, a wgląd w te oczekiwania je obniżył i doprowadził do bardziej realistycznego dostrzeżenia możliwości partnera. Radość płynąca z realnie dostępnych aspektów związku, połączona z akceptacją okazjonalnie bolesnych źródeł frustracji, może przełożyć się na trwały, szczęśliwy, zaangażowany związek. Oba modele doceniają taki przejaw miłości, ale droga do tego, aby klient do niego dotarł, różni się między podejściami. Terapeuci ACT chcą pomóc swym klientom w defuzji od koncepcji na temat Ja (które mogą wiązać się z przeszłymi doświadczeniami) poprzez doświadczenie ciągłości Ja i rdzenności jego poczucia. Psychoanalitycy mogą wątpić, że defuzja będzie w stanie zajść bez eksploracji traumatycznych, bolesnych i nieświadomych korzeni tych uczuć – albo wglądowo i interpretacyjnie, jak to zrozumie Blum (1979), albo empatycznie, intersubiektywnie i interpersonalnie, jak to rozumieją Kohut (1979), Ogden (1994, 2001) i Mitchell (1988, 1997).

    Wartości stanowią centralny element pracy terapeutycznej w obu modelach

    Oba modele traktują schematy związane z wartościami jako centralny element pracy terapeutycznej. W jej ramach analizuje się wartości pacjenta pod kątem tego, jaki rodzaj ryzyka należy podjąć, gdzie obniżyć korzystanie z danych sposobów unikania (np. wyparcia, zaprzeczenia), kiedy ich wielkim kosztem staje się utrata witalności w życiu.

    Pacjent z fobią wobec zaangażowania może pozwalać sobie angażować się w serie seksualnych związków i znajomości, które nie prowadzą nigdy do intymnego, długoterminowego przywiązania. Uczucia intymności i zależności są dla takiej osoby czymś, czego należy unikać za wszelką cenę, szczególnie jeśli zachodzą w kontekście bliskiej relacji.

    W takim wypadku analityk będzie we wglądowy i interpretacyjny sposób eksplorować, jak straszliwie bliskość i zależność wyglądała w relacji rodziców klienta, dostrzegając podobieństwo w stosunku do unikania zaangażowania i związków. Terapeuta ACT może robić to samo, nie przeznaczając wiele czasu na historyczne podobieństwa i negatywne echa małżeństwa rodziców w teraźniejszości klienta. Oba modele będą jednakże zdecydowanie pracować nad obniżeniem tendencji do obronności i unikania. Obu terapeutów będzie trzymać kciuki za odwagę do podjęcia ryzyka zaangażowania się w coś głębiej. Oczywiście, jeśli koniec końców okaże się, że wartością klienta nie jest zaangażowanie się, a preferuje zamiast tego spędzić życie samodzielnie (przynajmniej w kwestii małżeństwa czy wspólnego mieszkania), obu terapeutów będzie musiało – najpewniej z ociąganiem – zrezygnować z takiego kierunku pracy.

    Wartości terapeuty stanowią też oczywiście istotny przeciwprzeniesieniowy czynnik. Niektórzy terapeuci cenią wielce małżeństwo lub przynajmniej wspólne zamieszkiwanie. Jeden terapeuta w typowy dla siebie sposób wspierał w znalezieniu mężczyzny swoje stawiające na karierę, lecz w życiu prywatnym samotne pacjentki – wypełniał im mianowicie profile w ogłoszeniach dla singli. Tak jak rodzic czujący potrzebę wykonania pracy domowej za dziecko, tak ten przejawiał najpewniej zbyt silne współzależne przywiązanie do klienta. Zaczął stwarzać im możliwości, zamiast wzmacniać ich siłę, by te osoby działały na własną rękę. Jednak w obu modelach to właśnie wartości klienta, a nie terapeuty, mają znaczenie, jeśli chodzi o kierunek pracy. Aby wszystko zaczęło się kręcić, metaforycznie rzecz ujmując, terapeuta musi być świadkiem, jak klient angażuje swoje prawdziwe Ja czy wybrane wartości i wykonuje „skok”, by je zrealizować.

    Konkluzja i przyszłe kierunki

    Wgląd – choć niekoniecznie poprzez interpretacyjną pracę na nieświadomych procesach – znajdziemy w samym sercu i podejścia psychodynamicznego, i ACT.

    Model ACT porusza się w znacznym stopniu w obszarze tu i teraz, starając się wydajnie pielęgnować poczucie żywotności oraz mniejszej sztywności w życiu klienta. Korzysta się z kreatywnych i bardzo namacalnych metafor, aby skupić uwagę klienta na starych sposobach unikania bólu, pochłaniających część nieprzyjemnej energii, ale kosztem prowadzenia życia pełnego wartości. Zaprasza klienta do uważnego doświadczania swego bólu podczas podejmowania ryzyka związanego zaangażowaniem się w to, co ta osoba ceni. Taka postawa przekłada się na systematyczne realizowanie celów terapeutycznych. Podejście analityczne, przynajmniej z aktualnej perspektywy, działa przez wspieranie wglądu w sposób interpretacyjny, empatyczny i intersubiektywny. Terapia powinna pomieścić świat pacjenta w bezpiecznym środowisku i metaforycznym placu zabaw na tak długo, jak to konieczne, aby mogła zajść zmiana na wystarczająco przepełnionym miłością i odpowiednio funkcjonującym poziomie.

    Jakkolwiek osoba może nigdy nie wyzbyć się bolesnych przeżyć, to oba nurty są spójne w tym, że może prowadzić życie w bardziej żywotny i naładowany sposób za pośrednictwem tego rodzaju integrującej pracy.


    Mindfulness, Acceptance, and the Psychodynamic Evolution okładka

    Mindfulness, Acceptance, and the Psychodynamic Evolution. Bringing Values into Treatment Planning and Enhancing Psychodynamic Work with Buddhist Psychology

    Rozpoczęcie 3-2-1

    Rozpoczęcie 3-2-1

    Autor: David Staab | Źródło
    Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

    Kontekst

    Korzystałem dotąd z różnych sposobów na ustrukturyzowanie początku sesji coachingowej w taki sposób, aby umożliwić im natychmiastowy powrót do tu i teraz. Takie metody świetnie działają także jako start różnych spotkań, więc zachęcam do tego typu rozpoczęć także moich klientów z korpo.

    Próbowałem zaczynać od ćwiczeń mindfulness, ale wiele z tych osób zazwyczaj nie jest w stanie gotowości, aby odłożyć na bok cokolwiek, co chodzi im po głowie. Korzystałem także z metody PIES, pochodzącej z The Mankind Project (Physical, Intellectual, Emotional, Spiritual – Fizyczny, Intelektualny, Emocjonalny, Duchowy), ale to dość abstrakcyjne podejście, więc dostawałem potem zbyt rozwlekłe odpowiedzi. Połączyłem zatem ACT z PIES, aby stworzyć to, co poniżej.

    Przebieg

    1. Poproś klienta, aby wymienił 3 słowa opisujące, jak czuje się w tej chwili.
    2. Poproś klienta, aby podzielił się 2 myślami skupiającymi teraz na sobie jego lub jej uwagę.
    3. Poproś o 1 rzecz, którą by chciał lub chciała dodać do programu sesji (lub spotkania), w miarę możliwości.

    Przykłady

    “Mam mnóstwo energii i także zakwasy od wypadu na narty w zeszły weekend.”

    „Moja energia i poczucie obecności biorą się ze spotkania dla liderów, które właśnie się zakończyło. Wreszcie nakłoniłam ekipę, aby spotykać się każdego poniedziałkowego ranka, aby w ten sposób rozpoczynać tydzień! Myślę o tym właśnie oraz o mojej nadchodzącej podróży do Nowego Jorku.”

    „Chciałbym porozmawiać dziś o moim związku. Wydaje mi się, że niektóre z tych narzędzi, których mnie uczysz, mogą pomóc mi także w relacji z żoną.”

    Cel / Wyjaśnienie

    Takie rozpoczęcie pomaga nawiązać im kontakt z chwilą obecną, dokonać defuzji od myśli i uczuć przez zauważanie i nazywanie ich, a także zrzucić brzemię pamiętania o dowolnych tematach, odnośnie których potrzebują pomocy (poprzez przekazanie ich mi, abym zaplanował plan spotkania). Przekazuje im także odrobinkę autonomii podczas sesji od samego startu, jako że zaprasza ich do aktywnego udziału w projektowaniu kształtu sesji – w efekcie zwiększając poczucie bezpieczeństwa w kontakcie ze mną.


    David Staab

    David Staab

    Skala wierności ACT (ACT Fidelity Measure)

    Skala wierności ACT (ACT Fidelity Measure)

    uczesieact

    Skala wierności ACT (ACT Fidelity Measure)

    Oryginał Lucy O’Neill, Gary Latchford, Lance M. McCracken, Christopher D. Graham
    Tłumaczenie 
    Bartosz Kleszcz i Lidia Baran

    Źródło O’Neill, L., Latchford, G., McCracken, L. M., & Graham, C. D. (2019). The development of the Acceptance and https://web.archive.org/web/20251102133630/http://www.ip.us.edu.pl/?fo_id=50565Commitment Therapy Fidelity Measure (ACT-FM): A delphi study and field test. Journal of Contextual Behavioral Science14, 111-118.

    Link do czasopisma

    Skala ta została zaprojekowana do bycia wykorzystywaną przez klinicystów doświadczonych w ACT i rozumiejących jego zasady. Można z niej korzystać do oceny wierności ACT w różnorodnych kontekstach np. jako narzędzie do ewaluacji własnej lub cudzej praktyki lub jako narzędzie badawcze. Itemy odzwierciedlają cztery kluczowe obszary ACT: postawę terapeuty, otwarty styl reagowania, świadomy styl reagowania oraz zaangażowany styl reagowania. Znajdziesz je opisane niżej wraz definicjami. Itemy służą do oceny zachowań terapeuty jako spójnych lub niespójnych z tymi obszarami. Przykładowo, w ramach otwartego stylu reagowania spójnego z ACT itemem jest „Terapeuta stwarza klientowi okazje, aby zauważać, w jaki sposób nawiązuje on kontakt ze swoimi myślami i/lub emocjami (np. czy unikowo, czy w otwarty sposób)”. Niespójnym z ACT itemem jest „Terapeuta jako cel terapii zachęca klienta, aby «myśleć pozytywnie» lub zastępować negatywne myśli pozytywnymi”. Takie itemy istnieją, ponieważ jest możliwe, aby być zarówno spójnym i niespójnym z ACT w ramach tej samej sesji terapii, rozróżnienie czego może być pomocne w ramach badań lub treningu. Spójne i niespójne itemy nie są swoimi przeciwnościami. Jeśli ocenianie niespójnych itemów nie służy twoim celom, możesz je pominąć.

    Definicje skal

     

    Postawa terapeutki

    Postawa przyjęta przez terapeutę jest równa, troskliwa i nieoceniająca. Terapeutka powinna okazywać empatię i ciepło oraz mieć za przewodnika to, co klient wnosi na sesję. Terapeutka nie próbuje zmieniać tego, jak klient myśli, a zamiast tego kieruje za pomocą technik opartych na bezpośrednim doświadczaniu w stronę zauważania własnych przeżyć. Terapeutka zachęca do przyjęcia odpowiedzialności, skupia się na kontekście i modeluje elastyczne psychologicznie reakcje i zachowanie.

    Otwarty styl reagowania

    To zdolność do otworzenia się na doświadczenia oraz do obserwowania i opisywania ich bez „wikłania się” w nie czy bez prób pozbycia się ich. Terapeuta może skupiać się na umiejętnościach, które zwiększają gotowość klienta, aby tworzyć przestrzeń na trudne myśli, emocje i wrażenia z ciała, jeśli będzie to służyć jego wartościom i celom. Może korzystać z technik defuzji lub ćwiczeń, aby tworzyć okazje do zauważania obecności myśli czy dystansowania się od nich.

    Świadomy styl reagowania

    To zdolność do elastycznego kontaktu z chwilą obecną. Może do tego wliczać się praktyka w ramach ćwiczeń zaprojektowanych tak, aby wzmacniać zdolność klienta do nieoceniającego przebywania w chwili obecnej. Terapeuta może zachęcać klienta, aby przyjąć postawę obserwatora własnych psychicznych przeżyć, jeśli takie działanie ma przełożyć się na zwiększanie ilości jego skutecznych działań.

    Zaangażowany styl reagowania

    Jest to zdolność, by na bieżąco rozpoznawać i określać własne wartości oraz by działać w zgodzie z nimi. Terapeuta może klientowi stwarzać okazje do określenia własnych wartości. Może pomagać klientowi formułować cele i działania, które te wartości będą wspierać, oraz wspierać planowanie i realizowanie tych działań.

    Procedura

    • Skup się na zachowaniu terapeuty.
    • Terapeuta może nie mieć okazji, aby zademonstrować wszystkie zachowania ujęte w ACT FM, zwłaszcza podczas krótkich sesji.
    • Punktuj tylko na bazie zaobserwowanych zachowań, a nie tego, co myślisz, że terapeuta by osiągnął, gdyby miał więcej czasu.
    • Pojedyncze zachowanie terapeuty może być kodowane w ramach wszystkich pasujących itemów, a nie tylko w ramach jednego pasującego najbardziej.
    • Przed punktowaniem każdej sesji zapoznaj się ze skalą, abyś nie miał problemu ze znalezieniem danego itemu, kiedy znajdziesz jej odzwierciedlenie podczas danej sesji.
    • Rób notatki podczas przysłuchiwania się lub oglądania danej sesji w miejscach pod danymi itemami.
    • Punktując przywołuj na myśl konkretne przykłady.
    • Punktuj itemy pod koniec sesji, a nie podczas, jako że punktacja może się zmienić.

    Punktacja

    Oceniaj każdy z itemów bazując na usłyszanych lub zaobserwowanych zachowaniach, zakreślając obok każdego itemu odpowiednią liczbę.

    Punktacja wyniesie 0, jeśli dane zachowanie nie wystąpiło. Punktacja wyniesie od 1 do 3, jeśli zachowanie wystąpiło. Wyższe wyniki oznaczają zachowania występujące z większą konsekwencją. Przyznawaj wyłącznie pełne wyniki np. nie wystawiaj oceny 2,5.

    Będziesz musiał korzystać z własnego klinicznego osądu, biorąc pod uwagę kontekst sesji terapeutycznej oraz funkcję zachowania terapeuty.

    Pełną punktację dla każdej podskali można wyliczyć przez dodanie wyników trzech itemów. Postawa terapeuty – spójna z ACT ma 4 itemy, proszę zatem przekształcić to na skalę dziewięciopunktową przez dodanie wyników 4 itemów, podzielenie wyniku przez 4 i pomnożenie przez 3. Itemy spójne z ACT mogą zostać dodane, dając ogólną punktację spójności z ACT. Itemy niespójne z ACT mogą zostać dodane, aby otrzymać ogólną punktację niespójności z ACT.

    Miesiąc z psychodelikami w trzeciej fali terapii poznawczo-behawioralnych

    Miesiąc z psychodelikami w trzeciej fali terapii poznawczo-behawioralnych

    Najpiękniejsza śmierć

    „Najpiękniejsza śmierć”, Matthew Ryan Herget (2019). Obraz przedstawiający Aldousa Huxleya na łożu śmierci po tym, gdy poprosił żonę o podanie mu LSD.

    Zapraszamy serdecznie do wyjątkowej serii spotkań na temat synergistycznego wykorzystania mocy trzeciej fali terapii poznawczo-behawioralnych oraz substancji psychodelicznych, celem długoterminowego niesienia ulgi ludzkiemu cierpieniu oraz podwyższania jakości życia.

    Obecnie jesteśmy świadkami tzw. renesansu badań nad substancjami psychodelicznymi. Naukowcy w laboratoriach czołowych uniwersytetów na całym świecie badają potencjał i zasady działania psychodelików zarówno na poziomie samych interwencji, w leczeniu takich problemów psychicznych jak depresja, lęk, trauma i uzależnienia, jak i szukając odpowiedzi na poziomie obrazowaniu mózgu, próbując odpowiedzieć na pytania dotyczące terapeutycznych efektów ich działania oraz zgłębiać fenomen świadomości i umysłu.

    Każdego z pięciu styczniowych czwartków o godzinie 19 będzie czekać na was bezpłatne spotkanie poświęcone wybranemu zagadnieniu z zakresu terapii trzeciej fali wspomaganej przez psychodeliki.

    • Cztery ze spotkań (2, 16, 23 i 30 stycznia) będą poświęcone dyskusji nad publikacjami naukowymi specjalnej edycji Journal of Contextual Behavioral Science. Publikacje te eksplorują zagadnienia wykorzystania ACT i psylocybiny w depresji, wspomożenia pracy z borderline przez te substancje, rolę poczucia ja w ACT oraz podróży i integracji psychodelicznej jako wpływu elastyczności psychologicznej na prozdrowotne efekty zażycia psychodelików.
    • 9 stycznia odbędzie się dwugodzinny webinar z dr Robertem Krause, który jest jednym z autorów publikacji na temat wykorzystania terapii łączącej ACT z psylocybyną.

    Szczegółowy opis wydarzeń, materiały wideo oraz muzyczne znajdziecie poniżej.

    Link do spotkań na Zoom: https://zoom.us/j/4333936627

    Zapraszamy,
    Bartosz Kleszcz, Norbert Jamróz, Stanisław Pawlak

    Tło historyczne

    Jakkolwiek zachodni naukowcy zaczęli eksplorować potencjał substancji psychodelicznych już na przełomie XIX i XX w. (I fala badań), to jednak dopiero odkrycie LSD w 1943 roku przez szwajcarskiego chemika Alberta Hofmanna spopularyzowało psychodeliki i rozpoczęło tzw. II falę badań. Aż do lat 70. przeprowadzono wiele obiecujących badań nad wpływem tych substancji na takie dolegliwości jak uzależnienia, autyzm, schizofrenie czy lęk egzystencjalny u osób terminalnie chorych. Testowano również możliwości zastosowania psychodelików podając je personelowi medycznemu, aby zwiększyć empatię u lekarzy oraz poszerzyć u nich świadomość dotyczącą mentalnego stanu, jakiego doświadczali ich pacjenci. Jeszcze inne laboratoria testowały wpływ psychodelików na osoby całkowicie zdrowe, głównie w obszarze kreatywności i poprawy jakości życia. Badania te, pomimo iż wykazały duży potencjał i dawały wiele nadziei na postęp a nawet przełom w psychiatrii, zostały przerwane z powodu prohibicji wprowadzonej głównie ze względów politycznych.

    Obecnie jesteśmy świadkami III fali badań nad psychodelikami, rozpoczętej w latach 90. XX w. Naukowcy wielu czołowych uniwersytetów na świecie (min. Harvard, Johns Hopkins University, UCLA, NYU, Imperial College London), pomimo barier administracyjnych i braku grantów spowodowanego wciąż trwającą prohibicją, podjęli starania i uzyskali zezwolenie na badanie możliwości terapeutycznego zastosowania substancji psychodelicznych w leczeniu wielu chorób i zaburzeń psychicznych. Wyniki tych badań są obiecujące i wskazują, że psychodeliki, jeżeli są podawane w odpowiednich warunkach i w asyście wykwalifikowanych terapeutów, są substancjami bezpiecznymi oraz długoterminowo pomocnymi w radzeniu sobie z cierpieniem psychicznym.

    Jednocześnie trwają rozważania nad najbardziej adekwatnym modelem teoretycznym pozwalającym lepiej zrozumieć niezwykłą naturę tych doświadczeń oraz poszukiwania systemu terapeutycznego pozwalającego odpowiednio przeprowadzić proces, zintegrować doświadczenie oraz utrzymać pozytywne skutki i zmiany w zachowaniu. W latach 50. i 60. dominował w tym kontekście model psychodynamiczny i psychoanalityczny, jednak w ostatnich latach rosnąca liczba laboratoriów i praktyków zwraca się ku kontemplatywnym modelom, w tym tzw. 3 fali terapii poznawczo-behawioralnych. Pośród terapii trzeciofalowych terapia akceptacji i zaangażowania (ACT) jest najczęściej wymienianą pośród modeli mogących spełniać taką rolę.

    Ze względu na model interwencji skupiony na kształtowaniu otwartosści na doświadczenie, transcendentnemu podejściu wobec własnych przeżyć oraz indywidualnej konstrukcji własnego sensu życia, ACT skupiło na sobie uwagę czołowych naukowców spoza nurtu kontekstualnych nauk o zachowaniu (do których ACT przynależy). Styczniowa edycja Journal of Contextual Behavioral Science jest owocem współpracy tych środowisk, a także okazją dla nas, aby zapoznać się z tym interesującym kierunkiem, jaki przyjął rozwój nauki na temat prowadzenia skutecznej psychoterapii.

    Plan wydarzeń

    Zapraszamy do udziału w spotkaniach online związanych z tematem wykorzystania substancji psychodelicznych jako wsparcia dla procesu terapeutycznego. Udział we wszystkich wydarzeniach jest darmowy. Spotkania odbywają się w każdy czwartek stycznia o 19.

    TUTAJ ŚCIAGNIESZ PUBLIKACJE, O KTÓRYCH BĘDZIEMY DYSKUTOWAĆ

    Link do spotkań na Zoom: https://zoom.us/j/4333936627

    2 stycznia – Psychoterapia wsparta psylocybyną z ACT jako ramami teoretycznymi

    Dyskusja online na temat publikacji naukowej. Artykuł jest po angielsku, dyskusja po polsku.

    Data: 2 stycznia, start o 19:00

    Czytamy na spotkanie: Sloshower, J., Guss, J., Krause, R., Wallace, R. M., Williams, M. T., Reed, S., & Skinta, M. D. (2019). Psilocybin-assisted therapy of major depressive disorder using Acceptance and Commitment Therapy as a therapeutic frame. Journal of Contextual Behavioral Science, 15, 12–19.

    Link do publikacji na stronie czasopisma

    9 stycznia – Webinar z dr Robertem Krause

    dr Robert Krause

    Webinar online z naukowcem badającym wykorzystanie substancji psychodelicznych w terapii ACT. Prowadzony po angielsku, tłumaczony na język polski. Webinar został nagrany i udostępniony na YouTube.

    Data: 9 stycznia, 19:00–21:00

    16 stycznia – Substancje psychodeliczne w interwencjach wobec zaburzenia osobowości borderline

    Dyskusja online na temat publikacji naukowej. Artykuł jest po angielsku, dyskusja po polsku.

    Data: 16 stycznia, start o 19:00

    Czytamy na spotkanie: Zeifman, R. J., & Wagner, A. C. (2019). Exploring the case for research on incorporating psychedelics within interventions for borderline personality disorder. Journal of Contextual Behavioral Science, 15, 1–11.

    Link do publikacji na stronie czasopisma

    23 stycznia – Elastyczność psychologiczna a efekty psychodelików

    Dyskusja online na temat publikacji naukowej. Artykuł jest po angielsku, dyskusja po polsku.

    Data: 23 stycznia, start o 19:00

    Czytamy na spotkanie: Davis, A. K., Barret, F. S., Griffiths, R.R. (2020). Psychological flexibility mediates the relations between acute psychedelic effects and subjective decreases in depression and anxiety. Journal of Contextual Behavioral Science.

    Link do publikacji na stronie czasopisma

    30 stycznia – Centralność poczucia Ja w procesach elastyczności psychologicznej

    Dyskusja online na temat publikacji naukowej. Artykuł jest po angielsku, dyskusja po polsku.

    Data: 30 stycznia, start o 19:00

    Czytamy na spotkanie: Hayes, S. C., Law, S., Malady, M., Zhu, Z., & Bai, X. (2019). The centrality of sense of self in psychological flexibility processes: What the neurobiological and psychological correlates of psychedelics suggest. Journal of Contextual Behavioral Science.

    Link do publikacji na stronie czasopisma

    Kwestie techniczne

    Jak się połączyć. Bliżej wydarzenia zostanie podany link do aplikacji Zoom. Gdy będzie zbliżać się dany termin, wejdź na stronę, kliknij i zabierze to Ciebie do wydarzenia. Warto zainstalować sobie Zoom wcześniej i włączyć w nim dźwięk – osoby korzystające z tego programu mają czasem z tym problem. Przy włączaniu dźwięku należy kierować się kolorem zielonym i szukać przycisku w dolnym lewym rogu.

    Jak wyciągnąć najwięcej z dyskusji. Prosimy o szacunek i otwarty umysł. Warto zacząć lekturę trochę wcześniej, aby na spokojnie przygotować się do rozmów online. Jeśli chcesz tylko słuchać, to ok połączyć się i tylko powitać się w czacie na starcie. Jeśli chcesz brać udział w rozmowie, konieczny będzie mikrofon, a miło widziana także kamerka, abyśmy mogli nawiązać lepszą więź podczas dyskusji.

    Protokół terapeutyczny używany w Yale łączący psylocybynę i ACT

    Protokół używany był w badaniu Sloshower et al. (2019). Więcej na jego temat opowiadał Robert Krause w webinarze. Protokół jest wykorzystywany do wewnętrznego użytku w ramach badania i jest aktualizowany na bieżąco. Może w związku z tym zawierać pewne błędy językowe i gramatyczne.

    Ściągnij protokół w pdf

    Obejrzyj dokumenty i wykłady

    Muzyka wykorzystywana w badaniach

    muzyka

    Playlista z Imperial College London – skomponowana jako tło dla psychodelicznych sesji w ramach psychoterapii depresji.

    Link do Spotify | Link do Mixcloud

    Playlista z John Hopkins University – używana podczas badań nad terapią z wykorzystaniem psylocybiny.

    Link do Spotify

    Wizualizacja sieci mózgowych

    sieci mózgowe po psylocybinie

    Na zdjęciu powyżej: uproszczona wizualizacja komunikacji pomiędzy sieciami mózgowymi u ludzi po podaniu placebo (lewa strona) i psylocybiny (prawa strona). Beckley/Imperial Research Programme

    Patronat

    Uczę się ACT
    psychodeliki.org
    psychodeliczna integracja