I Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

I Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

Zapraszamy serdecznie do udziału. I Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych odbyła się 8 grudnia 2019. Udział w konferencji był darmowy, a wszystkie wykłady zostały nagrane i udostępnione na YouTube.

Zasady udziału

W imię prostoty nie prowadziliśmy wcześniejszego rejestrowania się. Konferencja zakończyła się.

Tura poranna

09:30 Anna Czarnecka, Schemat Samopoświęcenia u psychoterapeutów

10:00 dr Lidia Baran, Gdy do tanga trzeba dwojga – możliwości zastosowania ACT w pracy z parą

10:30 Sebastian Korfel i Bartosz Kleszcz, Wypalenie zawodowe wedle CFT i ACT

11:00 Barbara Kossakowska, Akceptacja – pułapki akceptacji (warsztat)

11:45 dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica, dr n. med. Anna Kieszkowska-Grudny, Interwencje oparte na uważności w leczeniu chorób psychosomatycznych

Tura wieczorna

17:15 Alicja Baranek, Terapeuta behawioralny jako trener umiejętności

17:45 Joanna Roman, ACT muzyczny – lęk sceniczny u muzyków

18:15 Elwira Wawrzyniak, Terapeuta ACT. Od poczucia beznadziei do kreatywnej elastyczności (warsztat)

19:00 Agnieszka Pawłowska, Zaprzyjaźnij się ze sobą

19:30 dr Konrad Ambroziak, Nastolatek jako kontekst – kilka słów o terapii nastolatków

20:00 Sabina Sadecka, Relacja terapeutyczna w terapii akceptacji i zaangażowania

Nagrania wykładów

Nagrania dostępne są na kanale Uczę się ACT na Youtube. Oto link do youtubowej playlisty.

Prelegenci

Anna Czarnecka

Anna Czarnecka

Psychoterapeuta, coach ACC ICF. Współzałożycielka Ośrodka Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN w Warszawie. Jest terapeутką EMDR.

Schemat Samopoświęcenia u psychoterapeutów. Potencjał i wyzwania

Schemat Samopoświęcenia może stanowić zarówno potencjał, ważny zasób w zawodzie psychoterapeuty, jak i duże utrudnienie w pracy. Link do artykułu Anny Czarneckiej na temat parentyfikacji.

dr Lidia Baran

dr Lidia Baran

Psycholog, pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, członkini ACBS oraz ACBS Polska.

Gdy do tanga trzeba dwojga – możliwości zastosowania ACT w pracy z parą

Praca z fuzją i unikaniem doświadczania, choć podstawowa w terapii ACT, w przypadku par wymaga dostosowania oddziaływań zarówno do kontekstów indywidualnych partnerów, jak i do kontekstu ich związku.

Sebastian Korfel i Bartosz Kleszcz

Sebastian Korfel

Sebastian Korfel – Menedżer i Psycholog. Prowadzi prywatną praktykę psychologiczną w Dąbrowie Górniczej.

Bartosz Kleszcz

Bartosz KleszczBio znajdziesz na stronie.

Wypalenie zawodowe a uważność i współczucie

Korzystając z dobrodziejstw CFT i ACT spróbujemy powiedzieć o tym podczas wzajemnie wspierającego się wykładu dwojga psychologów.

Barbara Anna Kossakowska

Barbara Anna Kossakowska

Psycholog, psychoterapeuta Terapii Akceptacji i Zaangażowania. ACT Psychotherapist

Akceptacja – jako proces w hexafleksie – pułapki akceptacji

Proponowane warsztaty dadą możliwość poczuć proces akceptacji na własnej skórze. Na warsztaty proszę przygotować kamyk lub klocek lego lub kostkę do gry.

dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica i dr n. med. Anna Kieszkowska-Grudny

dr Bogna Szymańska-Kotwica

dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica – Psycholog w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie. Laureatka Czerwonej Kokardki. Więcej informacji.

dr Anna Kieszkowska-Grudny

dr n. med. Anna Kieszkowska-Grudny – Dyplomowany psychoonkolog i certyfikowany psychoterapeuta. Więcej informacji.

Interwencje oparte na uważności w leczeniu chorób psychosomatycznych

Jednym ze sposobów uśmierzania stresu i bólu są praktyki mindfulness.

Alicja Baranek

Alicja Baranek

Psycholog, certyfikowana terapeutka CBT i DBT. Założyła centrum terapii Poznawczo.pl.

Terapeuta behawioralny jako trener umiejętności

Ustrukturyzowany trening umiejętności wydaje się „brakującym elementem” standardowej terapii.

Joanna Barbara Roman

Joanna Barbara Roman

Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS i wydziału wokalnego PSM. Prowadzi ACT with Music.

ACT muzyczny – lęk sceniczny u muzyków w ujęciu trzeciej fali behawioryzmu

Celem terapii ACT w przypadku MPA nie jest zredukowanie objawów, ale elastyczne patrzenie na objawy.

Elwira Wawrzyniak

Elwira Wawrzyniak

Psycholog i psychoterapeutka. Na Facebooku prowadzi profil Psycholotnia.

Terapeuta ACT. Od poczucia beznadziei do kreatywnej elastyczności

Pomocnym ekwipunkiem będą metafory, fizykalizacje, eksperymenty behawioralne.

Agnieszka Pawłowska

Agnieszka Pawłowska

Psycholożka, trenerka uważności i współczucia z certyfikatem MBSR. Autorka serii książek „Kraina Uważności”. Prowadzi stronę Żyj uważniej.

Zaprzyjaźnij się ze sobą, czyli jak uważność i współczucie mogą wspierać naszą relację z samym sobą

Niezmiernie wspierające w tej podróży są uważność i współczucie.

dr Konrad Ambroziak

dr Konrad Ambroziak

Doktor nauk humanistycznych, psychoterapeuta i superwizor CBT. Współautor książek „Depresja nastolatków” i „Nastolatek a depresja”.

Nastolatek jako kontekst – kilka słów o terapii nastolatków

W trakcie wykładu postaram się przyjżrzeć dokładniej tym kwestiom i wyciągnąć parę wniosków praktycznych dotyczących pracy z nastolatkami.

Sabina Sadecka

Sabina Sadecka

Psycholożka, psychoterapeutka, popularyzatorka rzetelnej wiedzy psychologicznej. Założycielka portalu opsychologii.pl. Specjalizuje się w pracy z traumą.

Relacja terapeutyczna w terapii akceptacji i zaangażowania

Relacja terapeutyczna w ACT wymaga od terapeuty autentyczności, gotowości do kontaktu z cierpieniem, kreatywności i otwartości na techniki.

Czy wstyd to błąd w systemie czy coś użytecznego? Podejście ewolucyjne

Zrozumienie, na czym polega ewolucyjna funkcja wstydu, pozwala nam zupełnie inaczej spojrzeć na nasze codzienne problemy emocjonalne. Wstyd, choć bolesny, nie zawsze stanowi błąd w naszym biologicznym oprogramowaniu.

Ewolucyjna funkcja wstydu w psychologii klinicznej

Czy wstyd to błąd w systemie czy coś użytecznego? Podejście ewolucyjne

Autor: Nando Pelusi | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Jako psycholog kliniczny pracuję z osobami, których problemy czasem bywają czysto praktycznej natury, ale czasem mają charakter emocjonalny. Emocje ewoluowały, aby nas motywować, wprawiać nas w ruch – niestety czasem emocje nie są takie, z jakimi jest nam po drodze. Niektóre z nich nie będą przez nas pożądane. Weźmy jako przykład wstyd, jedną z wielu emocji społecznych, które pomagają nawigować nam między relacjami.

Emocja wstydu nie zyskała dotąd tyle naukowej uwagi, co inne bolesne przeżycia, jednakże z klinicznego punktu widzenia wstyd stanowi podszycie dla wielu przypadków depresji i lęku. Mój mentor Albert Ellis widział wstyd jako nośnik bólu emocjonalnego i skonstruował ćwiczenia biorące wstyd na muszkę, abyśmy mogli się go w całości pozbyć. Widział on wstyd jako błąd w systemie, a nie użyteczną część naszego poznawczego oprogramowania. Podejście to odznaczyło się mieszaną skutecznością, a dziś, zgłębiając psychologię wstydu, możemy już rozumieć go wiele lepiej. 1

Jedną przesłanek wskazujących na to, że wstyd ma korzenie ewolucyjne, jest to, że odczuwamy go jako coś niezależnego od naszej woli. 2 Moralność i poczucie wstydu zaspokajało bazowo potrzeby związane z określeniem swego miejsca wśród krewnych i naszej grupy społecznej. Włączenie się w jej obręb skutkowało przecież także ryzykiem niespełnienia plemiennych oczekiwań.

Społeczna rola wstydu a stygmatyzacja

Ewolucjonizm pozwala nam przyjąć wobec wstydu perspektywę „świadomości przodków” jako kontrast wobec współczesnych wyzwań, przed którymi stoimy – możemy zauważyć rozbieżności między tym naturalnym mechanizmem a nowymi okolicznościami. Jako wieloletni praktyk terapii poznawczo-behawioralnej widzę, że takie ujęcie pasuje do wszystkich jej czołowych technik, jako że pomaga ono nam rozumieć dysfunkcyjną część wpływu tej emocji, ale i dostrzec, jak wspomagać nasze procesy myślowe.

Przykładowo, wielu z nas unika potencjalnie zawstydzających wyzwań (kosztem długoterminowych zysków), jako że niosą one ze sobą ryzyko wzgardy ze strony naszego otoczenia. Trzymanie się kurczowo „poprawnej” fasadowości może leżeć na nas wygodnie niczym druga skóra, ale może także skutkować aktywacją dodatkowych obaw. „Co jeśli wyjdę na głupka? To byłoby okropne.” To częste założenie, do którego dostrajają się (czasem półświadomie) osoby pełne lęku. Jestem częstym świadkiem różnych wariantów tego pielęgnującego depresję i lęk zjawiska w środowisku klinicznym.

Kiedy przeżywa ktoś coś, czemu przyczepił związaną ze wstydem łatkę, owocem tego mogą być problemy ze stygmatyzacją siebie i nastrojem. Sam lęk pojawia się często tylko czekając, aż coś takiego się wydarzy. W obu wypadkach u samych korzeni tego znajdziemy wstyd. Wstyd czai się na horyzoncie, w związku z tym czujemy lęk. Coś wstydliwego znajdujemy w naszej przeszłości i w związku z tym obniża nam się nastrój.

Jako ludzie chcemy przetrwać, wiązać się z innymi, wnosić wkład w swoją grupę, ofiarować jej coś cennego i zwracać na siebie pozytywną uwagę. Tutaj wstyd może być rozumiany jako kompromis między celami nastawionymi na siebie a celami nastawionymi na innych, z których oba mają sygnalizować, że jesteśmy warci zaufania i że prowadzą nas dobre intencje. Przyjęcie tutaj perspektywy ewolucyjnej może nam pomóc zachować ten aspekt wstydu, który niesie dbałość, oraz rzucić wyzwanie temu, który okalecza. 4

Bazową rolą wstydu mogło być, aby zachować dbałość o jakość swych działań, jednakże wraz z tym rozwinęły się też takie skierowane do siebie sygnały jak „Muszę mieć absolutną pewność, że ważne dla mnie osoby będą mnie akceptować i kochać”. Ich moc może wywołać niepożądane współczesne zjawiska jak unikanie i izolację.

Dwie części składowe wstydu

Wstyd wydaje się mieć dwie oddzielne części składowe. Jedną jest korekcyjna informacja zwrotna dla nas, dzięki której możemy monitorować własne zachowania społeczne. Druga, ta bardziej problematyczna, to poniżanie się jako ktoś niekompetentny. Ogromna różnica! Moją pracą jest pomóc klientom zachować tę pierwszą, a rzucić wyzwanie tej drugiej. I myślenie ewolucyjne może nam pomóc uczynić właśnie coś takiego.

Współczesny świat a umysł przodków

Współcześnie cały świat wydaje się być jak jedna wielka wioska. Media społeczne mogą tak nam zamieszać w głowach, że zaczniemy traktować naszą społeczną reputację nie tylko na serio, co jest jak najbardziej pożyteczne, ale zbyt serio, co jest już szkodliwe. Widzicie, przez większość historii ludzkości nasza reputacja ustaliłaby całość naszych społecznych możliwości. I nasze umysły wciąż poczytują ją jako coś takiego. Ale kilka potknięć w czasach współczesnych nie musi plamić już naszych relacji w żadnym druzgocącym stopniu. Nigdy dotąd długie życie i liczne możliwości nawiązywania więzi z nowymi osobami nie dawały jeszcze tylu okazji.

Nasi przodkowie nie mieli dostępu do elektronicznych mediów społecznościowych, iPhonów, policji, podróży lotniczych, miast, Tindera, wódki, wody bieżącej, Starbucksa lub warzywniaków. Dziś mogą być to oczywiste opcje, ale starczy kilka eksperymentów myślowych, aby dojrzeć głębię tych zmian. Wgląd w rozbieżność między dostosowaniem się naszej emocjonalności do życia w świecie przodków a dzisiejszym światem może ujawnić prawdziwą naturę wstydu. Nie jako lek przeciw niemu – a raczej jako możliwy do przyjęcia punkt widzenia, pomagający odróżnić pomocne emocjonalne funkcje od emocjonalnych zwarć, oraz pokazujący jak bezpośrednie doświadczenie wstydu może nieść i jedno, i drugie. Kontekst ewolucyjny i użyteczność mają znaczenie. Zrozumienie tej przedwiecznej rozbieżności może być kamień z Rosetty, umożliwiający rozczytanie się, co jest tutaj czym.

Świadomość warunków kształtujących życie naszych przodków dostarcza innego punktu widzenia na to, dlaczego odczuwamy wstyd w obliczu popełnionych błędów, albo tych, które już popełniliśmy, albo tych popełnianych nieskończenie – tylko w naszej wyobraźni.

Bibliografia

  1. Gilbert, P. (2003). Evolution, social roles, and differences in shame and guilt. Social Research: An International Quarterly of the Social Sciences 70, 1205-1230
  2. Gilbert, P., & McGuire, M. T. (1998). Shame, status, and social roles: Psychobiology and evolution. In P. Gilbert & B. Andrews (Eds.), Series in affective science. Shame: Interpersonal behavior, psychopathology, and culture (pp. 99-125). New York, NY, US: Oxford University Press.
  3. Gilbert, P. (2006). Compassionate mind training for people with high shame and self-criticism: overview and pilot study of a group therapy approach. Clinical Psychology & Psychotherapy, 353-379.
  4. Pelusi, N. (2008) No shame on you. Psychology Today: https://www.psychologytoday.com/articles/200801/neanderthink-no-shame-you

Nando Pelusi

Niezdrowa relacja z jedzeniem i inne złe nawyki – Hania Es rozmawia z Bartoszem Kleszczem

Niezdrowa relacja z jedzeniem – Hania Es rozmawia z Bartoszem Kleszczem

Autorzy: Hania Es i Bartosz Kleszcz

Zapraszamy serdecznie do obejrzenia wideo z rozmowy wideoblogerki Hani Es (link do jej kanału) z Bartkiem, którzy rozmawiali na takie tematy:

  • Czym jest ACT (temat obligatoryjny)
  • Dlaczego z psychologicznego punktu widzenia ważniejsze jest to, dlaczego coś robimy, a nie co robimy
  • Czy poezja Rafała Wojaczka dobrze oddaje idee terapeutyczne
  • Że mało kto w naszej kulturze nie uczy podstawowych umiejętności pomocnych w zachowaniu zdrowia psychicznego
  • Jak odchudzać się z głową, a jak odchudzać się, aby stracić głowę

Jak to wyszło? Przekonajcie się sami. 🙂


Wideo z rozmowy - miniatura



Profesor Joseph Ciarrochi

Webinar „Pożegnaj wagę. Jak wykorzystać techniki ACT w odchudzaniu i utrzymaniu wymarzonej sylwetki”

We wrześniu odbył się dwugodzinny webinar z jednym z autorów „Pożegnaj Wagę” – prof. Josephem Ciarrochim. Istnieje możliwość wykupienia miesięcznego dostępu do niego, aby skorzystać ze wsparcia w pielęgnowaniu zdrowego stosunku do własnego ciała. Zapraszamy po więcej informacji.


Okładka książki Pożegnaj wagę

Pożegnaj wagę – książka samopomocowa ACT

Wywiad z Hanią Es przeprowadzony był z okazji wydania książki samopomocowej ACT „Pożegnaj wagę”. Uczę się ACT organizuje jako pomoc serię darmowych spotkań online, które mają pomóc wykorzystać książkę jak najlepiej – zapraszamy do udziału.


Poniżej Hania wypoczywająca w objęciach teorii ACT 🙂

Hania Es

Pojawienie się badań nad terapią opartą na procesach: Powrót do korzeni

Pojawienie się badań nad terapią opartą na procesach: Powrót do korzeni

Autor: Kelly Wilson | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Tłumaczenie rozdziału z: Wilson, K. G. (2019). The Rise of Process-Based Therapy Research: Returning to Our Roots. Forward to appear in Innovations in Acceptance and Commitment Therapy, M. Levin, J. Krafft, & M. Twohig (Eds.). Oakland, CA: New Harbinger Press.


Na pierwszy rzut oka książka ta wydaje się być eksploracją zastosowań konkretnego modelu terapeutycznego. Kryje się za tym jednak więcej niż może się wydawać. Zrozumienie wagi tej książki wymaga spojrzenia z historycznej perspektywy na to, jak dziedzina ta dotąd się rozwijała, a także na niektóre z sił wpływających na kształtowanie się toku tego rozwoju.

W latach 70. XX wieku National Institute of Mental Health (NIMH, amerykański NFZ będący jednocześnie największą instytucją grantową na świecie – BK) doświadczał coraz więcej presji, aby okazać ilościowe wyniki badań naukowych związanych ze skutecznością psychoterapii (efficacy, czyli skutecznością demonstrowaną w idealnych warunkach, w przeciwieństwie do effectiveness, gdzie bada się skuteczność w warunkach naturalnych – BK). Zaistniała presja prawna, aby przekształcić NIMH w pewnego rodzaju odpowiednik Food and Drug Administration (organ rządowy zajmujący się dopuszczaniem do obiegu w USA jedzenia oraz leków – BK) dla psychoterapii (Wolfe, komunikacja osobista, 1997). W ramach badań farmaceutycznych badania z losowym doborem do próby (RCT, randomized-control trial) są wykorzystywane, aby badać skuteczność (efficacy) różnorodnych leków służących leczeniu chorób. NIMH zaczął więc poszukiwać odpowiednika tego podejścia w metaforycznej analogii lek/choroba właśnie poprzez RCT stosowane do pomiaru skuteczności psychoterapii.

Przed latami 70. badania nad psychoterapią koncentrowały się głównie na terapii psychodynamicznej. Stosowany przez psychodynamicznych badaczy model oparty na procesach oraz historycznie ukształtowany rozwój tej dziedziny przez analizę narracyjną studiów przypadku nie dawał się jednak łatwo przekształcić w eksperymentalny model badań. Naukowcy psychodynamiczni po prostu nie pisali podań o takie granty, które wpasowałyby się w nowe eksperymentalne cele NIMH (zob. wspaniały rozdział Rosner, 2005), wskutek czego ich programy badawcze – z kilkoma wyjątkami – obumarły. Podobnie pierwsze dwie edycje psychiatrycznych Diagnostic and Statistical Manual (DSM; American Psychiatric Association [APA], 1952, 1968) cierpiały na notorycznie niską rzetelność (reliability; powtarzalność i stabilność pomiaru w czasie i pomiędzy badanymi – BK; e.g., Rosenhan, 1973).

Aby pójść do przodu w szukaniu psychoterapeutycznego ekwiwalentu farmaceutycznych RCT, naukowcy potrzebowali odpowiedników zarówno leku, jak i leczonej choroby. Publikacja DSM-III (APA, 1980) w 1980 zbiegła się z finansowymi priorytetami NIMH w do tego stopnia, że ostatecznie zmianie uległ obraz badań nad psychoterapią i psychopatologią. Nowy DSM-III, na ogół oczyszczony z psychodynamicznej teorii, dostarczył przynajmniej jakiejś ilości rzetelnie określalnych syndromów. Syndromy te widziano jako ścieżkę wiodącą do rozpoznania choroby psychicznej. W połowie lat 80. NIMH uległ procesowi decentralizacji i reorganizacji właśnie wokół tych syndromalnych klastrów, co z kolei przygotowało grunt pod współczesną erę RCT. Wysoko wyspecjalizowane protokoły zaczęto traktować jako odpowiednich statycznych farmaceutycznych cząsteczek chemicznych, a syndromy DSM zaczęto traktować tak, jakby były prawdziwymi chorobami.

Ta zbieżność okoliczności wywarła ogromną presję selekcyjną na to, które teorie były faworyzowane poprzez przyznanie rządowych dolarów na badania. Oczywiście teorie biologiczne, związane z nowymi lekami farmaceutycznymi, prosperowały. Pośród teorii psychologicznych te, które dało się przenieść na obszar praktycznych zastosowań oraz gromadzenia dowodów, zaczęły pochłaniać zdecydowaną większość badawczych środków (Rosner, 2005). Odkładając na chwilę farmakoterapię na bok, dwie przepastne i często nachodzące na siebie postawy teoretyczne zaczęły dominować nad krajobrazem badawczym począwszy od połowy lat 80. aż po dziś dzień. Terapia poznawcza, terapia behawioralna i liczne kombinacje terapii poznawczo-behawioralnych generowały zdecydowanie więcej dowodów niż wszystkie pozostałe teorie razem wzięte. Tak opisuje w elokwentny sposób swe cele w Terapii poznawczej i zaburzeniach emocjonalnych Beck:

Nim zaczniemy oceniać psychoterapie, powinniśmy znaleźć rozróżnienie między systemem psychoterapii a zwykłym zbiorem technik. System psychoterapii dostarcza zarówno ram dla rozumienia zaburzeń psychologicznych, które ten zakłada, że leczy, jak i jasnego obrazu ogólnych zasad i konkretnych procedur terapii. Dobrze rozwinięty system dostarcza (a) wyczerpującej teorii lub modelu psychopatologii, jak i (b) szczegółowego opisu i przewodnika po technikach terapeutycznych związanych z tym modelem (1976, s. 278).

Beckowski (1976) model oparty na procesach podpowiada pewną ilość konkretnych sposobów empirycznej weryfikacji. Jeśli nietrafne dane poznawcze miałyby być głównym winnym, badania pomiarowe powinny być w stanie zebrać dane na temat rozpowszechnienia tego rodzaju patogennego myślenia, jak i możliwych do przeprowadzenia interwencji, aby te schematy myślenia zmienić. Beck sugerował eksperymentalne badania psychologiczne jako dodatkowy sposób na przetestowanie modelu opartego na procesach. Nie oferował jednak metody terapii dla konkretnych chorób psychiatrycznych. Zamiast tego zaoferował strategiczny dokument skupiony na opartym na procesach podejściu do rozumienia, prowadzenia i oceny skuteczności psychoterapii.

Także behawioryści wszystkich maści byli w dobrej pozycji, aby wkroczyć w świat wymagających eksperymentalnej weryfikacji świat badań nad psychoterapią. Większość behawiorystów albo była już jedną nogą w laboratorium, albo była szkolona przez ośrodki prowadzone przez naukowców głęboko zanurzonych w badaniach podstawowych. Więzi między laboratoriami badającymi podstawowe procesy behawioralne a kliniką miały wtedy już wiele czasu, aby dobrze się zakorzenić. Pierwsza publikacja na temat terapii ekspozycyjnej została opublikowana przez Mary Cover Jones w 1924. Jones, w owym czasie studentka, odwróciła sławny eksperyment nad małym Albertem, przeprowadzony przez Johna B. Watsona. Watson pokazał, że pieczołowicie dobrane pary bodźców w laboratorium były w stanie wytworzyć pełne lęku unikanie w obecności nieszkodliwych małych zwierzątek. Jones (1924), matka terapii behawioralnej, pokazała z kolei, że można te same zasady modyfikacji zachowania pokierować w kierunku odwrócenia lękliwego unikania. Dwadzieścia pięć lat później osoby pokroju Ogdena Lindsleya, Murraya Sidmana, Josepha Wolpe oraz Arnolda Lazarusa, by wymienić tylko kilku z tłumu, stworzyły podwaliny pod początki nowoczesnej stosowanej psychologii behawioralnej. Te teorie behawioralne, zrodzone w laboratorium, całkiem dobre pasowały do wymogów ilościowego określenia efektów, co przełożyło się na postępujące sukcesy w kolekcjonowaniu grantów badawczych od NIMH. Ale jako że NIMH zorganizował się wokół terapii diagnoz psychiatrycznych, przyszło tym badaczom zapłacić pewną cenę. Zarówno od naukowców behawioralnych i poznawczych coraz częściej wymagano, aby skupiać swój projekt rozwoju terapii wokół konkretnych syndromów.

Mimo że książka ta nie jest na temat diagnozy lub klasyfikacji rodzajów cierpienia ludzkiego, stanowi ona jednak częściową odpowiedź na zgubne skutki trzech dekad organizacji nauk psychologicznych wokół klasyfikacji syndromalnej. DSM-III w rękach NIMH zawłaszczył sobie rozwój obiecujących terapii skupionych na procesach psychologicznych. Barry Wolfe, cytowany poniżej, jest źródłem studium przypadku wciskania psychologii w szablon leków na choroby psychiatryczne:

W krótkim czasie stało się praktycznie niemożliwym, aby otrzymać grant w sferze psychoterapii, zwłaszcza w rejonie badań nad ich wynikami, jeśli nie był on skupiony na DSM. Musieliśmy w istocie przekazywać potencjalnym grantobiorcom, których nie interesowały konkretne kategorie DSM, że będą musieli przesunąć nieco punkt skupienia ich badań. (…) Marsha Linehan rozpoczęła swój dwunastotygodniowy program badawczy nad terapią behawioralną skierowany dla, jak ona to określała, kobiet z tendencjami parasamobójczymi. Były to osoby, które dość często miały co najmniej pewne próby lub przynajmniej okazywały samobójcze gesty. Marsha Linehan była trenowana jako behawiorystka i jako taka nie darzyła kategorii diagnostycznych żadnym zainteresowaniem. Spotkaliśmy się z nią, znów około roku 1980, i powiedzieliśmy „Zobacz, te osoby bardzo przypominają Borderline, więc prawdopodobnie wyjdziesz na tym lepiej, jeśli zaczniesz nazywać je Borderlinami.” (Barry Wolfe, cytowany przez Rosner, 2005)

Ta reorganizacja wokół syndromów miała nadzwyczajny, błyskawiczny i szeroko zakrojony wpływ. W latach 90. wydziały poradnictwa psychologicznego, pracy społecznej i psychologii jako typowa oferta zaczęły szkolić jednoznacznie w ramach diagnoz DSM, a zwroty kosztów za profesjonalną opiekę coraz częściej wiązały się z tymi kategoriami diagnostycznymi. Podręczniki nad psychologią nie-normalności, sekcje badawcze National Institutes of Health (inna rządowa instytucja grantowa w USA – BK), organizacje zajmujące się profesjonalnymi i naukowymi specjalizacjami, nazwy naszych czasopism, nazwy i cele instrumentów pomiarowych oraz pola specjalizacji i subspecjalizacji naszych najlepszych i najbystrzejszych badaczy, wliczając w to ekspertów od psychopatologii eksperymentalnej oraz badań klinicznych, stawały się w coraz większym zakresie organizowane wokół syndromów DSM.

Imitowanie badań farmakologicznych nosi w sobie dwa założenia. Pierwsze – że psychospołeczne metody terapii to statyczne byty, pełniące w tej wstrętnej metaforze odpowiednik cząsteczek chemicznych. Drugie – że diagnozy reprezentują osobne chorobowe jednostki, tak jak rak, świnka czy odra, albo przynajmniej reprezentują markery ukrytych pod tymi objawami stanów chorobowych. Oba z tych założeń są głęboko problematyczne, nawet z punktu widzenia niektórych projektantów DSM. Podczas ostatniej z rewizji, liderzy oddziału specjalnego ds. DSM wyłożyli jasno ciągnącą przez dekady porażkę syndromalnych klasyfikacji w doprowadzeniu do rozpoznania jakiejkolwiek choroby:

Podczas ponad trzydziestu lat od czasu wprowadzenia kryteriów Feighnera przez Robina i Guze, które ostatecznie doprowadziły do powstania DSM-III, cel uprawomocnienia tych syndromów i odkrycia wspólny ich etiologii pozostał czymś znajdującym się na dalekim horyzoncie. (…) Nie udało się znaleźć ani jednego laboratoryjnego markera, który mógłby wiązać się w jednoznaczny sposób z jakimkolwiek z definiowanych przez DSM syndromów. (…) Badania epidemiologiczne i kliniczne ujawniły ekstremalnie wysoki poziom współwystępowania między zaburzeniami, poważając hipotezę, że syndromy te miałyby reprezentować oddzielne etiologie. (…) Jeśli chodzi o terapię, brak swoistości jest zasadą, zamiast być wyjątkiem. (…) Zmiana pozycji DSM-IV w realne byty, do tego stopnia, że uważa się je za równe chorobom, niesie w sobie większe prawdopodobieństwo zaburzenia interpretacji wyników badawczych, zamiast ułatwiać ich wyjaśnianie. (…) Wszystkie te ograniczenia aktualnego paradygmatu diagnostycznego wskazują na to, że badania skupione wyłącznie na dopieszczaniu zdefiniowanych przez DSM syndromów mogą nigdy nie doprowadzić do odkrycia etiologii u podstaw tych problemów. Aby mogło mieć to miejsce, być może dopiero będzie musiała nastąpić, nieznana nam jeszcze, zmiana paradygmatu. (Kupfer, First, & Regier, 2002, s. xviii–xix)

Niezależnie od intencji, zmiana paradygmatu nie nastąpiła wraz z opublikowaniem DSM-5 (APA, 2013). Zamiast tego DSM-5 przejawiał żałosną rzetelność w badaniach w terenie (field experiments), gdzie popularne diagnozy jak epizod depresyjny większy oscylowały w okolicy .28, spadając czasem aż do .13 (Regier i in., 2013). Mimo tego, zmiana paradygmatu być już na horyzoncie. Zmiana ta wiąże się z drugim z wadliwych założeń farmaceutycznej metafory RCT – iż sposoby interwencji psychospołecznej można uczynić czymś tak stabilnym jak cząsteczki chemiczne w testach farmaceutycznych. Nawet kiedy protokoły zostają bardzo konkretnie dookreślone, kiedy stosuje się je z wielką pieczołowitością pod względem sprawdzania zgodności dostarczonej interwencji z jej projektem (adherence), napotykamy problemy, które ukrywane są głęboko między zbitymi razem danymi badań nad wynikami terapii. Przykładowo, badania regularnie pokazują większą różnicę w efektach między terapeutami stosującymi tę samą metodą w tej samej grupie badawczej niż między porównywanymi grupami stosującymi osobne metody (Miller, Hubble, Chow i Seidel, 2013). Nawet kiedy jesteśmy w stanie wymusić bardzo dokładną zbieżność stosowanej interwencji z opisującym ją protokołem, nie jest to w żaden sposób na empirycznym gruncie jasne, że wpłynie to na poprawę wyników.

Istnieje wobec tego wszystkiego alternatywa. Możemy porzucić dwa krańce modelu chorobowego – syndromu jako choroby i podręcznika terapii jako testowanego związku chemicznego. Sugestia porzucenia DSM wywołuje czasem reakcję „Ale musimy polegać na czymś!” Jak się okazuje – mamy już coś. I to coś było obecne przez całą tę drogę, choć nie skupiało na sobie uwagi wielu z naszych najważniejszych instytucji edukacyjnych i badawczych. Tym czymś jest powrót do bliskiego przyjrzenia się procesom zmiany, a także uznanie, że terapeuta jest w każdej części elementem procesu terapii – a nie tylko statycznym pojemnikiem na stosowane protokoły. Właśnie taka szczegółowa analiza procesów zmiany, zarówno w klinice, jak w wypadku Becka, jak i w laboratorium, stworzonym w ramach tradycji behawioralnej, zaskutkowała powstaniem naszych najlepiej ugruntowanych metod terapii.

Dodatkowa zmiana, jaka zachodzi wraz z przejściem do RCT bazujących na protokołach i syndromach, to przejście w kierunku wysoce zagregowanych danych jako centrum uwagi wiedzy klinicznej. Projekty badań grupowych często jednak ukrywają istotną i interesującą różnorodność wyników. Tymczasem – oczywiście – nasze najlepiej ugruntowane badania mają swój rodowód właśnie w badaniach nad osobami, a nie grupami osób. Pochodzą z analizy reakcji jednej osoby na daną interwencję, a nie z analizy średniej reakcji grupy, która może zupełnie nie odzwierciedlać reakcji jakiejkolwiek osoby będącej częścią tej grupy. Współczesna moc obliczeniowa, metody zbierania i analizy danych oferują możliwości niedostępne w przeszłych dekadach (np. Kurz, Johnson, Kellum i Wilson, 2019). Może być tak, że jesteśmy właśnie świadkami zmiany tak istotnej jak ta, która zaszła w latach 80. Hoffmann i Hayes prezentują wizję tego, jak ma ta zmiana paradygmatu wyglądać:

Może stać się tak, że nauki kliniczne staną się świadkami upadku nazwanych terapii, definiowanych przez zbiór technologii, upadek szeroko pojętych szkół, a zamiast tego ujrzą rozwój testowalnych modeli terapii, rozwój badań nad mediacją i moderacją, wyłonienie się nowych sposobów diagnozy bazującej na analizie funkcjonalnej, przejście z podejść nomotetycznych w stronę idiograficznych, a także przejście w kierunku procesów psychologicznych pomagających wskazać podatne na zmianę elementy. Zmiany te mogą pomóc zintegrować czy zbudować mosty między różnymi orientacjami terapeutycznymi, uwarunkowaniami czy nawet kulturami. (2018, p. 37)

(…)

Zmiana ta nie jest na temat porzucenia czegokolwiek, czego już zdążyliśmy się nauczyć. Raczej jest ona przykładem rozległego, zorientowanego na proces rozwoju psychoterapii. Model ten reprezentuje mile widziany powrót do samych korzeni naszych najlepiej udowodnionych terapii. Skupiały się one właśnie na procesach zmiany, a nie na diagnozach. Oprócz tego, rozwój terapii bardziej skupiony na procesach daje możliwość także naukowcom skupionym wokół modeli psychodynamicznych i wspólnych czynników (common factors), którzy cierpieli wskutek dominacji aktualnego modelu chorób i protokołów RCT. Proces zawsze był w centrum ich uwagi. Ponowne zorientowanie się w stronę procesów będzie kierować te często skłócone ze sobą stronnictwa w stronę tej samej strategii badawczej. Możemy zacieśnić nasze więzi przez systematyczne, empiryczne testowanie odpowiedzi na pytanie kliniczne Gordona Paula (1969): „Jaki rodzaj terapii, dostarczany przez kogo, jest najbardziej skuteczny dla tej osoby z tym konkretnym problemem, w jakich okolicznościach i w jaki sposób?” (s. 44)

Era sztywnych protokołów połączonych ze paskudnymi diagnozami DSM dobiega swego końca. To bardzo dobre wieści. To dobre wieści dla progresywnych psychologicznych nauk, zarówno na poziomie badań podstawowych, jak i stosowanych, a ostateczne także dobre wieści dla wszystkich konsumentów stosowanej nauki.

Bibliografia

  • American Psychiatric Association. (1952). Diagnostic and statistical manual of mental disorders (1st ed.). Washington, DC: Author.
  • American Psychiatric Association. (1968). Diagnostic and statistical manual of mental disorders (2nd ed.). Washington, DC: Author.
  • American Psychiatric Association. (1980). Diagnostic and statistical manual of mental disorders (3rd ed.). Arlington, VA: Author.
  • American Psychiatric Association. (2013). Diagnostic and statistical manual of mental disorders (5th ed.). Arlington, VA: Author.
  • Beck, A. T. (1976). Cognitive therapy and the emotional disorders. New York, NY: Penguin.
  • Hofmann, S. G., & Hayes, S. C. (2018). The Future of Intervention Science: Process-Based Therapy. Clinical Psychological Science, 7, 37–50.
  • Jones, M. C. (1924). A laboratory study of fear. The case of Peter. Pedagogical Seminary, 31, 308–315.
  • Kupfer, D. J., First, M. B., & Regier, D. A. (2002). A research agenda for DSM-V. Arlington, VA: American Psychiatric Association.
  • Kurz, A. S., Johnson, Y., Kellum, K. K., & Wilson, K. G. (2019). How can process-based researchers bridge the gap between individuals and groups? Discover the dynamic p technique. Journal of Contextual Behavioral Science, 13, 60–65.
  • Miller, S. D., Hubble, M. A., Chow, D. L., & Seidel, J. A. (2013). The outcome of psychotherapy: Yesterday, today, and tomorrow. Psychotherapy, 50, 88–97.
  • Paul, G. L. (1969). Behavior modification research: Design and practice. In C. M. Franks (Ed.), Behavior therapy: Appraisal and status. New York, NY: McGraw-Hill.
  • Regier, D. A., Narrow, W. E., Clarke, D. E., Kraemer, H. C., Kuramoto, S. J., Kuhl, E. A., & Kupfer, D. J. (2013). DSM-5 field trials in the United States and Canada, Part II: Testretest reliability of selected categorical diagnoses. American Journal of Psychiatry, 170, 59–70.
  • Rosenhan, D. L. (1973). On being sane in insane places. Science, 179, 250–258.
  • Rosner, R. I. (2005). Psychotherapy research and the National Institute of Mental Health, 19481980. In W. E. Pickren, Jr., & S. F. Schneider (Eds.), Psychology and the National Institute of Mental Health: A historical analysis of science, practice, and policy (pp. 113– 150). Washington, D. C.: American Psychological Association.
Kelly Wilson
Kelly Wilson

Ustalenie planu sesji ACT

Jak skutecznie zaplanować pracę z klientem i dlaczego przemyślany plan sesji ACT jest tak ważny w terapii akceptacji i zaangażowania? Poniższy tekst autorstwa Russa Harrisa wyjaśnia krok po kroku, jak ustrukturyzować spotkanie, by przyniosło optymalne rezultaty terapeutyczne.

Dlaczego warto mieć plan sesji ACT?

Ustalenie planu sesji ACT

Autor: Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Ustrukturyzowanie sesji

Nie istnieje jedyna właściwa formuła lub struktura sesji ACT. Masz wolną rękę do stworzenia swojej własnej, robiąc ACT tak, jak będzie ci odpowiadać. Osobiście jestem bardzo elastyczny podczas mojej własnej praktyki. Wobec niektórych klientów są bardzo ustrukturyzowane, wobec innych – swobodnie płynące. Jednakże im bardziej klient jest chaotyczny, nieskoncentrowany, rozkojarzony, zdemotywowany lub im mocniej utknął, tym więcej struktury wprowadzam podczas sesji. Ten rodzaj klientów potrzebuje struktury – i tak samo potrzebuje jej terapeuta, jeśli tylko ma pracować z nimi efektywnie. Jeśli utkniesz w pracy z klientem, jeśli postęp nie przychodzi, wprowadzenie większej struktury powinno być pierwszym krokiem, jaki uczynisz.

Jeden z możliwych pomysłów na strukturę

Przeważnie korzystam z następującego formatu:

  • Rozpoczynam od krótkiego ćwiczenia mindfulness, trwającego do 5 minut, zwykle mniej. Nie nakładam na to dużego ciśnienia – jeśli klient nie ma na to ochoty, pomijam ten element.
  • Szybkie dopytanie na temat pracy własnej z ostatniej sesji i jakichkolwiek zmian spomiędzy naszych spotkań. Także zwykle do 5 minut. Jeśli były jakieś trudności, staje się to elementem planu naszej sesji.
  • Ustalenie planu sesji – zwykle do 5 minut.
  • Przejście przez tyle pozycji tego planu, ile możliwe, jeśli tylko to możliwe.
  • Zakończenie ustaleniem „pracy domowej” – zwykle do 5 minut.

Ważne. Nie jest to „oficjalne” lub „standardowe” ustrukturyzowanie sesji ACT. To po prostu pewien sposób robienia tego, a ja sam mam tendencję do bardzo swobodnego aplikowania powyższych elementów.

Ustalenie planu sesji

Niektórzy klienci będą bardzo skupieni, zmotywowani i przyjdą na każdą sesję z bardzo konkretnym planem tego, na czym chcą się skupić. To czyni naszą pracę wiele łatwiejszą. Jednakże nie jest tak w przypadku wielu osób korzystających z pomocy. Z tymi, którzy mają niejasne cele lub „nie mają pojęcia”, na czym chcą pracować, użyteczne jest spędzić kilka minut ustalając plan sesji ACT. Ja docieram do tego punktu zwykle w okolicy dziesiątej minuty spotkania, po krótkim ćwiczeniu uważności oraz dowiedzeniu się, jak poszła praca własna oraz czy między sesjami zaszły jakieś zmiany. Czasem jednak przechodzę do tego na samym starcie.

Jasne ustalenie planu sesji będzie bardzo pomocne w pracy z tymi klientami, którzy po prostu chcą spuścić trochę pary, ruminować lub martwić się, czyli tych, którzy skupiają się na mówieniu o tym, co ich trapi, o problemach, uczuciach, tym jak złe jest życie i jak źle się czują – sesja po sesji, bez jasno określonego celu takiej rozmowy, bez żadnych znaczących zmian w zachowaniu między sesjami.

Podobnie dla klienta z wieloma problemami jednocześnie, który przeskakuje od problemu do problemu przez całą długość sesji, nie przechodząc nigdy do konstruktywnego planu działania.

Plan sesji często działa także dla klientów ze sfer korporacyjnych lub mundurowych, którzy mogą lubić strukturę oraz poczucie wydajności i przewidywalności, jaką ona wprowadza.

Oto przykładowy skrypt, który możesz dowolnie modyfikować:

Czy to w porządku dla ciebie, jeśli poświęcimy kilka minut na starcie każdej z sesji, aby za każdym razem ustalić jej plan? Aby wybrać jeden ważny problem lub sferę życia, którą moglibyśmy poprawić, uczynić głównym punktem naszej pracy podczas danej sesji?

Powód jest prosty: to czyni naszą pracę wiele bardziej wydajną. Jeśli mielibyśmy stawiać czoła kilku trudnym problemom jednocześnie, to byłoby bardzo trudne osiągnąć cokolwiek.”

Często klienci odpowiadają bardzo pozytywnie, ale jeśli brzmią niepewnie lub reagują negatywnie, musimy wyjaśnić, w jaki sposób ustalenie planu sesji uczyni je bardziej wydajnymi.

Przykładowo: „Jeśli mielibyśmy stawiać czoła kilku trudnym problemom jednocześnie, to byłoby to bardzo trudne cokolwiek osiągnąć. Czy możemy skupić się tylko na jednym z nich, by zostać z tym tematem na tyle długo, aż dotrzemy do jakiegoś konstruktywnego planu działania?

Albo: „Jeśli nie będziemy mieć jasnego planu na sesję – jeśli nie ustalimy jasno, co chcemy z niej wyciągnąć – wówczas jej efekt będzie prawdopodobnie podobny do ostatniej. Będziemy dużo rozmawiać, ale nie opuścisz tego miejsca z niczym praktycznym, co miałoby uczynić twoje życie lepszym.”

Jak tylko klient się zgodzi, ustalcie wspólnie treść planu. Możesz skorzystać z kwestionariusza „Tarcza do rzutek” i wybrać z niego jakąś sferę życia. Możesz także poprosić klienta, aby wybrać jeden problem, cel czy aspekt życia, na którym miałby się skupić, albo w niektórych wypadkach konkretną umiejętność, jaką chciałby rozwijać.

Priorytety

Zazwyczaj nadaję problemom na sesji następujący priorytet (ale oczywiście możesz swobodnie to modyfikować, jako że nie ma tutaj żadnego oficjalnego lub standardowego protokołu ACT).

  1. Zachowania samobójcze. Jeśli klient odznacza się ryzykiem samobójstwa, w oczywisty sposób musi to stać się nadrzędnym tematem sesji.
  2. Przeszkody w prowadzeniu terapii podczas samej sesji. Czy klient robi coś, co staje na drodze terapii, przykładowo okazuje tobie agresję, doświadcza poważnych dysocjacji?
  3. Kontynuacja zaangażowania z ostatniej sesji. Do czego klient się zobowiązał podczas ostatniej terapii? Czy to uczynił? Jeśli tak, to co zaszło, zarówno pod względem pozytywnych konsekwencji, jak i negatywnych? Zwykle poświęcam co najmniej 5 minut, aby przyjrzeć się temu, co zaszło między sesjami, zanim w ogóle przejdziemy do ustalania planu – przeważnie po otwierającym ćwiczeniu mindfulness. Jeśli zaszły tutaj jakieś trudności, ustalamy wspólnie, że stanie się to częścią planu.
  4. Przeszkody do pozytywnych zmian między sesjami. Jeśli klient nie zrealizował tego, co ustaliliście, co jego lub ją przed tym powstrzymało? Przejdź przez jakieś narzędzie diagnostyczne ACT, aby rozpoznać przeszkody i na nie odpowiedzieć.
  5. Główny temat na dziś. Jeśli zostanie na to czas po powyższych punktach.
  6. Dodatkowe tematy na dziś. Jeśli i na nie zostanie czas.

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku

10 kroków dla każdego dylematu

Rozwijanie autentycznej pewności siebie

Checklista wartości

Metafory umysłu jaskiniowca (ebook)

Pomaganie klientom w defuzji wobec własnych przeszkód w terapii (ebook)

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa

Terapia ACT w pracy z traumą

Zderzenie z rzeczywistością, czyli jak radzić sobie z kryzysem, stratą lub traumą (polskojęzyczny)

Reality slap or how to deal with a crisis, loss or trauma (anglojęzyczny)

Russ Harris - wskazówki jak ustalić plan sesji ACT

Russ Harris

Stosunek do cierpienia ludzkiego a psychopatologia z punktu widzenia terapii akceptacji i zaangażowania (ACT)

Stosunek do cierpienia ludzkiego a psychopatologia z punktu widzenia terapii akceptacji i zaangażowania (ACT)

Autor: Bartosz Kleszcz

W kwietniu miałem okazję gościć na konferencji organizowanej przez Medycynę Praktyczną, gdzie po raz pierwszy dla mnie główną publicznością byli nie psychologowie, a psychiatrzy. W przeciwieństwie do klasycznej terapii poznawczo-behawioralnej, która poprzez przyjęcie diagnozy DSM oraz redukcyjnego stosunku do objawów psychicznych w bezbolesny sposób dopasowuje się do celów farmakoterapii, ACT przyjmuje zgoła inny punkt widzenia na procesy wiodące do zdrowia psychicznego. Na szczęście tytułem konferencji było „Kontrowersje w psychiatrii”, stąd miałem dobry powód, aby rozwinąć skrzydła.

W ciągu czterdziestu minut uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się o:

  • Bazie empirycznej ACT
  • Kontrowersyjnym statusie diagnozy objawowej
  • Dwóch problematycznych z punktu widzenia ACT procesach – unikaniu doświadczania i fuzji poznawczej
  • Różnicy między brudnym a czystym cierpieniem
  • Funkcjonalnych klasach zachowania
  • Tym, jak funkcjonalne rozumienie trudności może ten sam objaw klasyfikować jako pomocny („zdrowy”) lub niepomocny („psychopatologiczny”)

Ku mojemu zaskoczeniu, trochę niekompatybilny z popularnym medycznym rozumieniem zdrowia przekaz i późniejszy warsztat ACT spotkał z pozytywnym przyjęciem – cytującą jedną panią psychiatrę, którą spotkałem w hotelowej windzie, „ci pacjenci to tylko by chcieli redukować objawy, a przecież to nie tylko o to chodzi”. A dzięki profesjonalnej obsłudze konferencji otrzymałem z niego wideo, którym się dzielę – miłego oglądania.

Obejrzyj wideo z wystąpienia na YouTube


Bartosz Kleszcz - zdjęcie

Bartosz Kleszcz

Praca ze wspomnieniami w ACT

Skuteczna praca ze wspomnieniami w terapii ACT (Acceptance and Commitment Therapy) pozwala na zmianę relacji z bolesną przeszłością i odzyskanie sprawczości w teraźniejszości.

Dlaczego praca ze wspomnieniami w terapii ACT jest istotna?

Praca ze wspomnieniami w ACT

Autor Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Tak jak przy każdym trudnym wewnętrznym doświadczeniu, chcemy dowiedzieć się najpierw, w jaki sposób te wspomnienia stają się problematyczne dla klienta (pomijając oczywisty ich aspekt, że są nieprzyjemne). Chcemy dowiedzieć się, jakim ważnym aspektom życia tej osoby stają te wspomnienia na drodze. Technicznie ujmując temat – chcemy poznać funkcję tych wspomnień, ich wpływ na zachowanie klienta.

Wiedza na ten temat pozwoli nam:

  • motywować klienta, aby uczył się umiejętności związanych z defuzją i akceptacją, aby radzić sobie z tymi wspomnieniami,
  • dostarczyć sensownego wyjaśnienia dla naszej pracy.

W związku z tym chcemy zadać klientowi te fundamentalne dla terapii pytania – gdyby te wspomnienia nie były już dla ciebie problemem:

  • Co przestałabyś robić lub zaczęłabyś robić, czego byś robiła więcej lub mniej?
  • Jak byś inaczej traktował siebie, innych, życie, świat?
  • Jakie cele byś realizowała?
  • Jakie aktywności byś rozpoczął lub wznowił?
  • Z jakimi osobami, miejscami, wydarzeniami, aktywnościami, wyzwaniami byś zacieśniła kontakt, nawiązała go, gdzie byś spędzała czas lub do czego byś wróciła – zamiast unikać, rezygnować lub wycofywać się?

Istnieje wiele opcji pracy z bolesnymi obrazami

Istnieje wiele opcji

Jest wiele, wiele sposobów, na jakie możemy w ramach modelu ACT pracować z bolesnymi wspomnieniami. Jak ze wszystkim w ACT, warto być kreatywnym i elastycznym w ramach stosowanych metod, zatem adaptuj je i modyfikuj, aby w efekcie wyszło coś skrojonego na miarę klienta.

Warto dmuchać na zimne – jeśli podejrzewasz, że dana metoda lub technika może nie przynieść rezultatów, zdecyduj się na inną.

Przykładowe sposoby pracy

Opuszczenie kotwicy / poszerzenie pola świadomości. Potężny pierwszy krok w ramach pracy z silnym wpływem wspomnień. Naciśnij stopami mocno na podłogę (lub skorzystaj z innej strategii zakotwiczania np. oddychania przeponowego), zauważaj obecność wspomnienia, ale także swoje ciało, a oprócz tego zauważaj, co widzisz, słyszysz, dotykasz, smakujesz, czujesz nosem itd.

Dostrzeganie i nazywanie. „Zauważam…”, „Mam wspomnienie na temat tego, że…” Musi być to nazywanie nieoceniające. Idealne by było, aby nazywanie lokowało wspomnienie w ramach jakiejś szerszej historycznej narracji np. „wspomnienie wojny, wspomnienie molestowania seksualnego w dzieciństwie, wspomnienie ojca znęcającego się nade mną.”

Nowa narracja wokół wspomnienia. Nadanie sensu lub szukanie sensu i znaczenia w jego ramach np. Co to wspomnienie mówi ci na temat tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne?

Ja jako kontekst. Obserwowanie wspomnień w „przestrzeni” obserwującego ja.

„Nadaj kształt” wspomnieniu. Wyobraź sobie je jako przedmiot – jego kształt, kolor, rozmiar, temperaturę, ruch, wagę itd. Zlokalizuj je w ciele lub „połóż” ją gdzieś w pokoju.

Akceptacja. „Siedzenie z” wspomnieniem i tworzenie miejsca dla niego, jak i dla myśli i uczuć, które mu towarzyszą.

Liście na strumieniu (lub podobne). Kładzenie wizualnych wspomnień na liściach (lub na chmurach na niebie itd.)

Uważny ruch fizyczny. Szczególnie pomocne, gdy klienci „zastygają” lub przyjmują postawy powiązane z „wyłączeniem się” lub „odcinaniem”. W obecności wspomnienia praktykuj uważne rozciąganie się, chodzenie, picie, poruszanie się, zmianę postaw, poruszanie głową lub ramionami, uderzanie stopą o ziemie, ściskanie razem nadgarstków itd.

Troska o siebie. Uznanie obecności wspomnienia oraz tego, jak bolesne ono jest. Uprawomocnienie i zaakceptowanie wspomnienia oraz bólu emocjonalnego, który mu towarzyszy. Praktykowanie życzliwości wobec siebie poprzez słowa, czyny, gesty, wyobrażenia oraz wewnętrzny dialog, a także defuzja od nieczułego sposobu rozmawiania ze sobą, zwłaszcza wywołujących wstyd ocen na swój temat.

Dekonstrukcja wspomnienia. Uważne zauważanie, nazywanie i uznawanie obecności różnorodnych „elementów” wspomnienia, wliczając w to wyobrażenia, dźwięki, zapach, smak, dotyk zawarty „wewnątrz” wspomnienia, a także różnorodne uczucia, emocje, myśli, wrażenia cielesne oraz zmiany w postawie ciała, które pojawiają się w związku ze wspomnieniem. Po kontakcie z każdym „elementem” kieruj w stronę akceptacji.

Pisanie. Spisz to wspomnienie – szczegółowy, skupiony na zmysłach, krok po kroku opis tego, co się wydarzyło. Spisz wspomnienie i przeprowadź rescripting. Napisz na temat różnorodnych sposobów, na jaki rozwinęłaś się wskutek wydarzeń zawartych we wspomnieniu. Napisz do siebie list z przyszłości, który opisuje, jak wróciłaś do siebie po traumie i sprawiłaś, że prowadzisz dobre życie.

Dotyk. Praktykuj uważny, życzliwy dotyk skierowany do siebie in obecności wspomnienia np. przytulenie siebie, położenie dłoni na sercu lub w miejscu bólu, masowanie skroni.

Opisywanie wspomnienia. Przeprowadzenie narracji z traumatycznych wydarzeń, zachowując szczegóły związane z emocjami i zmysłami, nie oceniając ich.

Wyobrażeniowy rescripting. Wyobraź sobie dorosłą wersję siebie wracającą w czasie, aby pomóc młodszej wersji siebie ze wspomnienia. Dorosła wersja siebie może pocieszać, próbować ukoić, wesprzeć, doradzić, zainterweniować, uratować, pomóc młodszej wersji siebie zrozumieć, co stało się i dlaczego.

Połączenie między ciałem a wspomnieniami. Eksploruj uważnie, co dzieje się w różnych częściach ciała w obecności wspomnienia – w sferze wrażeń, postawy, działań, ruchów, uczuć. Eksperymentuj z nowymi reakcjami na te fizyczne zdarzenia np. czuły dotyk, okazanie troski, ruch fizyczny, inny rytm oddechu itd.

Poszerzanie wspomnienia. Włącz pozytywne lub neutralne wydarzenia, które wydarzyły się natychmiast przed lub po i przejdź ponownie przez wspomnienie, włączywszy te wydarzenia (ze szczególnym naciskiem na mocne strony klientki).

Sztuka. Rysowanie, malowanie, rzeźbienie wspomnienia.

Ekspozycja z wykorzystaniem wyobrażonego ekranu TV lub komputera. Najbezpieczniej zostawić to na późniejszą fazę terapii, po wykorzystaniu innych technik. Zwizualizuj swe wspomnienie wyświetlane na ekranie i pobaw się nim trochę – zbliż lub oddal jego poszczególne części, zmień kontrast i kolor, ostrość i jasność, głośność i dźwięki, dostrzegaj tło, dodaj nieoceniające, odnoszące się do faktów napisy, spójrz na obraz jak reżyser i zauważaj takie szczegóły, jak cienie, oświetlenie, kolory, powierzchnię przedmiotów.

Wspomnienia a flashbacki

Możemy myśleć o flashbackach jako o ekstremalnym poziomie fuzji z danym wspomnieniem. Klient staje się tak bardzo złączony ze wspomnieniem, że traci prawie lub zupełnie poczucie tego, że to powtórka z przeszłości. Jest niewiele lub zero poczucia „ja” zauważającego wspomnienie. Zamiast tego to tak, jakby wydarzenie zachodziło w rzeczywistości, właśnie tu i teraz. Jakiekolwiek poczucie „ja” znika, jakiekolwiek poczucie historycznej narracji z tym związane staje się nieobecne.

Opuszczenie kotwicy /poszerzenie pola świadomości będzie bardzo dobrym pierwszym krokiem i w obliczu flashbacków, i przytłaczających wspomnień:

Naciśnij stopami mocno na podłogę (albo skorzystaj z innej strategii zakotwiczania jak oddychanie przeponowe lub rozciąganie się) i… zauważ wspomnienie… i… także zauważaj swoje ciało… i… także zauważaj, co widzisz… słyszysz… dotykasz… smakujesz… czujesz węchem… i co robisz… itd.

Wspomnienia a ruch

Uważny fizyczny ruch także jest dobrym punktem do startu w obliczu flashbacków i przytłaczających wspomnień. Jest szczególnie pożyteczny, kiedy klient „zastyga” lub przyjmuje postawy związane z „wyłączeniem się” lub „odcięciem się”.

W obecności wspomnienia praktykuj uważne rozciąganie się, uważne chodzenie, uważne picie, uważne poruszanie się, uważne zmienianie pozy, uważne uderzanie stopą o podłogę, uważne przyciskanie nadgarstków do siebie itd.

Te ćwiczenia oczywiście nachodzą lub łatwo prowadzą w stronę opuszczania kotwicy / poszerzania pola świadomości.

Zauważanie i nazywanie

Tak jak przy jakimkolwiek trudnym prywatnym przeżyciu, Zauważanie i nazywanie stanowić będzie zazwyczaj pierwsze kroki w stronę defuzji czy akceptacji.

„Zauważam wspomnienie X”, „Mam teraz wspomnienie związane z tym X”, „Oto wspomnienie na temat X”, „Mój umysł przypomina mi o X”, „Oto kolejny flashback wracający do X”.

Ważne: nazywanie wspomnienia musi być nieoceniające. Idealnie by było, gdyby nazywanie danego wspomnienia lokowało je w pewnej historycznej narracji np. „wspomnienie wojny”, „wspomnienie molestowania seksualnego w dzieciństwie”, ”wspomnienie, jak mój ojciec mnie bił” (w kontraście do oceniającego nazywania, takiego jak „wspomnienie na temat tego skurwysyna rujnującego moje życie”).

Darmowe materiały i szkolenia

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku:

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa:

Spojrzenie emocjom pod maskę

Świadoma i skuteczna praca z emocjami wymaga zajrzenia pod powierzchnię naszych codziennych reakcji, aby dostrzec to, co naprawdę czujemy.

Praca z emocjami – spojrzenie emocjom pod maskę

Autor: Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Co spoczywa pod danym uczuciem?

Często pomocne jest, aby korzystać z metafory „powierzchni i głębi” w kontakcie z pewnymi uczuciami, wrażeniami, emocjami. Ma to zwłaszcza znaczenie w wypadku złości i odrętwienia.

Złość jest zazwyczaj (ale nie zawsze) emocją drugiego rzędu – reakcją na bardziej bolesną pierwszorzędną emocję, jak wstyd, poczucie winy, zawstydzenie, strach itd. Z kolei odrętwienie zazwyczaj oznacza dysocjacyjną reakcję na jakąś bolesną emocję pierwszego rzędu.

Jest zatem z klinicznego punktu widzenia użyteczne, aby mówić o złości i odrętwieniu jako „będącymi na powierzchni” – i by „wybrać się na eksplorację”, aby zobaczyć, czy jest coś „głębiej” lub „pod nimi.”

Eksploracja

Pamiętaj, eksplorujemy. Zachęcam w związku z tym do „ciekawości i otwartości”, jako że nie wiemy tak naprawdę, na co trafimy. Często pomocne jest powiedzenie o tym prosto z mostu – na przykład coś takiego:

„Możemy po prostu trafić na więcej odrętwienia” albo „Trafimy zwyczajnie na więcej złości.” Wyruszając z tego punktu, korzystam z wielu metod opisanych poniżej.

Pierwsze kroki podczas eksploracji

Pierwszym krokiem podczas „eksplorowania” jest dowolna emocja, uczucie, wrażenie fizyczne, które znajdziemy „na powierzchni”. Możemy spytać klientów:

  • Gdzie znajduje się ona w ciele?
  • Jaki ma rozmiar, kształt, zarys, temperaturę?
  • Czy jest „na powierzchni”, czy „głębiej w środku”?
  • Czy porusza się lub czy jest nieruchoma?
  • Czy w jakikolwiek sposób zmienia się, czy zmienia swoją lokalizację?
  • Czy są jakieś skupienia ciepła lub zimna, wibracje, pulsowanie?
  • Na skali od 0 do 10, jak silna jest teraz?
  • Jak byś nazwała tę emocję/to uczucie?

Akceptacja

Możemy potem przejść dalej w stronę akceptacji czegokolwiek, co napotkamy „na powierzchni”. Pozwalamy temu wrażeniu być w chwili obecnej bez walki z naszej strony, a także bez pozwalania mu, by kontrolowało nasze działania.

Możemy:

  • Oddychać w jego kierunku,
  • Robić na nie miejsce,
  • Delikatnie je trzymać,
  • Pozwalać mu być tutaj,
  • Pozwalać mu przychodzić, zostawać i odchodzić w swoim własnym czasie.

Możemy skorzystać z jakiejkolwiek techniki akceptacji, jaka nam pasuje, wliczając w to „nadanie kształtu”, gdzie wyobrażamy sobie impuls jako obiekt fizyczny w ciele – jaki ma kształt, kolor, powierzchnię, temperaturę, wagę itd.?

Dalsza eksploracja

Możemy następnie eksplorować dalej – aby zobaczyć, czy jest coś „pod” lub „głębiej” lub „kryjącego się poniżej” złości czy odrętwienia lub innych „emocji z powierzchni”.

Możemy zaprosić klientkę, aby eksplorować z ciekawością, aby „delikatnie obierać jej warstwy”, by „zobaczyć, czy jest coś poniżej”, aby „siedzieć z nią i zobaczyć, czy coś wynurzy się na powierzchnię”.

Złość i odrętwienie mogą być porównane do twardej warstwy ochronnej lub pełnej zbroi albo kamizelki kuloodpornej – i możemy zapraszać klientów do „delikatnego ściągania” tego.

Ja jako kontekst

Podczas tego rodzaju pracy może być użyteczne, aby wprowadzić pracę opartą na procesie ja jako kontekstu. Możemy spytać klienta, aby ten skorzystał z obserwującej części siebie, aby uczynić krok do tyłu i obserwować cokolwiek, co pojawi się, wynurzy, wyjdzie z głębszych warstw itd.

Możemy dołączyć tego rodzaju wypowiedź: „I zobacz – twoje uczucia i wrażenia zmieniają się cały czas, są ich warstwy na warstwie. Ciągle zmieniają się i przechodzą jedna w drugą. Ale jest ta część ciebie, która zauważa, nie zmienia się, jest zawsze tutaj, jest zawsze dostępna – jest w stanie zauważać każdą zmianę, jaka zachodzi.”

Troska o siebie

Częstokroć tym, co „wynurza się z głębi” złości lub odrętwienia, będzie bardzo bolesna emocja – wstyd, wina, smutek, strach, samotność itd. W takich sytuacjach pomocna jest praca z troską o siebie.

Możemy pomóc naszym klientom, aby realizować jakąkolwiek lub wszystkie propozycje z następujących:

  • Uznać obecność bólu
  • Uprawomocnić ból
  • Zrobić na ból miejsce
  • Zejść z haczyka ostrego samokrytycyzmu
  • Traktować się życzliwie
  • Doświadczyć więzi z innymi.

Russ Harris

Przesadne skupienie się na celach u klienta

Skuteczna praca z celami w terapii ACT (Terapii Akceptacji i Zaangażowania) wymaga zachowania odpowiedniego balansu pomiędzy dążeniem do zamierzonej zmiany, a akceptacją obecnej rzeczywistości i czerpaniem z niej na co dzień. Poniższy materiał wyjaśnia, w jaki sposób poprowadzić proces, gdy klient jest zbytnio zafiksowany na odległych wynikach.

Jak wygląda praca z celami w terapii ACT?

Przesadne skupienie się na celach u klienta

Autor: Russ Harris | Źródło

Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Niektórzy klienci przychodzą na terapię lub coaching nadmiernie skupieni na osiąganiu celów:

  • Muszę… znaleźć partnera lub partnerkę, wyjść za mąż lub ożenić się, mieć dzieci, dobrą pracę, kupić mieszkanie, stracić tyle a tyle z wagi itd.
  • Kiedy osiągnę te cele, WÓWCZAS będę szczęśliwy. Ale póki to się nie stanie, będę czuć się BEZNADZIEJNIE.

Dwa elementy naszej pracy

Jak tylko zapoznamy się z celami klienta, możemy powiedzieć coś w rodzaju:

Wygląda na to, że mamy przed nami dwie elementy do zrealizowania. Jeden z nich to skupić się na tych celach po kolei i skonstruować taki plan działania dla każdego z nich, abyśmy mieli pewność, że robisz wszystko, co tylko możliwe, aby zmaksymalizować szanse na sukces. Częścią tej pracy będzie nauka, jak radzić sobie z jakimikolwiek trudnymi myślami i uczuciami, które stają ci na drodze – lękiem, strachem przed porażką i tymi wszystkimi myślami na temat tego, że to zbyt trudne lub czemu to się nie uda.

Wygląda też na to, że inną częścią naszej pracy będzie zadbać też o to, byś prowadził najlepsze możliwe życie już dziś, nawet kiedy te cele nie zostały jeszcze zrealizowane. Ponieważ, wiesz, nie mamy tak naprawdę pojęcia, ile zajmie realizowanie tych celów, prawda? Może zająć bardzo długo. Nie ma tu żadnych gwarancji, co nie?

Chciałbym się zatem ciebie zapytać, czy możemy w tej drugiej części pracy skupić się na sposobach na to, by poprawić swoje życie na co dzień. Tak, abyś mógł prowadzić jak najpełniejsze życie tu i teraz, nawet jeśli niektóre z tych celów będą dość odległe. Czy to dla ciebie w porządku?

Plan działania

Definiując cele i rozkładając je na konkretny plan działania, będziemy potrzebować skupić się na określeniu wartości, co ma zapewnić odpowiednią motywację oraz autentyczność wybranych celów.

Jak tylko pojawią się te wszystkie trudne myśli i emocje, zwłaszcza związane z wymówkami – wszystkie powody, dla których nie mogę tego zrobić, nie powinienem lub nie powinienem musieć tego robić – konieczna stanie się z kolei praca nad defuzją i akceptacją.

Szukanie wymówek

Kiedy klient zaczyna dzielić się wymówkami, dobrym pomysłem będzie spisać wszystkie te „powody”, abyście oboje mogli jasno zobaczyć każdą myśl, która pełni funkcję przeszkody do działania.

Terapeuta: Oto wszystkie sposoby, na jakie twój umysł będzie próbować zniechęcić cię do podejmowania działania. Czy jesteś w stanie podjąć te działania tak czy inaczej, nawet jeśli twój umysł mówi takie rzeczy?

Jeśli klient odpowie twierdząco – rewelacyjnie. Jeśli odpowie, że nie…

Terapeuta: Ok. Wygląda na to, że pomocne będzie w ramach naszej pracy nauczyć się, jak odebrać tym myślom moc, aby nie kontrolowały ciebie aż w takim stopniu.

Tego typu wypowiedź zwraca terapię w kierunku defuzji poznawczej.

Ale naprawdę nie ma na to szans!

Jeśli klient nalega „Ale naprawdę nie ma na to szans. Nie ma sposobu, by to osiągnąć.”

Terapeuta: Cóż, mamy tutaj dwie opcje. Pierwsza to możemy potraktować tę myśl jako WYROK OSTATECZNY – i jeśli tak, to poddajemy się z tym celem i ustalamy następny. Druga, to że pozwolimy twojemu umysłowi założyć, że to beznadziejna sprawa, ale będziemy też kontynuować pracę nad tym celem tak czy inaczej – i zobaczymy, co się stanie. Którą opcję wolisz?

Rozdźwięk między marzeniami a rzeczywistością

Jak tylko ustali się cele i klient podejmie działania zgodne z wartościami, to pomocne wprowadzić ideę rozdźwięku między marzeniami a rzeczywistością.

Terapeuta: Mamy tutaj duży rozdźwięk między twoimi marzeniami a rzeczywistością. Naprawdę chcesz XYZ, ale nie masz tego teraz. Podejmujesz działania, ale nawet nie wiesz, czy kiedykolwiek osiągniesz XYZ, a jeśli jednak tak, to jak długo to zajmie. Naturalnie to bardzo bolesny stan. Wiesz, gdyby ktoś inny był w twojej sytuacji, to co byś oczekiwał, że ta osoba będzie czuć stawiając czoła temu rozdźwiękowi?

Życie dziś

Ostatecznie, wracamy do idei, że cele są w przyszłości, ale że życie odbywa się tu i teraz.

Terapeuta: Zatem robisz wszystko, co możliwe, aby maksymalizować szanse sukcesu w ramach celów, które sobie postawiłeś, tak? Ten temat mamy więc pod kontrolą. Czy możemy skupić się w związku z tym na wyciągnięciu jak najwięcej z życia, które masz tu i teraz? Jak byś chciał spędzić swój czas każdego dnia, nawet kiedy skupiasz się na realizowaniu tych celów?

To z kolei prowadzi nas w stronę określenia wartości.

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku:

10 kroków dla każdego dylematu

Rozwijanie autentycznej pewności siebie

Checklista wartości

Metafory umysłu jaskiniowca (ebook)

Pomaganie klientom w defuzji wobec własnych przeszkód w terapii (ebook)

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa:

Terapia ACT w pracy z traumą

Zderzenie z rzeczywistością, czyli jak radzić sobie z kryzysem, stratą lub traumą (polskojęzyczny)

Reality slap or how to deal with a crisis, loss or trauma (anglojęzyczny)

Portret Russa Harrisa - praca z celami w terapii ACT

Russ Harris

Czy klienci MUSZĄ rozmawiać na temat swojej traumy?

Wielu terapeutów zastanawia się, czy rozmowa o traumie w terapii jest bezwzględnie konieczna do osiągnięcia postępów i poprawy stanu pacjenta. Poniższy artykuł, oparty na podejściu Russa Harrisa, wyjaśnia, jak terapia ACT traktuje pracę z trudnymi wspomnieniami i dlaczego zmuszanie klienta do konfrontacji z przeszłością może czasem przynieść więcej szkody niż pożytku.

Czy rozmowa o traumie w terapii jest obowiązkowa?

Czy klienci muszą rozmawiać na temat swojej traumy?

Autor: Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Jeśli klient nie ma ochoty rozmawiać na temat traumatycznych wydarzeń z przeszłości, to nie powinno się go zmuszać. Jeśli terapeutka będzie próbować wymusić na nim to wbrew woli, może to łatwo doprowadzić do pogorszenia relacji terapeutycznej i/lub uczynić samą terapię czymś zagrażającym i niebezpiecznym z perspektywy klienta.

Pamiętaj: klient może wynieść ogromne korzyści ze stosowania ACT w codziennym życiu, nawet jeśli nigdy nie poruszy tematyki traumy podczas terapii.

Może także nauczyć się wszystkich kluczowych umiejętności, jakich uczy terapia ACT, bez rozmawiania bezpośrednio o traumie. To bardzo dobre wieści, jako że niektórzy z klientów nie będą nawet tej traumy pamiętać.

Kiedy mówienie o traumie może być pomocne?

Rozmowa na temat traumy często będzie pomocna i uzdrawiająca dla wielu osób, pod następującymi warunkami:

  • Będzie prowadzona dobrowolnie, z gotowością ze strony klienta.
  • Z dużą ilością troski, empatii i uprawomocnienia ze strony terapeuty.
  • Połączy się ją z aktywnym rozwojem umiejętności psychologicznych.

Ale nawet biorąc pod uwagę wszystkie te zalecenia, rozmowa o traumie nie zawsze będzie pomagać. Niektórzy odkryją, że samo poruszanie tematu jeszcze tylko pogorszy ich stan. Na szczęście dyskutowanie na temat traumatycznego doświadczenia zdecydowanie NIE jest konieczne dla poprawy stanu klienta – nie powinniśmy zatem nigdy zmuszać nikogo do poruszania tego tematu, jeśli praca z traumą ma przynieść pozytywne efekty.

Rozmowa o traumie jako forma ekspozycji

Oczywiście, rozmowa o traumie może także działać jako forma, którą jest ekspozycja interoceptywna. Jej prosta definicja to „zorganizowany kontakt z zawężającymi repertuar bodźcami, celem zwiększenia elastyczności psychologicznej.”

„Zawężającymi repertuar” oznacza, że zachowanie w odpowiedzi na dany bodziec jest sztywne i nieelastyczne, ograniczając i zawężając zakres własnych reakcji. „Interoceptywna” oznacza odniesienie się do bodźców wewnątrz ciała: wspomnień, myśli, uczuć, impulsów, wrażeń itd.

Jeśli terapeutka chce efektywnie wykorzystać „rozmawianie na temat traumy” jako formę ekspozycji, powinna regularnie włączać uważność w terapii w obliczu zawężających repertuar bodźców, które mogą się pojawiać podczas rozmowy z klientem.

Przykładowo, podczas rozmowy terapeutka będzie regularnie prosić klienta, aby zauważać (z ciekawością i otwartością) różnorodne trudne myśli, uczucia, emocje, wspomnienia, wrażenia, impulsy, obrazy, jakie pojawiają się – i jednocześnie pomagać będzie klientowi pozostać stabilnie zakorzenionym w tu i teraz. To jedno z wielu oblicz tego, co nazywamy uważnością. Tego rodzaju praca może wydarzyć się na dowolnym etapie terapii – na początku, w środku lub pod koniec.

W razie niechęci, daję swoim klientom wolną rękę w tym, aby wycofać się z rozmowy o traumie. Moje założenie jest takie, że kiedy klient będzie na to gotów, bez mojego przymuszania, to wtedy będzie dla niego właściwy czas. To decyzja klienta, a nie moja. Także podczas procesu odmowy możemy pomagać klientowi kształtować procesy związane z uważnością, nawet jeśli nie usłyszymy od niego wiele na temat samej historii doświadczeń.

Darmowe materiały i szkolenia na żądanie

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku

10 kroków dla każdego dylematu

Rozwijanie autentycznej pewności siebie

Checklista wartości

Metafory umysłu jaskiniowca (ebook)

Pomaganie klientom w defuzji wobec własnych przeszkód w terapii (ebook)

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa

Terapia ACT w pracy z traumą

Zderzenie z rzeczywistością, czyli jak radzić sobie z kryzysem, stratą lub traumą (polskojęzyczny)

Reality slap or how to deal with a crisis, loss or trauma (anglojęzyczny)

Ukierunkowywanie gadatliwego klienta podczas terapii grupowej

Ukierunkowywanie gadatliwego klienta podczas terapii grupowej

Autor Darrah Westrup | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Aktywny udział stanowi jedno z głównych założeń terapii grupowej. Ale co z ludźmi, którzy wnoszą na terapię zbyt wiele? Jaka jest najlepsza metoda pracy z gadatliwymi klientami – osobami, które korzystają z sesji, aby raczyć nas opowieściami na temat swój i swego życia. Kluczem jest kontekst. Dzięki właściwiej ocenie funkcji opowiadania historii o sobie u takiego klienta, terapeuta będzie wiedzieć, jak zareagować. Musimy brać tu pod uwagę nie tylko rolę takich wypowiedzi u samego opowiadacza, ale także rolę tego zachowania dla innych członków grupy oraz w odniesieniu do ogólnych celów terapii.

Przykładowo, weźmy na warsztat członka grupy, który spędził ostatnie 10 minut opowiadając historię o czymś, czego doświadczył w przeszłości. Wyobraźmy sobie, że to w ogóle pierwszy raz, kiedy ta osoba podzieliła się czymś osobistym na forum. A teraz, że ten ktoś podzielił się dokładnie tym samym nie raz, ale dwa razy. Mamy tutaj różnicę w kontekście. Może i już się nią raz dzielił, ale tu i teraz będzie ona doskonałym przykładem, aby zilustrować coś, na czym skupia się grupa. Albo może opowieść jest króciutka i nowa, ale jej funkcją było odwrócić uwagę od czegoś ważnego, co właśnie ma miejsce. To tylko kilka możliwości, a każda z nich sugeruje odmienne reakcje terapeutki.

Zatem jak podejść do członka grupy, który regularnie popada w opowiadanie o sobie w taki sposób, który jest problematyczny, i dla jego własnego rozwoju, i dla ogólnego procesu grupowego? Warto od razu przejść do funkcji, jaką takie zachowanie pełni:

Terapeutka: (przerywając „Karolowi” opowieść na temat czegoś, co doświadczył podczas wojny) Przepraszam, że przerywam tobie, ale wydaje mi się, że to ważne, aby o coś cię spytać. (Karol pauzuje.) Chciałabym wiedzieć więcej na temat tego, dlaczego chcesz opowiedzieć o tym grupie w tej chwili. Co chcesz, aby oni poznali?

Tego rodzaju interwencja zaprasza Karola, aby sam ocenił funkcję tego, co właśnie robi. Częstokroć członek grupy postawiony w tej roli zawaha się trochę, będąc wyciągniętym w jakimś stopniu z opowieści, którą jego umysł mu podsuwa.

Karol: (wahając się) Nie jestem pewien…

Terapeutka: Krzysztof podzielił się właśnie tym, że oglądany przez niego w weekend film zdenerwował go, a następnie ty zacząłeś się dzielić, jak raz dałeś w twarz komoś, kto cię zaskoczył –

Karol: A tak. Ten gość zaszedł mnie od tyłu bez żadnego ostrzeżenia, wiecie? A ja –

Terapeutka: Pozwól, że przerwam ci tutaj – to bardzo ważne. Czy mógłbyś powiedzieć, dlaczego chciałbyś podzielić się tym teraz z grupą?

Karol: (trochę niezadowolony, ale też zamyślony) Wydaje mi się… wydaje mi się, że mogę zrozumieć to, jak Krzysiek się czuł.

Terapeutka: O, rozumiem teraz. Zatem dzielenie się tą opowieścią to sposób, aby poinformować Krzysztofa, że możesz jakoś odnieść się do jego doświadczeń. (Karol kiwa głową potwierdzająco.) Jakie konkretne emocje pojawiły się zatem u ciebie w związku z tą sytuacją?

I teraz właśnie wracamy do teraźniejszości oraz budowania kluczowych umiejętności związanych z terapią akceptacji i zaangażowania – kontaktowania się z chwilą obecną, defuzji, gotowości, ja jako kontekstu. Możesz nawet odwołać się do wartości, zwracając uwagę, że więź z innymi wydaje się być czymś ważnym dla Karola. Sednem tej interwencji było odciągnięcie uwagi od treści historii i w kierunku tego, co dzieje się w ramach grupy w chwili obecnej na poziomie emocji.

Kluczem do tego wszystkiego jest oko terapeutyczne skoncentrowane na procesie. Nie chodzi o to, co powiedziano, ale dlaczego powiedziano. Co dzieje się w tym pomieszczeniu? Pamiętaj, że możesz rozważenie tego tematu skierować także w stronę całej grupy. Co dzieje się w tej chwili? Co nie jest powiedziane? Dlaczego robimy to, co robimy? Jaki jest cel tej historii, tu i teraz? Czego potrzebujesz lub potrzebujecie? Innymi słowy, zwracaj uwagę na funkcję oraz pozwalaj swej grupie wykonywać pracę.

Darrah Westrup

Darrah Westrup

Jak rozumieć i pracować z problematyczną relacją z sobą samym wedle terapii akceptacji i zaangażowania?

Napisał Bartosz Kleszcz

Bardzo dziękuję za pomoc wszystkim, którzy przyczynili się do finalnej wersji tekstu.

Poniższy artykuł zaznajomi czytelnika z jednym z kluczowych terminów w terapii ACT – skonceptualizowanym ja. Czytelnik pozna, jaki wpływ na życie osoby może mieć schematyczne myślenie na swój temat, a także jak ACT stara się te sztywne schematy poluzować.

Jaki wpływ na zachowanie ma skonceptualizowane ja?

Skonceptualizowane ja to poczucie siebie ujęte w koncepcje, czyli statyczne pojęcia, schematyczne sposoby myślenia oraz skoordynowane z tym działania. Nabywamy je w ciągu naszego życia wskutek socjalizacji – od rodziców, rówieśników, innych znaczących osób – i jako wnioski wyciągnięte z życiowych sytuacji, zwłaszcza jeśli te sytuacje były trudne lub pozwalały uciec przed jakimś trudem psychicznym. Czy posiadanie swojej własnej konceptualizacji jest obiektywnie złe, błędne i niepomocne? Nie i nie ma od nich ucieczki – każdy z nas jakoś się definiuje i próbuje znaleźć sposób na trzymanie się jak najdalej od cierpienia. Natomiast nasza relacja z tymi definicjami siebie może być albo swobodna i inspirująca, albo sztywna, brutalna i tłamsząca. Jakkolwiek także terapeuta może mieć albo swobodną, albo tłamszącą relację z samym sobą, poniższy tekst skupi się na przykładach takich trudności u klienta.

Podczas psychoterapii, jako że będziemy pracować z osobami, które mają za sobą przeważnie historię ciężkich doświadczeń i braku wsparcia, będziemy nieraz natrafiać na konceptualizację ja w formie uwewnętrznionej listy mniej lub bardziej sztywnych nakazów, zakazów i ocen siebie. Popularne przykłady to perfekcjonizm, narcyzm, samokrytycyzm. Terapeuta szybko wyłapie ślady większych całości w mowie klienta, powtarzającego, że „jestem głupi”, „nie wolno mi bawić się, jeśli nie skończyłam listy celów”, że „powinienem schudnąć, by być godnym miłości”, będącego rozczarowanym, że „zrobił tylko 20%” (komunikuje wtedy domyślny i mierzalny punkt odniesienia do jego wartości) lub starającego się być kimś doskonałym, sumiennym i bezproblemowym dla terapeuty.

Skonceptualizowane ja, do którego klient nie ma dystansu, w języku ACT nazywa się fuzją ze skonceptualizowanym ja. Fuzja to inaczej połączenie – w tym wypadku zachowania, myślenia i czucia się z wyrażonym w postaci „muszę”, „powinienem”, „nie mogę”, „jestem” kodu psychicznego. By zobrazować to klientowi, biorę komórkę i mówię coś w stylu:

Tutaj widzisz wyświetlający się obraz. Jego wyświetlanie jest uzależnione od linijek kodu, które kontrolują to, co się pokaże. Kod jest inny niż to, co na ekranie. Tak samo u ciebie za tym zachowaniem mogą stać pewne myśli, przekonania, wspomnienia. Chciałbym, byśmy mogli je poznać, aby lepiej widzieć, co stoi za tym, co robisz.

Bez dodatkowej pracy, fuzja ze skonceptualizowanym pojmowaniem siebie funkcjonuje w sposób nieuświadomiony. Kod źródłowy w w głowie klienta staje się automatycznie wykonywany. Osoba w fuzji widzi w ograniczonym stopniu lub wcale, że kierują nią powinności, wewnętrzne oczekiwania, które są tylko myślami. Zamiast tego traktuje to, co mówi jej umysł, jako rzeczywistość. Tak samo, jak zimowe niebo jest szare, a śnieg zimny w dotyku, tak ona widzi siebie jako kogoś obiektywnie beznadziejnego i wierzy, że inni widzą ją tak samo – i że rozwiązanie tego stanu, to realizować wszystkie pomysły krytycznego umysłu, aby taką osobą nie być.

Skonceptualizowane ja nakłada dodatkową warstwę problemów na naturalne cyrkulacje nastroju i warunków życiowych. Zarówno na emocjonalnej górze, jak i w emocjonalnym dole, filozofia podejścia do siebie będzie niezmieniona. Niezależnie, czy realizuje swój schemat, czy nie, są pewne warunki, od których zależy poczucie wartości mającej je osoby. Czyni to akceptację zależną od tego, czy akurat w danym dniu realizujemy powinności wynikające z wewnętrznego „muszę”, „powinienem” oraz „nie wolno mi” lub czy ktoś z zewnątrz nas w tym wesprze. Nie możemy stabilnie polegać na takiej filozofii, więc z czasem rośnie życiowy bagaż porażek w tej syzyfowej pracy, co następnie tworzy samospełniającą się przepowiednię. Te myśli muszą być naprawdę słuszne, przecież w moim życiu są liczne przykłady na to!

W takich warunkach człowiek próbuje uciekać przed swoim własnym piekiełkiem, starając się sprostać jasno określonym wewnętrznym wymaganiom. Tworzy to niestety następne problemy. Są dni, tygodnie czy miesiące, kiedy udaje się je pomyślnie realizować np. ktoś czyta mnóstwo książek, by „być mądrym” zamiast „być głupim”. Można mieć wtedy poczucie, że rozwiązuje się fundamentalny problem z samym sobą, że oto znalazło się sposób na rozwiązanie samego siebie. Staje się to wówczas kuszącym źródłem ekscytującego haju emocjonalnego. Na jakiś czas można uniknąć poczucia kryzysu, gorszości, niezadowolenia z siebie.

Z drugiej strony, zasady werbalne są tradycyjnie dość oporne wobec dosłownej zmiany na lepszy model i mają sens z perspektywy tego, czego nauczył się o sobie i życiu klient. Dramatyczne sytuacje w życiu klienta, jak wyboista relacja z rodzicami powtarzającymi, że nic się ich synowi lub córce nie uda, strata kogoś bliskiego, porażka w istotnej dziedzinie życia, były sygnałem, aby wypracować sobie sensowny model świata na ich podstawie. To nie jest choroba, to naturalny proces związany z tym, jak działa analityczny, rozwiązujący problemy jak zadania matematyczne z x i y do podstawienia umysł.

 

  • Straciłem miłość życia? Coś musiało być ze mną nie tak. Jak być kochanym? Kiedy byłem w związku, to ważyłem 10 kg mniej i ubierałem się wiele modniej. Teraz czuję się samotny? Powinienem naprawić swoje ciało i szukać sposobów, aby zwracać na siebie uwagę.
  • Mój rodzic powtarza mi, że jestem niewdzięcznym skurwysynem, bo mam złe oceny w szkole? To pewnie oznacza, że muszę być głupi, leniwy i niewdzięczny. Jak być kimś lepszym? Kiedy udawało mi się mieć dobre oceny, otrzymywałem pochwały, nie byłem bity i wyzywany w domu, czułem ulgę i trochę bezpieczeństwa. Teraz sam myślę o sobie w krytyczny sposób? Powinienem bardziej się postarać.

Historycznie zatem funkcją warunkowego traktowania się jest chronić nas przed sytuacjami, które wiązały się z bolesnymi doświadczeniami. Mają sens z perspektywy przeżyć klienta. Nie oparzę się ponownie, jeśli będę w określony sposób chodzić wokół rozgrzanego pieca. W teraźniejszym życiu natomiast konceptualizacja ja staje się źródłem ciągłego stresu, bo krytyk lub kryzysowa sytuacja nie jest na zewnątrz, ale już wewnątrz osoby, jako wyuczony sposób odnoszenia się do siebie i łączenia faktów. Skonceptualizowane ja nie będzie już osobą, którą można przekonać do innej opinii, lub wydarzającą się tu i teraz sytuacją, na którą można wpłynąć. To zbiór myśli, wobec których nie ma przycisku „usuń”, i których bardzo trudno unikać 24 godziny na dobę.

Nie zdziwi zatem, że posiadanie takich myśli wyczula na przykłady z otoczenia podważające własną wartość. Im bardziej ktoś będzie się starać, by nie być nieodpowiednim pod jakimś względem, tym bardziej będzie żyć w relacji do tych myśli. Wzmacnia to sam ten punkt odniesienia i zachęca do unikania ryzyka. Perfekcjonistyczne skonceptualizowane ja sprawi, że osoba chętniej będzie unikać sytuacji, które wrażliwą samoocenę mogą wystawić na niepewność. A kiedy niechybnie przychodzi kryzys, ta sama warunkowa miłość będzie przyczynkiem do kopania siebie-leżącego, przygniecionego własnymi wymaganiami. Wówczas osoba się wypala i coraz mniej jej zależy na następnych dietach, szkoleniach, zwycięstwach i związkach, a jednocześnie widzi diety, szkolenia, zwycięstwa i związki jako jedyny sposób, aby kochać samego siebie choć przez chwilę.

Typowy klient z silnym skonceptualizowanym ja będzie zatem mieć tendencję do skoków z nastrojem w górę, bo wprawdzie traktuje siebie jako problem do rozwiązania, ale jednak coś rozwiązuje ze sobą i płynie na fali. Potem, z każdym wypalającym obrotem błędnego koła, będzie z tej górki spadał – kiedy nie spełni wymagań krytyka, nie uzyska zewnętrznego potwierdzenia swojej wartości w gorszy dzień, gdy nie będzie osób, które akurat można doraźnie użyć na rzecz tego, by lepiej się czuć.

Przy silnej fuzji zniknie spontaniczność, wejdzie na jej miejsce rutyna związana z przewidywalnymi wymaganiami, z których można wydedukować, jak powinna wyglądać reszta życia danej osoby. Zniknie otwartość i gotowość do zdrowego ryzyka, przyjdzie na to miejsce dodatkowy lęk, związany z oparciem własnej stabilności na kruchym lodzie warunkowej miłości, nie łamiącym się tylko w szczególnie pomyślnym środowisku. Znikną relacje międzyludzkie mogące być celem samym w sobie, będzie traktowanie innych osób jako środka do celu i zależność od nich, gdyż może wystarczająco atrakcyjny, mądry lub przedsiębiorczy partner, znajomy czy wspólnik załata nasze poczucie niedostatecznej wartości. Zniknie wolny wybór ścieżki życiowej, odkrywanie i realizowane własnego sensu, zamiast tego do działania (de)motywuje wewnętrzny przymus i język kar.

 

Skonceptualizowane ja a zaangażowane działanie

Podczas psychoterapii silna fuzja ze skonceptualizowanym ja może być powodem, dla którego nie działa stymulowanie do zaangażowanego działania w zgodzie z indywidualnymi wartościami, składowymi dobrowolnie wybranego sensu życia, co jest ostatecznym celem ACT.

Moje pierwsze kroki w psychoterapii stawiałem korzystając z aktywacji zachowania (behavioral activation) – bardzo mocno ustrukturyzowanego, opartego na badaniach ilościowych protokołu do problemów depresyjnych (Lejuez et al., 2011). Składając się w zasadzie z trzech rzeczy, jest najprostszym opartym na dowodach protokołem, jaki w życiu widziałem. Terapeuta zaczyna od pracy z wartościami, przechodzi do stawiania celów zgodnych z nimi i w trakcie pomaga śledzić, jak zmiana zachowania wpływa na nastrój i poczucie sensu w życiu. Był to dla mnie wtedy konkret – i wciąż jest. Terapia, która opiera się absolutnie wyłącznie na wglądzie i interpretacji, może coś uwolnić u niektórych klientów. U wielu z nich niestety wnioski zostają wyłącznie w głowie, nie stają się częścią życia. Jednym z powodów takiego stanu może być niedostateczny nacisk w psychoterapii na systematyczną pracę nad zmianą zachowania, nad innym podejściem w obliczu starych przeszkód i utrwalonych nawyków. Niektórzy klienci zgłaszają się właśnie z takim doświadczeniem, mówiąc na pierwszej sesji przeważnie coś w tym stylu: „Po 1-2 latach terapii z dużą ilością analizy przeszłości, ale bez przełożenia tego na życie, postanowiłem ją zakończyć i szukać takiej, która pomoże mi przetłumaczyć te wnioski na czyny. Aktualnie dużo wiem, ale na zewnątrz wciąż jest podobnie.”

Pracując jako początkujący terapeuta z moim bardzo konkretnym protokołem, obserwowałem u niektórych z kolei ślepy punkt czystej aktywacji zachowania. Po pierwszych sesjach, w których klient działał coraz lepiej i lepiej, nadchodził kryzys. Może się coś wydarzało trudnego w ich życiu, co zachwiało poczuciem stabilności. Może obudzili się w takim stanie, nie wiedząc, dlaczego coś się wewnątrz przełączyło. Może zrobili, co planowali, ale postawione cele nie przyniosły oczekiwanego efektu rozwiązania problemu własnego ja, więc ich krytyk zaczął ich znów „motywować”. Koniec końców na terapię przychodziła osoba, która miała poczucie, że wróciła do punktu startu. Towarzyszy temu rozczarowanie, brak nadziei. Odpowiedzią aktywacji zachowania na takie sytuacje jest „Masz trudne myśli i emocje? Może rozważysz zrobienie czegoś pomocnego w ich obecności, aby wrócić na właściwy szlak?” Czasem jest to dobra propozycja. Okresowe kryzysy nie powinny zniechęcać żadnego terapeuty przed tym, aby motywować klienta do wartościowych działań właśnie wtedy, kiedy jest źle – inaczej sam będzie w fuzji z opowieścią w głowie osoby, z którą pracuje. Kiedy emocje i myśli nie są radosną cheerleaderką, zaangażowanie się mimo ich obecności w coś, czego unikaliśmy, może stworzyć warunki do pozytywnej zmiany. Jeśli klient będzie czekać, aż czarne myśli i trudne emocje przejdą same z siebie, to będzie czekać bardzo długo. Jest to pułapka, w którą wpada wiele osób, a z której terapeuta może pomóc wyjść.

Problem podczas zachęcania do nowych zachowań powstaje, gdy konceptualizacja ja u klienta powoduje, że wprowadzane podczas sesji zachowania, teoretycznie pożądane i długoterminowo pomocne, zaczynają być źródłem kar i prowadzić ostatecznie do nawrotu.

Kara to konsekwencja zachowania powodująca, że to zachowanie staje się mniej częste w przyszłości. Przykładowo, podczas konfrontacji z lękiem społecznym perfekcjonistyczny i samokrytyczny klient może być karany przez własne myślenie podczas prób nawiązania kontaktu z nowymi osobami. Za mało się starasz! Mówisz niewyraźnie! Jesteś beznadziejny, nikt się nie śmiał z twojego żartu albo udawali. Najpierw schudnij, zrobisz lepsze wrażenie, znajdziesz lepszego partnera, nadaje umysł w drodze przez mękę, aby – poprzez absolutne zawyżenie oczekiwań – odważnie chronić swego właściciela przed jakimkolwiek ryzykiem odrzucenia i porażki. Trudno w takich warunkach czerpać przyjemność i spełnienie.

Jeśli natomiast ów klient podczas swej drogi krzyżowej lub zawczasu się wycofa, będzie to negatywnie wzmocnione. Negatywne wzmocnienie to konsekwencja zachowania, gdzie owe zachowanie w przyszłości będzie bardziej prawdopodobne, ponieważ czegoś się pozbyliśmy. Popularnym źródłem negatywnych wzmocnień jest unikowa postawa wobec własnego życia psychicznego. Pierwszą konsekwencją bierności lub ucieczki będzie nieraz wyciszenie krytycyzmu, mniejszy lęk, magiczny koniec pocenia się dłoni i bicia serca – a my jako ludzie jesteśmy z natury mocniej dostrojeni do bezpośrednich odczuć, zwracając mniejszą uwagę na długoterminowe skutki działania.

Silne trzymanie się skonceptualizowanego ja może zatem sprawiać, że zamiast pozytywnego wzmocnienia wskutek życia w zgodzie z własnymi wartościami, klient otrzyma mnóstwo bezproduktywnego bólu psychicznego oraz ulgę od niego tuż po powrocie do punktu wyjścia, bogatszy o jedno smutne doświadczenie. W języku behawioryzmu powiemy, że zachowanie takiej osoby jest pod awersyjną kontrolą – motywacją jest wycofanie się, a nie dążenie ku czemuś.

Z powyższej perspektywy, zarówno terapia prowadzona wyłącznie na wglądzie może napotkać u niektórych ograniczone efekty, jak i taka, która skupia się tylko i wyłącznie motywowaniu do działania między sesjami. Osoba mająca wyłącznie wgląd będzie dalej żyć w swojej głowie, tylko trochę mądrzej. Osoba tylko motywowana do działania będzie jeździć po tym samym życiowym rondzie, tylko że częściej i szybciej.

 

Elastyczny kontakt ze skonceptualizowanym ja

Wiele terapii podchodzi do problemu stosunku do siebie na różne sposoby. Odpowiedź ACT na schematyczność w myśleniu, czuciu i działaniu to nauka elastycznej zmiany perspektywy bez prób zmiany treści samych przeszkadzających myśli. Zamiast starać się bić głową w mur, przekonując na próżno krytyka uległym zachowaniem, aby na zawsze się zamknął, nie próbujemy ani zmienić treści myśli, ani ich zaspokajać, ani stosować podnoszących samoocenę afirmacji, ani przekonywać klienta, że się myli i że wcale nie jest beznadziejny. Wszystko to bywa tylko kolejną formą unikania – często także bezradności ze strony terapeuty. Zamiast tego wypracowujemy bardziej zdrową, pomocną, świadomą relację wobec automatyzmów, które podaje nam nasz umysł i które są zrozumiałym echem naszej przeszłości. W ACT nazywamy tę umiejętność elastycznością psychologiczną.

Wysoka elastyczność psychologiczna pozwala reagować na własne emocje, myśli, wrażenia z ciała na więcej niż jeden silnie skoordynowany z nimi sposób. Odpowiedź będzie bazować nie na nawyku wiodącym w fuzję i unikanie, ale na tym, co akurat powiedzie w pomocnym kierunku. Prawda, czasem pomocne jest w obliczu lęku uciekać, w obliczu złości krzyczeć, a w obliczu samokrytycyzmu wyciągnąć konieczne wnioski. Bardzo często jednak krok w stronę życia zgodnego z indywidualnymi wartościami wiedzie temu na przekór. Elastyczna psychologicznie osoba może czuć się bezpieczniej w kontakcie ze swoim wewnętrznym światem, także tą bolesną częścią, ponieważ pojawienie się krytycznych, wymagających czy poniżających myśli nie jest już wyrokiem kształtującym resztę dnia. Osoba jest w stanie przyjąć perspektywę świadomego obserwatora własnego życia psychicznego, zamiast zależnego uczestnika.

Esencją ACTowej pracy z myślami będzie taka wypowiedź terapeuty:

Twój krytyk mówi ci takie a takie rzeczy. Czy mogłabyś to zapisać? To twoje menu. Co do menu dokładają twoje wartości? Co z tego chciałabyś wybrać? Która z tych rad jest czymś pomocnym, a którą tylko warto zauważyć, ale nie iść za nią?

Praca nad większą elastycznością w obliczu własnych konceptualizacji to zatem praca nad zarzuceniem wewnętrznej walki i nad poszerzeniem życiowego menu, aby osoba mogła z awersyjnej kontroli zachowania przejść do apetytywnej – zamiast żyć próbując uciec od czegoś okropnego, pomagamy tworzyć życie na rzecz czegoś ważnego, nawet i zwłaszcza w obliczu wewnętrznych przeszkód.

 

Pytania o skonceptualizowane ja

Muszę przyznać, że nie od razu w swojej karierze zawodowej byłem fanem dobrych pytań. Behawioryzm przyciągnął mnie w pierwszej kolejności dobrymi odpowiedziami, czego dowodem jest choćby start od wspomnianego protokołu aktywacji zachowania. Jednakże najcenniejszym ćwiczeniem, które wyniosłem z majowej konferencji ACT organizowanej przez ACBS Polska w Poznaniu, była lista pytań na temat skonceptualizowanego ja z warsztatu Jacqueline A-Tjak, na którym razem z Pawłem Dybernym pracowaliśmy jako tłumacze. Oprócz Jacqueline autorami pytań są Joe Oliver, David Gillanders, Graciela Rovner i Louise McHugh. Cenię je za kompleksowość oraz częstość w doprowadzaniu do reakcji “ciekawe, nie widziałam tego tak”, co jest jednym z cenniejszych wniosków z każdej terapii.

Oto ich lista:

  • Kiedy zacząłeś, zaczęłaś myśleć o sobie w ten sposób?
  • Jak często w swej głowie patrzysz na siebie z tej perspektywy?
  • Jak często ukrywasz przed innymi to, co ta część ciebie o tobie mówi?
  • Czy to jest to, kim jesteś?
  • Jak by to było zachowywać się przez cały czas w przeciwny sposób do tej części ciebie? Czy coś byś stracił, straciła zachowując się przez cały czas w przeciwny do niej sposób?
  • Czy jesteś tym, co ta część ciebie o tobie mówi?
  • Gdyby postawić tę część ciebie przed tobą, jak by wyglądała?
  • W jaki sposób trzymanie się takiego myślenia o sobie powstrzymuje cię przed robieniem tego, na czym ci zależy?
  • Czy myślenie o sobie w ten sposób jest w jakikolwiek sposób pomocne?
  • Czy jest to prawda na twój temat?
  • Czy ktoś, kto cię kocha, myślałby o tobie w ten sposób?
  • Czy te myśli pojawiają się w pewnych sytuacjach, czy są zawsze obecne?
  • Czy w swoim życiu trafiłeś lub trafiłaś na kogoś, kto powiedział te rzeczy lub je zasugerował?
  • Od jakiego czasu nosisz te myśli ze sobą?
  • Gdyby było ci dane mieć wybór, jak myśleć na swój temat, czy wybrałbyś, wybrałabyś ten sposób?
  • Jakie części ciebie pozostają ukryte, kiedy skupiasz się na tym aspekcie ciebie?
  • Jak by wyglądało twoje życie, gdyby tej części nie było?
  • Co to mówi na temat tego, jak chcesz żyć?
  • Czy ktoś czerpie korzyść z tego, że myślisz o sobie w ten sposób?
  • Czy mając te myśli na swój temat, stajesz się lepszą osobą?
  • Jakie to uczucie myśleć o sobie w ten sposób w tej chwili?
  • Czy możesz widzieć te myśli po prostu jako myśli?

Zacząłem wprowadzać tę listę przeważnie po dookreśleniu, z jakich „muszę”, „powinienem”, „nie mogę / nie wolno mi” oraz „jestem” składa się konceptualizacja klienta, oraz po znalezieniu dla niej wspólnej nazwy, która by uchwyciła jej esencję. Niektórzy klienci nazywają ją „mój krytyk”, czy „perfekcjonista”, inni „moja matka”, „wymagająca część mnie”, czy nawet „M. Night Shyamalan” lub „chuj”. Dowolna nazwa jest użyteczna tak długo, jak długo ma sens dla klienta i pozwala wspólnie odnosić się do interesującej nas klasy zjawisk w taki sposób, który tworzy grunt pod pomocny dystans.

Wprowadzając ćwiczenie, wyjaśniam klientowi, że teraz przyjrzymy się jego schematom pod różnym kątem. Będzie mógł je lepiej poznać i zobaczyć, czy pozwolą mu one spojrzeć na siebie pod innym kątem lub czy go do czegoś zainspirują. Informuję, że będę czytać pytanie po pytaniu z ok. 30 sekundową przerwą pomiędzy. Podczas ćwiczenia nie musi mi nic mówić, niech tylko ma zamknięte oczy i obserwuje swoje odpowiedzi. Porozmawiamy o nich po danej serii. Zwykle dzielę czytanie na 2 lub 3 serie, zależnie od tego, ile mamy czasu podczas sesji. Na koniec wprowadzenia proszę także, by przez minutę tylko obserwował swoje ciało i myśli, pozwalając tym doświadczeniom płynąć, aby zrobić warunki pod swobodną obserwację. Przeważnie na tym etapie terapii robiliśmy już wcześniej jakiekolwiek ćwiczenie na akceptację i kontakt z tu i teraz, aby klient był w stanie zrealizować to polecenie. Po upływie minuty zaczynam czytanie pytań.

Podczas rozmowy po danej serii próbuję dowiedzieć się, czy klient wyciągnął z tego coś nowego, ciekawego czy pomocnego dla siebie. Staram się nie mieć silnych założeń, które kazałyby mi przeć w jakimś konkretnym kierunku modelu ACT. Zamiast tego podejmuję te aspekty, które klient uznał za szczególnie ciekawe, starając się po drodze wspierać elastyczność. Zakładam tutaj, że każde z pytań pełni jakąś rolę, więc gdziekolwiek pójdziemy, ma to potencjał, by być pomocne w pogłębieniu i uelastycznieniu kontaktu ze skonceptualizowanym ja. Często swobodnie z tej rozmowy wynika potencjalny temat na pracę własną – zachować się na przekór schematowi, obserwować się w określonych momentach i wykonać wtedy ćwiczenie na akceptację i uważność, zamiast płynąć z nawykiem, rozpisać czynniki, które mogły wpłynąć na jego ukształtowanie. Grunt, aby w obliczu starych bodźców wiodących do starych zachowań pojawiło się w to miejsce coś nowego, bardziej pomocnego. Wówczas wgląd łączy się z pracą nad zaangażowaniem się w swoje życie w inny, nieraz zupełnie nowy sposób.

Zawsze chętnie wysyłam też klientowi na maila pytania w formie audio, aby sam w domu mógł kontynuować pracę. Zalecam, aby słuchał nagrania co 2-3 dni, by sprawdzić, czy pojawią się nowe informacje lub czy to zainspiruje go do czegoś nowego, idącego na przekór dotychczasowym przyzwyczajeniom. Możesz ich posłuchać na dole artykułu, aby dowiedzieć się więcej na temat własnej relacji ze swoim skonceptualizowanym ja.

 

Bibliografia

Lejuez, C. W., Hopko, D. R., Acierno, R., Daughters, S. B., & Pagoto, S. L. (2011). Ten year revision of the brief behavioral activation treatment for depression: revised treatment manual. Behavior modification35(2), 111-161.

Ray Owen – Terapia akceptacji i zaangażowania ACT w żałobie – Szkolenie online

Terapia akceptacji i zaangażowania ACT w żałobie

Szkolenie udostępnione za darmo.

Szkolenie z terapii akceptacji i zaangażowania (ACT; acceptance and commitment therapy) prowadzone przez dr Raya Owena, trenera ACT zweryfikowanego przez ACBS (peer-reviewed ACT trainer), uczący, jak korzystać z umiejętności związanych z elastycznością psychologiczną w kontekście żałoby i straty.

Organizacja. Szkolenie trwa 4 godziny. Dostęp do niego poświadczony jest imiennym certyfikatem z ilością godzin zegarowych. Szkolenie jest tłumaczone konsekutywnie na język polski przez dwóch tłumaczy, prezentacja na nagraniu jest po polsku. Udostępnione materiały do pracy i prezentacja są po polsku. Pełne informacje rejestracyjne na dole strony.

Zobacz inne nagrania szkoleń na Uczę się ACT.

Ray Owen

Dla kogo

  • Dla psychoterapeutów, psychologów, psychiatrów, pracowników społecznych i innych specjalistów zdrowia psychicznego, chcących pracować wedle zasad ACT z problemami żałoby i straty
  • Dla studentów chcących lepiej poznać ACT, którzy znają już podstawy tego nurtu
  • Dla przedstawicieli wszystkich nurtów terapeutycznych chcących wykorzystywać zasady behawioralne, aby pomagać klientom w procesie żałoby i straty
  • Dla osób zaznajomionych już z ACT, którzy chcą wykorzystać tę wiedzę w pracy z własnym doświadczeniem straty

O szkoleniu online

Żałoba to psychiczna reakcja na stratę – zwłaszcza kogoś, kogo kochamy. To prawie uniwersalne ludzkie doświadczenie, które może być zarazem jednym z najbardziej emocjonalnie bolesnych rzeczy, jakie przyjdzie nam doświadczyć.

Większość osób w żałobie potrzebuje naszego współczucia i może praktycznej pomocy. Niektóre osoby jednak, z racji aktualnych wydarzeń lub własnej historii życia, mogą potrzebować więcej – umiejętnego wsparcia psychicznego i być może terapii psychologicznej.

ACT – model terapii uznający trudne myśli i emocje jako nieunikniony aspekt życia i miłości – jest szczególnie dobrze dostosowany do tego typu pracy.

Szkolenie to pomoże uczestnikom wykorzystać ich aktualną wiedzę na temat terapii akceptacji i zaangażowania i zobaczyć, jak odnosi się ona do doświadczania żałoby oraz do popularnych jej modeli. Uczestnicy nauczą się konkretnych metafor i technik, które będzie można wykorzystać w szerokim zakresie sytuacji związanych ze stratą.

Szkolenie to jest nakierowane na praktyków, którzy są już zaznajomieni z modelem ACT i którzy chcą nauczyć się, jak stosować terapię akceptacji i zaangażowania w problemach związanych z żałobą i stratą u osób dorosłych.

Cele szkoleniowe

Szkolenie będzie składać się z elementów dydaktycznych, doświadczalnych oraz związanych z nabywaniem umiejętności klinicznych. Kluczowe obszary:

  • Żałoba – definicje i przeżycia (fenomenologia)
  • Standardowe modele żałoby (np. Kubler-Ross, Worden, Stroebe i Schut) oraz to, jak odnoszą się do kontekstualnych nauk behawioralnych (contextual behavioral science)
  • Stosowanie ACT w żałobie w trzech kluczowych kontekstach: (1) praca z „antycypacyjną żałobą” przed śmiercią, (2) wsparcie dla osób z typowymi bezpośrednimi reakcjami żałobnymi (i uczeni innych, jak to robić), oraz (3) interwencje terapeutyczne dla problematycznych reakcji żałobnych (np. przedłużona żałoba)

Uwaga. Mimo że szkolenie to ma na celu raczej naukę niż terapię własną, uczestnicy zostaną poproszeni o namysł nad własnymi i cudzymi przeżyciami związanymi z żałobą. To może sprawić, że nawiążesz kontakt z trudnymi myślami i silnymi emocjami. Zachowaj proszę świadomość tego podczas wyboru, czy brać udział, biorąc pod uwagę równowagę między zaangażowanym działaniem i troską o siebie, zwłaszcza jeśli ostatnio doświadczyłeś lub doświadczyłaś istotnej straty.

Przeczytaj artykuł dr Raya Owena na temat wykorzystania ACT w pracy z żałobą.

Ray Owen w Polsce

O Rayu

Dr Ray Owen jest psychologiem klinicznym i psychologiem zdrowia z ponad dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w pracy w opiece paliatywnej, z żałobą oraz w innych kontekstach związanych ze zdrowiem fizycznym w ramach brytyjskiej służby zdrowia.

Oprócz bezpośredniej pracy klinicznej, ma szerokie doświadczenia w pracy szkoleniowej oraz superwizji kadry psychologicznej i lekarskiej w kwestii pomocy psychologicznej. Jest trenerem ACT uznanym przez ACBS (ACT peer-reviewed trainer) oraz cenionym wykładowcą zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i międzynarodowo.

Gościł dwukrotnie w Polsce na konferencjach w Katowicach i Gdańsku.

Dr Ray Owen jest autorem dwóch książek samopomocowych wydanych przez Routledge – „Facing the storm” (2011) oraz „Living with the Enemy” (2014), które były kandydatami do nagrody British Medical Association’s Popular Medicine Book of the Year Award.

Organizacja

Czas. Szkolenie trwa 4 godziny. Nagranie zawiera wszystkie jego elementy oprócz prywatnej pracy w grupach oraz treści czatu między uczestnikami. Dostęp do nagrania przyznawany jest na miesiąc.

Opłata. Szkolenie udostępnione za darmo. Jeśli chcesz certyfikat udziału (np. do odnowienia certyfikatu psychoterapeuty), wówczas koszt jego wystawienia to 200 zł, zgodny z wcześniejszą ceną dostępu do szkolenia.

Tłumaczenie. Szkolenie jest tłumaczone konsekutywnie przez dwoje tłumaczy z angielskiego na język polski. Wyświetlane slajdy są po polsku. Udostępnione materiały do pracy i prezentacja są po polsku.

Chcesz fakturę? Przeczytaj! Od 1 stycznia 2020 przedsiębiorcy nie mają możliwości wystawienia faktury na podstawie paragonu wydanego wcześniej. Powyższa zmiana jest spowodowana nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług uchwaloną w dniu 4 lipca 2019 r. przez Sejm. W związku z tym proszę o podanie danych firmy w pierwszym wysłanym mailu ws. udostępnienia szkolenia lub wysłanie ich najdalej w dniu przelewu. W przeciwnym razie może się okazać, że nie będzie możliwości wystawienia faktury np. w razie podana danych firmy kilka dni po przelewie. Prosimy dla wzajemnej satysfakcji z usługi o trzymanie się tych zasad.

Jak się zapisać? Proszę dokonać przelewu 200 zł o tytule RAY i napisać o tym na bkleszcz.act@gmail.com. Należy załączyć dane do faktury (jeśli jest potrzebna).

Proszę wysłać przelew na
Inteligo 50 10205558 1111168586100067
Bartosz Kleszcz Psychoterapia i Szkolenia
Aleja Zwycięstwa 31/8
41-200 Sosnowiec

IBAN: PL50102055581111168586100067
BIC/SWIFT: BPKOPLPW
W razie przelewu z konta zagranicznego proszę doliczyć 11 zł.

Miłego oglądania

Kontakt, pytania i informacja o zapisie

Rejestracja i pytania przez kontakt mailowy na bkleszcz.act@gmail.com

Zapraszam także, by w razie pytań dzwonić bezpośrednio do Bartosza Kleszcza +48 570 295 870

Przeszłość nie istnieje, ale ma znaczenie

Prawidłowa koncentracja na tu i teraz pozwala nam w pełni angażować się w bieżące doświadczenia, pomagając jednocześnie w zdrowy sposób oswoić echa minionych zdarzeń.

Koncentracja na tu i teraz a znaczenie przeszłości

Autor: Jacqueline A-Tjak | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Przeszłość nie istnieje, ale ma znaczenie

Czy chciałbyś lub chciałabyś podróżować w czasie, jak w DeLoreanie z „Powrotu do przyszłości”? W wyobraźni możemy przesuwać się w czasie do przodu lub wstecz, jednak w rzeczywistości tak się już nie da. Przeszłość nie istnieje. To zdanie może wydawać się dziwne – możemy przecież spojrzeć wstecz i dojrzeć tam jeszcze raz różne historie, zdjęcia, filmy, wspomnienia, książki, czyż nie? Nie możemy jednak jeszcze raz doświadczyć przeszłości. Jest już daleko za nami i nie wróci. Nie jesteśmy w stanie bezpośrednio doświadczyć tego, co było kiedyś. Nawet jeśli ktoś doświadcza czegoś jeszcze raz i ma poczucie, że on lub ona wrócili do nas z jakieś byłej chwili – ta osoba wciąż na dobrą sprawę nie istnieje. Przeszłość składa się z obrazów i słów, połączonych z emocjami i fizycznymi wrażeniami, które tworzymy w danym momencie. Czasem robimy to świadomie, wówczas wspominamy. Czasem robimy to automatycznie i nieświadomie, wówczas wspomnienie trafia nas niespodziewanie.

Wpływ minionych doświadczeń na nasze nawyki

Przeszłość ma znaczenie. Nasze życie może stać się lepsze, jeśli tylko poświęcimy czas nad przemyślenie, czego doświadczyliśmy dotychczas. Może być źródłem przyjemnych uczuć związanych ze słodkim wspomnieniem. Z doświadczeń na temat jakiegoś błędu możemy uczyć się, jak zapobiec im w przyszłości. Patrząc wstecz możemy też zrozumieć, dlaczego reagujemy w chwili obecnej w sposób, który nie działa zbyt dobrze. Zwłaszcza w latach młodości, kiedy wciąż polegamy na innych, uczymy się czasem reagować w takie sposoby, które na bieżąco pozwalają przetrwać, ale ten sam nawyk lata później staje się źródłem trudności. Te sposoby radzenia sobie, jakimi nasiąkniemy w najwcześniejszych latach, są kontynuowane w dorosłości, nawet jeśli dane zachowanie zaczyna przynosić odwrotne skutki. Czujemy się bowiem bezpieczniej w objęciach przyzwyczajeń.

Terapia ACT i praca z osobistą historią

Czasami słyszy się, że terapeuci ACT nie pracują z przeszłością, ponieważ liczy się tylko tu i teraz. To prawda, że tu i teraz jest bardzo ważne, jeśli jest się terapeutą ACT. W końcu życie wydarza się właśnie w chwili obecnej i tylko w chwili obecnej można zmienić swoje zachowanie. Ale nasze teraźniejsze czyny wiążą się z naszą historią uczenia się. Robimy to, co robimy, ponieważ nauczyliśmy się tak robić. I mimo że nie możemy wrócić do przeszłości i nigdy nie jesteśmy w stanie stworzyć w 100% adekwatnego obrazu z minionego czasu, może być pomocnym przyjrzeć się warunkom, w jakich dorastaliśmy, aby zrozumieć, dlaczego robimy to, co robimy. Patrząc na przeszłość możemy zobaczyć, że teraźniejsze zachowanie pełniło kiedyś istotną rolę we własnym przetrwaniu. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, dlaczego wciąż robimy to samo, nawet jeśli aktualnie nie jest już tak pomocne. To z kolei pomaga spojrzeć na siebie z większą troską i akceptacją oraz uczyć się reagować w inny, bardziej pomocny sposób.

Ryzyko ciągłego rozpamiętywania

Przeszłość niesie też ze sobą ryzyko. Możemy trzymać się przekonania, że kiedyś wszystko było lepsze. Tworzy to i podtrzymuje tęsknotę za minionym czasem. Wówczas nie jesteśmy już w pełni zaangażowani w życie teraz. Możemy też mieć przekonanie, że uczyniliśmy jakiś niezmazywalny błąd, którego już nie da się odwrócić, jednak który musi być odwrócony, jeśli mamy w życiu dokądkolwiek iść do przodu. To także prowadzi to tego, że nie będziemy już w pełni zaangażowani w rozgrywające się przed nami życie. Niezależnie jak wielki był ten błąd, nie możemy się już cofnąć. Możemy tylko iść przed siebie.

Zrozumienie wartości dzięki spojrzeniu wstecz

Spojrzenie wstecz może pełnić jednak inną wspomagającą jakość życia funkcję – kiedy spoglądamy wstecz, aby zrozumieć, co się dla nas liczy. Absolutne błędy nie istnieją – uznajemy nasze zachowania za potknięcia, jeśli dzieją się w odniesieniu do naszych celów i intencji. To, co uznajemy za popełnione błędy, będzie nam zatem też mówić, jakie nasze cele i intencje w ogóle są. A one pozostają ważne, nawet jeśli po drodze coś się nie udało. Tu i teraz możemy podjąć kroki w stronę tego, co jest istotne. Nie dlatego, że musimy znaleźć odkupienie, ale dlatego, że ma to dla nas sens.

Jacqueline A-Tjak

Uczenie się nawiązywania więzi: ACT + FAP dla klientów z problemami z bliskością

HTML

Rozwiązywanie problemów z bliskością w terapii to wyzwanie, z którym psychoterapeuci mierzą się na co dzień. Poniższy artykuł przybliża skuteczne podejścia z nurtu ACT oraz FAP, które pomagają pacjentom w bezpiecznym nawiązywaniu intymnych więzi i przełamywaniu lęku przed bliskością.

Rozwiązywanie problemów z bliskością w terapii ACT i FAP

Uczenie się nawiązywania więzi: ACT + FAP dla klientów z problemami z bliskością

Autor Benjamin Schoendorff | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Włączenie do plemienia było warunkiem przetrwania we wcześniejszych etapach ludzkiej historii. W konsekwencji nasi przodkowie rozwinęli w sobie niezwykłą wrażliwość na zagrożenie związane z odrzuceniem przez grupę. Ta wrażliwość na społeczne wykluczenie towarzyszy nam po dziś dzień. Jednakże wielu z nas nie posiada już takich silnych więzi społecznych zbliżonych do tych, które istniały w plemionach. Poza tym jesteśmy w stanie kontaktować się też z innymi grupami ludzi. W związku z tymi uwarunkowaniami każdy człowiek, którego spotykamy, może stanowić tak źródło pocieszenia i poczucia bezpieczeństwa, jak i zwiastować zagrożenie związane z wykluczeniem społecznym.

Głębokie więzi, stanowiące ważną część samopoczucia, zależą od naszej zdolności do nawiązywania intymnego kontaktu. Zdrowe, bliskie relacje bazują na autentyczności, trosce i wzajemnym uprawomocnianiu doświadczenia drugiej osoby.

W swojej książce The Essential Guide to the ACT Matrix: A Step-By-Step Approach to Using the ACT Matrix Model in Clinical Practice psycholodzy kliniczni Benjamin Schoendorff i Kevin Polk definiują relację opartą na bliskości jako “taką, w ramach której jesteś głównie wzmacniany i rzadko karany za dzielenie się tym, co myślisz i czujesz. W zamian za to głównie wzmacniasz oraz rzadko karzesz drugą osobę za robienie tego samego (Cordova i Scott, 2001).”

Nawet u klientów z poważnymi problemami powiązanymi z intymnością psychoterapia jest z natury procesem opartym na bliskości, grawitującym wokół szczegółów dotyczących życia prywatnego. To stwarza szansę nawiązania więzi, w ramach której klienci czują się bezpieczni, by dzielić się swoimi najbardziej osobistymi myślami i uczuciami bez lęku przed odrzuceniem. Dotyczy to także tych klientów, którzy nigdy go nie doświadczyli. Bezpieczeństwo w takim rozumieniu jest jednym z warunków umożliwiających ludziom tworzenie głębokich więzi i może stanowić podłoże dla zdrowych ludzkich relacji poza gabinetem terapeutycznym.

Następujące wskazówki, zaczerpnięte z tej książki, zapewniają ramy do pracy z pacjentami zgłaszającymi problemy z bliskością w terapii, którzy mają trudności z komunikacją opartą na intymności.

Twórz wyraźny kontekst oparty na bliskości

Pamiętaj o tym, że relacja oparta na bliskości skupia się na wzmacnianiu, a rzadko kiedy na karaniu innych za to, co myślą i czują. Tworzenie wyraźnie intymnego kontekstu w gabinecie wymaga uosabiania tego podejścia w interakcjach pomiędzy terapeutą i klientami. Zobowiązanie się do tego, by wzmacniać i rzadko karać klientów za to, co myślą i czują, jest bardzo silnym sposobem pomagania im w nauce nawiązywania intymnych więzi. Ten rodzaj nawiązywania więzi będzie również wymagał od klienta, by i ten głównie wzmacniał i rzadko karał ciebie za dzielenie się tym, co ty z kolei myślisz i czujesz. To także będzie pogłębiało jego zdolność uczenia się umiejętności potrzebnych do budowania zdrowych relacji opartych na bliskości.

Możesz zacząć od powiedzenia klientom, że aby pomagać im tworzyć i pielęgnować relacje, na których im zależy, jesteś gotów zadbać o przestrzeń dla ich wszystkich myśli i uczuć. Przypomnij im, że doświadczane w codziennym życiu trudności prawdopodobnie będą pojawiały się na sesjach. Zdarzenia te będą stwarzały im cenne okazje do zauważania i autentycznego dzielenia się tym, co myślą i czują. Dzięki temu będą uczyć się budować upragnione relacje w bezpiecznych granicach towarzyszących przymierzu terapeutycznemu. Kiedy już zaczną kształtować i pielęgnować utęsknione poza gabinetem, będą czerpać z umiejętności nabytych dzięki doświadczeniom związanych z nawiązywaniem więzi pojawiających się podczas sesji.

Nabierz wprawy w zauważaniu procesu nawiązywania bliskich więzi

Gdy zaangażujesz się w pracę skoncentrowaną na relacji w trakcie sesji, pozostawaj uważny na doświadczenie i procesy nawiązywania bliskich więzi. Pracuj nad swoją zdolnością zauważania i maksymalizowania okazji do zachęcania klientów, by ci właśnie to praktykowali.

Wykonywanie tego rodzaju pracy oznacza, że jako klinicyści musimy mieć także odwagę, by angażować się w bliską więź z klientem. Ponadto musimy pozostawać świadomi wewnętrznych przeszkód, które mogą pojawiać się i stawać na drodze do troski i darzenia klienta taką ilością ciepła, która pomoże stworzyć autentyczną i wspierającą relację.

Takie podejście odzwierciedla postawę obecną w psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej (FAP), w której uważa się, że świadomość, odwaga i miłość są kluczowymi procesami zarówno w samej intymniej więzi, jak i zmianie terapeutycznej (Tsai i in., 2009).

Skoncentruj swoją pracę podczas sesji na naukę poprzez doświadczanie odbywające się w chwili obecnej

Jest duża różnica pomiędzy mówieniem o robieniu czegoś a robieniem tego. Z tego powodu terapia koncentrująca się na życiu klientów poza sesjami może tylko w ograniczonym stopniu pomagać im uczyć się nowych umiejętności pomocnych w bliskich kontaktach.

Terapia jest środowiskiem do nauki. Nauka nowego zachowania może odbywać się wyłącznie w bieżącym momencie. Wymaga ona również praktyki. Bez skoncentrowania się na nauce w chwili obecnej podczas sesji terapeutycznej pojawia się ryzyko – terapia może stać się miejscem ćwiczenia rozmów o różnych rzeczach zamiast trenowania nowego, pomocnego w odblokowywaniu się w innych kontekstach zachowania.

Ludzie idą zazwyczaj na terapię, ponieważ chcą nauczyć się, jak lepiej radzić sobie w różnych sytuacjach. W ramach pomocy klientom w nabywaniu nowych umiejętności, niezwykle pomoce jest dawanie im jasnych instrukcji i zapraszanie klientów do praktyki nowych zachowań podczas sesji. Jednakże nie każdy, kto podejmuje terapię, jest skłonny podążać za tymi instrukcjami i próbować nowych zachowań. Prawdę mówiąc, dla niektórych zasady mogą być jawnie awersyjne. Problemy niektórych klientów mogą wynikać ze sposobu, w jaki reagują na instrukcje. Miej świadomość, że może to prowadzić do tego, że klient utknie i dojdzie do ograniczenia postępów w terapii.

Aby dowiedzieć się więcej o ACT, FAP, matrycy i pomaganiu klientom z problemami związanymi z bliskością, sprawdź książkę The Essential Guide to the ACT Matrix.

Zapraszamy także na warsztat online Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej: Wprowadzenie do pięciu zasad FAP 17-18 listopada 2019, prowadzony przez eksperta FAP i ACT Matthew Menayasa Skintę, w którym na własnej skórze poznasz podstawowe zasady tego podejścia.

Bibliografia

Cordova, J. V., & Scott, R. L. (2001). Intimacy: A behavioral interpretation. Behavior Analyst 24(1): 75-86.

Tsai, M., Kohlenberg, R. J., Kanter, J. W., Kohlenberg, B., Follette, W. C., & Callaghan, G. M. (Eds.). (2009). A Guide to functional analytic psychotherapy: Awareness, courage, love, and behaviorism. New York: Springer.

Benjamin Schoendorff

Zachowania istotne klinicznie i pięć zasad psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej

Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej (FAP) to unikalne podejście terapeutyczne, które koncentruje się na wykorzystaniu relacji między terapeutą a klientem jako głównego narzędzia zmiany, kładąc szczególny nacisk na zachowania występujące bezpośrednio podczas sesji.

Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej w praktyce klinicznej

Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej (functional analytic psychotherapy, FAP) koncentruje się w dużej mierze na relacji terapeutycznej i zachowaniach interpersonalnych, pojawiających się podczas sesji. Terapeuci FAP przywiązują szczególną uwagę do identyfikowania zachowań istotnych klinicznie – zachowań mających miejsce w trakcie sesji i stanowiące albo przykład problematycznego zachowania, jakie pojawia się w życiu klienta (zwane CRB1, od clinically relevant behaviors), albo zachowania z życia klienta, które uległo poprawie (CRB2). Są one albo zachowaniami „oddalającymi”, albo „zbliżającymi”, w które klienci angażują się w trakcie sesji.

To, co czyni CRB istotnymi w pracy klinicznej, to fakt, że pełnią one te same funkcje, co docelowe zachowania z codziennego życia. Na przykład, jeśli klientka opisuje, jak unikała zapytania szefa o podwyżkę, to unikanie zapytania szefa nie jest klinicznie istotnym zachowaniem, gdyż nie doszło do niego w trakcie sesji. Jeżeli unika ona rozmowy z tobą na temat jej problemów finansowych oraz tego, jak mogą one wpływać na jej zdolność do opłacania terapii, to stanowiłoby to już przykład zachowania istotnego klinicznie. Ilustruje ono zachowanie z codziennego życia, w którym klientka nie pyta szefa o podwyżkę.

Zachowanie jest klinicznie istotne, gdy spełnia tę samą funkcję zarówno podczas sesji, jak i poza nią. Sama forma (objaw, zewnętrzny przejaw) zachowania niekoniecznie będzie wyglądać podobnie. Pieniądze nie są tematem dyskusji, który powodowałby, że unikanie pojawiające się w czasie sesji czyni je CRB. Dotyczy to czegoś, co znajduje się u podłoża, mianowicie trudności w dbaniu o to, by potrzeby klientki były zaspokajane na sesji i poza gabinetem. Matryca ACT, opracowana przez psychologów klinicznych Benjamina Schoendorffa i Kevina Polka, pomaga klientom zauważać ich problematyczne zachowania (oddalanie się od wartościowego życia) oraz te zachowania, które uległo poprawie (zbliżanie się doń). Bierze pod uwagę także wewnętrzne doświadczenia, które mogą te zachowania wywoływać.

Identyfikowanie poniższych zasad od razu, gdy pojawiają się w trakcie sesji, stwarza okazję, by nawiązać kontakt z przykładami problematycznego zachowania w bieżącej chwili. Dzięki temu można z nimi pracować w czasie rzeczywistym. Wymienione pięć zasad (Tsai i in., 2009) wyznacza stopniowy proces pracy z CRB z w ramach modelu FAP skupiającego się na odwadze, świadomości i miłości (awareness, courage and love; ACL).

Zachowania istotne klinicznie i pięć zasad psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej

Autor Benjamin Schoendorff | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Zasada 1: Zauważaj CRB

Ta zasada związana jest ze świadomością. Uświadamiając sobie CRB klienta możesz pomóc mu w obserwowaniu jego zachowań. W ramach stosowania matrycy ACT psycholog kliniczny pytałby w ramach tej zasady klientów, czy dane zachowanie jest bardziej ruchem zbliżającym czy oddalającym do ich wartości oraz czy to zachowanie pojawia się poza sesją.

Zasada 2: Wywołuj CRB

Ta zasada wiąże się z odwagą. Możesz pomóc klientom wywołać CRB w gabinecie zapraszając ich do angażowania się w zachowanie, które jest dla nich trudne. Rzadko kiedy znalezienie ich wymaga to wysiłku, gdyż CRB potrafi pojawić się w naturalnym toku terapii w jej trakcie: podczas ustalania stawek, omawiania planu sesji, polecania zadań do wykonania pomiędzy sesjami, kończenia procesu terapeutycznego itd.

Zasada 3: Podchodź warunkowo wobec CRB i naturalnie wzmacniaj CRB2, czyli zachowania z codziennego życia, które uległo poprawie

Ta zasada dotyczy miłości, ponieważ wzmacnianie zachowania, gdy klienci zbliżają się do swoich celów jest częścią tego, jak rozumiana jest miłość. Gdy klienci angażują się w problematyczne zachowania, można je wtedy próbować powstrzymać lub podjąć próbę wpłynięcia na część ich zachowania w taki sposób, by mogło ono stać się krokiem zbliżającym do tego, co sugerowałyby ich wartości.

Powstrzymywanie zachowań może być odbierane przez klientów jako awersyjne, więc pamiętaj o pytaniu ich o zgodę, będąc przy tym możliwie najbardziej łagodnym lub łagodną. W zamian za to zaoferuj alternatywne zachowanie zbliżające, w które klient lub klientka może się zaangażować.

Gdy klienci angażują się w zachowania, które wpływają na poprawę ich życia, możesz wzmacniać w nich te zachowania poprzez informowanie ich o tym, jak się czujesz, gdy widzisz ich postępy.

Zasada 4: Obserwuj wpływ twojego zachowania na klientów

To zasada związana ze świadomością, ponieważ wymaga bycia uważnym na to, jak oddziałujemy na klientów. Każdy reaguje w inny sposób i to, co może stanowić wzmocnienie dla jednego klienta, dla innego będzie formą kary. Określenie, czy dane zachowanie było wzmacniające dla klienta lub klientki, jest możliwe na podstawie tego, czy będzie angażował lub angażowała się w nie częściej po próbie wzmocnienia – nie tylko w krótkiej, ale także długiej perspektywie. Technicznie rzecz ujmując, możesz dowiedzieć się, czy wzmocnienie było efektywne, poprzez obserwację, czy ilość zachowania docelowego uległa wzrostowi. Dobrym pomysłem może być tutaj zapytanie klientów, jak w ich ocenie przedstawia się ich sytuacja.

Innym sposobem pracy z tą zasadą jest proszenie klientów, by dzielili się tym, za co są wdzięczni pod koniec każdej sesji. Wyrażanie wdzięczności przez ciebie może bardziej wzmacniać zachowania, które uległy poprawie. Z kolei wdzięczność wyrażana ze strony klienta może dać ci wgląd w to, czy dane twoje zachowanie przynosi określony skutek.

Dodatkowo, pytając klientów, jak to wygląda z ich perspektywy, modelujesz świadomość tego, jak każdy na siebie oddziałuje. Jest to umiejętność, która może jedynie pomóc klientom w ich interakcjach interpersonalnych.

Zasada 5: Zapewnij funkcjonalne uzasadnienia i promuj generalizację

Mamy tutaj do czynienia z zasadą opartą na świadomości i odwadze. Matryca ACT jest idealnym narzędziem do praktykowania analizy funkcjonalnej: identyfikacji zmiennych poprzedzających, zachowania i konsekwencji.

Jej elastyczność umożliwia określenie, czy istotna zmienna poprzedzająca zachowanie jest zdarzeniem ze świata pięciu zmysłów, jak w tradycyjnej analizie zachowania, czy prywatnym, wewnętrznym zdarzeniem, takim jak myśl lub emocja.

Podobnie, zachowanie może być zarówno obserwowalnym krokiem zbliżającym lub oddalającym lub też zachowaniem utajonym, takim jak ruminowanie.

Konsekwencją może być zachowanie zbliżające lub oddalające, ale także to, co zachodzi w środowisku po tym, jak klienci zaangażują się w ruch zbliżający lub oddalający.

Aby dowiedzieć się więcej o psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej i matrycy, sprawdźcie książkę The Essential Guide to the ACT Matrix.

Źródła

Tsai, M., Kohlenberg, R. J., Kanter, J. W., Kohlenberg, B., Follette, W. C., & Callaghan, G. M. (Eds.). (2009). A Guide to functional analytic psychotherapy: Awareness, courage, love, and behaviorism. New York: Springer.

Benjamin Schoendorff

Elastyczna ekspozycja w pracy z OCD i pokrewnymi problemami

 

Zapraszamy na darmowe szkolenie online dla psychoterapeutów, podczas którego szczegółowo omówiona zostanie terapia ekspozycyjna w OCD. Warsztat prowadzony przez Patricię Zuritę Onę skupia się na pracy z pacjentami doświadczającymi zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz integruje ekspozycję z powstrzymaniem reakcji (ERP) z terapią akceptacji i zaangażowania (ACT).

Terapia ekspozycyjna w OCD – najważniejsze informacje o szkoleniu

Warsztat online Patricii Zurity Ony „Elastyczna ekspozycja przy OCD i pokrewnych problemach”

Szkolenie udostępnione za darmo.

Warsztat prowadzony przez Patricię Zuritę Onę, psychoterapeutkę ACT, skupiony na terapii ekspozycyjnej z klientami doświadczającymi problemów z dziedziny zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz pokrewnych problemów.

Organizacja. Szkolenie trwa 4 godziny. Istnieje możliwość wykupienia imiennego certyfikatu z ilością godzin zegarowych. Szkolenie jest tłumaczone konsekutywnie na język polski przez dwóch tłumaczy, prezentacja na nagraniu jest po polsku. Udostępnione materiały do pracy i prezentacja są po polsku. Pełne informacje rejestracyjne na dole strony.

Zobacz inne nagrania szkoleń na Uczę się ACT.

O warsztacie

Ekspozycja z powstrzymaniem reakcji (exposure response prevention, ERP) jest podstawowym sposobem pracy z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (obsessive-compulsive disorder, OCD) i wszystkimi zaburzeniami lękowymi. Aktualne dane naukowe pokazują, że zarówno ERP, jak i łączenie terapii akceptacji i zaangażowania z ERP są efektywną metodą pracy w tej dziedzinie.

W ramach webinaru pokazana zostanie relacja między modelem inhibicyjnego uczenia się (inhibitory learning model, ILM) dla ERP i ekspozycji bazującej na ACT, aby pokazać najważniejsze elementy sesji ekspozycyjnej spójnej z terapią akceptacji i zaangażowania.

Głównym elementem szkolenia będzie:

  • nauka, jak prowadzić kontekstualno-funkcjonalną diagnozę OCD,
  • jak prowadzić spójną z ACT sesję ekspozycji na bodźce związane z OCD i pokrewnymi problemami,
  • co robić, kiedy się utknie podczas sesji ekspozycji np. gdy klient ma wysoki poziom wiary w relacje między myślami a działaniem, gdy sesje ekspozycji zmieniają się w następny rytuał, gdy członkowie rodziny niechcący wzmacniają OCD, gdy koszty unikania dają więcej niż korzyści płynące z życia w zgodzie z wartościami itd.

Oprócz tego, zaprezentowany zostanie Moment Wyboru (Choice Point), behawioralna interwencja pochodząca z ACT, zaprojektowana początkowo, aby wzmacniać efekty sesji ekspozycji w dziecięcym OCD. Podczas webinaru miejsce mieć będzie ćwiczenie mające ułatwić korzystanie z tej metody przy OCD i pomóc uczestnikom (1) identyfikować haczyki, na które łapany jest klient, a także źródła wsparcia, (2) identyfikować wartości klienta oraz (3) rozróżniać zachowania związane z wartościami oraz zachowań związanych z OCD.

Patricia Zurita Ona

Cele szkolenia

  1. Opisać, jak ACT kładzie duży nacisk na model inhibicyjnego uczenia się przy aranżowaniu interwencji ekspozycyjnych w OCD.
  2. Uczestnicy warsztatu nauczą się, jak wpływać na wartości i zaangażowane działanie – procesy kształtujące gotowość do angażowania się w pracę opartą na ekspozycji.
  3. Uczestnicy nauczą się aplikować elementy 6 procesów ACT, aby wzmocnić sesje ekspozycyjne.
  4. Uczestnicy nauczą się korzystać z modelu „Momentu Wyboru” (choice point) jako narzędzia klinicznego, pozwalającego oddzielić zachowania związane z wartościami od zachowań napędzanych przez OCD podczas pracy z klientami zmagającymi się z tego rodzaju problemami.

Dla kogo

  • Dla psychoterapeutów, psychologów, psychiatrów pracujących z obsesyjno-kompulsywnymi klientami.
  • Dla korzystających już z terapii ekspozycyjnej, chcących prowadzić ją w kontekście indywidualnych wartości i sensu życia.
  • Dla studentów chcących lepiej poznać ACT i terapię ekspozycyjną oraz przygotować się do pracy z wykorzystaniem tych umiejętności.
  • Dla chcących poznać pomysły na pracę z konfrontowaniem swoich związanych z lękiem ograniczeń w imię własnych, indywidualnych wartości.
  • Dla przedstawicieli wszystkich nurtów terapeutycznych. ACT, mający korzenie w podejściu behawioralnym, jest łatwo integrowalnym nurtem zarówno do pracy z klientem, jak i z samym lub samą sobą.

O dr Zuricie Onie

Dr Zurita Ona (lub „dr Z”) jest licencjonowaną psycholog kliniczną pracującą w Kalifornii. Jej praca kliniczna rozpoczęła się od bycia psychologiem szkolnym, a następnie została psychologiem klinicznym. Ma duże doświadczenie w pracy z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi zmagającymi się z problemami lękowymi oraz związanymi z regulacją emocji. Szczególnym obszarem specjalizacji są zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, zaburzenie stresu postraumatycznego oraz problemy regulacji emocji.

Dr Z jest regularną uczestniczką lokalnych, amerykańskich oraz międzynarodowych konferencji. Obok wykształcenia doktorskiego, ukończyła szkolenie w International OCD foundation Behavior Therapy Training Institute (BTTI) w dziedzinie OCD dzieci i OCD dorosłych. Jej praca kliniczna koncentruje się wokół terapii ekspozycyjnej, uznanej metody pracy z OCD, lękiem i powiązanymi z tym zaburzeniami. Ma także wykształcenie w Dialektycznej Terapii Behawioralnej (DBT).

Dr Zurita Ona jest współautorką licznych książek. „Mind and emotions: a universal protocol for emotional disorders” otrzymało odznaczenie „Self-help seal of merit” Association for Behavior and Cognitive Therapists (ABCT). Jest autorką „Parenting a troubled teen: using acceptance and commitment therapy”, napisanej dla rodziców i opiekunów wychowujących nastolatków, którzy „czują za dużo, za szybko i działają zbyt impulsywnie na podstawie tego”. Jej ostatnia publikacja „Escaping the emotional roller coaster: acceptance and commitment therapy for the emotionally sensitive” jest książką samopomocową dla dorosłych zmagających się ze zmiennością emocjonalną. Dr Z pracuje aktualnie w ramach projektu związanego z terapią zaburzeń lękowych metodą ACT.

Poza jej praktyką terapeutyczną, dr Zurita Ona jest członkiem kadry klinicznej dla The Wright Institute, gdzie superwizuje i uczy doktorantów. Każdego roku wybiera 1-3 studentów do współpracy nad ich pracami doktorskimi i dalszym wykształceniem psychologicznym. Zależy jej na rozwoju takiej naukowej wiedzy klinicznej, która będzie mogła przełożyć się na znaczącą zmianę w życiu klientów. Nie ma powodu, aby ludzie cierpieli, kiedy jesteśmy w posiadaniu wiedzy o efektywnych i pozytywnie wpływających na życie interwencjach.

Dr Z jest członkiną następujących organizacji: Anxiety and Depression American Association (ADAA), Association for Behavioral and Cognitive Therapies (ABCT), International Obsessive Compulsive Disorder Foundation (IOCDF), Northern California CBT Network, The Association for Contextual Behavioral Science (ACBS).

Materiały z warsztatu

Prezentacja + kwestionariusze + choice point + publikacje

Organizacja

Czas. Szkolenie trwa 4 godziny. Nagranie zawiera wszystkie jego elementy oprócz prywatnej pracy w grupach oraz treści czatu między uczestnikami. Dostęp do nagrania przyznawany jest na miesiąc.

Opłata. Szkolenie udostępnione za darmo. Jeśli chcesz certyfikat udziału (np. do odnowienia certyfikatu psychoterapeuty), wówczas koszt jego wystawienia to 200 zł, zgodny z wcześniejszą ceną dostępu do szkolenia.

Tłumaczenie. Szkolenie jest tłumaczone konsekutywnie przez dwoje tłumaczy z angielskiego na język polski. Wyświetlane slajdy są po polsku. Udostępnione materiały do pracy i prezentacja są po polsku.

Chcesz fakturę? Przeczytaj! Od 1 stycznia 2020 przedsiębiorcy nie mają możliwości wystawienia faktury na podstawie paragonu wydanego wcześniej. Powyższa zmiana jest spowodowana nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług uchwaloną w dniu 4 lipca 2019 r. przez Sejm. W związku z tym proszę o podanie danych firmy w pierwszym wysłanym mailu ws. udostępnienia szkolenia lub wysłanie ich najdalej w dniu przelewu. W przeciwnym razie może się okazać, że nie będzie możliwości wystawienia faktury np. w razie podania danych firmy kilka dni po przelewie. Prosimy dla wzajemnej satysfakcji z usługi o trzymanie się tych zasad.

Jak się zapisać? Proszę dokonać przelewu 200 zł o tytule PATRICIA i napisać o tym na bkleszcz.act@gmail.com. Należy załączyć dane do faktury (jeśli jest potrzebna).

Proszę wysłać przelew na:

Inteligo 50 10205558 1111168586100067
Bartosz Kleszcz Psychoterapia i Szkolenia
Aleja Zwycięstwa 31/8
41-200 Sosnowiec

IBAN: PL50102055581111168586100067
BIC/SWIFT: BPKOPLPW
W razie przelewu z konta zagranicznego proszę doliczyć 11 zł.

Miłego oglądania

Zapraszamy też do zapoznania się z książką Patricii, The ACT Workbook for Teens with OCD.

Kontakt, pytania i informacja o zapisie

Rejestracja i pytania przez kontakt mailowy na bkleszcz.act@gmail.com

Zapraszam także, by w razie pytań dzwonić bezpośrednio do Bartosza Kleszcza: +48 570 295 870

 

 

Łowienie metafor na sesji

Skuteczne techniki terapeutyczne opierają się na głębokim zrozumieniu pacjenta, a jedną z nich jest umiejętne wykorzystanie metafor pojawiających się naturalnie w trakcie dialogu na sesji.

Techniki terapeutyczne w pracy z metaforą

Łowienie metafor na sesji

Autor Niklas Törneke | Źródło
Polska wersja Bartosz Kleszcz

Prawie wszystkie szkoły psychoterapii zgadzają się co mocy metafor w dialogu terapeutycznym. Rozmaite modele terapeutyczne wykorzystują ich pakiet wobec różnorodnych problemów. Wiele z metafor pojawia się jednak spontanicznie, nawet bez świadomej decyzji, aby ująć coś w metaforyczny sposób. Terapeuci mogą skoncentrować rozmowę na tych spontanicznie użytych sformułowaniach, aby tworzyć lepsze przymierze między nimi a klientami i pracować nad konkretnymi, ważnymi dla klienta sferami życia.

Jedną z takich sfer będzie pomoc klientowi w odniesieniu jego zachowań w danych problematycznych sytuacjach do doświadczanych konsekwencji – co typowo zwie się analizą funkcjonalną lub ABC (antecedent-behavior-consequence, bodziec poprzedzający – zachowanie – konsekwencja).

Zatem jeśli klient opisuje swoją sytuację korzystając z jakiejś konwencjonalnej metafory, przykładowo mówiąc „Jestem pod ścianą. Nie wiem, co zrobić.„, terapeuta może uchwycić się tego bycia pod ścianą i spróbować rozwijać temat wraz z klientem. Można odpowiedzieć wielorako: „Powiedz mi więcej o tej ścianie!” lub „Jak rozpoznajesz, że to już ściana?” lub „W jakich sytuacjach ściana się zwykle pojawia?” Jeśli klient odpowie na tę interwencję „z wnętrza metafory”, to zarazem wzmocni to przymierze i pogłębi sam opis bodźców poprzedzających.

Aby skupić się następnie na tym, co w tej sytuacji robi klient, kolejnym krokiem może być spytanie: „Kiedy wyczuwasz ścianę, kiedy jesteś pod nią, co zwykle robisz?

A jeśli dialog będzie kontynuowany w ramach metafory, można pytać dalej o relację między tym, co klient robi, a rezultatami tego – o relację między zachowaniem a konsekwencją: „Zatem pojawia się ściana, próbujesz robić X, co dzieje się potem?

Są dwie fundamentalne rzeczy w tego rodzaju dialogu. Po pierwsze, terapeuta potrzebuje rozpoznać, że klient właśnie korzysta z metafory. Po drugie, musi mieć strategię, w jakim kierunku ją poprowadzić, tak jak w powyższym przykładzie analizy funkcjonalnej.

Niklas Törneke