Ustalenie planu sesji ACT

Jak skutecznie zaplanować pracę z klientem i dlaczego przemyślany plan sesji ACT jest tak ważny w terapii akceptacji i zaangażowania? Poniższy tekst autorstwa Russa Harrisa wyjaśnia krok po kroku, jak ustrukturyzować spotkanie, by przyniosło optymalne rezultaty terapeutyczne.

Dlaczego warto mieć plan sesji ACT?

Ustalenie planu sesji ACT

Autor: Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Ustrukturyzowanie sesji

Nie istnieje jedyna właściwa formuła lub struktura sesji ACT. Masz wolną rękę do stworzenia swojej własnej, robiąc ACT tak, jak będzie ci odpowiadać. Osobiście jestem bardzo elastyczny podczas mojej własnej praktyki. Wobec niektórych klientów są bardzo ustrukturyzowane, wobec innych – swobodnie płynące. Jednakże im bardziej klient jest chaotyczny, nieskoncentrowany, rozkojarzony, zdemotywowany lub im mocniej utknął, tym więcej struktury wprowadzam podczas sesji. Ten rodzaj klientów potrzebuje struktury – i tak samo potrzebuje jej terapeuta, jeśli tylko ma pracować z nimi efektywnie. Jeśli utkniesz w pracy z klientem, jeśli postęp nie przychodzi, wprowadzenie większej struktury powinno być pierwszym krokiem, jaki uczynisz.

Jeden z możliwych pomysłów na strukturę

Przeważnie korzystam z następującego formatu:

  • Rozpoczynam od krótkiego ćwiczenia mindfulness, trwającego do 5 minut, zwykle mniej. Nie nakładam na to dużego ciśnienia – jeśli klient nie ma na to ochoty, pomijam ten element.
  • Szybkie dopytanie na temat pracy własnej z ostatniej sesji i jakichkolwiek zmian spomiędzy naszych spotkań. Także zwykle do 5 minut. Jeśli były jakieś trudności, staje się to elementem planu naszej sesji.
  • Ustalenie planu sesji – zwykle do 5 minut.
  • Przejście przez tyle pozycji tego planu, ile możliwe, jeśli tylko to możliwe.
  • Zakończenie ustaleniem „pracy domowej” – zwykle do 5 minut.

Ważne. Nie jest to „oficjalne” lub „standardowe” ustrukturyzowanie sesji ACT. To po prostu pewien sposób robienia tego, a ja sam mam tendencję do bardzo swobodnego aplikowania powyższych elementów.

Ustalenie planu sesji

Niektórzy klienci będą bardzo skupieni, zmotywowani i przyjdą na każdą sesję z bardzo konkretnym planem tego, na czym chcą się skupić. To czyni naszą pracę wiele łatwiejszą. Jednakże nie jest tak w przypadku wielu osób korzystających z pomocy. Z tymi, którzy mają niejasne cele lub „nie mają pojęcia”, na czym chcą pracować, użyteczne jest spędzić kilka minut ustalając plan sesji ACT. Ja docieram do tego punktu zwykle w okolicy dziesiątej minuty spotkania, po krótkim ćwiczeniu uważności oraz dowiedzeniu się, jak poszła praca własna oraz czy między sesjami zaszły jakieś zmiany. Czasem jednak przechodzę do tego na samym starcie.

Jasne ustalenie planu sesji będzie bardzo pomocne w pracy z tymi klientami, którzy po prostu chcą spuścić trochę pary, ruminować lub martwić się, czyli tych, którzy skupiają się na mówieniu o tym, co ich trapi, o problemach, uczuciach, tym jak złe jest życie i jak źle się czują – sesja po sesji, bez jasno określonego celu takiej rozmowy, bez żadnych znaczących zmian w zachowaniu między sesjami.

Podobnie dla klienta z wieloma problemami jednocześnie, który przeskakuje od problemu do problemu przez całą długość sesji, nie przechodząc nigdy do konstruktywnego planu działania.

Plan sesji często działa także dla klientów ze sfer korporacyjnych lub mundurowych, którzy mogą lubić strukturę oraz poczucie wydajności i przewidywalności, jaką ona wprowadza.

Oto przykładowy skrypt, który możesz dowolnie modyfikować:

Czy to w porządku dla ciebie, jeśli poświęcimy kilka minut na starcie każdej z sesji, aby za każdym razem ustalić jej plan? Aby wybrać jeden ważny problem lub sferę życia, którą moglibyśmy poprawić, uczynić głównym punktem naszej pracy podczas danej sesji?

Powód jest prosty: to czyni naszą pracę wiele bardziej wydajną. Jeśli mielibyśmy stawiać czoła kilku trudnym problemom jednocześnie, to byłoby bardzo trudne osiągnąć cokolwiek.”

Często klienci odpowiadają bardzo pozytywnie, ale jeśli brzmią niepewnie lub reagują negatywnie, musimy wyjaśnić, w jaki sposób ustalenie planu sesji uczyni je bardziej wydajnymi.

Przykładowo: „Jeśli mielibyśmy stawiać czoła kilku trudnym problemom jednocześnie, to byłoby to bardzo trudne cokolwiek osiągnąć. Czy możemy skupić się tylko na jednym z nich, by zostać z tym tematem na tyle długo, aż dotrzemy do jakiegoś konstruktywnego planu działania?

Albo: „Jeśli nie będziemy mieć jasnego planu na sesję – jeśli nie ustalimy jasno, co chcemy z niej wyciągnąć – wówczas jej efekt będzie prawdopodobnie podobny do ostatniej. Będziemy dużo rozmawiać, ale nie opuścisz tego miejsca z niczym praktycznym, co miałoby uczynić twoje życie lepszym.”

Jak tylko klient się zgodzi, ustalcie wspólnie treść planu. Możesz skorzystać z kwestionariusza „Tarcza do rzutek” i wybrać z niego jakąś sferę życia. Możesz także poprosić klienta, aby wybrać jeden problem, cel czy aspekt życia, na którym miałby się skupić, albo w niektórych wypadkach konkretną umiejętność, jaką chciałby rozwijać.

Priorytety

Zazwyczaj nadaję problemom na sesji następujący priorytet (ale oczywiście możesz swobodnie to modyfikować, jako że nie ma tutaj żadnego oficjalnego lub standardowego protokołu ACT).

  1. Zachowania samobójcze. Jeśli klient odznacza się ryzykiem samobójstwa, w oczywisty sposób musi to stać się nadrzędnym tematem sesji.
  2. Przeszkody w prowadzeniu terapii podczas samej sesji. Czy klient robi coś, co staje na drodze terapii, przykładowo okazuje tobie agresję, doświadcza poważnych dysocjacji?
  3. Kontynuacja zaangażowania z ostatniej sesji. Do czego klient się zobowiązał podczas ostatniej terapii? Czy to uczynił? Jeśli tak, to co zaszło, zarówno pod względem pozytywnych konsekwencji, jak i negatywnych? Zwykle poświęcam co najmniej 5 minut, aby przyjrzeć się temu, co zaszło między sesjami, zanim w ogóle przejdziemy do ustalania planu – przeważnie po otwierającym ćwiczeniu mindfulness. Jeśli zaszły tutaj jakieś trudności, ustalamy wspólnie, że stanie się to częścią planu.
  4. Przeszkody do pozytywnych zmian między sesjami. Jeśli klient nie zrealizował tego, co ustaliliście, co jego lub ją przed tym powstrzymało? Przejdź przez jakieś narzędzie diagnostyczne ACT, aby rozpoznać przeszkody i na nie odpowiedzieć.
  5. Główny temat na dziś. Jeśli zostanie na to czas po powyższych punktach.
  6. Dodatkowe tematy na dziś. Jeśli i na nie zostanie czas.

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku

10 kroków dla każdego dylematu

Rozwijanie autentycznej pewności siebie

Checklista wartości

Metafory umysłu jaskiniowca (ebook)

Pomaganie klientom w defuzji wobec własnych przeszkód w terapii (ebook)

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa

Terapia ACT w pracy z traumą

Zderzenie z rzeczywistością, czyli jak radzić sobie z kryzysem, stratą lub traumą (polskojęzyczny)

Reality slap or how to deal with a crisis, loss or trauma (anglojęzyczny)

Russ Harris - wskazówki jak ustalić plan sesji ACT

Russ Harris

Praca ze wspomnieniami w ACT

Skuteczna praca ze wspomnieniami w terapii ACT (Acceptance and Commitment Therapy) pozwala na zmianę relacji z bolesną przeszłością i odzyskanie sprawczości w teraźniejszości.

Dlaczego praca ze wspomnieniami w terapii ACT jest istotna?

Praca ze wspomnieniami w ACT

Autor Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Tak jak przy każdym trudnym wewnętrznym doświadczeniu, chcemy dowiedzieć się najpierw, w jaki sposób te wspomnienia stają się problematyczne dla klienta (pomijając oczywisty ich aspekt, że są nieprzyjemne). Chcemy dowiedzieć się, jakim ważnym aspektom życia tej osoby stają te wspomnienia na drodze. Technicznie ujmując temat – chcemy poznać funkcję tych wspomnień, ich wpływ na zachowanie klienta.

Wiedza na ten temat pozwoli nam:

  • motywować klienta, aby uczył się umiejętności związanych z defuzją i akceptacją, aby radzić sobie z tymi wspomnieniami,
  • dostarczyć sensownego wyjaśnienia dla naszej pracy.

W związku z tym chcemy zadać klientowi te fundamentalne dla terapii pytania – gdyby te wspomnienia nie były już dla ciebie problemem:

  • Co przestałabyś robić lub zaczęłabyś robić, czego byś robiła więcej lub mniej?
  • Jak byś inaczej traktował siebie, innych, życie, świat?
  • Jakie cele byś realizowała?
  • Jakie aktywności byś rozpoczął lub wznowił?
  • Z jakimi osobami, miejscami, wydarzeniami, aktywnościami, wyzwaniami byś zacieśniła kontakt, nawiązała go, gdzie byś spędzała czas lub do czego byś wróciła – zamiast unikać, rezygnować lub wycofywać się?

Istnieje wiele opcji pracy z bolesnymi obrazami

Istnieje wiele opcji

Jest wiele, wiele sposobów, na jakie możemy w ramach modelu ACT pracować z bolesnymi wspomnieniami. Jak ze wszystkim w ACT, warto być kreatywnym i elastycznym w ramach stosowanych metod, zatem adaptuj je i modyfikuj, aby w efekcie wyszło coś skrojonego na miarę klienta.

Warto dmuchać na zimne – jeśli podejrzewasz, że dana metoda lub technika może nie przynieść rezultatów, zdecyduj się na inną.

Przykładowe sposoby pracy

Opuszczenie kotwicy / poszerzenie pola świadomości. Potężny pierwszy krok w ramach pracy z silnym wpływem wspomnień. Naciśnij stopami mocno na podłogę (lub skorzystaj z innej strategii zakotwiczania np. oddychania przeponowego), zauważaj obecność wspomnienia, ale także swoje ciało, a oprócz tego zauważaj, co widzisz, słyszysz, dotykasz, smakujesz, czujesz nosem itd.

Dostrzeganie i nazywanie. „Zauważam…”, „Mam wspomnienie na temat tego, że…” Musi być to nazywanie nieoceniające. Idealne by było, aby nazywanie lokowało wspomnienie w ramach jakiejś szerszej historycznej narracji np. „wspomnienie wojny, wspomnienie molestowania seksualnego w dzieciństwie, wspomnienie ojca znęcającego się nade mną.”

Nowa narracja wokół wspomnienia. Nadanie sensu lub szukanie sensu i znaczenia w jego ramach np. Co to wspomnienie mówi ci na temat tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne?

Ja jako kontekst. Obserwowanie wspomnień w „przestrzeni” obserwującego ja.

„Nadaj kształt” wspomnieniu. Wyobraź sobie je jako przedmiot – jego kształt, kolor, rozmiar, temperaturę, ruch, wagę itd. Zlokalizuj je w ciele lub „połóż” ją gdzieś w pokoju.

Akceptacja. „Siedzenie z” wspomnieniem i tworzenie miejsca dla niego, jak i dla myśli i uczuć, które mu towarzyszą.

Liście na strumieniu (lub podobne). Kładzenie wizualnych wspomnień na liściach (lub na chmurach na niebie itd.)

Uważny ruch fizyczny. Szczególnie pomocne, gdy klienci „zastygają” lub przyjmują postawy powiązane z „wyłączeniem się” lub „odcinaniem”. W obecności wspomnienia praktykuj uważne rozciąganie się, chodzenie, picie, poruszanie się, zmianę postaw, poruszanie głową lub ramionami, uderzanie stopą o ziemie, ściskanie razem nadgarstków itd.

Troska o siebie. Uznanie obecności wspomnienia oraz tego, jak bolesne ono jest. Uprawomocnienie i zaakceptowanie wspomnienia oraz bólu emocjonalnego, który mu towarzyszy. Praktykowanie życzliwości wobec siebie poprzez słowa, czyny, gesty, wyobrażenia oraz wewnętrzny dialog, a także defuzja od nieczułego sposobu rozmawiania ze sobą, zwłaszcza wywołujących wstyd ocen na swój temat.

Dekonstrukcja wspomnienia. Uważne zauważanie, nazywanie i uznawanie obecności różnorodnych „elementów” wspomnienia, wliczając w to wyobrażenia, dźwięki, zapach, smak, dotyk zawarty „wewnątrz” wspomnienia, a także różnorodne uczucia, emocje, myśli, wrażenia cielesne oraz zmiany w postawie ciała, które pojawiają się w związku ze wspomnieniem. Po kontakcie z każdym „elementem” kieruj w stronę akceptacji.

Pisanie. Spisz to wspomnienie – szczegółowy, skupiony na zmysłach, krok po kroku opis tego, co się wydarzyło. Spisz wspomnienie i przeprowadź rescripting. Napisz na temat różnorodnych sposobów, na jaki rozwinęłaś się wskutek wydarzeń zawartych we wspomnieniu. Napisz do siebie list z przyszłości, który opisuje, jak wróciłaś do siebie po traumie i sprawiłaś, że prowadzisz dobre życie.

Dotyk. Praktykuj uważny, życzliwy dotyk skierowany do siebie in obecności wspomnienia np. przytulenie siebie, położenie dłoni na sercu lub w miejscu bólu, masowanie skroni.

Opisywanie wspomnienia. Przeprowadzenie narracji z traumatycznych wydarzeń, zachowując szczegóły związane z emocjami i zmysłami, nie oceniając ich.

Wyobrażeniowy rescripting. Wyobraź sobie dorosłą wersję siebie wracającą w czasie, aby pomóc młodszej wersji siebie ze wspomnienia. Dorosła wersja siebie może pocieszać, próbować ukoić, wesprzeć, doradzić, zainterweniować, uratować, pomóc młodszej wersji siebie zrozumieć, co stało się i dlaczego.

Połączenie między ciałem a wspomnieniami. Eksploruj uważnie, co dzieje się w różnych częściach ciała w obecności wspomnienia – w sferze wrażeń, postawy, działań, ruchów, uczuć. Eksperymentuj z nowymi reakcjami na te fizyczne zdarzenia np. czuły dotyk, okazanie troski, ruch fizyczny, inny rytm oddechu itd.

Poszerzanie wspomnienia. Włącz pozytywne lub neutralne wydarzenia, które wydarzyły się natychmiast przed lub po i przejdź ponownie przez wspomnienie, włączywszy te wydarzenia (ze szczególnym naciskiem na mocne strony klientki).

Sztuka. Rysowanie, malowanie, rzeźbienie wspomnienia.

Ekspozycja z wykorzystaniem wyobrażonego ekranu TV lub komputera. Najbezpieczniej zostawić to na późniejszą fazę terapii, po wykorzystaniu innych technik. Zwizualizuj swe wspomnienie wyświetlane na ekranie i pobaw się nim trochę – zbliż lub oddal jego poszczególne części, zmień kontrast i kolor, ostrość i jasność, głośność i dźwięki, dostrzegaj tło, dodaj nieoceniające, odnoszące się do faktów napisy, spójrz na obraz jak reżyser i zauważaj takie szczegóły, jak cienie, oświetlenie, kolory, powierzchnię przedmiotów.

Wspomnienia a flashbacki

Możemy myśleć o flashbackach jako o ekstremalnym poziomie fuzji z danym wspomnieniem. Klient staje się tak bardzo złączony ze wspomnieniem, że traci prawie lub zupełnie poczucie tego, że to powtórka z przeszłości. Jest niewiele lub zero poczucia „ja” zauważającego wspomnienie. Zamiast tego to tak, jakby wydarzenie zachodziło w rzeczywistości, właśnie tu i teraz. Jakiekolwiek poczucie „ja” znika, jakiekolwiek poczucie historycznej narracji z tym związane staje się nieobecne.

Opuszczenie kotwicy /poszerzenie pola świadomości będzie bardzo dobrym pierwszym krokiem i w obliczu flashbacków, i przytłaczających wspomnień:

Naciśnij stopami mocno na podłogę (albo skorzystaj z innej strategii zakotwiczania jak oddychanie przeponowe lub rozciąganie się) i… zauważ wspomnienie… i… także zauważaj swoje ciało… i… także zauważaj, co widzisz… słyszysz… dotykasz… smakujesz… czujesz węchem… i co robisz… itd.

Wspomnienia a ruch

Uważny fizyczny ruch także jest dobrym punktem do startu w obliczu flashbacków i przytłaczających wspomnień. Jest szczególnie pożyteczny, kiedy klient „zastyga” lub przyjmuje postawy związane z „wyłączeniem się” lub „odcięciem się”.

W obecności wspomnienia praktykuj uważne rozciąganie się, uważne chodzenie, uważne picie, uważne poruszanie się, uważne zmienianie pozy, uważne uderzanie stopą o podłogę, uważne przyciskanie nadgarstków do siebie itd.

Te ćwiczenia oczywiście nachodzą lub łatwo prowadzą w stronę opuszczania kotwicy / poszerzania pola świadomości.

Zauważanie i nazywanie

Tak jak przy jakimkolwiek trudnym prywatnym przeżyciu, Zauważanie i nazywanie stanowić będzie zazwyczaj pierwsze kroki w stronę defuzji czy akceptacji.

„Zauważam wspomnienie X”, „Mam teraz wspomnienie związane z tym X”, „Oto wspomnienie na temat X”, „Mój umysł przypomina mi o X”, „Oto kolejny flashback wracający do X”.

Ważne: nazywanie wspomnienia musi być nieoceniające. Idealnie by było, gdyby nazywanie danego wspomnienia lokowało je w pewnej historycznej narracji np. „wspomnienie wojny”, „wspomnienie molestowania seksualnego w dzieciństwie”, ”wspomnienie, jak mój ojciec mnie bił” (w kontraście do oceniającego nazywania, takiego jak „wspomnienie na temat tego skurwysyna rujnującego moje życie”).

Darmowe materiały i szkolenia

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku:

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa:

Spojrzenie emocjom pod maskę

Świadoma i skuteczna praca z emocjami wymaga zajrzenia pod powierzchnię naszych codziennych reakcji, aby dostrzec to, co naprawdę czujemy.

Praca z emocjami – spojrzenie emocjom pod maskę

Autor: Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Co spoczywa pod danym uczuciem?

Często pomocne jest, aby korzystać z metafory „powierzchni i głębi” w kontakcie z pewnymi uczuciami, wrażeniami, emocjami. Ma to zwłaszcza znaczenie w wypadku złości i odrętwienia.

Złość jest zazwyczaj (ale nie zawsze) emocją drugiego rzędu – reakcją na bardziej bolesną pierwszorzędną emocję, jak wstyd, poczucie winy, zawstydzenie, strach itd. Z kolei odrętwienie zazwyczaj oznacza dysocjacyjną reakcję na jakąś bolesną emocję pierwszego rzędu.

Jest zatem z klinicznego punktu widzenia użyteczne, aby mówić o złości i odrętwieniu jako „będącymi na powierzchni” – i by „wybrać się na eksplorację”, aby zobaczyć, czy jest coś „głębiej” lub „pod nimi.”

Eksploracja

Pamiętaj, eksplorujemy. Zachęcam w związku z tym do „ciekawości i otwartości”, jako że nie wiemy tak naprawdę, na co trafimy. Często pomocne jest powiedzenie o tym prosto z mostu – na przykład coś takiego:

„Możemy po prostu trafić na więcej odrętwienia” albo „Trafimy zwyczajnie na więcej złości.” Wyruszając z tego punktu, korzystam z wielu metod opisanych poniżej.

Pierwsze kroki podczas eksploracji

Pierwszym krokiem podczas „eksplorowania” jest dowolna emocja, uczucie, wrażenie fizyczne, które znajdziemy „na powierzchni”. Możemy spytać klientów:

  • Gdzie znajduje się ona w ciele?
  • Jaki ma rozmiar, kształt, zarys, temperaturę?
  • Czy jest „na powierzchni”, czy „głębiej w środku”?
  • Czy porusza się lub czy jest nieruchoma?
  • Czy w jakikolwiek sposób zmienia się, czy zmienia swoją lokalizację?
  • Czy są jakieś skupienia ciepła lub zimna, wibracje, pulsowanie?
  • Na skali od 0 do 10, jak silna jest teraz?
  • Jak byś nazwała tę emocję/to uczucie?

Akceptacja

Możemy potem przejść dalej w stronę akceptacji czegokolwiek, co napotkamy „na powierzchni”. Pozwalamy temu wrażeniu być w chwili obecnej bez walki z naszej strony, a także bez pozwalania mu, by kontrolowało nasze działania.

Możemy:

  • Oddychać w jego kierunku,
  • Robić na nie miejsce,
  • Delikatnie je trzymać,
  • Pozwalać mu być tutaj,
  • Pozwalać mu przychodzić, zostawać i odchodzić w swoim własnym czasie.

Możemy skorzystać z jakiejkolwiek techniki akceptacji, jaka nam pasuje, wliczając w to „nadanie kształtu”, gdzie wyobrażamy sobie impuls jako obiekt fizyczny w ciele – jaki ma kształt, kolor, powierzchnię, temperaturę, wagę itd.?

Dalsza eksploracja

Możemy następnie eksplorować dalej – aby zobaczyć, czy jest coś „pod” lub „głębiej” lub „kryjącego się poniżej” złości czy odrętwienia lub innych „emocji z powierzchni”.

Możemy zaprosić klientkę, aby eksplorować z ciekawością, aby „delikatnie obierać jej warstwy”, by „zobaczyć, czy jest coś poniżej”, aby „siedzieć z nią i zobaczyć, czy coś wynurzy się na powierzchnię”.

Złość i odrętwienie mogą być porównane do twardej warstwy ochronnej lub pełnej zbroi albo kamizelki kuloodpornej – i możemy zapraszać klientów do „delikatnego ściągania” tego.

Ja jako kontekst

Podczas tego rodzaju pracy może być użyteczne, aby wprowadzić pracę opartą na procesie ja jako kontekstu. Możemy spytać klienta, aby ten skorzystał z obserwującej części siebie, aby uczynić krok do tyłu i obserwować cokolwiek, co pojawi się, wynurzy, wyjdzie z głębszych warstw itd.

Możemy dołączyć tego rodzaju wypowiedź: „I zobacz – twoje uczucia i wrażenia zmieniają się cały czas, są ich warstwy na warstwie. Ciągle zmieniają się i przechodzą jedna w drugą. Ale jest ta część ciebie, która zauważa, nie zmienia się, jest zawsze tutaj, jest zawsze dostępna – jest w stanie zauważać każdą zmianę, jaka zachodzi.”

Troska o siebie

Częstokroć tym, co „wynurza się z głębi” złości lub odrętwienia, będzie bardzo bolesna emocja – wstyd, wina, smutek, strach, samotność itd. W takich sytuacjach pomocna jest praca z troską o siebie.

Możemy pomóc naszym klientom, aby realizować jakąkolwiek lub wszystkie propozycje z następujących:

  • Uznać obecność bólu
  • Uprawomocnić ból
  • Zrobić na ból miejsce
  • Zejść z haczyka ostrego samokrytycyzmu
  • Traktować się życzliwie
  • Doświadczyć więzi z innymi.

Russ Harris

Przesadne skupienie się na celach u klienta

Skuteczna praca z celami w terapii ACT (Terapii Akceptacji i Zaangażowania) wymaga zachowania odpowiedniego balansu pomiędzy dążeniem do zamierzonej zmiany, a akceptacją obecnej rzeczywistości i czerpaniem z niej na co dzień. Poniższy materiał wyjaśnia, w jaki sposób poprowadzić proces, gdy klient jest zbytnio zafiksowany na odległych wynikach.

Jak wygląda praca z celami w terapii ACT?

Przesadne skupienie się na celach u klienta

Autor: Russ Harris | Źródło

Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Niektórzy klienci przychodzą na terapię lub coaching nadmiernie skupieni na osiąganiu celów:

  • Muszę… znaleźć partnera lub partnerkę, wyjść za mąż lub ożenić się, mieć dzieci, dobrą pracę, kupić mieszkanie, stracić tyle a tyle z wagi itd.
  • Kiedy osiągnę te cele, WÓWCZAS będę szczęśliwy. Ale póki to się nie stanie, będę czuć się BEZNADZIEJNIE.

Dwa elementy naszej pracy

Jak tylko zapoznamy się z celami klienta, możemy powiedzieć coś w rodzaju:

Wygląda na to, że mamy przed nami dwie elementy do zrealizowania. Jeden z nich to skupić się na tych celach po kolei i skonstruować taki plan działania dla każdego z nich, abyśmy mieli pewność, że robisz wszystko, co tylko możliwe, aby zmaksymalizować szanse na sukces. Częścią tej pracy będzie nauka, jak radzić sobie z jakimikolwiek trudnymi myślami i uczuciami, które stają ci na drodze – lękiem, strachem przed porażką i tymi wszystkimi myślami na temat tego, że to zbyt trudne lub czemu to się nie uda.

Wygląda też na to, że inną częścią naszej pracy będzie zadbać też o to, byś prowadził najlepsze możliwe życie już dziś, nawet kiedy te cele nie zostały jeszcze zrealizowane. Ponieważ, wiesz, nie mamy tak naprawdę pojęcia, ile zajmie realizowanie tych celów, prawda? Może zająć bardzo długo. Nie ma tu żadnych gwarancji, co nie?

Chciałbym się zatem ciebie zapytać, czy możemy w tej drugiej części pracy skupić się na sposobach na to, by poprawić swoje życie na co dzień. Tak, abyś mógł prowadzić jak najpełniejsze życie tu i teraz, nawet jeśli niektóre z tych celów będą dość odległe. Czy to dla ciebie w porządku?

Plan działania

Definiując cele i rozkładając je na konkretny plan działania, będziemy potrzebować skupić się na określeniu wartości, co ma zapewnić odpowiednią motywację oraz autentyczność wybranych celów.

Jak tylko pojawią się te wszystkie trudne myśli i emocje, zwłaszcza związane z wymówkami – wszystkie powody, dla których nie mogę tego zrobić, nie powinienem lub nie powinienem musieć tego robić – konieczna stanie się z kolei praca nad defuzją i akceptacją.

Szukanie wymówek

Kiedy klient zaczyna dzielić się wymówkami, dobrym pomysłem będzie spisać wszystkie te „powody”, abyście oboje mogli jasno zobaczyć każdą myśl, która pełni funkcję przeszkody do działania.

Terapeuta: Oto wszystkie sposoby, na jakie twój umysł będzie próbować zniechęcić cię do podejmowania działania. Czy jesteś w stanie podjąć te działania tak czy inaczej, nawet jeśli twój umysł mówi takie rzeczy?

Jeśli klient odpowie twierdząco – rewelacyjnie. Jeśli odpowie, że nie…

Terapeuta: Ok. Wygląda na to, że pomocne będzie w ramach naszej pracy nauczyć się, jak odebrać tym myślom moc, aby nie kontrolowały ciebie aż w takim stopniu.

Tego typu wypowiedź zwraca terapię w kierunku defuzji poznawczej.

Ale naprawdę nie ma na to szans!

Jeśli klient nalega „Ale naprawdę nie ma na to szans. Nie ma sposobu, by to osiągnąć.”

Terapeuta: Cóż, mamy tutaj dwie opcje. Pierwsza to możemy potraktować tę myśl jako WYROK OSTATECZNY – i jeśli tak, to poddajemy się z tym celem i ustalamy następny. Druga, to że pozwolimy twojemu umysłowi założyć, że to beznadziejna sprawa, ale będziemy też kontynuować pracę nad tym celem tak czy inaczej – i zobaczymy, co się stanie. Którą opcję wolisz?

Rozdźwięk między marzeniami a rzeczywistością

Jak tylko ustali się cele i klient podejmie działania zgodne z wartościami, to pomocne wprowadzić ideę rozdźwięku między marzeniami a rzeczywistością.

Terapeuta: Mamy tutaj duży rozdźwięk między twoimi marzeniami a rzeczywistością. Naprawdę chcesz XYZ, ale nie masz tego teraz. Podejmujesz działania, ale nawet nie wiesz, czy kiedykolwiek osiągniesz XYZ, a jeśli jednak tak, to jak długo to zajmie. Naturalnie to bardzo bolesny stan. Wiesz, gdyby ktoś inny był w twojej sytuacji, to co byś oczekiwał, że ta osoba będzie czuć stawiając czoła temu rozdźwiękowi?

Życie dziś

Ostatecznie, wracamy do idei, że cele są w przyszłości, ale że życie odbywa się tu i teraz.

Terapeuta: Zatem robisz wszystko, co możliwe, aby maksymalizować szanse sukcesu w ramach celów, które sobie postawiłeś, tak? Ten temat mamy więc pod kontrolą. Czy możemy skupić się w związku z tym na wyciągnięciu jak najwięcej z życia, które masz tu i teraz? Jak byś chciał spędzić swój czas każdego dnia, nawet kiedy skupiasz się na realizowaniu tych celów?

To z kolei prowadzi nas w stronę określenia wartości.

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku:

10 kroków dla każdego dylematu

Rozwijanie autentycznej pewności siebie

Checklista wartości

Metafory umysłu jaskiniowca (ebook)

Pomaganie klientom w defuzji wobec własnych przeszkód w terapii (ebook)

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa:

Terapia ACT w pracy z traumą

Zderzenie z rzeczywistością, czyli jak radzić sobie z kryzysem, stratą lub traumą (polskojęzyczny)

Reality slap or how to deal with a crisis, loss or trauma (anglojęzyczny)

Portret Russa Harrisa - praca z celami w terapii ACT

Russ Harris

Czy klienci MUSZĄ rozmawiać na temat swojej traumy?

Wielu terapeutów zastanawia się, czy rozmowa o traumie w terapii jest bezwzględnie konieczna do osiągnięcia postępów i poprawy stanu pacjenta. Poniższy artykuł, oparty na podejściu Russa Harrisa, wyjaśnia, jak terapia ACT traktuje pracę z trudnymi wspomnieniami i dlaczego zmuszanie klienta do konfrontacji z przeszłością może czasem przynieść więcej szkody niż pożytku.

Czy rozmowa o traumie w terapii jest obowiązkowa?

Czy klienci muszą rozmawiać na temat swojej traumy?

Autor: Russ Harris | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Jeśli klient nie ma ochoty rozmawiać na temat traumatycznych wydarzeń z przeszłości, to nie powinno się go zmuszać. Jeśli terapeutka będzie próbować wymusić na nim to wbrew woli, może to łatwo doprowadzić do pogorszenia relacji terapeutycznej i/lub uczynić samą terapię czymś zagrażającym i niebezpiecznym z perspektywy klienta.

Pamiętaj: klient może wynieść ogromne korzyści ze stosowania ACT w codziennym życiu, nawet jeśli nigdy nie poruszy tematyki traumy podczas terapii.

Może także nauczyć się wszystkich kluczowych umiejętności, jakich uczy terapia ACT, bez rozmawiania bezpośrednio o traumie. To bardzo dobre wieści, jako że niektórzy z klientów nie będą nawet tej traumy pamiętać.

Kiedy mówienie o traumie może być pomocne?

Rozmowa na temat traumy często będzie pomocna i uzdrawiająca dla wielu osób, pod następującymi warunkami:

  • Będzie prowadzona dobrowolnie, z gotowością ze strony klienta.
  • Z dużą ilością troski, empatii i uprawomocnienia ze strony terapeuty.
  • Połączy się ją z aktywnym rozwojem umiejętności psychologicznych.

Ale nawet biorąc pod uwagę wszystkie te zalecenia, rozmowa o traumie nie zawsze będzie pomagać. Niektórzy odkryją, że samo poruszanie tematu jeszcze tylko pogorszy ich stan. Na szczęście dyskutowanie na temat traumatycznego doświadczenia zdecydowanie NIE jest konieczne dla poprawy stanu klienta – nie powinniśmy zatem nigdy zmuszać nikogo do poruszania tego tematu, jeśli praca z traumą ma przynieść pozytywne efekty.

Rozmowa o traumie jako forma ekspozycji

Oczywiście, rozmowa o traumie może także działać jako forma, którą jest ekspozycja interoceptywna. Jej prosta definicja to „zorganizowany kontakt z zawężającymi repertuar bodźcami, celem zwiększenia elastyczności psychologicznej.”

„Zawężającymi repertuar” oznacza, że zachowanie w odpowiedzi na dany bodziec jest sztywne i nieelastyczne, ograniczając i zawężając zakres własnych reakcji. „Interoceptywna” oznacza odniesienie się do bodźców wewnątrz ciała: wspomnień, myśli, uczuć, impulsów, wrażeń itd.

Jeśli terapeutka chce efektywnie wykorzystać „rozmawianie na temat traumy” jako formę ekspozycji, powinna regularnie włączać uważność w terapii w obliczu zawężających repertuar bodźców, które mogą się pojawiać podczas rozmowy z klientem.

Przykładowo, podczas rozmowy terapeutka będzie regularnie prosić klienta, aby zauważać (z ciekawością i otwartością) różnorodne trudne myśli, uczucia, emocje, wspomnienia, wrażenia, impulsy, obrazy, jakie pojawiają się – i jednocześnie pomagać będzie klientowi pozostać stabilnie zakorzenionym w tu i teraz. To jedno z wielu oblicz tego, co nazywamy uważnością. Tego rodzaju praca może wydarzyć się na dowolnym etapie terapii – na początku, w środku lub pod koniec.

W razie niechęci, daję swoim klientom wolną rękę w tym, aby wycofać się z rozmowy o traumie. Moje założenie jest takie, że kiedy klient będzie na to gotów, bez mojego przymuszania, to wtedy będzie dla niego właściwy czas. To decyzja klienta, a nie moja. Także podczas procesu odmowy możemy pomagać klientowi kształtować procesy związane z uważnością, nawet jeśli nie usłyszymy od niego wiele na temat samej historii doświadczeń.

Darmowe materiały i szkolenia na żądanie

Darmowe materiały dra Russa Harrisa po polsku

10 kroków dla każdego dylematu

Rozwijanie autentycznej pewności siebie

Checklista wartości

Metafory umysłu jaskiniowca (ebook)

Pomaganie klientom w defuzji wobec własnych przeszkód w terapii (ebook)

Szkolenia na żądanie Russa Harrisa

Terapia ACT w pracy z traumą

Zderzenie z rzeczywistością, czyli jak radzić sobie z kryzysem, stratą lub traumą (polskojęzyczny)

Reality slap or how to deal with a crisis, loss or trauma (anglojęzyczny)

Benji Schoendorf – 6 kroków do elastyczności z matrycą ACT – Szkolenie online

Zapraszamy na profesjonalne szkolenie matryca ACT online, które w przystępny sposób uczy korzystać z tego niezwykłego narzędzia podczas pracy terapeutycznej. Poznaj 6 kroków do elastyczności i rozwijaj swoje kompetencje pod okiem doświadczonego specjalisty.

Szkolenie matryca ACT online – 6 kroków do elastyczności

Szkolenie uczące korzystać z matrycy ACT (ACT matrix), prowadzone przez Benjamina Schoendorfa, psychologa klinicznego, trenera ACT zweryfikowanego przez ACBS (peer-reviewed ACT trainer) oraz certyfikowanego trenera FAP.

Zobacz inne nagrania szkoleń na Uczę się ACT. Zobacz również zapowiedź warsztatu: obejrzyj na YouTube.

O szkoleniu online

W ramach szkolenia poznasz sześć kroków, jak prowadzić terapię akceptacji i zaangażowania z wykorzystaniem matrycy.

Po zaprezentowaniu wyników na temat skuteczności tego podejścia, nauczysz się, jak prezentować klientowi matrycę ACT oraz szybko nakierować jego uwagę na niepomocne schematy zachowania. Następnie, po przyjrzeniu się bezsensowi prób tłamszenia własnych myśli, emocji i zachowania, odkryjesz, jak metafora haczyków posłuży klientowi, aby się z tego mentalnego haczyka zerwać. Kolejnym krokiem będzie doświadczenie postawy „Werbalnego Aikido” – tak ogólnego podejścia, jak i potężnej metody treningu, służącego pomocy w wyborze wartościowych działań. Na koniec nauczysz się, jak metafora kociaczków oraz ćwiczenia zmieniające perspektywę mogą uwalniać troskę oraz bardziej wspierającą postawę w stosunku do siebie w czasach utknięcia.

Cele szkoleniowe

  • Uczestnicy będą w stanie korzystać z matrycy ACT oraz 6 kroków w ramach interwencji terapeutycznej.
  • Uczestnicy będą wiedzieć, jak stosować metafory, aby wspomóc kształtowanie elastyczności psychologicznej w terapii.
  • Uczestnicy poznają powiązania matrycy z RFT i praktyczne ich konsekwencje.

Dla kogo

  • Jest to kompleksowe szkolenie dla psychoterapeutów, psychologów i psychiatrów chcących solidnie poznać matrycę ACT w ramach diagnozy oraz dalszej pracy z klientem.
  • Dla studentów chcących lepiej poznać ACT.
  • Dla przedstawicieli wszystkich nurtów terapeutycznych chcących wykorzystywać zasady behawioralne, aby zachowując pewną strukturę pomagać klientowi przechodzić od problematycznej sytuacji do witalnych rozwiązań.

Szczegółowy opis warsztatu

Matryca ACT (ACT matrix) działa jako zestaw dyskryminacyjnych zadań, które aktywują sieci relacyjne mające pomóc ludziom, aby przestawić swoje zachowanie z awersyjnego i znajdującego się pod kontrolą sztywnych, niewrażliwych na kontekst zasad werbalnych, na takie, które będą pod kontrolą werbalnie skonstruowanych sieci werbalnych wzmocnień.

Ok, wyrzućmy do kosza ten pretensjonalny żargon. Matryca ACT to proste i intuicyjne narzędzie, aby pomóc ludziom robić to, co ma dla nich znaczenie, niezależnie od okoliczności.

Matryca pomaga trenować elastyczność psychologiczną – główny cel interwencji ACT.

W ramach warsztatu Benji Schoendorff poprowadzi uczestników przez podstawy sześciu kroków stosowania matrycy w ramach ACT. Warto widzieć ten proces jak budowanie jakiejś większej całości, jak z klocków Lego:

  • Krok 1 ma na celu ustalenie pewnego punktu widzenia. Będziesz mieć okazję eksplorować własną matrycę i odkrywać, jak ułatwić wejście klientom w świat podejścia funkcjonalno-kontekstualnego – mającego na celu robić to, co prowadzi w stronę życia, jakie ktoś chce wybrać.
  • Kroki 2 i 3 pozwolą ci poznawać lepiej, z jaką łatwością ludzie mogą utknąć w próbach zmiany własnych doświadczeń lub podporządkowywać się niepomocnym zasadom działania. Odkryjesz, co to utknąć w błędnym kole (stuck loops), „dwie zasady” oraz siłę metafory haczyków.
  • W ramach kroku 4 będziesz mieć okazję trenować Werbalne Aikido, które jest i postawą praktyka ACT, i dobrym ćwiczeniem dla klienta, aby stopniowo było coraz łatwiej wybierać te działania, które kierują w stronę tego, co naprawdę się liczy.
  • Krok 5 pozwoli odkryć, jak metafora małych kociaczków może okazać się pomocna w zmianie naszej relacji wobec najtrudniejszych emocji i wspomnień i najgorszych ocen skierowanych we własną stronę.

Na koniec szkolenia podsumujemy, jak w ramach matrycy ACT rozumieć trzy strategie interwencji wynikające bezpośrednio z teorii ram relacyjnych, nowoczesnego behawioralnego ujęcia ludzkiego języka i złożonych procesów poznawczych – teorii będącej silnikiem poruszającym ACT do przodu.

O Benjaminie

Benjamin Schoendorff, MA, MSc, jest psychologiem klinicznym i dyrektorem Contextual Psychology Institute w Montrealu w Kanadzie. Znany, zweryfikowany przez ACBS, pracujący międzynarodowo trener ACT i certyfikowany trener FAP. Poprowadził dotąd ponad 250 warsztatów na całym świecie. Jeśli interesują Cię profesjonalne Benjamin Schoendorff warsztaty, to nagranie jest idealnym wyborem. Jest autorem i współautorem kilku książek ACT po angielsku i francusku, współredaktorem The ACT Matrix i współautorem The ACT Practitioner’s Guide to the Science of Compassion, a ostatnia publikacja to The Essential Guide to the ACT Matrix.

Organizacja

Kurs dostepny pod linkiem -> 6-krokow-do-elastycznosci-z-matryca-act

Jak rozumieć i pracować z problematyczną relacją z sobą samym wedle terapii akceptacji i zaangażowania?

Napisał Bartosz Kleszcz

Bardzo dziękuję za pomoc wszystkim, którzy przyczynili się do finalnej wersji tekstu.

Poniższy artykuł zaznajomi czytelnika z jednym z kluczowych terminów w terapii ACT – skonceptualizowanym ja. Czytelnik pozna, jaki wpływ na życie osoby może mieć schematyczne myślenie na swój temat, a także jak ACT stara się te sztywne schematy poluzować.

Jaki wpływ na zachowanie ma skonceptualizowane ja?

Skonceptualizowane ja to poczucie siebie ujęte w koncepcje, czyli statyczne pojęcia, schematyczne sposoby myślenia oraz skoordynowane z tym działania. Nabywamy je w ciągu naszego życia wskutek socjalizacji – od rodziców, rówieśników, innych znaczących osób – i jako wnioski wyciągnięte z życiowych sytuacji, zwłaszcza jeśli te sytuacje były trudne lub pozwalały uciec przed jakimś trudem psychicznym. Czy posiadanie swojej własnej konceptualizacji jest obiektywnie złe, błędne i niepomocne? Nie i nie ma od nich ucieczki – każdy z nas jakoś się definiuje i próbuje znaleźć sposób na trzymanie się jak najdalej od cierpienia. Natomiast nasza relacja z tymi definicjami siebie może być albo swobodna i inspirująca, albo sztywna, brutalna i tłamsząca. Jakkolwiek także terapeuta może mieć albo swobodną, albo tłamszącą relację z samym sobą, poniższy tekst skupi się na przykładach takich trudności u klienta.

Podczas psychoterapii, jako że będziemy pracować z osobami, które mają za sobą przeważnie historię ciężkich doświadczeń i braku wsparcia, będziemy nieraz natrafiać na konceptualizację ja w formie uwewnętrznionej listy mniej lub bardziej sztywnych nakazów, zakazów i ocen siebie. Popularne przykłady to perfekcjonizm, narcyzm, samokrytycyzm. Terapeuta szybko wyłapie ślady większych całości w mowie klienta, powtarzającego, że „jestem głupi”, „nie wolno mi bawić się, jeśli nie skończyłam listy celów”, że „powinienem schudnąć, by być godnym miłości”, będącego rozczarowanym, że „zrobił tylko 20%” (komunikuje wtedy domyślny i mierzalny punkt odniesienia do jego wartości) lub starającego się być kimś doskonałym, sumiennym i bezproblemowym dla terapeuty.

Skonceptualizowane ja, do którego klient nie ma dystansu, w języku ACT nazywa się fuzją ze skonceptualizowanym ja. Fuzja to inaczej połączenie – w tym wypadku zachowania, myślenia i czucia się z wyrażonym w postaci „muszę”, „powinienem”, „nie mogę”, „jestem” kodu psychicznego. By zobrazować to klientowi, biorę komórkę i mówię coś w stylu:

Tutaj widzisz wyświetlający się obraz. Jego wyświetlanie jest uzależnione od linijek kodu, które kontrolują to, co się pokaże. Kod jest inny niż to, co na ekranie. Tak samo u ciebie za tym zachowaniem mogą stać pewne myśli, przekonania, wspomnienia. Chciałbym, byśmy mogli je poznać, aby lepiej widzieć, co stoi za tym, co robisz.

Bez dodatkowej pracy, fuzja ze skonceptualizowanym pojmowaniem siebie funkcjonuje w sposób nieuświadomiony. Kod źródłowy w w głowie klienta staje się automatycznie wykonywany. Osoba w fuzji widzi w ograniczonym stopniu lub wcale, że kierują nią powinności, wewnętrzne oczekiwania, które są tylko myślami. Zamiast tego traktuje to, co mówi jej umysł, jako rzeczywistość. Tak samo, jak zimowe niebo jest szare, a śnieg zimny w dotyku, tak ona widzi siebie jako kogoś obiektywnie beznadziejnego i wierzy, że inni widzą ją tak samo – i że rozwiązanie tego stanu, to realizować wszystkie pomysły krytycznego umysłu, aby taką osobą nie być.

Skonceptualizowane ja nakłada dodatkową warstwę problemów na naturalne cyrkulacje nastroju i warunków życiowych. Zarówno na emocjonalnej górze, jak i w emocjonalnym dole, filozofia podejścia do siebie będzie niezmieniona. Niezależnie, czy realizuje swój schemat, czy nie, są pewne warunki, od których zależy poczucie wartości mającej je osoby. Czyni to akceptację zależną od tego, czy akurat w danym dniu realizujemy powinności wynikające z wewnętrznego „muszę”, „powinienem” oraz „nie wolno mi” lub czy ktoś z zewnątrz nas w tym wesprze. Nie możemy stabilnie polegać na takiej filozofii, więc z czasem rośnie życiowy bagaż porażek w tej syzyfowej pracy, co następnie tworzy samospełniającą się przepowiednię. Te myśli muszą być naprawdę słuszne, przecież w moim życiu są liczne przykłady na to!

W takich warunkach człowiek próbuje uciekać przed swoim własnym piekiełkiem, starając się sprostać jasno określonym wewnętrznym wymaganiom. Tworzy to niestety następne problemy. Są dni, tygodnie czy miesiące, kiedy udaje się je pomyślnie realizować np. ktoś czyta mnóstwo książek, by „być mądrym” zamiast „być głupim”. Można mieć wtedy poczucie, że rozwiązuje się fundamentalny problem z samym sobą, że oto znalazło się sposób na rozwiązanie samego siebie. Staje się to wówczas kuszącym źródłem ekscytującego haju emocjonalnego. Na jakiś czas można uniknąć poczucia kryzysu, gorszości, niezadowolenia z siebie.

Z drugiej strony, zasady werbalne są tradycyjnie dość oporne wobec dosłownej zmiany na lepszy model i mają sens z perspektywy tego, czego nauczył się o sobie i życiu klient. Dramatyczne sytuacje w życiu klienta, jak wyboista relacja z rodzicami powtarzającymi, że nic się ich synowi lub córce nie uda, strata kogoś bliskiego, porażka w istotnej dziedzinie życia, były sygnałem, aby wypracować sobie sensowny model świata na ich podstawie. To nie jest choroba, to naturalny proces związany z tym, jak działa analityczny, rozwiązujący problemy jak zadania matematyczne z x i y do podstawienia umysł.

 

  • Straciłem miłość życia? Coś musiało być ze mną nie tak. Jak być kochanym? Kiedy byłem w związku, to ważyłem 10 kg mniej i ubierałem się wiele modniej. Teraz czuję się samotny? Powinienem naprawić swoje ciało i szukać sposobów, aby zwracać na siebie uwagę.
  • Mój rodzic powtarza mi, że jestem niewdzięcznym skurwysynem, bo mam złe oceny w szkole? To pewnie oznacza, że muszę być głupi, leniwy i niewdzięczny. Jak być kimś lepszym? Kiedy udawało mi się mieć dobre oceny, otrzymywałem pochwały, nie byłem bity i wyzywany w domu, czułem ulgę i trochę bezpieczeństwa. Teraz sam myślę o sobie w krytyczny sposób? Powinienem bardziej się postarać.

Historycznie zatem funkcją warunkowego traktowania się jest chronić nas przed sytuacjami, które wiązały się z bolesnymi doświadczeniami. Mają sens z perspektywy przeżyć klienta. Nie oparzę się ponownie, jeśli będę w określony sposób chodzić wokół rozgrzanego pieca. W teraźniejszym życiu natomiast konceptualizacja ja staje się źródłem ciągłego stresu, bo krytyk lub kryzysowa sytuacja nie jest na zewnątrz, ale już wewnątrz osoby, jako wyuczony sposób odnoszenia się do siebie i łączenia faktów. Skonceptualizowane ja nie będzie już osobą, którą można przekonać do innej opinii, lub wydarzającą się tu i teraz sytuacją, na którą można wpłynąć. To zbiór myśli, wobec których nie ma przycisku „usuń”, i których bardzo trudno unikać 24 godziny na dobę.

Nie zdziwi zatem, że posiadanie takich myśli wyczula na przykłady z otoczenia podważające własną wartość. Im bardziej ktoś będzie się starać, by nie być nieodpowiednim pod jakimś względem, tym bardziej będzie żyć w relacji do tych myśli. Wzmacnia to sam ten punkt odniesienia i zachęca do unikania ryzyka. Perfekcjonistyczne skonceptualizowane ja sprawi, że osoba chętniej będzie unikać sytuacji, które wrażliwą samoocenę mogą wystawić na niepewność. A kiedy niechybnie przychodzi kryzys, ta sama warunkowa miłość będzie przyczynkiem do kopania siebie-leżącego, przygniecionego własnymi wymaganiami. Wówczas osoba się wypala i coraz mniej jej zależy na następnych dietach, szkoleniach, zwycięstwach i związkach, a jednocześnie widzi diety, szkolenia, zwycięstwa i związki jako jedyny sposób, aby kochać samego siebie choć przez chwilę.

Typowy klient z silnym skonceptualizowanym ja będzie zatem mieć tendencję do skoków z nastrojem w górę, bo wprawdzie traktuje siebie jako problem do rozwiązania, ale jednak coś rozwiązuje ze sobą i płynie na fali. Potem, z każdym wypalającym obrotem błędnego koła, będzie z tej górki spadał – kiedy nie spełni wymagań krytyka, nie uzyska zewnętrznego potwierdzenia swojej wartości w gorszy dzień, gdy nie będzie osób, które akurat można doraźnie użyć na rzecz tego, by lepiej się czuć.

Przy silnej fuzji zniknie spontaniczność, wejdzie na jej miejsce rutyna związana z przewidywalnymi wymaganiami, z których można wydedukować, jak powinna wyglądać reszta życia danej osoby. Zniknie otwartość i gotowość do zdrowego ryzyka, przyjdzie na to miejsce dodatkowy lęk, związany z oparciem własnej stabilności na kruchym lodzie warunkowej miłości, nie łamiącym się tylko w szczególnie pomyślnym środowisku. Znikną relacje międzyludzkie mogące być celem samym w sobie, będzie traktowanie innych osób jako środka do celu i zależność od nich, gdyż może wystarczająco atrakcyjny, mądry lub przedsiębiorczy partner, znajomy czy wspólnik załata nasze poczucie niedostatecznej wartości. Zniknie wolny wybór ścieżki życiowej, odkrywanie i realizowane własnego sensu, zamiast tego do działania (de)motywuje wewnętrzny przymus i język kar.

 

Skonceptualizowane ja a zaangażowane działanie

Podczas psychoterapii silna fuzja ze skonceptualizowanym ja może być powodem, dla którego nie działa stymulowanie do zaangażowanego działania w zgodzie z indywidualnymi wartościami, składowymi dobrowolnie wybranego sensu życia, co jest ostatecznym celem ACT.

Moje pierwsze kroki w psychoterapii stawiałem korzystając z aktywacji zachowania (behavioral activation) – bardzo mocno ustrukturyzowanego, opartego na badaniach ilościowych protokołu do problemów depresyjnych (Lejuez et al., 2011). Składając się w zasadzie z trzech rzeczy, jest najprostszym opartym na dowodach protokołem, jaki w życiu widziałem. Terapeuta zaczyna od pracy z wartościami, przechodzi do stawiania celów zgodnych z nimi i w trakcie pomaga śledzić, jak zmiana zachowania wpływa na nastrój i poczucie sensu w życiu. Był to dla mnie wtedy konkret – i wciąż jest. Terapia, która opiera się absolutnie wyłącznie na wglądzie i interpretacji, może coś uwolnić u niektórych klientów. U wielu z nich niestety wnioski zostają wyłącznie w głowie, nie stają się częścią życia. Jednym z powodów takiego stanu może być niedostateczny nacisk w psychoterapii na systematyczną pracę nad zmianą zachowania, nad innym podejściem w obliczu starych przeszkód i utrwalonych nawyków. Niektórzy klienci zgłaszają się właśnie z takim doświadczeniem, mówiąc na pierwszej sesji przeważnie coś w tym stylu: „Po 1-2 latach terapii z dużą ilością analizy przeszłości, ale bez przełożenia tego na życie, postanowiłem ją zakończyć i szukać takiej, która pomoże mi przetłumaczyć te wnioski na czyny. Aktualnie dużo wiem, ale na zewnątrz wciąż jest podobnie.”

Pracując jako początkujący terapeuta z moim bardzo konkretnym protokołem, obserwowałem u niektórych z kolei ślepy punkt czystej aktywacji zachowania. Po pierwszych sesjach, w których klient działał coraz lepiej i lepiej, nadchodził kryzys. Może się coś wydarzało trudnego w ich życiu, co zachwiało poczuciem stabilności. Może obudzili się w takim stanie, nie wiedząc, dlaczego coś się wewnątrz przełączyło. Może zrobili, co planowali, ale postawione cele nie przyniosły oczekiwanego efektu rozwiązania problemu własnego ja, więc ich krytyk zaczął ich znów „motywować”. Koniec końców na terapię przychodziła osoba, która miała poczucie, że wróciła do punktu startu. Towarzyszy temu rozczarowanie, brak nadziei. Odpowiedzią aktywacji zachowania na takie sytuacje jest „Masz trudne myśli i emocje? Może rozważysz zrobienie czegoś pomocnego w ich obecności, aby wrócić na właściwy szlak?” Czasem jest to dobra propozycja. Okresowe kryzysy nie powinny zniechęcać żadnego terapeuty przed tym, aby motywować klienta do wartościowych działań właśnie wtedy, kiedy jest źle – inaczej sam będzie w fuzji z opowieścią w głowie osoby, z którą pracuje. Kiedy emocje i myśli nie są radosną cheerleaderką, zaangażowanie się mimo ich obecności w coś, czego unikaliśmy, może stworzyć warunki do pozytywnej zmiany. Jeśli klient będzie czekać, aż czarne myśli i trudne emocje przejdą same z siebie, to będzie czekać bardzo długo. Jest to pułapka, w którą wpada wiele osób, a z której terapeuta może pomóc wyjść.

Problem podczas zachęcania do nowych zachowań powstaje, gdy konceptualizacja ja u klienta powoduje, że wprowadzane podczas sesji zachowania, teoretycznie pożądane i długoterminowo pomocne, zaczynają być źródłem kar i prowadzić ostatecznie do nawrotu.

Kara to konsekwencja zachowania powodująca, że to zachowanie staje się mniej częste w przyszłości. Przykładowo, podczas konfrontacji z lękiem społecznym perfekcjonistyczny i samokrytyczny klient może być karany przez własne myślenie podczas prób nawiązania kontaktu z nowymi osobami. Za mało się starasz! Mówisz niewyraźnie! Jesteś beznadziejny, nikt się nie śmiał z twojego żartu albo udawali. Najpierw schudnij, zrobisz lepsze wrażenie, znajdziesz lepszego partnera, nadaje umysł w drodze przez mękę, aby – poprzez absolutne zawyżenie oczekiwań – odważnie chronić swego właściciela przed jakimkolwiek ryzykiem odrzucenia i porażki. Trudno w takich warunkach czerpać przyjemność i spełnienie.

Jeśli natomiast ów klient podczas swej drogi krzyżowej lub zawczasu się wycofa, będzie to negatywnie wzmocnione. Negatywne wzmocnienie to konsekwencja zachowania, gdzie owe zachowanie w przyszłości będzie bardziej prawdopodobne, ponieważ czegoś się pozbyliśmy. Popularnym źródłem negatywnych wzmocnień jest unikowa postawa wobec własnego życia psychicznego. Pierwszą konsekwencją bierności lub ucieczki będzie nieraz wyciszenie krytycyzmu, mniejszy lęk, magiczny koniec pocenia się dłoni i bicia serca – a my jako ludzie jesteśmy z natury mocniej dostrojeni do bezpośrednich odczuć, zwracając mniejszą uwagę na długoterminowe skutki działania.

Silne trzymanie się skonceptualizowanego ja może zatem sprawiać, że zamiast pozytywnego wzmocnienia wskutek życia w zgodzie z własnymi wartościami, klient otrzyma mnóstwo bezproduktywnego bólu psychicznego oraz ulgę od niego tuż po powrocie do punktu wyjścia, bogatszy o jedno smutne doświadczenie. W języku behawioryzmu powiemy, że zachowanie takiej osoby jest pod awersyjną kontrolą – motywacją jest wycofanie się, a nie dążenie ku czemuś.

Z powyższej perspektywy, zarówno terapia prowadzona wyłącznie na wglądzie może napotkać u niektórych ograniczone efekty, jak i taka, która skupia się tylko i wyłącznie motywowaniu do działania między sesjami. Osoba mająca wyłącznie wgląd będzie dalej żyć w swojej głowie, tylko trochę mądrzej. Osoba tylko motywowana do działania będzie jeździć po tym samym życiowym rondzie, tylko że częściej i szybciej.

 

Elastyczny kontakt ze skonceptualizowanym ja

Wiele terapii podchodzi do problemu stosunku do siebie na różne sposoby. Odpowiedź ACT na schematyczność w myśleniu, czuciu i działaniu to nauka elastycznej zmiany perspektywy bez prób zmiany treści samych przeszkadzających myśli. Zamiast starać się bić głową w mur, przekonując na próżno krytyka uległym zachowaniem, aby na zawsze się zamknął, nie próbujemy ani zmienić treści myśli, ani ich zaspokajać, ani stosować podnoszących samoocenę afirmacji, ani przekonywać klienta, że się myli i że wcale nie jest beznadziejny. Wszystko to bywa tylko kolejną formą unikania – często także bezradności ze strony terapeuty. Zamiast tego wypracowujemy bardziej zdrową, pomocną, świadomą relację wobec automatyzmów, które podaje nam nasz umysł i które są zrozumiałym echem naszej przeszłości. W ACT nazywamy tę umiejętność elastycznością psychologiczną.

Wysoka elastyczność psychologiczna pozwala reagować na własne emocje, myśli, wrażenia z ciała na więcej niż jeden silnie skoordynowany z nimi sposób. Odpowiedź będzie bazować nie na nawyku wiodącym w fuzję i unikanie, ale na tym, co akurat powiedzie w pomocnym kierunku. Prawda, czasem pomocne jest w obliczu lęku uciekać, w obliczu złości krzyczeć, a w obliczu samokrytycyzmu wyciągnąć konieczne wnioski. Bardzo często jednak krok w stronę życia zgodnego z indywidualnymi wartościami wiedzie temu na przekór. Elastyczna psychologicznie osoba może czuć się bezpieczniej w kontakcie ze swoim wewnętrznym światem, także tą bolesną częścią, ponieważ pojawienie się krytycznych, wymagających czy poniżających myśli nie jest już wyrokiem kształtującym resztę dnia. Osoba jest w stanie przyjąć perspektywę świadomego obserwatora własnego życia psychicznego, zamiast zależnego uczestnika.

Esencją ACTowej pracy z myślami będzie taka wypowiedź terapeuty:

Twój krytyk mówi ci takie a takie rzeczy. Czy mogłabyś to zapisać? To twoje menu. Co do menu dokładają twoje wartości? Co z tego chciałabyś wybrać? Która z tych rad jest czymś pomocnym, a którą tylko warto zauważyć, ale nie iść za nią?

Praca nad większą elastycznością w obliczu własnych konceptualizacji to zatem praca nad zarzuceniem wewnętrznej walki i nad poszerzeniem życiowego menu, aby osoba mogła z awersyjnej kontroli zachowania przejść do apetytywnej – zamiast żyć próbując uciec od czegoś okropnego, pomagamy tworzyć życie na rzecz czegoś ważnego, nawet i zwłaszcza w obliczu wewnętrznych przeszkód.

 

Pytania o skonceptualizowane ja

Muszę przyznać, że nie od razu w swojej karierze zawodowej byłem fanem dobrych pytań. Behawioryzm przyciągnął mnie w pierwszej kolejności dobrymi odpowiedziami, czego dowodem jest choćby start od wspomnianego protokołu aktywacji zachowania. Jednakże najcenniejszym ćwiczeniem, które wyniosłem z majowej konferencji ACT organizowanej przez ACBS Polska w Poznaniu, była lista pytań na temat skonceptualizowanego ja z warsztatu Jacqueline A-Tjak, na którym razem z Pawłem Dybernym pracowaliśmy jako tłumacze. Oprócz Jacqueline autorami pytań są Joe Oliver, David Gillanders, Graciela Rovner i Louise McHugh. Cenię je za kompleksowość oraz częstość w doprowadzaniu do reakcji “ciekawe, nie widziałam tego tak”, co jest jednym z cenniejszych wniosków z każdej terapii.

Oto ich lista:

  • Kiedy zacząłeś, zaczęłaś myśleć o sobie w ten sposób?
  • Jak często w swej głowie patrzysz na siebie z tej perspektywy?
  • Jak często ukrywasz przed innymi to, co ta część ciebie o tobie mówi?
  • Czy to jest to, kim jesteś?
  • Jak by to było zachowywać się przez cały czas w przeciwny sposób do tej części ciebie? Czy coś byś stracił, straciła zachowując się przez cały czas w przeciwny do niej sposób?
  • Czy jesteś tym, co ta część ciebie o tobie mówi?
  • Gdyby postawić tę część ciebie przed tobą, jak by wyglądała?
  • W jaki sposób trzymanie się takiego myślenia o sobie powstrzymuje cię przed robieniem tego, na czym ci zależy?
  • Czy myślenie o sobie w ten sposób jest w jakikolwiek sposób pomocne?
  • Czy jest to prawda na twój temat?
  • Czy ktoś, kto cię kocha, myślałby o tobie w ten sposób?
  • Czy te myśli pojawiają się w pewnych sytuacjach, czy są zawsze obecne?
  • Czy w swoim życiu trafiłeś lub trafiłaś na kogoś, kto powiedział te rzeczy lub je zasugerował?
  • Od jakiego czasu nosisz te myśli ze sobą?
  • Gdyby było ci dane mieć wybór, jak myśleć na swój temat, czy wybrałbyś, wybrałabyś ten sposób?
  • Jakie części ciebie pozostają ukryte, kiedy skupiasz się na tym aspekcie ciebie?
  • Jak by wyglądało twoje życie, gdyby tej części nie było?
  • Co to mówi na temat tego, jak chcesz żyć?
  • Czy ktoś czerpie korzyść z tego, że myślisz o sobie w ten sposób?
  • Czy mając te myśli na swój temat, stajesz się lepszą osobą?
  • Jakie to uczucie myśleć o sobie w ten sposób w tej chwili?
  • Czy możesz widzieć te myśli po prostu jako myśli?

Zacząłem wprowadzać tę listę przeważnie po dookreśleniu, z jakich „muszę”, „powinienem”, „nie mogę / nie wolno mi” oraz „jestem” składa się konceptualizacja klienta, oraz po znalezieniu dla niej wspólnej nazwy, która by uchwyciła jej esencję. Niektórzy klienci nazywają ją „mój krytyk”, czy „perfekcjonista”, inni „moja matka”, „wymagająca część mnie”, czy nawet „M. Night Shyamalan” lub „chuj”. Dowolna nazwa jest użyteczna tak długo, jak długo ma sens dla klienta i pozwala wspólnie odnosić się do interesującej nas klasy zjawisk w taki sposób, który tworzy grunt pod pomocny dystans.

Wprowadzając ćwiczenie, wyjaśniam klientowi, że teraz przyjrzymy się jego schematom pod różnym kątem. Będzie mógł je lepiej poznać i zobaczyć, czy pozwolą mu one spojrzeć na siebie pod innym kątem lub czy go do czegoś zainspirują. Informuję, że będę czytać pytanie po pytaniu z ok. 30 sekundową przerwą pomiędzy. Podczas ćwiczenia nie musi mi nic mówić, niech tylko ma zamknięte oczy i obserwuje swoje odpowiedzi. Porozmawiamy o nich po danej serii. Zwykle dzielę czytanie na 2 lub 3 serie, zależnie od tego, ile mamy czasu podczas sesji. Na koniec wprowadzenia proszę także, by przez minutę tylko obserwował swoje ciało i myśli, pozwalając tym doświadczeniom płynąć, aby zrobić warunki pod swobodną obserwację. Przeważnie na tym etapie terapii robiliśmy już wcześniej jakiekolwiek ćwiczenie na akceptację i kontakt z tu i teraz, aby klient był w stanie zrealizować to polecenie. Po upływie minuty zaczynam czytanie pytań.

Podczas rozmowy po danej serii próbuję dowiedzieć się, czy klient wyciągnął z tego coś nowego, ciekawego czy pomocnego dla siebie. Staram się nie mieć silnych założeń, które kazałyby mi przeć w jakimś konkretnym kierunku modelu ACT. Zamiast tego podejmuję te aspekty, które klient uznał za szczególnie ciekawe, starając się po drodze wspierać elastyczność. Zakładam tutaj, że każde z pytań pełni jakąś rolę, więc gdziekolwiek pójdziemy, ma to potencjał, by być pomocne w pogłębieniu i uelastycznieniu kontaktu ze skonceptualizowanym ja. Często swobodnie z tej rozmowy wynika potencjalny temat na pracę własną – zachować się na przekór schematowi, obserwować się w określonych momentach i wykonać wtedy ćwiczenie na akceptację i uważność, zamiast płynąć z nawykiem, rozpisać czynniki, które mogły wpłynąć na jego ukształtowanie. Grunt, aby w obliczu starych bodźców wiodących do starych zachowań pojawiło się w to miejsce coś nowego, bardziej pomocnego. Wówczas wgląd łączy się z pracą nad zaangażowaniem się w swoje życie w inny, nieraz zupełnie nowy sposób.

Zawsze chętnie wysyłam też klientowi na maila pytania w formie audio, aby sam w domu mógł kontynuować pracę. Zalecam, aby słuchał nagrania co 2-3 dni, by sprawdzić, czy pojawią się nowe informacje lub czy to zainspiruje go do czegoś nowego, idącego na przekór dotychczasowym przyzwyczajeniom. Możesz ich posłuchać na dole artykułu, aby dowiedzieć się więcej na temat własnej relacji ze swoim skonceptualizowanym ja.

 

Bibliografia

Lejuez, C. W., Hopko, D. R., Acierno, R., Daughters, S. B., & Pagoto, S. L. (2011). Ten year revision of the brief behavioral activation treatment for depression: revised treatment manual. Behavior modification35(2), 111-161.

Przeszłość nie istnieje, ale ma znaczenie

Prawidłowa koncentracja na tu i teraz pozwala nam w pełni angażować się w bieżące doświadczenia, pomagając jednocześnie w zdrowy sposób oswoić echa minionych zdarzeń.

Koncentracja na tu i teraz a znaczenie przeszłości

Autor: Jacqueline A-Tjak | Źródło
Tłumaczenie: Bartosz Kleszcz

Przeszłość nie istnieje, ale ma znaczenie

Czy chciałbyś lub chciałabyś podróżować w czasie, jak w DeLoreanie z „Powrotu do przyszłości”? W wyobraźni możemy przesuwać się w czasie do przodu lub wstecz, jednak w rzeczywistości tak się już nie da. Przeszłość nie istnieje. To zdanie może wydawać się dziwne – możemy przecież spojrzeć wstecz i dojrzeć tam jeszcze raz różne historie, zdjęcia, filmy, wspomnienia, książki, czyż nie? Nie możemy jednak jeszcze raz doświadczyć przeszłości. Jest już daleko za nami i nie wróci. Nie jesteśmy w stanie bezpośrednio doświadczyć tego, co było kiedyś. Nawet jeśli ktoś doświadcza czegoś jeszcze raz i ma poczucie, że on lub ona wrócili do nas z jakieś byłej chwili – ta osoba wciąż na dobrą sprawę nie istnieje. Przeszłość składa się z obrazów i słów, połączonych z emocjami i fizycznymi wrażeniami, które tworzymy w danym momencie. Czasem robimy to świadomie, wówczas wspominamy. Czasem robimy to automatycznie i nieświadomie, wówczas wspomnienie trafia nas niespodziewanie.

Wpływ minionych doświadczeń na nasze nawyki

Przeszłość ma znaczenie. Nasze życie może stać się lepsze, jeśli tylko poświęcimy czas nad przemyślenie, czego doświadczyliśmy dotychczas. Może być źródłem przyjemnych uczuć związanych ze słodkim wspomnieniem. Z doświadczeń na temat jakiegoś błędu możemy uczyć się, jak zapobiec im w przyszłości. Patrząc wstecz możemy też zrozumieć, dlaczego reagujemy w chwili obecnej w sposób, który nie działa zbyt dobrze. Zwłaszcza w latach młodości, kiedy wciąż polegamy na innych, uczymy się czasem reagować w takie sposoby, które na bieżąco pozwalają przetrwać, ale ten sam nawyk lata później staje się źródłem trudności. Te sposoby radzenia sobie, jakimi nasiąkniemy w najwcześniejszych latach, są kontynuowane w dorosłości, nawet jeśli dane zachowanie zaczyna przynosić odwrotne skutki. Czujemy się bowiem bezpieczniej w objęciach przyzwyczajeń.

Terapia ACT i praca z osobistą historią

Czasami słyszy się, że terapeuci ACT nie pracują z przeszłością, ponieważ liczy się tylko tu i teraz. To prawda, że tu i teraz jest bardzo ważne, jeśli jest się terapeutą ACT. W końcu życie wydarza się właśnie w chwili obecnej i tylko w chwili obecnej można zmienić swoje zachowanie. Ale nasze teraźniejsze czyny wiążą się z naszą historią uczenia się. Robimy to, co robimy, ponieważ nauczyliśmy się tak robić. I mimo że nie możemy wrócić do przeszłości i nigdy nie jesteśmy w stanie stworzyć w 100% adekwatnego obrazu z minionego czasu, może być pomocnym przyjrzeć się warunkom, w jakich dorastaliśmy, aby zrozumieć, dlaczego robimy to, co robimy. Patrząc na przeszłość możemy zobaczyć, że teraźniejsze zachowanie pełniło kiedyś istotną rolę we własnym przetrwaniu. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, dlaczego wciąż robimy to samo, nawet jeśli aktualnie nie jest już tak pomocne. To z kolei pomaga spojrzeć na siebie z większą troską i akceptacją oraz uczyć się reagować w inny, bardziej pomocny sposób.

Ryzyko ciągłego rozpamiętywania

Przeszłość niesie też ze sobą ryzyko. Możemy trzymać się przekonania, że kiedyś wszystko było lepsze. Tworzy to i podtrzymuje tęsknotę za minionym czasem. Wówczas nie jesteśmy już w pełni zaangażowani w życie teraz. Możemy też mieć przekonanie, że uczyniliśmy jakiś niezmazywalny błąd, którego już nie da się odwrócić, jednak który musi być odwrócony, jeśli mamy w życiu dokądkolwiek iść do przodu. To także prowadzi to tego, że nie będziemy już w pełni zaangażowani w rozgrywające się przed nami życie. Niezależnie jak wielki był ten błąd, nie możemy się już cofnąć. Możemy tylko iść przed siebie.

Zrozumienie wartości dzięki spojrzeniu wstecz

Spojrzenie wstecz może pełnić jednak inną wspomagającą jakość życia funkcję – kiedy spoglądamy wstecz, aby zrozumieć, co się dla nas liczy. Absolutne błędy nie istnieją – uznajemy nasze zachowania za potknięcia, jeśli dzieją się w odniesieniu do naszych celów i intencji. To, co uznajemy za popełnione błędy, będzie nam zatem też mówić, jakie nasze cele i intencje w ogóle są. A one pozostają ważne, nawet jeśli po drodze coś się nie udało. Tu i teraz możemy podjąć kroki w stronę tego, co jest istotne. Nie dlatego, że musimy znaleźć odkupienie, ale dlatego, że ma to dla nas sens.

Jacqueline A-Tjak

Uczenie się nawiązywania więzi: ACT + FAP dla klientów z problemami z bliskością

HTML

Rozwiązywanie problemów z bliskością w terapii to wyzwanie, z którym psychoterapeuci mierzą się na co dzień. Poniższy artykuł przybliża skuteczne podejścia z nurtu ACT oraz FAP, które pomagają pacjentom w bezpiecznym nawiązywaniu intymnych więzi i przełamywaniu lęku przed bliskością.

Rozwiązywanie problemów z bliskością w terapii ACT i FAP

Uczenie się nawiązywania więzi: ACT + FAP dla klientów z problemami z bliskością

Autor Benjamin Schoendorff | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Włączenie do plemienia było warunkiem przetrwania we wcześniejszych etapach ludzkiej historii. W konsekwencji nasi przodkowie rozwinęli w sobie niezwykłą wrażliwość na zagrożenie związane z odrzuceniem przez grupę. Ta wrażliwość na społeczne wykluczenie towarzyszy nam po dziś dzień. Jednakże wielu z nas nie posiada już takich silnych więzi społecznych zbliżonych do tych, które istniały w plemionach. Poza tym jesteśmy w stanie kontaktować się też z innymi grupami ludzi. W związku z tymi uwarunkowaniami każdy człowiek, którego spotykamy, może stanowić tak źródło pocieszenia i poczucia bezpieczeństwa, jak i zwiastować zagrożenie związane z wykluczeniem społecznym.

Głębokie więzi, stanowiące ważną część samopoczucia, zależą od naszej zdolności do nawiązywania intymnego kontaktu. Zdrowe, bliskie relacje bazują na autentyczności, trosce i wzajemnym uprawomocnianiu doświadczenia drugiej osoby.

W swojej książce The Essential Guide to the ACT Matrix: A Step-By-Step Approach to Using the ACT Matrix Model in Clinical Practice psycholodzy kliniczni Benjamin Schoendorff i Kevin Polk definiują relację opartą na bliskości jako “taką, w ramach której jesteś głównie wzmacniany i rzadko karany za dzielenie się tym, co myślisz i czujesz. W zamian za to głównie wzmacniasz oraz rzadko karzesz drugą osobę za robienie tego samego (Cordova i Scott, 2001).”

Nawet u klientów z poważnymi problemami powiązanymi z intymnością psychoterapia jest z natury procesem opartym na bliskości, grawitującym wokół szczegółów dotyczących życia prywatnego. To stwarza szansę nawiązania więzi, w ramach której klienci czują się bezpieczni, by dzielić się swoimi najbardziej osobistymi myślami i uczuciami bez lęku przed odrzuceniem. Dotyczy to także tych klientów, którzy nigdy go nie doświadczyli. Bezpieczeństwo w takim rozumieniu jest jednym z warunków umożliwiających ludziom tworzenie głębokich więzi i może stanowić podłoże dla zdrowych ludzkich relacji poza gabinetem terapeutycznym.

Następujące wskazówki, zaczerpnięte z tej książki, zapewniają ramy do pracy z pacjentami zgłaszającymi problemy z bliskością w terapii, którzy mają trudności z komunikacją opartą na intymności.

Twórz wyraźny kontekst oparty na bliskości

Pamiętaj o tym, że relacja oparta na bliskości skupia się na wzmacnianiu, a rzadko kiedy na karaniu innych za to, co myślą i czują. Tworzenie wyraźnie intymnego kontekstu w gabinecie wymaga uosabiania tego podejścia w interakcjach pomiędzy terapeutą i klientami. Zobowiązanie się do tego, by wzmacniać i rzadko karać klientów za to, co myślą i czują, jest bardzo silnym sposobem pomagania im w nauce nawiązywania intymnych więzi. Ten rodzaj nawiązywania więzi będzie również wymagał od klienta, by i ten głównie wzmacniał i rzadko karał ciebie za dzielenie się tym, co ty z kolei myślisz i czujesz. To także będzie pogłębiało jego zdolność uczenia się umiejętności potrzebnych do budowania zdrowych relacji opartych na bliskości.

Możesz zacząć od powiedzenia klientom, że aby pomagać im tworzyć i pielęgnować relacje, na których im zależy, jesteś gotów zadbać o przestrzeń dla ich wszystkich myśli i uczuć. Przypomnij im, że doświadczane w codziennym życiu trudności prawdopodobnie będą pojawiały się na sesjach. Zdarzenia te będą stwarzały im cenne okazje do zauważania i autentycznego dzielenia się tym, co myślą i czują. Dzięki temu będą uczyć się budować upragnione relacje w bezpiecznych granicach towarzyszących przymierzu terapeutycznemu. Kiedy już zaczną kształtować i pielęgnować utęsknione poza gabinetem, będą czerpać z umiejętności nabytych dzięki doświadczeniom związanych z nawiązywaniem więzi pojawiających się podczas sesji.

Nabierz wprawy w zauważaniu procesu nawiązywania bliskich więzi

Gdy zaangażujesz się w pracę skoncentrowaną na relacji w trakcie sesji, pozostawaj uważny na doświadczenie i procesy nawiązywania bliskich więzi. Pracuj nad swoją zdolnością zauważania i maksymalizowania okazji do zachęcania klientów, by ci właśnie to praktykowali.

Wykonywanie tego rodzaju pracy oznacza, że jako klinicyści musimy mieć także odwagę, by angażować się w bliską więź z klientem. Ponadto musimy pozostawać świadomi wewnętrznych przeszkód, które mogą pojawiać się i stawać na drodze do troski i darzenia klienta taką ilością ciepła, która pomoże stworzyć autentyczną i wspierającą relację.

Takie podejście odzwierciedla postawę obecną w psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej (FAP), w której uważa się, że świadomość, odwaga i miłość są kluczowymi procesami zarówno w samej intymniej więzi, jak i zmianie terapeutycznej (Tsai i in., 2009).

Skoncentruj swoją pracę podczas sesji na naukę poprzez doświadczanie odbywające się w chwili obecnej

Jest duża różnica pomiędzy mówieniem o robieniu czegoś a robieniem tego. Z tego powodu terapia koncentrująca się na życiu klientów poza sesjami może tylko w ograniczonym stopniu pomagać im uczyć się nowych umiejętności pomocnych w bliskich kontaktach.

Terapia jest środowiskiem do nauki. Nauka nowego zachowania może odbywać się wyłącznie w bieżącym momencie. Wymaga ona również praktyki. Bez skoncentrowania się na nauce w chwili obecnej podczas sesji terapeutycznej pojawia się ryzyko – terapia może stać się miejscem ćwiczenia rozmów o różnych rzeczach zamiast trenowania nowego, pomocnego w odblokowywaniu się w innych kontekstach zachowania.

Ludzie idą zazwyczaj na terapię, ponieważ chcą nauczyć się, jak lepiej radzić sobie w różnych sytuacjach. W ramach pomocy klientom w nabywaniu nowych umiejętności, niezwykle pomoce jest dawanie im jasnych instrukcji i zapraszanie klientów do praktyki nowych zachowań podczas sesji. Jednakże nie każdy, kto podejmuje terapię, jest skłonny podążać za tymi instrukcjami i próbować nowych zachowań. Prawdę mówiąc, dla niektórych zasady mogą być jawnie awersyjne. Problemy niektórych klientów mogą wynikać ze sposobu, w jaki reagują na instrukcje. Miej świadomość, że może to prowadzić do tego, że klient utknie i dojdzie do ograniczenia postępów w terapii.

Aby dowiedzieć się więcej o ACT, FAP, matrycy i pomaganiu klientom z problemami związanymi z bliskością, sprawdź książkę The Essential Guide to the ACT Matrix.

Zapraszamy także na warsztat online Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej: Wprowadzenie do pięciu zasad FAP 17-18 listopada 2019, prowadzony przez eksperta FAP i ACT Matthew Menayasa Skintę, w którym na własnej skórze poznasz podstawowe zasady tego podejścia.

Bibliografia

Cordova, J. V., & Scott, R. L. (2001). Intimacy: A behavioral interpretation. Behavior Analyst 24(1): 75-86.

Tsai, M., Kohlenberg, R. J., Kanter, J. W., Kohlenberg, B., Follette, W. C., & Callaghan, G. M. (Eds.). (2009). A Guide to functional analytic psychotherapy: Awareness, courage, love, and behaviorism. New York: Springer.

Benjamin Schoendorff

Zachowania istotne klinicznie i pięć zasad psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej

Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej (FAP) to unikalne podejście terapeutyczne, które koncentruje się na wykorzystaniu relacji między terapeutą a klientem jako głównego narzędzia zmiany, kładąc szczególny nacisk na zachowania występujące bezpośrednio podczas sesji.

Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej w praktyce klinicznej

Psychoterapia oparta na analizie funkcjonalnej (functional analytic psychotherapy, FAP) koncentruje się w dużej mierze na relacji terapeutycznej i zachowaniach interpersonalnych, pojawiających się podczas sesji. Terapeuci FAP przywiązują szczególną uwagę do identyfikowania zachowań istotnych klinicznie – zachowań mających miejsce w trakcie sesji i stanowiące albo przykład problematycznego zachowania, jakie pojawia się w życiu klienta (zwane CRB1, od clinically relevant behaviors), albo zachowania z życia klienta, które uległo poprawie (CRB2). Są one albo zachowaniami „oddalającymi”, albo „zbliżającymi”, w które klienci angażują się w trakcie sesji.

To, co czyni CRB istotnymi w pracy klinicznej, to fakt, że pełnią one te same funkcje, co docelowe zachowania z codziennego życia. Na przykład, jeśli klientka opisuje, jak unikała zapytania szefa o podwyżkę, to unikanie zapytania szefa nie jest klinicznie istotnym zachowaniem, gdyż nie doszło do niego w trakcie sesji. Jeżeli unika ona rozmowy z tobą na temat jej problemów finansowych oraz tego, jak mogą one wpływać na jej zdolność do opłacania terapii, to stanowiłoby to już przykład zachowania istotnego klinicznie. Ilustruje ono zachowanie z codziennego życia, w którym klientka nie pyta szefa o podwyżkę.

Zachowanie jest klinicznie istotne, gdy spełnia tę samą funkcję zarówno podczas sesji, jak i poza nią. Sama forma (objaw, zewnętrzny przejaw) zachowania niekoniecznie będzie wyglądać podobnie. Pieniądze nie są tematem dyskusji, który powodowałby, że unikanie pojawiające się w czasie sesji czyni je CRB. Dotyczy to czegoś, co znajduje się u podłoża, mianowicie trudności w dbaniu o to, by potrzeby klientki były zaspokajane na sesji i poza gabinetem. Matryca ACT, opracowana przez psychologów klinicznych Benjamina Schoendorffa i Kevina Polka, pomaga klientom zauważać ich problematyczne zachowania (oddalanie się od wartościowego życia) oraz te zachowania, które uległo poprawie (zbliżanie się doń). Bierze pod uwagę także wewnętrzne doświadczenia, które mogą te zachowania wywoływać.

Identyfikowanie poniższych zasad od razu, gdy pojawiają się w trakcie sesji, stwarza okazję, by nawiązać kontakt z przykładami problematycznego zachowania w bieżącej chwili. Dzięki temu można z nimi pracować w czasie rzeczywistym. Wymienione pięć zasad (Tsai i in., 2009) wyznacza stopniowy proces pracy z CRB z w ramach modelu FAP skupiającego się na odwadze, świadomości i miłości (awareness, courage and love; ACL).

Zachowania istotne klinicznie i pięć zasad psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej

Autor Benjamin Schoendorff | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Zasada 1: Zauważaj CRB

Ta zasada związana jest ze świadomością. Uświadamiając sobie CRB klienta możesz pomóc mu w obserwowaniu jego zachowań. W ramach stosowania matrycy ACT psycholog kliniczny pytałby w ramach tej zasady klientów, czy dane zachowanie jest bardziej ruchem zbliżającym czy oddalającym do ich wartości oraz czy to zachowanie pojawia się poza sesją.

Zasada 2: Wywołuj CRB

Ta zasada wiąże się z odwagą. Możesz pomóc klientom wywołać CRB w gabinecie zapraszając ich do angażowania się w zachowanie, które jest dla nich trudne. Rzadko kiedy znalezienie ich wymaga to wysiłku, gdyż CRB potrafi pojawić się w naturalnym toku terapii w jej trakcie: podczas ustalania stawek, omawiania planu sesji, polecania zadań do wykonania pomiędzy sesjami, kończenia procesu terapeutycznego itd.

Zasada 3: Podchodź warunkowo wobec CRB i naturalnie wzmacniaj CRB2, czyli zachowania z codziennego życia, które uległo poprawie

Ta zasada dotyczy miłości, ponieważ wzmacnianie zachowania, gdy klienci zbliżają się do swoich celów jest częścią tego, jak rozumiana jest miłość. Gdy klienci angażują się w problematyczne zachowania, można je wtedy próbować powstrzymać lub podjąć próbę wpłynięcia na część ich zachowania w taki sposób, by mogło ono stać się krokiem zbliżającym do tego, co sugerowałyby ich wartości.

Powstrzymywanie zachowań może być odbierane przez klientów jako awersyjne, więc pamiętaj o pytaniu ich o zgodę, będąc przy tym możliwie najbardziej łagodnym lub łagodną. W zamian za to zaoferuj alternatywne zachowanie zbliżające, w które klient lub klientka może się zaangażować.

Gdy klienci angażują się w zachowania, które wpływają na poprawę ich życia, możesz wzmacniać w nich te zachowania poprzez informowanie ich o tym, jak się czujesz, gdy widzisz ich postępy.

Zasada 4: Obserwuj wpływ twojego zachowania na klientów

To zasada związana ze świadomością, ponieważ wymaga bycia uważnym na to, jak oddziałujemy na klientów. Każdy reaguje w inny sposób i to, co może stanowić wzmocnienie dla jednego klienta, dla innego będzie formą kary. Określenie, czy dane zachowanie było wzmacniające dla klienta lub klientki, jest możliwe na podstawie tego, czy będzie angażował lub angażowała się w nie częściej po próbie wzmocnienia – nie tylko w krótkiej, ale także długiej perspektywie. Technicznie rzecz ujmując, możesz dowiedzieć się, czy wzmocnienie było efektywne, poprzez obserwację, czy ilość zachowania docelowego uległa wzrostowi. Dobrym pomysłem może być tutaj zapytanie klientów, jak w ich ocenie przedstawia się ich sytuacja.

Innym sposobem pracy z tą zasadą jest proszenie klientów, by dzielili się tym, za co są wdzięczni pod koniec każdej sesji. Wyrażanie wdzięczności przez ciebie może bardziej wzmacniać zachowania, które uległy poprawie. Z kolei wdzięczność wyrażana ze strony klienta może dać ci wgląd w to, czy dane twoje zachowanie przynosi określony skutek.

Dodatkowo, pytając klientów, jak to wygląda z ich perspektywy, modelujesz świadomość tego, jak każdy na siebie oddziałuje. Jest to umiejętność, która może jedynie pomóc klientom w ich interakcjach interpersonalnych.

Zasada 5: Zapewnij funkcjonalne uzasadnienia i promuj generalizację

Mamy tutaj do czynienia z zasadą opartą na świadomości i odwadze. Matryca ACT jest idealnym narzędziem do praktykowania analizy funkcjonalnej: identyfikacji zmiennych poprzedzających, zachowania i konsekwencji.

Jej elastyczność umożliwia określenie, czy istotna zmienna poprzedzająca zachowanie jest zdarzeniem ze świata pięciu zmysłów, jak w tradycyjnej analizie zachowania, czy prywatnym, wewnętrznym zdarzeniem, takim jak myśl lub emocja.

Podobnie, zachowanie może być zarówno obserwowalnym krokiem zbliżającym lub oddalającym lub też zachowaniem utajonym, takim jak ruminowanie.

Konsekwencją może być zachowanie zbliżające lub oddalające, ale także to, co zachodzi w środowisku po tym, jak klienci zaangażują się w ruch zbliżający lub oddalający.

Aby dowiedzieć się więcej o psychoterapii opartej na analizie funkcjonalnej i matrycy, sprawdźcie książkę The Essential Guide to the ACT Matrix.

Źródła

Tsai, M., Kohlenberg, R. J., Kanter, J. W., Kohlenberg, B., Follette, W. C., & Callaghan, G. M. (Eds.). (2009). A Guide to functional analytic psychotherapy: Awareness, courage, love, and behaviorism. New York: Springer.

Benjamin Schoendorff

Współczucie wobec siebie i obraz ciała

Rozwijane przez lata współczucie wobec siebie staje się kluczowym narzędziem w pracy nad akceptacją własnej fizyczności oraz budowaniem zdrowych nawyków żywieniowych u osób zmagających się z samokrytycyzmem.

Jak współczucie wobec siebie wpływa na obraz ciała?

Współczucie wobec siebie i obraz ciała 

Autor Christina Chwyl | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Znaczenie badań w praktyce klinicznej

Niestety, często mamy do czynienia z szeroką przepaścią pomiędzy tym, co wydarza się w laboratorium badawczym, a tym, co zachodzi na froncie klinicznej. Z jednej strony badacze muszą zwracać uwagę na bezpośrednie doświadczenia klinicystów związane z klientami. Z drugiej, klinicyści zyskują na wiedzy o klinicznie istotnych badaniach. Mamy nadzieję, ten przegląd ostatnich badań pomoże poprawić ci swoją pracę z wysoce podatnymi na wstyd i samokrytycznymi klientami.

Kluczowe terminy

Wskaźnik masy ciała (body mass index, BMI) – stosunek masy ciała do wzrostu, w którym dzielimy wagę osoby wyrażoną w kilogramach przez wysokość ciała w metrach podniesioną do kwadratu.

Elastyczność obrazu ciała (body image flexibility) – zdolność do akceptowania negatywnych myśli lub uczuć związanych z własnym ciałem. Przyjmowanie ich z otwartością, pozostając zaangażowanym w ważne cele lub wartości.

Współczucie wobec siebie (self-compassion) – Kristin Neff definiuje je jako tendencję do reagowania na osobiste zmagania i rozczarowania z życzliwością zamiast krytyki, uważnością zamiast bycia porwanym przez myśli i uczucia oraz z człowieczeństwem zamiast uczuciami odizolowania.

Jedzenie intuicyjne (intuitive eating) – spożywanie posiłków zgodnie z pojawiającymi się przesłankami psychologicznymi – jedzenie, gdy jest się głodnym, a zaprzestawanie, gdy pojawia się uczucie sytości.

Raport z badania

Ogólnie osoby z wyższą wagą w stosunku do wzrostu są bardziej skłonne cierpieć z powodu obrazu własnego ciała i odżywiania. Oznacza to, że występują u nich częściej obawy związane z wagą, z sylwetką lub dotyczące ograniczeń żywieniowych. Sama elastyczność obrazu ciała jest u nich obniżona. W tym badaniu dr Allison Kelly i in. sprawdziły, czy praktykowanie współczucia wobec siebie może sprzyjać występowaniu zdrowych myśli i zachowań u młodych kobiet z wyższym wskaźnikiem masy ciała. Jak zakładano, wyższe BMI wiązało się z większym cierpieniem powiązanym z postrzeganiem odżywiania się oraz obrazu ciała, a także z obniżoną elastycznością obrazu własnego ciała. Jednakże, ten związek okazał się występować jedynie u osób z niskim lub umiarkowanym poziomem współczucia wobec siebie. W przypadku osób z wysokim poziomem współczucia wobec siebie, wskaźnik BMI nie miał wpływu na zachowania związane z odżywianiem się, na obraz ciała, czy elastyczność obrazu ciała.

Dr Kelly i in. sprawdziły następnie, jak wahania poziomu współczucia wobec siebie wpływają na obraz ciała i zachowania związane z odżywianiem. Każdego dnia przez tydzień studentki college’u informowały, w jakim stopniu traktowały siebie ze współczuciem, ograniczały swoje jedzenie, jadły w sposób intuicyjny, doceniały swoje ciało i czuły się zadowolone lub niezadowolone z jego powodu. Badaczki odkryły, że ogólny poziom współczucia wobec siebie nie tylko wspierał zdrowsze postrzeganie odżywiania, czy własnego ciała, ale codzienne zmiany we współczuciu wobec siebie samej przekładały się na codzienne wahania w zachowaniach związanych z odżywianiem się oraz na obraz własnego ciała.

Kliniczne wnioski

Pomaganie młodym klientkom w pielęgnowaniu współczucia wobec siebie może być pomocne w zmniejszaniu problemów związanych z odżywianiem się i wspierać pozytywny, elastyczny obraz ciała. Mimo że pierwsze badanie koncentrowało się na pomocnej roli współczucia wobec siebie u osób z wyższym wskaźnikiem BMI, wyniki drugiego badania sugerują, że współczucie skierowane ku sobie może być także pomocne w zapobieganiu zaburzonemu odżywianiu się u młodych kobiet z niskimi wskaźnikami BMI. Badania, na które się tutaj powołuję, dotyczą młodych, głównie białych kobiet. Nie jest jasne, czy współczucie skierowane ku sobie jest pomocne dla osób starszych, mężczyzn, osób nieidentyfikujących się z jedną z dwóch głównych płci czy osób z innych grup etnicznych.

Badania, na które się powołuję, można przeczytać tutaj i tutaj.

Christina Chwyl

Elastyczna ekspozycja w pracy z OCD i pokrewnymi problemami

 

Zapraszamy na darmowe szkolenie online dla psychoterapeutów, podczas którego szczegółowo omówiona zostanie terapia ekspozycyjna w OCD. Warsztat prowadzony przez Patricię Zuritę Onę skupia się na pracy z pacjentami doświadczającymi zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz integruje ekspozycję z powstrzymaniem reakcji (ERP) z terapią akceptacji i zaangażowania (ACT).

Terapia ekspozycyjna w OCD – najważniejsze informacje o szkoleniu

Warsztat online Patricii Zurity Ony „Elastyczna ekspozycja przy OCD i pokrewnych problemach”

Szkolenie udostępnione za darmo.

Warsztat prowadzony przez Patricię Zuritę Onę, psychoterapeutkę ACT, skupiony na terapii ekspozycyjnej z klientami doświadczającymi problemów z dziedziny zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz pokrewnych problemów.

Organizacja. Szkolenie trwa 4 godziny. Istnieje możliwość wykupienia imiennego certyfikatu z ilością godzin zegarowych. Szkolenie jest tłumaczone konsekutywnie na język polski przez dwóch tłumaczy, prezentacja na nagraniu jest po polsku. Udostępnione materiały do pracy i prezentacja są po polsku. Pełne informacje rejestracyjne na dole strony.

Zobacz inne nagrania szkoleń na Uczę się ACT.

O warsztacie

Ekspozycja z powstrzymaniem reakcji (exposure response prevention, ERP) jest podstawowym sposobem pracy z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (obsessive-compulsive disorder, OCD) i wszystkimi zaburzeniami lękowymi. Aktualne dane naukowe pokazują, że zarówno ERP, jak i łączenie terapii akceptacji i zaangażowania z ERP są efektywną metodą pracy w tej dziedzinie.

W ramach webinaru pokazana zostanie relacja między modelem inhibicyjnego uczenia się (inhibitory learning model, ILM) dla ERP i ekspozycji bazującej na ACT, aby pokazać najważniejsze elementy sesji ekspozycyjnej spójnej z terapią akceptacji i zaangażowania.

Głównym elementem szkolenia będzie:

  • nauka, jak prowadzić kontekstualno-funkcjonalną diagnozę OCD,
  • jak prowadzić spójną z ACT sesję ekspozycji na bodźce związane z OCD i pokrewnymi problemami,
  • co robić, kiedy się utknie podczas sesji ekspozycji np. gdy klient ma wysoki poziom wiary w relacje między myślami a działaniem, gdy sesje ekspozycji zmieniają się w następny rytuał, gdy członkowie rodziny niechcący wzmacniają OCD, gdy koszty unikania dają więcej niż korzyści płynące z życia w zgodzie z wartościami itd.

Oprócz tego, zaprezentowany zostanie Moment Wyboru (Choice Point), behawioralna interwencja pochodząca z ACT, zaprojektowana początkowo, aby wzmacniać efekty sesji ekspozycji w dziecięcym OCD. Podczas webinaru miejsce mieć będzie ćwiczenie mające ułatwić korzystanie z tej metody przy OCD i pomóc uczestnikom (1) identyfikować haczyki, na które łapany jest klient, a także źródła wsparcia, (2) identyfikować wartości klienta oraz (3) rozróżniać zachowania związane z wartościami oraz zachowań związanych z OCD.

Patricia Zurita Ona

Cele szkolenia

  1. Opisać, jak ACT kładzie duży nacisk na model inhibicyjnego uczenia się przy aranżowaniu interwencji ekspozycyjnych w OCD.
  2. Uczestnicy warsztatu nauczą się, jak wpływać na wartości i zaangażowane działanie – procesy kształtujące gotowość do angażowania się w pracę opartą na ekspozycji.
  3. Uczestnicy nauczą się aplikować elementy 6 procesów ACT, aby wzmocnić sesje ekspozycyjne.
  4. Uczestnicy nauczą się korzystać z modelu „Momentu Wyboru” (choice point) jako narzędzia klinicznego, pozwalającego oddzielić zachowania związane z wartościami od zachowań napędzanych przez OCD podczas pracy z klientami zmagającymi się z tego rodzaju problemami.

Dla kogo

  • Dla psychoterapeutów, psychologów, psychiatrów pracujących z obsesyjno-kompulsywnymi klientami.
  • Dla korzystających już z terapii ekspozycyjnej, chcących prowadzić ją w kontekście indywidualnych wartości i sensu życia.
  • Dla studentów chcących lepiej poznać ACT i terapię ekspozycyjną oraz przygotować się do pracy z wykorzystaniem tych umiejętności.
  • Dla chcących poznać pomysły na pracę z konfrontowaniem swoich związanych z lękiem ograniczeń w imię własnych, indywidualnych wartości.
  • Dla przedstawicieli wszystkich nurtów terapeutycznych. ACT, mający korzenie w podejściu behawioralnym, jest łatwo integrowalnym nurtem zarówno do pracy z klientem, jak i z samym lub samą sobą.

O dr Zuricie Onie

Dr Zurita Ona (lub „dr Z”) jest licencjonowaną psycholog kliniczną pracującą w Kalifornii. Jej praca kliniczna rozpoczęła się od bycia psychologiem szkolnym, a następnie została psychologiem klinicznym. Ma duże doświadczenie w pracy z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi zmagającymi się z problemami lękowymi oraz związanymi z regulacją emocji. Szczególnym obszarem specjalizacji są zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, zaburzenie stresu postraumatycznego oraz problemy regulacji emocji.

Dr Z jest regularną uczestniczką lokalnych, amerykańskich oraz międzynarodowych konferencji. Obok wykształcenia doktorskiego, ukończyła szkolenie w International OCD foundation Behavior Therapy Training Institute (BTTI) w dziedzinie OCD dzieci i OCD dorosłych. Jej praca kliniczna koncentruje się wokół terapii ekspozycyjnej, uznanej metody pracy z OCD, lękiem i powiązanymi z tym zaburzeniami. Ma także wykształcenie w Dialektycznej Terapii Behawioralnej (DBT).

Dr Zurita Ona jest współautorką licznych książek. „Mind and emotions: a universal protocol for emotional disorders” otrzymało odznaczenie „Self-help seal of merit” Association for Behavior and Cognitive Therapists (ABCT). Jest autorką „Parenting a troubled teen: using acceptance and commitment therapy”, napisanej dla rodziców i opiekunów wychowujących nastolatków, którzy „czują za dużo, za szybko i działają zbyt impulsywnie na podstawie tego”. Jej ostatnia publikacja „Escaping the emotional roller coaster: acceptance and commitment therapy for the emotionally sensitive” jest książką samopomocową dla dorosłych zmagających się ze zmiennością emocjonalną. Dr Z pracuje aktualnie w ramach projektu związanego z terapią zaburzeń lękowych metodą ACT.

Poza jej praktyką terapeutyczną, dr Zurita Ona jest członkiem kadry klinicznej dla The Wright Institute, gdzie superwizuje i uczy doktorantów. Każdego roku wybiera 1-3 studentów do współpracy nad ich pracami doktorskimi i dalszym wykształceniem psychologicznym. Zależy jej na rozwoju takiej naukowej wiedzy klinicznej, która będzie mogła przełożyć się na znaczącą zmianę w życiu klientów. Nie ma powodu, aby ludzie cierpieli, kiedy jesteśmy w posiadaniu wiedzy o efektywnych i pozytywnie wpływających na życie interwencjach.

Dr Z jest członkiną następujących organizacji: Anxiety and Depression American Association (ADAA), Association for Behavioral and Cognitive Therapies (ABCT), International Obsessive Compulsive Disorder Foundation (IOCDF), Northern California CBT Network, The Association for Contextual Behavioral Science (ACBS).

Materiały z warsztatu

Prezentacja + kwestionariusze + choice point + publikacje

Organizacja

Czas. Szkolenie trwa 4 godziny. Nagranie zawiera wszystkie jego elementy oprócz prywatnej pracy w grupach oraz treści czatu między uczestnikami. Dostęp do nagrania przyznawany jest na miesiąc.

Opłata. Szkolenie udostępnione za darmo. Jeśli chcesz certyfikat udziału (np. do odnowienia certyfikatu psychoterapeuty), wówczas koszt jego wystawienia to 200 zł, zgodny z wcześniejszą ceną dostępu do szkolenia.

Tłumaczenie. Szkolenie jest tłumaczone konsekutywnie przez dwoje tłumaczy z angielskiego na język polski. Wyświetlane slajdy są po polsku. Udostępnione materiały do pracy i prezentacja są po polsku.

Chcesz fakturę? Przeczytaj! Od 1 stycznia 2020 przedsiębiorcy nie mają możliwości wystawienia faktury na podstawie paragonu wydanego wcześniej. Powyższa zmiana jest spowodowana nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług uchwaloną w dniu 4 lipca 2019 r. przez Sejm. W związku z tym proszę o podanie danych firmy w pierwszym wysłanym mailu ws. udostępnienia szkolenia lub wysłanie ich najdalej w dniu przelewu. W przeciwnym razie może się okazać, że nie będzie możliwości wystawienia faktury np. w razie podania danych firmy kilka dni po przelewie. Prosimy dla wzajemnej satysfakcji z usługi o trzymanie się tych zasad.

Jak się zapisać? Proszę dokonać przelewu 200 zł o tytule PATRICIA i napisać o tym na bkleszcz.act@gmail.com. Należy załączyć dane do faktury (jeśli jest potrzebna).

Proszę wysłać przelew na:

Inteligo 50 10205558 1111168586100067
Bartosz Kleszcz Psychoterapia i Szkolenia
Aleja Zwycięstwa 31/8
41-200 Sosnowiec

IBAN: PL50102055581111168586100067
BIC/SWIFT: BPKOPLPW
W razie przelewu z konta zagranicznego proszę doliczyć 11 zł.

Miłego oglądania

Zapraszamy też do zapoznania się z książką Patricii, The ACT Workbook for Teens with OCD.

Kontakt, pytania i informacja o zapisie

Rejestracja i pytania przez kontakt mailowy na bkleszcz.act@gmail.com

Zapraszam także, by w razie pytań dzwonić bezpośrednio do Bartosza Kleszcza: +48 570 295 870

 

 

Łowienie metafor na sesji

Skuteczne techniki terapeutyczne opierają się na głębokim zrozumieniu pacjenta, a jedną z nich jest umiejętne wykorzystanie metafor pojawiających się naturalnie w trakcie dialogu na sesji.

Techniki terapeutyczne w pracy z metaforą

Łowienie metafor na sesji

Autor Niklas Törneke | Źródło
Polska wersja Bartosz Kleszcz

Prawie wszystkie szkoły psychoterapii zgadzają się co mocy metafor w dialogu terapeutycznym. Rozmaite modele terapeutyczne wykorzystują ich pakiet wobec różnorodnych problemów. Wiele z metafor pojawia się jednak spontanicznie, nawet bez świadomej decyzji, aby ująć coś w metaforyczny sposób. Terapeuci mogą skoncentrować rozmowę na tych spontanicznie użytych sformułowaniach, aby tworzyć lepsze przymierze między nimi a klientami i pracować nad konkretnymi, ważnymi dla klienta sferami życia.

Jedną z takich sfer będzie pomoc klientowi w odniesieniu jego zachowań w danych problematycznych sytuacjach do doświadczanych konsekwencji – co typowo zwie się analizą funkcjonalną lub ABC (antecedent-behavior-consequence, bodziec poprzedzający – zachowanie – konsekwencja).

Zatem jeśli klient opisuje swoją sytuację korzystając z jakiejś konwencjonalnej metafory, przykładowo mówiąc „Jestem pod ścianą. Nie wiem, co zrobić.„, terapeuta może uchwycić się tego bycia pod ścianą i spróbować rozwijać temat wraz z klientem. Można odpowiedzieć wielorako: „Powiedz mi więcej o tej ścianie!” lub „Jak rozpoznajesz, że to już ściana?” lub „W jakich sytuacjach ściana się zwykle pojawia?” Jeśli klient odpowie na tę interwencję „z wnętrza metafory”, to zarazem wzmocni to przymierze i pogłębi sam opis bodźców poprzedzających.

Aby skupić się następnie na tym, co w tej sytuacji robi klient, kolejnym krokiem może być spytanie: „Kiedy wyczuwasz ścianę, kiedy jesteś pod nią, co zwykle robisz?

A jeśli dialog będzie kontynuowany w ramach metafory, można pytać dalej o relację między tym, co klient robi, a rezultatami tego – o relację między zachowaniem a konsekwencją: „Zatem pojawia się ściana, próbujesz robić X, co dzieje się potem?

Są dwie fundamentalne rzeczy w tego rodzaju dialogu. Po pierwsze, terapeuta potrzebuje rozpoznać, że klient właśnie korzysta z metafory. Po drugie, musi mieć strategię, w jakim kierunku ją poprowadzić, tak jak w powyższym przykładzie analizy funkcjonalnej.

Niklas Törneke

Czym jest funkcjonalny kontekstualizm?




Czym jest funkcjonalny kontekstualizm?

Napisał Bartosz Kleszcz

Funkcjonalny kontekstualizm (functional contextualism, odtąd FC) jest filozofią stojącą u podstaw teorii ram relacyjnych (relational frame theory, RFT) oraz terapii akceptacji i zaangażowania (acceptance and commitment therapy, ACT). Filozofia ta określa aksjomaty, którymi kierują się naukowcy oraz praktycy w tym nurcie behawioryzmu. Aksjomaty to przyjęte a priori założenia na temat jednostek analizy oraz celów poznania.

Kontekstualizm” podchodzi od podstawowej jednostki analizy w FC, jaką jest akt działania w kontekście (act in context) – zachowanie człowieka, wliczając w to myślenie i czucie, mające różnorodne konsekwencje i zachodzące w określonych warunkach. Warunki mogą być bezpośrednie lub historyczne.

Bezpośrednie warunki mogą być prywatne lub publiczne. Prywatne okoliczności towarzyszące zachowaniu są obserwowalne tylko przez osobę doświadczającą ich, jak aktualne myśli, uczucia i wrażenia somatyczne. Publiczne są potencjalnie obserwowalne przez większą ilość obserwujących, czyli obecność innych osób i ich zachowania, miejsce, pora dnia itp.

Historyczne uwarunkowania tyczą się z kolei doświadczeń osoby wykonującej dane zachowanie – czego ta osoba kiedyś nauczyła się o zależnościach między warunkami a konsekwencjami własnych działań, co aktualnie wpływa na to, że ma tendencję do reagowania w dany sposób.

Praca badawcza i terapeutyczna wedle FC traktuje te dwa rodzaje uwarunkowań równorzędnie. Behawiorysta nie będzie próbował bardzo szczegółowo wchodzić w analizę przeszłości klienta, jesli nie będzie to uzasadnione daną sytuacją, ale gdy będzie ku temu powód, a często jest, wówczas stanie się to tematem pracy. Odróżnia to funkcjonalno-kontekstualny behawioryzm zarówno od nurtów, które kładą silny nacisk na rozłożenie historycznych warunków na części pierwsze i uczynienie ich analizy głównym daniem psychoterapii niezależnie od problemu, jak i od nurtów, które pracują wyłącznie na tu i teraz oraz najbliższej przyszłości z pominięciem historycznych uwarunkowań zachodzenia zachowania klienta.

Funkcjonalny” jest ściśle związany z pragmatyczną teorią prawdy u podstaw FC. Klasyczna grecko-tomistyczna tradycja filozoficzna definiuje prawdę jako adequatio rei et intellectus, czyli zgodność rzeczy i umysłu. Mam męskie pierwszorzędne cechy płciowe, nazywam się mężczyzną, te dwa elementy są zgodne ze sobą, zatem moje nazywanie siebie jest prawdziwe. Echo filozofii zgodnej z taką definicją prawdy psychoterapeuci znajdą w klasycznej terapii poznawczo-behawioralnej.

Pragmatyczna tradycja filozoficzna rozpatruje natomiast prawdziwość w odmienny sposób, biorąc za podstawowy miernik nie faktyczne zależności między słowami a intersubiektywną rzeczywistością, a użyteczność (workability) danych sposobów rozumienia siebie i świata lub jej brak. „W jakim kontekście mówienie, że jest się mężczyzną, będzie pomocne, a w jakim nie?” pyta właśnie o użyteczność.

Przykładowo, mówię o sobie, że jestem mężczyzną i to mi pomaga ukierunkowywać własną aktywność na wizję życia spójną z tym, czego nauczyłem się od otoczenia na temat bycia mężczyzną – aby budować domy, płodzić synów oraz sadzić drzewa. Mogę czerpać w danej sytuacji korzyść z mojej tożsamości, motywując się poprzez odwołanie się do kulturowych oczekiwań wobec mężczyzn, że „weź się w garść, jesteś mężczyzną (i musisz przetrwać ten trudny czas najlepiej jak umiesz)“. Jest to wówczas pragmatycznie prawdziwe ujmowanie siebie, ponieważ zachodzi powiązanie między sposobem mówienia o sobie a oczekiwanymi efektami, na które ta konceptualizacja ukierunkowuje.

Z drugiej strony taka definicja może ukierunkowywać mnie także w niepomocny sposób. Mogę mieć sztywne przekonania wyniesione z obserwacji rodziców na temat tego, co wiąże się z byciem mężczyzną np. że chodzi on do pracy, ale już nie uczestniczy w wychowywaniu dzieci i oczekuje obiadu w domu, a jak go nie ma, to coś nie tak z kobietą, która ze mną ten dom dzieli. Mogę zatem też mimowolnie rozumieć inne osoby przez pryzmat własnych wierzeń o tym, jak powinno być. W sprzeczce ze swoją partnerką będę stosować przemoc słowną lub fizyczną, jako że „jestem mężczyzną (i mam rację, kobieto)“. Korzystam wtedy z konceptualizacji siebie samego w sposób, który oddali mnie od wartości bycia dobrym partnerem i rodzicem, a więc w pragmatycznie nieprawdziwy sposób.

We wszystkich powyższych przypadkach to prawda, że jestem mężczyzną na mocy tego, jak biologia definiuje bycie mężczyzną. Jednocześnie jedno wykorzystanie tego pojęcia w danym kontekście jest pomocne w realizacji własnych celów i wartości, a drugie nie. Załóżmy, że moją osobistą wartością jest uczestniczyć w dorastaniu swych potomków i tworzyć współpracujące ognisko domowe. Kiedy na drodze stoi mi sztywna koncepcja męskości, to jakkolwiek w klasycznym rozumieniu to wciąż może być prawdziwe, to w pragmatycznym będziemy uwrażliwieni wyłącznie na to, kiedy taka konceptualizacja siebie jest użyteczna (a zatem też pragmatycznie prawdziwa) i należy się jej trzymać, a kiedy prowadzi w niespójne z celami i wartości miejsce w życiu i warto szukać innej pragmatycznie prawdziwej perspektywy.

Jasno widać na powyższym przykładzie, że żadne rozumienie siebie nie może być uznana na gruncie tej filozofii jako obiektywnie dobre i złe, pożądane lub niepożądane niezależnie od kontekstu, ponieważ dopiero w indywidualnych sytuacjach behawiorysta może ocenić, gdzie względem jakich celów ona prowadzi i czy przez to jest użyteczna czy nie.

Terapeuta kierujący się FC będzie przede wszystkim analizować razem z klientem, czy i kiedy dane sposoby mówienia o sobie (konceptualizacje siebie, schematy, przewidywania, wartości, oceny, optymistyczne lub pesymistyczne myślenie itd.) są dla tej osoby funkcjonalnym drogowskazem, a kiedy stają się ograniczeniem przyczyniającym się do tego, że osoba ta utknęła i nie wie, jak rozwiązać dylemat między własnymi przekonaniami i marzeniami.  Konceptualizacja siebie w jednym kontekście może ukierunkowywać zachowanie w stronę wyższej sztywności, węższego repertuaru behawioralnego i mniejszej zdolności do dostosowania się do sytuacji i własnych celów („jestem mężczyzną, powinienem jak najwięcej pracować, a przez moje poświęcenia należy mi się decydujące zdanie i szacunek, dlaczego się mnie nie słuchają i nie szanują mnie?”), a z drugiej prowadzić do pozytywnych efektów („moja koncepcja męskości jest dla mnie konstruktywnym przewodnikiem w tym, co chcę realizować w życiu, nawet jeśli są osoby, które się ze mną nie zgadzają.”)

Umiejętność przechodzenia z jednego bieguna na drugi nazywa się elastycznością psychologiczną i jest głównym tematem podejmowanym przez ACT.

Prawda w klasycznym rozumieniu będzie prawdą przez duże „P” – wedle założeń obiektywna, w ścisłej relacji ze światem zjawisk. W FC prawda z kolei jest pisana przez małe „p”, ponieważ zawsze jest wypowiadana przez kogoś, zawsze jest uwarunkowana sytuacją i przez to zawsze jest uzależniona od kontekstu i aktualnych celów. Ujawnia się tutaj aontologiczność FC, dominacja epistemologii nad ontologią. W przeciwieństwie do realizmu lub nihilizmu nie interesuje nas, co obiektywnie jest. Zawieszamy sądy na temat natury świata, tego co jest, a czego nie ma, a pytamy tylko, co w tej sytuacji prowadzi z punktu A do punktu B.

Założonym a priori celem z perspektywy Association for Contextual Behavioral Science (ACBS), które reprezentuje FC, RFT i ACT na świat, jest ulżenie cierpieniu ludzkiemu i postęp w dbaniu o ludzki dobrostan poprzez badania oraz praktykę zakorzenioną w kontekstualnych naukach o zachowaniu.

Jak analizować świat w świecie bez świata, czyli metoda analizy i diagnozy bez ontologii

Ten lekko Leśmianowski tytuł pyta o praktyczne konsekwencje aontologicznej, kontekstualnej filozofii.

Dla kontrastu, mechanicystyczne podejścia traktują rzeczywistość jako faktycznie istniejący zbiór poszczególnych elementów. Najbliższa metafora to metafora maszyny – składa się ona ze skończonej, policzalnej ilości części, a jeśli będziemy mieć je wyliczone wszystkie, wówczas z niej będzie można złożyć całość. W takim rozumieniu świata części są pierwotne, a z nich wywiedziony jest jak najdokładniejszy obraz całości. To najpopularniejsze aktualnie rozumienie człowieka w psychologii. Im więcej symptomów i tworzących je syndromów, tym dokładniejsze DSM i ICD. Psycholog poznawczy będzie próbował wyliczyć wszystkie możliwe przesłanki stojące za formacją jak największej ilości schematów poznawczych lub mieć diagram danej jednostki nozologicznej zawierający jak najwięcej konstruktów i strzałek. Badacz zajmujący się relacją terapeutyczną wyliczy wszystkie konstrukty, co do których dowiedziono korelacje z wynikami w terapii, a osoba śledząca czynniki leczące w terapii wyliczy wszystkie techniki i metody, o których dotąd dowiedziono, że mają znaczenie w pracy z traumą. Zakłada się, że te części realnie istnieją (np. jest skończona ilość schematów oraz objawów depresji), więc im pełniejsza analiza, tym pełniejszy i bliższy prawdzie przez duże P obraz świata.

Z perspektywy FC, odtwarzanie rzeczywistości w ścisłym sensie tego słowa jest uważane za z góry skazane na porażkę, ponieważ nie zakłada się obiektywnej, niezależnej od obserwatora rzeczywistości, do której można się odnieść. To całość jest pierwotna, a części są wywodzone zależnie od okoliczności. Każde zjawisko można dowolnie nazwać i podzielić na dowolną ilość fragmentów. Teoretycznie to samo zachowanie – widzenie osoby poruszającej się z dala od innej – może być zależnie od potrzeb określane na różnych poziomach analizy jako:

  • bieg,
  • ewolucyjnie korzystna ucieczka przed zagrożeniem,
  • skurcz i rozkurcz mięśni,
  • zmiana napięcia w neuronach motorycznych,
  • transformacja funkcji bodźca w wyniku koordynacji werbalizacji „jestem bezbronna” z deiktycznym ja-tutaj-teraz (witaj w świecie teorii ram relacyjnych!).

Takie sposoby różnego ujmowania tej samej rzeczy – znów – nie są obiektywnie dobre lub złe, trafne lub nietrafne. Z pragmatycznego punktu widzenia możemy natomiast mówić o danych zjawiskach w taki sposób, który trenerowi psychoterapeucie, ewolucjoniście, biologowi lub behawioryście w laboratorium umożliwi realizację celów związanych z ich zawodem lub będzie dla nich niepomocny.

W obliczu nieskończonej ilości opcji, jak konceptualizować postrzegany świat, skuteczna analiza na użytek interwencji lub badań będzie wedle FC zakończona wtedy, kiedy mamy odpowiedni zestaw informacji umożliwiający przewidywanie i wpływ (prediction and influence) na zachowanie przy użyciu jak najmniejszej ilości pojęć (precision), odnoszący się do szerokiego zakresu zjawisk (scope) oraz niesprzeczny z różnymi poziomami analizy (depth). Prediction and influence with precision, scope and depth jest naczelnym mottem każdego behawiorysty FC.

Z perspektywy celów ACBS postęp w badaniach będzie rozumiany jako zaprezentowanie coraz bardziej ogólnych i oszczędnych w konstrukty teorii pozwalających na coraz lepszą pracę z jak najszerszym zakresem problemów ludzkich, nie godząc w empiryczną wiedzę z innych dziedzin np. w ewolucjonizm lub neurobiologię. Przykładowo, koncepcja wzmocnienia jest oszczędna i ma szeroki zakres, ponieważ jedno pojęcie można odnieść do pracy z problemami rozwojowymi, z osobami dorosłymi zarówno w klinice, jak i jako psycholog sportu, a samo wzmocnienie jest zgodne z biologiczną wiedzą na temat funkcjonowania człowieka.

Nowością ze strony behawioryzmu FC jest teoria ram relacyjnych (RFT), która poszerza prawa uczenia się wywiedzione z tradycyjnej analizy zachowania tak, by można było je stosować do wyjątkowych na tle innych zwierząt właściwości ludzkiego myślenia. Pozwala ona na coraz lepsze rozumieniem ludzkich zachowań werbalnych oraz zastosowanie tego w praktyce terapeutycznej i treningowej, której w FC pierwszym reprezentantem jest terapia akceptacji i zaangażowania. Behawioralna praca i zrozumienie zachowań werbalnych dorosłych, typowo rozwijających się ludzi nie było możliwe na gruncie behawioryzmu Skinnera, a porażka Verbal Behavior 1957 w tej kwestii była jednym z czynników, który doprowadził do kryzysu behawioryzmu i zmiany dominującego paradygmatu psychologii w ramach tzw. rewolucji poznawczej.

Analiza funkcjonalna

Kluczowym narzędziem behawiorysty FC do projektowania interwencji i eksperymentów jest analiza funkcjonalna. Zadaniem analizy funkcjonalnej jest określić dla danego organizmu (bo można pracować tak nie tylko z ludźmi!) funkcję, czyli rolę zachowania, oraz zmienne pozwalające na nie wpływać.

Terapeuta ludzi, współpracując podczas analizy funkcjonalnej z klientem, będzie starać się nazwać zależności pomiędzy warunkami (bodźcami poprzedzającymi zachowanie, antecedents), zachowaniem danego organizmu (behaviors) a jego konsekwencjami (consequences, stąd popularny skrót ABC) w taki sposób, który pozwoli na przewidywanie i wpływ na zachowanie zgodnie z celami założonymi przez osoby uczestniczące w interwencji np. pomóc klientowi zmienić swoje zachowanie w obliczu lęku lub przestać się ciąć po kłótniach z partnerem.

Podobnie jak powyżej, całość jest pierwotna, a części są wywodzone na użytek interwencji lub badania. Oznacza to, że zachowanie w kontekście będzie analizowane do poziomu, w którym można je podzielić na tyle zmiennych zależnych i niezależnych, że umożliwi to skuteczną interwencję. Czasem może być to bardzo szybka analiza w ciągu pierwszych kilku minut wysoce ustrukturyzowanej trzydziestominutowej sesji. Tak działa Focused ACT, które jest stworzone do warunków, w których zobaczymy klienta jeden raz na pół godziny, aby mógł wyjść z gabinetu z czymś pomocnym. Innym razem stosowna analiza będzie tworzona przez multidyscyplinarny zespół w iteracyjny sposób w ciągu długiej terapii. Oba podejścia mogą być pragmatycznie prawdziwe lub nieprawdziwe zależnie od warunków, w których są dokonywane.

Choć sam behawioryzm zajmuje się formułowaniem jak najogólniejszych zależności wpływających na zachowanie, tak aby psycholog miał w głowie uniwersalny zestaw narzędzi na wszystkie okazje, to bezpośrednie zastosowanie tych zasad w pracy z klientem jest wysoce zindywidualizowane. Każde zachowanie będzie mieć unikalny kontekst do analizy, a psycholog szybko odkryje, że podobne z zewnątrz postawy mogą mieć różne funkcje.

Funkcją informacji od klienta, że nie wykonał pracy własnej pomiędzy sesjami, może być między innymi:

  • brak zainteresowania pracą w gabinecie i poza,
  • brak umiejętności realizacji powierzonych zadań,
  • podejście do niej w inny, kreatywny i bardziej skrojony na siebie sposób,
  • sprzeciwienie się przyspawanemu do swojego protokołu lub interpretacji terapeucie przez wcześniej nieśmiałego i zdominowanego klienta, który postanowił powiedzieć dość jednostronnej, hierarchicznej relacji.

Każda z tych podobnych na zewnątrz postaw („Nie zrobiłem pracy własnej.”) wymaga innych reakcji, a analiza funkcjonalna pozwala uwrażliwić się na te różnice. Stąd analiza funkcjonalna jest przeciwieństwem objawowych, mechanistycznych diagnoz ICD/DSM, które nie dają nam informacji na temat tego, jaką rolę pełni objaw w życiu klienta. Gdyby cała wiedza na temat wszystkich edycji DSM oraz psychologicznej części ICD zniknęła, nie miałoby to żadnego wpływu na diagnozę i praktykę behawioralną za pomocą analizy funkcjonalnej zgodną z funkcjonalnym kontekstualizmem.

Wspieranie świadomości, troski i odwagi podczas pracy z mniejszościami płciowymi i seksualnymi

Profesjonalna praca terapeutyczna z mniejszościami seksualnymi wymaga od klinicysty nie tylko wiedzy merytorycznej, ale przede wszystkim otwartości, empatii i odwagi w budowaniu autentycznej relacji. Osoby należące do mniejszości płciowych i seksualnych często zmagają się z unikalnymi wyzwaniami wynikającymi z mniejszościowego stresu, co sprawia, że postawa terapeuty staje się kluczowym czynnikiem leczącym.

Praca terapeutyczna z mniejszościami seksualnymi – kluczowe postawy

Wspieranie świadomości, troski i odwagi podczas pracy z mniejszościami płciowymi i seksualnymi

Autor Aisling Curtin | Źródło
Tłumaczenie Bartosz Kleszcz

Badania pokazują, że mniejszości płciowe i seksualne doświadczają więcej problemów niż ich heteroseksualni cis-płciowi (termin oznaczający zgodność między płcią przydzieloną podczas narodzin i tożsamością płciową) odpowiednicy. Oto kilka najlepiej działających postaw, które przydają się zarówno podczas pracy z klientami reprezentującymi te społeczności, jak i mnie samej jako należącej do mniejszości seksualnej.

Zauważ i skonfrontuj się ze swoimi ocenami

Może być to trudne, aby w ogóle przyznać, że masz jakiekolwiek oceny i błędne założenia na temat orientacji seksualnej i seksualnej płynności. Osądy owe mogą podświadomie wpływać na twój kontakt z klientem. Co by się stało, gdybyś pozwolił lub pozwoliła sobie zauważyć swoje osądy i podejść do nich z pewną lekkością? Przykładowo, pomocne może być spisanie swoich ocen i osądów, a potem zapytanie się, pod jaką to historią na temat orientacji seksualnych się podpisujesz. Spytaj się, skąd ta narracja w ogóle się wzięła. Zastanów się, jakie są potencjalne zagrożenia, jeśli ta narracja złowi cię na swój haczyk.

Otwórz się na seksualną płynność klienta

Żyjemy w świecie, który wymaga etykietek na wszystko, wszystkich i każdą orientację seksualną. Warto być świadomym tego, że jeśli będziesz próbować nakłonić klientów siłą, aby korzystali z etykiety dla ich płci lub seksualności, może to sprawić więcej krzywdy niż dobrego. Klinicyście bardzo łatwo jest to czynić w subtelny sposób, często wbrew dobrym intencjom. Jeśli klient mówi nam, że są w związku z osobą tej samej płci, możemy założyć, że identyfikują się jako ktoś homoseksualny. Jeśli słyszymy, że klient nawiązuje związki zarówno z przedstawicielami tej samej płci, jak i przeciwnej, możemy założyć, że identyfikują się jako osoba biseksualna. Będzie tak dla niektórych, ale z pewnością nie dla każdego. Najlepiej jak tylko możesz rozgość się w braku wiedzy na ten temat lub w nieposiadaniu właściwego terminu dla klientów. Rozgość się także w nauce nowych terminów, których mogłeś lub mogłaś nigdy dotąd nie znać, aby odnosić się do danych grup społecznych.

Miej oko na samopodtrzymujące się pułapki

Tara Brach pisała o białej tygrysicy, Mohini, która spędziła końcowe lata swego życia w innym zoo. Pomimo otrzymania znacznie większej przestrzeni życiowej niż klatka cztery metry na cztery, w której trzymano ją wcześniej, pozostawała w małym rogu jej nowego, rozległego domu. To może wydarzać się także z mniejszościami płciowymi i seksualnymi. Większość przedstawicieli tej grupy doświadczyła w jakimś momencie życia dyskryminacji i odrzucenia z racji swej orientacji lub tożsamości, co samo z siebie może nieść ogromny ból i traumę. Naturalną reakcją na to jest zrobienie co tylko mogą, aby minimalizować przyszłe ryzyko ostracyzmu, dyskryminacji i odrzucenia. To ważne, aby mieć oko na to, gdy klienci utrzymują swoje życie w mniejszych granicach wskutek przeszłej lub aktualnej dyskryminacji. Szukaj okazji dla klientów do wyjścia ze sfery komfortu, zostając jednocześnie w sferze troski o siebie.

Miej odwagę nawiązać więź z klientem

Jako praktycy, musimy tak prowadzić rozmowę, aby pomagać klientom kontynuować proces definiowania, kim są i kim chcą się stawać. To szczególnie ważne, ponieważ z wysokim prawdopodobieństwem mają oni znajomych, współpracowników lub członków rodziny, którzy nie akceptują w 100% tego, kim oni są. Wskutek tego rodzaju kontaktów wielu z nich nauczyło się, aby trzymać szczegóły swego życia przy sobie. To istotne, aby podczas pracy z tego rodzaju zdystansowaniem pozostawać otwartym lub otwartą na nawet najmniejsze detale ze swojego życia na swój temat, za które kiedyś w przeszłości mogli zostać odepchnięci. Wobec klientów, którzy za bardzo się dzielą szczegółami ze swojego życia, klinicysta będzie musiał okazać odwagę, aby spowolnić ten proces i zachęcić do większej powściągliwości w taki sposób, który tę więź utrzyma.

Zapewnij klienta, że twoim priorytetem jest jego dobro

To absolutnie naturalne, że klient będzie wyczulony na możliwe odrzucenie, skoro – jak wiele osób z mniejszości płciowych i seksualnych – może mieć za sobą niejeden taki epizod. Terapeutyczna miłość jest rzeczą najwyższej wagi, tak aby nasz klient nie musiał czuć się obwiniany za przeszłe lub teraźniejsze sytuacje. Przykładowo, kiedy prosisz klienta LGBT, by ten podzielił z tobą czymś w taki sposób, który wcześniej prowadził do odrzucenia, to ważnym będzie, aby prośba ta miała miejsce tylko, gdy jej intencją jest jego lub jej dobro – aby poprowadzić te osoby bliżej tego, kim i gdzie chcą być. Zakomunikuj tę prośbę w taki sposób, która przekaże rzeczywiste ciepło i zaangażowania w sprawy klienta. Opieka i troska nad dobrem klienta może pomóc uleczyć głęboko zakorzenione rany związane z odrzuceniem i chronić przed niezamierzonym powtarzaniem negatywnych schematów przeszłości.

Aisling Curtin

Teraz i wtedy: Używanie ram czasowych przy elastycznej, współczującej zmianie perspektywy

Autor Jenna LeJeune | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Jednym z kluczowych procesów w terapii akceptacji i zaangażowania (ACT) jest “ja-jako-kontekst” lub elastyczne zmienianie perspektywy, jak wolimy go nazywać. Podczas pracy z osobami cierpiącymi z powodu przewlekłego wstydu i samokrytycyzmu, elastyczne zmienianie perspektywy jest kluczowe przy pomaganiu w rozwijaniu bardziej współczującej perspektywy wobec siebie i innych. Ideą przyświecającą tej pracy jest pomaganie ludziom w widzeniu siebie jako świadomej osoby, z którą mogą mieć taką samą relację, jaką mogą mieć w kontaktach z innymi. Gdy zaczną dostrzegać siebie jako kogoś, z kim mają jakiś rodzaj stosunków, będą mogli też skontaktować się z własnymi wartościami na temat posiadanych relacji i odnieść je do samego siebie.

Myśl o relacji z samym sobą jest często czymś nowym dla klientów. Na pytanie: „Jaki rodzaj relacji chcesz mieć z samym sobą lub samą sobą?” klienci często reagują zmieszaniem lub jest to dla nich momentem olśnienia. Mogą to być sygnały, że wstępujecie na nowe terytorium, gdzie może zajść nowe uczenie się.

Teoria ram relacyjnych (RFT), czyli teoria języka i poznania, która stanowi podłoże dla ACT, daje bardzo pomocne wskazówki, jak wykorzystywać ramowanie deiktyczne tak, by ułatwiać zmianę perspektywy w pracy z klientami. RFT uczy o tym, że istnieją rożne rodzaje sposobów na zmianę perspektywy i zależnie od tego, z którego skorzystamy, będzie to służyć jako kontekstualna wskazówka odnosząca się naszej zdolności do zmiany i komunikowania perspektywy.

Do tych ram zmiany perspektywy zaliczamy:

  • Osobę – ja/ty oraz my/oni, one
  • Miejsce – tu/tam
  • Czas – teraz/wtedy

W dzisiejszym wpisie chciałabym pomówić o tym, jak korzystać z ramowania czasowego (tj. teraz/wtedy) jako sposobu ułatwiania elastycznej zmiany perspektywy.

Ramy czasowe mogą pomóc osobie w przeniesieniu się w inny czas, by skontaktować się ze skonceptualizowaną przeszłością lub przyszłością. Gdy dana osoba postrzega siebie jako kogoś, kto istnieje/istniał w innym kontekście, ma możliwość praktyki nawiązywania więzi z tym „ja” w bardziej elastyczny i potencjalnie bardziej współczujący sposób. Na przykład, postrzeganie siebie jako młodszego, bardziej podatnego na zranienie dziecka lub mądrzejszą, bardziej doświadczoną starszą osobę może umożliwić danemu klientowi, który zazwyczaj reaguje w zdecydowanie krytycznie lub zawstydzająco, potraktowanie pozostałych wersji „ja” w inny sposób. Pojawia się tutaj sposobność, aby poćwiczyć traktowanie podatnego na zranienie dziecka z czułością lub przyjąć mądrość i łagodność od bardziej doświadczonego „ja,” które może istnieć w skonceptualizowanej przyszłości.

 

Zmiana perspektywy w praktyce

Poniżej znajduje się przykład rozmowy, podczas której terapeuta wykorzystuje ramy czasowe, by pomóc klientce praktykować bardziej elastyczne i współczujące zmienianie perspektywy:

Klientka: W trakcie takich nocy, takich jak ta, odczuwam niesamowitą samotność i pustkę, jak gdybym wypełzała z własnej skóry. Nie jestem w stanie tego znieść. Jedyny sposób, który pozwala mi przestać się tak czuć, to cięcie się.

 

Terapeuta: W tych momentach odnosisz wrażenie, że nie ma niczego, co ci pomoże, nic nie może tego złagodzić. Jednak cięcie się sprawia, że czujesz się lepiej tylko przez chwilę.

 

Klientka: Potem, jak to zrobię, czuję się tak okropnie, bo wiem, że to jest złe. Nienawidzę czuć się taka słaba i nieszczęsna.

 

Terapeuta: Wydaje się, że naprawdę utknęłaś. W tych chwilach odczuwasz pustkę i samotność, ale kiedy zrobisz tę jedną rzecz, o której wiesz, że choć trochę pomaga, ganisz siebie za bycie zbyt słabą. To naprawdę trudne. Od jak dawna ten schemat zachowania się utrzymuje?

 

(Terapeuta rozpoczyna ćwiczenie poprzez budowania poczucia ciągłości pomiędzy dzisiejszym „ja” i jego wcześniejszą wersją.)

 

Klientka: No więc, zaczęłam ciąć się około 5 lat temu.

 

Terapeuta: Czy wtedy pojawiły się uczucia samotności i pustki? Czy może pamiętasz czasy, gdy czułaś się samotna i pusta już przed tym?

 

(Samouszkodzenie się jest rozwiązaniem, ale ból, który klientka próbuje rozwiązać poprzez samouszkadzanie się pojawił się wcześniej.)

 

Klientka: O nie, czuję się tak, od kiedy byłam małym dzieckiem. Robiłam wtedy inne rzeczy, takie jak objadanie się. Gdy byłam naprawdę młoda, pamiętam jak zwijałam się w kłębek pod kołdrą na moim łóżku i udawałam, że jestem w wyimaginowanym świecie. Zatracałam się wtedy w tamtym świecie.

 

Terapeuta: Ile miałaś wtedy lat, gdy leżałaś pod kołdrą, próbując uciec do innego świata?

 

(Terapeuta szuka kontaktu z konkretnym, żywym obrazem, co pomoże w tym, by ćwiczenie było bardziej doświadczalne.)

 

Klientka: Nie wiem. Może 6 czy 7.

 

Terapeuta: Wow, więc cierpisz z tego powodu przez tak długi czas? Zastanawiam się czy byłabyś gotowa wykonać krótkie ćwiczenie ze mną, żeby, być może, z innej perspektywy przyjrzeć się temu, co się tobie dzieje?

 

Klientka: Pewnie.

 

Terapeuta: OK. Jeśli jesteś gotowa, czy możesz zamknąć oczy? (Klientka zamyka oczy.) Poczuj stopy spoczywające na podłodze. Podążaj za naturalnym rytmem swojego oddychania, za wdechem i wydechem. (Pauza.) Teraz chcę abyś sobie wyobraziła, że jesteś tam, na swoim łóżku, biorąc wdech i wydech. (Pauza.) Teraz poproszę cię, abyś wyobraziła sobie, że znajdujesz się na łóżku w swojej sypialni z lat dziecięcych i jesteś sobą w wieku 6 lat. Przyjrzyj się swoim dłoniom i zaobserwuj, jak wyglądają. Zobacz, co masz na sobie będąc 6-letnią wersją siebie. Poczuj swoje włosy. Zwróć uwagę na pościel na swoim łóżku. Jak czujesz się siedząc na nim? Jest twarde czy miękkie? Jaki zapach unosi się w pokoju? Jakie światło w nim pada? Zobacz także, gdy tak siedzisz na łóżku, czy wokół pojawiają się jakieś dźwięki. Jesteś tam? Czy wyobrażasz to sobie? (Terapeuta używa pierwszej osoby liczby pojedynczej i określeń w czasie teraźniejszym, by nakierować klientkę, aby ta przyjęła perspektywę bycia dzieckiem.)

 

Klientka: Tak.

 

Terapeuta: OK. Teraz zobacz, czy możesz poczuć, jak to jest być tą 6-latką i odczuwać taką samotność. Nie wiesz, co masz zrobić. Masz zaledwie 6 lat. Jesteś tutaj, ten mały przedszkolak na łóżku, w swoim pokoju, całkiem samotna, w poczuciu głębokiej pustki i przerażenia. Jak to jest być tą małą dziewczynką?

 

Klientka: Czuję się naprawdę przytłoczona i przestraszona.

 

Terapueta: Tak. Chcesz po prostu schować się pod kołdrą i uciec do swojego wyimaginowanego świata. [Klientka kiwa głową.]

 

Terapeuta: W porządku. Zatem teraz poproszę cię, abyś wyobraziła sobie, że stoisz przed swoim domem z dzieciństwa, ale jesteś w swoim obecnym wieku. Masz na sobie to ubranie, co teraz i jesteś taka, jak w tej chwili. Zaczynasz wchodzić do swojego domu i kierujesz się do sypialni z lat dziecięcych. Otwierasz drzwi i widzisz tę małą, 6-letnią dziewczynkę, która wygląda dokładnie tak, jak ty. Widzisz, że jest przestraszona i przytłoczona. Wygląda jak gdyby płakała. Zobacz, co czujesz, mogąc popatrzeć na tę małą dziewczynkę, tego małego przedszkolaka. Jakie uczucia pojawiają się, gdy na nią patrzysz?

 

Klientka: Smutno mi z jej powodu. Chcę ją przytulić.

 

Terapeuta: Ok. Idź i zrób to. Zobacz, jak to jest podejść do tej małej, przygnębionej dziewczynki, która jest taka samotna i przytulić ją.

 

Klientka: Czuję się z tym dobrze.

 

Terapeuta: Tak, czujesz się z tym dobrze. Ok. Przytulasz teraz tę małą dziewczynkę i wyobraź sobie, że jakimś sposobem wnika ona w twoją klatkę piersiową. Ponownie staje się częścią ciebie. Bo jest częścią ciebie. Trzymasz ją w swoim sercu. [Pauza] A teraz, ponownie zwróć uwagę, jak stopy spoczywają na podłodze. Zwróć uwagę na ciało ułożone na krześle. Zobacz, czy możesz dostrzec oczyma wyobraźni to, co pojawi się, gdy otworzysz swoje oczy. Gdy tylko będziesz gotowa, możesz to zrobić.

Jak ilustruje powyższy przykład, korzystanie z ram czasowych w tego typu doświadczalnych ćwiczeniach może być efektywnym sposobem, by pomóc w wywoływaniu bardziej elastycznych reakcji na cierpienie powodowane wstydem i krytyką. Ćwiczenia te często przyjmują formę przenoszenia siebie w czasie, korzystając z takiego ramowania jako kluczowego narzędzia do wchodzenia w kontakt z  przeszłymi zdarzeniami i przeszłymi wersjami siebie. W chwili, gdy osoba wejdzie w wyobrażony kontakt z innym „ja,” może przyjrzeć się sobie w inny sposób. Bardziej współczująca reakcja pojawia się w tutaj naturalnie, nie jest to czymś nadzwyczajnym. Kontynuując pracę nad procesem ja-jako-kontekstu, bardziej życzliwe odniesienie się do „ja” pod postacią niewinnego dziecka lub mądrzejszego, bardziej życzliwego, starszego „ja” z przyszłości”, może być z łatwością odniesione do poczucia „ja” w teraźniejszości.

To normalne, że takie ćwiczenie, jak to powyżej, może zająć więcej czasu, a klientka może potrzebować więcej wsparcia, by przyjąć współczującą perspektywę. W przypadku klientów żywiących większą nienawiść wobec siebie, powszechne jest także to, że mogą zareagować na „dziecięce ja” z pogardą, obrzydzeniem lub ochotą, by unikać dziecka. Jeśli tak się stanie, może zajść potrzeba, by zmodyfikować to ćwiczenie w taki sposób, że to terapeuta odwiedza w nim dziecko. To dostarcza okazji, aby terapeuta bezpośrednio modelował współczującą i pełną troski reakcję. Ewentualnie, klientka może potrzebować dodatkowego czasu na aktywowanie swojej życzliwości choćby przez odpowiednie ćwiczenie medytacyjne, zanim wróci do podobnego ćwiczenia. Tego typu ćwiczenia mogą być powtarzane na pewnej liczbie sesji, z różnymi wspomnieniami i innymi bodźcami wyzwalającymi wstyd w takim celu, aby nowy repertuar związany ze zmianą perspektywy mógł ulec uogólnieniu.

Jak terapia akceptacji i zaangażowania działa przy uzależnieniach?

Poznaj najnowsze doniesienia naukowe i sprawdź, jak terapia ACT w leczeniu uzależnień wpływa na pacjentów w porównaniu z klasycznymi formami psychoterapii.

Skuteczność terapii ACT w leczeniu uzależnień

Jak terapia akceptacji i zaangażowania (ACT) działa przy uzależnieniach?

Artykuł bazujący na metaanalizie 10 badań porównujących ACT z aktywnymi formami pracy z klientem.

Napisał Bartosz Kleszcz

Tytuł badania: Lee, E. B., An, W., Levin, M. E., & Twohig, M. P. (2015). An initial meta-analysis of Acceptance and Commitment Therapy for treating substance use disorders. Drug & Alcohol Dependence, 155, 1-7.

Abstrakt

Wprowadzenie. W ciągu poprzedniej dekady wiele badań sprawdzało efektywność terapii akceptacji i zaangażowania (ACT) przy zaburzeniach związanych z nadużywaniem substancji. Ta meta-analiza określiła ogólną wielkość efektu ACT w porównaniu z innymi sposobami leczenia (np. CBT, farmakoterapią, dwunastoma krokami, standardowym leczeniem) pod względem zmiennych istotnych dla nadużywania substancji.

Metoda. Zidentyfikowano 10 badań z losowym doborem do próby (RCT, randomized-control trial).

Wyniki. Udało się znaleźć istotny statystycznie, małej do średniej wielkości efekt wskazujący na wyższą skuteczność ACT w porównaniu z aktywnymi sposobami leczenia. Wyniki były porównywalne między różnymi badaniami przy rzucaniu palenia (k=5) oraz innych zaburzeń związanych z nadużywaniem substancji (k=5).

Wnioski. Bazując na tych wynikach, ACT wydaje się być obiecującą interwencją przy leczeniu uzależnień.

Kontekst naukowy i wprowadzenie do ACT

Autorzy metaanalizy zwracają uwagę na liczne aktualne problemy w świecie terapii bazujących na dowodach:

  • Uzależnieni cierpią na liczne współwystępujące problemy zdrowotne.
  • Abstynencję osiąga się tylko u ok. 30-50% osób poddawanych leczeniu.
  • Wielkość efektu jest relatywnie niska (g = .30).
  • Nawroty są częste.
  • Zwłaszcza palacze cierpią na znacząco wyższy poziom nawrotów, współwystępowania chorób oraz na wyższą śmiertelność.

W związku z ograniczeniami dotychczasowych metod pracy o dowiedzionej skuteczności (terapii poznawczo-behawioralnej, dialogu motywującego, terapii par), rozwijane są nowsze metody leczenia, bazujące na filozofii trzeciej fali behawioryzmu – terapii akceptacji i zaangażowania (ACT), dialektycznej terapii behawioralnej (DBT) oraz profilaktyce nawrotów poprzez medytację mindfulness (MBRP).

Podczas terapii uzależnień ACT kładzie nacisk na dwie główne sfery:

  • Klient uczy się reagować na swoje życie wewnętrzne w bardziej funkcjonalny sposób. W razie pojawienia się chęci do spożycia substancji, zamiast słuchać się jej, klient ma uczynić uważny krok wstecz, robiąc miejsce na niewygodne lub prowadzące w złym kierunku odczucia. W ten sposób w obecności tych samych problematycznych bodźców – myśli, emocji, wrażeń w ciele – zaczyna odpowiadać na to w bardziej pomocny sposób.
  • Klient zdobywa lepszą wiedzę na temat samego siebie – sensu swojego życia, związanych z tym celów. Podczas terapii pracuje nad tym, aby zmienić te idee w konkretne działanie, spójne z wartościami, a niespójne z uzależnieniem lub nadużywaniem.

Więcej na temat ACT i trzeciej fali można dowiedzieć się w szerszym artykule.

Jeden z moich ulubionych cytatów z badań nad uzależnieniami tyczy się właśnie tej drugiej sfery. W RCT porównującym ACT i CBT u uzależnionych kobiet osadzonych w więzieniu autorzy entuzjastycznie, jak na przeważnie suche badania, podsumowują:

„W CBT terapeuta systematycznie stara się modyfikować zachowanie poprzez nauczanie odpowiednich umiejętności, identyfikację nastrojów i zmianę myślenia. Jest to po prostu aktywny, dyrektywny rodzaj terapii. Jednakże w ACT wspólna praca terapeuty i klienta skierowana jest na zwiększanie elastyczności psychologicznej, celem poczynienia witalnych życiowych kroków związanych z takimi wartościami, które będą bliskie tej osobie. Ta fundamentalna różnica między terapiami może być kluczem do zrozumienia efektów obserwowanych podczas leczenia ACT. Koniec końców, pracujemy z bardzo złożoną grupą ludzi: kobiet obracających się w społecznym kręgu więzienia, kobiet mających za sobą długą historię osobistych, rodzinnych i nawet terapeutycznych porażek.

Naszym zdaniem, stosowanie terapii takich jak ACT w więziennym kontekście stanowi terapeutyczną rewolucję, ponieważ trafia w sam środek między beznadzieją a aktywacją. (…) ACT nie ma na celu usunięcia objawów – próbuje natomiast pokazać, że wiele strategii, które klienci stosują, osiąga tak naprawdę efekt odwrotny do oczekiwanego. Być może po raz pierwszy w ich życiu, ACT nauczył te kobiety, jak określić swoje miejsce w życiu, dystansując się od otaczającego je społecznego kontekstu, a także jak pogłębić i wzbogacić kontakt z tu i teraz podczas ciągłego rozwoju.” (Lanza et al. 2014)

Ten przepiękny cytat kładzie nacisk na coś bardzo ważnego. Wielokroć na psychoterapię trafiają osoby, które same mają za sobą historię albo samodzielnego tłamszenia swego ja poprzez liczne unikowe i destrukcyjne dla zdrowia zachowania, albo też historię nacisku z zewnątrz. Na grupach AA przykleja im się łatkę alkoholików. W domu bezradna i wściekła rodzina próbuje wymóc siłą zmiany i kończy się to grą we wstyd i ukrywanie swojego picia aż do następnego wielkiego nawrotu. ACT pokazuje, że skuteczna, bazująca na dowodach terapia to coś więcej niż brak picia – jej sensem jest dobre, cenne życie, a droga ku temu wiedzie przez współpracę z klientem, a nie bycie następną osobą, która rozkazuje, jak żyć.

Pytania wzięte pod uwagę w metaanalizie

Jaki był czas abstynencji? Jedna z podstawowych zmiennych do wzięcia pod uwagę przy pracy z uzależnieniem.

Jaka była wielkość efektu pomiędzy modalnościami terapeutycznymi tuż po zakończeniu leczenia? Czy ACT jest przynajmniej „nie gorszy” (non-inferior) niż inne uznane czy popularne metody pracy z takim klientem?

Jaka była wielkość efektu jakiś czas po zakończeniu (tzw. follow-up)? W tym wypadku badacze dysponowali zakresem 2-18 miesięcy, średnia długość pomiaru to M=7,3. Czasem interwencje działają tak długo, jak się je robi, aby potem skończyć się nawrotem. Często ich skuteczność spada z czasem, a czasami się podnosi. Jak jest w wypadku ACT?

Jak ACT wypada w porównaniu z CBT? Jeśli terapia jest tak samo dobra lub lepsza niż najpopularniejsza w świecie naukowych terapii CBT, wówczas to ważna informacja o jej skuteczności.

Czy między ACT w rzucaniu palenia i przy innych substancjach jest istotna statystycznie różnica? Czy jest coś charakterystycznego lub szczególnie trudnego w jakiejś konkretnej formie uzależnienia? Ilość badań pozwoliła porównać tylko rzucanie palenia z innymi uzależnieniami zebranymi razem.

Metoda doboru badań

Jeśli jesteś naukowcem i zastanawiasz nad tym, jak sprawić, aby twoje badania mogły być częścią międzynarodowego dialogu o skuteczności terapii, twoje przyszłe badanie, aby być uwzględnione w metaanalizach takich jak ta, powinno spełniać następujące wymogi.

Mieć losowy dobór do próby (RCT). Wyklucza to lub przynajmniej znacząco ogranicza preferencje badaczy, aby daną osobę przydzielić do danego rodzaju interwencji.

Wykorzystywać technologię ACT i jasno to określić. Jeśli stosujesz eklektyczną lub niedookreśloną metodę, wówczas trudno będzie to powiązać z konkretną technologią, a przez to i zgeneralizować wyniki na szerszy zakres wiedzy.

Porównywać ACT z przynajmniej jedną aktywną metodą leczenia np. chemiczna substancja wspomagająca rzucanie palenia, grupa AA, CBT lub inny rodzaj terapii. Badania porównujące aktywne modalności pozwalają stwierdzić czy w najmniej ekscytującym wypadku terapia jest „nie gorsza” (non-inferior), a w najlepszym czy mamy do czynienia z metodą oferującą wyższą skuteczność w stosunku do uznanych czy popularnych metod. Stosunkowo łatwo uzyskać solidny wynik porównując wyniki terapii z grupą, która przez ten czas nie otrzymała niczego. Na ostatniej konferencji PTTPB Pim Cuijpers, światowej klasy ekspert od metaanaliz, zwracał uwagę właśnie na ten punkt. Stosowanie jako grup porównawczych poczekalni (wait-list control) może powodować, że efekt terapii będzie sztucznie podwyższony, jako że w normalnych warunkach cierpiąca osoba pod nieobecność pomocy psychologicznej zazwyczaj szuka jakichś rozwiązań. Po dostaniu się na badanie, gdzie losowo przydzielono go do nieaktywnej próby, uczestnik jest aktywnie zniechęcany do szukania pomocy, kreując nierealistyczną ekologicznie sytuację badawczą i potencjalnie zwiększając rozpiętość między brakiem terapii a interwencją.

Podawać wyniki korzystając z psychologicznych, behawioralnych lub biologicznych miar związanych z nadużywaniem substancji np. ilość wydychanego CO u palaczy, deklarowana ilość wypalonych papierosów, poziom substancji w moczu, deklarowana ilość wypalonych papierosów, miary elastyczności psychologicznej w wersji dla nadużywających substancji itd. Zwłaszcza obiektywne biologiczne miary są ciekawe, ponieważ z innych metaaaliz wynika, że skuteczność zarówno grup badawczych, jak i kontrolnych znacząco się obniża, jeśli zamiast pytać osobę, ile wypaliła, sprawdza się poziom CO w wydychanym powietrzu. Może się to wiązać choćby ze wstydem, jaki pojawia się, kiedy mamy deklarować komukolwiek, że coś nam się nie udało. Okłamanie badacza jest bezpiecznym emocjonalnie i jednocześnie zaburzającym wyniki sposobem, aby tego wstydu uniknąć.

Pracować z populacją aktywnie poszukującą leczenia w związku ze swoim uzależnieniem. Bez tego trafią nam się osoby, które mogą już na starcie nie być zmotywowane do podjęcia pracy.

Z początkowej puli 70 badań wedle tych kryteriów pozostawiono 10 RCT. 5 tyczyło się rzucania palenia, a 5 z innych dziedzin – jedno związane z amfetaminą, dwa z opiatami i dwa z uzależnieniem od wielu substancji jednocześnie. Łączna próba to N=1386. Średnia ilość osób rezygnujących z terapii wyniosła 33,4%, co jest poniżej średniej w tego typu badaniach, być może przez wykorzystanie wyłącznie aktywnych grup.

Dane zebrane w meta-analizie

Tuż po zakończeniu interwencji obserwujemy mały i istotny statystycznie efekt faworyzujący ACT w stosunku do innych aktywnych modalności (g = .29, 95% CI = .08, .49, z = 2.76, p = .006, k = 6).

Podczas pomiaru follow-up, czyli jakiś czas po zakończeniu leczenia (zakres 2-18 miesięcy, M=7,3), obserwujemy istotny statystycznie efekt mieszący się między małym a średnim, faworyzujący ACT w stosunku do wszystkich innych badanych modalności (g = .43, 95%CI = .25, .61, z = 4.72, p < .001, k = 10).

W porównaniu z samym CBT różnica była mała i faworyzowała ACT, jednak była nieistotna statystycznie (g = .34, 95% CI = −.04, .71, z = 1.75, p = .08, k = 3). Uniemożliwia to wyciągnięcie wiążących wniosków do czasu większej ilości badań. Z drugiej strony do odpowiedniego p brakowało naprawdę niewiele i jedno dodatkowe badanie o podobnym wyniku zapewne pozwoliłoby przekroczyć to .05.

Po rozdzieleniu analizy ACT na uzależnienie od nikotyny oraz od innych substancji nie zaobserwowano różnic między kategoriami – w obu wypadkach w podobnym stopniu faworyzowany był ACT. Statystyki dla rzucania palenia (g= .42, 95%CI = .19, .64, z = 3.64, p < .001, k = 5) oraz dla innych substancji (g = .45, 95% CI = .15, .74,z = 2.95, p = .003, k = 5)

Statystyka fail safe N określa, ile publikacji wskazujących na zerowe wyniki musiałoby się pojawić, aby zniwelować zaobserwowane efekty do nieistotnych statystycznie. Innymi słowy, ile ukończonych hipotetycznych badań musiałoby trafić do szuflady, co jest znaczącym pytaniem w świecie publikowania głównie pozytywnych wyników. W tym wypadku byłoby to 46 badań – 4,6 razy więcej niż wykorzystano w analizie, co jest rozsądnym, choć nie zbijającym z nóg wynikiem.

Końcowe obserwacje i wnioski na przyszłość

Wiele badań odznacza się niską mocą, czyli ilością uczestników nie pozwalającą na wyciągnięcie wiążących wniosków zwłaszcza pomiędzy ACT i innymi modalnościami. Dopiero meta-analiza pozwoliła wziąć całość pod uwagę i dotrzeć do większej ilości istotnych statystycznie wyników.

Trudno powiedzieć, jaką ilość badań powinna zawierać.

Różnica pomiędzy modalnościami tuż po zakończeniu obu interwencji wynosiła g =.29, natomiast podczas follow-up już g =.43. Oznacza to, że w miarę upływu czasu różnica między ACT a innymi terapiami zwiększyła się na korzyść ACT. W rzeczy samej, w literaturze ACT istnieje takie zjawisko jak sleeper effect. Oznacza to albo wzrost elastyczności psychologicznej w jakimś czasie po zakończeniu terapii, albo przynajmniej wolniejsze tracenie osiągniętych wyników w stosunku do innych metod pracy.

Stosunkowo niewiele badań (40%) stosowało analizę mediacyjną, by określić, czy zmiany na lepsze można było przypisać zmianom w elastyczności psychologicznej. Tylko 30% badań stosowało także miary jakości życia czy funkcjonowania psychospołecznego. Obie te miary są istotne z punktu widzenia ACT, aby określić, czy model elastyczności psychicznej rzeczywiście dobrze odzwierciedla ścieżki zmiany psychicznej i czy zmiany te przekładają się na coś więcej niż tylko redukcję problematycznych objawów.

Dodatek I: RCT ACT wykorzystane w tym badaniu

Rzucanie palenia

Bricker, J., Wyszynski, C., Comstock, B., & Heffner, J. L. (2013). Pilot randomized controlled trial of web-based acceptance and commitment therapy for smoking cessation. Nicotine & Tobacco Research, 15(10), 1756-1764.

Bricker, J. B., Bush, T., Zbikowski, S. M., Mercer, L. D., & Heffner, J. L. (2014). Randomized trial of telephone-delivered acceptance and commitment therapy versus cognitive behavioral therapy for smoking cessation: a pilot study. nicotine & tobacco research, 16(11), 1446-1454.

Bricker, J. B., Mull, K. E., Kientz, J. A., Vilardaga, R., Mercer, L. D., Akioka, K. J., & Heffner, J. L. (2014). Randomized, controlled pilot trial of a smartphone app for smoking cessation using acceptance and commitment therapy. Drug & Alcohol Dependence, 143, 87-94.

Gifford, E. V., Kohlenberg, B. S., Hayes, S. C., Antonuccio, D. O., Piasecki, M. M., Rasmussen-Hall, M. L., & Palm, K. M. (2004). Acceptance-based treatment for smoking cessation. Behavior therapy, 35(4), 689-705.

Gifford, E. V., Kohlenberg, B. S., Hayes, S. C., Pierson, H. M., Piasecki, M. P., Antonuccio, D. O., & Palm, K. M. (2011). Does acceptance and relationship focused behavior therapy contribute to bupropion outcomes? A randomized controlled trial of functional analytic psychotherapy and acceptance and commitment therapy for smoking cessation. Behavior therapy, 42(4), 700-715.

Inne substancje

Hayes, S. C., Wilson, K. G., Gifford, E. V., Bissett, R., Piasecki, M., Batten, S. V., … & Gregg, J. (2004). A preliminary trial of twelve-step facilitation and acceptance and commitment therapy with polysubstance-abusing methadone-maintained opiate addicts. Behavior therapy, 35(4), 667-688.

Luoma, J. B., Kohlenberg, B. S., Hayes, S. C., & Fletcher, L. (2012). Slow and steady wins the race: a randomized clinical trial of acceptance and commitment therapy targeting shame in substance use disorders. Journal of consulting and clinical psychology, 80(1), 43.

González-Menéndez, A., Fernández, P., Rodríguez, F., & Villagrá, P. (2014). Long-term outcomes of Acceptance and Commitment Therapy in drug-dependent female inmates: A randomized controlled trial. International Journal of Clinical and Health Psychology, 14(1), 18-27.

Smout, M. F., Longo, M., Harrison, S., Minniti, R., Wickes, W., & White, J. M. (2010). Psychosocial treatment for methamphetamine use disorders: a preliminary randomized controlled trial of cognitive behavior therapy and acceptance and commitment therapy. Substance abuse, 31(2), 98-107.

Stotts, A. L., Green, C., Masuda, A., Grabowski, J., Wilson, K., Northrup, T. F., … & Schmitz, J. M. (2012). A stage I pilot study of acceptance and commitment therapy for methadone detoxification. Drug & Alcohol Dependence, 125(3), 215-222.

Dodatek II: RCT ACT związane z uzależnieniami opublikowane już po wydaniu tej metaanalizy (stan na maj 2018)

Azkhosh, M., Farhoudianm, A., Saadati, H., Shoaee, F., & Lashani, L. (2016). Comparing Acceptance and Commitment Group Therapy and 12-steps Narcotics Anonymous in addict’s rehabilitation process: A randomized controlled trial. Iranian Journal of Psychiatry, 11, 244-249.

Bricker, J. B., Mull, K. E., McClure, J. B., Watson, N. L., & Heffner, J. L. (2017). Improving Quit Rates of Web-Delivered Interventions for Smoking Cessation: Full Scale Randomized Trial of WebQuit. org versus Smokefree. gov. Addiction.

George, B. (2015). Efficacy of acceptance and mindful based relapse prevention program on emotion regulation difficulty among alcoholics in Kerala, India. Journal of Alcohol and Drug Dependence, 3:205.

Hashemi, J., & Nazemi, A. (2017). Effectivenes of Acceptance and Commitment Therapy (ACT) on Admission of Treatment Plan in Marijuana, Phencyclidine and Ketamine Abusers. Police Medicine, 6, 189-195.

Harvey, S. T., Henricksen, A., Bimler, D., & Dickson, D. (2017). Addressing Anger, Stress, and Alcohol-Related Difficulties in the Military: An ACT Intervention. Military Psychology, 29, 5, 464-476.

Savvides, S. N. (2014). Evaluating an acceptance and commitment therapy internet-based intervention for smoking cessation in young adults. (praca doktorska)

Thekiso, B., Murphy, P., Milnes. J., Lambe, K., Curtin, A., & Farren, C. K. (2015). Acceptance and Commitment Therapy in the treatment of alcohol use disorder and comorbid affective disorder: A pilot matched control trial. Behavior Therapy, 46, 717-728.

Villagrá P, Fernández P, Rodríguez F, González A. (2014). Acceptance and commitment therapy vs. cognitive behavioural therapy in the treatment of substance use disorder with incarcerated women. Journal of Clinical Psychology, 70, 644-657.

Bartosz Kleszcz

Wstyd w kontekście: Rozpatrywanie znaczenia kultury w podejściu do wstydu

Analiza ludzkiej psychiki i zachowań wyraźnie pokazuje, że wstyd w kontekście kulturowym odgrywa niezwykle zróżnicowaną rolę. Zrozumienie, w jaki sposób środowisko i język kształtują nasze podejście do tej emocji, pozwala spojrzeć na nią z zupełnie nowej, szerszej perspektywy.

Czym charakteryzuje się wstyd w kontekście kulturowym?

Wstyd w kontekście: rozpatrywanie znaczenia kultury w podejściu do wstydu

Autor Jason Luoma | Źródło
Polska wersja Paweł Dyberny

Pośród wielu badaczy w krajach anglojęzycznych panuje jednomyślność przy opisywaniu wstydu. Jest postrzegany jako nieprzystosowawczy. Poczucie winy jest natomiast widziane jako przystosowawcze. Faktycznie, szybkie wyszukanie tych terminów w Google powoduje, że pojawiają się nagłówki takie jak, „Wstyd jest bardzo groźny,” „Dlaczego poczucie winy jest lepsze od wstydu,” i „Poczucie winy a wstyd: jedno jest produktywne, drugie nie…” I rzeczywiście, badania wskazują na to, że w kulturach opartych na niezależności, takich jak większa część Stanów Zjednoczonych i Europy, wstyd i to, jak ludzie sobie z nim radzą, bywa bardziej problematyczny. Jednak całkiem nowa perspektywa na emocje pojawia się w chwili, gdy zaczynamy rozważać, jak one funkcjonują w kontekście. Jednym z istotnych kontekstów jest kultura. Za przykład posłużyć mogą ludzie z bardziej współzależnych kontekstów kulturowych, jakie znajdziemy w dużej części Azji, którzy postrzegają wstyd jako bardziej przystosowawczy i wartościowy. Badania zdają się potwierdzać ich doświadczenie. Ogólnie ujmując, wstyd w tych kulturach nie jest tak mocno związany z problemami ze zdrowiem psychicznym czy społecznym funkcjonowaniem i wydaje się spełniać ważne funkcje.

Dlaczego efekty wstydu są związane z kulturą?

Wszystko komplikuje się w momencie, kiedy zaczynamy brać pod uwagę kulturę – szczególnie, gdy dodamy do tego języki, które znacząco różnią się od siebie. Uogólniając wiedzę, jaką dostarcza psychologia emocji, na różne sfery kulturowe może się okazać, że wiele dotychczasowych rozróżnień pomiędzy emocjami staje się nieaktualne. Poniżej opisane są trzy powszechne sposoby, jak może do tego dojść.

Określenia emocji pokrewnych wstydowi różnią się między kulturami

Jedną z komplikacji jest to, że dokładne synonimy określeń emocjonalnych w danym języku czasami bywają niedostępne w innych. Ma to miejsce szczególnie, gdy języki bardzo różnią się od siebie pod względem korzeni historycznych. W przypadku wstydu angielskie słowo „shame” nie posiada dokładnych odpowiedników w kulturach opartych na współzależności.

Bedford odkrył, że w języku mandaryńskim rozróżnia się trzy rodzaje poczucia winy. Pierwszy z nich dotyczy poczucia winy, gdy ktoś nie wywiązał się ze słowa danego drugiej osobie (nei jiu). Drugi wiąże się z moralnym przewinieniem (zui e gan). Natomiast o trzecim rodzaju poczucia winy (fan zui gan) mówimy, gdy doszło do złamania prawa.

Z kolei wstyd dzieli się na cztery kategorie. Wstyd może być odczuwany w związku z utratą reputacji (diu lian). Może też dotyczyć porażki na drodze do osiągnięcia ideału (can kui), osobistej porażki (xiu kui), czy niepowodzenia na tle społecznym (xiu chi).

Wstyd w języku mandaryńskim będzie mieć nawet atrybuty przypominające poczucie winy, jak zachęcanie do zadośćuczynienia. Za przykład może posłużyć chiński znak odpowiadający wstydowi (耻), który składa się z dwóch części. Ta z lewej strony to znak odpowiadający słowu „ucho”, zaś ta z prawej słowu „zatrzymać”. Stąd 耻 zdaje się odnosić do zdolności zaprzestania złego zachowania, gdy usłyszymy krytykę z ust innych osób.

Być może, wiąże się to z tym, że ludzie w kulturach opartych na współzależności, takich jak ta w Chinach, używają słów tłumaczonych jako „wstyd” w innych sytuacjach od ludzi należących do kultur opartych na niezależności. Zważywszy na to, że rozumiemy słowa dzięki kontekstom, w których się ich używa, można z tego wywnioskować, że ludzie z różnych kultur będą przypisywać słowu „wstyd” różne przymioty, funkcje i znaczenia. Podsumowując, używamy języka, by dzielić świat na części. Sposoby na to zależą od języka, którym się posługujemy.

Wstyd jest społeczny

Badacze często opisują wstyd i poczucie winy jako emocje społeczne – po części dlatego, że emocje te mają w większym stopniu pochodzenie społeczne czy są interpersonalne w swej naturze. Widać to, gdy porównamy je z bardziej „podstawowymi” emocjami, jak gniew czy zaskoczenie. Te podstawowe emocje pojawiają się u ludzi, u których brakuje kompetencji językowych, czy u niemowląt zanim te zdążą go opanować. Natomiast społeczne emocje, jak wstyd i poczucie winy, pojawiają się w pełnej krasie dopiero wtedy, gdy dziecko zaczęło kształtować poczucie „ja” i posiada już stosunkowo zaawansowane zdolności językowe. To by sugerowało, że emocje społeczne są bliżej związane z językiem, poczuciem „ja”, a tym samym z kulturą. Tak więc sposoby wyrażania, doświadczania i opisywania społecznych emocji, jak wstyd, prawdopodobnie różnią się bardziej na tle kultur, czyniąc porównania międzykulturowe trudniejszymi.

Na dodatek, społeczna emocja, jaką jest wstyd, spełnia ważne funkcje na poziomie grupy. To, co może być bardziej adaptacyjne dla określonej grupy (np. wstyd często jest przyczynkiem do zmniejszenia konfliktu w grupach i sprzyja współpracy czy harmonii), może być mniej adaptacyjne dla indywidualnych osób w grupie (np. ludzie, którzy mają niższy status społeczny lub mniejszą władzę, są skłonni odczuwać wstyd, gdy próbują podnieść swój status społeczny lub sięgnąć po więcej zasobów i władzy, gdyż zakłóca to ład). Ponieważ harmonia i współpraca są często wysoko cenione przez to, jak funkcjonuje kultura współzależna, może to stanowić po części przyczynę tego, że wstyd jest uznawany za bardziej przystosowawczy w tych kulturach.

Natomiast kultury, w których kładzie się większy nacisk na niezależność, mogą uznawać za ważniejsze to, co bardziej służy jednostce niż grupie. Wysoka wartość, którą przywiązuje się do harmonii i współpracy może także pomóc w wytłumaczeniu, czemu ludzie w kulturach opartych na współzależności uważają wstyd za bardziej pozytywny.

Wstyd jest blisko powiązany z naszym uwarunkowanym kulturowo poczuciem „ja”

Badacze opisują także wstyd i poczucie winy jako „samouświadamiające emocje”, ponieważ powodują one, że ludzie zaczynają się nad sobą zastanawiać. Różne kultury inaczej konceptualizują poczucie „ja”. W kulturach opartych na niezależności (jak większa część Stanów Zjednoczonych i Europy), ludzie zazwyczaj traktują „ja” jako osobiste i oddzielone od innych. Stąd wstyd może zostać powiązany z poczuciem odizolowanego i wadliwego „ja”.

Jednakże w kulturach, w których większy nacisk kładzie się na współzależność, ludzie postrzegają „ja” jako bardziej oparte na więziach i relacyjne. Idea oddzielonego „ja,” osobistego i oderwanego od innych, może nawet nie mieć większego sensu. Psycholog, prof. Kelly Wilson, dobrze to ujął w słowach: W „ja” jest dużo „my”. W kulturach opartych na współzależności, wstyd wydaje się być bardziej relacyjny w swej naturze. Można przypuszczać, że dzięki temu mniej wzmacnia poczucie oddzielonego, wadliwego „ja,” które prowadzi do izolacji. Jeśli różne kultury postrzegają „ja” inaczej, wtedy emocje odnoszące się do poczucia „ja” w oczywisty sposób funkcjonują odmiennie, będąc zależne od zróżnicowanych kontekstów.

Uwagi końcowe

Z perspektywy nauki kontekstualno-behawioralnej (CBS) wszystkie zjawiska mogą być docenione tylko w kontekście. Wstyd nie jest tutaj wyjątkiem. Kiedy obserwujemy funkcję i wpływ wstydu w jednym kontekście, na przykład dla większości członków grup w kulturach opartych na niezależności, może nam się generalnie wydawać, że wstyd jest dość problematyczny i powinniśmy próbować się go pozbyć. Jest jednak bardzo prawdopodobne, wręcz spodziewane, że dokładnie te same zjawiska, takie jak wstyd, będą funkcjonowały inaczej, gdy pojawią się w innym kontekście czy kulturze. Możemy być kulturowym arogantem i zakładać, że jeśli coś w naszym kontekście działa w określony sposób, to znaczy, że w innym też tak musi być. W takich sytuacjach CBS zawsze skłania nas ku refleksji za pomocą pytania: „A jak to działa w tamtym kontekście?”

Jason Luoma - wstyd w kontekście kulturowym

Jason Luoma