Wielopoziomowa ewolucja kulturowa: Od nowej teorii do praktycznych zastosowań

Wielopoziomowa ewolucja kulturowa stanowi fundament nowoczesnego rozumienia mechanizmów, które kształtują ludzkie społeczeństwa, od małych zespołów po globalne struktury zarządzania.

Wielopoziomowa ewolucja kulturowa: od nowej teorii do praktycznych zastosowań

Autorzy: David Sloan Wilson, Guru Madhavan, Michele J. Gelfand, Steven C. Hayes, Paul W. B. Atkins i Rita R. Colwell | Źródło
Polska wersja: Uczę się ACT

Abstrakt

Nauka o ewolucji doprowadziła do wielu praktycznych zastosowań ewolucji genetycznej, ale niewielu praktycznych zastosowań ewolucji kulturowej. Wynika to z faktu, że badanie ewolucji było skoncentrowane na genach przez większość XX wieku, spychając ludzkie zmiany kulturowe do innych dyscyplin. Formalne badanie ewolucji kulturowej człowieka rozpoczęło się w latach 70. XX wieku i dojrzało do punktu, w którym można wyprowadzić praktyczne zastosowania. Przedstawiamy przegląd tych zmian dla obszarów nauki i inżynierii systemów złożonych, ekonomii, biznesu oraz zdrowia psychicznego.

Teoria ewolucji Darwina jest znana ze swojego zakresu wyjaśniania, co skłoniło genetyka Theodosiusa Dobzhansky’ego do zadeklarowania w 1973 roku, że „nic w biologii nie ma sensu inaczej niż w świetle ewolucji”. Jednak „nowoczesna synteza” stała się „wielkim zwężeniem” – badanie ewolucji ograniczono niemal całkowicie do genetyki.

Dopiero w latach 70. XX wieku myśliciele ewolucyjni zdefiniowali dobór naturalny jako proces łączący triadę wariancji, selekcji i replikacji – niezależnie od mechanizmów. Obecnie badanie ewolucji kulturowej u ludzi jest w pełnym rozkwicie, a postępy te mają praktyczne zastosowania w pozytywnych zmianach, od jednostki po globalne zarządzanie.

Dlaczego jesteśmy takim gatunkiem kulturowym

Wyróżniamy się zdolnością do przekazywania wyuczonych informacji przez pokolenia w sposób kumulatywny oraz do manipulowania środowiskiem. Zdolności te umożliwiły naszym przodkom adaptację znacznie szybszą niż droga genetyczna. Naukowcy zidentyfikowali trzy czynniki odpowiadające za tę zdolność: prospołeczność, kontrolę społeczną i myślenie symboliczne.

Prospołeczność

Prospołeczność to każde zachowanie zorientowane na dobro innych lub grupy jako całości. Najlepszym przykładem jednostki adaptacyjnej jest organizm, którego komórki działają na korzyść całości. W tym kontekście Homo sapiens kwalifikuje się jako gatunek wysoce prospołeczny w porównaniu z naszymi najbliższymi krewnymi.

Podstawowy problem życia społecznego u wszystkich gatunków polega na tym, że zachowania prospołeczne mają wadę w porównaniu z zachowaniami zorientowanymi na siebie w tej samej grupie. Jednak grupy współpracujące przewyższają grupy, których członkowie nie potrafią się zjednoczyć. Jak ujęto w literaturze: „Samolubstwo pokonuje altruizm w grupach. Grupy altruistyczne pokonują grupy samolubne”.

Logikę selekcji dwupoziomowej można rozszerzyć na wiele poziomów hierarchii: od genów po ekosystemy i od małych grup do globalnego zarządzania. Adaptacja na dowolnym poziomie wymaga procesu selekcji na tym poziomie.

Kontrola społeczna

Kontrola społeczna polega na karaniu jednostek, które nie zachowują się prospołecznie. Sprawia to, że współpraca staje się selektywnie korzystna. W małych społecznościach ludzkich kontrola społeczna została podniesiona do poziomu sztuki poprzez normy, monitorowanie i nagradzanie statusu.

Antropolog Christopher Boehm opisał to jako „odwróconą dominację”. Ewolucja ludzkiej prospołeczności jest procesem samoudomowienia, co potwierdzają dowody anatomiczne w zapisie kopalnym H. sapiens. Stłumienie zakłócającej selekcji na niższym poziomie pozwala, aby selekcja na wyższym poziomie stała się główną siłą ewolucyjną.

Myśl symboliczna

Największą adaptacją umysłową na poziomie grupy jest zdolność do myślenia symbolicznego. Ludzie potrafią utrzymywać elastyczny inwentarz symboli o wspólnym znaczeniu. System symboliczny staje się systemem dziedziczenia kulturowego, który współewoluuje z genami.

Koewolucja ta, zwana teorią podwójnego dziedziczenia, sprawia, że ewolucja kulturowa często odgrywa wiodącą rolę. Przykładem jest ewolucja wchłaniania laktozy u dorosłych po kulturowym rozwoju mleczarstwa. Współczesne życie to ciągłe przeciąganie liny między poziomami selekcji, a pozytywna zmiana wymaga przywrócenia funkcjonalnej organizacji.

Praktyczne zastosowania

Pomysły te można zastosować w czterech głównych obszarach działalności człowieka.

Nauka i inżynieria systemów złożonych

Istnieje kluczowe rozróżnienie między systemem, który jest adaptacyjny jako całość (CAS1 – np. układ odpornościowy), a systemem złożonym z czynników realizujących własne strategie (CAS2 – np. natężenie ruchu). Systemy CAS2 nie organizują się automatycznie w CAS1 – wymagana jest do tego teoria selekcji wielopoziomowej.

Niemal każda patologia społeczna wynika z działania czynników w sprzeczności. Przekształcenie systemów CAS2 w CAS1 wymaga zarządzanego procesu ewolucji kulturowej na poziomie systemu. Przykładem jest cykl ciągłego doskonalenia w firmie Toyota, gdzie wydajność całego zakładu jest celem selekcji.

Ekonomia i biznes

Metafora „niewidzialnej ręki” sugeruje, że dążenie do własnego interesu przynosi korzyści ogółowi. Jest to przeciwieństwo selekcji wielopoziomowej, gdzie interes niższej skali osłabia dobro wspólne. Politolog Elinor Ostrom wykazała, że grupy mogą samodzielnie zarządzać zasobami, jeśli wdrożą osiem podstawowych zasad projektowania (CDP).

Zasady projektowania grup (CDP):

  • CDP1: Silne poczucie tożsamości i celu.
  • CDP2-6: Koordynacja interakcji i tłumienie zachowań destrukcyjnych.
  • CDP7-8: Zasady dla interakcji międzygrupowych.

Badania wykazują, że grupy biznesowe mają braki w tych zasadach, co skutkuje brakiem autonomii i poczucia celu u pracowników. Wielopoziomowa teoria ewolucji kulturowej pozwala postrzegać patologie modelu wartości dla akcjonariuszy jako błędy systemowe.

Zdrowie psychiczne i dobrostan

Psychologia kliniczna może traktować osobę jako ewoluującą jednostkę. Ludzki system behawioralny przypomina układ odpornościowy – posiada komponent wrodzony i adaptacyjny (zdolność do zmiany przez konsekwencje).

Traktowanie osoby jako ewoluującej jednostki

Terapie „trzeciej fali”, takie jak terapia akceptacji i zaangażowania (ACT), pomagają zarządzać procesem osobistej ewolucji. Kluczowym konstruktem jest elastyczność psychologiczna – zdolność do wykazywania zdrowej zmienności i selekcji zachowań zgodnych z wartościami. Programy samopomocowe WHO, takie jak „Self-Help Plus”, skutecznie zmieniają zdolności adaptacyjne ofiar wojny i osób w stresie.

Wiele poziomów terapii

Psychoterapia jest procesem społecznym. Ludzie ewoluowali w grupach, więc izolacja społeczna jest interpretowana przez organizm jako sytuacja awaryjna. Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest osadzenie jednostki w odpowiednio ustrukturyzowanych grupach wsparcia. Gdy terapeuta modeluje elastyczność, a klient ją internalizuje, powstaje samopowielający się system wsparcia.

Globalna zmiana

Zasady selekcji wielopoziomowej są niezależne od skali. To, co patologiczne w skali makro, często wynika z prospołeczności w skali mikro (np. nepotyzm lub nacjonalizm).

System ziemski jako ostateczna jednostka selekcji

Jedynym rozwiązaniem jest projektowanie polityk z myślą o dobrobycie całego systemu ziemskiego. Selekcja w skali planetarnej wymaga świadomego wyboru celu, jakim jest prosperowanie planety. Musimy działać jako projektanci systemów, pamiętając, że selekcja na poziomie całych systemów to ręka, która oddziela zachowania pożyteczne od destrukcyjnych.

Małe grupy jako komórki wielokomórkowych społeczeństw

Podstawową jednostką ludzkiego społeczeństwa nie jest jednostka, lecz mała, funkcjonalna grupa. Systemy symboliczne XX wieku osłabiły tę tkankę społeczną, ale trend ten można odwrócić. Odbudowa tkanki komórkowej społeczeństwa jest kluczem do skutecznych działań na większą skalę.

Znaczenie kontroli społecznej i mezoskalowych tożsamości społecznych

Tożsamości mezoskalowe (narodowość, religia) są częścią naszej przeszłości ewolucyjnej. Teoria podwójnego dziedziczenia pokazuje, że różnice kulturowe są głębokie. Pojęcie niedopasowania ewolucyjnego wyjaśnia, dlaczego stare nawyki kulturowe zawodzą w antropocenie.

Podział na kultury „ścisłe” (silne normy w obliczu zagrożeń) i „luźne” (tolerancja w bezpiecznych warunkach) okazał się kluczowy podczas pandemii COVID-19. Narody o luźnej kulturze miały trudności z natychmiastowym działaniem zbiorowym, co skutkowało wyższą śmiertelnością. Każda tożsamość społeczna musi ewoluować, by funkcjonować w kontekście globalnego dobra.

Zakończenie darwinowskiej rewolucji

Wielopoziomowa ewolucja kulturowa pozwala odpowiedzieć na wielkie pytania dotyczące pochodzenia człowieka i różnorodności. Na poziomie praktycznym uczy nas, że współpraca i adaptacja wymagają świadomego strukturyzowania środowisk społecznych. Rozumiejąc te procesy, możemy rozwijać polityki, które budują świat działający na rzecz wszystkich ludzi.

Bibliografia

  1. T. Dobzhansky, Nothing in biology makes sense except in the light of evolution (1973).
  2. E. Jablonka, M. Lamb, Evolution in Four Dimensions (2006).
  3. L. L. Cavalli-Sforza, M. W. Feldman, Cultural Transmission and Evolution (1981).
  4. R. Boyd, P. J. Richerson, Culture and the Evolutionary Process (1985).
  5. J. Henrich, The Secret of Our Success (2015).
  6. P. W. D. Atkins, D. S. Wilson, S. C. Hayes, Prosocial (2019).
  7. E. Ostrom, Governing the Commons (1990).
  8. S. C. Hayes, S. G. Hofmann, D. S. Wilson, Clinical psychology is an applied evolutionary science (2020).

Terapia ACT dla zamartwiania się, ruminowania i obsesji

Profesjonalny webinar terapia ACT prowadzony przez światowej sławy eksperta, dr Russa Harrisa, to unikalna okazja dla psychoterapeutów i psychologów, aby zgłębić praktyczne metody pracy z trudnymi procesami poznawczymi pacjentów.

Webinar: Terapia ACT dla zamartwiania się, ruminowania i obsesji

Prowadzący: dr Russ Harris

WAŻNA INFORMACJA ORGANIZACYJNA!Zapisy trwają do czwartku 08.02 do godziny 17.00. Maile ze zgłoszeniem i wpłaty po tej godzinie będą umożliwiały już wyłącznie dostęp do nagrań ze szkolenia.
Szkolenie odbędzie się 11 lutego 2024 (łącznie 4 godziny zegarowe). Wydarzenie jest nagrywane – uczestnicy otrzymują dostęp do nagrania na okres trzech miesięcy.Organizacja: Udział poświadczony jest imiennym certyfikatem z ilością godzin zegarowych.

Tłumaczenie: Szkolenie jest tłumaczone symultanicznie na język polski. Możesz wybrać dźwięk oryginalny (angielski) lub tłumaczenie. Prezentacja oraz materiały do pracy przygotowane są w języku polskim i angielskim.

Dołącz do wydarzenia na FB.

Kto skorzysta z webinaru ACT?

Webinar przeznaczony jest dla praktyków, którzy ukończyli podstawowe szkolenie wprowadzające do terapii ACT. Zapraszamy w szczególności:

  • Psychologów i psychoterapeutów,
  • Psychiatrów,
  • Pracowników socjalnych i pielęgniarki,
  • Studentów psychologii i psychoterapii,
  • Coachów chcących podnieść jakość swojej pracy.

Opis merytoryczny webinaru ACT

Klienci często wpadają w tzw. „analityczny paraliż”, ruminacje i obsesje. Standardowe techniki defuzji czy uważności mogą nie wystarczyć w przypadku tak silnie utrwalonych nawyków. Jeśli chcemy skutecznie pomóc w zmianie tych ukrytych zachowań, musimy podejść do nich z perspektywy całego heksafleksu.

Russ Harris prezentuje model szkolenia „ACT po prostu” – wolny od żargonu, skupiony na prostocie, jasności i praktyce. Poznasz strategie pozwalające zredukować martwienie się, ruminowanie oraz obsesje (MRO) w codziennej pracy klinicznej.

Cele dydaktyczne szkolenia

  • Uprawomocnienie i znormalizowanie procesów MRO.
  • Zrozumienie ewolucyjnego celu zamartwiania się.
  • Wykorzystanie metafor do pokazania niewykonalności obecnych procesów poznawczych.
  • Przezwyciężanie oporu przed zmianą i dyskomfortu emocjonalnego.
  • Praktyczne zastosowanie technik takich jak „zanurzanie się i wychodzenie ze strumienia” lub „odhaczanie myśli”.
  • Dostosowanie technik CBT (np. czas na zamartwianie się) do spójności z modelem ACT.

O prowadzącym – Russ Harris

Lekarz, psychoterapeuta, life coach. Russ Harris to światowej sławy trener ACT, autor bestsellerów „Zrozumieć ACT” oraz „Pułapka szczęścia” (sprzedanej w ponad 600 000 egzemplarzy). Jego unikalny styl nauczania opiera się na trzech wartościach: prostocie, jasności i dobrej zabawie.

Udział w webinarze i zapisy

Koszt udziału: 220 zł

Zniżki: 200 zł/osobę przy zapisie grupowym (min. 2 osoby).

Jak się zapisać? Dokonaj przelewu o tytule RUSS3 i wyślij zgłoszenie na adres: bkleszcz.act@gmail.com.

Dane do przelewu:
Inteligo 50 10205558 1111168586100067
Bartosz Kleszcz Psychoterapia i Szkolenia
Aleja Zwycięstwa 31/8, 41-200 Sosnowiec

Materiały i szkolenia na żądanie

Ciekawe artykuły Russa Harrisa:

Darmowe materiały edukacyjne (PDF):

Czym jest aktywacja zachowania?

Skuteczna aktywacja zachowania to sprawdzone podejście psychologiczne, które polega na świadomym angażowaniu się w określone działania w celu poprawy nastroju i samopoczucia.

Czym jest aktywacja zachowania?

Autor | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Aktywacja zachowania to podejście do zdrowia psychicznego, które polega na stosowaniu przez osobę zachowań wpływających na jej stan emocjonalny. Jest ona często częścią terapii poznawczo-behawioralnej (CBT), ale może też być samodzielną metodą leczenia.

Większość badań nad aktywacją zachowania koncentrowała się na jej wpływie na depresję. Wynika to z faktu, że osoby cierpiące na depresję często tracą zainteresowanie czynnościami, które wcześniej sprawiały im przyjemność, lub nie znajdują już przyjemności w swoich pasjach.

Utrata zainteresowania hobby może nasilać objawy depresji, zwłaszcza jeśli osoba przestaje wykonywać czynności, które miały dla niej znaczenie, pomagały jej utrzymać więzi społeczne lub wzmacniały poczucie własnej wartości. Aby temu zapobiec, aktywacja zachowania zachęca ludzi do podejmowania „zachowań antydepresyjnych”.

W tym artykule omówiono, czym jest aktywacja zachowania, jak działa, jaka jest jej skuteczność i jak można ją stosować w praktyce.

Jak działa aktywacja zachowania?

Aktywacja behawioralna ma swoje korzenie w behawioryzmie. Jest to dziedzina psychologii, która skupia się na tym, w jaki sposób środowisko, w którym żyjemy, kształtuje nasze działania, a tym samym zdrowie psychiczne.

Idea aktywacji zachowania polega na tym, że poprzez celowe praktykowanie pewnych zachowań, ludzie mogą „aktywować” pozytywny stan emocjonalny. Na przykład, angażowanie się w satysfakcjonujące lub zdrowe działania może sprawić, że ktoś poczuje się dobrze, a wtedy będzie bardziej skłonny do dalszego uczestnictwa w tych działaniach.

Jednak zgodnie z tą koncepcją prawdziwa jest również odwrotna zależność. Zaangażowanie się w zachowania, które sprawiają, że ktoś czuje się źle, może wywołać nieprzyjemne uczucia, co napędza błędne koło. Im gorzej czuje się dana osoba, tym mniej prawdopodobne jest, że będzie się angażować w zachowania, które przyniosą jej korzyść.

Niektórzy terapeuci zalecają aktywację behawioralną w przypadku depresji, ponieważ objawy tej choroby utrudniają angażowanie się w przyjemne lub znaczące działania. Niektórzy zalecają ją także w przypadku nadużywania substancji psychoaktywnych jako sposób na zastąpienie nałogu zdrowszym zachowaniem.

Przykłady aktywacji zachowania

Działania, które sprawiają, że ludzie czują się dobrze, różnią się w zależności od osoby, ale poniżej podajemy kilka przykładów, w jaki sposób można wykorzystać aktywację behawioralną.

Zwiększanie przyjemności i znaczenia

Jednym z głównych sposobów aktywacji behawioralnej jest zwiększanie przyjemności i nadawanie znaczenia.

Na przykład osoba, która zazwyczaj uwielbia uprawiać ogród, może mieć problemy z motywacją, kiedy ma epizod depresyjny. Może to oznaczać całkowite zaprzestanie uprawiania ogrodu. Może to wzmocnić poczucie beznadziejności sytuacji lub pozbawić ją czynności, która sprawia, że czuje się dobrze we własnej skórze.

Jeśli jednak spróbują wykonywać niewielką ilość prac ogrodowych każdego dnia, pokażą sobie, że są w stanie to zrobić. Może to poprawić ich nastrój, utrzymać aktywność fizyczną i przypomnieć im o rzeczach, które cenią.

Zastępowanie nieprzydatnych zachowań

Innym sposobem wykorzystania aktywacji behawioralnej jest zastąpienie niepożądanego zachowania korzystnym.

Na przykład, jeśli ktoś zauważy, że w sytuacjach stresowych często pije alkohol, ale w ostatecznym rozrachunku czuje się przez to jeszcze gorzej, może chcieć zastąpić go innym przyjemnym i łagodzącym stres nawykiem, na przykład kreatywnym hobby.

Takie postępowanie wywołuje pozytywne uczucia, dzięki czemu łatwiej jest unikać alkoholu, gdy dana osoba następnym razem poczuje się zestresowana. Pomaga to także w skuteczniejszym radzeniu sobie ze stresem, bez skutków ubocznych alkoholu.

Poprawa relacji z innymi

Przeżywanie bolesnych emocji może utrudnić kontakt z bliskimi lub uczestnictwo w życiu społecznym. To z kolei może powodować wycofanie lub izolację. Może to nasilać depresję, powodować samotność lub oznaczać, że dana osoba ma mniejsze wsparcie społeczne.

Osoba, która ma trudności z nawiązywaniem kontaktów towarzyskich, może spróbować zorganizować cotygodniowy wieczór filmowy, regularne spotkania z przyjaciółmi lub spędzanie czasu z dzieckiem, aby temu zapobiec. Nawet jeśli dana osoba nie ma ochoty na spotkania towarzyskie, angażowanie się w te działania może ostatecznie zapewnić jej poczucie więzi, komfortu lub zabawy.

Czy aktywacja zachowania pomaga w zachowaniu zdrowia psychicznego?

W kilku badaniach uzyskano obiecujące wyniki związane z aktywacją zachowania. W kolejnych akapitach omówiono je bardziej szczegółowo.

Depresja

W jednym z badań z 2019 roku obserwowano starszych dorosłych z depresją, którzy uczestniczyli w modelu leczenia zwanym „Engage”, obejmującym aktywację zachowania. Uczestnicy wykonywali zajęcia w samotności, zajęcia z jedną osobą lub grupowe zajęcia społeczne.

Te nagradzające zajęcia poprawiły objawy depresji. Jednak grupa, w której wykonywano ćwiczenia z jedną osobą, wykazała największą poprawę, co może sugerować, że więzi społeczne są ważnym czynnikiem.

Zaprzestanie palenia

W badaniu Trusted Source z 2019 r. obserwowano osoby rzucające palenie. Badacze porównali 275 osób, które uczestniczyły w samej CBT lub CBT z aktywacją behawioralną.

Obie grupy odniosły pewien sukces w rzucaniu palenia. Jednak po 12 miesiącach grupa stosująca aktywację zachowania miała lepsze rezultaty – 30% uczestników rzuciło palenie (w porównaniu z 18% w grupie stosującej samą CBT).

Nadużywanie substancji

W badaniu z losowym doborem do próby z 2018 r. przeprowadzonym przez Trusted Source stwierdzono, że aktywacja zachowania była użytecznym narzędziem pomagającym osobom z historią nadużywania substancji powstrzymać się od używania narkotyków po wstępnej fazie leczenia.

Badacze przeprowadzili to badanie w ośrodku stacjonarnym z udziałem 263 uczestników, z których wielu było objętych terapią nakazaną sądowo.

Jak praktykować aktywację zachowania?

  • Zauważ, jak zachowanie wpływa na emocje: Osoby mogą chcieć prowadzić dziennik, aby porównywać zachowania, które sprawiały, że czuły się dobrze, z zachowaniami, które sprawiały, że czuły się źle.
  • Ustal, które zachowania powinny pojawiać się częściej: Wybierz jedno lub dwa zachowania i ustal konkretny, osiągalny cel, aby częściej je praktykować. Na przykład osoba, która ma trudności ze wstawaniem z łóżka, może zobowiązać się do zakładania codziennie rano stroju, w którym czuje się dobrze, nawet jeśli nigdzie nie wychodzi.
  • Minimalizuj lub zastępuj niepokojące zachowania: Podejście to można także wykorzystać do ograniczenia zachowań, które sprawiają, że czują się źle. Może to na przykład polegać na ograniczeniu czasu spędzanego na portalach społecznościowych lub zastąpieniu go rozmowami telefonicznymi z przyjaciółmi.
  • Monitoruj postępy: W trakcie całego procesu należy śledzić, jak zmiany w zachowaniu wpływają na uczucia. Osoba może zauważyć, że z czasem łatwiej jest jej wykonywać inne czynności, które są dla niej korzystne. Jeśli nie, być może będzie chciała zmienić swoje podejście.

Pomysły na aktywację zachowania

Jeśli ktoś nie jest pewien, na jakich zachowaniach powinien się skupić, pomocne może być zastanowienie się nad swoimi wartościami, tym, co sprawia mu przyjemność i co daje mu poczucie mistrzostwa.

Wartości to rzeczy, które mają dla danej osoby największe znaczenie. Mogą one kierować tym, jak dana osoba żyje lub jak chciałaby żyć.

Odkrycie tych wartości może wymagać czasu i refleksji. Warto zadać sobie pytanie:

  • Co jest dla mnie najważniejsze w życiu?
  • Jak chciałbym żyć, gdyby nic mnie nie powstrzymywało?
  • Na kim się wzoruję? Jakie cechy posiadają te osoby?

Kiedy ktoś zrozumie swoje wartości, może określić zachowania, które pomogą mu w ich realizacji. Poniższa tabela zawiera kilka przykładów.

Wartość Zachowanie
rodzina
  • spędzanie czasu z rodziną
  • utrzymywanie zdrowej komunikacji
  • odgrywanie aktywnej roli w rodzicielstwie
relacje społeczne
  • kończenie szkodliwych relacji
  • utrzymywanie zdrowych granic
  • poznawanie nowych ludzi
społeczność i sprawy społeczne
  • uczestnictwo w wydarzeniach społecznych
  • pomaganie ludziom w potrzebie
  • wolontariat

W życiu liczą się także przyjemności. Do zachowań przyjemnych zalicza się wszystko, co sprawia danej osobie przyjemność dla niej samej, np. hobby, zainteresowania i zabawa. Mogą to być także spotkania towarzyskie lub doświadczenia zmysłowe.

Niektóre pomysły to m.in.:

  • zajęcia relaksacyjne, takie jak kąpiele, masaże lub spacery na łonie natury
  • uważne gotowanie i smakowanie
  • sport i gry
  • projekty twórcze, takie jak malowanie, prace ręczne lub muzyka.

Poczucie kompetencji rodzi się z kolei z działań, które dają poczucie spełnienia. Przykłady takich działań to m.in.:

  • rozpoczęcie pracy nad interesującą książką
  • uczenie się lub ćwiczenie jakiejś umiejętności
  • uczestnictwo w szkoleniu w miejscu pracy
  • wolontariat

Czy aktywacja zachowania ma ograniczenia?

Aktywacja zachowania może być bardzo użytecznym narzędziem, ale ma pewne ograniczenia. Nie oznacza to, że nie pomoże, ale oznacza to, że u niektórych osób może okazać się, że najlepiej działa w połączeniu z innymi metodami.

Koncentracja na zewnętrznym zachowaniu

Sama aktywacja zachowania koncentruje się tylko na zachowaniu i nastroju, a nie na sposobie myślenia. Może przerywać negatywne wzorce myślenia w trakcie ich powstawania, ale nie próbuje pomóc w ich oduczeniu się.

W przypadku osób z zaburzeniami psychicznymi, na które wpływają ich myśli, może to nie wystarczyć do osiągnięcia długotrwałej zmiany. Z tego powodu aktywacja zachowania jest często częścią CBT, która koncentruje się na tym, jak myśli, uczucia i zachowania są ze sobą powiązane.

Luki w badaniach

Kolejną wadą jest to, że w większości badań nad aktywacją zachowania oceniano jedynie to, czy działa, a nie porównywano jej z innymi metodami leczenia. Z tego powodu nie jest jasne, czy jest ona bardziej czy mniej skuteczna niż inne metody leczenia.

W jednym z systematycznych przeglądów dotychczasowych badań z 2021 roku stwierdzono, że w wielu wcześniejszych badaniach nie udało się ustalić związku przyczynowego między aktywacją behawioralną a poprawą objawów.

Brak uwzględnienia innych czynników

Do depresji może przyczynić się wiele czynników. Chociaż niektóre osoby mogą dobrze reagować na same zmiany w zachowaniu, inne mogą potrzebować różnych metod leczenia.

Na przykład, jeśli ktoś cierpi na depresję po traumatycznym wydarzeniu, może skorzystać z połączenia aktywacji zachowania w celu zmniejszenia codziennych objawów i terapii traumy, która pomoże mu przetworzyć to, co się stało.

Na zaburzenia nastroju mogą mieć wpływ relacje z innymi ludźmi, zdrowie fizyczne, środowisko i przyjmowane leki. Jeśli sama aktywacja zachowania nie pomaga w radzeniu sobie z objawami, należy pamiętać, że nie jest to jedyne podejście.

Specjalista zdrowia psychicznego może być w stanie, we współpracy z zespołem medycznym, leczyć zaburzenia w sposób bardziej holistyczny.

Podsumowanie

Aktywacja zachowania to podejście do zdrowia psychicznego, które koncentruje się na wykorzystaniu zachowań do „aktywowania” przyjemnych emocji. Idea jest taka, że stawiając działanie na pierwszym miejscu, osoba nie musi czekać, aby poczuć się zmotywowana, ale nadal może czerpać korzyści z działania, które wpływa na jej samopoczucie.

Badania sugerują, że aktywacja behawioralna może pomóc osobom cierpiącym na depresję i uzależnionym. Jest to przystępny sposób dbania o siebie, ponieważ ludzie mogą stosować aktywację zachowania w codziennym życiu. Należy jednak pamiętać, że niektóre osoby mogą potrzebować wielu rodzajów wsparcia zdrowia psychicznego.

Weź udział w szkoleniu „Aktywacja zachowania w leczeniu osób z depresją”

Szkolenie prowadzi prof. Sona Dimidjian, światowej klasy terapeutka i naukowiec, współautorka podręcznika z protokołem aktywacji behawioralnej (behavioral activation) dla osób z depresją oraz licznych, innych książek oraz badań naukowych na temat BA.

Żegnajcie SUDsy – Ekspozycja nie na temat redukcji strachu

Autor: Eric Morris | Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Ekspozycja jest jedną z najpotężniejszych i najskuteczniejszych metod, jakimi dysponują terapeuci, aby pomagać klientom, których życie jest ograniczone przez zmaganie się z lękiem i niepokojem. Jest to klasyczna metoda terapii behawioralnej, której stosowanie potwierdza ponad 40 lat badań.

Niezależnie od tego, jakie podejście do pracy z treściami poznawczymi i wewnętrznymi doświadczeniami przyjmie terapeuta poznawczo-behawioralny, pomagając klientom z lękiem (podejście poznawcze, takie jak Beckowskie CBT lub kontekstualne, jak terapia akceptacji i zaangażowania), zwykle stosuje się ekspozycję.

Choć wydawać by się mogło, że powinniśmy wiedzieć, jak działa ekspozycja, ostatnie badania sugerują, że jest jeszcze wiele do odkrycia na temat najlepszych sposobów angażowania klientów w to podejście.

Czy habituacja ma znaczenie?

Wielu terapeutów zostało przeszkolonych w stosowaniu ekspozycji opartej na modelu habituacyjnym. Zazwyczaj prowadzi się sesje podczas których klient proszony jest o określenie poziomu swojego dystresu (przy użyciu skali SUDS – subiektywnych jednostek dystresu) w ramach ekspozycji w ciągu danej sesji. Ma to na celu zmniejszenie dystresu do końca trwającego spotkania (standardowe protokoły terapii sugerują co najmniej 50% redukcję dystresu, np. Foa i in., 2012). Monitorowane jest również zmniejszanie się dystresu pomiędzy sesjami. Uważa się, że proces ekspozycji przebiega pomyślnie, jeśli dystres został zredukowany (habituacja).

Nie ma jednak wielu dowodów na to, że habituacja jest procesem zmiany w ekspozycji. Na przykład stwierdzono, że:

  1. Ludzie nie muszą doświadczać redukcji dystresu podczas sesji, aby ekspozycja była skuteczna (np. Baker i in., 2010),
  2. Ludzie nie muszą doświadczać redukcji dystresu pomiędzy sesjami, aby ekspozycja była skuteczna (np. Prenoveau, Craske i in., 2013).

[Omówienie tych badań – zob. Craske i in., 2014].

Jeśli redukcja dystresu podczas sesji ekspozycyjnych wydaje się nieistotna dla rezultatu, to na czym zamiast tego powinien skupiać się terapeuta?

Nauka płynąca z nowych modeli ekspozycji

Współczesna literatura empiryczna dostarcza pewnych wskazówek, czerpiąc z perspektywy inhibicyjnego uczenia się oraz modelu elastyczności psychologicznej (opartego na teorii ram relacyjnych, która leży u podstaw ACT).

Model inhibicyjnego uczenia się zakłada, że uczenie się lęku podlega wygaszaniu, gdy ludzie uczestniczą w ekspozycji. Zamiast habituacji ludzie uczą się nowych skojarzeń z tym, czego się boją, a to nowe uczenie się hamuje stare uczenie się (takie jak lękowe reagowanie). Z tego modelu wynika, że celem terapii ekspozycyjnej jest maksymalizacja sposobów, w jakich to nowe uczenie się zachodzi. Można to osiągnąć poprzez:

  1. Naruszanie oczekiwań klienta dotyczących tego, co się stanie podczas wykonywania ekspozycji (tzn. uczenie się jest skoncentrowane na tym, czy oczekiwany negatywny wynik wystąpił, czy nie, czy był tak „zły”, jak oczekiwano), oraz stopnia „zaskoczenia” klienta praktyką ekspozycji. W tym modelu wpływ na nowe uczenie się ma stopień rozbieżności między tym, czego klient się spodziewa, a tym, czego doświadcza. Sesje koncentrują się na tym celu, a nie na redukcji dystresu.
  2. Zwiększanie niepewności związanej z uczeniem się poprzez okazjonalnie wzmacniane wygaszanie. Klient doświadcza okazjonalnych negatywnych rezultatów, takich jak odrzucenie społeczne w przypadku fobii społecznej, poprzez ćwiczenia „ataku wstydu” lub celowe robienie rzeczy, które wywołają krytykę ze strony innych. Może to wzmocnić inhibicyjne uczenie się, jeśli klient znajdzie się później w kontekstach, które mogą grozić nawrotem reakcji lękowych.
  3. Usuwanie sygnałów bezpieczeństwa i zachowań zabezpieczających, ponieważ przeszkadzają one w nowym uczeniu się. Terapeuta zwraca uwagę na pojawianie się wszelkich nowych sygnałów bezpieczeństwa, takich jak uczenie się przez klienta, że redukcja dystresu w sposób wiarygodny następuje podczas ekspozycji.
  4. Stosowanie zmiennej ekspozycji, gdzie ekspozycja wobec rzeczy z listy jest prowadzona w przypadkowej kolejności, bez względu na poziom dystresu lub jego redukcję – zwykle zaczynając od pozycji wywołującej najmniejszy lęk, aby uniknąć rezygnacji z terapii, i przez zróżnicowane okresy czasu (ponownie, za zgodą klienta).
  5. Pogłębiona ekspozycja, w której łączy się wiele sygnałów (które wcześniej były używane oddzielnie podczas sesji ekspozycji), takich jak użycie ekspozycji in-vivo (np. skażenie „nieczystym” środowiskiem) i ekspozycji wyobrażeniowej (np. wyobrażenie sobie, że ktoś zachorował z powodu kontaktu ze skażonymi rękami klienta) jednocześnie ramach jednej sesji.
  6. Prowadzenie ekspozycji w wielu kontekstach – kreatywne podejście do różnych okazji, w których można przeprowadzić ekspozycję, np. w samotności, w nieznanych miejscach, o różnych porach dnia lub w różnych dniach tygodnia. Zmniejsza to ryzyko, że nowe uczenie się będzie „związane z kontekstem” (zwiększając szansę na nawrót), tak jak w przypadku ekspozycji wykonywanych tylko w gabinecie terapeuty.
  7. Poszerzanie kontaktu poprzez angażowanie się w etykietowanie afektu, gdzie terapeuta prosi klienta o określenie jego reakcji emocjonalnych, bez próby zmiany tych reakcji, w trakcie ekspozycji.

Model elastyczności psychologicznej

Model elastyczności psychologicznej kładzie nacisk na pomoc klientowi w uczeniu się, jak dążyć do życia opartego na wartościach, niezależnie od niepokoju, lęku i popędów (takich jak ucieczka lub unikanie). W tym modelu nacisk kładzie się na maksymalizację tych działań klienta, które mają osobiste znaczenie, niezależnie od tego, czy występują bodźce ograniczające życie, czy nie. Funkcje pełnione przez niepokój i lęk są transformowane poprzez doświadczanie ich w kontekście wartości, co pomaga na te doświadczenia reagować z otwartością, ciekawością i współczuciem.

Połączenie z wartościami może oznaczać, że klient jest nagradzany za bycie w kontakcie z lękiem i niepokojem, w kontekście działania w osobiście znaczący sposób:

  1. Zaangażowanie w ekspozycję jest wyraźnie powiązane z wartościami klienta, ze znaczącymi (powiązanymi z wartościami) działaniami wybranymi do sesji ekspozycyjnej. Tak więc istnieje wyraźny związek między bodźcami i zadaniami wybranymi na ekspozycję a życiem, jakie klient chce przeżywać.
  2. Sesje ekspozycji odzwierciedlają podejście ACT: zamiast monitorowania ocen poziomu dystresu podczas ekspozycji (SUDS), klient proszony jest o określenie gotowości do przeżywania lęku i innych wewnętrznych doświadczeń (popędów, niechcianych myśli, uczuć) podczas wykonywania zadań związanych z ekspozycją. W ramach sesji ekspozycyjnych pracuje się nad zwiększeniem gotowości (np. poprzez stosowanie ćwiczeń związanych z akceptacją, defuzją, kontaktem z chwilą obecną i elastycznym przyjmowaniem perspektywy).
  3. Nie ma znaczenia, czy zadanie w ramach ekspozycji jest łatwe czy trudne (w sensie poziomu dystresu). Chodzi raczej o to, jak bardzo klient jest otwarty i akceptujący na to, co pojawia się podczas ekspozycji.
  4. Ekspozycja stanowi doskonałą okazję do doświadczalnego przećwiczenia umiejętności związanych z elastycznością psychologiczną, którą promuje ACT.
  5. Po sesji klient powinien być zachęcany do refleksji na temat gotowości i otwartości podczas ekspozycji, aby wzmocnić uczenie się oparte na doświadczaniu. Jeśli klient w trakcie ekspozycji zaczyna reagować w sposób sztywno oparty na regułach („np. muszę po prostu pozwolić temu uczuciu tam być i nie walczyć z nim”), wtedy terapeuta powinien zachęcać do większej ciekawości, rozumianej w świetle użyteczności (Terapeuta: „A jak to zadziałało w kontekście Twoich celów? Jak to działa w porównaniu z innymi rzeczami, które robisz?”).

Wnioski

Biorąc pod uwagę zalecenia z obu tych modeli ekspozycji, można zauważyć, że znaleźliśmy się daleko od tradycyjnego, opartego na habituacji podejścia. Choć modele te różnią się od siebie teoretycznie (zob. omówienie Arch & Abramowitz, 2015), istnieją pewne podobieństwa.

Dla terapeutów ACT myślę, że te zalecenia mogą stanowić punkt wyjścia do tego, jak angażować klientów w taką ekspozycję, która maksymalizuje uczenie się i elastyczność. Będzie się to dziać poprzez:

  • Skupienie się na gotowości i zauważaniu doświadczenia lęku i niepokoju, bez pracy nad redukcją dystresu w ramach sesji lub pomiędzy sesjami.
  • Łączenie ekspozycji z „ostatecznymi konsekwencjami”, poprzez angażowanie klienta w podejście do ekspozycji w ramach inspiracji oferowanych przez wartości.
  • Wzmacnianie gotowości terapeuty i klienta do tego, by sesje ekspozycji charakteryzowały się zmiennością w natężeniu dystresu, bez kontrolowania tego lub unikania (oraz prowadzenie sesji, w których dystres może się zmieniać, wliczając doń momenty, gdy pozostaje wysoki pod koniec sesji).
  • Promowanie świadomości chwili obecnej i poszerzonego kontaktu poprzez etykietowanie afektu podczas ekspozycji.
  • Praca z klientem, aby był w kontakcie z tym, czego się obawia (in-vivo, wyobrażeniowo) w ramach otwartości na doświadczanie i odkrywanie.
  • Zachęcanie klienta do ciekawości w stosunku do tego, czego się uczy podczas ekspozycji, bez skupiania się na tym, że istnieje „właściwy” lub „ostateczny” pogląd, który należy przyjąć.
  • Odejście od stosowania hierarchii bodźców jako środków strukturyzacji ekspozycji.
  • Wprowadzenie większej zmienności do sesji ekspozycyjnych pod względem jej złożoności (przy jednoczesnym upewnieniu się, że klient dobrowolnie decyduje się na zaangażowanie w ekspozycję).
  • Poszerzenie kontekstów, w których ekspozycja jest praktykowana, tak aby nowe uczenie się nie było związane z ograniczoną ilością sytuacji.

Jest to interesujący okres w prowadzeniu terapii ekspozycyjnej. Ze względu na zwiększone zainteresowanie empiryczne procesami, które wzmacniają uczenie się oraz odkrywanie nowych sposobów prowadzenia sesji, w konsekwencji skuteczność terapii może rosnąć. Te nowe sposoby prowadzenia ekspozycji zwiększają w sposób elastyczny i kreatywny możliwości pracy terapeuty i klienta.


Na YT Uczę się ACT jest dostępny za darmo cały warsztat Patricii Zurity Ony „Elastyczna ekspozycja przy OCD i pokrewnych problemach”, który podejmuje tematy ekspozycji wedle modelu inhibicyjnego oraz ACT.

Zapraszam do wykupienia dostępu do szkolenia online „Terapia akceptacji i zaangażowania ACT w zaburzeniach lękowych: Transformacja cierpienia w witalne życie”, poprowadzonego przez Johna Forsytha dla polskiej publiczności. To 18 godzin nauki na temat tego, jak podjąć temat lęku zgodnie z ACT, aby klient był w stanie doświadczyć go w pełni i uwolnić swoje zasoby na temat czegoś więcej niż tylko kontrolowania objawów.

Dlaczego nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś

Zrozumienie własnej psychiki bywa trudne, a popularne testy osobowości nie zawsze dostarczają nam pełnego obrazu sytuacji.

Czym są testy osobowości i dlaczego mogą nas mylić?

Dlaczego nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś. Problem z osobowością

Autor Steven Hayes | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Kluczowe punkty

  • Mamy tendencję do dostrzegania schematów tam, gdzie ich nie ma
  • Ludzi nie da się tak łatwo przypisać do określonych kategorii
  • Tradycyjne koncepcje osobowości mają mały wkład w wyjaśnianie zachowania. Kontekst i proces mają większe znaczenie niż osobowość

Jesienią 2005 r. magik Derren Brown przeprowadził osobliwy eksperyment. Poprosił grupę ochotników o podanie daty urodzin, a następnie każdemu z nich odczytał indywidualne opisy astrologiczne. Nie spotkawszy żadnego z nich, Brown zdradził im najbardziej intymne aspekty ich osobowości. Ochotnicy nie mogli w to uwierzyć. Jak ten obcy człowiek mógł wiedzieć tak wiele o ich życiu? Kiedy później pytano ich o to, opisywali swoje horoskopy jako „szokująco dokładne” – z wyjątkiem tego, że tak nie było, ponieważ Brown ich oszukał. Każdy ochotnik otrzymał dokładnie taki sam odczyt, słowo po słowie. To, co uważali za unikalny opis ich życia i osobowości, w rzeczywistości odnosiło się do prawie wszystkich. I niezależnie od tego, ile razy Brown powtarzał eksperyment w Anglii, Ameryce czy Hiszpanii, horoskop zawsze był opisywany jako „szokująco dokładny”.

Chociaż eksperyment Browna nie był ściśle zgodny z metodami naukowymi, ukazał on osobliwy aspekt ludzkiej psychologii. Mamy tendencję do dostrzegania wzorów tam, gdzie ich nie ma. Jest to prawdą, gdy dostrzegamy kształty w chmurach (lub święte figury w spalonych tostach), i jest to prawdą, gdy próbujemy nadać sens naszemu własnemu życiu. W dzisiejszych czasach coraz mniej ludzi spogląda w stronę gwiazd, które mają im powiedzieć, kim są, a coraz więcej polega na testach osobowości, takich jak Wielka Piątka w psychologii czy test Myers-Briggs. Pod sztandarem psychologii opartej na dowodach naukowych, naukowcy starają się wywieść z testów kim ludzie są i która ścieżka życiowa będzie dla nich najodpowiedniejsza. Czy jesteś introwertykiem? W takim razie lepiej trzymaj się z dala od stanowisk związanych ze sprzedażą i zarządzaniem. Czy jesteś logikiem? W takim razie możesz szukać swojej przyszłości w statystyce i księgowości.

Żaden test osobowości nie jest pozbawiony wad, a szczególnie te dwa wspomniane powyżej były pod ostrzałem ze względu na ich statystyczne niedociągnięcia i błędy metodologiczne. Ale nawet poza takimi testami osobowości, sposób, w jaki myślimy o osobowości jest głęboko wadliwy. Wynika to z następujących trzech powodów.

Problem #1 Kategorie normatywne nie pasują do indywidualnych trajektorii życia

„Osobowość” odnosi się do spójności w ludziach na przestrzeni czasu i sytuacji. To może być prawdziwe stwierdzenie, ale nasze istniejące koncepcje osobowości zostały ukształtowane i zdominowane przez spójność między ludźmi w danym punkcie w czasie, ponieważ tak właśnie je mierzyliśmy. Wcześni statystycy wiedzieli, że różnice między ludźmi mogą nie przewidywać rozwoju osobowości w czasie, ale z różnych powodów statystycznych zrezygnowali z tego.

To był błąd.

Różnice między ludźmi nie mogą przewidzieć rozwoju, jaki zachodzi w jednostkach w czasie. Jest to matematycznie niemożliwe, ponieważ ten pomysł narusza „twierdzenie ergodyczne”, które jest ustaloną nauką od prawie wieku w fizyce statystycznej. Fizycy pierwotnie stworzyli tę teorię, aby poradzić sobie z funkcjami przestrzeni, zdarzeń i czasu, takimi jak ruch cząsteczek gazu w objętości gazu. Jednak około 15 lat temu psycholog o nazwisku Peter Molenaar zdał sobie sprawę, że jeśli myślisz o różnych ludziach jako różnych częściach przestrzeni, to twierdzenie to oznacza, że różnice między ludźmi nigdy nie mogą być wykorzystane do modelowania lub przewidywania zmian w ludziach w czasie. Nie musisz ufać matematycznym argumentom fizyków (matematyka jest zniechęcająca), możemy po prostu spojrzeć na dane. Na przykład w 2009 roku Molenaar i jego współpracownik sprawdzili, co się dzieje, gdy 22 osoby są oceniane przez 90 dni z rzędu pod kątem cech osobowości „Wielkiej Piątki”. Jeśli spojrzeć na wszystkie 22 osoby w danym momencie, voila! Pojawiła się „Wielka Piątka”. Jeśli przyjrzałbyś się każdej osobie w ciągu 90 dni, jak wielu wykazałoby strukturę czynnika pasującą do tego modelu?

Nikt.

Ani jednej osoby.

Wiele badań poświęcone było temu, a tempo nowych ciągle gwałtownie wzrasta. Według mojej wiedzy „ergodyczność” nigdy nie została wykazana przez ludzi. Jeśli jednak jest okazałoby się to być prawdą, to badania nad zbiorowością nigdy nie powiedzą ci, jak jednostki zachowają się w czasie. Oznacza to, że zastosowanie większości założeń psychologii głównego nurtu do jednostek, takich jak ty, opiera się na podstawowym błędzie statystycznym.

Ups.

Problem #2 Tradycyjne koncepcje osobowości w niewielkim stopniu wyjaśniają zachowanie

Powodem, dla którego psycholodzy starają się określić osobowość ludzi, jest możliwość przewidywania, jak będą się oni zachowywać i radzić sobie w szerokim spektrum sytuacji. Ekstrawertycy są głośni i lubią się bawić, podczas gdy ludzie z agresją mają tendencję do wdawania się w bójki. Taka jest teoria, ale rzeczywistość, jak można się domyślić, wygląda inaczej.

W przewidywaniu ludzkich zachowań, przywiązywanie uwagi osobowościom zbytnio nie pomaga. Ekstrawertycy niekoniecznie lubią imprezować, a ludzie o agresywnym potencjale mogą nie lubić brudzić sobie rąk. Jak ujął to psycholog Todd Rose w swojej książce The End of Average: „Zgodnie z matematyką korelacji … twoje cechy osobowości wyjaśniają 9 procent twoich zachowań. Dziewięć procent! Istnieją podobnie słabe korelacje pomiędzy wynikami osobowości opartymi na cechach a osiągnięciami akademickimi, osiągnięciami zawodowymi i sukcesem romantycznym.” W skrócie, jeśli chcesz przewidzieć, jak dana osoba będzie się zachowywać, musisz szukać gdzie indziej, co prowadzi mnie do mojego ostatniego punktu.

Problem #3 Kontekst i proces mają większe znaczenie niż osobowość

Jeśli chodzi o wyjaśnienie zachowania danej osoby, to jej kontekst i funkcjonalne umiejętności, które realizują, mają znacznie większe znaczenie niż jej osobowość. Historia psychologii jest pełna badań, w których ludzie zachowywali się w niezwykły sposób, ponieważ zostały one umieszczone w niezwykłych okolicznościach. Czy nie jest to prawdą również w Twoim życiu? Czy nie jest bardziej prawdopodobne, że będziesz zachowywać się w sposób samodyscyplinujący w otoczeniu pewnych przyjaciół i kolegów niż w otoczeniu innych?

W jednych okolicznościach możesz być bardziej ekstrawertyczny, a w innych stać się bardziej introwertyczny. Jeden kontekst może napędzać cię do bycia najlepszym, podczas gdy inny może kusić cię do stania się najgorszym. Nie jesteś jednym lub drugim. Jesteś jednym i drugim, w zależności od kontekstu. To jednak oznacza, że umiejętności, które wykorzystujesz w jednej sytuacji są dostępne, czekając na skorzystanie z nich w innych.

Powodem, dla którego postrzegasz swoją osobowość jako stabilną, jest w dużej mierze to, że żyjesz i działasz w przeważnie tych samych kontekstach. Dzieje się tak również dlatego, że ludzka kultura przez 150 lat (od czasu Galtona z jego krzywymi dzwonowymi i odchyleniami standardowymi) żyła wewnątrz normatywnych koncepcji, które nie dają nam innego sposobu myślenia o naszym własnym zachowaniu w kontekście i w czasie. Umieść siebie w nowym kontekście, a możesz zaskoczyć się tym, kim możesz się stać. Wykorzystaj umiejętności, które posiadasz w nowej sytuacji (takie jak wykorzystanie ciekawości, którą już posiadasz i skupienie jej na własnych trudnych emocjach zamiast uciekania od nich), a cała dynamiczna sieć zwana „twoim życiem” może ulec dramatycznej zmianie.

Badanie osobowości i ludzkich zachowań jest głęboko usiane niedociągnięciami statystycznymi i błędami koncepcyjnymi. I choć etykietowanie nas jako „ugodowych”, „neurotycznych” czy „introwertycznych” może brzmieć „szokująco dokładnie”, nie oddaje to złożoności, jaką jesteś. Nie jesteś etykietą i nie mieścisz się w normatywnym pudełku. Rzeczywistość jest bardziej złożona i bardziej idiograficzna niż to. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć siebie i innych ludzi, zwróć uwagę na wpływ kontekstu na zachowanie i zauważ, jaką funkcję pełnią umiejętności wykorzystywane w tych momentach. W jaki sposób kontekst ułatwia lub utrudnia pewne zachowania? W służbie czego działasz i reagujesz?

Jak będzie wyglądała „osobowość”, kiedy przestaniemy nakładać na ludzi normatywne koncepcje? Przekonajmy się! Na pewno różni ludzie będą reagować inaczej w różnych kontekstach. Zdrowa zmienność (próbuj różnych rzeczy!) kierowana przez naukę pomoże Ci opanować zachowywanie się w sposób, który uruchamia to, co w Tobie najlepsze i hamuje Twoje bardziej krótkowzroczne tendencje. A do tego zadania nie musisz wybierać normatywnego, konceptualnego kostiumu klauna, w który się wczołgasz. Możesz zamiast tego zacząć od przyjrzenia się własnemu życiu i temu, jak zacząć podążać w kierunku tego, czego naprawdę pragniesz.

Steven Hayes

Jak samouszkadzanie się wpływa na zmiany w czuciu się?

Autor Joe Franklin
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

 

Franklin, J. (2014). How does self-injury change feelings? The Fact Sheet Series, Cornell Research Program on Self-Injury and Recovery. Cornell University, Ithaca, NY.

Tekst przeznaczony jest dla każdego zainteresowanego zrozumieniem pozornie paradoksalnego zjawiska tego, jak samouszkadzanie się zmienia to, jak ktoś się czuje. Zawiera:

  • Wpływ samouszkadzania na stan emocjonalny
  • Jak i dlaczego takie zachowania poprawiają czyjś stan emocjonalny
  • Wyjaśnienie neurologicznego nachodzenia się między bólem fizycznym i emocjonalnym

 

Jak stan emocjonalny zmienia się pod wpływem samouszkadzania?

Większość osób stara się, jak tylko może, aby unikać bólu i działań czy doświadczeń związanych z nim. Ewolucyjnie patrząc, ma to sens: ból wiąże się z uszczerbkiem na zdrowiu i potencjalną śmiercią, zatem instynktowne omijanie bólu jest kluczowe dla przetrwania gatunku. Dlaczego zatem aż tyle osób angażuje się w zachowania wywołujące właśnie uczucie bólu – w tym samouszkadzanie się?

Co zaskakujące, mimo bólu fizycznego, wiele osób angażujących się w samouszkadzanie zgłasza, że dzięki temu czują się emocjonalnie lepiej:

  • Takie działania często zdarzją się, kiedy ktoś czuje bardzo silne emocje, co każe podejrzewać, że niektórzy polegają na samouszkadzaniu, aby radzić sobie ze złym samopoczuciem.
  • Wielu ludzi zgłasza, że samouszkadzanie zarówno redukuje niechciane uczucia, jak i podwyższa poziom tych chcianych.
  • Wnioski badawcze wysnute z raportów własnych uczestników są potwierdzane przez badania biologiczne, pokazujące, że ból może podwyższać poziom wskaźników fizjologicznych dobrych uczuć i redukować poziom fizjologicznych wskaźników złych uczuć.

Skrótowo mówiąc, badania z ostatniej dekady pokazują, że samouszkadzanie może naprawdę sprawić, że ludzie zaczną czuć się lepiej. Odkrycie to nie wydaje się jednak pasować do ewolucyjnego punktu widzenia, iż ludzie powinni zawsze starać się unikać bólu. Z drugiej strony taki punkt widzenia pomaga wyjaśnić, dlaczego tak wiele osób to robi. Co prowadzi nas do nawet bardziej zagadkowego pytania: jak coś fizycznie bolesnego jako uszkodzenie własnego ciała może istotnie sprawiać, że ktoś zaczyna czuć się lepiej?

 

Jak samouszkadzanie się sprawia, że ktoś czuje się lepiej?

Jednym z potencjalnych wyjaśnień dla tego, czemu samouszkadzanie sprawia, że ktoś czuje się lepiej, jest „ulga równoważąca ból” (pain offset relief). To zjawisko odkrywano, zapominano i odkrywano ponownie kilka razy w ciągu ostatnich 100 lat, ale tylko ostatnio odniesiono je do rozumienia samouszkadzania się. Działa w taki sposób:

Włączenie bólu (pain onset). Kiedy nóż, ogień lub podobny bodziec kontaktuje się ze skórą, wywołuje to ból. Wiele osób zakłada, że osoby angażujące się w takie czynności albo nie czują bólu, albo „lubią ból”, jakby miały inny układ nerwowy. Niedawna badania laboratoryjnie sugerują, że nie jest tak. W ramach kilku procedur związanych z wywoływaniem bólu (od zimna, ciepła i ciśnienia) okazało się, że osoby angażujące się w samouszkadzanie są w stanie wytrzymać więcej bólu niż inni, ale wciąż czują go i jest on dla nich nieprzyjemny.

Równoważenie bólu (pain offset) lub usunięcie/redukcja jego. Jak tylko cokolwiek wywołującego ból zostanie usunięte lub nawet lekko zredukowane (czyli jak tylko ból zostanie zrównoważony), efektem będzie czucie się wiele lepiej. Co ważne, to zrównoważenie go nie sprawia po prostu, że ktoś wraca do punktu wyjścia. Zamiast tego wyciąga ich to wiele wyżej, w bardziej przyjemne miejsce zwane „ulgą”. Jest to znane jako „ulga równoważąca ból”.

 

Niedawne badanie na temat równoważenia bólu pokazuje, że ból sam z siebie nie sprawia, że ktoś czuje się lepiej, natomiast coś na temat usunięcia go już tak.

To ważne, ponieważ nauka pokazuje, że osoby nie mają osobnego układu nerwowego „lubiącego ból”. Wynika z tego też, że samouszkadzanie nie jest po prostu odwróceniem uwagi od nieprzyjemnych emocji i myśli – jest coś w samym usunięciu bólu fizycznego, co sprowadza z siebie poczucie ulgi. Wreszcie, oznacza to, że samouszkodzenia mogą równocześnie (i niezależnie od siebie) zmniejszać natężenie złych emocji i podwyższać te dobre.

 

Kto doświadcza równoważenia bólu?

Wielu badaczy zajmujących się samouszkadzaniem się początkowo zakładało, że równoważenie bólu będzie czymś doświadczanym tylko przez osoby samouszkadzające się lub odznaczające się ryzykiem takich zachowań. Ku zaskoczeniu, ulga równoważąca ból okazuje się praktycznie uniwersalnym zjawiskiem, będącym udziałem  niemalże wszystkich żywych stworzeń, a nie nienormalną psychiczną czy biologiczną cechą, która predysponuje niektóre osoby do zwracania się przeciw sobie. Ponownie, te badania pokazują, że osoby dokonujące takich aktów nie mają inaczej ukształtowanego systemu nerwowego, mającego „lubić ból”. Osoby angażujące się w samouszkadzanie podpinają się pod naturalny i potężny mechanizm niosący ulgę, do którego ma dostęp każdy człowiek (i nie tylko ludzie).

 

Dlaczego równoważenie bólu wpływa na samouszkadzanie się?

Instynkt unikania bólu w znaczącym stopniu poprawia szanse na ewolucyjne przetrwanie jednostek czy gatunków. Jeśli to miałoby być prawdą, to dlaczego natura wbudowała tę przyjemną konsekwencję odczuwania bólu, którą nazywamy ulgą równoważącą ból? Jest kilka możliwych odpowiedzi na to, ale tutaj skupimy się na „nachodzeniu się neuronowym” (neural overlap).

Wiele osób zakłada, że konkretne obszary mózgu są odpowiedzialne za konkretne zjawiska psychiczne. Wbrew temu założeniu, niedawne przeglądy wskazują, że mózg nie ma wyspecjalizowanych obszarów dla konkretnych (np. strach, szczęście) lub nawet ogólnych psychicznych zjawisk (np. myśli, emocji, wspomnień). Typowe korowe (przetwarzające) obszary mózgu zajmują się wieloma (aż do dziewięciu!) zadaniami jednocześnie. Te badania wskazują, że dokładnie ten sam obszar mózgu może odgrywać ważną rolę w szerokim zakresie fizycznych i psychicznych procesów.

 

Tak, ale co to ma do samouszkadzania się?

Jednym z najczęstszych powodów uszkadzania siebie jest redukcja bólu emocjonalnego. Może tak być dlatego, że ulga po bólu fizycznym, która zachodzi po akcie samouszkadzania, skłania mózg w popadnięcie w drugą ulgę – emocjonalną! Dzieje się tak w wyniku „nachodzenia się neuronowego” między bólem fizycznym i emocjonalnym (zwłaszcza w obszarach zwanych przednim zakrętem kory obręczy oraz przednią wyspą). Badania na ten temat pokazały, że mózg nie jest tak naprawdę w stanie rozróżnić między „czuciem się zranionym” fizycznie a „czuciem się zranionym” emocjonalnie. Z tego względu osoby bardziej wrażliwe na ból fizyczny są bardziej wrażliwe na ból emocjonalny oraz na ulgę w obliczu bólu. Oznacza to także, że czucie redukcji fizycznego bólu, takiego jak ulga po samouszkadzaniu się (czyli równoważenie bólu) może być rozumiane przez mózg także jako redukcja bólu emocjonalnego.  Pomaga to zrozumieć sens takich zachowań:

  • Ból emocjonalny dla wielu osób jest trudny do zredukowania lub wyłączenia – wymaga ogromnego wysiłku, zasobów i energii.
  • W kontraście do niego, ból fizyczny jest prosty do wyłączenia: zwykłe odstawienie noża od skóry prowadzi do zmniejszenia bólu.
  • Z racji typowego nachodzenia się neuronalnego, owe „równoważenie bólu fizycznego” może przypadkowo zmienić aktywność w niektórych obszarach związanych z bólem emocjonalnym. Wskutek tego równoważenie bólu fizycznego będzie redukować ból emocjonalny i skutkować ulgą.

Podsumowując, niedawne badania nad równoważeniem bólu fizycznego odpowiadają w prawdopodobny sposób na pytanie „Jak samouszkadzanie zmienia uczucia?” Prace na ten temat sugerują, że:

  • Ból sam z siebie nie sprawia, że ktoś czuje się lepiej, ale równoważenie bólu już tak.
  • Osoby angażujące się w samouszkadzanie się nie mają inaczej działającego układu nerwowego, który cieszy się bólem – zamiast tego działa u nich naturalny mechanizm niosący ulgę, który posiada każdy człowiek, a może nawet każdy gatunek.
  • Równoważenie bólu może zachodzić wskutek neuronalnego nachodzenia się między fizyczną a emocjonalną ulgą od bólu.

Źródła

1 Klonsky, E. D. (2007).The functions of deliberate self-injury: A review of the evidence. Clinical Psychology Review, 27(2), 226-239.

2 Nock, M. K., & Prinstein, M. J. (2004). A functional approach to the assessment of self-mutilative behavior. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 72(5), 885.

3 Klonsky, E. D. (2009).The functions of self-injury in young adults who cut themselves: Clarifying the evidence for affect-regulation. Psychiatry Research, 166(2), 260-268.

4 Franklin, J. C., Hessel, E.T., Aaron, R. V., Arthur, M. S., Heilbron, N., & Prinstein, M. J. (2010).The functions of nonsuicidal self-injury: Support for cognitive–affective regula[1]tion and opponent processes from a novel psychophysiological paradigm. Journal of Abnormal Psychology, 119(4), 850.

5 Franklin, J. C., Puzia, M. E., Lee, K. M., Lee, G. E., Hanna, E. K., Spring, V. L., & Prinstein, M. J. (2013).The nature of pain offset relief in nonsuicidal self-injury: A laboratory study. Clinical Psychological Science, 1(2), 110-119.

6 Franklin, J. C., Hessel, E.T., & Prinstein, M. J. (2011). Clarifying the role of pain tolerance in suicidal capability. Psychiatry Research, 189(3), 362-367.

7 Franklin, J. C., Aaron, R. V., Arthur, M. S., Shorkey, S. P., & Prinstein, M. J. (2012). Nonsuicidal self-injury and diminished pain perception: The role of emotion dysregulation. Comprehensive Psychiatry, 53(6), 691-700.

8 Hooley, J. M., Ho, D.T., Slater, J., & Lockshin, A. (2010). Pain perception and nonsuicidal self-injury: A laboratory investigation. Personality Disorders: Theory, Research, and Treatment, 1(3), 170.

9 Hooley, J. M., & St. Germain, S. A. (in press). Nonsuicidal self-injury, pain, and self-criticism: Does changing self-worth change pain endurance in people who engage in self[1]injury?. Clinical Psychological Science, 2167702613509372.

10 Anderson, M. L. (2010). Neural reuse: A fundamental organizational principle of the brain. Behavioral and Brain Sciences, 33(04), 245-266.

11 Lindquist, K. A.,Wager,T. D., Kober, H., Bliss-Moreau, E., & Barrett, L. F. (2012).The brain basis of emotion: A meta-analytic review. Behavioral and Brain Sciences, 35(03), 121-143.

12 Eisenberger, N. I. (2012).The pain of social disconnection: Examining the shared neural underpinnings of physical and social pain. Nature Reviews Neuroscience, 13(6), 421-434.

13 Eisenberger, N. I., Jarcho, J. M., Lieberman, M. D., & Naliboff, B. D. (2006). An experimental study of shared sensitivity to physical pain and social rejection. Pain, 126(1), 132-138.

Dobre życie jako lekarstwo podstawowe: zdrowie i dobra kondycja we współczesnym świecie, cz. 2

Dobre życie jako lekarstwo podstawowe: zdrowie i dobra kondycja we współczesnym świecie, cz. II

Autor: Kelly Wilson
Tłumaczenie: Izabela Watanabe

To druga część artykułu. Zacznij od części pierwszej!

Rozdział autorstwa Kelly’ego Wilsona pochodzi z Biglan, A. (2018). Evolution and contextual behavioral science: An integrated framework for understanding, predicting, and influencing human behavior. New Harbinger Publications.

Umieranie od naszych rozwiązań. Kilka miejsc, aby zacząć praktykę

 Zrób życiu detoks

Świat był kiedyś pełen robaków, chwastów i zarazków. Stworzyliśmy mnóstwo toksyn, aby je zwalczać. Ale wiele z tych toksyn, których używamy do zabijania chwastów, szkodników i morderczych mikrobów, obróciło się przeciwko nam. Substancje zaburzające gospodarkę hormonalną, takie jak BPA, są wszechobecne, a bakterie stają się coraz bardziej odporne na nasze antybiotyki. Wiele innych leków leczy chwilowe dolegliwości, ale ma szkodliwe skutki długoterminowe. Musimy ograniczać narażanie się na toksyny, łącznie z tak oczywistymi toksynami jak tytoń, nadmierne spożywanie alkoholu i innych substancji uzależniających, ale również w odniesieniu do beztroskiego i nawykowego korzystania z leków. Wiele współczesnych środków leczniczych, zażywanych przewlekle, doprowadzi samoistnie do powstania dolegliwości. W ciągu ostatnich lat, odnotowuje się o 130 procent więcej bólów głowy na skutek nadużywania leków i stały się one 18. wiodącą przyczyną lat utraconych z powodu niepełnosprawności (Global Burden of Disease, 2015). Piętnaście procent dorosłych Amerykanów i 40 procent tych powyżej 65. roku życia zażywa pięć lub więcej leków każdego dnia (Kantor, Rehm, Haas, Chan i Giovannucci, 2015). Nie ma po prostu testów klinicznych badających długoterminowy wpływ tych medycznych koktajli, szczególnie dotyczących osób ze skrajnie słabym zdrowiem. Nie da się wyeliminować wszystkich toksyn, ale każdy może małymi krokami zmniejszyć swoje obciążenie nimi. Poprawa stylu życia może zredukować a czasem nawet wyeliminować potrzebę przyjmowania leków. Szukaj wzorców przyjmowania toksyn w swoim życiu i zburz je!

#RuszSwojeCiało

Na sawannie zaspokajanie takich podstawowych potrzeb jak głód, pragnienie i potrzeba schronienia było niezwykle pracochłonne. Stworzyliśmy świat, w którym wystarczy niewielka doza ruchu, zarówno w wymiarze jego czasu trwania, jak i zmienności. Większość ludzi czytających te słowa zarabia na życie siedząc. Siedzący tryb życia sprzyja bólom pleców, chorobom związanym z przemianą materii i depresji, a także wielu innym współczesnym formom chorób. Ruch jest dobrym lekarstwem na praktycznie każdą współczesną chorobę. Jeśli chcesz poczuć to, do czego zostaliśmy stworzeni, weź kilku sześciolatków na dobrze wyposażony plac zabaw i obserwuj ich sprinty, brzuszki, zawijasy, zwisy, równowagę i turlanie się po trawie. Obserwuj zakres ruchu, jaki wyraża się w ich kręgosłupie, ramionach, barkach, kolanach, kostkach i biodrach. Teraz prześledź siebie samą w ciągu dnia i policz podstawowe wzorce ruchowe oraz to, ile czasu poświęcasz na każdy z nich. Zauważ ograniczenia we własnym zakresie ruchu. Z wiekiem, a czasem nawet dość wcześnie, tracimy ten zakres. A ruch jest coraz częściej uznawany za dobre lekarstwo. W Cancer Counsel of Western Australia w Perth pacjenci wykonują energiczne ćwiczenia fizyczne bezpośrednio przed i po chemioterapii, aby zapobiec utracie mięśni i kości. Samo ćwiczenie jest skutecznym leczeniem depresji, a analiza stronniczości publikacji sugeruje, że jego korzyść została niedoceniona (Schuch i in., 2016). Choroby związane z przemianą materii wynikające ze starzenia się mogą być odwrócone lub spowolnione dzięki aktywności fizycznej (Mora, 2013). Długoterminowe badania dotyczące energicznych ćwiczeń, takich jak regularne bieganie, wykazują 45-procentową redukcję śmiertelności z przyczyn sercowych i 30-procentową redukcję śmierci ze wszystkich przyczyn. Wielkość redukcji ryzyka jest nawet wyższa w niektórych podgrupach osób przewlekle chorych (Lee i in., 2014).

Prześpij się trochę

W historii naszej ewolucji nasz sen był regulowany przez wzrosty i spadki światła i temperatury. Dziś oba te czynniki można dowolnie konfigurować w każdym nowoczesnym domu. Światła i ekrany są wszędzie. Inaczej niż pięćdziesiąt lat temu telewizja działa w cyklu 24-godzinnym. Każdy czytający te słowa prawdopodobnie nosi w kieszeni urządzenie, które może połączyć go z praktycznie każdą formą rozrywki w dowolnym momencie każdego dnia. Ten nieustający świat jest trudny dla snu. Prawie 25 procent dorosłej populacji USA zgłasza dolegliwości związane z bezsennością (Irwin, 2015). Dopiero uczymy się o roli pełnionej przez sen, ale okazuje się, że on ma wiele istotnych funkcji. Nawet zwierzęta hibernujące wychodzą z hibernacji, aby się wyspać – jest to tak istotne. Podczas głębokiego snu nowo odkryty układ limfatyczny dramatycznie zwiększa przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego, znacznie przyspieszając pasywne usuwanie odpadów komórkowych. Usuwanie amyloidów beta, które są przyczyną Alzheimera, jak również innych proteopatii, może przynieść lepsze zrozumienie tych procesów usuwania odpadów (Warren & Clark, 2017). Sen jest wysoce modyfikowalnym czynnikiem ryzyka i jest powiązany z szerokim wachlarzem zachorowalności i śmiertelności we współczesnym świecie, w tym m.in. z otyłością, cukrzycą, chorobami układu sercowo-naczyniowego, wysokim ciśnieniem krwi, chorobami nerek, depresją, lękiem, zaburzeniami koncentracji uwagi i zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu (Institute of Medicine, 2006). Jedna noc fatalnego snu i sam możesz zobaczyć, jak głęboki wpływ ma sen na nastrój, uwagę, motywację, osąd, rozwiązywanie problemów i skuteczność interpersonalną. Choć rozregulowanie snu może nie stanowić bezpośredniej przyczyny w wielu chorobach, jest to wyraźny stresor dla systemów fizycznych i psychicznych. Kiedy nie śpisz, odpady nie są usuwane, a ty przenosisz toksyczny dług na następny dzień. Jaki jest wpływ tego toksycznego ładunku na rozwijające się mózgi dzieci lub wrażliwe mózgi osób starszych? Tego po prostu nie wiemy. Ale z mojej strony, jestem gotów zaryzykować zadbanie o regularne, odpowiednie warunki dla snu, podczas gdy nauka jest porządkowana.

Jedz prawdziwe jedzenie

Prawie trzy z każdych pięciu kalorii w amerykańskiej diecie składa się z wysoko przetworzonej żywności, nafaszerowanej składnikami bez wartości odżywczych (Steele i in., 2016). Produkty te są opracowywane z myślą o nadmiernej konsumpcji, o odpowiednich doznaniach w ustach, o poziomie słodyczy i słoności. Jednym z rezultatów tego zalewu żywności przetworzonej jest dramatyczny wzrost ilości dodawanego cukru. Konsumpcja dodanego cukru wzrosła z około czterech funtów rocznie w Ameryce kolonialnej do 120 funtów rocznie na osobę w 1994 roku (Bray i Popkin, 2014). Prawie 90 procent dodanego cukru w naszej diecie pochodzi z tych wysoko przetworzonych produktów spożywczych (Steele i in., 2016). Podobnie, oleje z nasion o wysokiej zawartości omega-6 znajdują się praktycznie w każdej wysoko przetworzonej żywności. We współczesnej diecie tłuszcze omega-6 i omega-3 występują w stosunku 15:1 po milionach lat stosunku 1:1. I chociaż omega-6 są dla nas niezbędne, to w dużych dawkach są znanymi czynnikami napędzającymi procesy zapalne widoczne w otyłości, cukrzycy i wielu zaburzeniach psychicznych (Simopoulos, 2006). Nic w naszej ewolucyjnej historii nie mogło nas przygotować na ten szturm bogatego w energię, odżywczo pustego „jedzenia”. Pomimo, że istnieje niewielka zgoda co do „idealnej” diety, Paleo, niskotłuszczowa, surowa, wegańska i tak dalej, spokojnie można powiedzieć, że nikt – absolutnie nikt – nie jest zwolennikiem diety, w której większość kalorii pochodzi z wysoko przetworzonej żywności. Michael Pollan wydaje się być w tej kwestii umiarkowany i rozsądny: Jedz prawdziwe jedzenie, nie za dużo, głównie rośliny.

#SieciSpołeczneSąWażne

Jako ludzie spędziliśmy większość naszej ewolucyjnej historii żyjąc w małych grupach, gdzie znaliśmy wszystkich i wszyscy znali nas. Spaliśmy razem, jedliśmy razem, polowaliśmy i szukaliśmy pożywienia razem. Razem opłakiwaliśmy, tańczyliśmy i śpiewaliśmy. I – tak – walczyliśmy. Oczywiście pomiędzy grupami, czasami w okrutny sposób, ale także w bardziej ograniczony sposób wewnątrz grup. Jednak w większości przypadków ludzie wygrywali na sawannie dzięki współpracy. Nie mamy takich zębów, pazurów, mięśni, szybkości ani zdolności skradania się, jakie posiadało wielu naszych konkurentów. Ale jeśli połączysz nas razem, możemy wytropić, uwięzić, oszukać, zagonić, pożreć lub wykorzystać każdego z nich (na dobre i na złe). Potrzebowaliśmy siebie nawzajem na sawannie, aby przetrwać. Znany psycholog eksperymentalny Harry Harlow ujął to najlepiej: samotna małpa to martwa małpa. Ale nasza umiejętność rozwiązywania problemów spowodowała niefortunny efekt uboczny: możliwe jest przetrwanie we współczesnym świecie w całkowitej izolacji. Jednak samo to, że coś jest możliwe, nie czyni tego zdrowym.

Więzi społeczne wpływają na nas aż do poziomu molekularnego. Izolacja społeczna i wrogość społeczna wywołują m.in. zwiększoną regulację genów kodujących hormony stresu i procesy prozapalne, a także zmniejszają wrażliwość na insulinę i odporność wirusową. W krótkim okresie czasu, takie wyzwania są dobre i mogą nawet podnosić odporność i responsywność systemów leżących u ich podstaw. Ale chroniczne narażenie na wrogość i/lub izolację jest dla ssaków społecznych toksyczne. A ludzie są głęboko społecznymi ssakami. Zarówno izolacja społeczna, jak i wrogość społeczna, poza rujnującym wpływem na metabolizm, mogą stymulować depresję i lęk u zwierząt laboratoryjnych. Zaangażowanie choćby odrobiny czasu każdego dnia w utrzymanie i pogłębienie więzi społecznych jest inwestycją zarówno we własne samopoczucie, jak i w samopoczucie ludzi, z którymi się łączymy. Nicholas Christakis, harwardzki socjolog i lekarz sugeruje w swoich pracach, że poprzez sieci społeczne rozprzestrzeniają się zjawiska wszelkiego rodzaju, zarówno te dobre, jak i te złe. Wpływ jest obustronny. Nie możesz dbać o siebie lub zaniedbywać siebie nie dzieląc się tym oddziaływaniem.

Dobre życie w świecie, który stworzyliśmy: Nadanie praktyce ludzkiej twarzy

Dobre, bogate, pełne celu i witalności życie w świecie, który stworzyliśmy, jest zupełnie możliwe – być może teraz bardziej niż w jakimkolwiek innym okresie historii ludzkości. Ale dokładanie listy ewolucyjnych nieprawidłowości dotyczących diety, ćwiczeń i snu najprawdopodobniej wydłuży i tak już zbyt długą listę rzeczy do zrobienia. Jeśli zrozumiemy zasady zachowania i to, jakimi istotami jesteśmy, możemy radzić sobie lepiej.

Małe rzeczy mają znaczenie

Literatura naukowa obfituje w przykłady niewielkich działań, które przyspieszają istotne zmiany. Tak jest w przypadku zdrowia fizycznego i psychicznego. W aktywacji behawioralnej, pierwszej linii leczenia depresji, nie liczy się wielkość, ale raczej kierunek aktywności. Już niewielki ruch może sprawić, że osoba ponowne wciągnie się w nurt życia. Kiedy ludzie zastanawiają się nad zmianą stylu życia, próbują najczęściej wziąć na siebie zbyt wiele.

Wszystko jest ze sobą powiązane

Interakcje są wszechobecne. Nie jest po prostu możliwe, żebyś optymalizował swój sen i jednocześnie nie wpływał na tuziny procesów przemiany materii, które oddziałują na hormony apetytu, gospodarkę glukozą, hormony stresu i ich usuwanie. Gdziekolwiek sobie pomożesz, prawdopodobnie będziesz miał istotny wpływ na inne obszary. I pamiętaj, małe rzeczy mają znaczenie.

W stronę życzliwości

Zachęcając do zmiany stylu życia, warto zastanowić się, czy wolimy mieć listę rzeczy do zrobienia, czy prezent ofiarowany w życzliwości. Wyobraź sobie twarz kogoś, kogo kochasz z całego serca. Gdybyś mógł zaoferować, w ramach życzliwości, jakąś małą, zdrową zmianę w stylu życia, jaką życzliwość zaoferowałbyś sobie? Pozytywne wzmocnienie pokonuje przymus. Życzliwość bije na głowę listę rzeczy do zrobienia.

Nie jesteśmy tym gatunkiem małp

“Powinienem być w stanie zrobić to sam!” to jedna z wyjątkowo fałszywych i niepomocnych historii. Po prostu nie jesteśmy tego rodzaju małpą. Klejnotem w koronie ludzkiej ewolucji jest ludzka współpraca. Razem możemy osiągać rzeczy, których nie bylibyśmy w stanie zrobić sami. Zmiana stylu życia na poziomie indywidualnym nie jest wyjątkiem. Znajdź przyjaciela, z którym możesz spacerować. Jesteśmy stworzeni do bycia razem.

Wzorce praktykowania

Zwierzęce modele chorób zawierają zazwyczaj wzorce ekspozycji na stresory. Szukaj wzorców w swoim własnym życiu, by niszczyć te szkodliwe. Przerwij siedzenie w pracy dwuminutowym spacerem. Kolację jedz na małym talerzu zamiast na talerzu obiadowym. Nieważne jak wiele lat ludzie praktykują jogę czy uważność, nigdy nie docierają do celu. Praktyka jest celem samym w sobie.

Znajdź swoją praktykę

Współzawodnictwo wpisane jest w kulturę jako cnota, ale w niektórych sytuacjach nie jest pomocne. Jeśli twój styl życia wiąże się z głęboką potrzebą dostrojenia się, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujesz, jest porównanie swojej prędkości biegania z kimś, kto biega od lat. Odpuść sobie porównywanie. Zacznij, nieważne jak małe będzie to działanie.

Praktykuj upadanie

Nie musisz być doskonały. Liczy się wzorzec praktyki. Jesteśmy niewiarygodnie odporni na ostre nadużycia. Jeden posiłek z fast-fooda czy jeden dzień siedzenia nie powoduje choroby. Kiedy wypadasz z praktyki, twoim zadaniem jest po prostu do niej wrócić. Jedynymi ludźmi, którzy nie upadają są ci, którzy nie praktykują. Praktykuj upadanie z wdziękiem i życzliwością.

Nie jeźdź samochodem po rzece, nie bierz łódki na autostradę

Ewolucja jest ogromnie skomplikowanym procesem, który czasami przebiega bardzo „szybko”. Ale „szybko” na skali czasu ewolucji spowalnia czas naszego ludzkiego życia. Oszałamiające tempo naszego postępu technologicznego i gospodarczego w ciągu ostatnich pięciuset lat stworzyło świat, do którego po prostu nie jesteśmy jeszcze przystosowani. Jeśli wjedziesz samochodem do rzeki, nie dotrzesz tam, gdzie chcesz, i zamoczysz się. Twoje pojazdy nie będą dostosowane do otoczenia, a to może prowadzić tylko do problemów. Pewnego dnia, możemy ewoluować tak, by zupełnie dobrze funkcjonować na diecie z wysoko przetworzonej żywności i spaniu po cztery godziny na dobę. Ale dziś to nie jest ten dzień.

Jak już się przekonaliśmy, szkodliwe zachowania, których ostatnio się dopuszczamy, można zmienić lub wyeliminować. Może nie jest to łatwe ani wygodne, ale jest możliwe i wiemy jak to zrobić. Pozostaje tylko kwestia intencji, wytrwałości i upowszechnienia się odkryć, które każdego dnia pojawiają się w laboratoriach na całym świecie. Geny i mózgi nie tyle są zepsute, co nie są dobrze dopasowane do świata, który zaprojektowaliśmy. Nie jesteśmy zepsutymi istotami ludzkimi. Jesteśmy istotami ludzkimi potrzebującymi innych sposobów życia, które są bardziej odpowiednie dla naszej ewolucyjnej natury. Nie będziemy wypisywać recept na wyjście z tych kłopotów. Proponuję naukę o uzdrawianiu, a nie naukę, która czyni życie z toksynami społecznymi i środowiskowymi znośnym. Dobre życie powinno być naszym pierwszym lekarstwem.



Zapraszam do udziału w szkoleniu online prof. Kelly’ego Wilsona, współtwórcy ACT:
„Sens życia i rozwój w ramach relacji terapeutycznej: Perspektywa terapii akceptacji i zaangażowania oraz ewolucyjna”.
Odbędzie się 23 i 24 października lub 20 i 21 listopada. Kliknij po więcej informacji!

Posted in Bez kategorii

Dobre życie jako lekarstwo podstawowe: zdrowie i dobra kondycja we współczesnym świecie cz.1

Osiągnięcie dobrostanu psychicznego i fizycznego w dzisiejszym świecie bywa ogromnym wyzwaniem, dlatego trwała zmiana stylu życia jest tak istotna dla zachowania naszego zdrowia. Poniższy tekst dr. Kelly’ego Wilsona przybliża mechanizmy ewolucyjne oraz założenia kontekstualnych nauk behawioralnych (ACT), które wpływają na nasze codzienne wybory, ułatwiając przełamywanie szkodliwych nawyków.

Perspektywa ewolucyjna a trwała zmiana stylu życia

Dobre życie jako lekarstwo podstawowe: zdrowie i dobra kondycja we współczesnym świecie, cz. I

Autor: Kelly Wilson
Tłumaczenie: Izabela Watanabe

Rozdział autorstwa Kelly’ego Wilsona pochodzi z Biglan, A. (2018). Evolution and contextual behavioral science: An integrated framework for understanding, predicting, and influencing human behavior. New Harbinger Publications.

Zimą 2009 roku, podczas szkolenia dla psychologów klinicznych w Eugene, David Sloan Wilson zapytał mnie, czy moje rozumienie psychologii było oparte na nauce o ewolucji. To pytanie całkowicie zmieniło moją karierę. Obecnie wierzę, że w psychologii nic nie ma sensu, jeżeli nie przyjmie się ewolucyjnej perspektywy. Projekt uporządkowania ewolucyjnych korzeni współczesnych epidemii zdrowia psychicznego doprowadził do wniosków, które uznaję za kluczowe dla współczesnej służby zdrowia.

Nauka o ewolucji połączyła się z moją wiedzą z zakresu kontekstualnych nauk behawioralnych. Poznałem, czego ludzie najbardziej potrzebują i jakie są nasze największe mocne strony. Ludzie pokonali zagrożenia sawanny, stali się bogatsi i efektywniejsi, ale nasza nauka o życzliwości pozostała w tyle. Nadszedł czas, by to naprawić.

Zdrowie człowieka i dobrostan: mam dobrą i złą wiadomość.

Dobra wiadomość: Dwieście lat temu długość życia ludzkiego stanowiła połowę tego, co teraz. Globalna śmiertelność noworodków spadła z 43 do 4,3 procenta. Nawet w najuboższych regionach świata żyjemy dziś dwa razy dłużej niż 200 lat temu w najbogatszych krajach Europy.

Zła wiadomość

W miejsce dawnych zagrożeń pojawiły się nowe źródła niepełnosprawności. Liczba lat przeżytych z niepełnosprawnością (LPN) drastycznie wzrasta. Problemy takie jak ból pleców, depresja, otyłość czy cukrzyca stają się dominującym obciążeniem. Co istotne, te problemy są ze sobą powiązane – osoba z depresją ma o 58% większe ryzyko otyłości.

Rosnące występowanie problemów fizycznych i psychicznych to dwa oblicza tej samej epidemii. Wynika ona ze zderzenia ludzkiej natury z kontekstami, które drastycznie różnią się od tych, w których ewoluowaliśmy. Przez tysiąclecia świat był dla nas zbyt trudny – dziś cena jego podboju okazuje się niezwykle wysoka.

Czynniki ryzyka współczesnych chorób

Pierwszym czynnikiem jest ekspozycja na świat zaprojektowany przez nas. Zmodyfikowana żywność, urbanistyka eliminująca ruch oraz problemy środowiskowe to skutki uboczne naszej wydajności. Drugim, ważniejszym czynnikiem jest to, że trwała zmiana stylu życia stała się trudniejsza przez łatwo dostępne, niezdrowe wzmocnienia.

Prawo dopasowania (matching law) Richarda Herrnsteina opisuje, jak organizmy dążą do maksymalnego wzmocnienia przy minimalnym zużyciu energii. Ewolucja faworyzowała przodków wybierających najłatwiejszą drogę i wysokokaloryczne jedzenie. Dziś te same tendencje sprawiają, że wybieramy pączka zamiast wysiłku, co w nowoczesnym świecie staje się pułapką.

Elastyczność psychologiczna i zmiana stylu życia

Nie zrodziliśmy pokolenia leniwych ludzi. Stworzyliśmy świat, w którym wygoda jest reklamowana jako najwyższe dobro. Terapia akceptacji i zaangażowania (ACT) oferuje narzędzia, które pomagają zrezygnować z natychmiastowych przyjemności na rzecz zdrowszego życia. Kluczem jest budowanie elastyczności psychologicznej – zdolności do bycia świadomym i działania zgodnie z osobistymi wartościami mimo trudności.

Praktyki wspomagające trwałą zmianę stylu życia:

1. Praktyka akceptacji

Unikanie trudnych odczuć to „kryptonit” dla psychiki. W programach rzucania palenia opartych na ACT, akceptacja dyskomfortu fizycznego pozwoliła na dwukrotne zwiększenie skuteczności terapii. Akceptacja to umiejętność, którą można trenować.

2. Praktyka defuzji

Myśli typu „nie mam siły” lub „nie chcę” nie muszą kierować naszym życiem. To tylko ewolucyjne echo nakazujące oszczędzanie energii. Uczymy się zauważać myśli jako myśli, bez konieczności walki z nimi czy ulegania im.

3. Praktyka świadomości chwili obecnej

W świecie pełnym rozpraszaczy uważność wpływa na nas nawet na poziomie molekularnym – od metabolizmu po systemy odpowiedzi na stres. Spokój w dzisiejszym świecie to coś, co musimy sami aktywnie tworzyć.

4. Praktyka ja-jako-procesu

Często przywiązujemy się do etykiet „jestem leniwy”. Zmiana perspektywy – spojrzenie na siebie jako na ciągły proces, a nie stały zestaw cech – ułatwia troskę o siebie, podobnie jak troszczylibyśmy się o bliską osobę.

5. Praktyka rozwijania więzi z wartościami

Wartości są najlepszą ochroną przed pokusami. Kiedy trwała zmiana stylu życia jest powiązana z głębokim sensem (np. byciem obecnym ojcem), łatwiej jest wybrać zdrowy posiłek zamiast pączka.

6. Praktyka zaangażowanego działania

To konstruowanie małych, konkretnych kroków tu i teraz. Zaangażowanie to praktyka chwila po chwili, nawet jeśli zdarzają się momenty słabości. Każdy kolejny krok przybliża nas do wartościowego życia.

Część druga wkrótce!



Zapraszam do udziału w szkoleniu online prof. Kelly’ego Wilsona:
„Sens życia i rozwój w ramach relacji terapeutycznej”
Terminy: 23-24 października oraz 20-21 listopada. Kliknij po więcej informacji!

Atypowe, ciężkie samouszkadzanie się. Jak rozumieć je i leczyć cz.2

Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Walsh, B. W. (2019). Atypical, Severe Self-Injury. Nonsuicidal Self-Injury: Advances in Research and Practice.

To jest część../../bartosz-kleszcz/ druga rozdziału. Zapoznaj się najpierw z pierwszą.

Terapia osób z atypowymi, ciężkimi NSSI

Jeśli osoby z tymi atypowymi NSSI są podatne na: (1) zestawy innych ryzykownych zachowań, a także (2) odznaczają się podwyższonym ryzykiem samobójczych myśli i zachowań, to jak prowadzić ich terapie? Jakkolwiek z całą pewnością nie ma żadnych rygorystycznie przeprowadzonych badań na ten temat, jesteśmy w stanie przynajmniej zaproponować rozsądne zalecenia kliniczne.

„Hierarchia ryzyka ”

Po pierwsze, w ramach terapii osób z atypowymi, ciężkimi NSSI logicznym będzie, aby stosować „hierarchię ryzyka” (Walsh, 2012), jako że mamy do czynienia z osobami stosującymi wiele zachowań samouszkadzających jednocześnie. Nie jest ani praktyczne – ani rozsądne – aby takie osoby miały przezwyciężyć wszystkie autodestrukcyjne działania za jednym razem. Mimo tego nie jest rzadkie, żeby widzieć w programach terapii czy różnych ośrodkach takie oczekiwania jak „Klient [czy pacjent] ma powstrzymać się od samouszkadzania się przez następne 30 dni.” Takie cele terapii stanowią ogólnie rzecz biorąc receptę na porażkę. Bardziej realistyczną strategią będzie skorzystać z hierarchii, która w pierwszej kolejności weźmie na cel potencjalnie najbardziej śmiertelne zachowania, a następnie przejdzie do następnego najbardziej alarmującego itd. Przykładowo, osoba korzystająca z wielu autodestrukcyjnych strategii (Walsh, 2012) może coś wynieść z planu terapii wprowadzającego w hierarchicznej kolejności ograniczenie lub rezygnację z:

  1. Planów samobójczych i fantazji o przedawkowaniu
  2. Nadużywania przepisanych opiatów
  3. Atypowych ciężkich NSSI poprzez przecinanie szwów lub PCO
  4. Napadowego jedzenia w średnim nasileniu
  5. Powszechnych, odznaczających się niską śmiertelnością sposobów samouszkadzania kończyn, nie wymagających uwagi medycznej

Osoba z prostszą (ale nie bez wyzwań) kombinacją problemów może skorzystać z hierarchii takiej, jak ta poniżej:

  1. Atypowe ciężkie NSSI – ponowne otwieranie zaszytych ran
  2. Epizodyczne upijanie się
  3. Cięcie kończyn nie wymagające uwagi medycznej

Sekwencyjna, wielomodalnościowa terapia

Drugą zasadą kliniczną będzie zastosowanie serii bazujących na dowodach sposobów terapii jedna po drugiej. Korzystaliśmy w The Bridge z takiego sposobu pracy z wieloma klientami. Częstym punktem startu będzie prowadzona zgodnie z protokołem dialektyczna terapia behawioralna (DBT; Linehan, 2015). Nauka w ramach DBT umiejętności uważności, tolerancji na stres, regulacji emocji oraz efektywności interpersonalnej będzie stanowić podstawową skrzynkę z narzędziami – grunt pod następne metody terapeutyczne. Intensywny stres emocjonalny, który zwykle będzie spustem dla atypowego ciężkiego NSSI, musi być możliwy do poradzenia sobie, jeśli klient ma zaprzestać jakiegoś rodzaju zachowania. Oprócz tego klient musi zachowywać się efektywnie w sferze interpersonalnej, aby być w stanie poprosić innych o pomoc zanim zacznie się samouszkadzać. Muszą także nauczyć się umiejętności rozwiązywania konfliktów, co także zredukuje ilość wyzwalaczy NSSI. Jak tylko klient weźmie udział w jednej lub dwóch edycjach DBT (przeważnie trwających po 6 miesięcy każda), mogą przejść do bardziej wyspecjalizowanych sposobów prowadzenia terapii. Możemy mieć tutaj do czynienia z efektem zależnym od dawki. Badanie nad DBT stosowanym w The Bridge u nastolatków pokazało znaczące obniżenia nasilenia się zachowań samobójczych, NSSI oraz hospitalizacji psychiatrycznych u tych badanych, którzy ukończyli jedną lub dwie edycje DBT, w porównaniu z osobami, które ukończyły mniej niż jedną (Walsh, Doerfler & Perry, 2012).

Częstym drugim sposobem terapii jest restrukturyzacja poznawcza (cognitive restructuring; CR) dla PTSD (Mueser, Rosenberg, & Rosenberg, 2009; Walsh, 2012). Spora większość klientów zgłaszająca atypowe formy samouszkadzania się ma także historię traumy. Przykładowo, w jakościowym badaniu dziewięciu osób z PCO wspominanym wyżej, wszyscy (100%) doświadczyli nadużyć seksualnych jako dzieci. Oprócz tego 6 z 9 osób (67%) doświadczyło przemocy fizycznej. Osoby te bezsprzecznie mają za sobą ekstremalnie problematyczne dzieciństwo. Wybraliśmy CR dla PTSD jako terapię bazującą na dowodach, jako że jest to terapia niebazująca na ekspozycji. Odkryliśmy, że wielu z klientów w The Bridge nie jest w stanie tolerować terapii ekspozycyjnej (np. Foa, Hembree, & Rothbaum, 2007), jako że podwyższała ona ilość destrukcyjnych zachowań w trakcie jej przeprowadzania. W przeciwieństwie do niej, CR dla PTSD stanowi 12-16 tygodniowy, sprotokolizowany sposób terapii, który uczy technik oddechowych i dostarcza psychoedukacji na temat objawów PTSD. Sercem terapii jest restrukturyzacja poznawcza i planowanie działania. Zamiast wymagać szczegółowej dyskusji na temat przeszłych traumatycznych wydarzeń (ekspozycji), terapia bierze na cel myśli i przekonania wyniesione z traumy. Przykładowo, terapia skupia się na nietrafnych, niepomocnych przekonaniach, jakie są powszechne u osób z PTSD, takich jak „przemoc musiała być moją winą, ponieważ trwała tak długo” albo „kiedy powiedziałam o tym, złamałam rodzinę w pół” albo „moje ciało jest zanieczyszczone przez przemoc.” Obok danych empirycznych zebranych przez Muesera na temat skuteczności CR dla PTSD (Mueser et al., 2015), posiadamy także dane pierwszych 88 klientów, którzy przebyli CR w The Bridge, które wskazują na znaczące obniżenie wyników na skalach PTSD oraz depresji (Walsh, 2017).

Trzecia terapia bazująca na dowodach, jaką oferujemy osobom prezentującym atypowe, ciężkie NSSI i inne związane z NSSI zachowania samouszkadzające to model IMR (illness, management and recovery; choroba, radzenie sobie i powrót do zdrowia; McGuire et al. 2016; Mueser et al., 2006). Terapia ta jest zaprojektowana dla osób z poważnymi chorobami psychicznymi (zwłaszcza psychozami), podatnymi na dekompensację i nawrót. Ten rodzaj terapii pasuje lepiej niż DBT dla osób z psychozą, jako że DBT skupia się przede wszystkim na rozregulowaniu emocjonalnym. IMR jest bardzo pomocne w redukcji samouszkodzeń w tej populacji, ponieważ stanowi podejście bardzo ustrukturyzowane i sprotokolizowane – co będzie pomocne dla osób zdezorganizowanych poznawczo. Podręcznik IMR zawiera 10 modułów przechodzących przez następujące tematy:

  • Strategie powrotu do zdrowia,
  • Praktyczne fakty na temat chorób psychicznych,
  • Model podatność-stres,
  • Budowanie wsparcia społecznego,
  • Efektywne korzystanie z leków,
  • Redukcja nawrotów,
  • Radzenie sobie ze stresem,
  • Radzenie sobie z objawami,
  • Zaspokojenie potrzeb w ramach służby zdrowia psychicznego,
  • Korzystanie z alkoholu i narkotyków.

Oprócz tego, IMR bazuje na modelu powrotu do zdrowia, który kładzie nacisk na osobisty wybór i autodeterminację (Mueser et al., 2006). Inne wyspecjalizowane terapie bazujące na dowodach, jakie oferowaliśmy dotąd osobom z atypowym NSSI, to CBT dla zaburzeń odżywiania (Fairburn, 2008), CBT dla agresji (Reilly & Shopshire, 2002) oraz CBT dla psychoz (Turkington & Kingdon, 2005).

Rozdział kończy się dwoma studiami przypadku, demonstrującymi sekwencyjne korzystanie z podejść opartych na dowodach w terapii atypowego NSSI i innych problematycznych zachowań. Jedno (w momencie pisania) miało negatywny efekt, a drugie bardzo pozytywne uwieńczenie.

Studium przypadku 1

Pani M jest trzydziestoośmioletnią kobietą z długą historią zinstytucjonalizowania. Zgłasza 19 z 28 ryzykownych zachowań opisanych wyżej, wliczając w to próby samobójcze, atypowe ciężkie NSSI (cięcia z wieloma szwami, PCO), powszechne NSSI, nadużywanie substancji, zaburzenia odżywiania, rezygnacja z zażywania przepisanych leków. Starała się funkcjonować w ramach społeczności w mieszkaniu przydzielonym jej w ramach The Bridge, jednakże jej przewlekła niestabilność skutkowała wieloma wizytami w ciągu miesiąca w szpitalu i kilkoma hospitalizacjami psychiatrycznymi w ciągu kwartału. Jej ubezpieczyciel założył 30 000$ kosztów dowozu jej ambulansem w ciągu ostatnich 6 miesięcy. [Koszty dowozu ambulansem są jednym z wielu karykaturalnie wywindowanych kosztów opieki medycznej w USA. Wielu biednych stara się w razie nagłemu problemu zdrowotnego korzystać z taksówki lub odmawia podróży ambulansem ze strachu przed popadnięciem w długi. – przyp. BK] Częste PCO, inwazyjne procedury medyczne i prześwietlenia każą podejrzewać potencjalne uszkodzenie przełyku. Prezentuje nawracające myśli samobójcze i konkretne plany. W ramach terapii podstawową przeszkodą jest odmowa zaangażowania się w terapie bazujące na dowodach. Kiedy próbowała, jej pobyty w społeczności były tak krótkie z racji hospitalizacji, że mijała ją znaczna ilość sesji. Kiedy spędzała czas w społeczności, obracała się w niej z najwyższym trudem. Z dużym prawdopodobieństwem powróci do szpitala stanowego na dłuższy pobyt.

Studium przypadku 2

Ta dwudziestosześcioletnia kobieta dołączyła do społecznościowego programu terapeutycznego 3,5 roku temu, po wypisaniu jej ze stanowego szpitala. W ramach programu zaangażowała się od samego początku w IMR. Określiła swe cele związane z powrotem do zdrowia jako: (1) obniżenie zachowań samouszkadzających, (2) przeprowadzka do własnego mieszkania. Przed zaangażowaniem się w program prezentowała 16 z 28 zachowań ryzykownych, wliczając w to próby samobójcze, atypowe NSSI (cięcie ze szwami, PCO), powierzchowne cięcia na wielu obszarach ciała, otyłość, nadużywanie alkoholu i leków, rezygnowanie z leków, ucieczki, ryzykowne zachowania seksualne etc.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy terapii dokonała postępów w ramach jej „hierarchii ryzyka”. Stała się biegła w komunikowaniu impulsów samobójczych kadrze, udało się też jej zaprzestać dokonywania prób samobójczych. Nie przejawiała także już atypowych ciężkich NSSI, choć kontynuowała okazjonalne cięcie skóry. Zachowania te były do opanowania w ramach samego programu, bez polegania na hospitalizacjach psychiatrycznych.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy uczestnictwa w programie zaczęła także uczestniczyć w grupach DBT. Terapia ta przygotowała ją do wykonania pracy z traumą, związaną z jej historią wykorzystania seksualnego i przemocy w dzieciństwie. Po roku DBT ukończyła CR dla PTSD, ze znaczącymi redukcjami wyników PTSD i depresji. Rok później udało się jej dostąpić możliwości mieszkania w osobnym mieszkaniu i aktualnie jej beneficjentką intensywnie świadczonej opieki domowej. Zawiązała kilka przyjaźni w ramach tej społeczności i pracuje na pół etatu w piekarni. Pozostaje stabilna i bezpieczna!

Konkluzja

Atypowe, poważne NSSI może być konceptualizowane w ramach trzech podgrup: (1) uszkodzenia wymagające uwagi medycznej; (2) uszkodzenia nietypowych obszarów ciała, wliczając do nich twarz, oczy, piersi i genitalia; oraz (3) połknięcie ciała obcego. Te trzy podgrupy mogą pełnić różne funkcje w sferze intrapersonalnej i interpersonalnej. Te trzy podtypy atypowego ciężkiego NSSI współdzielą kluczowe markery poważnych psychopatologii, innych ryzykownych zachowań oraz prób samobójczych. Mimo tego atypowe, ciężkie NSSI stanowi absolutnie niedobadany obszar wiedzy. Zasługuje na wiele więcej uwagi z racji klinicznych powikłań związanych z tego rodzaju zachowaniem. Nawet jednak z niewielką ilością dostępnej wiedzy empirycznej, terapia atypowych, ciężkich NSSI jest koniecznością. Rozsądnym podejściem do terapii atypowych, ciężkich NSSI i związanych z tym problemów może być zaczęcie od hierarchii ryzyka i sekwencyjne stosowanie terapii bazujących na dowodach.

Weź udział w szkoleniu online Barenta Walsha „Rozumienie i terapia samouszkodzeń”. Szkolenie trwa 6 godzin, dostęp do nagrania przyznawany jest na 2 miesiące. Zapraszamy do zainteresowania się szkoleniem!

American Society for Gastrointestinal Endoscopy. ( 2002) .  Guideline for the management of ingested foreign bodies. Gastrointestinal Endoscopy,  55 , 8 02 – 806 .

Ammerman,  B. A. ,  Jacobucci,   R.,   Kleiman,   E. M.,   Uyeji,   L. L. , &  McCloskey,   M. S. ( 2018) .  The relationship between nonsuicidal self-i njury age of onset and severity of self-h arm.  Suicide and Life- Threatening Behavior , 4 8 , 3 1 – 37 . doi:10.1111/ sltb.12330

Buser,   T. J. ,  Buser ,  J. K., &  R utt , C . C. ( 2017) .  Predictors of unintentionally severe self- harm during nonsuicidal self-i njury .  Journal of Counseling and Development, 9 5, 1 4 – 23 . DOI:10.1002/j cad.12113

Fairburn, C. G. (2008).  Cognitive behavior therapy and eating disorders. New York :  Guilford .

Foa,   E. ,  Hembree,   E. , &  Rothbaum,   B. O. ( 2007 ).  Prolonged exposure therapy for PTSD: Emotional processing of traumatic experiences therapist guide . O xford : O xford University Press .

Grossman , R . (2 001 ). P sychotic self- injurious behaviors: Phenomenology, neurobiology, and treatment.  In  D. S imeon &  E . H ollander (Eds.), Self-i njurious behaviors: Assessment  and treatment .  Washington, DC:   American Psychiatric Association.

Hom,   M. A. ,  Rogers ,  M. L. ,  Schneider ,  M. E. ,  Chiurliza,   B. ,  Doerfl er,   L. ,  Walsh ,  B.W. , &  Joiner ,  T. E. ( 2017 ). Atypical non-s uicidal self- injury as an indicator of severe psychopathology and suicide risk: Findings from a sample of high- risk community mental health clients. Unpublished.

Klonsky ,  E. D. ( 2007) .  The functions of deliberate self-i njury: A review of the evidence .  Clinical Psychology Review , 2 7 ,  226–  239.

Linehan,   M. M. ( 2015) .  DBT skills training manual , 2nd edition. N ew York : G uilford Press .

McGuire , A . B.,  K ukla , M .,  G reen , A .,  G ilbride , D .,  M ueser , K . T. , &  Salyers , M . P. 2 016 ).  Illness management and recovery: A review of the literature (2014) .  Psychiatric Services ,  65(  2) ,  171–  170.  doi:10.1176/ appi.ps.201200274.

Mueser,   K. T. , G ottlieb , J . D.,  X ie , H .,  Y anos , P . T.,  R osenberg , S . D.,  S ilverstein , S . M. …   McHugo ,  G. J. ( 2015) .  Evaluation of cognitive restructuring for post-t raumatic stress disorder in people with severe mental illness . British Journal of Psychiatry  , 2 05 (6  ), 5 01 –  508 . doi:10.1192/ bip.bp.114.147926.

Mueser,   K. T. ,  Meyer ,  P. S.,   Penn,   D. L. ,  Clancy,   R.,   Clancy ,  D. M.,  &  Salyers ,  M. P. ( 2006) .

The illness management and recovery program: Rationale, development, and preliminary fi ndings .  Schizophrenia Bulletin, 3 2,  32–  43 .

Mueser,   K. T.,  R osenberg , S . D. , &  Rosenberg , H . J. (2009). Treatment of posttraumatic stress disorder in special populations: A cognitive restructuring program . W ashington, DC:  American Psychological Association.

Nock, M. K. (2010) .  Self-injury .  Annual Review of Clinical Psychology, 6, 3 39 – 363 .

Nock, M. K. & Prinstein , M . J. (2 004 ). A functional approach to the assessment of self- mutilative behavior.   Journal of Consulting and Clinical Psychology,  72 (5  ),  885 – 890 .

Poynter, B. A., Hunter, J. J., Coverdale, M. D. , &  Kampinsky,   C. A. ( 2011) .  Hard to swallow: A systematic review of deliberated foreign body ingestion. General Hospital

Psychiatry , 3 3 ,  5 ,  518–  524.

Reilly,   P. M. &  S hopshire , M . S. (2 002 ) Anger management for substance abuse and mental  health clients, a CBT manual . R ockville, MD :  SAMHSA.

Turkington,   D. G. &  K ingdon , D . (2 005 ). Cognitive therapy of schizophrenia             . N ew York :  Guilford .

Walsh , B . W. (2 012 ). Treating self-i njury: A practical guide  , 2nd edition. N ew York :  Guilford Press.

Walsh,   B. W. (April 2 017 ). Workshop on “Understanding, Managing and Treating Non- Suicidal Self- Injury,” at the American Association of Suicidology Annual Meeting, Phoenix, AZ.

Walsh,   B. W.  &  Doerfl er ,  L. A. (December  2016) .  Van Gogh’s ear: Why atypical, severe self-i njury is an especially alarming form of self- harm. Presentation at the Harvard Medical School/C ambridge Health Alliance conference on Treating Self- Destructive Behavior, Boston, MA.

Walsh,   B. W. , D oerfl er , L . A. , &  Perry ,  A. ( 2012) .  Residential treatment for adolescents targeting self- injury and suicidal behavior.  In  B. W.  Walsh (Ed.).  Treating self- injury: A practical guide , 2nd edition. N ew York : G uilford Press .

Walsh,   B. W ., &  Rosen,   P. M. (1 988 ). Self- mutilation: Theory, research and treatment .   New York : G uilford Press .

Washburn,   J. J.,   Juzwin,   K. R. , S tyer , D . M. , & A ldridge , D . (2 010 ).  Measuring the urge to self-i njure: Preliminary data from a clinical sample .  Psychiatry Research ,  178 ,  540 – 544 . doi:10.1016/j .psychres.2010.05.018

Whitlock,   J.,  M uehlenkamp , J .,  P urington , A .,  E ckenrode , J .,  B arreira , P .,  A brams , G . B. , &  Knox,   K. (2 011 ). N onsuicidal self- injury in a college population: General trends and sex diff erences . Journal of American College Health  , 5 9 ,  691 – 698 . doi:10.1080/ 07448481.2010.529626.

 

Barent Walsh

 

Atypowe, ciężkie samouszkadzanie się. Jak rozumieć je i leczyć cz.1

Autor Barent W. Walsh
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

 

Walsh, B. W. (2019). Atypical, Severe Self-Injury. Nonsuicidal Self-Injury: Advances in Research and Practice.
Wstęp

Zdecydowana większość publikacji na temat NSSI (nonsuicidal self-injury, samouszkodzenia bez intencji samobójczej) skupiła się na powszechnych przejawach tych zachowań, wliczając do cięcie się, drapanie, ścieranie, przypalanie lub uderzanie się. Zachowania te zwykle lokalizują się albo na kończynach, albo na brzuchu. Oprócz tego większość z tych zachowań, badanych zarówno w szerokiej populacji (np. Whitlock et al., 2011), jak i klinicznej (np. Washburn, Juzwin, Styer, & Aldridge, 2010), nie wymaga uwagi lekarskiej. Z kolei jeśli chodzi o atypowe, ciężkie NSSI, literatura na ten temat jest niewielka. Przykładowo, Buser i współpracownicy (2017) przeprowadzili badanie nad 102 studentami, których „nieintencjonalnie ciężkie NSSI” wiązało się z „uzależniającymi właściwościami” tego zachowania. W kontraście do populacji opisanej przez Busera et al., przejawy NSSI brane pod uwagę w tym rozdziale są intencjonalnie bardziej ciężkie, a nie przez przypadek. Inny niedawny raport (Ammerman et al., 2018) zgłasza, że w próbce 957 studentów poważność samouszkadzania w ramach NSSI wiązała się z wiekiem pierwszego zajścia (przed 12 r.ż.). Warto zwrócić uwagę na to odkrycie.

Głównym tematem tego rozdziału będzie przegląd bardziej ekstremalnych zachowań NSSI, jakie przeważnie napotyka się w warunkach klinicznych. Zachowania te zostaną przeanalizowane, zaproponuję także sposoby terapii. Oprócz tego będę argumentować za traktowaniem atypowych, poważnych NSSI jako osobnego rodzaju zachowywania się, innego od powszechnych, odznaczających się niską śmiertelnością form NSSI. Będę także odróżniać atypowe NSSI, mimo swej ciężkości, od prób samobójczych.

 

Trzy podtypy atypowych, poważnych NSSI

Definujemy trzy rodzaje atypowych, poważnych NSSI. Należą do nich:

  • NSSI wymagające uwagi medycznej np. szwów, sklejenia, obandażowania, odkażenia
  • NSSI zadane nietypowym obszarom ciała: twarzy, oczom, piersiom i genitaliom
  • Połknięcie ciała obcego

Skąd traktowanie tych trzech rodzajów zachowania jako „atypowe i ciężkie”? Po pierwsze, większość obrażeń związanych z NSSI nie wymaga uwagi medycznej. Kiedy ktoś zadaje sobie rany w sposób wymagający uwagi medycznej, takie zachowanie nie tylko jest czymś rzadkim, ale także czymś sugerującym wyższy poziom stresu. Pomyśl o czasie – być może w dzieciństwie – kiedy coś stało ci się przez przypadek, kiedy rana ta wymagała interwencji lekarskiej, choćby zszycia. A teraz wyobraź sobie osobę, która celowo zadaje sobie ranę wymagającą zużycia 10 lub 100 szwów. Albo wyobraź sobie osoby celowo połykające przedmiot wymagający interwencji endoskopowej. To nie jest radykalny sposób myślenia założyć, że tacy ludzie muszą przeżywać bardzo głęboki stres. Ilość obrażeń można uznawać – niczym równanie – za proporcjonalną do intensywności i stopnia przeżywanego stresu oraz braku umiejętności radzenia sobie z nim.

Po drugie, umiejscowienie NSSI ma znaczenie. Większość osób samouszkadzających się skupia się na nadgarstkach, przedramionach, ramionach, nogach lub brzuchu (przegląd, zob. Klonsky, 2007; Nock, 2010). Mało kto z kolei uszkadza się na twarzy. Jako ludzie prezentujemy innym w pierwszej kolejności właśnie swoją twarz. Rozpoznajemy się po twarzach, nie po dłoniach, stopach czy ramionach. Korzystamy też z wyrazów twarzy, aby wykrywać emocje oraz komunikować się niewerbalnie. Kiedy ktoś celowo zadaje sobie tam obrażenia, sugerować to będzie alarmujący poziom braku więzi społecznej. Tacy ludzie wydają się myśleć takie rzeczy jak „Nie obchodzi mnie, jak wyglądam lub jak wpływam na innych” oraz „Jestem gotów stracić twarz przed innymi.”

Uszkadzanie oczu jest nawet bardziej alarmujące. Oczy są bardzo wrażliwymi narządami. Umożliwiają widzenie, rzecz o fundamentalnej funkcji. Obrażenia zadane oczom nie mają gwarancji pełnego uleczenia, osoba więc ryzykuje stałą niepełnosprawność. Osoby celowo uszkadzające oczy na ogół będą, w rzeczy samej, w ciężkim kryzysie. Na jego najbardziej ekstremalnym końcu będziemy mieć osoby, które wyłupiają sobie oczy, przeważnie w ramach problemów psychotycznych (Walsh & Rosen, 1988). Na szczęście NSSI związane z oczami są bardzo rzadkie. Grossman (2001) rozpoznał tylko 90 zgłoszonych przypadków samouszkadzania oczu, licząc aż od końca dziewiętnastego wieku.

Podobnie niepokojące jest uszkadzanie piersi (u kobiet) lub genitaliów (u wszystkich płci). Na szczęście i to zachowanie wydaje się być dość rzadkie. Przykładowo, Grossman odnotowuje tylko „115 przypadków męskiego samookaleczenia genitaliów w ramach danych angielskich, niemieckich i japońskich, liczonych od końca dziewiętnastego wieku” (Grossman, 2001, p. 53). Istnieje wiele powodów, dla których uszkadzanie piersi i genitaliów jest szczególnie niepokojące. Po pierwsze, te miejsca są pełne zakończeń nerwowych. Osoby celowo uszkadzające je wydają się mieć bardzo niezwykłą relację z bólem fizycznym, wykraczając poza typową osobę prezentującą NSSI. Częstokroć osoby takie zaprzeczają odczuwaniu bólu w momencie samego czynu. Może być to z racji znieczulenia na ból wskutek powtarzających się NSSI, może także wiązać się z wyższym progiem bólu. Oprócz tego, kiedy klinicyści natrafiają na osoby dokonujące uszkodzeń piersi lub genitaliów, powinni uważnie prześledzić obecność PTSD i/lub dekompensacji psychotycznych. Te obszary ciała mają także w oczywisty sposób znaczenie tak w realnym świecie, jak i symbolicznym w relacji do seksualności. W moim doświadczeniu klinicznym, nie jest rzadkie, że takie osoby zgłaszają „karanie” ich organów seksualnych za wcześniejsze „zaangażowanie” w seksualnie przemocowe, traumatyczne doświadczenia lub wskutek omamów nakazujących na temat „grzesznych” aspektów seksualności.

Połknięcie ciała obcego (PCO) to szczególnie zastanawiająca forma NSSI. Wiąże się z celowym połknięciem niejadalnych przedmiotów, takich jak śrubki, gwoździe, fragmenty plastiku, monety, kamyki, żyletki, szczoteczki do zębów, narzędzia, sztućce (przegląd zob. Walsh, 2012; Poynter, Hunter, Coverdale, & Kampinsky,  2011). PCO mogą być trudne do kategoryzacji – czy to przykład zachowań samobójczych, NSSI czy jakiegoś innego rodzaju samouszkadzania? Ja uważam je za rodzaj atypowego, ciężkiego NSSI, jako że:

  • Wiąże się zachowaniem intencjonalnie autodestrukcyjnym, choć większość osób przeczy intencjom samobójczym
  • Spójnie z takimi raportami, bardzo niewiele osób umiera od PCO
  • Jakkolwiek nie jest to zachowanie samobójcze, to jednak odznacza się alarmującym potencjałem do zadania obrażeń fizycznych – wiele wyższym niż z częstymi, mało śmiertelnymi NSSI
  • Podobnie do innych NSSI, skutkuje bezpośrednim uszkodzeniem ciała, przeważnie zapaleniem błony śluzowej żołądka, zapalenie przełyku, refluksem, a wiele rzadziej zatkaniem, perforacją, zapaleniem otrzewnej i in. (American Society for Gastrointestinal Endoscopy, 2002). W niektórych przypadkach natomiast obrażenia mogą być natomiast mikroskopowe.

Mimo tych podobieństw z NSSI, PCO różni się od innych rodzajów NSSI tym, że uszkodzenie ciała nie jest od razu widoczne dla sprawcy lub innych. To zdecydowanie odmienna sytuacja od wszystkich innych rodzajów samouszkodzeń, jako że uszkodzenia na kończynach czy na innych obszarach ciała stają się ewidentne natychmiastowo. Przy PCO samo zachowanie może nie znajdować się w polu świadomej uwagi przez godziny, dni a nawet tygodnie. Mimo wszystko, PCO spełnia kryteria samouszkodzeń podanych w Walsh (2017): to „intencjonalne, niezagrażające życiu, wywołane przez siebie uszkodzenie ciała… natury nieakceptowanej społecznie, wykonywanej celem obniżenia poziomu stresu psychicznego i/lub aby wywołać zmianę u innych.”

 

Badania prezentuje wyniki na temat atypowego NSSI

Walsh i Doerfler (2016) przebadali próbę kliniczną odznaczającą się szerokim zakresem autodestrukcyjnych i ryzykownych zachowań, w tym atypowych ciężkich NSSI. Próbka składała się z 467 dorosłych mężczyzn i kobiet, żyjących w domach intensywnej opieki społecznej oraz domach w ramach programów opiekuńczych. Domy te były zarządzane przez The Bridge, agencji pomocy w stanie Massachusetts. Zebrano informacje na temat 28 kategorii ryzyka (zachodzących albo w ciągu ostatnich sześciu miesięcy lub w ciągu całego życia), odnoszących się do:

  • Autodestrukcyjne zachowania, wliczając w to myśli samobójcze, plany, działania; atypowe ciężkie NSSI; powszechne NSSI o niskiej śmiertelności; nadużywanie substancji; podejmowanie ryzykownych zachowań; nawracające rezygnowanie z zażywania leków psychotropowych
  • Zdrowia fizycznego i długowieczności, wliczając w to radzenie sobie i ograniczanie poważnych chorób medycznych; wyzwania związane z mobilnością fizyczną; niemożność unikania zagrożeń
  • Trauma, wliczając w to fizyczne i/lub seksualne nadużycia w trakcie dzieciństwa oraz niedawne fizyczne i/lub seksualne nadużycia
  • Bezpieczeństwo publiczne, wliczając w to przemoc wobec innych; problematyczne zachowania seksualne; podpalenia; nieuzasadnione telefony na policję; inne nielegalne zachowania

Poniższe 5 z 28 kategorii ryzyka wyłoniło się jako znacząco związane ryzykownymi zachowaniami (zdecydowanie powyżej średniej 2,4 na osobę):

  • Atypowe samouszkodzenia – 380%
  • Niedawne fizyczne i/lub seksualne – 345%
  • Działania samobójcze – 340%
  • Konieczność fizycznego unieruchomienia – 320%
  • Nieuzasadnione telefony na policję – 320%

Każdy z pięciu powyższych wskaźników ryzyka osiągał częstość ponad trzykrotnie wyższą niż ogólna średnia dla całej populacji. Ponadto, atypowe ciężkie NSSI było na miejscu pierwszym, notując 380% ryzykownych zachowań niż średnia. Te badania wskazują, że osoby z atypowym, ciężkim NSSI z pewnym prawdopodobieństwem mogą odznaczać się wiązką zachowań wysokiego ryzyka. W związku z tym, atypowe samouszkadzanie się może być istotnym markerem dla poważnych psychopatologii i związanych z tym problemów klinicznych.

Wnioski te są wspierane przez inne badanie Homa i in. (nieopublikowane analizy danych), którzy dokonali dodatkowej analizy zbioru danych otrzymanych od The Bridge. Zgłosili następująco:

… zarówno tycząca się całego życia, jak i niedawna historia atypowego NSSI wiązała się z istotnym statystycznie podwyższonym ryzykiem samobójczych myśli i zachowań. Dane sugerują, że osoby z historią atypowego NSSI mogą przynależeć do grupy odznaczającej się poważnym poziomem psychopatologii i aktualnym ryzykiem samobójstwa. Może zatem z klinicznego punktu widzenia być pomocne, aby sprawdzić, w jakie rodzaje NSSI angażuje się klient, oraz aby rozważyć przyporządkowanie osób z historią atypowego NSSI jako przynależącą do podgrupy wysokiego ryzyka.” (Hom et al., nieopublikowane analizy danych, 2017).

 

Funkcje pełnione przez atypowe, ciężkie NSSI

Powszechnie akceptowana strategia analizowania funkcji NSSI została zaproponowana w ramach czterokomponentowego modelu Nocka i Prinsteina (2004). W tabeli 1 znajdują się jako części modelu pozytywne i negatywne intrapersonalne funkcje oraz pozytywne i negatywne interpersonalne funkcje. Jako że nie istnieją badania atypowego ciężkiego NSSI, które miałyby określać ich funkcje szczegółowo, zawartość tabel 1, 2 i 3 pochodzi z mojego własnego doświadczenia klinicznego. Jako takie, należy je widzieć jako pewnego rodzaju kliniczna spekulacja. Zauważ, że funkcje w tabeli 1 odnoszą się do samouszkodzeń wiążących się z obrażeniami wymagającymi uwagi medycznej. Tabela 2 odnosi się do nietypowych obszarów ciała, tabela 2 do połknięcia ciała obcego.

 

Tabela I. Funkcje atypowych NSSI wymagające uwagi medycznej

 

Pozytywne intrapersonalne wzmocnienia

 

Negatywne intrapersonalne wzmocnienia
„Zasługuję na poważne obrażenia. Powierzchowne cięcia nie załatwiają sprawy. Te są dla mięczaków.”

„Zadawanie sobie bólu i obrażeń daje mi tak pozytywną ulgę.”

„Ból to świetne uczucie.”

„Czuję się podjarany lub jak na haju, kiedy zadaję sobie poważniejsze obrażenia”

„Muszę ciąć głębiej, aby ulżyło mi po tak intensywnym emocjonalnym stresie.”

„Powierzchowne obrażenia nie działają.”

 

Zauważ, że w tabeli 1 wszystkie wzmocnienia pochodzą z intrapersonalnej dziedziny. Wszystkie podane cytaty pochodzą od klientów z The Bridge. To bardzo rzadkie, w ramach osobistych obserwacji klinicznych, aby NSSI wymagające interwencji klinicznej były wzmacniane społecznie czy przez otoczenie. Osoby dokonują takich działań z powodu głębokiego emocjonalnego stresu, z którym absolutnie sobie nie radzą – inne osoby będą przed takim widokiem uciekać.

Tabela 2 przedstawia spekulacje na temat atypowych NSSI wiążących się z nietypowymi obszarami ciała. Tutaj ich funkcje będą się rozkładać i na intrapersonalne sfery, i na interpersonalne. Podane cytaty są niezmienione i pochodzą od klientów zadających sobie takie obrażenia.

 

Tabela 2. Funkcje atypowych NSSI wobec nietypowych obszarów ciała

 

Pozytywne intrapersonalne wzmocnienia

 

Negatywne intrapersonalne wzmocnienia
Twarz: „Zasługuję na oszpecenie twarzy.”

„Jestem już obrzydliwa, czemu jeszcze tego nie nasilić?”

Narządy seksualne: „Wiem, że to brzmi dziwnie, ale uszkadzanie moich genitaliów mnie czasem kręci.”

Oczy: „Te głosy są tak głośne i wymagające. Muszę się ich słuchać.”

Narządy seksualne: „Wiem, że to szalone, ale kiedy ranię sobie genitalia, to czuję ulgę od poczucia winy i wstydu na temat bycia ofiarą.”

„Muszę uszkodzić sobie genitalia, aby poczuć ulgę.”

Pozytywne interpersonalne wzmocnienia

 

Negatywne interpersonalne wzmocnienia
Twarz: „Ludzie będą mnie unikać. Preferuję izolację społeczną.”

Narządy seksualne: „Ludzie nie będą chcieć uprawiać ze mną seksu, ponieważ będę oszpecona, nieatrakcyjna.”

 

Tabela 3 odnosi się do połknięcia ciała obcego (PCO). Funkcje prezentowane w tej tabelce pochodzą z jakościowego badania (Walsh, & Perry, 2012). W ramach badania przeprowadzono wywiady z dziewięcioma osobami, które zgłaszały nawracające PCO i przebywały w szpitalach lub zakładach penitencjarnych. Osoby zostały zapytane „Co daje ci PCO?” Odpowiedzi w tabeli 3 są cytowane słowo w słowo.

 

Tabela 3. Funkcje PCO dla dziewięciu osób

 

Pozytywne intrapersonalne wzmocnienia

 

Negatywne intrapersonalne wzmocnienia
„Abym miał w brzuchu wrażenie najedzenia się.” „Poczucie ulgi.”

„Myślałem, że bateria wybuchnie i zabije mnie.”

„Tak samo jak cięcie się.”

Pozytywne interpersonalne wzmocnienia

 

Negatywne interpersonalne wzmocnienia
„Lubię lekarza na oddziale, wygląda słodko.”

„Lubię narzędzia medyczne.”

„Lubię tu ludzi i mam niezły haj po lekach znieczulających, jakie mi podają.”

„Chcę mieć kontrolę nad tokiem mojego leczenia.”

„To jak granie w rosyjską ruletkę i danie Bogu prosto w twarz z liścia.”

„Nie chcę być, gdzie jestem, chcę być w prawdziwym szpitalu.”

„Kiedy połykam różne przedmioty, przenoszą mnie na bardziej sensowny oddział.”

„Chcę mieć coś ostrego zatkanego w moim odbycie, aby kiedy ktoś będzie próbować mnie zgwałcić, to pokroi sobie chuja na kawałki.”

 

Co jest najbardziej uderzające jeśli chodzi o funkcje PCO dla tych osób, to że wzmocnienia społeczne były wiele ważniejsze niż te wewnętrzne. To zdecydowanie odmienne od innych badań nad samouszkodzeniami (Klonsky, 2007; Nock, 2010), gdzie główną motywacją PCO była regulacja wewnętrznego afektu. Tylko dwoje z dziewięciu cytowanych pacjentów wskazuje regulację afektu za powód dla PCO, a i dla nich miały one wartość drugorzędną.

Najczęstszym wyjaśnieniem u powyższych pacjentów było to, że angażowali się w PCO, aby przeniesiono ich z oddziałów psychiatrycznych lub cel więziennych do szpitali. Niektórych przypadkach starali się o transfer, ponieważ uznawali kadrę medyczną za bardziej opiekuńczą i troskliwą. Wiele z tych osób wyraziło chęć ucieczki z oddziałów psychiatrycznych lub celi z racji przedłużających się konfliktów interpersonalnych z kadrą i innymi pacjentami lub więźniami. Inni pacjenci mówili, że podobają się narzędzia medyczne lub znieczulenie podawane przed endoskopią.

Osoby pracujące z atypowym poważnym NSSI mogą skorzystać z modelu uwzględniającego cztery funkcje, aby dobrze rozumieć zachowania pacjentów i projektować adekwatne rodzaje terapii, co prowadzi nas do następnego tematu.

 

Dlaczego ludzie zabijają się? Nowe sygnały ostrzegawcze

Zrozumienie, dlaczego ludzie popełniają samobójstwo, jest kluczowe, aby móc odpowiednio wcześnie reagować na sygnały ostrzegawcze i zapobiegać tragediom. Poniższy tekst przybliża psychologiczne aspekty tego zjawiska.

Dlaczego ludzie popełniają samobójstwo? Nowe sygnały ostrzegawcze

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz
Źródło link

Dzwonek koło łóżka zaczął szaleć koło 1:30 rano. Kiedy oddzwoniłem, mój superwizor powiedział mi, że moja klientka próbowała popełnić samobójstwo. Pojechała nad wodospad, przeszła za barierki, potem kilka metrów dalej i stała tak, kilkadziesiąt metrów nad rzeką. Samochody policji, strażacy, ambulans i tłum ludzi stał tak w ciemności, przyglądając się temu, co się stanie. Czy ktoś ją uratuje? Czy zechce skoczyć? Czy się wróci? Pracowała w bibliotece, była inteligentna, z czarnym poczuciem humoru, zabarwionym tak przez trwający od dziesięciu lat epizod depresyjny. Zanim wsiadłem do samochodu, otrzymałem telefon, że ktoś na miejscu zdołał zabrać ją z krawędzi przepaści. Do momentu, aż przestałem pracować w tej klinice i przeniosłem się gdzie indziej, miała próby samobójcze jeszcze dwa razy. Od czasu do czasu spotykam się z byłymi współpracownikami i kiedy wspominamy o niej, to panuje zgoda, że jest już prawdopodobnie martwa.

Samobójstwo jest tematem godnym uwagi. W 1993 sześcioletnia dziewczyna z Florydy rzuciła się pod pociąg, zostawiwszy list, w którym napisała, że „chce być ze swoją mamą”, która niedawno umarła w wyniku choroby. Oto moc ludzkiego umysłu. Dziecię w przedszkolu myśli o przeszłości i wyobraża sobie przyszłość tak smutną, tak opróżnioną z poczucia sensu, że targnie się na swoje życie. Te same umysłowe zdolności, odróżniające nas od innych zwierząt, które umożliwiają nam rozwiązywanie problemów i tworzenie wspaniałych dzieł, popisów naszej kreatywności, są tymi samymi zdolnościami, z których skorzystała sześcioletnia dziewczyna, aby wyobrazić sobie przyszłość tak straszną, że jedynym rozwiązaniem było skoczyć pod nadjeżdżający pociąg. Jeśli już sześciolatek ma poznawczą zdolność, aby zabić się, to staje przed nami wyzwanie, aby to zjawisko zrozumieć i mu zapobiegać.

Istnieje kilka badań, które pozwoliły ugryźć nieco ten problem.

Listy pożegnalne

Badacze porównali 20 listów samobójczych osób, które dokonały nieudanej próby samobójczej, z 20 listami napisanymi przez tych, którzy zabili się. Oceniano je na 5 wymiarach:

  • poczucie bycia ciężarem (czy moi najdrożsi radziliby sobie lepiej beze mnie?)
  • poczucie emocjonalnego bólu (jak wiele cierpienia jest w moim życiu?)
  • ucieczka przed negatywnymi odczuciami (czy śmierć jest odpowiedzią na ten ból?)
  • zmiany w świecie społecznym (czy śmierć jest rozwiązaniem moich kłopotliwych relacji?)
  • beznadzieja (czy jest dowód na to, że życie będzie cokolwiek lepsze?)

To, do czego dotarli, zasługuje na twoją skupioną uwagę. Największą różnicą było to, że listy osób, które popełniły samobójstwo, zawierały wiele więcej szczegółów na temat tego, jakim obciążeniem są dla innych i dla społeczeństwa jako całości. W rzeczy samej poczucie bycia brzemieniem było jedynym wymiarem, który różnił samobójcze listy obu grup. Może cię zdziwić tak samo jak mnie, że beznadzieja, ilość bólu i wiara w śmierć jako koniec cierpienia były tak samo częstym tematem w obu grupach. Inne badania potwierdziły te znaleziska.

Ogólnie rzecz biorąc ludzie nie popełniają samobójstwa, ponieważ cierpią, ale temu, że nie wierzą, że jest powód, aby żyć i że świat będzie wiele lepszy bez nich.

Wytrzymałość na ból

Jest jednak także inny element układanki, który wraca nas do historii otwierającej ten tekst. Co pozwala komuś zdobyć się na takie wyzwanie połknięcia całej butelki pigułek, trucizny lub kopnięcia stołka, aby zawisnąć na linie przewieszonej pod sufitem? Używanie takich słów jak odwaga, hart lub siła może być kontrowersyjne w tym kontekście, jednakże osoba popełniająca samobójstwo musi na drodze ku niemu przezwyciężyć potężny stres. Czołowi badacze spekulowali, że poczucie bycia brzemieniem jest konieczne, ale niewystarczające ku temu. Zdolność do skrzywdzenia się jest tutaj elementem koniecznym. Taka osoba musi mieć wysoką tolerancję na ból i konflikty, aby stworzyć przestrzeń dla niełatwych myśli i uczuć, jakie pojawiają się podczas dążenia do ostatecznego celu. Taką tolerancję trzeba sobie dopiero z czasem wyrobić. Badacze znajdują kolejne dane potwierdzające hipotezę, że największe ryzyko samobójstwa zachodzi u osób, które wierzą, że są tylko obciążeniem dla otoczenia ORAZ mają w swoim CV szlak przeżyć, które nauczyły ich obcowania z własnym bólem. Można do tego dotrzeć na różne sposoby:

  • uprawiając brutalne i ekstremalne sporty
  • wielokrotnie przekłuwając ciało podczas robienia tatuaży i piercingu
  • strzelając z broni palnej
  • wpadając w bijatyki

Owe bolesne i wywołujące silne emocje wydarzenia dają poczucie nieustraszenia w obliczu śmiertelnego zranienia się. Osoba może dawać pozytywne odpowiedzi w kwestionariuszach na takie pozycje jak „Rzeczy, które u większości wywołują strach, nie robią na mnie wrażenia” oraz „Mogę znieść więcej bólu niż inni.”

Jeśli waga nabytej zdolności do tolerowania bólu nie przekonuje ciebie, przyjrzyj się tym danym. Na każde 25 osób szukających pomocy w ośrodkach opieki zdrowia wskutek samouszkodzeń 1 zabije się w ciągu najbliższych 5 lat. Wystawiając się na głęboki stres i emocjonalny ból wynikły z uszkadzania swojego ciała przez takie rzeczy jak cięcie się, przypalanie, wbijanie przedmiotów pod skórę lub celowo powstrzymując rany przed gojeniem się, krok po kroku stajesz się coraz bardziej zdolny lub zdolna do samobójstwa.

Jedną z dziwnych rzeczy na temat tych badań jest to, że w dowolnym innym kontekście wysoka tolerancja na ból jest siłą, darem, formą emocjonalnej zręczności, która pomaga czerpać więcej z życia i odnosić sukcesy. Temu właśnie piszę o tych badaniach. Należy pamiętać, aby spojrzeć na motywy za działaniami różnych osób, ponieważ to, co wydaje się być godną pochwały zaletą w innych sytuacjach, w tej okazuje się być śmiertelnym czynnikiem ryzyka.

Nie pozwól, aby nieskończony strumień wiadomości nt. weteranów, dzieci w ciężkich warunkach, młodzieży i dorosłych popełniających samobójstwa przytępił twoją wrażliwość. Niech te ludzkie historie będą wezwaniem do działania. Posiadamy wartościowe naukowe dane, które mogą kierować to działanie we właściwą stronę.

Bibliografia

Więcej znajdziesz poniżej. Dostęp do anglojęzycznej publikacji otrzymasz wpisując jej tytuł do Google Scholar.

Carroll, R., Metcalfe, C., Gunnell, D. (2014). Hospital Presenting Self-Harm and Risk of Fatal and Non-Fatal Repetition: Systematic Review and Meta-Analysis. PLoS ONE 9(2): e89944. doi:10.1371/journal.pone.0089944

Joiner, T. E., Pettit, J. W., Walker, R. L., Voelz, Z. R., Cruz, J., Rudd, M. D., & Lester, D. (2002). Perceived burdensomeness and suicidality: Two studies on the suicide notes of those attempting and those completing suicide. Journal of Social and Clinical Psychology, 21(5), 531-545.

Van Orden, K. A., Witte, T. K., Gordon, K. H., Bender, T. W., & Joiner Jr, T. E. (2008). Suicidal desire and the capability for suicide: tests of the interpersonal-psychological theory of suicidal behavior among adults. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 76(1), 72-83.

Docenienie prostego faktu ludzkiej rozpaczy

Kiedy stajemy w obliczu tragedii, radzenie sobie ze stratą bliskiej osoby staje się niezwykle trudnym, lecz nieuniknionym procesem, który wymaga od nas zatrzymania się i chwili refleksji.

Jak wygląda radzenie sobie ze stratą bliskiej osoby w obecnej kulturze?

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz
Źródło link

Docenienie prostego faktu ludzkiej rozpaczy

Odnajdywanie bogactwa, sensu i celowości w cierpieniu.

Żyjemy w kulturze, która nie przepada za cierpieniem, a oznaki tego są wszędzie. Reklamy pytają nas, czy czujemy lęk czy smutek, proponując – w razie twierdzącej odpowiedzi – odpowiednie lekarstwa. Z kolei twórcy piątej edycji Diagnostycznego i Statystycznego Podręcznika Zaburzeń Psychicznych [Diagnostical & Statistical Manual of Mental Disorders, podstawowy podręcznik do diagnozy psychiatrycznej oraz badań klinicznych – przyp.tłum] są gotowi przekształcić żałobę w chorobę do diagnozowania i zwalczania.

Jest jednak coś, co możemy uczynić. Możemy się zatrzymać. Możemy dać sobie trochę czasu. Możemy docenić zwykły fakt ludzkiej rozpaczy.

Odnajdywanie sensu po stracie – metafora lasu

Kilka lat temu rozmawiałem na temat klienta, który stracił w wypadku samochodowym dziecko. Carl Rogers w swojej epokowej książce z 1961 O stawaniu się osobą powiedział „Co jest najbardziej osobiste jest najbardziej ogólne.” Podchodzę do tego stwierdzenia z pełną powagą. Zatem, słysząc o utracie dziecka, najrozsądniejszym wydawało się spojrzenie do środka, w kierunku własnych doświadczeń. Nie utraciłem dziecka, ale straciłem brata. Pomyślałem o utracie Randy’ego i o znaczeniu tej straty w moim życiu.

Myśli o nim zaprowadziły mnie do głębokiego, mrocznego, wiecznie zielonego lasu zachodniej części stanu Waszyngton, gdzie dorastaliśmy. W tych lasach unosi się wilgotny i bogaty zapach, możesz aż poczuć życie i umieranie w jednakowej, obfitej proporcji. Czasem w takim lesie załamie się i upadnie wielkie drzewo – to smutny widok widzieć tak ogromny i piękny pień rozłożony na ziemi po setkach lat wznoszenia się na wysokościach. Te stare drzewa leżą latami rozkładając się, a wokół niego wyrasta osiem czy dziesięć nowych. Powoli, na przestrzeni dziesięcioleci, pień drzewa zostaje wchłonięty, stając się częścią nowych roślin.

Okazuje się, że bardzo trudno jest nowemu drzewu znaleźć miejsce do wykiełkowania i rozpoczęcia wzrostu. W dolnych warstwach panuje niski dostęp do światła i nasiona konkurują o każdy dostępny fragment przestrzeni i oświetlenia. Owe upadłe drzewa dają nasionom miejsce ponad warstwą innych roślin, z trochę większą ilością światła, wilgoci i substancji odżywczych. Jeśli tylko będziesz mieć na to oko, znajdziesz takie miejsce na długo po tym, jak stare drzewo zapadnie się już w głąb leśnego runa.

Nowe życie na zgliszczach przeszłości

Czasami jest tak i w życiu – nowe rzeczy rosną na tych, które upadły, a nie z dala od nich. Łapię się na myśleniu o tym, czy jeśli coś nowego mogłoby wyrosnąć z tragedii utraty dziecka, to co by to było?

I zastanawiam się też nad osobami, które właśnie to czytają. Czy upadłe sprawy są dla ciebie czymś znajomym? Może rzeczy utracone już na zawsze? Zastanawiam się, czy byłbyś gotowy lub gotowa, aby zatrzymać się na chwilę, by przyznać istnienie tej stracie, by znać dobrze jej oblicze, jej twarz. Jeśli mógłbyś lub mogłabyś sprawić, że na gruzach tej straty wyrośnie coś nowego i pięknego, co oddałoby tej stracie honor, co by to było?

Czuję się w ten sposób wobec mojego starszego brata Randy’ego, utraconego w wyniku samobójstwa. Drobne drzewa nie zaczęły rosnąć od razu. Ale upływające minuty, godziny i dni wypełniły następne lata po sam brzeg. I prawie dwadzieścia pięć lat później wciąż jestem w stanie ujrzeć jego twarz, zwłaszcza jego krzywy uśmieszek. I w miarę tego jak patrzę na wszystko, co stworzyłem w swym życiu od tego czasu, jak patrzę na ludzi i projekty, które wyrastają na przestrzeni lat jak nasiona, wszystkie w jednym rzędzie karmione przez tę tragedię, myślę o tym, czy byłby ze mnie dumny. Czy byłby uhonorowany przez moją pamięć.

Mój własny rząd drzew ujawnia się w studentach, klientach i ludziach na całym świecie, którzy dołączyli do rozważań na temat znaczenia życia i jego celu, na temat słodkich i smutnych jego części.

Akceptacja cierpienia jako element procesu żałoby

Myślę, że to coś należnego naszym klientom, bliskim, rodzinie i znajomym, aby sięgać po coś lepszego niż patologizacja i demonizacja ich smutku, który prędzej czy później przecież do nas zawita. Miłość i strata płyną z tego samego naczynia. Nie ma sposobu, aby odwrócić się od tego, co straciliśmy, nie odwracając się jednocześnie od tego, co kochamy.

Zapraszam ludzi, studentów, klientów, ciebie, abyście odpoczęli w tym małym ogrodzie, gdzie docenienie cierpienia nie jest schorzeniem. Pozwól sobie usiąść w tym i oddychać. Pozwól sobie się tym nasycić. Niech wyrośnie z tego jakiś dialog, rozmowa. Pozwól sobie zastanowić się, jakie nowe rzeczy mogą wyrosnąć z bogatej gleby życia.

John Erskine ujął to pięknie w swoim wierszu „Akteon” z 1906:

Jedna kropla zapomnienia na cały świat bólu
Prosta sprawa; zachowuję jednak cierń,
By nie utracić róży

Randy? Czy słyszysz? Wiedz proszę, że pamiętam cię, z czułością, cały czas, i oddaję ci honor tym małym ogrodem.

Zapoznaj się z innymi artykułami na stronie.

Czy Steven Hayes opuścił ACT?

Jaka jest przyszłość terapii ACT? W środowisku terapeutycznym krążą intrygujące plotki na temat tego, czy Steven Hayes rzekomo odciął się od swojego życiowego projektu na rzecz nowych nurtów psychoterapii opartej na procesach.

Przyszłość terapii ACT w świetle doniesień ze szkoleń CBT

Napisał Bartosz Kleszcz

Czasem ze strony terapeutów CBT dochodzą do mnie zaskakujące informacje. Przykładem, na którym skupię się poniżej, jest pytanie zadane przez koleżankę uczestniczącą w szkoleniu na terapeutkę poznawczo-behawioralną, która od prominentnej osoby w tej szkole dowiedziała się, że „Steven Hayes opuścił ACT” i że uważa on, że czas ACT minął, porzucając ten nurt na rzecz Stefana Hofmanna i terapii opartej na procesach (PBT). Trochę później jeszcze kilka osób potwierdziło, że nie jest to coś wyssanego z palca, jako że i na ich szkoleniach podawane im były takie wieści. Zadziwiłem się, ale może coś mi umknęło po drodze. Postanowiłem więc rozejrzeć się dokładniej.

Czy Steven Hayes opuścił ACT?

Na oficjalnej liście mailingowej ACBS, gdzie Steven Hayes udziela się z dużą regularnością i jest dostępny dla wszystkich chcących mieć z nim bezpośredni kontakt, nie było jednak żadnych informacji o rozwodzie. Sprawdziłem w jego ostatniej książce „A Liberated Mind” (wówczas jeszcze niedostępnej po polsku, ale od niedawna możliwej do przeczytania jako „Umysł wyzwolony”). Termin „ACT” (jako osobne słowo, a nie część innego wyrazu) występuje tam 505 razy – to więcej niż ilość stron w książce. No ale być może Steven Hayes przechodzi ten rozwód czy nawet pogrzeb życiowego projektu z dużym trudem emocjonalnym i jest na etapie obsesyjnego rozpamiętywania lub sztywnego skupienia uwagi na obumarłej miłości. Spytałem go więc bezpośrednio, co sądzi o plotce, która krąży po Polsce wśród terapeutów CBT, przekazywanej im w czołowej szkole psychoterapii w kraju. Odpowiedź z 14 czerwca 2020, do wglądu na publicznym forum dla każdego członka ACBS, brzmiała następująco:

Trochę mi wstyd, że skupiamy się na głównej liście dyskusyjnej na temacie tego, co myśli Steve, ale plotka w Polsce, że mówię, że ACT już przebrzmiał jest (hm, jak by to ująć… nieprawdziwa. (Co pomyślałem w rzeczywistości to seria – jak by to ująć – bardziej dosadnych słów, ale tych lepiej nie cytować). (…)

ACT nigdy nie był na temat ACTu jako techniki. Jesteś w stanie znaleźć takie stanowisko u wszystkich czołowych naukowców i terapeutów ACT na przestrzeni kilku ostatnich dekad. ACT integruje zasady radykalnego behawioryzmu i teorii ram relacyjnych. Teoria ram relacyjnych integruje założenia kontekstualnych nauk o zachowaniu. Kontekstualne nauki o zachowaniu integrują nauki ewolucyjne oraz funkcjonalny kontekstualizm. A wszystko to transformuje oblicze samego behawioryzmu.

Chcemy “stworzyć nauki behawiorystyczne zachowujące swą wartość w obliczu wyzwań kondycji ludzkiej”. O to właśnie cała ta gra. Nigdy nie chodziło tutaj o wytworzenie zbioru technik. [które można używać i które można porzucić – przyp. B.K.]

Zawsze pisaliśmy o tym, że można uważać ACT za część tradycji CBT w szerokim rozumieniu tego słowa. (…) Nawet nie tylko procesy „trzeciej fali” wprowadzone w pierwszym podręczniku z 1999, ale też metodologiczne i strategiczne kwestie, za którymi stoimy od dekad, współcześnie zostały już prawie w całości zasymilowane przez mainstream wewnątrz CBT. Psychoterapia oparta na procesach pomaga to realizować. (…) Już w 1999 ACT był uznawany za część CBT.

PBCBT (process-based cognitive behavioral therapy) czy PBT (process-based therapy) to tylko litery. Esencją tych liter są procesy zmiany, analiza funkcjonalna oraz nauki ewolucyjne. To ma być groźne dla ACT?! To ma być zagrożenie dla CBS?! Nie wydaje mi się. Model elastyczności psychologicznej został zaprojektowany dokładnie dla tak wyglądającego świata.

ACT zawsze bazował na procesach. Ale też jesteśmy świadkami nowych rzeczy. Sen o analizie funkcjonalnej będącej w centrum idiograficznej aplikacji procesów zmiany jest wreszcie w naszym zasięgu. Dokonaliśmy postępów w ramach tego, jak spełniać to marzenie.

Czas ACT jest policzony. Czas ACT był policzony już w momencie pierwszego wymyślenia w latach 80., że ta terapia będzie nazywać się acceptance and commitment therapy, a nie comprehensive distancing. Jest tak dlatego, że jeśli przyjmuje się naukowe podejście do psychoterapii, to aktualny stan wiedzy nie będzie modlitewnikiem ani schronieniem dla szukającego ominpotencji ego, ale w zdrowym wydaniu ścianą do zderzeń z nowymi ideami. A przy zderzeniu aktualnej wiedzy z czymś nowym zachodzi jedna z dwóch rzeczy.

  1. Albo ta innowacyjna idea jest obracana w pył przez spójny wewnętrzne i zewnętrznie zastany już system, który wciąż wyjaśnia więcej wariancji lub jest łatwiejszy w aplikacji.
  2. Albo też ta nowa idea niszczy dotychczasową ścianę i sama staje się nową ścianą – a ją z kolei będą próbować naruszyć przyszli naukowcy.

Jeśli nauka działa, będziemy w związku z tym świadkami odchodzenia idei, które nas wychowywały, a pojawiania się nowych, bardziej dostosowanych do wyzwań rzeczywistości, ale też w jakimś stopniu odmiennych od tego, czym nasiąkaliśmy od lat. Jest to wpisane w naturę naukowości.

Dla mnie uczciwym przedstawieniem tematu będzie raczej coś w stylu: „Czas ACT jest policzony. Ale tak samo czas terapii poznawczo-behawioralnej, czas terapii schematów, dialektycznej terapii behawioralnej, radykalnie otwartej DBT, terapii skoncentrowanej na współczuciu czy czas ujednoliconego modelu.” Jeśli ktoś mówi, że ACT się skończył i nie dodaje do tego innych nurtów, przedstawia po prostu agresywny lub lękowy komunikat. Kiedy myślę o funkcji takiego komunikatu, przychodzi mi do głowy taki proces myślowy: „Ja jestem ok. Oni tam nie są ok. My tu mamy rację. Ich terapia ACT jest tonącym statkiem. Jeśli chcesz mieć rację, to dobrze się składa – bo my ją mamy i jeśli tylko przyjmiesz nasze zdanie, też będziesz ją mieć. Wchodzisz w to? Jak dobrze, że jesteś na naszym szkoleniu, tu gdzie my mamy rację.” Po zastanowieniu się jestem jednak pewien, że to tylko moja ekstrapolacja, a wieści na kursach CBT to zwyczajne niedbałe zapoznanie się z komunikatem Stevena Hayesa, któremu zależy, aby przerodzić zasady i metodologie kierujące ACT w szerszy, łączący różnych badaczy i terapeutów nurt psychoterapii transdiagnostycznej.

Rola psychoterapii i nauki opartej na procesach, czyli dlaczego warto znać swój nurt na wylot i zarazem na zawsze go porzucić

To wciąż praktyczne wiedzieć, że zapisuje się na kurs terapii schematów czy na kurs ACT, aby w jakiś przewidywalny sposób móc się rozeznać, jakich metod pracy oczekiwać. Trzeba też treściowo wiedzieć, czym się kierować, kiedy wysyła się klienta mającego trudności na terapii indywidualnej raczej na kurs MBSR, czy może na porozumienie bez przemocy, czy raczej na kurs umiejętności DBT, aby ten nauczył się pomocnych w swej sytuacji metod kontaktu z sobą i innymi.

Mam jednak taką fantazję – o ile byłoby praktyczniej, gdyby terapeuci myśleli w kategoriach tego, że mają problem nie z ACT, ale z pomocą, aby klient przyjmował swoje przeżycia takimi, jakie są, zauważał myśli jako myśli czy umiał ustalić, czym się kierować podejmując następny krok. O ile byłoby bardziej ekumeniczne uczyć się efektywnej regulacji emocji lub asertywnej komunikacji, a nie DBT. Jak łatwiej i efektywniej byłoby zachęcić terapeutów do rozwoju wiedzy na temat bezpiecznego przetwarzania traumatycznego przeżycia, a nie tej samej wiedzy schowanej za kilkoma rozstrzelonymi brandami. O ile bardziej efektywnie wykorzystywano by pieniądze z grantów, gdyby naukowcy badali nie nachodzące po tysiąckroć na inne nurty „nowe” podejście do terapii, a gotowość do przeżywania, porzucanie nieprzydatnych schematów lub metody stymulacji budowania indywidualnego sensu życia?

Jestem pewien, że wielu terapeutów nawet spoza behawioryzmu bez problemu będzie kibicować takiemu rozumieniu procesu terapeutycznego – procesu osobistego, dynamicznego, dostrojonego do aktualnej sytuacji klienta, wielowymiarowego na poziomie procesów zdrowienia, jak i przejawów zdrowia, a także opartego na coraz bardziej progresywnej metodologii. Warto nazwać takie rozumienie praktyki i nauki explicite, abyśmy wszyscy wiedzieli, gdzie stoimy oraz gdzie zmierzają czołowe osoby w CBT, stopniowo transformując obraz tego, co aktualne i nieaktualne na krajobrazie psychoterapii. Wówczas będziemy mogli świadomie wybrać, czy chcemy się do tego dołączyć, czy szukać własnego stylu pracy gdzie indziej. Dziejąca się na naszych oczach zmiana paradygmatu, która łączy terapeutów różnych szkół CBT, bierze to pod uwagę. Zmiana ta idzie mianowicie w dwóch kierunkach.

Idzie jak najdalej od:

  • Dziesiątek dwu-, trzy- i czteroliterowych skrótów nurtów terapeutycznych, fragmentaryzujących granty badawcze oraz funkcjonalnie nakładających się na siebie.
  • Badań i praktyki skupionej na redukcji objawów jako najważniejszym czy nawet jedynym mierniku sukcesu pracy terapeutycznej.
  • Sztywnych protokołów skrojonych na nomotetyczną, medyczną jednostkę diagnostyczną wg DSM.

Idzie jak najdalej w kierunku:

  • Uniwersalnej pracy na bezpośrednich procesach o dowiedzionej skuteczności w sprzyjaniu jakości życia, jak choćby akceptacji, regulacji emocji czy decentracji (żeby powymieniać konstrukty z różnych nurtów).
  • Badań mierzących mediatory zmiany terapeutycznej – zmienne o dowiedzionym wpływie na liczne mierniki zdrowia psychicznego.
  • Osobistego aplikowania tych uniwersalnych procesów tak, aby były jak najlepiej dostosowane do pracy z tą osobą przed nami tu i teraz, na bazie osobistej (czyt. idiograficznej) diagnozy kierowanej przez analizę funkcjonalną.

Wszystkie punkty powyżej są tak spójne z nowym projektem terapii opartej na procesach, w którym siedzi mocno Steven Hayes, bez jakiegokolwiek odrzucania ACT. W końcu ewolucja CBT i ACT jest jednak protoplastą transdiagnostyczności, analizy mediacyjnej w badaniach z losowym doborem do próby (RCT) czy wyjścia poza redukcję objawów w CBT – wszystko tematy poruszane od dekad przez Hayesa. Z drugiej strony idzie dalej niż ACT – przeformułowuje choćby to, czym jest analiza funkcjonalna (krytykując model ABC wyniesiony jeszcze z badań nad zwierzętami) czy pokazuje, że tylko ok. 1/3 zaobserwowanej wariancji ze wszystkich badań mediacyjnych mieści się w sześciu procesach elastyczności składających się na popularny hexaflex.

Przyszłość jest ekscytująca i jeśli chcemy się na nią załapać, potrzebujemy dużo ciekawości tak wobec nowinek w czasopismach naukowych, jak i wobec własnych obron i marzeń.

Bartosz Kleszcz

Bądź w stanie odejść

W biznesie i w życiu prywatnym zdolność do odejścia to fundament, który gwarantuje Ci prawdziwą niezależność i przewagę.

Zdolność do odejścia w negocjacjach i życiu

Bądź w stanie odejść

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz
Źródło link

Podczas dowolnego rodzaju negocjacji twoim najsilniejszym narzędziem jest zdolność do odejścia od stołu.

Będący w stanie odejść od negocjacji – odejść na serio, a nie na pokaz – są w najsilniejszej pozycji. Ci przekonani, że muszą domknąć transakcję, są w pozycji najsłabszej.

Jest to prawdą w negocjacjach, kiedy kupujesz auto, kończysz zakup nowego domu, targujesz się na pchlim targu zagranicą lub próbujesz dostać podwyżkę.

Jest to także prawdą w czymkolwiek w życiu.

Wiedz, że nie ma prawie niczego, od czego nie możesz odejść.

Uwolnienie się od potrzeb

Jeśli jesteś przekonany czy przekonana, że potrzebujesz ładnego domu z takim a takim przedpokojem, panelami oraz dużą kuchnią – od tej chwili masz słabość. Wydasz cenne godziny życia oraz oszczędności, aby tej słabości sprostać. Ktoś, kto wie, że ta rzecz nie jest zupełnie konieczna, może odejść, nie mając potrzeby przeznaczenia takiej ilości pieniędzy (a przez to godzin pracy) na dom tego rodzaju.

Jeśli jesteś przekonany lub przekonana, że każdego dnia potrzebujesz grande latte ze Starbucksa, iPhona lub iPada, SUVa, Mini Coopera lub BMW… jesteś na słabej pozycji, ponieważ nie jesteś w stanie tego poświęcić. Ktoś inny mógłby wiedzieć, że te rzeczy nie są konieczne do szczęścia i że w miarę potrzeby może odejść.

Jeśli wiesz, że osoba, która cię źle traktuje (ale o której przecież tak dobrze wiesz, że któregoś dnia się zmieni, bo, wiesz przecież, tak cię kocha) nie jest konieczna, abyś był lub była szczęśliwa – możesz odejść. Jeśli wiesz, że możesz być samemu szczęśliwy, sama być szczęśliwa, że nie jest to uzależnione od kogokolwiek innego, możesz odejść.

Jeśli wiesz, że nie ma praktycznie niczego, od czego nie możesz odejść, możesz oszczędzić tony pieniędzy. Lata czasu. Setki bólów głowy i złamanych serc. Góry cierpienia.

Nie musisz odchodzić od wszystkiego, ale powinieneś czy powinnaś wiedzieć, że możesz. I kiedy koszt umowy jest zbyt wysoki, zbyt cenny… odejdź.

Zapoznaj się z innymi artykułami na stronie.

Posted in Bez kategorii

Kim jesteś? Wstęp Stevena Hayesa do książki „A Contextual Behavioral Guide to the Self”

Kim jesteś? Wstęp Stevena Hayesa do książki „A Contextual Behavioral Guide to the Self”

Autor Steven Hayes | ródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Potraktujmy przez chwilę na serio to dziwne pytanie: Kim jesteś?

Istnieje tak wiele sposobów, aby odpowiedzieć na to pytanie. A nie jest przecież też tak, że da się go unikać w nieskończoność. Jeśli aplikujesz o pracę, będzie to zupełnie normalne, że zostaniesz poproszony lub poproszona o powiedzenie czegoś na swój temat – i że będziesz mieć małą szansę na podpisanie umowy, jeśli nie będziesz w stanie nic odpowiedzieć. Jeśli wybiera się na pierwszą randkę, to samo pytanie przybierze być może trochę inny wygląd, ale meta-przekaz będzie identyczny – że oczekiwane jest posiadanie jakiejś wypracowanej koncepcji siebie, którą na żądanie można innym zakomunikować.

Przekaz płynący od ludzkiej społeczności jest jasny. Każdy z nas powinien posiadać jasno określony sposób opowiadania o swojej historii, preferencjach, powodach działania, doświadczeniach, celach, emocjach, ocenach siebie, osobowości i setce innych podobnych tematów i zagadnień.

Nasze historie, opisy i oceny nie pełnią jednak wyłącznie roli komunikacyjnej. Mają także wpływ na nasze zachowanie. Osoby, które głęboko wierzą, że są bezwartościowe, mogą zachowywać się inaczej niż takie, które wierzą, że są najlepsze ze wszystkich. Sednem jest to, że fakt posiadania koncepcji Ja czyni różnicę w naszym funkcjonowaniu.

Treść konceptualizacji siebie może być bardzo zwodnicza. Oba te porównania, pozytywne czy negatywne, oraz nasze przywiązanie do nich, mogą separować nas od innych. I może to zdarzyć się dokładnie wtedy, gdy szukamy włączenia do jakiejś grupy.

Postrzeganie siebie i świadomość jako taka wypełniają problemami związanymi z Ja każdy moment świadomej uwagi. Idąc sobie korytarzem, otwierając lodowę, biorąc prysznic, witając się z kimś bliskim – rozumiemy te schematy działania jako sposób ekspresji swojego Ja w danym momencie. To prawie jakbyśmy mieli w sobie różnorodne wersje siebie konkurujące o naszą teraźniejszość.

Więc kim jesteś?

To poważne pytanie i nie da się przed nim uciec. Tak samo specjaliści zdrowia psychicznego i behawioralnego nie mogą go unikać, jako że odnosi się do ich klientów.

(…)

Jeśli rozumiemy różnorodne sposoby rozumienia terminu „Ja”, jeśli pojmujemy zasady psychologiczne u ich podstaw, to łatwiej jest myśleć o tym, jak w praktyczny sposób radzić sobie z problemami Ja w praktyce. Zamiast tego można pomóc klientowi po pierwsze radykalnie przedefiniować, czym w ogóle koncepcja Ja jest, a po drugie pomóc zmienić pozycję, jaką zajmuje koncepcja Ja w systemie myślenia i działania u tej osoby.

Zdrowe odnoszenie się do siebie (healthy selfing) jest umiejętnością, której można się nauczyć, ale nie jest też czymś, czego społeczeństwo uczy dobrze. Naukowa droga nie jest łatwa, właśnie dokładnie dlatego, że przednaukowe rozumienie tych zagadnień tak głęboko przenika świat, w którym żyjemy. Naukowa droga jest jednak ważna, jako że zrozumienie, jakie ona daje, ma ogromny, kreatywny wpływ na wiele sfer, których eksploracją zajmuje się praca klinicysty.

Steven Hayes

Steven Hayes

A Contextual Behavioral Guide to the Self

Świadoma relacja z sobą w praktyce: Jak odłożyć na bok sztywne przekonania na swój temat

Zapraszam na szkolenie online Świadoma relacja z sobą w praktyce prowadzone przez prof. Louise McHugh. To 16 godzin nauki na temat tego, jak nowoczesny behawioryzm pozwala kształtować zdrową, swobodną, elastyczną relację ze swoim własnym Ja.

Artykuły na pokrewne tematy

Opuszczanie kotwicy

Skuteczna technika opuszczania kotwicy to jedno z najważniejszych narzędzi budujących elastyczność psychologiczną. Poniższy tekst szczegółowo wyjaśnia, jak należycie ją wprowadzać i praktykować z klientem.

Technika opuszczania kotwicy w praktyce terapeutycznej

Opuszczanie kotwicy

Autor Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Fragment rozdziału 10 z drugiej edycji ACT Made Simple

Narzędzie mindfulness spełniające wiele funkcji

Opuszczanie kotwicy to prosta, lecz potężna technika nawiązywania kontaktu z chwilą obecną. Jej celem jest pomóc klientom stać się „w pełni obecnymi”, zaangażować się w to, co robią, odzyskać kontrolę nad ich działaniami oraz skupić uwagę na tym, co jest tu i teraz najistotniejsze. Dla wielu osób, w porównaniu do innych technik, odznaczać się będzie wysoką skutecznością oraz prostotą przyswojenia. Mam w związku z tym nadzieję, że będziemy ją widzieć wiele częściej niż obecnie w rozmaitych protokołach ACT.

Podczas mojej pracy sugeruję opuszczanie kotwicy jako pierwszą formalną umiejętność dla osób, które zmagają się z:

  • Rozregulowaniem emocjonalnym
  • Obniżonym lub nadmiernym pobudzeniem
  • Dysocjacją
  • Przytłaczającymi emocjami
  • Impulsywnym zachowaniem
  • Kompulsywnym zachowaniem
  • Ekstremalnym poziomem fuzji
  • Flashbackami
  • Atakami paniki

Oprócz tego uważam to za dobrą technikę dla każdego klienta i klientki, którzy zainteresowani są uważnością lub którzy chcą stać się lepsi w schodzeniu z haczyka trudnych myśli i uczuć. To także świetny wybór jako pierwszy krok w stronę rozwijania gotowości, kiedy przejdziemy już przez kreatywny brak nadziei i osoba uzyska wgląd na temat sensowności zaprzestania wewnętrznej walki.

Wprowadzanie opuszczania kotwicy

Metafora burzy emocjonalnej (Harris, 2007) stanowi dobry sposób na wprowadzenie klientom tej techniki. W transkrypcji sesji poniżej mamy klienta przytłoczonego lękiem. Terapeuta spytał właśnie „Gdzie czujesz ten lęk najwyraźniej?”

Klient: Wszędzie! Kipi wszędzie tutaj. (wskazuje na klatkę piersiową i brzuch)

Terapeuta: Zatem jest bardziej intensywny w klatce piersiowej i brzuchu. A co się dzieje teraz w twojej głowie?

Klient: Jest okropnie. Wszystko się kręci. (Kręci palcem wokół skroni)

Terapeuta: Więc mamy tutaj te kręcące się w głowie myśli, te krążące w ciele uczucia. Tak jakby w środku ciebie wybuchła burza emocjonalna. I kiedy ona cię zmiata z powierzchni, nie ma żadnej skutecznej rzeczy, jaką mógłbyś zrobić. Jesteś na łasce żywiołu, prawda?

Klient: Absolutna prawda!

Terapeuta: Załóżmy więc, że jak tylko ta burza wybucha i łapie cię na pełnym morzu, że twój statek zawija do portu. Co by miało w takiej sytuacji najwyższy priorytet?

Klient: Przywiązać go do czegoś, tak mi się wydaje.

Terapeuta: Właśnie tak. Zacumować czy opuścić kotwicę tak szybko, jak to tylko możliwe. I tak samo jest z nami. Kiedy wybucha emocjonalna burza, pierwsza rzeczą, jaką musimy zrobić, to opuścić kotwicę. I oczywiście nie sprawi to, że sztorm zniknie – kotwice nie kontrolują pogody – ale będzie ona utrzymywać nas w stabilnej pozycji, póki sztorm nie przejdzie.

Praktyczna wskazówka. To ważne, aby wspomnieć, że łódź zbliża się lub że jest już w porcie. Łódź na otwartym morzu nie będzie opuszczać kotwicy, będzie próbować utrzymać się na falach.

W ACT chcemy być elastyczni pod względem stosowanych metafor i zawsze dostrajać je i zmieniać tak, by pasowały do klientów. W 2016 miałem przywilej, aby (przy wsparciu wielu osób) stać się autorem protokołu ACT napisanego dla Światowej Organizacji Zdrowia, celem wykorzystania go w obozach dla uchodźców na całym świecie (Epping-Jordan et al., 2016). Zakładając powszechność zaburzeń związanych z traumami oraz rozregulowaniem emocjonalnym w tej populacji uczyniłem opuszczanie kotwicy pierwszym ćwiczeniem mindfulness w protokole. Jednakże pierwsze dwa kraje, gdzie go używano, to Syria i Uganda, z których żaden nie ma dużego związku kulturowego z łodziami i żeglowaniem. Zmieniłem więc metaforę na „uziemianie”, w takiej formie:

Wyobraź sobie, że jesteś wysoko na drzewie, na najwyższych gałęziach, kiedy nagle rozpoczyna się burza. Potrząsa tobą potężny wicher, a ty w desperacji próbujesz się trzymać gałęzi, aby tylko nie spaść. Co musisz uczynić? Oczywiście nie chcesz pozostać tak wśród gałęzi. Chcesz zejść na ziemię tak szybko, jak to możliwe. Zejście na nią nie zatrzyma burzy, ale jest najbardziej bezpiecznym miejscem, gdzie możesz się znaleźć. Oprócz tego, jeśli zostaniesz wysoko na drzewie, nie będziesz w stanie zrobić nic użytecznego. Przykładowo, jeśli u stóp drzewa znajduje się twoje małe dziecko, nie będziesz w stanie zrobić nic, co by przełożyło się na ochronę lub ukojenie dla niego, póki burza nie minie. Naszym celem będzie tutaj spróbować się w pewien sposób „uziemić”, kiedy wewnątrz nas rozpętuje się emocjonalna burza. Niezależnie od tego, z czego ta burza się składa – ze złości, smutku, strachu, winy, beznadziei – im wcześniej będziemy mogli się uziemić, tym lepiej.

Trzy etapy opuszczania kotwicy

Wszystkie ćwiczenia mindfulness bazujące na opuszczaniu kotwicy przechodzą przez powtarzające się trzy kroki:

  • Uznaj obecność twojego przeżycia
  • Nawiąż kontakt z ciałem
  • Nawiąż kontakt ze światem

Uznaj obecność twojego przeżycia. Celem tutaj jest po prostu uznać, że jakiekolwiek myśli, emocje, wspomnienia, wrażenia, impulsy są obecne. Często pomocne jest ująć to w słowa (po cichu lub na głos), przykładowo, „Oto smutek”, „Zauważam bolesne wspomnienia”, „Mam uczucie złości.”

Nawiąż kontakt z ciałem. Celem tutaj jest powrócić do poczucia samokontroli, skupiając się na tym, nad czym masz najwięcej kontroli, kiedy trudne myśli i emocje są obecne – na twoich fizycznych działaniach. Poruszaj się, rozciągaj, zmień postawę ciała, siedź prosto, wstań, chodź, zmień rytm oddychania, wyprostuj kręgosłup, wciśnij stopy w zmienię itd. Te rzeczy pomagają ludziom szybko odzyskać kontrolę nad materialnym aspektem ich ciała, co stanowi rewelacyjny pierwszy krok przy jakimkolwiek skutecznym działaniu.

Nawiąż kontakt ze światem. Celem tego etapu jest poszerzyć świadomość: zauważyć, gdzie jesteś, co robisz, co możesz zobaczyć, dotknąć, posmakować, powąchać. Celem nie jest odwrócić uwagę od myśli i emocji, ale uznając ich obecność zauważyć, co jeszcze jest obecnego oprócz nich.

Jakie są wskazania wobec wprowadzania opuszczania kotwicy?

Mamy trzy główne sytuacje, kiedy będziemy chcieli wprowadzić ten materiał do pracy:

  1. Klient chce nauczyć się prostego ćwiczenia mindfulness (które mogłoby służyć jako baza dla defuzji, akceptacji, kontaktu z chwilą obecną czy ja jako kontekstu).
  2. Klient jest w takiej fuzji, że nie jest w stanie zaangażować się czy uczestniczyć w sesji.
  3. Klient jest przytłoczony emocjonalnie, zachowuje się impulsywnie, kompulsywnie lub dysocjuje.

Opuszczanie kotwicy: dlaczego nie warto trzymać się sztywno skryptu?

Kiedy będziesz wykonywać te ćwiczenia na sobie lub z klientem, proszę nie trzymaj się sztywno skryptu. Jest gazylion, bazylion (a może nawet tryzylion!) możliwych wariacji tego podanego poniżej, więc okaż proszę elastyczność i kreatywność. Przykładowo, jeśli klient odczuwa przewlekły ból, który nasila się podczas nacisku stóp na ziemię, wówczas nie proś go, aby naciskał stopami na ziemię! Zamiast tego poproś, aby delikatnie kiwnął głową, poruszał palcami u stóp, postukał placami lub powzruszał ramionami.

Przed ćwiczeniem

W idealnym scenariuszu zanim rozpoczniesz ćwiczenie klient już opowie ci o elementach swojej emocjonalnej burzy: o myślach, uczuciach, emocjach i wspomnieniach, z jakimi się zmaga. Jeśli tak będzie, będziesz w stanie odnieść się konkretnie do nich, na przykład „Mamy tutaj pojawiające się bardzo bolesne wspomnienie i dużo smutku oraz dużo złości.” Ale jeśli klient jest zbyt zestresowany, aby mówić, albo nie jest w stanie lub nie chce powiedzieć, jakie myśli i uczucia są obecne, wówczas możesz odnosić się do nich w niekonkretny sposób, mówiąc o bólu, braku komfortu, zranieniu, czymś trudnym, trudnych myślach i emocjach lub nawet o burzy emocjonalnej. (Takie frazy w skrypcie podane są jednoczesnymi kursywą, jako że będziemy jeszcze o nich później mówić.)

Pozwól sobie na dobre dziesięć sekund przerwy między poleceniami i nadaj swemu głosowi życzliwą i kojącą jakość. Aby klient mógł w jak największym stopniu skorzystać z tego, powinno się samodzielnie modelować wszystkie zachowania (np. dociskanie stóp do ziemi, ściskanie razem opuszków palców). Dzięki temu klient będzie się mniej przejmować niecodziennymi zachowaniami i będziesz budować z nim więź: jesteśmy w tym razem, jesteśmy drużyną. Absolutnie rekomenduję przeczytanie sobie tego skryptu zawczasu na głos i odegranie ćwiczenia, taką próbę generalną w postaci słownej i w formie działań. Ale jeśli nie możesz lub nie planujesz tego, przynajmniej aktywnie przećwicz to w głowie.

Przebieg ćwiczenia

Widzę, że pojawia się u ciebie teraz w tej chwili dużo emocjonalnego bólu. Widzę, jak bardzo z nim się zmagasz, jak trudny jest dla ciebie. I naprawdę chcę pomóc tobie lepiej sobie z nim radzić. Czy to byłoby w porządku, abyś podążał za moimi instrukcjami? Nie musisz nic mówić, jeśli nie będziesz chciał, a zarazem jeśli masz ochotę, to możesz podczas tego mówić.

Dobrze. Po pierwsze, poświeć chwilę, aby przyznać, że właśnie teraz pojawiają się u ciebie trudne myśli i uczucia.

I jednocześnie, zobacz czy możesz wcisnąć stopy mocno w podłogę. Wciskaj je mocno (terapeuta także naciska mocno swoimi) … Tyle. Poczuj grunt pod sobą.

Teraz wychyl się trochę do przodu i wyprostuj plecy (terapeuta mówiąc to sam wykonuje te działania) … Poczuj siedzenie pod sobą, zwróć uwagę, jak plecy wspierają twoją posturę.

Teraz powoli ściśnij razem opuszki palców, a robiąc to delikatnie poruszaj łokciami i barkami (terapeuta sam wykonuje te działania mówiąc to).

Poczuj, jak poruszają się ramiona, począwszy od palców, aż po górną część pleców.

Poświęć chwilę, aby przyznać, że w tym momencie pojawia się wiele bólu, z którym aktualnie się zmagasz … Nie prosiłeś o niego … ale oto on … i jest on dla ciebie wyzwaniem, i to trudne przeżycie, ich chcesz, aby poszedł sobie, a mimo tego nie odchodzi …

Po cichu powiedz sobie, jaki jest to rodzaj bólu … Przykładowo, powiedz do siebie Oto smutek lub Oto lęk lub Oto bolesne wspomnienie. (Jeśli terapeuta wie, jaki to rodzaj bólu, może konkretnie wspomnieć właśnie o nim.)

Teraz zauważaj, że są tutaj obecne różne bolesne myśli i uczucia, ale także, że jest tutaj wokół tego bólu ciało – trzymające go, zawierające go w sobie. I jest to ciało, którym możesz poruszać i które możesz kontrolować. Wyprostuj znów plecy i zauważaj teraz całe swoje ciało – dłonie, stopy, ramiona, nogi. (terapeuta wyprostowuje plecy) Delikatnie poruszaj nimi i poczuj, jak się ruszają … Dobrze się rozciągnij (terapeuta rozciąga się) … Zauważ, jak mięśnie się rozciągają … Wciśnij stopy w ziemię i poczuj podłogę (terapeuta naciska stopami na ziemię).

Teraz także rozejrzyj się wokół – do góry, na dół, na boki – (terapeuta rozgląda się wokół) i zauważ pięć rzeczy, jakie możesz zobaczyć.

I oprócz tego zauważ trzy czy cztery rzeczy, jakie możesz usłyszeć – dźwięki dochodzące ode mnie lub z pokoju wokół.

I także zauważ siebie i mnie (terapeuta wskazuje zarówno na siebie, jak i na klienta) pracujących wspólnie, jako drużyna.

Zatem zauważaj, że są tutaj obecne różne trudne myśli i uczucia, z którymi się zmagasz, i jednocześnie, zauważ, że jesteś w stanie dostrzec swoje ciało w fotelu … I delikatnie poruszaj tym ciałem, rozciągnij się (terapeuta porusza się, rozciąga) … I tylko tyle, przejmij kontrolę nad ramionami i nogami.

I oprócz tego dostrzegaj elementy pokoju wokół siebie (terapeuta rozgląda się po pokoju).

I także zauważ siebie i mnie (terapeuta wskazuje zarówno na siebie, jak i na klienta) pracujących wspólnie, jako drużyna.

Terapeuta kontynuuje ten cykl w ramach ćwiczenia – uznawania obecności wewnętrznych doświadczeń, powracania do ciała, angażowania się w kontakt ze światem – póki klient nie będzie ustabilizowany, co może zostać oznajmione przez niewerbalne reakcje (np. wyraz twarzy, pozycję ciała, kontakt wzrokowy) lub przez werbalne reakcje (np. gotowość do mówienia, zadawanie lub odpowiadanie na pytania, nazywanie myśli i emocji), które informują o zaangażowaniu. Terapeuta kończy ćwiczenie prostym pytaniem, takim jak:

  • Czy zauważasz jakąkolwiek różnicę? Czy jest jakiś haczyk, na który próbowały łapać cię myśli i emocje, stał się mniejszy? Czy czujesz się przez nie mniej „zmieciony” czy „rozstawiany po kątach”?
  • Czy jest ci łatwiej zaangażować się w kontakt ze mną, być obecnym, skupić się na tym, co mówię i co tu robimy?
  • Czy teraz masz lepszą kontrolę nad swoimi działaniami – nad tym, co robisz z rękami, nogami, co mówisz? Sprawdź sam, poruszaj ramionami i nogami, rozciągnij się (terapeuta porusza się i rozciąga, zachęcając klienta do kopiowania jego zachowania). Czy masz teraz więcej kontroli nad tym, co robisz?

Praktyczna rada. Zauważ, że w ramach wszystkich tych pytań terapeuta nigdy nie pyta, czy ból się zmniejszył lub czy klient „czuje się lepiej.” Zadawanie tego rodzaju pytań wysłałoby niewłaściwy przekaz: że celem tego ćwiczenia jest pozbywać się czy redukować ból emocjonalny. Oczywiście, to często się zdarza, ale w terapii ACT to dodatek, a nie główny cel interwencji.

Czy zauważyłeś lub zauważyłaś w skrypcie frazy pisane kursywą? Te są wariacje na temat polecenia „Zauważaj swe bolesne myśli i uczucia.” To duża (i bardzo ważna) różnica między uziemiającymi ćwiczeniami w ACT a prawie wszystkimi innymi modelami. W praktycznie wszystkich innych modelach terapii nie odnajdziesz tego systematycznego powracania do zauważania i uznania obecności bolesnych wewnętrznych przeżyć. A dlaczego miałoby to stanowić problem? Ponieważ jeśli raz po raz nie uda ci się uznać obecności bólu, ćwiczenia te z dużym prawdopodobieństwem zaczną służyć jako techniki odwracania uwagi, a nie uważności – klienci prawie zawsze będą używać ich, aby uciekać przed bolesnymi myślami i uczuciami lub by unikać ich, aby tylko poczuć mniej stresu czy lęku. (A w rzeczy samej, w niektórych modelach terapii stanowi to główny cel takich uziemiających technik.) Pamiętaj: odwracanie uwagi to dokładne przeciwieństwo uważności.

Jak długo ma trwać opuszczanie kotwicy?

Celem tej techniki jest pomóc klientowi osiągnąć „pełną obecność”, zaangażować się w to, co robi, odzyskać kontrolę nad swoimi działaniami oraz przekierować uwagę na to, co najważniejsze tu i teraz. W związku z tym ćwiczenie to będzie trwać tak długo, jak będzie to konieczne, aby to osiągnąć. Zwykle starczy minuta do trzech, ale miewałem takie osoby, które wskutek emocjonalnego przytłoczenia i dysocjacji wymagały od dziesięciu do piętnastu minut. Z kolei po drugiej stronie tego wymiaru, kiedy klient tylko delikatnie „dryfuje”, dziesięć sekund może wystarczyć.

Słowo ostrzeżenia: korzystanie z opuszczania kotwicy, aby powstrzymać klienta przed płaczem, odwrócić uwagę od uczuć lub aby zmienić temat, ponieważ nie czujesz się komfortowo stanowiłoby poważne zaprzepaszczenie celów tej metody.

Możemy oczywiście powtarzać te ćwiczenia tak często, jak myślimy, że się przyda. Przykładowo, podczas pracy z raz po raz dysocjującymi klientami albo doświadczającymi flashbacków, możemy opuszczać kotwicę wiele razy na sesję. Typowo w miarę upływu sesji możemy te ćwiczenia czynić krótszymi i krótszymi, jako że klient będzie reagować na nie szybciej. Z drugiej strony możemy też stopniowo rozbudowywać te proste ćwiczenia, poszerzając je i wprowadzając inne kluczowe procesy. Przykładowo, możemy bez problemu wprowadzić tematykę troski o siebie.

Jak pomożemy klientom określić korzyści płynące z ćwiczenia?

Po zakończeniu ćwiczenia dobrym pomysłem będzie pomóc nawiązać kontakt z korzyściami płynącymi z niego. Oto kilka przydatnych pytań:

  • Jak mogłoby to być pomocne poza gabinetem?
  • Kiedy i gdzie doświadczasz burz emocjonalnych? Jak może ci to ćwiczenie pomóc w tych sytuacjach?
  • Kiedy i gdzie możesz to zastosować? Z kim, podczas robienia czego?
  • Jak może ci to pomóc z XYZ (gdzie XYZ to problemy lub cele behawioralne klienta)?

Jak tylko klient uzna opuszczanie kotwicy za użyteczne poza pokojem terapeutycznym lub jako mające odniesienie do jego celów behawioralnych, możemy wówczas spytać „Czy byłbyś gotów ćwiczyć to między sesjami?” Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, możemy przejść do „Kiedy i gdzie będziesz praktykować?”, „Jak długo?”, „Jak często?” i tak dalej.

Praktyczna wskazówka. Załóżmy, że spytasz klienta, jak może być to pomocne, a ten odpowie czymś w rodzaju „Relaksuje mnie to”, „Sprawia to, że czuję mniej lęku” lub „Odwraca to uwagę od moich uczuć.” Jeśli tak, możemy powiedzieć „Cóż, to na pewno miły dodatek, kiedy się to wydarzy – więc ciesz się tym, gdy to się wydarzy – ale nie jest to jednak cel ćwiczenia. Czy możemy poświęcić chwilę na wyjaśnienie prawdziwego celu tego ćwiczenia?” Wówczas powtórz z klientem ćwiczenie z odpychaniem od siebie kartki jako metafory zmagania emocjonalnego. (Jest także w pierwszych rozdziałach „Zrozumieć ACT”, czyli I ed. ACT Made Simple, wydanej po polsku. – BK)

Kiedy i jak mamy to stosować?

Opuszczanie kotwicy jest jedną z najbardziej wszechstronnych umiejętności ACT. Czy zauważyłeś lub zauważyłaś już, jak dobrze nakłada się na cały model elastyczności psychologicznej? Uznanie faktu obecności własnych wewnętrznych przeżyć stanowi pierwszy pomocny krok w tym, aby nauczyć się, jak otwierać się na doświadczenia. Powrót do ciała stanowi pierwszy pomocny krok w przygotowaniu do robienia tego, co ma sens. Zaangażowanie się w kontakt ze światem uczy, jak być obecnym. Zatem w ramach tego prostego ćwiczenia tworzysz grunt pod wszystkie kluczowe procesy ACT. Czyni to opuszczanie kotwicy świetnym rodzajem interwencji przy wielu różnych problemach. Przyjrzyjmy się szybko niektórym z wielu jego zastosowań.

Opuszczanie kotwicy, kiedy pogoda ma się dobrze

Możemy ćwiczyć opuszczanie kotwicy w dowolnym momencie, w dowolnym miejscu, w ramach dowolnej czynności – nawet kiedy emocjonalny pejzaż ma się doskonale. W końcu nawet podczas ciepłego i słonecznego dnia łódź może podryfować dokądś z przystani, jeśli tylko nie zacumujesz jej dobrze. I wszyscy ludzie każdego dnia „dryfują” – w trakcie błądzenia po myślach nasza uwaga dryfuje z dala od rzeczy, którymi planowaliśmy się zająć. Zatem w ramach pracy własnej warto zachęcać klientów do ćwiczenia opuszczania kotwicy w ciągu dnia. Możesz to ująć tak:

Terapeuta: W ciągu dnia, w dowolnym momencie, w którym zdasz sobie sprawę z tego, że „dryfujesz” – gdy wiesz, że siedzisz w swojej głowie wśród myśli i uczuć, nie skupiając się lub nie angażując w nic, co planowałeś – opuść kotwicę. Zrób dziesięciosekundową wersję tego, co praktykowaliśmy tutaj: uznaj obecność jakichkolwiek myśli i emocji, jakie uchwyciły twoją uwagę, następnie wróć do ciała i przejmij kontrolę, a następnie dostrzeż świat wokół – gdzie jesteś, co robisz. A potem skup się ponownie gdziekolwiek tam, gdzie jest to potrzebne, abyś mógł robić to, co chcesz zrobić.

(Terapeuta krótko przedyskutowuje ten temat z klientem, a następnie sugeruje jeszcze coś poniżej.)

Terapeuta: Dobrze jest także praktykować w ramach tych wszystkich trudnych, ale nie stanowiących zbyt dużego wyzwania sytuacji, jakie będą pojawiać się w ciągu dnia – wiesz, kiedy utkniesz w kolejce lub korku lub gdy spóźniasz się gdzieś, czy kiedy dzieciom zajmuje wieczność, aby się przygotować, czy kiedy zrobiłeś coś głupiego, co przysięgałeś sobie już wiele razy, że nie zrobisz, czy gdy ktoś nieostrożnie powie coś, co cię zdenerwuje. Jeśli będziesz często ćwiczyć to, gdy lęk czy złość będą na średnim poziomie, to przygotuje to cię lepiej na czas, gdy rozpęta się solidna burza. I oczywiście jeśli nie będziesz ćwiczyć tego regularnie, nie będziesz w stanie skorzystać z tego wtedy, kiedy najbardziej będziesz tego potrzebować.

Okaż kreatywność

Pierwszym krokiem do opuszczenia kotwicy jest uznanie, że myśli i uczucia są obecne, czy to ekstremalnie bolesnego rodzaju, średnio nieprzyjemne, dość neutralne, całkiem przyjemne lub nawet uczucie odrętwienia.

Po tym kroku następne dwa to już pełna samowola. Aby pomóc klientom odzyskać kontrolę nad ciałem, możesz zaprosić ich do uważnego wypicia szklanki wody, wstania i przejścia się po pokoju, zjedzenia czegoś, rozciągnięcia się, zmiany pozycji ciała, pokręcenia kciukami, poruszania głową, sięgnięcia po coś (np. książkę, długopis, jakiś ozdobnik) i o eksplorowanie tej powierzchni palcami, dotknięcia krzesła pod sobą, delikatnego położenia dłoni na sercu (co może przemienić opuszczanie kotwicy w piękne ćwiczenie na temat troski o siebie), przejechania językiem o zębach i tak dalej.

Aby pomóc zaangażować się w kontakt ze światem, możesz poprosić o zauważanie czegokolwiek, co ci mogą usłyszeć, zobaczyć, dotknąć, posmakować, powąchać, o obserwację oddychania, siedzenia, uczucia łez w oczach czy płynących po policzkach, powietrza na twarzy, wyprostowanego kręgosłupa, ustawienia ciała, dźwięku klimatyzacji i tak dalej.

Więc bądź kreatywny. Improwizuj ile wlezie, tak długo, jak raz po raz po raz będziesz wracać do uznania obecności myśli i uczuć w danym momencie. Dlaczego to tak istotne? Ponieważ chcemy, aby klient nauczył się, że może reagować elastycznie nawet na najtrudniejsze myśli i uczucia. Może uważnie uznać ich obecność, przejąć kontrolę nad własnymi działaniami i skupić swą uwagę na tym, co ma najgłębszy sens.

Więc co mam robić po opuszczeniu kotwicy?

Czasem klient zada jakąś wariację tego pytania. Odpowiedź będzie brzmieć mniej więcej tak:

Terapeuta: Dobre pytanie. Idea jest taka, że jak tylko zakotwiczysz się, to abyś zajął się czymś mającym przełożenie na twoje życie i jego jakość. Spytaj się, Czy robię coś teraz na rzecz dobrego życia? Jeśli odpowiedź jest negatywna, wówczas przestań robić cokolwiek, co robisz, i zrób coś na rzecz dobrego życia. Jeśli odpowiedź jest pozytywna – robisz coś na rzecz dobrego życia – wówczas obdarz to pełną uwagą i angażuj się w to dalej.

Klient: Co jeśli nie jestem w stanie wymyślić, co mam robić?

Terapeuta: Cóż, w ramach kilku najbliższych sesji poświęcimy dużą ilość czasu właśnie na ten temat – aby określić, jaką osobą chcesz być i jak chcesz prowadzić swoje życie, więc nie powinno to wkrótce nastręczać problemów, a jeśli jednak nastręczy, zajmiemy się tym.

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa

I Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

I Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych

Zapraszamy serdecznie do udziału. I Konferencja Online Trzeciej Fali Terapii Behawioralnych odbyła się 8 grudnia 2019. Udział w konferencji był darmowy, a wszystkie wykłady zostały nagrane i udostępnione na YouTube.

Zasady udziału

W imię prostoty nie prowadziliśmy wcześniejszego rejestrowania się. Konferencja zakończyła się.

Tura poranna

09:30 Anna Czarnecka, Schemat Samopoświęcenia u psychoterapeutów

10:00 dr Lidia Baran, Gdy do tanga trzeba dwojga – możliwości zastosowania ACT w pracy z parą

10:30 Sebastian Korfel i Bartosz Kleszcz, Wypalenie zawodowe wedle CFT i ACT

11:00 Barbara Kossakowska, Akceptacja – pułapki akceptacji (warsztat)

11:45 dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica, dr n. med. Anna Kieszkowska-Grudny, Interwencje oparte na uważności w leczeniu chorób psychosomatycznych

Tura wieczorna

17:15 Alicja Baranek, Terapeuta behawioralny jako trener umiejętności

17:45 Joanna Roman, ACT muzyczny – lęk sceniczny u muzyków

18:15 Elwira Wawrzyniak, Terapeuta ACT. Od poczucia beznadziei do kreatywnej elastyczności (warsztat)

19:00 Agnieszka Pawłowska, Zaprzyjaźnij się ze sobą

19:30 dr Konrad Ambroziak, Nastolatek jako kontekst – kilka słów o terapii nastolatków

20:00 Sabina Sadecka, Relacja terapeutyczna w terapii akceptacji i zaangażowania

Nagrania wykładów

Nagrania dostępne są na kanale Uczę się ACT na Youtube. Oto link do youtubowej playlisty.

Prelegenci

Anna Czarnecka

Anna Czarnecka

Psychoterapeuta, coach ACC ICF. Współzałożycielka Ośrodka Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN w Warszawie. Jest terapeутką EMDR.

Schemat Samopoświęcenia u psychoterapeutów. Potencjał i wyzwania

Schemat Samopoświęcenia może stanowić zarówno potencjał, ważny zasób w zawodzie psychoterapeuty, jak i duże utrudnienie w pracy. Link do artykułu Anny Czarneckiej na temat parentyfikacji.

dr Lidia Baran

dr Lidia Baran

Psycholog, pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, członkini ACBS oraz ACBS Polska.

Gdy do tanga trzeba dwojga – możliwości zastosowania ACT w pracy z parą

Praca z fuzją i unikaniem doświadczania, choć podstawowa w terapii ACT, w przypadku par wymaga dostosowania oddziaływań zarówno do kontekstów indywidualnych partnerów, jak i do kontekstu ich związku.

Sebastian Korfel i Bartosz Kleszcz

Sebastian Korfel

Sebastian Korfel – Menedżer i Psycholog. Prowadzi prywatną praktykę psychologiczną w Dąbrowie Górniczej.

Bartosz Kleszcz

Bartosz KleszczBio znajdziesz na stronie.

Wypalenie zawodowe a uważność i współczucie

Korzystając z dobrodziejstw CFT i ACT spróbujemy powiedzieć o tym podczas wzajemnie wspierającego się wykładu dwojga psychologów.

Barbara Anna Kossakowska

Barbara Anna Kossakowska

Psycholog, psychoterapeuta Terapii Akceptacji i Zaangażowania. ACT Psychotherapist

Akceptacja – jako proces w hexafleksie – pułapki akceptacji

Proponowane warsztaty dadą możliwość poczuć proces akceptacji na własnej skórze. Na warsztaty proszę przygotować kamyk lub klocek lego lub kostkę do gry.

dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica i dr n. med. Anna Kieszkowska-Grudny

dr Bogna Szymańska-Kotwica

dr n. społ. Bogna Szymańska-Kotwica – Psycholog w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie. Laureatka Czerwonej Kokardki. Więcej informacji.

dr Anna Kieszkowska-Grudny

dr n. med. Anna Kieszkowska-Grudny – Dyplomowany psychoonkolog i certyfikowany psychoterapeuta. Więcej informacji.

Interwencje oparte na uważności w leczeniu chorób psychosomatycznych

Jednym ze sposobów uśmierzania stresu i bólu są praktyki mindfulness.

Alicja Baranek

Alicja Baranek

Psycholog, certyfikowana terapeutka CBT i DBT. Założyła centrum terapii Poznawczo.pl.

Terapeuta behawioralny jako trener umiejętności

Ustrukturyzowany trening umiejętności wydaje się „brakującym elementem” standardowej terapii.

Joanna Barbara Roman

Joanna Barbara Roman

Absolwentka psychologii klinicznej na SWPS i wydziału wokalnego PSM. Prowadzi ACT with Music.

ACT muzyczny – lęk sceniczny u muzyków w ujęciu trzeciej fali behawioryzmu

Celem terapii ACT w przypadku MPA nie jest zredukowanie objawów, ale elastyczne patrzenie na objawy.

Elwira Wawrzyniak

Elwira Wawrzyniak

Psycholog i psychoterapeutka. Na Facebooku prowadzi profil Psycholotnia.

Terapeuta ACT. Od poczucia beznadziei do kreatywnej elastyczności

Pomocnym ekwipunkiem będą metafory, fizykalizacje, eksperymenty behawioralne.

Agnieszka Pawłowska

Agnieszka Pawłowska

Psycholożka, trenerka uważności i współczucia z certyfikatem MBSR. Autorka serii książek „Kraina Uważności”. Prowadzi stronę Żyj uważniej.

Zaprzyjaźnij się ze sobą, czyli jak uważność i współczucie mogą wspierać naszą relację z samym sobą

Niezmiernie wspierające w tej podróży są uważność i współczucie.

dr Konrad Ambroziak

dr Konrad Ambroziak

Doktor nauk humanistycznych, psychoterapeuta i superwizor CBT. Współautor książek „Depresja nastolatków” i „Nastolatek a depresja”.

Nastolatek jako kontekst – kilka słów o terapii nastolatków

W trakcie wykładu postaram się przyjżrzeć dokładniej tym kwestiom i wyciągnąć parę wniosków praktycznych dotyczących pracy z nastolatkami.

Sabina Sadecka

Sabina Sadecka

Psycholożka, psychoterapeutka, popularyzatorka rzetelnej wiedzy psychologicznej. Założycielka portalu opsychologii.pl. Specjalizuje się w pracy z traumą.

Relacja terapeutyczna w terapii akceptacji i zaangażowania

Relacja terapeutyczna w ACT wymaga od terapeuty autentyczności, gotowości do kontaktu z cierpieniem, kreatywności i otwartości na techniki.

Czy wstyd to błąd w systemie czy coś użytecznego? Podejście ewolucyjne

Zrozumienie, na czym polega ewolucyjna funkcja wstydu, pozwala nam zupełnie inaczej spojrzeć na nasze codzienne problemy emocjonalne. Wstyd, choć bolesny, nie zawsze stanowi błąd w naszym biologicznym oprogramowaniu.

Ewolucyjna funkcja wstydu w psychologii klinicznej

Czy wstyd to błąd w systemie czy coś użytecznego? Podejście ewolucyjne

Autor: Nando Pelusi | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Jako psycholog kliniczny pracuję z osobami, których problemy czasem bywają czysto praktycznej natury, ale czasem mają charakter emocjonalny. Emocje ewoluowały, aby nas motywować, wprawiać nas w ruch – niestety czasem emocje nie są takie, z jakimi jest nam po drodze. Niektóre z nich nie będą przez nas pożądane. Weźmy jako przykład wstyd, jedną z wielu emocji społecznych, które pomagają nawigować nam między relacjami.

Emocja wstydu nie zyskała dotąd tyle naukowej uwagi, co inne bolesne przeżycia, jednakże z klinicznego punktu widzenia wstyd stanowi podszycie dla wielu przypadków depresji i lęku. Mój mentor Albert Ellis widział wstyd jako nośnik bólu emocjonalnego i skonstruował ćwiczenia biorące wstyd na muszkę, abyśmy mogli się go w całości pozbyć. Widział on wstyd jako błąd w systemie, a nie użyteczną część naszego poznawczego oprogramowania. Podejście to odznaczyło się mieszaną skutecznością, a dziś, zgłębiając psychologię wstydu, możemy już rozumieć go wiele lepiej. 1

Jedną przesłanek wskazujących na to, że wstyd ma korzenie ewolucyjne, jest to, że odczuwamy go jako coś niezależnego od naszej woli. 2 Moralność i poczucie wstydu zaspokajało bazowo potrzeby związane z określeniem swego miejsca wśród krewnych i naszej grupy społecznej. Włączenie się w jej obręb skutkowało przecież także ryzykiem niespełnienia plemiennych oczekiwań.

Społeczna rola wstydu a stygmatyzacja

Ewolucjonizm pozwala nam przyjąć wobec wstydu perspektywę „świadomości przodków” jako kontrast wobec współczesnych wyzwań, przed którymi stoimy – możemy zauważyć rozbieżności między tym naturalnym mechanizmem a nowymi okolicznościami. Jako wieloletni praktyk terapii poznawczo-behawioralnej widzę, że takie ujęcie pasuje do wszystkich jej czołowych technik, jako że pomaga ono nam rozumieć dysfunkcyjną część wpływu tej emocji, ale i dostrzec, jak wspomagać nasze procesy myślowe.

Przykładowo, wielu z nas unika potencjalnie zawstydzających wyzwań (kosztem długoterminowych zysków), jako że niosą one ze sobą ryzyko wzgardy ze strony naszego otoczenia. Trzymanie się kurczowo „poprawnej” fasadowości może leżeć na nas wygodnie niczym druga skóra, ale może także skutkować aktywacją dodatkowych obaw. „Co jeśli wyjdę na głupka? To byłoby okropne.” To częste założenie, do którego dostrajają się (czasem półświadomie) osoby pełne lęku. Jestem częstym świadkiem różnych wariantów tego pielęgnującego depresję i lęk zjawiska w środowisku klinicznym.

Kiedy przeżywa ktoś coś, czemu przyczepił związaną ze wstydem łatkę, owocem tego mogą być problemy ze stygmatyzacją siebie i nastrojem. Sam lęk pojawia się często tylko czekając, aż coś takiego się wydarzy. W obu wypadkach u samych korzeni tego znajdziemy wstyd. Wstyd czai się na horyzoncie, w związku z tym czujemy lęk. Coś wstydliwego znajdujemy w naszej przeszłości i w związku z tym obniża nam się nastrój.

Jako ludzie chcemy przetrwać, wiązać się z innymi, wnosić wkład w swoją grupę, ofiarować jej coś cennego i zwracać na siebie pozytywną uwagę. Tutaj wstyd może być rozumiany jako kompromis między celami nastawionymi na siebie a celami nastawionymi na innych, z których oba mają sygnalizować, że jesteśmy warci zaufania i że prowadzą nas dobre intencje. Przyjęcie tutaj perspektywy ewolucyjnej może nam pomóc zachować ten aspekt wstydu, który niesie dbałość, oraz rzucić wyzwanie temu, który okalecza. 4

Bazową rolą wstydu mogło być, aby zachować dbałość o jakość swych działań, jednakże wraz z tym rozwinęły się też takie skierowane do siebie sygnały jak „Muszę mieć absolutną pewność, że ważne dla mnie osoby będą mnie akceptować i kochać”. Ich moc może wywołać niepożądane współczesne zjawiska jak unikanie i izolację.

Dwie części składowe wstydu

Wstyd wydaje się mieć dwie oddzielne części składowe. Jedną jest korekcyjna informacja zwrotna dla nas, dzięki której możemy monitorować własne zachowania społeczne. Druga, ta bardziej problematyczna, to poniżanie się jako ktoś niekompetentny. Ogromna różnica! Moją pracą jest pomóc klientom zachować tę pierwszą, a rzucić wyzwanie tej drugiej. I myślenie ewolucyjne może nam pomóc uczynić właśnie coś takiego.

Współczesny świat a umysł przodków

Współcześnie cały świat wydaje się być jak jedna wielka wioska. Media społeczne mogą tak nam zamieszać w głowach, że zaczniemy traktować naszą społeczną reputację nie tylko na serio, co jest jak najbardziej pożyteczne, ale zbyt serio, co jest już szkodliwe. Widzicie, przez większość historii ludzkości nasza reputacja ustaliłaby całość naszych społecznych możliwości. I nasze umysły wciąż poczytują ją jako coś takiego. Ale kilka potknięć w czasach współczesnych nie musi plamić już naszych relacji w żadnym druzgocącym stopniu. Nigdy dotąd długie życie i liczne możliwości nawiązywania więzi z nowymi osobami nie dawały jeszcze tylu okazji.

Nasi przodkowie nie mieli dostępu do elektronicznych mediów społecznościowych, iPhonów, policji, podróży lotniczych, miast, Tindera, wódki, wody bieżącej, Starbucksa lub warzywniaków. Dziś mogą być to oczywiste opcje, ale starczy kilka eksperymentów myślowych, aby dojrzeć głębię tych zmian. Wgląd w rozbieżność między dostosowaniem się naszej emocjonalności do życia w świecie przodków a dzisiejszym światem może ujawnić prawdziwą naturę wstydu. Nie jako lek przeciw niemu – a raczej jako możliwy do przyjęcia punkt widzenia, pomagający odróżnić pomocne emocjonalne funkcje od emocjonalnych zwarć, oraz pokazujący jak bezpośrednie doświadczenie wstydu może nieść i jedno, i drugie. Kontekst ewolucyjny i użyteczność mają znaczenie. Zrozumienie tej przedwiecznej rozbieżności może być kamień z Rosetty, umożliwiający rozczytanie się, co jest tutaj czym.

Świadomość warunków kształtujących życie naszych przodków dostarcza innego punktu widzenia na to, dlaczego odczuwamy wstyd w obliczu popełnionych błędów, albo tych, które już popełniliśmy, albo tych popełnianych nieskończenie – tylko w naszej wyobraźni.

Bibliografia

  1. Gilbert, P. (2003). Evolution, social roles, and differences in shame and guilt. Social Research: An International Quarterly of the Social Sciences 70, 1205-1230
  2. Gilbert, P., & McGuire, M. T. (1998). Shame, status, and social roles: Psychobiology and evolution. In P. Gilbert & B. Andrews (Eds.), Series in affective science. Shame: Interpersonal behavior, psychopathology, and culture (pp. 99-125). New York, NY, US: Oxford University Press.
  3. Gilbert, P. (2006). Compassionate mind training for people with high shame and self-criticism: overview and pilot study of a group therapy approach. Clinical Psychology & Psychotherapy, 353-379.
  4. Pelusi, N. (2008) No shame on you. Psychology Today: https://www.psychologytoday.com/articles/200801/neanderthink-no-shame-you

Nando Pelusi